Słowo kluczowe: cel życia


2 wrzesień 2019 (poniedziałek), 18:42:42

Dialogi o życiu (z cyklu: dialogi na 4 nogi)

Dialogi na 4 nogi:
- Co jest najważniejsze w życiu?
- W życiu najważniejsze jest życie!

(thx. Jurek)


Dopisek:

Okazuje się, że taka wypowiedź zapisana jest przez Edelmana, w książce "Zdążyć przed Panem Bogiem", czyli w jego wspomnieniach zarówno z pracy jako chirurga jak i z czasów powstania w gettcie. Tam zapisane jest to tak:

"Najważniejsze jest życie, a jak jest życie, to najważniejsza jest wolność. Ale potem oddaje się życie za wolność i wtedy nie wiadomo, co jest najważniejsze".


Kategorie: _blog, myśli


Słowa kluczowe: dialogi, życie, cel życia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 maj 2011 (czwartek), 08:48:48

Czy wartość człowieka ocenia się po zębach?

Seria moich ostatnich wizyt u dentysty sprawiła, że stałem się bardziej wartościowym człowiekiem, co więcej - trwałość nowoczesnych technologii protetycznych sprawi, że jednak po mnie coś zostanie.

To miłe.


Kategorie: osobiste, _blog


Słowa kluczowe: dentysta, wartość człowieka, cel życia, protetyka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
16 czerwiec 2004 (środa), 22:10:10

Rocznica

Wypadałoby sobie zadać pytanie, po co ja to pisze. Jeżeli robi się cos przez rok to może warto to już wiedzieć. A wiec, po co? Zastanawiam się..., zastanawiam..., zastanawiam...

1. Piszę aby wypowiedzieć. To, że w umyśle tworzy się jakiś obraz, rysuje jakaś idea to zazwyczaj za mało – w naszej kulturze tak jesteśmy ukształtowani, że idee czy obraz należy ubrać w słowa a potem wypowiedzieć.

2. Piszę aby poddać krytyce, gdyż wypowiedź jest pierwszym procesem wyłapującym sprzeczności, wymagającym doprecyzowania, żądającym określenia tła i kontekstu przez co przeprowadzenia procesu badania go. Wypowiadanie pomaga w poszukiwaniu, w odkrywaniu prawdy.

3. Piszę aby było zapamiętane, aby został ślad, aby nie znikło, nie rozwiało się, nie przemieniło. Ten cel zawiera jest niezbędny w osiągnięciu dwóch następnych celów:

3.1 Przez zapisanie można w przyszłości odtworzyć, porównać, zróżniczkować, przez co wykryć zmiany. Jeżeli są zmiany to można określić tendencje, wyznaczyć kierunek, przewidywać ciąg dalszy ale też zadumać się na przeszłością.

3.2 Przez zapisanie można też, pod odczytaniu w przyszłości iść dalej, rozwinąć stworzyć więcej, gdyż nie startuje się od zera ale już coś się ma, gdzieś się jest. Zapisywanie pomaga w rozwoju.

4. Piszę też, bo lubię, bo sprawia mi to radość.

Ciekawą rzeczą jest to, że to co piszę czasem ktoś przeczyta. Wszystkim czytającym dziękuję więc za czytanie, choć widzę tu w sobie samy pewną niewielką sprzeczność. Na liście celów nie wypisałem „piszę aby ktoś czytał” a z drugiej strony piszę w formie publiczne, nie zahasłowałem, nie wgrałem na prywatny serwer, nie ustawiłem .htaccess a więc piszę też po części dlatego aby przeczytane było.

Na razie minął rok... zobaczymy co dalej.

W34

Kategorie: osobiste, _blog


Słowa kluczowe: blog, pisanie, cel życia


Komentarze: (2)

w34 -> chryzantema, June 18, 2004 18:51 Skomentuj komentarz


Nie... zmarnowany? Nigdy! To był bardzo ciekawy dla mnie rok. Rok w którym zacząłem być filozofem i chyba chwilowo mi przeszło.

Dziś uświadomiłem sobie, że znowu jestem menadżerem i znowu podejmuję twórcze działania gospodarcze, przez co na "luźne przemyślenia" nie znajduję już tyle czasu. Ale chwilowo dobrze mi z tym więc się cieszę i idę robić kolejny projekt kolejnego kabla.

chryzantema, June 18, 2004 08:27 Skomentuj komentarz


chyba nie uwazasz, ze byl to zmarnowany rok? :)
Skomentuj notkę
9 maj 2004 (niedziela), 22:39:39

Ważne (na dziś) pytania

Właśnie wyczytałem, że są takie bardzo ważne pytania, na które w zasadzie każdy człowiek powinien sobie poodpowiadać.

  1. Skąd pochodzę?
  2. Dokąd zmierzam?
  3. Kim jestem?
  4. Czy to wszystko ma jakiś sens?

Modlitwa:

Dziękuję Ci Boże, że dzięki Tobie mam odpowiedzi na te pytania. Dziękuję Ci, że te odpowiedzi wyczytałem w Twoim Słowie. Dziękuję Ci, że wszystko co w nim wyczytam jawi mi się jako spójna, integralna całość. Smuci mnie tylko, że zapisana tam i obserwowana na około prawda o świecie jest taka smutna. Może dlatego tak jest, że prawda o Tobie nie jest przedmiotem zainteresowania ludzi na ziemi.


Kategorie: credo, osobiste, _blog


Słowa kluczowe: światopogląd, cel życia, wiara


Komentarze: (3)

siska, May 10, 2004 16:42 Skomentuj komentarz


na te pyatnia kazdy sam powinien sobie odpowiadac...

reptil, January 20, 2008 21:23 Skomentuj komentarz


Bez studium Biblii nie znajdziesz odpowiedzi na te pytania dlatego samemu sobie na nie nie odpowiesz.

w34, January 21, 2008 00:45 Skomentuj komentarz


Odpowiedzi na pytania zasadnicze, kierowane do Boga przyjdą od Boga. Biblia to ważna rzecz, ale Biblia nie jest i nie będzie (i pewnie nie była) Bogiem więc po pierwsze primo (1) chodzenie z Bogiem, po drugie primo (2) znajomość Boga, po trzecie primo (3) Jego Słowo, które niewątpliwie jest ważne.

Moją gwarancją dobrych (a nie jakiś) odpowiedzi jest Bóg i moja relacja z nim, nie studium Pisma. A skoro Bóg to pamiętaj - Bóg sam wystarcza.

W.
Skomentuj notkę
16 kwiecień 2004 (piątek), 16:08:08

Po co? (rozważania nad celem życia)

#1 Werset inspirujący:

I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.
List do Efezjan 4:11-13

 

#2 Rozbiór zdania na kawałki, w celu przeprowadzenia analizy

I On [Jezus] ustanowił  kto i co zrobił
  • jednych apostołami, 
  • innych prorokami, 
  • innych ewangelistami, 
  • innych pasterzami
  • i nauczycielami 
lista urzędów albo może funkcji ustanowionych w Kościele
dla przysposobienia świętych  po co ustanowil
do wykonywania posługi, co mają robić ustanowieni
celem budowania Ciała Chrystusowego, co jest celem służby świętych
  • aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary
  • i pełnego poznania Syna Bożego,
  • do człowieka doskonałego,
  • do miary wielkości według Pełni Chrystusa.
a jaki będzie efekt tego wszystkiego

 

#3 Próba syntezy:

  • Kościół składa się ze świętych. Innych w Kościele nie ma, bo kameleony i wilki w owczej skórze są poza Kościołem mimo iż wpisani są na parafialne lub zborowe listy.
  • Funkcje w Kościele mają służebny charakter. Celem funkcji (i urzędu) jest przysposobienie świętych. I koniec - władza dla władzy jest pomyłką, władza nad wpuszczaniem bądź nie wpuszczaniem do nieba jest uzurpowaniem sobie władzy należącej jedynie do Boga.
  • Święci (wszyscy? tak, bo tu nie ma wyjątku) budują Kościół. Cegiełka po cegiełce albo lepiej, człowiek po człowieku. Człowiek po usłyszeniu, upamiętaniu, nawróceniu wchodzi w Kościół gdyż staje się świętym. I tak buduje się Ciało Chrystusowe.
  • Celem tych działań jest pełna społeczność 100% żyjących ludzi z Bogiem. Społeczność taka jaką miał Bóg z ludźmi zaraz po stworzeniu. Zaproszony do tej społeczności jest każdy. Czy wszyscy wejdą? Hmm...
  • Problemem jest też to czy Kościół nie zawiedzie. Jaka jest jego odpowiedzialność za to budowanie? Tragiczne jest to, że niektórzy sprawujący funkcję lub urząd nie posługują w celu przysposobienia świętych ale cieszą się z siedzenia na swoich stołkach. Zypełnie jak menadżerowie wysokiego szczebla w wielkich korporacjach.

    Święci zaś zasypiają bez właściwej motywacji, bądź wpuszczeni w jakieś ludzkie rozgrywki niszczą siebie i innych. A Szatan się cieszy, gdyż mniej ludzi usłyszy, mniej się opamięta, mniej nawróci i mniej będzie uratowanych. To smutne.

  • Mimo prostoty tekstu trochę przemyśleń się stworzyło, choć niektóre pochodzą z innych miejsc w Piśmie.
  • Tłumik w Hondzie został wymieniony więc więcej już nie wydumam. Fajnie, że w serwisie jest komputer z netem dla klientów.

Kategorie: kościół, biblia, _blog


Słowa kluczowe: cel życia, kościół, apostoł, ewangelista, nauczyciel, prorok, pasterz, pastor, biskup, Biblia, List do Efezjan


Komentarze: (1)

chris, April 16, 2004 16:58 Skomentuj komentarz


Samo nazwanie tych rzeczy (lub funkcji) urzędami powoduje pewne skutki. Otóż są ludzie na tych urzędach, którzy sprawują pewne funkcje (czasami dziwnie odległe od urzędów). Ci ludzie zostali wybrani przez innych ludzi, a skoro to Jezus ustanawia ludzi na tych urzędach to znaczy, że pewne grono ludzi realizuje Jego wolę w zakresie ustanawiania na urzędy i dochodzi tutaj albo do utożsamienia woli tych ludzi z boską albo do specjalnego wyznaczenia zwykle wąskiego grona do realizowania Jego woli. Co zaś z osobą na owym urzędzie? To, że na nim jest jest widocznym znakiem boskiego namaszczenia i żeby przestała być musiałoby się coś strasznego stać. Z regułu się nie dzieje no i urzędnicy nie mają wyjścia - muszą urzędować do końca życia niezależnie jak im idzie urzędowanie bo to w końcu nie oni się sami wybrali lecz sam Bóg ich wybrał... Nie ma tu znaczenia fakt, że jakoś tak grono wybierających jest jednocześnie gronem wybieranych... Z drugiej strony czy Jezus ustanowił urzędy? Np. urząd apostolstwa, który pozostaje wakatem dopóki ktoś go nie obsadzi, czy może bardziej pewnym ludziom daje pewne zadania?
Skomentuj notkę
5 marzec 2004 (piątek), 14:23:23

Cel życia

Nie tak dawno (jak zaczynały się zmiany, jak tworzyło się nowe, jak powstawało 2n2, cc, tkp) uważałem, że celem jest pokazanie. Mówiłem: pokażę, że można. Wydawało mi się, że to była dobra motywacja ale minęły ponad 3 lata i już wiem, że to nie było do końca właściwe. Za dużo w tym jest ja bo przecież mówiłem ja pokażę, że można. a przecież kim ja jestem?

Praca nad projektem tkp pokazuje, jak niewiele mogę, jak często ja chcę ale zależę od innych ludzi, którzy mogą tak, a mogą zupełnie inaczej. Jak to dobrze, że ja chcę i nie mogę, i to dobrze, bo to uczy pokory. Jak to dobrze, że już nie chcę nic pokazywać, jak to dobrze, że cele mogę zmieniać. Teraz uważam, że mam być a dokładnie mam być świadkiem. Bycie jest chyba właściwsze niż (ja) działanie. Bycie bardziej podkreśja obecność Jego niż mnie.

Kontekst: J3.30; J3.22-36; Ga2.20; Dz1.8

thx: gk


Kategorie: osobiste, _blog


Słowa kluczowe: cel życia, tkp


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
20 styczeń 2004 (wtorek), 17:33:33

Cel zycia

1. Celem zycia nie jest, i chyba nie moze byc szczescie.

2. Dazenie do szczescia w zyciu jest niebezpieczne - latwo pokaleczyc siebie i innych.

4. Celem zycia jest, i powinno byc posluszenstwo Stworcy.

3. Szczescie moze byc efektem posluszenstwa Stworcy.

4. Szczescie, ktorego zrodlem jest Stworca okresla sie nie uzywanym juz slowem: "blogoslawienstwo".

5. Termin "blogoslawienstwo" wyszedl z uzycia (jest niepraktyczny) bo malo kto w tej chwili nie dazy do szczescia. Jest wrecz przeciwnie, wszystko zacheca nas do tego aby do szczescia dazyc. Wszystko tez na okolo zacheca nas do tego, aby Stworcy nie byc posluszny.

6. iPAQ nie ma polskich literek dlatego dziwnie sie to pisze i glupio czyta. Zupelnie jak na PDP-11.

Kategorie: filozofia, _blog


Słowa kluczowe: cel życia, szczęście, Bóg, Stwórca


Komentarze: (10)

w34 -> pepegi, January 24, 2004 23:58 Skomentuj komentarz


Oj, w trudną dyskusję się tu wspuszczamy - w dyskusje, w których przez wieki, na ten temat wymyślono i wiele i nic.

Ale przynajmniej wyjaśnie moje stanowisko aby ta notka była czytelniejsza.

1. Uważam, że ludzie mają na tyle wolności, żeby wybierać czy chcą, czy nie chcą służyć Stwórcy.

2. Czynników zniewalających człowieka jest na świecie wiele. Np. moje lenistwo to mój straszny ograniczacz, są też inne wiem, że nie ma takiego, który przeszkodziłby mi w wyborze o którym pisze powyżej. I myślę, że inni ludzie mają tak samo: mogą wybierać: z Bogiem czy też bez.

3. Bóg całkowicie szanuje nasze wybory a jeżeli pojawiają się u nas jakieś dylematy typu: Judasz, Nabuhodonozor, Hitler to trudno się je rozważa mając na uwadze, że Bóg jako Osobowy Absolut wie dużo więce - więcej, wie wszystko i to wszystko zawsze. I w tym wiedzeniu wszystkiego ma i realizuje swój plan. Jak więc może być, że On realizuje swój plan względem mnie a ja mimo to mam wolny wybór? Nie może to być a jednak jest.

4. Niejaki Kubuś Fatalista też się nad tym zastanawiał przy czym bardzo cwanie wykorzystywał te dylematy do swoich potrzeb. Można tak (i jest zabawnie) ale można uczciwiej i wtedy (wg mnie) jest jeszcze zabawniej, bo Bóg takie szczere postawy bardziej ceni. I tu właśnie dochodzimy do błogosławieństwa, które było osią mojej notki.

reptil, January 20, 2008 21:27 Skomentuj komentarz


"4. Celem zycia jest, i powinno byc posluszenstwo Stworcy."

Ciekawy jestem czy wiesz na czym owo posłuszeństwo polega.

w34, January 21, 2008 00:40 Skomentuj komentarz


Tak, na razie sobie z tą widzą radzę. Czasem lepiej, czasem gorzej ale radze. Niestety, lepiej wiem czym jest nieposłuszeństwo, bo organ zwany sumieniem wysyła odpowiednie impulsy czy też sygnały. Tak więc odpowiem twierdząco mimo iż oczka mi się zamykają taki jestem śpiący.

Ale dlaczego zadałeś takie pytanie to już nie wiem.

W.

red/wl (pepegi.blog., January 21, 2004 22:22 Skomentuj komentarz


Mhm. Jako zalecenia, poglądy - rozumiem, szanuję, w większości podzielam.

A co do tego nieświadomego służenia, to jednak jestem zdania, że Stwórca ma jakąś kontrolę nad nieświadomymi też, no i jeśli O nimi poniekąd steruje,to oni Mu mimowolnie służą.

"Jam jest częścią tej siły..." - cytat z Fausta bodaj brzmi znajomo. I postać choćby Judasza. Wiem, przykład skrajny i tendencyjny. Ale ogólnie, cokolwiek jest, od Niego pochodzi i Jemu służy, stąd moje sformułowanie o służeniu nieświadomym.

w34 -> red/wl, January 21, 2004 13:12 Skomentuj komentarz


1. Dziękuję, za poważne przemaglowanie tego tekstu. Wiem, że nad tym tematem muszę jeszcze poracować. To co widać powstało wczoraj, bardzo spontanicznie, spisane w samochodzie na iPAQ w sposób w jaki pojawiło się w moim umyśle.

2. Wypowiedź: "Nie jest i nie może być" jest moją opinią (można powiedzieć, że jest "luźnym przemyśleniem")a skoro jest opinią, a nawet pewnego rodzaju własnym zaleceniem to nie ma tu sprzeczności, którą wykazałeś.

3. Na Twoje ostatnie pytanie odpowiem tak: świadomość służenia Stwórcy jest warunkiem koniecznym służenia. Nie wyobrażam sobie służenia bez tej świadomości.

Świadomość ta ma jeszcze jedną ważną ceche: pomaga służyć tak, jakby Stwórca chciał aby mu służono. Jeżeli nie ma tej świadomości to służymy swojej wizji stwórcy, czyli de facto sobie.

4. Jeszcze raz chciałbym podkreślić różnicę pomiędzy szczęściem a błogosławieństwem. Szczęście można osiągnąć na wiele sposobów, błogosławieństwo tylko od Boga. Moim przekonaniem jest, że błogosławieństwo jest czymś lepszym niż szczęście. Lepszym i trwalszym a trwalszym zwłaszcza w kontekście wieczności.

5. Jeszcze raz dziękuję za rozwijającą dyskusje.

red/wl (pepegi.blog., January 21, 2004 12:20 Skomentuj komentarz


Ad 1. "Nie jest i nie może być"? To jest opinia, aksjomat, co to jest? Bo fakt faktem, co potwierdza pkt 5, dla wielu JEST celem. A jeśli jest, to automatycznie MOŻE być. I jeżeli już punkty 4, 3 i 4 (;->) są sformułowane tak zdecydowanie, to dlaczego nie pójść dalej i nie skorelować celu w postaci pojęcia "szczęścia" z pojęciem "służenie Stwórcy"? Służyć Stwórcy można na multum sposobów świadomie, pomijając fakt, że cokolwiek czynimy z jakąkolwiek intencją, jest służeniem Stwórcy, z definicji Stwórcy. I tu pochwaliłbym celność słówka "może" z pkt 3. Reasumując: wszyscy służymy Stwórcy, świadomie i nieświadomie, a niektórzy dzięki temu są szczęśliwi, zarówno pośród tych służących świadomie, jak i służących nieświadomie.

Czy uważasz, że ŚWIADOMOŚĆ służenia Stwórcy jest warunkiem koniecznym szczęścia? Bo ja nie wiem, co myśleć o tym.

w34 -> marekm, January 20, 2004 22:57 Skomentuj komentarz


1) Dziękuję za śliczny dowód. Lubię czytać dowody przez sprowadzenie do sprzeczności. Taka konstrukcja jest zawsze jasna i czytelna.

2) ... ale w Twoim dowodzie znajduję błąd. Źle odczytałeś moją tezę 3. Dążenie do posłuszeństwa _może_ być źródłem szczęścia ale wcale nie musi, z uwagi na suwerenność Stwórcy.

3) Wprowadzony przez Ciebie automatyzm:
posłuszeństwo => błogosławieństwo
moim zdaniem nie zawsze działa. Wiem za to, że działa:
Nieposłuszeństwo => przekleństwo.

4) Moja tez 2 (dążenie do szczęścia może być niebezpieczne) bierze się z obserwacji, zwłaszcza mojej, choć nie tylko mojej osoby. Po prostu dążenie do szczęścia (czy trywializując "przyjemności) powoduje, że klapy na oczy spadają, człowiek rusza w gonitwe i zapomina o zasadach, które może łatwo (podobnie jak ograniczenie do 70km/h na DTŚ) złamać a stąd już niedalego do pokaleczenia siebie i innych.

marekm, January 20, 2004 22:38 Skomentuj komentarz



Nie zgadzam sie ze zdaniem:

2. Dazenie do szczescia w zyciu jest niebezpieczne - latwo pokaleczyc siebie i innych.

Co argumentuje takim oto wywodem:

posluszenstwo Stworcy => szczescie (Twoja teza 3)
co po podstawieniu do (2) daje:
Dazenie do posluszenstwa Stworcy w zyciu jest niebezpieczne.

Z czym i Ty sie chyba nie zgadzasz :)

Hocus, November 18, 2009 21:40 Skomentuj komentarz


Stwierdzenie to sugeruje, że potrzeba bycia szczęśliwym, dążenie do szczęścia, jest generalnie czymś niewłaściwym.
A może człowiek szczęśliwy to (statystycznie) człowiek który lepiej służy Bogu? (choćby dlatego, że ma więcej czasu by się nad sobą i nad wolą Boga zastanowić).

Można np. zadać pytanie, czy więcej woli Boga jest w krajach Afryki, gdzie plemiona zamiast dążyć do szczęścia mordują się wzajemnie na rozmaite sposoby, czy w bogatej i hedonistycznej Szwajcarii.

Myśląc całkiem po ludzku, odpowiedź wydaje się prosta. Ale po chwili zastanowienia myślę, że jest jej (woli Boga) najpewniej po równo i tu i tu. Tylko Plan Stwórcy nieco inny. A z tego dla mnie wynika konkluzja, że dążenie do szczęścia wcale nie musi kłócić się z dążeniem do posłuszeństwa Bogu.

BTW: zdradzisz swój sposób na poszukiwanie "drogi posłuszeństwa"? Chodzi mi o sposób "pozytywny", co mam robić, a nie negatywny - gdy sumienie mówi "tego nie rób".

anonim, November 23, 2009 19:19 Skomentuj komentarz


Sposób pozytywny to razem "obcować" i dobrze, że ten termin brzmi w naszym języku tak dwuznacznie. Właśnie o taka dwuznaczność chodziło świętemu Pawłowi, gdy pisząc o relacji Bóg - człowiek przyrównywał ją do relacji małżeńskiej.

Jest taka rzeczywistość zwana przez chrześcijan Nowym Narodzeniem - wiem, że wielu jak Nikodem (nauczyciel Izraela opisany w ewangelii Jana, rozdział 3) nie łapie tego ale ja wiem, że to jest, bo jest to też od pewnego czasu moim udziałem. Po nowym narodzeniu przykazania z zakazów (nie kradnij) zmieniają się w obietnicę (nie będziesz kradł) przy czym niestety, wcale to nie oznacza, że nie będę kradł (wolna wola dalej pozostaje. Ale oznacza to tylko, że wielce nie chce mi się kraść, nie chce mi się, bo bardzo zmieniła się moja wewnętrzna motywacja.

Po nowym narodzeniu, gdy mniej jest mnie a więcej Jego można jak Paweł zawołać ... poczytaj w Gal 2.20 - i to właśnie jest ten pozytyw.

Nowego narodzenia teraz Ci życzę.

W.
Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.