5 styczeń 2004 (poniedziałek), 18:17:17

Postmodernizm po raz ...

O współczesnej mieszance modernizmu i postmodernizmu. Umieszczam ten cytat bo dosć jasno opisuje to co się dzieje:

(...)

Podstawowym powodem obserwowanych obecnie trudności w osiągnięciu wolności przez człowieka, żyjącego w cywilizacji Zachodniej, jest dominujący typ kultury. Mamy do czynienia z dominacją dwóch trendów kulturowych. Pierwszym z nich jest modernizm. W dziedzinie poznania modernizm charakteryzuje się racjonalizmem, gromadzeniem wielkiej ilości danych statystycznych, opieraniem się na precyzyjnej logice faktów. Natomiast w dziedzinie działania modernizm kieruje się zasadą skuteczności i dążeniem do maksymalizacji osiąganych rezultatów. W konsekwencji modernizm umożliwia wzrost ekonomiczny, doskonalenie narzędzi produkcji i organizacji pracy, skuteczne działanie mediów. W modernizmie dominuje kryterium zysku i władza pieniądza, której podporządkowane jest nie tylko życie ekonomiczne i polityczne, ale nawet osobiste, rodzinne i artystyczne człowieka. Zupełnie inna jest logika postmodernizmu. Modernizm ignoruje pojedynczego człowieka, jego sytuację życiową, jego podmiotowość. Podporządkowuje życie ludzkie prawom ekonomii, techniki i skuteczności działania. Tymczasem postmodernizm jest wyrazem uprzywilejowania subiektywności pojedynczej osoby. W postmodernizmie wszystko jest subiektywne, dowolne, relatywne, indywidualne a najważniejszą wartością staje się tolerowanie wszelkich subiektywnych postaw i zachowań.

Wydawałoby się, że w obliczu tak sprzecznych trendów kulturowych, współczesny człowiek musi dokonać radykalnego wyboru między modernizmem a postmodernizmem. Tymczasem obserwujemy niezwykły fakt, iż w cywilizacji Zachodniej postmodernizm nie zastąpił modernizmu, lecz oba te teoretycznie wykluczające się systemy kulturowe, znalazły sposób na harmonijne współistnienie. Modernizm nadal w sposób bezwzględny wpływa na życie współczesnego człowieka w wymiarze ekonomicznym, politycznym i społecznym. Z kolei postmodernizm zdominował życie osobiste, rodzinne i obyczajowe poszczególnych ludzi. Okazuje się, że tego typu splot modernizmu i postmodernizmu ma bardzo negatywny wpływ na sposób interpretowania i przeżywania ludzkiej wolności. Wspólną płaszczyzną obu tych kierunków jest materializm, czyli patrzenie na człowieka oraz na przejawy jego działalności jedynie poprzez pryzmat cielesności i emocjonalności oraz dążenie do materialnego jedynie dobrobytu. W tak zredukowanym spojrzeniu na człowieka nie ma miejsca na dobrobyt duchowy, na sferę moralną, na szukanie sensu życia, na spotkanie z Bogiem, na odpowiedzialną wolność.

Okaleczenie ludzkiej wolności na skutek konsensusu między modernizmem i postmodernizmem najłatwiej zauważyć, obserwując pokolenie ludzi młodych. Większość z nich bezkrytycznie przyjęła subiektywistyczne zasady kultury postmodernistycznej, ale - zgodnie z dyktatem modernizmu - ograniczyła je wyłącznie do życia osobistego i obyczajowego. Młodzi są przekonani, że w świecie ich prywatności nie musi istnieć żadna prawda obiektywna, żadne obiektywne normy moralne czy zobowiązania prawne, że mogą robić to wszystko, czego subiektywnie pragną i co subiektywnie uważają za słuszne. W tej perspektywie wyrazem wolności jest kierowanie się cielesnymi i emocjonalnymi odczuciami oraz subiektywnymi przekonaniami. Największą zaś wartością nie jest już miłość czy prawda, lecz tolerancja. I to tolerancja rozumiana jako przekonanie, że nie istnieje obiektywna prawda, obiektywne dobro, ani jakiekolwiek obiektywne kryterium ludzkiego postępowania. W tej perspektywie nie da się i nie należy odróżniać dobra od zła, prawdy od fałszu, dojrzałych postaw od zachowań patologicznych, gdyż według postmodernizmu dosłownie wszystkie poglądy i postawy są równie słuszną alternatywą.

(...)

Ks. Marek Dziewiecki, Człowiek w obliczu wolności, http://adonai.pl/czytelnia/r8.htm

Dobre.

I jeszcze jedno, choć tu mi się wydaje, że autorka miesza postmodernizm z panteizmem. A może nie? Może po prostu panteizm się wyraża właśnie poprzez ten nowy prąd myślowy?

Główne cechy postmodernizmu jako ogólnego podejścia do świata polegają, jak się wydaje, na skrajnej, wszechobecnej, podważającej wszystko ironii; na niekończącym się samokwestionowaniu; na odrzuceniu wszelkich autorytetów i wiary w absolutne, obiektywne wartości; na odrzuceniu, jako anachronicznych i nierelewantnych, wszystkich pewności XIX-wiecznej (i wcześniejszej) Europy i jej kultury - kultury dla młodych pokoleń teraz nie mniej obcej niż starożytne Ateny. Postmodernizm twierdzi, że nie ma prawdy obiektywnej ("metanarracji") ani historycznej. Wszystkie nasze poglądy i przekonania są historycznie lub społecznie uwarunkowane; nie ma nic, co byłoby neutralne pod względem wartości lub wolne od założeń. Wszystko - wszystkie teorie i poglądy, wszystkie nauki, również ścisłe (wiedza naukowa, pisał Jean-François Lyotard w 1984, jest "rodzajem dyskursu"), wszystkie wartości i przekonania - są jedynie "językami". (A zatem i postmodernizm jest tym, czym mnie się wydaje; nie ma różnicy między tym, czym jest "naprawdę", a tym, czym jest "dla mnie", nie ma bowiem czegoś takiego jak bycie czymś "naprawdę", absolutnie, obiektywnie. Są tylko różne możliwe języki - sposoby patrzenia na świat). Mój pogląd jest tak samo słuszny jak każdy inny; "prawda" o czymś składa się z wielu różnych - i może ze sobą sprzecznych - indywidualnych prawd; prawda i rzeczywistość są zależne od punktu widzenia. Należy jednak zauważyć, że twierdzenie to (że prawdy nie ma) jest częścią tej samej postmodernistycznej teorii, która głosi, że twierdzenie, iż prawdy nie ma, jest twierdzeniem zgodnym z prawdą.

(...)

Agnieszka Kołakowska, Czy możliwa jest religia postmodernistycznia?
http://www.znak.com.pl/znak/kolakowska548.html

Autorka na postawione w tytule pytanie odpowiedziała krótko: nie. Na tym zakończył się zresztą jej artykuł - wyjątkowo krótki, bo zawierający tylko jedno słowo, za to bardzo długi przypis do niego.

Myślę jednak, że jest w błędzie. Taka religia jest możliwa: w końcu buddyzm i hinduizm to właśnie takie postmodernistyczne religie a i pewne kierunki współczesnego katolicyzmu (np. Antoni de Mello) pełne są pokrętnego myślenia (albo jak kto woli niemyślenia).


Kategorie: postmodernizm, _blog


Słowa kluczowe: Marek Drzewiecki, postmodernizm


Komentarze: (2)

zjamyfukuyamy, January 15, 2004 00:27 Skomentuj komentarz


agnieszka kołakowska jest strasznie irytującą osobą, nie pamiętam, abym kiedykolwiek się z nią zgadzał. no i nazywa gender studies chorobą!

weronika, April 14, 2008 20:38 Skomentuj komentarz


jasno powiedziane .m. i pm.roznice i zbieznosci. lubie czytac ks.m.dz. weronika
Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.