Słowo kluczowe: etyka


1 czerwca 2023 (czwartek), 19:19:19

Dobre - złe, przyjemne - nieprzyjemne

Czynności, w których uczestniczymi zasadniczo można podzielić na takie: przyjemne - nieprzyjemne, dobre i niedobre. A ponieważ kategoria przyjemności jest niezależna od kategorii dobra (pierwsza jest subiektywna, druga jest obiektywna i głupcem jest kto uważa inaczej) więc czynności można klasyfikować w 4 obszarach:

  1. dobre i przyjemne
  2. złe i przyjemne
  3. złe i nieprzyjemne
  4. dobre i nieprzyjemne

Dlaczego taka kolejność? A dlaczego nie? Każda może być gdy się dwa stany w dwuwymiarowej przestrzeni próbuje rozpisać liniowo. 

Można też zrobić taką tabelkę:

Cztery możliwe stany:

 

dobre

złe

przyjemne

   

nieprzyjemne

   

 

I teraz, widzą taki obrazek, taką tabelkę można wpisywać tam różne rzeczy. Wpisujmy!

 


Rzeczy przyjemne:

 

dobre

złe

przyjemne

   

nieprzyjemne

   

 


Można też zrobić taką tabelkę:

Rzeczy dobre i złe::

 

dobre

złe

przyjemne

   

nieprzyjemne

   

 


Kategorie: _blog, filozofia


Słowa kluczowe: dobro, dobre, złe, zło, przyjemne, nieprzyjemne, hedonizm, etyka, działania, odczucia, uczucia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
13 października 2015 (wtorek), 14:13:13

Nauka i etyka

Mocne. Niewiele osób to zauważyło, dyskusji o tym nie było żadnej, więc odnotujmy tylko kolejny sukces naukowców.

Pionierska operacja. Naukowcy przeszczepią komórki dzieci z aborcji.

Zespół brytyjskich i szwedzkich lekarzy chce dokonać przełomowej operacji. Ich celem jest przeszczepienie komórek macierzystych pochodzących z aborcji do komórek dzieci, które w przyszłości mogą zmagać się z ciężkim schorzeniem. Ta operacja ma pomóc w zabieganiu wrodzonej łamliwości kości. O sprawie informuje BBC.

Pierwsze takie operacje odbędą się w styczniu przyszłego roku i zostaną przeprowadzone przez lekarzy z Instytutu Karolinska w Szwecji oraz szpitala Great Ormond Street w Londynie. Cały zabieg polega na przekazaniu komórek z przerwanych ciąż nienarodzonym dzieciom. Dzięki temu dzieci urodzą się bez ciężkiego schorzenia, jakim jest wrodzona łamliwość kości.

Dzieci, które cierpią na tę przypadłość, bardzo często rodzą się z licznymi złamaniami, z którymi zmagają się również w przyszłości. Lekarze chcą wszczepić 15 nienarodzonym dzieciom komórki macierzyste dwoma różnymi sposobami. Pierwsza grupa dzieci otrzyma komórki jeszcze przed narodzinami, druga zaraz po przyjściu na świat. W ten sposób naukowcy ocenią, która z metod jest efektywniejsza.

Ściągam z onet.pl ale jest to za BBC

Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: nauka, komórki macierzyste, aborcja, etyka, życie


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
6 marca 2013 (środa), 20:47:47

List do Rzymian 1, 18

Popracowałem nad moim tekstem z przed 10 lat i co wyszło:

Moja parafraza z pierwszego rozdziału Listu św Pawła do Rzymian

Bóg się objawia i cały czas widać w świecie jego cechy: potęgę i bóstwo. Obserwując wszechświat można uświadomić sobie jak wielkie są Jego dzieła a zastanawiając się nad tym wykrętem jest zaprzeczanie Jego istnieniu. A mimo to są ludzie trwający w zakłamaniu i na nich ujawnia się gniew Boży poprzez ich nieprawość.

Przez to, że ludzie ci rozpoznali Boga ale nie oddali mu czci jako Stwórcy Bóg zaciemnił ich umysły i wydał na pastwę nic nie znaczącego rozumu. Myśląc, że są niesłychanie mądrzy w rzeczywistości stali się głupcami chwaląc się i ciesząc ze swych dzieł.

Dlatego Bóg sprawił, że kierują się własnymi żądzami; że żyją w sposób nie szanujący i niszczący ich własne ciała. Między innymi dziwactwami i wynaturzeniami zaczęły uprawiam i promować homoseksualizm sami ponosząc zapłatę, czy poprzez choroby swych ciał, czy też niszczenie wszelkich relacji społecznych.

Ich pokręcony rozum sprawił, że czynią rzeczy złe: są chciwi i kłamliwi, propagują bezbożność, ateizm, agnostycyzm i różne demoniczne religie wschodu. Zazdroszczą, zabijają, korumpują, promując chciwość i podstępnie walczą o władzę a wszystko to w swojej pysze i zuchwałości, braku poszanowania dla innych, dla zwyczajów i tradycji, wykorzystując wszystkie swoje zdolności do złego.

Oni to, czując że przed Bogiem mają przechlapane nie tylko sami tak czynią ale również pochwalają i zachęcają innych by też tak czynili.

A teraz tekst w oryginale:

List do Rzymian, rodział 1, wersety od 18, przekład Biblii Tysiąclecia

Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił.

Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy.

Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów.

Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen.

Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.

A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości.

Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.


Kategorie: obserwator, etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, List do Rzymian, parafraza Listu do Rzymian, homoseksualizm, rz1, rz1:18


Komentarze: (5)

anonim, August 21, 2015 20:07 Skomentuj komentarz


Dziś kolejna wersja:

Od zawsze, przez stworzony świat ludzie mogą poznać cechy niewidzialnego Boga Stwórcy. Jego wieczność, moc, bóstwo są we wszechświecie widoczne, więc nie można powiedzieć, że Boga nie ma.

Są jednak ludzie, którzy nie akceptują tej widocznej prawdy. Ludzie ci, choć poznali Boga nie chwalą go jako Stwórcy, ani nie są mu za nic wdzięczni. Zgłupieli, zaciemniły się myśli w ich rozmach, uważając, że są mądrzy okazali się być głupcami i zamiast oddawać cześć wiecznemu Bogu chwalą stworzenie, zachwycają się materią, radują odkryciami naukowymi, zdobyczami technologicznymi, pokładają ufność w ludziach i ludzkości.

A Bóg wydał ich ich własnym pożądaniom i namiętnością, tak że czynią rzeczy przeciwne naturze: w szczególności mężczyźni współżyją z mężczyznami, ale nie tylko bo za dobry uważają nierząd, przewrotność, chciwość i złośliwość. Pełni są chorych ambicji i zazdrości, niszczą innych ludzi, prowadzą wojny i spory, używają manipulacji i podstępu wynoszą się nad innych nie mając miłości ani miłosierdzia.

Wiedzą, że Bóg takie rzeczy karze ale nie tylko w tych uczynkach trwają ale też propagują je uważając za dobre.

wojtek, June 1, 2020 13:27 Skomentuj komentarz


Maj, 2020, w ramach PP+ powstają kolejne parafrazy.

Magda:

Gniew Boży objawia się z nieba, bo ludzie bezprawnie fałszują prawdę. To, co można wiedzieć o Bogu, jest dla nich widoczne, bo Bóg uczynił to widocznym. Od ustanowienia świata, Jego niewidzialna moc i boska natura mogą być zrozumiane przez to, co Stworzył, tak iż nic nie mają na swoją obronę. Nie oddali Mu chwały i nie podziękowali Mu, bo znikczemnieli w swoim myśleniu, a ich życie wewnętrzne było ciemnością. Hołdując swoją mądrość, stali się głupcami. Zmienili chwałę niezniszczalnego Boga na upodobanie nietrwałego człowieka oraz zwierząt. Przez pożądliwość ich wnętrz, Bóg wydał ich ciała na nieczystość i hańbę. Bóg naprawdę jest godny pochwały, a ludzie obrali za kult stworzenie, bo zmienili Bożą rzeczywistość na kłamstwo. Mężczyźni i kobiety opanowani przez swoje ohydne namiętności, używali swoich ciał wbrew naturze. Bóg wydał ich na pastwę ich niezdatnego do osądu rozumu. Będąc napełnieni wszelką nieprawością, robili to, co nie wypada, wiedząc, że ci co tak robią, godni są śmierci.

* * * * * *

Monika:

Niewiara, niesprawiedliwość, powstrzymywanie i ukrywanie prawdy.
Gniew Boga jest przeciwko temu.
Jest to jasne, bo On to objawił.
Otwórz oczy i zobacz!
Od samego początku, gdy stworzył świat
Widoczna jest Jego moc i boska natura.
Ludzie (zamiast Go uwielbić) stali się próżni,
Zamiast być wdzięczni, wyparli się Go.
Dlatego Bóg ujawnił pożądliwości,
Nieczystości serca i ciała.
Kobieta nie wiedziała jak być kobietą,
A mężczyzna mężczyzną.
Człowiek człowiekiem,
A stworzenie stworzeniem.
Doskonale wiedzieli, że zasłużyli na śmierć
Ale zamienili Prawdę na kłamstwo.

* * * * * * 

Kuba

Bóg wyraża swój gniew (z nieba) przeciwko grzechowi; bezbożności i niesprawiedliwości ludzi, którzy zagłuszają i zatrzymują prawdę, a przecież Bóg, swoją nieskończoną moc i boskość pokazał im przez to co stworzył więc to co można wiedzieć o Bogu już od początku stworzonego przez Niego świata, jest widoczne (nie zakryte), stąd ludzie nie mają żadnej wymówki. Dlatego, że poznali Boga, a mimo to nie oddali mu należnej chwały i czci i nie dziękowali mu (a przecież On ich i wszystko inne stworzył), a ich myśli stały się zarozumiałe, mnożąc wątpliwości stali się w końcu niezdolni do trafnego osądu, przez co ich niepojętne serce zostało zamroczone. Uważając się za mądrych, stali się głupimi. Dodatkowo zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na podobizny i obrazy tego co stworzone i śmiertelne. A ponieważ zamienili prawdę w kłamstwo, to przez ich pożądliwe serca, Bóg przeznaczył ich dla nieczystości, aby poniżali swoje ciała i byli pod panowaniem swoich własnych namiętności. W konsekwencji zarówno kobiety, jak i mężczyźni, pobudzeni przez swoje żądze, zamienili naturalne pożycie, na bezwstydne, nienaturalne namiętności wobec tej samej płci, i za to zboczenie odbierają (na sobie) należną zapłatę. A skoro nie chcieli lepiej poznać Boga, to On zostawił ich pod kierownictwem ich bezrozumnego myślenia, by robili to co nieprzyzwoite. A cechuje ich: niesprawiedliwość, nierząd, podłość, chciwość, złość, zazdrość, żądza mordu, kłótliwość, podstęp, złośliwość. Są oni plotkarzami, oszustami, nienawidzącymi Boga, bezczelni, zarozumiali, wymyślający złe rzeczy, nieposłuszni rodzicom, nierozgarnięci, niesumienni, nieczuli, bezlitośni. Ci ludzie poznali słuszny wyrok Boga i zasługują na śmierć ponieważ robią te rzeczy, co więcej pochwalają tych, którzy postępują podobnie.

wojtek, June 1, 2020 14:26 Skomentuj komentarz


W maju 2020 piszę to tak:

Czy wiecie, że to co o Bogu wiedzieć można jawne jest wśród ludzi, tak że nie mogą się wymówić, że niby o Nim nie wiedzieli.

Otóż niewidzialna Jego moc, i chwała widoczne są w Jego stworzeniu. Ale ponieważ nie oddali Stwórcy chwały, ani mu nie dziękowali to znikczemnieli w swych zamysłach i bezrozumne stało się ich serce. Podając się za mądrych zgłupieli i oddają cześć stworzeniu zamiast Bogu. W efekcie tego żyją wg. swoich żądz ostro grzesząc i sami na sobie ponosząc karę za swe grzechy.

wojtek, October 22, 2020 12:31 Skomentuj komentarz


Pod koniec księgi Objawienia (ale nie na końcu, dokładnie 20:11) mamy takie piękne przedstawienie: Pokazany jest gdzieś wielki biały tron i widać, że siedzi na nim Bóg, od którego oblicza wcześniej ucieknie ziemia i niebo, i nie będzie dla nich miejsca (mimo iż to On niebo i ziemię na początku stworzył). Przed tronem tym będą stali umarli, mali i wielcy, bo będą stali przed Bogiem. Z archiwów zostaną przyniesione notatki, zapiski, nagrania i wszyscy umarli zostaną osądzenie według swoich czynów.
W podobny sposób zostaną osądzeni ci, którzy pogrzebani są w morzu, którzy przebywają w hadesie (hebr. szeol) bo każdy musi być osądzony według swoich czynów. 
Ale w trakcie tego sądu dostępny jest  jeszcze inny spis, spis zwany Księgą Życia. Jest on o tyle ważny, bo każdy kogo imię nie jest zapisane w tym spisie ląduje w jeziorze ognia, które tu przedstawione jest jako śmierć druga.
No i teraz lepiej się zastanowić: czy moje imię zapisane jest w Księdze Życia? Jak to sprawdzić? Kto tam zapisuje, a kto wykreśla? Wg. jakiej zasady mogę się tam dopisać? A czy Pan Jezus, który tak uroczyście zapewniał o życiu (J5:24) ma coś z tym wspólnego czy też to tylko jakaś bajka?

wojtek, February 8, 2021 17:10 Skomentuj komentarz


Zadanie domowe:

Jest taki kawałek w Liście do Efezjan
Ef 4:17-19 TPNT
(17) To więc mówię i świadczę w Panu, abyście już więcej nie postępowali tak, jak pozostali poganie postępują, w próżności swojego umysłu, (18) Ludzie, którzy mają swoje myśli pogrążone w ciemności, będący obcy wobec życia Bożego z powodu niewiedzy będącej w nich, przez zatwardziałość ich serca, (19) Którzy stali się nieczuli, samych siebie oddali rozpuście, czyniąc wszelką nieczystość z butną chciwością.

Pytanie: do którego przeczytanego kawałka Listu do Rzymian najbardziej on pasuje? Przeczytaliśmy dopiero 5 rozdziałów, przypomnijcie robie i może gdzieś, tak jak puzzel zaskoczy.

Skomentuj notkę
29 grudnia 2011 (czwartek), 19:53:53

drugie słowo o Mleku Prawdziwym

W biedronce a wcześniej w jakimś innym sklepie wzieła mnie zaduma nad mlekiem, które mam kupić. Nie pierwszy raz sądząc po tym, że kilka lat temu też mleko prawdziwe mnie wkurzyło.

Co więc było do kupienia:
#1. Mleko łaciate - ciekawe, bo słowo łaciate odnosi się do cechy nie mleka, ale krowy jest więc to nazwa zabawna. Łaciate to marka Mlekpolu.
#2. Mleko łowickie - nazwa dość prawdziwa, bo rzeczywiście (podobnie jak łaciate) produkowane jest przez (o ile pamiętam) OSM w Łowiczu.
#3. Mleko prawdziwe - zdecydowanie najbardziej zakłamana nazwa, bo o ile łowickie coś mówi, łaciate i wypasione to zabawne granie na cechach powiązanych z produktem to prawdziwe jest już tylko manipulacją.
#4. Mleko UHT Polana - to też Mlekpol.
#5. Mleko wypasione - gra słowna podobna do łaciatego, ale inna grupa docelowa. Pewnie niedługo dla nich zrobią mleko zajebiste.

Kupuję łowickie (bo prawdziwe) lub łaciate (bo lubię). Nie kupuję prawdziwego bo nie lubię jak mnie i innych okłamują.


Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: prawda, mleko, marketing, etyka


Komentarze: (1)

Andrzej, January 25, 2012 12:45 Skomentuj komentarz


Sprawa robi się trudniejsza jak się wchodzi do mięsnego i widzi produkty o nazwie "szynka jakaśtam", a wiadomo, że to jest głównie woda opakowana w szynkę czy inną "wędlinę". Zawartość wody napompowanej do "wędliny" jest uzależniona od stopnia zaawansowania technologii pompowania.
W przypadku mleka to przynajmniej wiadomo, że to mleko UHT z x % tłuszczu, niezależnie od tego, co napisano na kartoniku.
Skomentuj notkę
11 października 2005 (wtorek), 05:03:03

Walczę z globalnym głodem! Jestem wielki!

Właśnie zostałem Wielkim Człowiekiem.

Właśnie przyczyniłem się do szczęścia ludzkości, dokonałem rzeczy wielkiej - podjąłem walkę z głodem, przyczyniłem się do trudu usunięcia z naszej planety zjawiska niedożywienia. Kto wie - może uratowałem jakieś dziecko i na pewno mogę się czuć lepiej, mogę czuć się dobrym człowiekiem, mogę od rana chodzić w chwale, będąc z siebie zadowolonym i dumnym oraz stawiając siebie jako przykład do naśladowania dla innych.

A teraz napiszę o tym jak tego dokonałem, aby przedstawiony sposób mógł być zastosowany przez inne osoby, co oczywiście nie zagrozi mojej pozycji a przyniesie mi jeszcze więcej chwały bo oprócz czynów jestem jeszcze propagatorem słusznych idei. Otóż o godzinie 255 obudziłem się czując głód potężny (a może mi się tylko zdawało?), dopadłem lodówkę i zeżarłem serek Danio. Odrywając papierek nie mogłem dopuścić to straty tak znacznej ilości serka więc dokładnie wylizałem zamykającą folię. Po wylizaniu odkryłem, że w miejscu w którym do niedawna wielcy poeci publikowali swoje wiekopomne dzieła w tej chwili ktoś namalował uśmiechniętą dziewczynkę nad talerzem. To sprowokowało mnie to przeczytania etykietki, z której dowiedziałem się iż właśnie podzieliłem się posiłkiem. Czyż nie jestem wspaniały?

Dzięki specjalistą od marketingu życie stało się prostsze! Taki Brat Albert Adam Chmielowski, albo Matka Teresa z Kaltuty - większość swojego życia musieli ciężko pracować na swoją pozycję dobroczyńcy - ja nie muszę. Zżeram serek Danio i już mogę się czuć wielkim człowiekiem. Jakie to proste!

Aby poczuć się gorzej przerobiłem nieco baner, który znalazłem na stronie Danone.

Kupując produkty koncernu Danon przyczyniasz się do przyspieszenia inspirowanego chciwością procesu globalizacji, którego efektem jest głód nie tylko w krajach Trzeciego Świata ale i w Polsce.

I jeszcze raz moja złota myśl:

Kupując produkty koncernu Danon przyczyniasz się do przyspieszenia inspirowanego chciwością procesu globalizacji, którego efektem jest głód nie tylko w krajach Trzeciego Świata ale i w Polsce.


Kategorie: marketing, etyka, _blog


Słowa kluczowe: Danon, marketing, danonek, danio, głód, pomoc dzieciom, etyka, globalizacja, korporacja


Komentarze: (33)

nestor, October 21, 2005 14:37 Skomentuj komentarz


i dalej z stanowczoscia stwierdzam, iz zarowno sklonnosci homoseksualne jak i pedofiliskie czy zoofilskie naleza do grupy, moim zdaniem, dewiacji seksualnych.

nestor-->tmki, October 21, 2005 14:36 Skomentuj komentarz


od kilku wpisow pisze o homoseksualizmie jako spaczeniu popedu plciowego, a nie o czynnym uprawianiu homoseksualizmu. W przypadku homoseksualizmu czynnego, gdy obie osoby zgadzaja sie na stosunek, to ich sprawa, w przypadku pedofilii dochodzi po prostu do gwaltu, wiec jest to przestepstwo, o czym tu dywagowac? Mam jednak powazne watpliwosci czy wiek 16 lat nie jest za wysokim progiem, w przypadku pedofilii.

tmki -> Nestor, October 20, 2005 22:30 Skomentuj komentarz


Nie jestem fanem politycznej poprawności. Jeśli oburzałem się przeciw uzytemu przez Ciebie porównaniu, robiłem to nie w imię poprawności politycznej, lecz w imię przyzwoitości (bez przymiotników).

Twoje pytanie, jak sądzę, było retoryczne. Odpowiedź na nie jednak nie jest oczywista. W pewnym bowiem sensie jednak porównujesz, gdyż stwierdzasz, że wszystkie te zjawiska należą do pewnej kategorii - do kategorii choroby. Rzecz w tym, że kategoria choroby jest etycznie neutralna (w myśl zasady, że - w pewnym uproszczeniu - nie można obciążać chorego moralną odpowiedzialnością za chorobę), zatem choć porównujesz, to jednak nie jest to aż tak oburzające.
Jak już pisałem, uważanie homoseksualizmu za chorobę jest poglądem, który potrafię uszanować i zrozumieć, nawet jesli się z nim glęboko nie zgadzam.
Porównywanie przez Ciebie homoseksualizmu do pedofilii wywołało moje oburzenie dlatego, że - jak odczytałem - miałeś na myśli nie same skłonności, lecz - powiedzmy - praktyki. Akty homoseksualne, tak jak i akty pedofilne jako podejmowane przez ludzi działania podlegają moralnej ocenie. Obrzydza mnie przyrównywanie do siebie tych praktyk i zrównywanie ich na płaszczyźnie moralnej.

Żeby ułatwić Ci zrozumienie tego, co mam na myśli, podam jeszcze jeden argument (choć jestem głęboko przekonany, że podawanie w tym miejscu dodatkowych argumentów może być jedynie obrazą dla inteligencji interlokutora). Oto on: jeśli akty homoseksualne dają się przyrównać do pedofilii, czy twoim zdaniem powinny być z równą stanowczością jak pedofilia ścigane przez prawo i równie surowo karane? A jeśli nie, to dlaczego?
Przemyśl to proszę, kiedy już włączysz mózg (jak zapowiadałeś w poprzednim komentarzu).

nestor-->tmki, October 20, 2005 20:04 Skomentuj komentarz


wydaje mi sie, iz polityczna poprawnosc doprawdy oducza myslenia. Schizofrenia jest choroba, nowotwor jest choroba, homoseksualizm jest choroba i pedofilia jest choroba, czy w ten sposob porownuje chorych na nowotwor z pedofilami???? WŁĄCZYĆ MÓZGI!

tmki -> Nestor, October 19, 2005 13:14 Skomentuj komentarz


porównywanie homoseksualizmu do pedofilii jest skrajnie obraźliwe dla homoseksualistów. Przykro, że tego nie rozumiesz.

Zapewne oburzyłbyś się, gdyby ktoś twoje poglądy nazwał nazistowskimi a ciebie faszystą. I dodał, że po prostu nazywa rzeczy po imieniu.
W stwierdzeniu takim nie byłoby mniej prawdy, niż w twoich teoriach na temat homoseksualizmu.

nestor-->tmki, October 18, 2005 17:57 Skomentuj komentarz


Nie zgodze sie z Toba, iz czlowiek oderwal sie tak bardzo od biologii, fizyczne zadze (wyzywienie, spanie, seks) az nadto sa widoczne we wspolczesnym swiecie.

Homoseksualizm podobnie jak pedofilia czy zoofilia nalezy wg mnie do kategorii dewiacji seksualnych, nie widze tu niczego podlego. Wspoleczesny swiat probuje nam wmowic, iz nazywanie rzeczy po imieniu to oszolomstwo, nazywanie zla zlem, dobra dobrem to oszolomstwo. Wszedzie panoszy sie relatywizm.

tmki -> Nestor, October 18, 2005 03:04 Skomentuj komentarz


1. Przeciwieństwem "naturalny" nie jest "wirtualny". "Wirtualny" natomiast jest przeciwieństwem "realny". Nie twierdziłem, że człowiek nie jest realny.

Chodziło mi o opozycję natura / kultura. Człowiek w zadziwiająco małym stopniu działa zgodnie z zasadami, jakie obowiązują w tzw. świecie natury. Ta różnica wyznacza obszar, na którym poszukiwać należałoby właśnie "człowieczeństwa". Odnoszenie niektórych zachowań ludzi do biologii nie ma sensu. A już żadnego sensu nie mają supozycje, że niezgodność z "naturą" czyni coś "złym".

Nie napisałem, że w medycynie ustala się coś przez głosowanie. W ogóle nie chcę rozmawiać na tematy medyczne, bo takie dyskusje nie mają sensu. Spróbuj jednak zrozumieć, że fakt, iż prawdy nie ustala się w drodze głosowania nie ma żadnego znaczenia: równie dobrze głosujący mogliby mieć rację.


2. Stwierdziłeś subiektywnie, nie obiektywnie.

3. Nie wiem, czy w przypadku zwierząt można mówić o "dewiacjach". Trzeba by zapytać specjalistę. Nie w tym jednak rzecz. Jesli chodzi o porównywanie homoseksualizmu do zoofilii - to pogląd dość oryginalny. Natomiast porównywanie homoseksualistów do pedofili jest jedną z bardziej wulgarnych podłości, jakie mogę sobie wyobrazić.

A może nawet "robienie krzywdy" nie jest wyznacznikiem "normalności"... ja w każdym razie uważam, że "robienie krzywdy" ma znaczenie zasadnicze.

Problem polega na tym, że świat, że człowiek to fenomeny niebywale skomplikowane, mające swoje tajemnice, nieodkryte do końca. A ty kroisz wszystko bezlitośnie według schematu białe/czarne, zdrowe/chore, trzymając się kurczowo jakiegoś prymitywnego rozumienia religii. Grzeszysz pychą.

nestor-->tmki, October 17, 2005 11:08 Skomentuj komentarz


Czlowiek jest malo biologiczny, anaturalny?????? Zadziwiony jestem, to czlowiek jest jakims bytem wirtualnym? Biologia w duzej mierze rzadzi czlowiekiem, jednakze czlowiek ma jeszcze dusze. Rozpatrujac kwestie czysto biologicznie stwierdzilem tylko obiektywnie, iz homoseksualizm jest spaczeniem popedu plciowego, a to, ze wystepuje u innych ssakow nie ma zadnego znaczenia, bo u wielu gatunkow sa rozne dewiacje. Czy ktos chce leczyc homoseksualistow na sile? Alez skad, jestem wolnosciowcem i w zyciu do glowy by mi to nie przyszlo, wielu jednak powaznych profesorow psychiatrii i seksuaologii uwaza ze sie da. Piszesz o medycynie, od kiedy w medycynie ustala sie cos poprzez glosowanie? Tak przeciez bylo z homoseksualizmem przez co nadal wielu psychiatrow i seksuologow uwaza homoseksualizm za chorobe.

A co z pedofilia i zoofilia w takim razie? Tylko prosze mi nie pisac o robieniu komus krzywdy bo to akurat nie jest ZADEN wyznacznik choroby czy dewiacji.

w34 -> tmki, October 16, 2005 20:50 Skomentuj komentarz


#1. Jestem nieszczęśliwym świadomym konsumentem. Próbowałem się dziś zaopatrzyć w jakieś ciuchy.... całkowita klęska!

#2. Pamiętam tekst bp. Życińskiego. Pamiętam, że bardzo mnie wkurzył bo nie lubię jak się zmiękcza, rozcieńcza, jak się idzie na kompromisy aby się przypodobać tym i tym. Prawda jest bezkompromisowa więc szukajmy jej nie patrząc na innych ludzi, co powiedzą o nas, co powiedzą o instytucji jaką się reprezentuje. Ja za to polecam fundamentalistyczne www.apologetyla.com :-)

#3. Pojęcie "choroba" może i jest medyczne ale należy też do filozofii, gdyż w dziedzinie medycznej jest pewnego rodzaju synonimem słowa "zło". Człowiek dobry (w znaczeniu - zgodny z projektem i pracujący wg tegoż projektu) to człowiek zdrowy, jeżeli pojawia się choroba (nieważne czy angina, rak, ślepota czy homoseksualizm) mówimy o złu, bo w projekcie Wielkiego Projektanta tego nie było.

To ważne stwierdzenie, więc je powtórzę: Bóg stwarzając nie zaplanował chorób, nie było ich w raju przed upadkiem Adama i Ewy (patrz. Genesis 1-2) i nie będzie w na Nowej Ziemi (patrz: Apokalipsa 21 i dalej). Moje widzenie (meta)historii świata jest takie:
http://w34.blog.pl/archiwum/index.php?nid=3979451
i w tym widzeniu zło (a w sensie medycznym: choroby) może istnieć jedynie w tej pobrudzonej, środkowej kostce.

#4. Przykład który dajesz ze ślepym, który niekoniecznie chce być uzdrowiony ze swojej ślepoty jest dobrym przykładem. Człowiek jest wolny i ma prawo wybierać, ale skoro pytasz co w tym jest złego to ja zapytam co jest dobrego? Wola człowieka jest dobra, bo stworzył ją Bóg ale w chwili gdy wola człowieka przeciwna jest woli Boga zaczyna mieć miejsce problem opisany w Genesis rozdział 3. Daleki jestem od przymusowego leczenia ślepych jak i homoseksualistów ale nie zgodzę się na nazywanie ich stanu "dobrym" nawet jeżeli oni w tym stanie chcą trwać. Po prostu to co jest dobre określa Stwórca i nikt inny.

#5. Z tym Sokratesem to chyba się pomyliłem ale właśnie w TV Kultura mówią o Oskarze Wilde :-)

Ale do rzeczy. Z pojęciem "rzeczy wielkie" należy być ostrożnym jeżeli nie ma się fundamentu od którego się mierzy, uziemienia do którego przykłada się woltomierz, etyki, która będzie jednoznaczna. Lenin też tworzył rzeczy wielkie z Wielką Rewolucją Październikową na czele. Nie daj się zwieść estetyce jeżeli oderwiesz ją od etyki. Świat co prawda to właśnie robi, podziwia piękno "czystej formy" pod którą Szatan przychodzi i podkłada swoje treści w myśl zasady: dla każdego coś miłego. Porównaj twórczość Bacha i Haendla, Mendelsowa i Czajkowskiego - specjalnie podaję tak podobnych i jednocześnie niepodobnych twórców. Podobnych w epoce, warsztacie, twórczości a jednak zupełnie innych w motywacjach, w swojej relacji z Bogiem, w relacji ze światem i w przesłaniu swojej twórczości. Samo piękno to za mało, bo Szatan był przez Boga określony jako najpiękniejsze ze stworzeń.

Jestem przekonany, że na świecie było by piękniej gdyby nie bezbożna twórczość. Może gdyby nie Wagner nie odbiło by Hitlerowi, może gdyby nie Platon grecy mieli by inny system filozoficzny i nieco inny język więc święty Paweł żyjąc w innej kulturze inaczej napisałby list do Rzymian i listy do Koryntian. Ale wiem, że powstały by oba i byłyby równie piękne dlatego, że jego inspiracją (podobnie jak Bacha)do twórczości była chęć wskazania na chwałę Boga, Stwórcy ziemi i nieba.

#6. Moje myślenie o małżeństwie uzupełnię o to, że małżeństwo jest to bliski związek dwóch osób płci przeciwnej gdyż Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę. Nie stworzył mężczyzn i kobiet, nie powiedział, że małżeństwo to 3 mężczyzn i dowolna liczba kobiet z przedziału od 2 do 18 ale o akcie stworzenia napisane jest, że mężczyzną i kobietą stworzył GO (człowieka). Nie wiem jeszcze do końca jak to działa ale czuję, że pełnię człowieczeństwa można osiągnąć poprzez bardzo bliskie zbliżenie się dwóch osób w małżeństwie. I bynajmniej nie chodzi mi tutaj o seks, choć i ten jest ważny, bo jak zauważył jeden z komentujących w tym akcie dwoje osób współpracuje z Bogiem w kreacji kolejnego człowieka.

tmki, October 16, 2005 15:33 Skomentuj komentarz


1. Temat serka pomijam, bo okazuje się, że jesteś świadomym konsumentem, a więc czepiałem się niesłusznie

2. Ktoś napisał w komentarzach do Twojej notki, że homoseksualizm jest nienaturalny, bo celem jest przetrwanie gfatunku, a homosie się nie rozmnażają. To błędny argument; tylko o to mi chodziło. W istocie bowiem jestem zdania, że "natura" nie ma tu nic do rzeczy, że człowiek jest w zasadzie istotą niezwykle mało naturalną (w sensie biologicznym).
Jeśli natomiast chodzi o ewolucję, to jasne, że jest to teoria. Teoria naukowa nigdy nie aspiruje do rangi prawdy objawionej. Zarzucanie teorii ewolucji że jest teorią i że podlega weryfikcji (jak każda teoria) nie ma sensu. Polecam tekst abpa Życińskiego sprzed paru tygodni na temat stosunku kościoła do teorii ewolucji. (nie jestem w stnie podać ci zadnych namiarów, niestety)

3. dzięki :-)

4. mieszasz słowniki. Czemu nie chcesz pozostawić określenia "choroba" medycynie? Ja wolę trzymać się węższego pojęcia choroby i nie mieszać tu Boga. Poza tym Twoje podejście, gdyby je przyjąć, prowadzi do dziwnych konsekwencji. Czy np. można uznać anginę za chorobę z tego względu, że "nie tak to zostało zaplanowane przez Boga?" Albo nowotwory? Zdaje mi się, że jest wręcz odwrotnie, że w świecie stworzonym przez Boga choroba ma swoje miejsce.
A jeśli już oddamy medycynie prawo do określania, co jest chorob, a co nie, to pozostaną nam już tylko naukowe dyskusje, do których brak nam kwalifikacji.

4b. Wiem, że Cię nie przekonam. Jednak spójrz tylko, jeśli chcesz porównywać homoseksualizm do kalectwa: wyobraź sobie niewidomego. I wyobraż sobie, że ten niewidomy chce niewidomym pozostać (to nie jest takie absurdalne, na jakie wygląda!). I ten niewidomy zastępuje zmysł wzroku innymi zmysłami. Co w tym złego?

6. Ten sposób myślenia mi się podoba, bo jest pryncypialny, ale wolny od homofobii. A tak żartem: mozna by powiedzieć, że jest to argument za sakramentalnymi małżeństwami dla gejów :-))

7. W homoseksualizm Sokratesa nie wierzę :-) Wiem, że zabawy w takie listy są niemądre, jednak nie umiem sobie odmówić. "Zła" orientacja seksualna, owo "pedalstwo" było w centrum ich geniuszu, osobowości, ich talentu. To nie jest tak, że tworzyli rzeczy wielkie, MIMO tego, ale w pewnej mierze DZIĘKI temu Nie chciałbym żyć na świecie, w którym zabrakło by tych paru homoseksualnych geniuszy. A, swoją drogą, czy jesteś sobie w stanie wyobrazić np. pisma św. Pawła, gdyby nie było przed nim Platona?

pzdr.

w34 -> tmki, October 15, 2005 22:59 Skomentuj komentarz


#1. Możesz nazwać to hipokryzją (jak wiem, że jestem zakłamany i pokręcony) ale dla mnie to wielki problem, bo naprawdę nie wiem jak w tym życiu żyć. Co jakiś czas próbuję coś zmienić - kupić normalne masło w kostce 250g, bez domieszek - niby się da ale kupuję jeszcze większe świństwo. Albo kupić serek nie markowej firmy tylko Spółdzielni Mleczarskiej w Pcimu - kupuję może jest tańsze ale jeść się nie da. Wcale to nie znaczy, że markowe to dobre. Czasem udaje mi się trafić coś dobrego, przyzwyczajam się, wiem gdzie to kupić (np. masło robione przez "Kozioł & Kozioł, Sosnowiec, Orląt Lwowskich), ale mija pół roku i albo tego produktu już nie można kupić albo właśnie zrobili nowość, z supergranulkami i ekstra dodatkiem czyli niejadalne świństwo.

Nazywaj to hipokryzją jak chcesz ale nie masz pojęcia o stresie jaki przeżywam przy każdej wizycie w sklepie. To czego nauczyłem się to nie zwracać uwagę na cenę, na promocje, na etykietkę i kupować to co lubię, uważam za dobre, co mi smakuje. Tak się staram więc serki Danon kupuję, ponieważ smakują dokładnie tak, jak serki waniliowe produkcji SM Sosnowiec, które dawno, dawno zajadałem jako deputat od ś.p. teściowej.

Tak więc nie chcę dyskusji o produkcie bo tu mam same stresy a o kłamliwym marketingu.

#2. W mojej ciemnej niewiedzy nie wiem nic o argumentach biologiczno-ewoludyjnych. Może dlatego, że jestem ciemnogród i w ewolucje nie wierze. Po prostu to teoria, która (jak czytałem u czołowych ewolucjonistów z Gouldem włacznie) ciągle jeszcze tylko teorią, przy czym jak się okazuje coraz bardziej dziurawą. Ale jeżeli nawet to dyskutujemy o moralności a nie o bologii. Dziwne zachowania zwierząt to dziwne zachowania zwierząt a będąc człowiekiem prowadzę teraz dialog z innymi ludźmi.

Niektóre zwierzęta zjadają swoje matki, rodzicielki zaraz po urodzeniu - bo w końcu coś jeść trzeba. Jakie z tego zachowania wyciągniesz wnioski? Ja wyciągnę takie, że jest to ciekawe ale mój stosunek do rodziców (oboje już odeszli) powinienem kształtować na podstawie piątego przykazania, które jest właśnie o tym.

#3. O słowie pedał i pedalstwo nie będę pisał tylko zastosuje to co radzisz mimo iż lenistwo i ekonomia języka sugeruje inaczej. Po prostu "homoseksualista" jest słowem trudnym do wypowiadania, "gej" słowem niepolskim - ale masz racje, należy uważać na słowa.

#4. Nie wiem co tu uważają inni ale ja jako gospodarz napisałem jasno: homoseksualizm to choroba, to zło ponieważ nie tak to zostało zaplanowane przez Boga, nie tak miało to być. Jak ktoś odkryje, że taki właśnie jest to odkryje, że ma problem - ale co z tym problemem zrobi to już jest jego wybór.

Są tacy, którzy przyjmują że są nie tak i jakoś z tym żyją, bo żyć trzeba. Są ludzie ślepi, są bez nóg, są bezpłodni i żyją, bo przecież życie to nie tylko kopulacja. W końcu nie każdy musi mieć żone, nie każdy może być doskonałym tancerzem, nie każdy będzie malował obrazy - zwłaszcza, gdy nic nie widzi.

Ale są też tacy, co na siłe stwierdzają, że to jest OK, że tak ma być, że to normalne tylko inaczej a normy, które określają jak powinno być należy zmienić, nagiąć do ich myślenia. Czynią tak gdyż chcą praktykować homoseksualizm a nie potrafią praktykować czegoś co jest złe - a więc zło chcą zamienić w norme, uczynić dobrym, zmienić prawo.

#5. Masz całkowitą racje, że brak akceptacji tworzy patologie. Trudno w tej dziedzinie o akceptacje bo to w naszej kulturze temat albo tabu albo maksymalnie zwulgaryzowany (co jest tak samo ohydne jak gejowstwo, bo sprowadza seks z wyżyn danych przez Boga do przyjemnej gimnatyki). Tak się szatanowi udało namieszać że to co piękne, dobre i przyjemne staje się ohydne i nawet nie przyjemne (zero przyjemności, maksimum pożądania). Ale spójrz krytycznie na środowisko - nie tylko gejów ale i (może nawet bardziej) niemoralnych hetero. Pornografia i cudzołóstwo są przyczynami dla których na te tematy rozmawia się trudno a bez rozmów nie będzie zrozumienia i akceptacji.

#6. Leczyć homoseksualistów? Ponoć niektórzy twierdzą, że się dale ale tu nie o leczenie chodzi ale o czystoś. Grzechem nie jest skłonność (nienormalna, zła, niewłaściwa) ale cudzołóstwo i nie jest już ważne, czy robi się to z dziewczyną, kochanką czy też kolegą. Seks jest zarezerowany dla małżeństw i każdy poza małżeństwem jest zły i grzeszny bez wnikania w płeć uprawiających go.

#7. Przedstawiłeś piękną listę znanych ludzi. Dodaj jeszcze Sokratesa, Aleksandra Wielkiego, Michała Anioła i pewnie jeszcze paru.

Ale ja się pytam - i co z tego? Czy jeżeli ktoś komponuje ładne kawałki albo maluje superobrazki to od razu ma prawo wyrokować co jest dobre a co złe? Czy jeżeli 1/3 populacji coś praktykuje to od razu musi stać się to normą? Jeżeli tak to już powinniśmy zmienić nasze prawo, bo kłamstwo i kradzież są dużo częściej praktykowane, nawet przez znanych i wielkich niż homoseksualizm. (Kurcze - głupoty pisze: przecież już się nie kłamie tylko "mija z prawdą" a z kradzieżą to też różnie bywa bo jedni "kombinują" a inni "prywatyzują").

Dobra - kończe. O tym co jest dobre a co złe, jakie są normy i standarcy, jakie jest prawo nie decydują ludzie i koniec.

#8. A miało być o serku :-)

tmki, October 15, 2005 15:04 Skomentuj komentarz


i Platon, rzecz jasna,
i Andersen, i -co ciekawe- prawdopodobnie także Janusz Korczak
:-)

tmki, October 14, 2005 21:21 Skomentuj komentarz


Ok, uznajcie nawet, że homoseksualizm to choroba. Czemu jednak chcecie leczyć homoseksualistów wbrew ich woli? Może oni nie umieją kochać osób innej płci? W czym wam to szkodzi?

A wszelkie patologie, których w tym środowisku pełno, wynikają głównie z braku społecznej akceptacji, z braku oparcia w strukturach społecznych, w rodzinach. Z konieczności ukrywania się. Z odruchu wyparcia, który ma każdy nastolatek, odkrywający, że jest "taki".

No i nie mogę sobie odmówić tej satysfakcji:
(to tylko malutka próbka)
Leonardo da Vinci
Szekspir
Carravagio
Czajkowski
Iwaszkiewicz
Gombrowicz
Andrzejewski

tmki, October 14, 2005 21:11 Skomentuj komentarz


Może kilka słów o tym, co w waszej ciemnej niewiedzy nazywacie pedalstwem.
1. Rzeczywiście, jeśli podejść do sprawy całkiem zdroworozsądkowo, można uznać, że "pedalstwo" to choroba. Jednak argumenty biologiczno - ewolucyjne są błędne. Okazuje się, ze homoseksualizm wystepuje całkiem często u zwierząt. Naukowcy wyjaśnili już nawet, w jaki sposób zjawisko to wspomaga przetrwanie gatunku.
2. Określenia "pedał" rzeczywiście używa się w tym środowisku, ale jedynie w pewnym okreslonym kontekście i znaczeniu. Moim zdaniem wam tego robić nie wypada (ale to jest kwestia dobrego smaku, a więc nie ma co się kłócić).
Poza tym, to jest trochę tak jak wśród afroamerykanów - sami wyzywają się od czarnuchów, ale jeśli biały tak powie, dostanie po mordzie (moim zdaniem - całkiem zasłuzenie)

tmki, October 14, 2005 21:00 Skomentuj komentarz


Twoj hipokryzja jest fenomenalna!

Co w Twojej lodówce robi Danio?
mi też się brzydzi sposób, w jaki promują ten serek i dlatego po prostu go nie kupuję.
Nikt Ci nie każe kupować Danio.
Głosujesz swoimi pieniędzmi.

Twoje oburzenie zdaje się Ciebie nieźle bawić.

szewo->w34, October 13, 2005 21:37 Skomentuj komentarz


Ty sobie jagódki, a w Afryce z głodu umierają.

w34 -> szewo, October 13, 2005 21:21 Skomentuj komentarz


Ja nie ukrywam, że lubię te serki, zwłaszcza z jagodami :-)

A teraz, gdy w środku nocy mogę poczuć się dobrym człowiekiem to pewnie polubię je jeszcze bardziej :-)

szewo->w34, October 13, 2005 21:11 Skomentuj komentarz


Porzucając wątek cyklistów na rzecz nabiału - jakimś cudem serek w Twojej lodówce się jednak znalazł... Obciach, no nie? Podjąłeś wyzwanie actimela, czy co?

nestor-->marekm, October 13, 2005 11:24 Skomentuj komentarz


Polecam ksiazke pani dr Doroty Majki-Rostek, Mniejszość kulturowa w warunkach pluralizacji. Socjologiczna analiza sytuacji homoseksualistów polskich, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2002.
Geje okreslaja sie czesto jako cioty lub pedaly, podam kilka cytatow z tej ksiazki:

"Nie ma co ukrywać, że my się po prostu zaliczamy, wchodzisz do klubu i widzisz: z tym byłem, z tamtym się przespałem i całe towarzystwo też wszystko wie. Głównie tu chodzi o gejów, ale lesbijki obracające się w tym towarzystwie to jest to samo".

"Tak jak ja obserwuję środowisko homoseksualne, to niektórzy przeginają mocno. Mój znajomy to ujął tak: «Zawsze to jest tylko chuj. Raz większy, a raz mniejszy, nie pamięta się nawet twarzy». Często się nawet sobie nie przedstawia. I wielu ludzi tak żyje".

nestor, October 13, 2005 11:09 Skomentuj komentarz


Alez Wojtku, znowu wracamy do poprzedniej dyskusji, wolny rynek nie ma nic wspolnego z humanizmem ani antyhumanizmem, jest tylko bardzo efektywnym narzedziem, ktore mozna wykorzystywac zle, tak sobie lub bardzo dobrze, wszystko zalezy od moralnosci ludzkiej. Problemem jest jednak podwojne sprzezenie, socjalizm jest z gruntu antymoralny i demoralizujacy, a wolny rynek jest amoralny i w tej przestrzeni moga sie poruszac jednostki "swiete" jak i obrzydliwe. Od lat polityka Europy nie ma nic wspolnego z liberalizmem, a wiecej ma wspolnego z grabieza, monopolizacja i zamykaniem sie przed Afryka.

marekm -> nestor, October 12, 2005 23:53 Skomentuj komentarz


"Jakbys wiedzial z powaznych badan socjologicznych wynika, iz wiekszosc czynnych homoseksualistow mowi sobie per "pedal", w ich srodowisku to nic dziwnego."

Nie obracam sie w tych kregach i nic mnie nie obchodzi jakich slow i okreslen sie tam uzywa. Ani Slownik PWN ani Wikipedia takich pojec jak pedal (w tym kontekscie) i pedalstwo nie zawieraja. Napisalem, ze jak dla mnie to wulgarne i pejoratywne okreslenie ale kazdy ma prawo do wlasnej wrazliwosci.

w34 -> mm, October 12, 2005 21:49 Skomentuj komentarz


1) Określenie "pedał" mające swój źródłosłów w "pederasta" funkcjonuje w naszym społeczeństwie od lat, zanim pojawiło się obce słowo "gej". Samo w sobie nie było obraźliwe bo dyskredytowany przez lata był sam stan człowieka określany tym słowem. Może dlatego teraz to słowo zaczęło razić, bo stan zaczyna być w społeczeństwie akceptowalny (choćby przez politycznie poprawne nazywanie tego stanu innością) a słowo pochodzi z innych czasów. Nie jest jednak moją intencją obrażać tylko opisywać rzeczywistość.

2) Jeżeli Ojciec Dyrektor wzoruje się na moich poglądach to dobrze, ale wątpię aby to robił bo raczej mnie nie słucha. A ja moje poglądy kształtuję zupełnie inaczej niż słuchając RM, które jeżeli słucham to tylko w celach rozrywkowo-inspirujących.

3) Ale przemyśl czy czasem w naszym środowisku upatrywanie źródeł czyichś przekonać w RM nie jest ich dyskredytowaniem? Przecież lepiej mieć takie nowoczesne, europejskie poglądy niż jakieś tam staroświeckie, zacofane, prosto od tych "oszołomów od Rydzyka" (to cytat od pana prezydenta). Ja mam staroświeckie albo lepiej konserwatywne. O! Konserwatywne to takie ładne słowo :-)

4) Nazywanie rzeczy politycznie poprawnym językiem nie zmienia ich natury. Ale jak chcesz to napiszę tak: inna orientacja seksualna jest nienormalnością, czymś niewłaściwym podobnie jak nadciśnienie, ślepota, urodzenie się dziecka bez nóg itp. Praktykowanie innej orientacji seksualnej jest zboczeniem, jest grzechem, złym, niewłaściwym postępowaniem podobnie jak seks pozamałżeński, kradzież, kłamstwo czy też zabójstwo. I teraz wszystko jest jasne.

5) Teraz nie wiem czy słowo "pedał" odnosi się do skłonności czy też do praktykowania. W dawnych czasach rzecz ta była tajna, wstydliwa, schowana i jeżeli wychodziła na jaw to była traktowana jako coś nienormalnego. Może dlatego wtedy to jedno słowo wystarczało ale dziś potrzeba więcej słów, bo czym innym jest homoseksualizm (skłonność, diagnozowana choroba) a czym innym gejowstwo (nazwane przeze mnie pedalstwem) - czyli praktykowanie skłonności z jednoczesnym okazywaniem i propagowaniem, połączone z agresywnym oczekiwaniem akceptacji społecznej oraz zmiany systemu prawnego.

6) I jeszcze odpowiedź na problem: Jeżeli pod wpływem lobby pedałów zostanie zmienione prawo to ja jako niepedał będę poszkodowany choćby w ten sposób, że pod wpływem mojego lobbowania to prawo nie będzie mogło pozostać takie jak jest a dla mnie lepsze jest prawo prorodzinne, prospołeczne. Tutaj stracę a tracić nie chcę.

w34 -> nestor, October 12, 2005 21:22 Skomentuj komentarz


1) W sprawie Afryki. Analiza prawie dobra, ale sięga tylko jakieś 200-300 lat do tyłu. Sięgnij głębiej, jeszcze głębiej - dokładnie jakieś 5766 lat do tyłu - tam są przyczyny stanu rzeczy nie tylko w Afryce.

2) Ty napisałeś "potępiam wszelka chciwość ale nie postępiam globalizacji" - ja tu czytam "potępiam przyczyny ale podobają mi się skutki". Oczywiście widzę, że musimy popracować nad słowem "globalizacja" bo jeżeli podłoży się pod nie wszystkie te liberalne idee to wygląda to ładne ale jeżeli zamiast teorie podłożymy praktykę to zaraz zaczniesz krzyczeć, że to nie globalizacja tylko socjalizm państw Unii, protekcjonizm, ochrona rynku, mieszanie się polityków itp. Twój piękny globalizm jest taką samą opartą na humanizmie piękną i nierealizowalną ideą jak socjalizm, komunizm itp.

Zastanów się co motywuje ludzi do takich a nie innych zachowań. Jak dojdziesz przyczyny to zobaczysz, że żadna humanistyczna idea nigdy nie zadziała (i nigdy w przeszłości nie zadziałała). Może jak do tego dojdziesz to odrzucić humanizm i poszukasz czegoś lepszego.

3) O pomocy murzynom zaraz wywieszę pewien tekst z OZONu bo bardzo mi się podobał.

nestor-->marekm, October 12, 2005 11:34 Skomentuj komentarz


a coz to za poprawnosc polityczna? Jakbys wiedzial z powaznych badan socjologicznych wynika, iz wiekszosc czynnych homoseksualistow mowi sobie per "pedal", w ich srodowisku to nic dziwnego. Poza tym ja uwazam, iz homoseksualizm to dewiacja polegajaca na spaczeniu popedu plciowego. To, ze najpierw amerykanscy psychiatrzy w demokratycznym glosowaniu orzekli inaczej (od kiedy na temat prawdy sie demokratycznie glosuje?) i ze WHO skreslila homseksualizm z list chorob to efekt politycznej poprawnosci.
Gatunek ludzki zostal tak skonstruowany, iz aby mogl przetrwac (a przetrwanie jest naturalna cecha zdecydowanej wiekszosci gatunkow) potrzebna jest prokreacja osob przeciwnych plci, dlatego tez naturalne jest, gdy poped plciowy czujemy do osoby przeciwnej plci, a homoseksualizm to spaczenie tego popedu badz genetyczne badz nabyte (czestszy przypadek)

marekm, October 11, 2005 21:27 Skomentuj komentarz


"Tak więc spójrz na Europę przez pryzmat hedonizmu,
rozpadu rodziny, zniszczenia norm moralny typu: kara śmierci to złe, ale
aborcja to już dobre, pedalstwo to wolność, a długie i przyjemne życie to
wartość najwyższa."

Dawno tu nie zagladalem a widze, ze wplywy ojca dyrektora sa coraz wieksze... :( Domyslam sie, ze pod pojeciem "pedalstwo" rozumiesz orientacje seksualna zwana w literaturze homoseksualna. Jak dla mnie to pogarda i nienawisc do innych ludzi jest ograniczeniem naszej wlasnej wolnosci bo zaslepia i pozbawia obiektywizmu.

anonim, April 28, 2010 07:28 Skomentuj komentarz


Tak samo jak pozbawia obiektywizmu sugestia o toruńskim źródle takich poglądów.

Zdania w sensie logicznym są prawdziwe i fałszywe niezależnie od źródła pochodzenia (ojciec dyrektor) albo emocjonalnego zabarwienia (pedalstwo).

nestor, October 11, 2005 20:58 Skomentuj komentarz


Kwestie moralnosci w Europie zostawmy, gdyz tu sie zgadzamy.

Natomiast za biede w Afryce odpowiedzialne sa przede wszystkim dwa zjawiska:
a) wyrwanie z naturalnego toku rozwoju przez bialego czlowieka (aczkolwiek trudno powiedziec czy bieda byla wieksza wczesniej czy pozniej)
b) cala masa marksistowskich eksperymentow na biednych afrykanskich krajach.

Potepiam wszelka chciwosc ale nie potepiam globalizacji, niestety polityka krajow zachodnich malo ma wspolnego z globalizacja. Bialy czlowiek mysli, ze zorganizuje glupie Live Aid albo przesle tony zywnosci do Afryki (ktore potem lokalni kacykowie sprzedaja za pieniadze) i juz czuje sie dobrze. Oto wypowiedz jednego z ksiezy w Afryce: Dając mu pieniądze, przekonujesz go, że może to być sposób na życie, jutro będzie oczekiwał tego samego, zamiast pomyśleć nad pracą. Codziennie przychodziło do mnie na dożywianie ok. 150 osób – raz tylko powiedziałem, że przed obiadem trzeba pozamiatać i uporządkować teren – zostało kilkunastu chętnych, czyli naprawdę potrzebujących. Wszelkie ONZy i inne pierdoly tylko buduja piekne budynki w Afryce a pomoc maja gdzies, pozwolmy tym ludziom pracowac!

w34 -> nestor, October 11, 2005 20:29 Skomentuj komentarz


1) "Lepiej żeby połowa..." - przykład indyjskich miasteczek komputerowych
wskazuje, że wcale nie lepiej. Przed pojawieniem się globalnych firm
wszystko kręciło się wokoło tradycyjnego modelu życia tamtejszych hindusów.
Pojawiły się pieniądze dla niektórych, bogactwo dla pewnych kast i zachwiało
to całkowicie całą strukturą społeczną. Np. w Chinach w tej chwili obserwuje
się potężną migracje z biednych wsi do miast, ale co się stanie za chwile
jak pojawi się recesja? Przecież nie odtworzą starych struktur tylko raczej
pojawią się żądania społeczne. W Indiach już mają czasem z tym problem bo
boom internetowy się skończył. Zobaczymy co będzie w Chinach jak się rynki
europejskie zapchają.

Złe w chciwej globalizacji, jest to, że pojawiają się wyspy bogactwa
niszczące stare struktury społeczne. Jakoś harmonijny rozwój nigdzie nie
wychodzi.

2) Jak pytasz o Europę to bądź ostrożny. Pojęcie dobra używane poprzez "jest
lepiej" nie odnosi się do liczby wodociągów, dróg, długości czy też stylu
życia. Zupełnie nie ta dziedzina bo pojęcie dobra (jest lepiej, jest gorzej)
jest pojęciem moralnym. Tak więc spójrz na Europę przez pryzmat hedonizmu,
rozpadu rodziny, zniszczenia norm moralny typu: kara śmierci to złe, ale
aborcja to już dobre, pedalstwo to wolność, a długie i przyjemne życie to
wartość najwyższa.

Czy naprawdę w Europie jest lepiej? Biskupi z Afryki przyjeżdżają i mówią,
że Europa jest chora - i mają racje niestety.

nestor, October 11, 2005 19:25 Skomentuj komentarz


Wojtku, to lepiej zeby polowa afrykanczykow miala cos wlozyc do garnka czy zaden z nich? Jak dziala wolny rynek w Afryce? Popatrz na Botswane, dziala swietnie, zarzucili tam pomysly murzynskich marksistow. Chciwosc jest grzechem ale chec osiagania zyskow nie jest grzechem. Szwabki tez sie burza, ze przenosza ich fabryki do Polski czy Czech a my sie glupki (?) cieszymy. Poczytaj sobie relacje prawdziwych Afrykanskich rolnikow , ktorzy sa wkurzeni, gdyz pomoc zywnosciowa totalnie zniszczyla ich rolnictwa a europejskie i amerykanskie cla dodatkowo ich rujnuja. A do tego jeszcze mamy zaporowa polityke imigracyjna, odbiera sie tym ludziom wszelka mozliwosc zarabiania pieniedzy. W XIX wieku tez miales tania, niewykwalifikowana sile robocza, tez nie bylo wodociagow w Europie, a jak jest teraz?

w34 -> nestor, October 11, 2005 16:21 Skomentuj komentarz


1. Napisałem "inspirowana chciwością globalizacja" a nie "globalizacja", choć teraz zastanawiam się czy znam jakąś glogalizację, która była by inspirowana inaczej.

2. Ale załóżmy, że jest inna globalizacja, taka liberalna i że nikną zaporowe cła Unijne na produkty żywnościowe z Afryki. Co się dzieje? Ano tyle, że fabryki świń, kurczaków, gumowej kukurydzy i plastikowych pomidorów przenoszą się do Afryki gdzie koszty robocizny są dużo tańsze i co prawda musi być wybudowany wodociąg ale nie będzie to wodociąg do wsi i wiosek ale do farm, fabryk i przetwórni. Tani pracownik zatrudniony na farmie oczywiście będzie dostawać dużo, dużo więcej niż przychody jego niepracujących sąsiadów z wioski obok ale to tylko jeszcze bardziej zantagonizuje społeczeństwa, które nie będą się bogacić jako społeczeństwa a jedynie posiadać wyspy, na których obowiązuje nieco inny styl życia. Zobacz na przykłady takiego działania: czy to miasta informatyków w Indiach czy też miasta fabryczne w Chinach.

W tych dwóch przypadkach globalizacja nie służy szerokim masom ludzkim a jedynie menadżerom wielkich koncernów. Dlaczego w przypadku żywności, Unii i Afryki miało by być inaczej? Przecież będą to tworzyć tacy sami ludzie!

3. Chciwość jest grzechem! Zobacz ma moją notkę dotyczącą filmu "Wall Street" i nie wierz w liberalizm.

http://w34.blog.pl/archiwum/index.php?nid=6912634

"Wall Street" i "Pretty Women" co prawda kończą się dobrze, ale oba filmy są bajeczkami dla dzieci (ten drugi to nawet plagiat "Kopciuszka") i służą tylko, podobnie jak akcja Danone wyciszaniu sumień i temu, aby grzeszni ludzie poczuli się lepiej, poczuli się przez chwile dobrzy i wspaniali tak jak ja się poczułem dzisiejszej nocy.

lilienn, October 11, 2005 15:29 Skomentuj komentarz


nic nie zmienicie, niestety
a Danio jest dobry:P

zawsze mozna pajacyka smyrac po brzuszku codziennie

nestor, October 11, 2005 13:39 Skomentuj komentarz


to nie globalizacja a antyglobalizacja jest przyczyna glodu - hodowanie monopoli, a przede wszystkim zaporowe cla unijne na produkty z Afryki (jaka to globalizacja?). Unia Europejska prowadzac taka a nie inna polityke celna nie pozwala mieszkancom Afryki odbic sie od dna. Wielkie korporacje wespol z rzadami robia wszystko aby tylko oni czerpali zyski.

dk, October 11, 2005 07:39 Skomentuj komentarz


nie przyczyniaj się do potęgi Danona! polecam dietę.....
Skomentuj notkę
19 września 2005 (poniedziałek), 14:06:06

Prawda (słowo o Mleku Prawdziwym)

Pijąc dziś rano prosto z kartonika wyprodukowane dla "Biedronka" "Mleko Prawdziwe" , w smaku identyczne z "Mlekiem Łowickim", o procedurze produkcji identycznej jak "Mleko Łaciate" a wyprodukowane na tej samej linii produkcyjnej i przez tą samą fabrykę co "Mleko Białe" muszę dość do wniosku, że słowo prawda też już niewiele znaczy.

Aby poczuć się lepiej, przypomnę więc tu swoją roboczą definicje tego pojęcia.

Prawda to opis rzeczywistości.

A z tej definicji wynika, że zdanie prawdziwe to znaczy zdanie zgodne z rzeczywistością, zdanie opisujące rzeczywistość. Nie wiem komu poddać ocenie to, czy coś co wyciągnięto z krowy (mleko niewątpliwie prawdziwe) po odtłuszczeniu, wybiciu wszystkich bakterii, dodaniu czegoś tam i wyjęciu jeszcze czegoś, umieszczeniu (bo przecież nie przelaniu) w kartoniku powlekanym od wewnątrz aluminium wraz z folią jest mlekiem prawdziwym. Pewnie tak, bo przecież pisze wyraźnie - "Mleko Prawdziwe". Ale skoro to jest mleko prawdziwe, to słowo prawda nie znaczy już to co znaczy.

Marketingowcy w swej ciężkiej, i nie tak łatwej pracy psują słowa. Szukając skojarzeń muszą być kreatywni ale jednocześnie naginają, wykręcają, przeciągają i kolorują słowa oddalając je od pojęć, które te słowa mają reprezentować. Smutno mi, bo przypuszczam, że kiedyś, gdy staną przed sądem, w którym słowa mają swoje znaczenia będą musie odpowiedzieć, za zepsucie każdego z nich przed Kimś, kto nie wykręca znaczenia słów. Smutno mi, bo zanim staną przed tym sądem sprawią, że ludzie nie będą mogli się porozumieć, skomunikować, wymienić ze sobą myśli i idei gdyż mimo iż mamy lepsze łącza i lepsze telefony, brakuje nam słów a te co mamy są słowami popsutymi.


Modlitwa:
Panie Boże - Ty przez Słowo stworzyłeś, przez Słowo zapowiedziałeś, przekazałeś i teraz przez Słowo realizujesz. Słowo ma swoją moc, ma swoją wartość. Przykro mi, że tu na ziemi tak psujemy słowa, niszczymy ich znaczenie, wykorzystujemy je do własnych, chwilowych celów, manipulujemy nim, szastami, a przecież słowa są cenne, słowa są ważne.
Panie Boże - przepraszam.


Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: prawda, mleko, marketing, etyka


Komentarze: (8)

w34 -> tmki, September 28, 2005 19:19 Skomentuj komentarz


Ale nie ma też powodu żeby traktować definicję prawdy podaną przez Arystotelesa jako tę, która _nie_ jest najmilsza Bogu. Masz racje, że koncepcji jest wiele, wiele z nich wpłyneło na filozofów, ojców kościoła, humanistów, polityków, pewnie też któraś z nich wpłyneła na marketingowców z "Biedronki" skoro wymiślili "Mleko prawdziwe". Dziś w GW jest informacja, że prawnicy Biedronki wydobyli wreszcie _prawdę_ z pracowników, którzy przed sądem świadczyli o łamaniu prawa pracy w tej firmie tak więc widać, że pojęcie prawdy ma w społeczeństwie duże znaczenie.

Tak więc całkowicie zgadzam się, że koncepcji prawdy jest wiele ale którą podałem ma to do siebie, że ...

#1 Ta koncepcja jest moja a nie Arystotelesa, bo doszedłem do niej sam, nie czytając Arystotelesa ani też nie czytając za bardzo innych filozofów (uważam, że to w filozofi przeszkadza). Wiem, że kosztowało mnie to nieco wysiłku ale lubię od kilku lat zmagać się ze słowami (patrz -> Zabawa w słowa)

#2 W oparciu o tą koncepcję potrafię zbudować w miarę spójny, własny system filozoficzny, może nieco prosty (albo prostacki) ale za to zgodny z tym, co wyczytuje w Biblii.

Nie odczytuj tego co piszę jako moją wolę kolejnego spalenia Biblioteki Aleksandryjskiej - tak nie jest, ale czytajac innych mądrych ludzi muszę stosować zasadę zapisaną w Liście do Galacjan 1.9 - czyli sprawdzać zgodność z objawieniem jeżeli już jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Jeżeli więc za radą apostoła Pawła usłyszę "ewangelię inną niż ta, którą on głosi" to nie ważne, czy będzie to Ojciec Kościoła czy tylko Anioł z Nieba - niech będzie przeklęty i koniec.

A w całym poszukiwaniu prawdy, tworzeniu swojego światopoglądu, zastanawianiu się co za a co przeciw można oczywiście korzystać z całego dorobku ludzkości - tylko po co? Wiem, że objawienie jest wystarczająco jasne i czytelne a dorobek ludzkości oprócz rzeczy cennych zawiera też mnóstwo śmieci. Zamiast więc sortować, przecedzać, filtrować czy nie lepiej udać się do czytego źródła? Przykład z marketingowacami to przykłąd na dzień dzisiejszy skrajny ale bez sięgnięcia do źródeł prawdy za jakiś czas nie wykryjesz, że ktoś tu kłamie.

A co do humanizmu.... no coż - mam swoje zdanie.

tmki, September 27, 2005 15:45 Skomentuj komentarz


1. Zwróć uwagę, że definicja Prawdy, podana przez Arystotelesa, a za nim i przez Akwinatę, nie jest jedyną, jaka funkcjonowała w obrębie chrześcijańskiej teologii. Warto zastanowić się choćby nad platonskim rozumieniem prawdy, obecnym w myśli św. Augustyna albo filozofią neoplatońską, która miała przecież zasadniczy wpływ na niektórych ojców kościoła.
Nie ma powodu, żeby traktować definicję prawdy podaną przez Arystotelesa jako tę, która jest najmilsza Bogu. To nieporozumienie.
2. Nie proponuję, żebyś porzucił Arystotelejską definicję prawdy. Proponuję jedynie, żebyś zastanowił się także nad innymi możliwościami. Zwróć uwagę np., jak ciekawie rozumie się prawdę we współczesnej semiotyce. To nie musi być wcale bezbożne. Analiza głębokich struktur znaczenia jest jedną z najciekawszych dróg prowadzących ku Bogu we współczesnej humanistyce.

w34 -> swojanka, September 25, 2005 10:31 Skomentuj komentarz


Mleko, mleko, mleko... ale ja muszę to pić, bo czegoś innego niestety już nie kupisz.

w34 -> tmki, September 25, 2005 10:28 Skomentuj komentarz


1. Jeżeli ta definicja nie pasuje do dzisiejszego świata to będę musiał prosić Boga aby zmienił świat bo nie zamierzam zmieniać definicji. Zobacz na mój komentarz do komentarza xpż i zauważ na ewolucję tego pojęcia:

* hebrajczycy: "Słowo Twoje (do Jahwe) jest Prawdą"
* Tomasz: "Prawda to zgodność myśli i rzeczy"
* dzisiejsi władcy: "Prawda to to co ja mówię" (patrz: minister Jakubowska, prezydent Bush itp.)

Ja nie zatrzymam tego procesu degradacji słowa "prawda", ale ja go zauważam i nie pasuje mi on. Zamiast więc szukać nowego znaczenia, dopasowywać do świata wolę przepraszać Boga za grzechy i prosić o zlitowanie, gdyż wiem, że ten świat i ci ludzie nie są wieczni i prędzej czy później świat pójdzie na przemiał (recykling) a ludzie będą musieli stanąć przed Bogiem, będąc sądzonymi za pomocą Słów Boga a nie świata.

2. Piszesz: "Wychodzisz z założenia, że jednak słowa są w stanie odzwierciedlać rzeczywistość. To dość naiwny pogląd."

Widzisz - Ty też wychodzisz z tego założenia skoro piszesz do mnie przy pomocy słów i chcesz abym Ciebie zrozumiał. Czym lepsze będziemy mieć słowa tym pójdzie na łatwiej dlatego cieszę się również z Twojej naiwności wyrażonej przez fakt wciśnięcia "komentuj" i wpisania zdań mających sens. Wchodząc na chata pt. "polityka" możesz używać jakich chcesz słów i nie będzie to miało żadnego znaczenia.

3. A do modlitwy zawsze się możesz dołączyć.

w34 -> xpż, September 25, 2005 10:23 Skomentuj komentarz


1. thx. Z tym Tomaszem i Arystotelesem to podejrzewałem, że tak jest :-)

2. Dla hebrajczyków z czasów ST funkcjonowało jeszcze mocniejsze określenie Prawdy. Mówili do Boga: "Słowo Twoje jest Prawdą" i na tym temat się kończył. Jeszcze bardziej radykalna postawa niż ta u Tomasza czy Arystotelesa.

3. Widzę, że masz polską klawiaturę. Ale fajnie!

tmki, September 25, 2005 05:32 Skomentuj komentarz


no, to jest definicja Arystotelesa. W pewnym sensie jest ona dla nas najbardziej oczywista, jednak ma już jakieś 2500 lat. Temat prawdy jest niebywale trudny, zachacza to to o logikę i takie sprawy. Jak zwykle: z filozofowaniem trzeba uważać :-)
A Twoj modlitwa wydała mi się urocza (niech nie brzmi to lekcewaząco). To trochę niedzisiejsze, prosić Boga o wybaczenie w tym temacie, tak jak Ty Go prosisz. Wychodzisz z założenia, że jednak słowa są w stanie odzwierciedlać rzeczywistość. To dość naiwny pogląd. Definicja prawdy Arystotelesa jednak trochę nie pasuje do dzisiejszego świata (jako jednak relatywista [fuj!] nie piszę, że jest błędna, tylko, ze nie pasuje), więc i prawda jest dzisiaj sprawą bardziej złożoną. Szukać należy jej raczej w języku. Dla Twoich potrzeb i dla potrzeb relacji człowieka z Bogiem, tak całkiem prywatnie i amatorsko polecałbym szukać jej raczej w człowieku, niż na styku język/rzeczywistość.

xpż, September 24, 2005 13:49 Skomentuj komentarz


To jest definicja prawdy wg Arystotelesa, sformułowana przez Tomasza jako: "Veritas est in genere adecquatio intellectus et rei" czyli "Prawda, to w ogólności zgodność myśli i rzeczy".
Czyli prawdziwe jest zdanie, które odzwierciedla rzeczywistość.
Oczywiście dla Arystotelesa i Tomasza była to definicja najbardziej oczywista.
Dla mnie też jest ciekawa, chociaż dla hebrajczyków Starego Testamentu nieznana.
Prawda na starożytnym Bliskim Wschodzie nie ma takiej definicji.
Nie jestem specjalistą od historii filozofii, ale teoria prawdy nie zatrzymała się na Tomaszu.
Zachęcam do poszukiwań.

swojanka, September 20, 2005 23:19 Skomentuj komentarz


ale to tylko mleko i jakby je nie nazwano, to nadal jest mleko :)
Skomentuj notkę
6 lipca 2005 (środa), 22:28:28

Mówić dobrze lub milczeć

1. Wypowiedź oryginalna zawarta w przysłowiu:

O zmarłym mówi się dobrze albo nie mówi się nic.

2. Parafraza biznesowa zapodana przez pewnego handlowca:

O konkurencji mówi się dobrze albo nie mówi się nic.

3. Wypowiedź prawdziwa:

O zmarłym należy mówić prawdę albo milczeć.

4. Wypowiedź prawdziwa w wersji biznesowej:

O konkurencji należy mówić prawdę albo milczeć. (w biznesie zawsze jest kłopot w zachowaniu obiektywizmu - ale w życiu też!)

5. Wniosek:

Nie zawsze mądrość tego świata zawarta w przysłowiach jest mądrością.


Kategorie: etyka, komunikacja, _blog


Słowa kluczowe: prawda, obyczaje, biznes, etyka


Komentarze: (1)

lilienn, July 8, 2005 14:51 Skomentuj komentarz


a masło ne zawsze ma smak masła
Skomentuj notkę
10 marca 2005 (czwartek), 10:12:12

Być lub mieć - przełamanie światowego myślenia

1. Inspiracja: ładna piosenka "Ja wysiadam" Anny Marii Jopek

Rano, wracając z Urzędu Skarbowego (bo była kontrola) w radiu wysłuchałem dokładnie ślicznej piosenki.

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubić wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Już nie chce z nikim ścigać się, z sił opadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd
Gapić się na dziury w niebie
Jak najdłużej kochać ciebie
Na to nie szkoda mi zmierzchów, poranków
Ni nocy, dni...

wykonanie: Anna Maria Jopek
muzyka: Mateusz Pospieszalski
słowa: Magda Czapińska

2. Alternatywa

Być czy mieć - oto jest pytanie.

Zaraz, chwileczkę - czy taka alternatywa na pewno jest prawdziwa? To, że ludzie na świecie (najczęściej ci co nie mają a uważają, że są) tak mówią to wcale nie oznacza że jest to prawda. To, że Anna Maria Jopek wyśpiewuje to w ślicznej piosence też nie czyni wypowiedzi prawdziwej.

Co jest więc prawdą?

3. Możliwe rozwiązanie alternatywy

Skoro prawdziwa pobożność polega na (...) zachowywaniu siebie samego nieskalanym od wpływów tego świata (z listu apostoła Jakuba) to odrzucam ta fałszywą alternatywę i formułuje własne credo wyrażone w pytaniu:

Czy jeżeli już się jest to co złego jest w tym, aby jeszcze sobie troszkę poMieć?

4. Osobiste rozwiązanie alternatywy

Cieszę się, bo od ponad 40 lat jestem a do tego od prawie 20 wiem o tym, jednocześnie wiedząc po co jestem.

Cieszę się, bo do tego jeszcze mam. Ale fajnie.

Normalnie - radość o poranku!

Bóg jest wielki - Alleluja!


Kategorie: muzyka, etyka, styl życia, _blog


Słowa kluczowe: Joper, bogactwo, błogosławieństwo, etyka, styl życia


Komentarze: (2)

coco, March 11, 2005 20:51 Skomentuj komentarz


Ale z ciebie dupek. Pycha panie starszy to też grzeszek.
A bajeczka o uchu igielnym pewno nie jest o tobie...

Abstrakcja, March 11, 2005 20:47 Skomentuj komentarz


a moze jeszcze wrto obok pytania o bycie zapytac czym w ogole jest byt..


a nad podmiotem lirycznym sie zastanowilam :)
Skomentuj notkę
2 marca 2005 (środa), 18:42:42

Wizyta w Łodzi

1. Inspiracja

Targi telekomunikacyjne Intertelecom 2005, w Łodzi.

2. Dialogi na cztery nogi

Q: Panie prezesie. Czy chciałby pan, aby pracownicy pana firmy przy podejmowaniu decyzji jej dotyczących kierowali się względami osobistymi?

A: jakby się dowiedział o takim to wylałbym na zbity pysk. (...) bardzo ważną rzeczą jest prowadzenie biznesu w sposób moralny. Tak, tak - nasz firma znana jest ze stosowania zasad etyki w biznesie. Działamy uczciwie!

Q: Jak zatem w świetle powyższej oceni pan działanie waszego pionu sprzedaży?

3. Przykłady

  • BP, Shell, Orlen i inne takie z małymi stacjami włącznie. Tankujesz, zbierasz punkty. Wiadomo, że jak ktoś ma małe autko to zanim uzbiera na plecak, brelok albo czapkę to promocja się skończy ale jak ktoś jeździ wielkim TIR-em? 3 tankowania po 600l i już jest wiertarka, żelazko, odtwarzać CD. 

    Kierowca podejmuje o miejscy w którym tankować mając na uwadze nie dobro firmy (jakość i cena paliwa) ale swoje dobro (promocje, darmowe obiady). Ale przecież firma BP znana jest ze stosowania etyki w biznesie... tylko chyba w Anglii bo "w Polsce tu już Allach nie widzi".

  • Persel - producent świetnych materiałów biurowych z papieru (segregatory, pudełka, koperty). O kilku miesięcy każdy katalog przesyłany do firmy, na pierwszej stronie informuje o promocji: przy zamówieniu większym niż 300zł gadżet (małe radio, byle jaki aparat fotograficzny...) dodajemy za darmo. I która sekretarka po otrzymaniu takiego katalogu będzie się z wózkiem po Makro włóczyła aby dla firmy zaoszczędzić parę złotych? Przecież wystarczy zamówić w Presel, zaraz przyślą a o gadżecie firma wiedzieć nie musi.
  • Telefonika - przez lata główny i chyba jedyny dostawca kabli światłowodowych do TP S.A. (i nie tylko). Cena cennikowa 1m 24J to coś około 15zł. Jak się przyciśnie to można to kupić za 3,10zł a może i taniej.

    Rabat 80% ?! Takie rabaty dają tylko Arabowie na suku w Egipcie jak się dobrze turysta targuje o zabytkowy papirus z czasów Ramzesta XII made in China.

    To nie rabat, nawet nie spisek kupiecki ale ohydny układ w którym zaopatrzeniowcy wielkich firm są wstanie wykazać swoim szefom, że dobrze kupili (bo, np. za 12zł) a handlowcy jakoś to tym zaopatrzeniowcom w samochodach to potem wynagradzają.

4. Werset przedtargowy

Wyjeżdżając na targi, w moim mailbox-ie znalazłem taki oto werset wystany przez serwis Słowo Dnia (gorąco polecam):

Pouczaj mnie, bym Prawa Twego przestrzegał, 
          a zachowywał je całym sercem.
Prowadź mię ścieżką Twoich przykazań,
          bo ja się nimi raduję.
Nakłoń me serce do Twoich napomnień,
          a nie do zysku!
Odwróć me oczy, niech na marność nie patrzą;
          przez swoje słowo udziel mi życia!

(Psalm 119 wersety od 34 do 37 za Biblią Tysiąclecia)

Jak jechać na targi telekomunikacyjne i oczy mieć odwrócone by nie patrzeć na marność? Jak negocjując cene kabla pamiętać o napomnieniach a nie skupiać się na zysku?

5. Kyrie eleison

Pouczaj mnie, bym Prawa Twego przestrzegał. Prowadź mię ścieżką Twoich przykazań. Nakłoń me serce do Twoich napomnień. Odwróć me oczy, niech na marność nie patrzą. Kyrie eleison!

6. Notka nie tylko kulinarna

  • Restauracja "Havana", Piotrkowska 61 (?) jest spolegliwa. Zgodnie z zaproszeniem jedzenie było super (żeberka po kubańsku) a i atmosfera przyjemna.
  • Żarcie w Galerii Łódzkiej, niezależnie od baru to ohyda. Kiedy w końcu nauczę się omijać takie miejsca niezależnie od tego jak europejsko będą wyglądać.
  • GPRS, a właściwe Egde działa - lubię jak z powietrza pakiety lecą szybciej niż na ISDN.

Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: telekomunikacja, intertelecom, Łódź, etyka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
8 stycznia 2005 (sobota), 14:03:03

Celowość działań i WOŚP

Zainspirowany koniecznością częstego tłumaczenia się z tego "dlaczego na chore dzieci nie chcę dać" zastanowiłem się dziś nie tyle dlaczego nie chcę dać tylko nad tym dlaczego mam dać.

Skoro każdy skutek ma swoją przyczynę, skoro rozumny człowiek działa w sposób celowy, skoro podejmując decyzje która powinna poprzedzać działanie powinienem przeanalizować przesłanki "za" (a nawet "przeciw"), wydaje się że analiza pozytywna (dlaczego coś robię) jest właściwsza niż analiza negatywna (dlaczego czegoś nie robie).

Analiza negatywna zdradza istnienie w społeczeństwie powszechnego konformizmu, owczego pędu, zmanipulowania przez media szerokich mas i grup społecznych. Media pokazując zjawisko w taki lub inny sposób od razu przekazują jego ocenę i to ocenę moralną wymuszając na bezmyślnych odbiorcach określone zachowania bez przeprowadzenia osobistej analizy celowości.

Na Owsiaku i małolatach widać to szczególnie jasno ale dla mnie ma to teraz takie znaczenie, że od dziś przestaje się tłumaczyć dlaczego nie daję na dzieciaki. Za to od dziś każdy, kto mi takie pytanie zada będzie poproszony o uzasadnienie swojego działania. Po prostu teraz ja zadam mu pytanie: co poprzez te parę złotych wrzucone do pudełka chce osiągnąć? Albo jest człowiekiem myślącym i wie co i dlaczego robi albo już dał się zwieść i płynie z prądem.

* * * * *


Myślę, że przy okazji stawiania takich pytań można by poklasyfikować jakoś ludzkie motywacje przyłączenia się do akcji Owsiaka. Dlaczego ludzie to robią? Nie potrafią inaczej pomagać? Chcą przynależeć do czegoś co wydaje się być dobre i fajne. Chcą uciszyć sumienia?

* * * * *
Nota:

1) I znowu nie odkryłem niczego nowego. Przecież to prawdy stare jak socjologia.

2) Starałem się to napisać zupełnie uciekając od oceny WOŚP-u, którego oceniać mi się teraz nie chcę.

3) Jestem głodny, złodzieje przecieli nam kabel światłowodowy, nie jadłem śniadania za to świeci słonko i spacer po Katowicach sprowokował do istnienia tą notkę. Ale w CafeKontakt łacze mają doskonałe - dlaczego ja takiego nie mam w biurze?

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: róbta co chceta, relatywizm, etyka, WOŚP, Jerzy Owsiak, Owsiak


Komentarze: (4)

pepegi, January 10, 2005 12:05 Skomentuj komentarz


interferuje mi lektura "Roku 1984" i zagadnienia dni okołofinałowych.
trochę mam mętlik w deseń "po co cokolwiek, jak i tak wszystko..."
podzialam zasadę, ze uzasadnia się czyn, a nie brak czynu. to logiczne.
owcze pędy jako takie omijam mocno. olałem kompletnie sylwestra, olałem większość aspektów Świąt.
A na Orkiestrę dałem na zasadach rynkowych. Był fajny koncert, to i czemu miałem na wkręta? Czy taka motywacja jest do przyjęcia? Ktoś ma swoje powody organizowania takich imprez, ja mam taki powód brania udziału...

lilienn, January 9, 2005 17:14 Skomentuj komentarz


Pomagam na wiele innych sposobów, lecz jeśli mogę pomóc również w taki sposob to czemu nie???

Miało być dlaczego tak...
Hmmm... bo
1. Robię to z myślą o dzieciach których choroby nie zostaly wczesniej wykryte bo nie było sprzetu
2. Robię to z myslą o dzieciach ktore byc moze bede miala
3. Nie dlatego ze rtak trzeba tylko dlatego ze tak chce
4. Nie ogladam Owsiaka w TV, nie fascynuje sie tym zjawiskiem, ale wiem ze sa ludzie ktorzy patrza mu na recer i to mi wystarczy
5. Cieszy mnie to ze przynajmniej na jeden dzien najwieksze sknery chocby i dla prywatnych celow- reklamy, badz co badz, ale daja pieniazki bo tak trzeba. Sami z siebie nigdy by nie zaplacili, a tak sporzystają n a tym dzieci. Co z tego ze ma reklame? Na zdrowie mu.

Czy byla by roznica gdyby za normalna oplata zrpobilby reklamowke i zaplacil TV za wyswietlenie a ta przeznaczyla to na dzieic. Nie. Liczy sie w tym wszystkim dobreo dzieciakow a nie przesłanki ludzi.

margaux, January 8, 2005 22:34 Skomentuj komentarz


Przeżywasz WOŚP jak "mrówka okres", sorki za porównanie. Zupełnie jakby brakowało Ci tolerancji. Niech se Owsiak robi co chce.
A u mnie we Wrocławiu... też było całkiem wiosennie. Zerwałam gałązkę bzu z zielonymi pąkami, by pokazać niedowiarkom w pracy, że klimat szaleje! Pozdrawiam!

just-a-dreamer, January 8, 2005 14:41 Skomentuj komentarz


u nas we Wroclawiu tez ladny dzien, sloneczko swieci i tylko czekac, kiedy forsycje zakwitna. Styczen, a mi sie wiosny zachcialo.

Pozdrawiam
Skomentuj notkę
5 stycznia 2005 (środa), 21:42:42

Nie będzie "róbta co chceta"!

Czy ja już pisałem o tym, że nie popieram, nie popierałem i nigdy popierać nie będę WOŚP? Nie dałem i nie dam ani złotówki i pomimo wszelkich załadowanych emocjami typu "a co? na chore dzieci nie dasz" ataków na moją osobę do takiej samej postawy zachęcam wszystkich moich znajomych, zwłaszcza tych nadzianych próbujących czasem nawet niemałym głosem uspokoić swoje sumienia.

Nie będzie "róbta co chceta" i koniec!


=[ Dopisek ]============

Inspiracja: przed chwilą przeczytałem o tym jak znajomy podłączając się pod WOŚP zrobił sobie świetną reklame niewielkim kosztem. Jeżeli ma się jakiś medialny produkt to nawet jest to dość proste więc muszę mu teraz podgratulować pomysłu jednocześnie nie dziwiąc się cynizmowi - wszak cynizm jest takim samym narzędziem prowadzenia biznesu jak kapitał, praca najemna czy też produkt.

Wspomnienie: mija właśnie 3 rok od czasu gdy pracowałem dla pewnej korporacji której prezes chcąc zabłysnąć w świetle jupiterów wręczył Owsiakowi na oczach kamer wielki czek. Nie wiem czy czek miał pokrycie, bo po firmie to już śladu nie ma poza nieprzyjemnymi wspomnieniami w pamięci wielu osób.

=[ Link sponsorowany ]============

Jeżeli masz nadmiar gotówki i chcesz dać na dzieciaki to polecam, wejdź sobie na te serwisy - na pewno jest tam jakiś numer konta:
Wierzę, że organizacje te zapewniają dyskrecję dla darczyńców w myśl zasady, że "kiedy dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa".

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: róbta co chceta, relatywizm, etyka, WOŚP, Jerzy Owsiak, Owsiak


Komentarze: (13)

aga, January 20, 2005 23:21 Skomentuj komentarz


jestem za tym zeby dawac na "Milosc Edukacja Dojrzalosc" i to wszystko co w tej sprawie dodam (znalazlam sie tu przez przypadek szukajac wlasnie linku na ich strone)

w34 -> *.*, January 8, 2005 13:26 Skomentuj komentarz


1) Pytanie L. "dlaczego nie dać na dzieci" sprowokowało mnie do głębszego przemyślenia. Będzie z tego zaraz nowa notka.

2) Jeszcze dla L.:
Dla takiej jak WOŚP działalności robię sobie bilans dobra i zła wytworzonych przez nią. Jest on niestety zdecydowanie ujemny! Mój system wartości bardzo wysoko wycenia prawdę, prawdziwe motywacje oraz szczerość. Życie dzieci też jest wartościowe ale ponieważ w tak niewielkim stopniu zależy ono od ludzi w ocenie działań człowieka wypada słabiej niż prawda.

3) w34 -> Wins.
"... żyją dzięki aparaturze zakupionej przez WOŚP". No coż. Śmiała teza. Nie mnie wyrokować ale ja jako źródło wszelkiego życia widzę Boga i wiem, że on więcej może. Za to zastanawiam się jak wiele popsutych noworodków może trafić do szpitala, albo nawet nie trafą tam przez ludzkie zachowania wynikające z "róbta co chceta". Bóg planował świat bez szpitali.

4) w34 -> kh.
Kapuje. Własne sumienie jest najważniejsze. Tak naucza i Apostoł Paweł (Rz 8) i Święty Tomasz.

5) w34 -> m.
Decydowanie jestem za opcją 3.

margaux, January 7, 2005 13:37 Skomentuj komentarz


Witam!
Całkiem przypadkowo trafiłam na Twego bloga, tak już bywa w necie. Zaintrygowała mnie Twoja pisanina, choć nie zdajduję w niej rzeczy odkrywczych dla siebie.
Twoje zdanie o akcji p. Owsiaka, tj. WOŚP równiez mnie nie powaliło na kolana. W zasadzie mam podobne zdanie i od kilku lat nie uczestniczę w jej zmaganiach. Mało tego, nie włączam tego dnia programu 2 TVP, bo zbiera mi się na mdłości widząc entuzjazm ( może i autentyczny?) pewnej dziennikarki niezmiennie aktywnej w akcjach WOŚP. Staram się nie wychodzić na miasto, by nie natkńąć się na wolontariuszy z puszeczkami i sławetnymi serduszkami. Bolą mnie uszy od ryczącej muzyki (mieszkam w pobliżu rynku dużego miasta) i rokrocznie obiecuję sobie kupno stoperów na tę okoliczność.
Jestem wstrętnym babolem walczącym z nadętym stereotypem Matki Polki. Mamuśka ze mnie kiepska
, i w tym roku nie wyjdę z moim 11-letnim już synem wspomagać tak szlachetny cel jak pomoc dla chorych dzieci. Pozdrawiam!

makowski, January 6, 2005 21:37 Skomentuj komentarz


no dobra. uporządkujmy.
1. cel jest słuszny, choć intencje działających mogą być nie całkiem czyste.
2. cel jest słuszny a intencje są nieważne.
3. istnieją inne, alternatywne metody osiągnięcia tego samego celu.

ja jestem za 3. poglądem.
(a po cichu i za drugą połową 1.)

a alternatywą może być NIE TYLKO darczyństwo; również - a może przede wszystkim - uzdrowienie całej służby zdrowia, reforma systemu podatków, tak, aby były pieniądze na cel ten i inne. itede.

i dlatego (moim zdaniem) Orkiestra jest też zła ? jest (lepszym, czy gorszym, moralnym czy nie - nieważne) plastrem na ropiejącą ranę. coś tam pomaga (może) - ale przyczyn nie rozwiązuje.
a odwraca uwagę. i sprawia, że (niektórzy) pomyślą: już po problemie. Orkiestra zebrała. nie musimy dzialać.
pozdrawiam.

p_tutka, January 6, 2005 17:23 Skomentuj komentarz


Ja kilka lat temu bardzo bylem za WOSP... popieralem i nawet organizowalem zbieranie pieniadzy w szkole. Dzis mam zupelnie odmienne zdanie na ten temat mimo tego ze w "Ksiazeczce Zdrowia Dziecka" znalazla sie ladna kolorowa samoprzylepna naklejka z logo WOSP jako Certyfikat Badania Sluchu u Noworodka.

khan-goor, January 6, 2005 15:20 Skomentuj komentarz


mojego µ ratował inkubator kupiony przez WOŚP. nie byłbym w zgodzie z własnym sumieniem, gdybym nic teraz nie dał...

makowski, January 6, 2005 11:30 Skomentuj komentarz


choć (chyba) z innych pozycji - ale się zgadzam całkowicie.
a to moja notka zdziś rana:
http://www.ooops.pl/blog/index.php?p=729
i link do tej - dodam w update. bo warto.

wings, January 6, 2005 11:01 Skomentuj komentarz


u mnie przegrał "Caritas".. ale na WOSP zapewne kilka groszy wrzucę !!! w szpitalu widziałam kilka noworodków, które żyją właśnie dzięki aparaturze zakupionej przez Orkiestrę...

lilienn, January 6, 2005 01:33 Skomentuj komentarz


hmmmm... dlaczego nie dac na dzieci? co z tego ze inni sobie robia reklame? pieniadze i tak ida na konkretny cel... nie rozumiem

paulina, May 25, 2009 15:25 Skomentuj komentarz


japierdole co wy z tym robta co chceta

anonim, October 17, 2009 16:51 Skomentuj komentarz


Nie możemy tego zostawić
Igor Janke 17-10-2009, ostatnia aktualizacja 17-10-2009 14:08

Z Jerzym Owsiakiem rozmawia Igor Janke

http://www.rp.pl/artykul/378823_Nie_mozemy_tego_zostawic.html

Rz: Kiedyś byłeś postrzegany jako człowiek mówiący młodym ludziom: róbta, co chceta. Róbcie wszystko, co lubicie, jeśli nikomu tym nie szkodzicie. W tym roku byłem pierwszy raz na Przystanku Woodstock i miałem wrażenie, że stałeś się belfrem, który słucha z dzieciakami rocka, ale ciągle poucza: to róbcie, a tego nie.

Jerzy Owsiak: Nigdy „róbta, co chceta” nie znaczyło tego, co mówisz. To był tytuł programu i tyle. Program stał się bardzo popularny, bo puszczaliśmy fajną muzykę. Ale wtedy, 20 lat temu, do głowy mi nie przyszło, że za tym tytułem cokolwiek stoi, jakakolwiek filozofia, którą młodym ludziom chcemy przekazać.

Ale to było spójne z twoim wizerunkiem.

Nigdy nie byłem facetem, który chciał być postrzegany jako anarchista, nihilista albo gość łamiący wszelkiego rodzaju konwenanse. Przeciwnie – wyrosłem na kulturze hippisowskiej, która była bardzo tolerancyjna, miła, serdeczna, prywatkowa, zabawowa, otwarta na wszystkich ludzi. Od początku przekazywaliśmy takie spoiwo: pokazywaliśmy grupę ludzi, którzy fajnie się ze sobą czują. Czy to był Voo Voo, czy spotkania w Jarocinie, czy początek Wielkiej Orkiestry – przekazywaliśmy informację, że działamy razem. Nigdy, nawet przez pół minuty, nie kombinowałem, że mogę być czegoś liderem, że za mną mogą pójść ludzie. Byłem raczej jak Forrest Gump. Odwróciłem się nagle i zobaczyłem: o jasny gwint, tam jest od cholery ludzi, trzeba coś z tym zrobić. Tylko że Forrest Gump wzruszył ramionami i poszedł do siebie. A ja, kiedy dostaliśmy pierwsze pieniądze na Orkiestrę, powiedziałem O cholera, nie możemy tego zostawić. Kiedy kupiliśmy pierwszy sprzęt, też sobie powiedzieliśmy: O cholera, trzeba to jakoś wszystko porządnie zorganizować. Mnie czasem postrzegano tak: ten gość to żyje na luzaka. A ja wcześniej miałem rodzinę, dzieci, martwiłem się o pracę, nie wiedziałem, czy mój program się utrzyma, i myślałem o życiu poważnie. Mnie włożyli w usta, że „róbta, co chceta” to moja filozofia życiowa. W żadnym wypadku. Nigdy tak nie było.

Teraz cały czas mówisz młodym ludziom, co powinni, a czego nie powinni robić.

Wiem, że mnie słuchają. Na początku mówiłem, że chcemy zebrać pieniądze. I okazało się, że wiele tysięcy osób zaczyna zbierać pieniądze. Na Przystanku Woodstock na początku tylko prosiłem, żeby był porządek. Teraz mówię już bez krępacji: Nie możesz leżeć pijany pod sceną. Ostatnio przerwałem koncert i powiedziałem do jakiegoś gościa: Nie bluzgaj, bardzo źle się zachowujesz. Z tej samej sceny mówię do nich: Uczcie się języków. Możesz powiedzieć, że jestem jak belfer, ale ja wiem, na co mogę sobie pozwolić, a na co nie mogę.

Ale ty też bluzgasz.

Ktoś mi powiedział: Nie bluzgaj ze sceny, bo kiedyś mi się zdarzyło. I przyznałem mu rację.

Na Woodstock przyjeżdża prawie pół miliona młodych ludzi. Słucha cię pewnie jeszcze więcej. Czego chcesz ich nauczyć?

Żeby byli odpowiedzialni. Żeby byli odważni odwagą młodego człowieka. Odwagą poznawania.

Odwagą bycia ruchliwym. Odwagą jeżdżenia po świecie, próbowania wielu rzeczy – mam na myśli próby związane z wiedzą. Mówię im, żeby byli pewni siebie tą pewnością, jaką mają ich rówieśnicy z krajów zachodnich, którzy mają poczucie swojej wiedzy, jaka pozwala korzystać z tego, co świat im daje. Mówię do nich: Nie bójcie się zanurzać w politykę. Zakładajcie swoje partie, jeśli wam się nie podobają te, co są. Mówię im: Idźcie na wybory, wybierajcie. Nie wskazuję, kogo mają wybierać. Mówię im o odpowiedzialności. Patrz, co się dzieje u twojego sąsiada. Zobacz, czy tam się nie dzieje jakieś nieszczęście, żeby tobie też coś złego się nie stało. Jeżeli masz 18 lat, masz prawo spożywać alkohol, ale rób to umiarkowanie.

Ale przecież na Woodstocku piją masowo. Miasteczko piwne jest ogromne i zawsze pełne ludzi.

Wiem, że piją masowo, ale jest dużo mniej pijanych niż na pierwszych Przystankach. O narkotykach i alkoholu mówimy z nimi bardzo otwarcie. Ale też współpracujemy z policją. Myśmy nauczyli ludzi czegoś bardzo obywatelskiego, co w polskim społeczeństwie, we wszystkich społeczeństwach wywodzących się z komuny, jest strasznie trudne do uzyskania: współpracy ze służbami porządkowymi. Brakuje mi słowa, bo nie chce powiedzieć, że chodzi o donoszenie. Ale o to chodzi, by donieść na dilera. Donieść na koleżkę, który zaczyna zioło wyciągać. Wprowadziliśmy miejsca na festiwalu wolne od procentów. Jest prohibicja na mocny alkohol. Nie możemy zrezygnować w ogóle z alkoholu, bo zaraz by się zaczęło wielkie podziemie. Wolimy ich uczyć. I dążyć do tego, żeby pili coraz mniej, a robili inne rzeczy. Efekt jest taki, że w tym roku 5 tysięcy osób oddało krew. 2,5 tysiąca litrów krwi w trzy dni! W takim środowisku – wakacyjno-luźno-miłym – jest to fenomen. Uczą się też korzystania z prawa, pierwszej pomocy, ratowania życia. Mówimy im: sprzątajcie po sobie.

Co z ciebie za hippis? Uczysz nie pić, zakazujesz narkotyków, każesz sprzątać po sobie, donieść na dilera i dzwonić do rodziców.

My z kultury hipisowskiej wyciągnęliśmy to, co daje poczucie wolności. Ale jednocześnie uczymy się ze sobą żyć, uśmiechać, pomagać sobie i organizować, tworzyć wspólnotę. To jest coś dobrego.

Wspólnota jest ważna?

Bardzo ważna.

Rodzina?

Bardzo. Jak śpiewali Starsi Panowie: „Rodzina, ach rodzina”.

Owsiak i Starsi Panowie o rodzinie... Może zostaniesz komentatorem konserwatywnej „Rzeczpospolitej”?

Ha, ha, nie, nie...

Bo wiesz, ja też kiedyś hippisowałem...

A widzisz. Mówią: „Hippisi będą łysi”. Nie chodzi o to, byśmy się zachowywali tak jak wtedy, gdy mieliśmy 18 lat. Bo wówczas wyglądalibyśmy śmiesznie. Ja nie próbuję być 18-latkiem. Mam tyle lat, ile mam, zachowuję się tak, jak lubię, i robię to, co chcę robić. Jestem sobą. Jeśli młodzi ludzie kupują mnie z tym wszystkim, to jest wielki sukces. Jeśli oni dobrze się czują na imprezie, którą ja organizuję, to jestem szczęśliwy. Myśmy hippisowsko tych młodych ludzi zgarnęli w sposób cudowny bez żadnego belferskiego podejścia.

Uczysz ich patriotyzmu?

O Jezu, jeszcze jak. Też możesz to nazwać konserwatyzmem.

Ale to nie jest żaden zarzut. Wręcz przeciwnie.

Ja nie chcę takiego konserwatyzmu, jaki chciał wprowadzić pan Giertych. Zmuszając do wszystkiego. To było natychmiast wyśmiane. Trzeba mówić inaczej.

Tak jak w Muzeum Powstania Warszawskiego?

Tak, to świetne miejsce.

Wiesz, że to muzeum zrobili właśnie konserwatyści?

A niech sobie będą, kim chcą. Ja widzę efekt. Mnie tam nikt nic złego nie robi, nikt mi nie mówi, co mam myśleć albo że nie mam tam wstępu, bo się za kolorowo ubieram. Oni stworzyli muzeum według standardów światowych. Ja do tego muzeum zawiozłem wielu gości. Ostatnio był tam książę Jordanii ze swoją żoną. Wyszli wstrząśnięci. Byłem dumny, że pokazałem im to muzeum.

Na czym polega twój patriotyzm?

Ja z mlekiem matki wyssałem miłość do Polski. Pójdę na barykady, jakby coś się działo. Gdy w świecie ktoś coś nawija o Polsce, ja się w to włączam i jestem strasznym chwalipiętą. Nie narzekam, mówiąc o Polsce. Tutaj mój patriotyzm objawia się tym, że od czasu do czasu piszę list otwarty, kiedy jestem na coś zły, kiedy myślę, że Polska sobie wstydu narobi. Ale mój patriotyzm idzie też w tym kierunku, że gdy słyszę Lao Che, który śpiewa o powstaniu warszawskim, to mówię: Panowie, musicie to zaśpiewać na Przystanku Woodstock. I potem, kiedy patrzę na tych wszystkich ludzi, to myślę: słuchają dobrej rockowej muzyki, skaczą, tańczą, świetnie się bawią, ale gdzieś słyszą też przy okazji o Szarych Szeregach, o powstaniu, o bohaterach. Robimy potem z nimi o tym film, robimy program. Moja córka, która ma 20 lat, usłyszała opowieść powstańca i była tym strasznie przejęta. Niektóre nasze święta są niestety niszczone przez kłótnie. Ile kłótni było o 20 lat odzyskania niepodległości?! Ludziom zaczyna się już kołować w głowie. Czy Wałęsa skoczył przez płot czy nie skoczył, za co tego Nobla dostał, czy był agentem, czy za wędkę dostał tego Nobla? Więc na Przystanek zaprosiliśmy Tadeusza Mazowieckiego i Lecha Wałęsę, żeby o tym opowiedzieli. Dyskusja była godna auli uniwersyteckiej!

Czy nie uważasz, że trzeba też uczyć tolerancji i szacunku dla starszych kobiet, które noszą moherowe berety? W mediach pokazują je, często kpiąc albo atakując.

Tak. Jest obśmiech, to prawda. Ale ktoś na to zapracował. Ja mówię o tolerancji otwarcie. Mówię im też ze sceny o tym, że ja się muszę jej uczyć. Czasem mnie ponosi i mnie tej tolerancji brakuje.

Nie powinieneś ich uczyć tolerancji wobec ludzi słuchających Radia Maryja?

Ja uwielbiam śmiech i żart ze wszystkiego. Jeżeli ktoś się ze mnie śmieje, to ja też mam zabawę. Oczywiście boli mnie, kiedy mnie atakują, piszą podłości, zwłaszcza anonimowo. I to samo na pewno przeżywają moherowe berety.

To są tacy sami obywatele Polski jak ci ludzie, którzy przyjeżdżają na Woodstock. A przez dużą część elit są traktowani pogardliwie, zepchnięci na margines.

To są twoje słowa, ja się z tym nie zgadzam. Na tym zepchnięciu na margines zbudowano tę grupę i poprowadzono w stronę skrajnej nietolerancji. Obrazki, które pokazują, jak te panie mówią do ludzi z kamerą w krótkich żołnierskich słowach, co mają robić, świadczą o tym, jak trudna jest jednoznaczna ocena tej grupy Polaków.

Ale wiesz dobrze, że te kamery ich często prowokują. Że ludzie wyśmiewani w mediach potem źle na nie reagują.

Nie, nie. Telewizja Trwam – wielokrotnie widziałem ich w akcji i wiem, jak to działa. Jest zasada: jeśli jesteś dziennikarzem, to masz prawo kręcić wszystko. A oni nie chcą, byśmy ich pokazywali. To się jednak też zmienia. Kiedy teraz mieliśmy finał Orkiestry w Krakowie czy Szczecinie, podeszły do mnie babcie w moherowych beretach i mówią: Jureczku, dziękuję bardzo! Oni mnie też miło traktują.

Ale przyznasz, że w mediach często spotyka je pogarda i kpina.

Media dopuszczają prześmiewców. Moherowe berety łatwo wyśmiać. Kiedy były wybory do parlamentu, to wyszła ta prześmiewczość w Internecie: akcja „Schowaj babci dowód”. W Wielkiej Brytanii śmialiby się z takiego dowcipu. U nas odczytano to jako znacznie coś gorszego. Trzeba to odkręcać.

To zrób akcję „Znajdź babci dowód, weź ją pod rękę i zaprowadź na wybory”.

Można by w ogóle tym babciom pomóc. Ale wiesz, dowód się po to gubi, żeby babcia nie głosowała na tę partię, co jej nie lubimy...

Właśnie. Zarzuca ci się, że masz swoje wyraziste poglądy i je lansujesz. Dlaczego nie uczysz ludzi otwartości na inne poglądy?

Uczę ich.

A jeśli zgłosi się do ciebie organizacja, która chce zorganizować akcję w obronie dzieci nienarodzonych, to wpuścisz ich na Woodstock?

Nie wiem. Decydujemy w grupie. Mamy tę wielką przyjemność dowodzenia i decydowania. Komuś zawsze mówimy: twoja muzyka nie zagra. Pytają nas, dlaczego wybrałem ten zespół, a tego nie. Dlaczego nasza organizacja może w tym brać udział, a ta nie? To jest subiektywny wybór – otwarcie o tym mówimy. Sami oceniamy jakość muzyki, zastanawiamy się, czy jakaś akcja skonfliktuje ludzi czy nie. Mamy regulamin i wiadomo, jak się do nas zgłosić. Odcinamy się od partii politycznych.

Ale są wśród nich organizacje bardzo liberalne.

Inne się nie zgłosiły.

A jeśli się zgłoszą?

Zobaczymy. Dyskutujemy i razem zdecydujemy. Gdyby twórcy tej wystawy obrońców życia, która rozbiła się obok Przystanku, zgłosili się do nas, to bym im powiedział: Mistrzu, nigdy w życiu. Twoja wystawa jest bardzo agresywna i wywołuje skrajne emocje. O problemie możemy porozmawiać, ale nie w ten sposób. Jeżeli chcesz, chętnie zrobimy dyskusję, która nie pokłóci ludzi, ale coś wniesie, i na to jesteśmy otwarci. Ta wystawa wywołuje agresywne reakcje. Ale jeśli mówimy o wystawach, to każdy Przystanek wygląda inaczej, rozwija się, my się zmieniamy. Trzy lata temu pierwszy raz zaprosiliśmy ludzi spoza muzyki. Teraz zaprosiliśmy bohaterów sprzed 20 lat. To jest rozwój. Uczymy ludzi dyskutować.

Zaprosiłeś jednak polityków, którzy w dzisiejszym sporze stoją po jednej stronie. Zaprosiłbyś ludzi z drugiej strony, z innej bajki, konserwatystów?

Wiesz, ja ich mało znam, nie wiem, których warto.

To ja ci podpowiem.

OK, pomyślimy. Jak myślę prawica, to mi się przypomina Macierewicz i jego agresja. Ale my się też uczymy rozmawiać. Zastanawiamy się, jak to zrobić, żeby ludzie słuchali, dyskutowali, ale nie pożarli się. Trzykrotnie wysyłałem listy do ojca Tadeusza Rydzyka z zaproszeniem do dyskusji. Żadnej odpowiedzi. Spotkałem się z Romanem Giertychem, kiedy był ministrem, zapraszałem go na Woodstock. Powiedziałem mu: Panie ministrze, jeśli jest konflikt między uczniami a panem, niech pan przyjdzie i spotka się z nimi. On miał jakiś pomysł na walkę z narkotykami. Tyle że dziwny. Chciał uczyć dzieciaki

patriotyzmu przez pieśni. Dlaczego nie? Niech Polacy śpiewają więcej, nie pieśni biesiadne, tylko patriotyczne. Ale od razu wszyscy mówili, żeby to robić na baczność w sali gimnastycznej. Mówiłem: porozmawiajmy o tym. Ale nie przyjechał. Ja wiem, że gdyby ojciec Tadeusz Rydzyk przyjechał, to też byśmy sobie spokojnie porozmawiali i pewnie wiele rzeczy wyjaśnili.

Tak bardzo jesteś otwarty, że chciałeś dać z baśki każdemu, kto powie złe słowo na Wałęsę.

No dobra, poniosło mnie. To był greps i żart.

Nie powinieneś uczyć młodzieży, że trzeba poznawać prawdę, także przykrą, o naszych przywódcach bohaterach?

Ja nigdy nie powiedziałem, że tej prawdy mamy nie poznawać. Mówiłem o czymś innym. O dzikiej ocenie Lecha Wałęsy, która przechodzi w propozycję odebrania mu Nagrody Nobla.

Ale histeria wybuchła nie po tej propozycji, tylko wtedy, gdy dwaj historycy opublikowali książkę przedstawiającą dokumenty.

A druga strona mówi, że to nie są prawdziwe dokumenty.

Historycy nie mają prawa badać życia Wałęsy?

Mają. Dostęp do dokumentów powinien być powszechny.

Czy ci, którzy urodzili się w wolnej Polsce, mają zupełnie inne doświadczenia, żyją z nowymi technologiami, bardzo się różnią od pokolenia dzisiejszych 40 – 50-latków?

Polska młodzież bardzo wolno się zmienia. To smutna obserwacja. Są bardzo przywiązani do rodziców, do tego, że oni muszą pomagać. Często zachowują się tak jak w PRL. Wielu z nich ciągle oczekuje, że coś dostanie, że to powinno im się dać. Myślałem, że szybciej zaczną być tacy jak na Zachodzie. Nie chodzi mi o system wartości, tylko o samodzielność, pęd do wiedzy, niezależne myślenie. Z tym ciągle nie jest dobrze. Młodzi ludzie słabo biorą swoje sprawy w swoje ręce. Nie są aktywni politycznie.

Myślałem, że twoje obserwacje będą zupełnie inne.

Ale jest też druga strona medalu. Dużo podróżuję po świecie i wszędzie spotykam młodych Polaków. I nie widzę ich w dresach wyczekujących na rogu na robotę, lecz w rozmaitych ciekawych, czasem przedziwnych miejscach. Wielu z nich otwiera własne biznesy, podróżują, znajdują fantastyczne zajęcia. Część z nich już załapała tę wolność i daje sobie z nią radę.

A ci, którzy przyjeżdżają na Woodstock?

Są lepiej ubrani niż kiedyś. W Jarocinie byliśmy wszyscy tak samo umundurowani: flanelowa koszula i kurtka motocyklowa. Znają języki. Jak artysta mówi do nich po angielsku, to rozumieją. W małym palcu mają nowe technologie, ale przez esemesy oduczyli się umiejętności sklecenia dwóch zdań. Są ładniejsi, lepiej odżywieni, lepiej dbają o siebie. Lepiej się bawią, jest w nich mniej agresji, są bardziej serdeczni wobec siebie Zaczynają przyjeżdżać ciekawi młodzi ludzie mający coś do powiedzenia. . Jest lepiej, ale nie tak, jak by mogło być.

Dlaczego ciągle są tak mało samodzielni?

To mnie niepokoi. Myślałem, że po „Solidarności”, po zdobyciu wolności będziemy lepsi. Że ci młodzi ludzie, którzy już wyrośli w wolności, będą inni. A oni nie są tacy, jak byśmy chcieli. Wiem, że są ci mili, którzy pomagają przy Orkiestrze. Ale są też ci, którzy dalej rozwalają stadiony. Gdzie ten pies jest pogrzebany? Edukacja. To jest najważniejsze. Ja jestem ojcem córek: 20- i 30-letniej, i wiem, jak beznadziejny jest system edukacji w Polsce. A edukacja to jest najlepsza inwestycja. I dlatego my też chcemy ich uczyć.

anonim, February 19, 2010 21:15 Skomentuj komentarz


Święto serca czy pieniądza
Krzysztof Świątek 24-01-2010, ostatnia aktualizacja 25-01-2010 07:42

http://www.rp.pl/artykul/83298,424282_Swiatek__Swieto_serca_czy_pieniadza.html

Idea jednorazowej dobroczynności powoduje społeczne szkody. Zaczynamy żyć w świecie ułudy, iż jesteśmy dobrymi ludźmi dzięki temu, że raz na rok wrzucimy do puszki 2 złote – pisze publicysta
Krzysztof Świątek

Zawsze kiedy zaczyna się kwestionować niezwykłą szlachetność akcji Jerzego Owsiaka, pojawia się chór zakrzykujących: "Dzięki sprzętowi kupionemu przez Orkiestrę ratuje się chore dzieci". Tylko czy cel powinien uświęcać środki? A warto też pamiętać, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy nie jest przedsięwzięciem w 100 proc. charytatywnym. Dobrych kilka milionów złotych każdego roku przeznacza nie tylko na organizację całego finału i funkcjonowanie samej fundacji, ale też na imprezę rockową Przystanek Woodstock.

Pijanych jest mniej

Jeżeli w ubiegłym roku na Przystanku Woodstock zmarł młody mężczyzna, a jako oficjalną przyczynę jego śmierci lekarz podał "niewydolność krążeniowo-oddechową", jeżeli w ubiegłych latach policja zatrzymywała grupy młodych ludzi jadących na tę rockową imprezę z narkotykami, to dystans wielu Polaków do WOŚP staje się zrozumiały. Powstaje pytanie: czy zebranych środków nie można by wykorzystać lepiej, bez przeznaczania ogromnych sum na organizację samych finałów oraz kontrowersyjnej wielkiej biby w lecie, która według pomysłodawców stanowi podziękowanie dla darczyńców, a o której sam Owsiak mówił w "Rzeczpospolitej": "Wiem, że piją masowo, ale jest dużo mniej pijanych niż na pierwszych Przystankach".

"skomentuj na blogu"

Podczas tegorocznego finału na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wpłacono ok. 36 mln zł. Dla porównania – w 2008 roku dzięki cichej, nieroztrąbionej przez media akcji rozprowadzania świec na stoły wigilijne, z której pieniądze przekazywane są na dożywianie dzieci, Caritas zebrał 19 mln zł. A jest to tylko jedna z wielu kampanii społecznych tej organizacji. To dowód na to, że nie trzeba organizować wielkiego happeningu, by skłonić ludzi do dobroczynności.

Podczas finału WOŚP jak zwykle "się działo" – było głośno, hucznie, a także wyjątkowo natarczywie. Grupy młodych atakowały w autobusach, tramwajach, metrze. Ten, kto w dniu finału nie ma przyklejonego czerwonego serduszka, staje się wrogiem chorych dzieci. To, co powinno być spontanicznym darem serca, okazuje się finansowym przymusem. Do tego koncerty i setki ludzi do ich obsługi, happeningi, medialny show.

Ponad milion na Woodstock

Organizacja finału w 2008 roku kosztowała, według sprawozdania finansowego zamieszczonego na stronie internetowej WOŚP, ponad 1,7 mln zł. Wydatki na Przystanek Woodstock pochłonęły dalsze prawie 2 mln zł (dokładnie 1 mln 933 tys. zł). Roczne koszty funkcjonowania samej fundacji wyniosły w 2008 roku ponad 2 mln zł. Już pięć lat temu wiele osób zbulwersowała wypowiedź dyrektora Orkiestry, który podkreślał: "Na 27 mln zł zebranych podczas ostatniego finału tylko 1 mln 200 tys. kosztowało nas zorganizowanie Przystanku Woodstock. Te pieniądze spokojnie otrzymujemy z procentów".

"Ostatni raz dałam na Orkiestrę. Czyli pan Owsiak zarabia poprzez WOŚP na organizację Woodstocku? Fajnie... Szkoda tylko, że ludzie, którzy dają pieniądze na pomoc dzieciom, nie wiedzą, że odsetki z tych środków przeznaczane są nie na dzieci, ale na imprezkę, która kosztuje, bagatela, 1,2 mln złotych. Kpina" – pisała jedna z internautek na portalu Onet.pl.

W 2008 roku owych procentów na Przystanek Woodstock nie wystarczyło, bo z odsetek fundacja uzyskała, według informacji zamieszczonych przez nią samą, niecałe 1,2 mln zł. Oczywiście, każda organizacja, także dobroczynna, potrzebuje ludzi do jej prowadzenia. Ale czy w fundacji charytatywnej musi pracować dwoje specjalistów ds. marketingu i promocji, trzy osoby w biurze prasowym, dwie panie grafik, cztery księgowe, a do tego pan zajmujący się flotą samochodową?

Lokaty i nieruchomości

Jeśli w ostatnim sprawozdaniu finansowym można przeczytać, że wśród aktywów trwałych Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy znajdują się "budynki, lokale i obiekty inżynierii lądowej i wodnej" o wartości ponad 7,6 mln zł, to rodzi się pytanie, czy nadal chodzi o akcję charytatywną, z której pieniądze są natychmiast przekazywane, zgodnie z wiarą darczyńców, na ratowanie chorych dzieci, czy też o duży koncern, który opracowuje gigantyczną kampanię promocyjną i strategię lokowania znaczących funduszy – część na lokatach, część w nieruchomościach, reszta jako rezerwa celowa.

Warto przy okazji obalić jeszcze jeden mit. Że oto dzięki sprzętowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy fenomenalnie poprawia się kondycja polskich szpitali i w ogóle służby zdrowia. Wystarczy zestawić dwie liczby: 36 milionów złotych z tegorocznej zbiórki z rocznymi potrzebami Narodowego Funduszu Zdrowia, które wynoszą ok. 50 miliardów złotych. Zakup kilku ambulansów, inkubatorów czy kardiomonitorów w jakiejś mierze pomoże szpitalowi, ale i tak nie uchroni go przed likwidacją, gdy wpadnie w tarapaty finansowe.

Owsiak polityczny

Szkodliwa społecznie wydaje się sama idea jednorazowej, corocznej dobroczynności. Powstaje ułuda, według której dzięki temu, że wrzucamy do puszki 2 złote, stajemy się dobrymi ludźmi, uczestnikami wielkiej charytatywnej wspólnoty serc. A co przez resztę roku? Róbta co chceta? To wykoślawione hasło św. Augustyna, który nawoływał: "Kochaj i rób co chcesz". Ale kochaj nie jeden dzień w roku, ale przez 365 dni. Z pewnością Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wyzwoliła u wielu pozytywne odruchy serca, ale niektóre aspekty tej akcji wymagają przemyślenia.

Łukasz Warzecha w swoim blogu w Salonie24.pl we wpisie "Na czym polega oszustwo Owsiaka" zwrócił uwagę na środowiska, które wspierają dyrygenta WOŚP: "Mamy do czynienia z często stosowaną metodą tworzenia iluzji pozapolityczności osoby i przedsięwzięcia, które pozapolityczne wcale nie są. Owsiak nie jest osobą "pozaideologiczną", stojącą w jakiś sposób poza sporem politycznym. Przeciwnie – jest osobą o bardzo wyrazistych poglądach, które uzewnętrzniają się od czasu do czasu w postaci zapowiedzi "dawania "z baśki"" tym, którzy ośmielają się badać życiorys Wałęsy, w wypowiedziach na temat Radia Maryja albo w usuwaniu sprzed wejścia na Przystanek Woodstock wystawy antyaborcyjnej".

Według Warzechy Owsiak jest "authority of last resort – kimś, po kogo się sięga w nadzwyczajnych sytuacjach".

Autorytet dla młodych

Jakiś czas temu tygodnik "Polityka", na podstawie przeprowadzonej przez siebie ankiety, okrzyknął Jerzego Owsiaka największym żyjącym autorytetem Polaków. I dziś, jeżeli zabiera on głos w sprawach niedotyczących charytatywności, to właśnie ex cathedra. Jeżeli nie jest wskazane, by w głośnej publicznie kwestii wypowiedział się czynny polityk, zawsze może to zrobić Jerzy Owsiak jako rzekomo politycznie niezaangażowany. Kiedy ukazała się książka Pawła Zyzaka "Lech Wałęsa. Idea i historia", dyrygent WOŚP atakował: "Jestem pacyfistą, ale mogę teraz "z baśki" przyłożyć. Niech tylko Wałęsa wskaże komu".

Potem w wywiadzie dla magazynu "Playboy" zarzekał się: "Co mógłbym zmienić jako polityk? Z fundacją Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy robimy więcej dla odbudowy więzi społecznych niż wszyscy politycy razem wzięci".

W ubiegłym roku podczas Przystanku Woodstock aktywiści ruchów pro-life umieścili w miejscu publicznym (co warto podkreślić) plakaty z hasłem "Wybierz życie", zestawiające zdjęcia z aborcji z aktami ludobójstwa. W nocy wystawa została zniszczona. Jerzy Owsiak mówił o niej: "Jest bardzo agresywna, prowokująca i zła. Została postawiona nielegalnie. Co roku trafia nam się jakiś idiotyzm. A potem telewizja puszcza na dole pasek upierdliwie mówiący o jednym nieistotnym fakcie".

Środowisko, które hołubi Jerzego Owsiaka, wmawia nam usilnie, że to autorytet, szczególnie dla młodych. Dyrygent Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jest im po prostu niezwykle przydatny. A, jak mawiała pisarka Maria von Ebner-Eschenbach: "Nieomylny środek zdobycia autorytetu u ludzi – być dla nich użytecznym".

Autor jest publicystą i zastępcą redaktora naczelnego "Tygodnika Solidarność"

anonim, January 4, 2014 12:20 Skomentuj komentarz


DLACZEGO NIE DAJĘ OWSIAKOWI – argumenty w punktach

Maciejewski Kazimierz w dniu 6 Styczeń 2013

Młodzieży zbierającej do puszek WOŚP można w prosty sposób wyjaśnić naszą odmowną decyzję.

Zamiast dyskutować, wręczać krótki wypunktowany spis argumentów. Wystarczy wydrukować sobie mały zapasik i ruszyć w miasto. Proponuje coś w tym rodzaju:

DLACZEGO NIE DAJĘ OWSIAKOWI PIENIĘDZY

Pieniądze z WOŚP nie trafiają do chorych dzieci, tylko do „chorych” czyli niedofinansowanych instytucji publicznych, jakimi są szpitale. Działalność charytatywna powinna z definicji trafiać do osób (Caritas = miłosierdzie można okazywać osobom, a nie instytucjom)

WOŚP nie pomaga chorym dzieciom, tylko uzupełnia braki wyposażenia szpitali, odciążając w ten sposób budżet państwa z ustawowego obowiązku zapewnienia opieki zdrowotnej swoim obywatelom z zebranych podatków. Wrzucając pieniądze do puszki płacę podatek drugi raz.

Owsiak tylko za część zebranych pieniędzy (ok. 50%) kupuje sprzęt dla szpitali. Reszta idzie na koszty obsługi imprez i koszty własne fundacji. Można to sprawdzić w sprawozdaniu finansowym fundacji dostępnym w internecie. Nie wszyscy artyści grają za darmo, niektórzy pobierają spore gaże. Fundacja wydaje milionowe kwoty na własną siedzibę, nowe samochody, sprzęt studyjny, tzw. „działania propagatorskie”, etaty pracowników itp.

Zgodnie ze statutem fundacji WOŚP, tylko pieniądze z działalności gospodarczej fundacja musi wydać na cele statutowe, czyli ochronę zdrowia. Natomiast pieniądze uzyskane ze zbiórek publicznych, aukcji, darowizn, imprez może legalnie wydać na dowolny cel.

Fundacja WOŚP jest 100% udziałowcem spółki „Złoty Melon”, a J. Owsiak jej prezesem. Spółka w przeciwieństwie do fundacji nie musi ujawniać sprawozdania finansowego. Po co istnieje i dlaczego jest ściśle powiązana z WOŚP?

Zebrane pieniądze Owsiak przetrzymuje do jesieni danego roku obrachunkowego na lokatach, a z odsetek (kilka milionów zł), jak twierdzi, organizowany jest Przystanek Woodstock. Nie chcę, aby z moich datków, a nawet odsetek od nich była finansowana impreza pod hasłem „róbta co chceta”, na której nie obowiązują żadne zasady moralne, a nieletnia młodzież używa narkotyków i alkoholu. Na każdym Przystanku Woodstock promowana jest sekta Hare Kriszna (ma stałą „wioskę”). Jak wygląda ta impreza można zobaczyć wpisując w YT: Przystanek Woodstock (thanks to www.ojciec-dyrektor.de)

Koszty obsługi WOŚP są bardzo wysokie. Część Owsiak pokrywa z zebranych pieniędzy poważnie uszczuplając kwotę przeznaczoną na zakup sprzętu. Resztę pokrywają np. budżety telewizji publicznej (czas antenowy), budżety miast (en. elektryczna, ochrona policji i straży miejskiej itp.), budżet Obrony Narodowej (np. przelot Owsiaka samolotem F16 w 2010r.) To wszystko są pieniądze z naszych podatków.

Sprzęt dla szpitali kupowany jest bez przetargów, a szpital nie ma wpływu na wybór firmy i negocjację umowy kupna. Sprzęt często stoi nierozpakowany, bo materiały eksploatacyjne do urządzeń są zbyt drogie, lub szpital nie ma pieniędzy na dodatkowy etat dla osoby obsługującej. Są poważne wątpliwości, na jakiej zasadzie wybierane są firmy od których WOŚP kupuje sprzęt.

WOŚP nie jest apolityczna. Przy okazji tej imprezy promują się politycy (szczególnie jednej opcji).

Caritas zbiera rocznie wielokrotnie większą kwotę bez rozgłosu i wydawania publicznych pieniędzy, a pieniądze trafiają do konkretnych potrzebujących osób.

Owsiak otwarcie promuje eutanazję „Osobiście dopuszczam taki sposób pomocy, bo ja to tak rozumiem – eutanazja to dla mnie pomoc starszym w cierpieniach” – to jego wypowiedź dla „Dziennika”.

Maria Kowalska  niepoprawni.pl
Skomentuj notkę
23 maja 2004 (niedziela), 12:10:10

Integralność

  1. Na swoim wykładzie Zygmunt Karel przypomniał ciekawą definicje integralności. Zygmunt powiedział, że człowiek integralny to taki, u którego wartości, słowa i czyny pokrywają się. Potem namalował 3 koła i powiedział, że u człowieka integralnego środki tych kół są w tym samy miejscu albo przynajmniej blisko siebie.
  2. Takiego obrazka na tablicy nie było, ale starałem się oddać schematyczny obraz człowieka integralnego, przez co kolory mi się mieszają a napisów nie widać.
  3. Za to ten obrazek odpowiada mniej więcej temu, co namalował Zygmunt: człowiek kawałkami integralny :-)

  4. A na tym obrazku przedstawiam człowiek nieintegralnego. Od razu jawi się obraz jakiegoś polityka, co to z trybuny mówi, potem co innego robi, a myśli jeszcze inaczej.

    Ale czy tylko politycy nie są integralni?

  5. Do teraz integralność definiowałem jako zgodność słów z czynami. Ta definicja podoba mi się bardziej. Jest bogatsza.
  6. A pożytek z tych obrazków jest taki, że teraz wiem jak mogę siebie oceniać, jak mogę sprawdzać kim jestem. Wiem kim chce być, wiec stały monitoring swoich działań jest właściwy aby swoje cele osiągać.
  7. Dawno nie zrobiłem żadnego obrazka wyjaśniającego moje myślenie. Może przestaje myśleć obrazkowo, albo obrazki do mojego myślenia są za trudne do zrobienia.

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: integralność, styl życia, światopogląd, słowa, czyny, wartości, etyka, moralność, spójność


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
8 kwietnia 2004 (czwartek), 15:39:39

Dobro, radość, przyjemność

  1. Będąc w ciekawym sklepie muzycznym kupiłem płytę, która - jak myślałem - spodoba się mojemu koledze. Kupiłem ją, a wczoraj mu ją podarowałem. Wstępne przesłuchanie (na PeCecie) sprawiło nam nieco radości i wykazało iż kolegę prezent ucieszył. Zrobiłem więc koledze przyjemność.
  2. Kilka godzin później pojawiła się refleksja: Czy zrobiłem dobrze? Czy jemu zrobiłem dobrze? A może zrobiłem sobie dobrze? A czy da się to jakoś zobiektywizować?
  3. Aby przedyskutować problem potrzebne są takie pojęcia:
    • Radość
    • Przyjemność
    • Dobro

    Jak się ma jedno do drugiego? Czym jest radość czym przyjemność a czym dobro?

  4. Z wszystkich tych pojęć jedyne, które udało mi się kiedyś zdefiniować brzmi tak:

    Dobro to stan rzeczy w jakim Bóg chce aby się one znajdowały.

    I teraz widać już skąd moje wątpliwości. Czy Bóg chciałby aby dawać sobie prezenty? Czy podoba mu się, jak sprawiamy sobie radość? Czy chciałby abyśmy cieszyli się dobrą muzyką? Czy chciałby aby ludzie tworzyli muzykę a inni im za to płacili? Czy Bóg akceptuje cenę 80zł za krążek CD? A czy akceptuje to, że zanim podarowałem sam kilka razy wysłuchałem a co gorsza potem (o zgrozo) wsadziłem w swojego kompa i zrobiłem z płyty pliki mp3?

  5. Pojęcia radość i przyjemność są trudniejsze, gdyż odnoszą się do stanów psychicznych osoby więc trudno je obiektywizować. Ale czy się nie da?
  6. Czasem wydaje mi się, że żyjąc tu na ziemi, chciałbym czynić dobro. Niestety, nie potrafię, nie wychodzi mi, co chwile przytrafiają mi się wpadki i okazuje się, że to co robię nie jest czynieniem dobra (wg mojej definicji) a jedynie sprawianiem sobie przyjemności. Moje działania są więc bardzo głęboko ukrytym i dobrze zamaskowanym hedonizmem. Odkrywając to muszę przyznać się, że nie potrafię czynić dobra a skoro ten cel jest nie realizowalny to czynienie nie może być celem mojego życia. Zresztą kim ja jestem aby porządkować ten świat.
  7. Wnioski:
    • Celem życia nie może być czynienie dobra (wg. powyższej definicji), gdyż jako człowiek nie jestem wstanie ani tego celu osiągnąć ani nawet do jego realizacji się przybliżyć.
    • Od czynienia dobra, a więc ustalenia właściwej relacji między rzeczami we wszechświecie jest Pan Bóg. On wie jak to zrobić, On to może zrobić, chce to zrobić, robi i zrobi.
    • Celem życia nie powinien być hedonizm. Patrz notka  Hedonizm (z cyklu: zabawa w słowa) z 4 marca. Niestety, za często jest na czym się łapie. 
    • Celem życia nie może być szczęście o czym pisałem 20 stycznia w notce "Cel życia". Zresztą szczęście jako cel jest bliskie hedonizmowi choć na pewno bardziej politycznie poprawne.
    • Celem życia może i chyba powinno być posłuszeństwo Stwórcy.
  8. Płyta o której mowa to Mocca Flor grupy Quadro Nuevo. Gorąco polecam.
  9. Mimo tych wątpliwości natury egzystencjalnej dalej zamierzam kupować dobre płyty na prezenty.
  10. Cytat z Świętego Pawła:

    (...) Ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię.

    Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre.  A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech.

    Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka.

    A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.

    Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? 

    Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś - prawu grzechu.

    List do Rzymian, rozdział 7 wersety od 14

  11. A za oknem słonko.

Kategorie: , _blog


Słowa kluczowe: dobro, Bóg, filozofia, radość, przyjemność, etyka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
4 marca 2004 (czwartek), 10:20:20

Hedonizm

Definicja:
Hedonizm to system etyczny, według którego przyjemność jest dla człowieka najwyższą wartością, celem życia i motywem działania.

Luźne myśli:

  • W oparciu o hedonistyczny światopogląd nie da się zbudować społeczeństwa innego niż hierarchiczne (a może bardziej niewolnicze, przy czym niewolnictwo było by warstwowe - ważniejszy niewolnik jest posiadaczem mniej ważnego).

    Osoba znajdująca się na szczycie takie piramidy realizowała by w pełni swój hedonizm, wszyscy poniżej troszkę mniej, ktoś kto jest na dole albo będzie w 100% w niewoli albo musi przestać być hedonistą i mieć nieco inną filozofię.

    Dlaczego tak uważam? Ano na podstawie obserwacji wnioskuję, że do realizacji wielu przyjemności człowiek potrzebuje drugiego człowieka, przy czym temu drugiemu wcale nie muszi sprawiać przyjemności to, co chce z nim zrobić ten pierwszy.

  • Hedonizm bierze swą nazwę od greckiego słowa hedone oznaczającego rozkosz.
  • Czasami listy, które przychodzą na moje konto z nikąd tez mogą być źródłem ciekawych inspiracji. Zupełnie nie wiem dlaczego ktoś zeskanował kilka kartek z zeszytu i przysłał te potężne pliki prawie do mnie. Przeczytałem więc 3 lekcje nie wiem jakiego przedmiotu - może wiedza o społeczeństwie, bo religia to raczej nie była. Sądząc po piśmie - gdzieś 1 klasa gimnazjum.
  • Niemożliwość zbudowania społeczeństwa hedonistycznego, czyli de facto sprzeczność tego systemu etycznego w wymiarze socjologicznym nie powoduje jeszcze jego odrzucenie; wręcz przeciwnie - wiele jednostek przyjmuje go jako swój światopogląd. Niektóre się hamują, niektóre dobrze maskują, a niektóre w końcu popadają w konflikt z resztą społeczności (czyli w prawem) i kończą w niewoli, gdzie pewnie też hedonizm da się praktokować tylko trochę trudniej.
  • Ale mi się dziś ciężko myśli.

Kategorie: etyka, światopogląd, filozofia, _blog, fikisłowa, fikipedia, fiki


Słowa kluczowe: hedonizm, światopogląd, etyka, filozofia


Komentarze: (3)

olorien, March 4, 2004 23:05 Skomentuj komentarz


mnie się marzy taki hedonizm, który możnaby praktykować nie krzywdząc, a przynajmniej nie wchodząc w drogę innym...

podobno elfy są zawodowymi hedonistami ;)...

mortella, March 4, 2004 20:40 Skomentuj komentarz


mnie też

Kasienia, November 30, 2006 17:09 Skomentuj komentarz


Osobiście uważam, że istnienie hednonizmu jako filozofii życia jest nieprawdziwe!Bo przecież życie w 'idealnym' świecie, w którym robimy tylko to, co chcemy, by odczuwać same przyjemności jest niemożliwe!Szczęście ma ten, któremu wydaje się, że nie mam racji...
Skomentuj notkę
16 lutego 2004 (poniedziałek), 17:12:12

Czy klon ludzki ma duszę?

W biurze, koło ekspresu do kawy odbył się mniej więcej taki dialog:

- Czy klon ludzki ma dusze? Bo wiesz, to co wcześniej było niemożliwe teraz stało się faktem.

- Nie wiem, ale wiem, że nie należy klonować ludzi.

Ale naukowcy tego niewiedzą. A może wiedzą? Wiedzą, ale tak jakby nie chcieli wiedzieć i jest tak jak napisano: "nakładają prawdzie pęta (...) przez co podając się za mądrych stali się głupi" (Rz1.18+).

No cóż, można tylko zacytować naukowców radzieckich, którzy po przeprowadzonej bardzo dokładnej sekcji zwłok człowieka stwierdzili, iż "współczesna nauka nie potwierdza istnienia takiego narządu ludzkiego jak sumienie".


Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, moralność, klonowanie, embrion, dusza, stworzenie


Komentarze: (2)

Wojtek, February 18, 2004 23:08 Skomentuj komentarz


Ależ oczywiście, że można.
Nic nie powinno stać na drodze nauki, to ona właśnie nas odróżnia od zwierząt.
Natomiast sumienie mieści się w mózgu i po uszkodzeniu przynależnego mu ośrodka nasze zachowanie, reakcje społeczne zmieniają się.
Udokumentowane-ludzie po wypadkach w których został uszkodzony mózg, zmieniali swoje definicje "zła", "dobra" tego co słuszne, a co nie...
A także swoje zachowanie.

pati0077, February 16, 2004 17:25 Skomentuj komentarz


Hej dziekuje za komentarz
Niestety tak juz jest i bedzie jeszce gorzej nikt nie bedzie sie liczyl z nikim kazdy naukowiec bedzie chcial osiagnac czegos niezwyklego niezastanawiajac sie nad tym czy to ma jakies wady ... pozdrawiam
Skomentuj notkę
12 lutego 2004 (czwartek), 17:32:32

(fry)wolność (słownik polsko-angielski)

George Michael nagrał teledysk ze swoim przebojem "freedom". Do teledysku zaprosił najbardziej znane w latach 90-tych modelki, przy czym wszystkie one występują tam nago, co pokreśla szczególnie jedno ze znaczeń słowa freedom.

Jeżeli freedom tłumaczy się na wolność, to jakie słowo tłumaczy się na frywolność?

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: wolność, frywolność, etyka, moralność, George Michael, freedom


Komentarze: (1)

Woo, May 18, 2006 21:37 Skomentuj komentarz


Przepraszam bardzo ale teledysk jest old schoolowo genialny. Muzyka czysto popowa, czego się juz nie doświadczy, a modelki bynajmniej nie gołe.

Piosenka nie traktuje o wolności bez ubrań, a o wolności, jako o końcu związku.

I jest klasykiem.
Pozdrawiam!
Skomentuj notkę
21 stycznia 2004 (środa), 16:49:49

Czy etyka moze być w biznesie?

Definicja 1

Etyka to dział filozofii zajmujący się badaniem i tworzeniem systemów moralnych (moralności) rozumianych jako systemy określania tego co jest dobre a co złe.

Definicja 2a

Biznes#1 to część aktywności człowieka ukierunkowana na przynoszenie zysku.

Definicja 2b

Biznes#2 to część aktywności człowieka ukierunkowana na zabezpieczenie jego potrzeb materialnych oraz zaspokojenie potrzeby bogacenia się.

Twierdzenie

Jeżeli czynimy etykę narzędziem prowadzenia biznesu to etyka przestaje być etyką.

Szkic dowodu

  • Cel biznesu: zaspokojenie potrzeb życiowych oraz zaspokojenie potrzeby bogacenia się.
  • Etyka: czerpiący ze światopoglądu proces kreowania systemu moralnego, który przesądza o stylu życia i stylu prowadzenia biznesu.
  • Prawdziwy (dobry) światopogląd powinien być odzwierciedleniem odkrywanej rzeczywistości.
  • Jeżeli etykę podporządkowujemy celom biznesowym (utrzymanie się, zysk, bogacenie się) nie wyprowadza ona systemu moralnego ze światopoglądu (swobodnego badania wszechświata).

Uzupełnienia:


Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: etyka, moralność, biznes, ekonomia, gospodarka, liberalizm


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
16 stycznia 2004 (piątek), 12:52:52

Ziemia obiecana #3 (z cyklu: to lubię)

Na początek cytat:

Borowiecki podniósł się do wyjścia, bo go śmieszyła i oburzała zarazem ta rozmowa.

- Panie Karolu, chciałam się z panem widzieć, aby prosić go o pomoc, o wytłumaczenie Mieciowi tego małżeństwa. Wiem, że pana poważa, a jako naszego kuzyna prędzej może posłucha, pan mnie rozumie i odczuje, że ja nie mogę pomyśleć nawet o tym bez bólu, że jakaś pachciarka, córka nędznego aferzysty mogłaby panować tutaj, wśród pamiątek i wspomnień żywych czterowiekowej przeszłości rodu naszego. Cóż by oni na to powiedzieli! - wykrzyknęła boleśnie, szerokim ruchem wskazując szereg portretów, szereg głów rycerskich i senatorskich, majaczących żółtymi plamami w zmroku.

Borowiecki uśmiechnął się zjadliwie i trącając palcem w starą zbroję zardzewiałą, stojącą pomiędzy oknami, rzekł prędko i dobitnie:

- Trupy. Archeologia ma swoje miejsce w muzeach; w życiu dzisiejszym nie ma czasu na zajmowanie się upiorami.

- Pan się śmieje! Wy wszyscy się śmiejecie z przeszłości, zaprzedaliście duszę złotemu cielcowi. Tradycje nazywacie trupami, szlachectwo przesądem, a cnotę zabobonem śmiesznym i godnym politowania.

- Nie, tylko rzecz zbyteczna, jak na dzisiaj. Cóż mi pomoże cześć tradycji do zbytu perkalików! Cóż mi pomogą moi kasztelańscy przodkowie, gdy stawiam fabrykę i muszę szukać kredytu! Dają mi go Żydzi, a nie wojewodowie. A cały ten balast rupieci, jak tradycja, jest jak cierń w nodze, przeszkadza do szybkiego chodzenia. Człowiek dnia dzisiejszego, który nie chce zostać cudzym parobkiem, musi być wolnym od więzów, przeszłości, szlachectwa i tym podobnych przesądów, to krępuje wolę i obezsila w walce z przeciwnikiem bez skrupułów - bo bez tradycji; z przeciwnikiem dlatego strasznym, że jest sam sobie przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, środkiem i celem.

- Nie, nie! ale dajmy temu spokój. Może pan ma rację, ale ja swojej nie ustąpię nigdy.

Władysław Reymont, Ziemia Obiecana, rozdział XIX, rozmowa Borowieckiego z panią Wysocką. W wersji filmowej rozmowa Borowieckiego z ojcem w Kurowie.

Myśli nieuczesane:

  • Czytając wypowiedź Borowieckiego wydaje się, że świat zmusza nas do podjęcia walki, rywalizacji, gonitwy, biegu wyścigu szczurów i wszystko to na zasadach jakie w świecie panują, a których większość z nas nie akceptuje. Ale czy na pewno? Tak, oczywiście - przecież Łódź w XIX wieku i Warszawa na przełomie XX i XXI pokazują, że tak. I dlaczego zadaje takie głupie pytania?

    Ale czy na pewno? Wątpliwość jednak pozostaje.

  • Jezus powiedział do swoich uczniów, którzy mieli jeszcze przez jakiś czas być na świecie:
    • "Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać. życie bowiem więcej znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie. Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichrzów, a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki! Któż z was przy całej swej trosce może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia? Jeśli więc nawet drobnej rzeczy uczynić nie możecie, to czemu zbytnio troszczycie się o inne?"

      (Ewangelia Łukasza 12:22-26)

    • "To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat."

      (Ewangelia Jana 16:33)

    Wydaje się, że te wypowiedzi Jezusa nie pasują do dzisiejszych czasów, są niepraktyczne, nie da się je zastosować, należy je schować w muzeum. Ale czy pasowały do Jego czasów?

    Na pewno nie i albo On mówił prawdę i to prawdę ponadczasową i takie podejście jest słuszne zawsze i wszędzie albo po prostu kłamał.

    Ważna uwaga: mówił to do swoich uczniów, nie do ludzi ze świata.

  • Tematem rozmowy Borowieckiego jest tradycja? Moim pytaniem jest, czy sama tradycja jest w sobie wartością? Gdyby była, to pewnie nie dała by się tak łatwo zmieść przez nowoczesność, która po jakimś czasie sama staje się też tradycją.

    To kolejna moja wątpliwość, dlatego chyba muszę dać sobie spokój z przywiązywaniem się do niej mimo, że wokoło jest kilku  integrystów i  fundamentalistów, którzy zapomnieli o prawdziwych wartościach zawartych w tradycji i bronią jedynie tradycji samej w sobie.

  • Filmowcy mają pewną swobodę w kręceniu filmów "na podstawie powieści", mogą ciąć, podkreślać, przekreślać, mieszać. Cieszę się jednak, że Wajda, mimo że tak dużo pozmieniał pozostawił co ciekawsze wypowiedzi Reymonta. Fajne jest też to, że nie musiał ich kolorować, gdyż są one ciągle aktualne.

  • I niech to będzie pierwsza notka z tych korporacyjnych, których mając pełen podziw dla Dilbertów pewnie za jakiś czas napiszę więcej.

Kategorie: to lubię, film, ekonomia, etyka, _blog


Słowa kluczowe: Borowiecki, Ziemia Obiecana, Reymont, etyka, zasady


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 stycznia 2004 (piątek), 12:06:06

Doktory ...

1. Kawał

Lord do Hrabiny:
- Pani, czy oda mi się pani za milion funtów?
- Za milion funtów? Tak Lordzie.
- A za 15 funtów?
- Ależ Lordzie, za kogo mnie pan uważa?
- Za kogo uważam to już ustaliliśmy, teraz tylko targujemy się o cenę.

2. Z telewizji

"Nie damy się kupić, a zwłaszcza za 15zł" powiedział lekarz, członek Porozumienia Zielonogórskiego dla dziennikarzy telewizji Polsat. Wypowiedź dotyczyła leczenia pacjentów przez nieposiadających kontraków z NFOZ-em lekarzy. Tych lekarzy nie da się kupić, a zwłaszcza nie da się ich kupić za 15zł!

(Informacje, 31 grudnia 2003, godzina 18.oo)

3. Pacjenci

"Ludzie, chowajta się! chowajta! doktory jadą, będą do szpitala zabierać!"

Maria Dąbrowska, "Noce i dnie", epidemia tyfusu w majątku Serbinów.

4. Dualizm

  1. Można powiedzieć, że lekarz to zawód jak każdy inny, a więc komuś kto jest lekarzem, za jego prace należy się opłata. Przecież na codzień postępujemy tak z malarzami, mechanikami samochodowymi, prawnikami. Więcej, skoro to zawód jak każdy inny to należy wprowadzić normalne mechanizmy rynkowe, konkurencje, wolność zawodu, swobodne kształtowanie cen.

  2. Można też powiedzieć, że lekarz to służba, gdyż człowiek chory to człowiek w wielkiej potrzebie, dużo większej niż potrzeba pomalowania mieszkania, naprawienia samochodu czy napisana pisma adwokackiego. W takie potrzebie może pomóc lekarz.

    Ta szczególna potrzeba człowieka chorego bierze się z dwóch elementów:

    • człowieka chorego najczęściej coś boli a czasem nawet boli bardzo - dyskomfort spowodowany chorobą powoduje, że chcemy z niej uciec;

    • często człowiek jest bliżej śmierci niż człowiek zdrowy a ponieważ ludzie lubią żyć, to od śmierci również starają się uciec.

    Oba te elementy zahaczają o metafizykę co powoduje, że zawód lekarza tym bardziej przestaje być zawodem a zaczyna służbą.

  3. Tak więc lekarz to szczególny zawód albo szczególna służba. I ten dualizm jest jakże często wykorzystywany przez polityków, lekarzy-polityków i samych lekarzy. Jak jest w danej chwili wygodniej, tak mówią. Co jest bardziej korzystne - tak czynią. Szkoda.

5. Cytat z apokalipsy

I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.

(Apokalipsa 21.1nn za Biblią Tysiąclecia)


6. O reformie

Pisałem kiedyś o tym gdzie się zgubiły pieniądze przeznaczone na leczenie. Notka Reformy w ochronie zdrowia z 10 października 2003 r.


Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: prostytucja, etyka, moralność, reforma, ochrona zdrowia, kasa chorych, NFOZ


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 grudnia 2003 (wtorek), 00:54:54

Matrix - !#^^&!!%'@!!*!

Inspiracja - cytat za Gazetą Wyborczą:

Drugi snajper z Waszyngtonu broni się "chorobą Matrixa"

GW, BW 08-12-2003

Lee Malvo, młodszy z dwóch snajperów terroryzujących rok temu Waszyngton, uważa, że jak filmowy Neo walczył ze złowrogim systemem na kształt Matrixa.

Taką linię obrony przedstawiają adwokaci podczas trwającego właśnie w Wirginii procesu 17-letniego Malvo.

(...)

Taka linia obrony jedynie pozornie nie ma sensu. W ciągu ostatnich dwóch lat w USA już dwóm osobom podejrzanym o morderstwa udało się uniknąć kary śmierci właśnie dzięki "Matrixowi".

W San Francisco 27-letni student zabił i poćwiartował właścicielkę swego mieszkania, ponieważ "próbowała go wciągnąć do Matrixa". W Ohio sąd uznał za niepoczytalną 36-letnią barmankę, która uważała się za Trinity - jedną z bohaterek "Matrixa".

Komentarz:

Nie wiem czy to mam sens komentować, bo czuję, że to nie jest żadna choroba psychiczna tylko prawnicza ucieczka przed karą, która powinna być wymierzona.

A może się mylę? Może rzeczywiście "Matrix", taki dobry film robi z ludźmi takie złe rzeczy? Ale jak to może być, że dobrzy ludzie tak się psują pod wpływem dobrego filmu? A może to nie jest dobry film? Albo może jest tak, że na świecie nie ma dobrych ludzi?

A może po prostu to jeszcze jeden dowód na to, że przytoczona kiedyś definicja dobra wykazuje, że cały ten świat (ludzie i ich produkcje filmowe) są złe, tylko tak trudno się nam do tego przyznać przed sobą i co gorsza przed Bogiem.

Jeżeli powyższe pytania są jednak bez sensu i jednak jest to tylko taktyka obrońców, to jak to możliwe, że dobrzy ludzie zabijają a prawnicy (inni, też dobrzy ludzie) wymyślają takie kłamliwe fortele aby zbrodniarzy przed karą uchronić.

I jeszcze drobiazg: ponieważ umieszczenie na swoim blogu obrazka z Matrix-a jest teraz "trendne" to znowu jestem do przodu :-) Zdjęcie popsułem sam - w końcu mając Paint'a każdy może psuć.


Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: Matrix, choroba Matrixa, etyka, moralność


Komentarze: (2)

maynka, December 13, 2003 22:07 Skomentuj komentarz


na jaką kare zasługują Ci, którzy zabijają?

demirja, December 9, 2003 10:23 Skomentuj komentarz


a moze faktycznie wszystko jest matriksem ... nie ma dobra i zla - tylko pelna sterowalnosc, a ludzie boja sie rzeczywistosci :|
Skomentuj notkę
20 listopada 2003 (czwartek), 11:39:39

Systemy etyczne

Ludzie używają różnych systemów etycznych. Każdy jakiś ma, bo musi mieć coś co w codziennym życiu pomaga mu odpowiadać na pytanie co jest dobre a co złe. Skąd jednak ludzie biorą założenia do tych systemów? Co jest ich pochodzeniem?

  1. Są tacy, co uważają, że pojęcie dobra i zła można głosować. Uważają, że ludzie w swej mnogości posiadają zbiorową mądrość i to co ustali parlament, czyli większa lub mniejsza większość, albo to co jest uzgodnione w powszechnym obyczaju (w kulturze) jako dobre jest dobre a co złe jest złe. Proste? Proste

    Polskie doświadczenia z demokracją są takie, że osobiście nie potrzebuję za bardzo komentować takiego podejścia  demokracja działa bowiem tak, że im więcej powiem miłych kłamstw w wyborach, im więcej naobiecuje i przyjemniejszy będę dla ludzi tym moje szanse będą większe. A potem okazuje się, że kłamcy (np. pan prezydent Kwaśniewski) mają określać do jest dobre a co złem a oszuści (np. posłanka Berger) osądzać innych oszustów.

  2. Są tacy, którzy szukają prawa w naturze. Ludzie ci zastanawiają się co wcześniej robiła ludzkość i zakładają, że skoro tyle przetrwała to pewnie robiła dobrze. Ludzie ci patrzą też co robią zwierzątka a ponieważ zwierzątka są takie naturalne, to pewnie robią dobrze. Analizują, patrzą, zastanawiają się a potem to kodyfikują w prawo i to co wyjdzie nazywają prawem naturalnym uważając, że ono określa co jest dobre a co złe i że powinno to być dla ludzi wiążące.

    W podejściu naturalistów ja osobiście wiedzę dwa problemy:

    • To co jest badane bardzo często już zależy od światopoglądu badacza. Badacz najczęściej szuka poparcia dla swoich teorii i jak często się okazywało w ostatnich czasach, jeżeli fakty przeczą teorii to tym gorzej dla faktów.
    • W naturze można znaleźć naprawdę dziwne zachowania: np. jakieś robaczki jeszcze przed urodzeniem się zjadają doszczętnie swoją matkę od środka. Jaki z tego wyciągnąć wniosek? W innym gatunku rodzeństwo zjada się nawzajem albo jest zjadane przez rodziców. Czy można to skodyfikować?

      Są przykłady monogamii (łabędź) i to takiej aż do śmierci; są przykłady pięknej poligamii (lew), gdzie samiec tworzy silną i trwałą rodzinę z wieloma samicami. Są też przykłady, że samiec nie tworzy rodziny a tylko zalicza na prawo i lewo wszystko co zaliczyć się da. Czy z tego można wyciągnąć z tego wnioski i zapisać je w naszym Kodeksie Rodzinnym? Oczywiście, że można - każdy może wyciągnąć takie jakie chce ale spójne to nie będzie.

  3. Są tacy, co uważają, że prawo pochodzi od jakiegoś autorytetu. Oczywiście chętnych do bycia autorytetem było w historii świata bardzo wielu. Niektórym udawało się przez jakiś czas nawet być autorytetem na dość sporych terytoriach przy czym niektórzy byli autorytetami bo inni ich za takich uważali (Konfucjusz) a niektórzy musieli tych innych do tego uznania zmuszać nie zawsze delikatnymi metodami (Stalin). Osoby te tworzyły prawo, określały dla innych co jest dobre i co złe, niekoniecznie samemu się tym ocenom poddając.
    Dostrzeżone problemy:
    • nie opanowano jeszcze metody wyboru autorytetu. Ciekawostką jest, że kiedyś (1947) poproszono Einsteina o to aby został Królem tworzonego właśnie Izraela. Skoro taki mądry to na pewno może być dla Żydów autorytetem na ziemi ostatecznym. Był mądrzejszy: odmówił
    •  Hitlera nie proszono aby został autorytetem ale wybrano w demokratycznych wyborach. Potem przez wiele, wiele lat miał bardzo duże poparcie Niemców, którym jak by nie było robił dobrze. Problem pojawił się dopiero w Norymberdze, gdzie przed sądem zderzyły się różne systemy etyczne. Linia obrony przywódców III Rzeczy była prosta: postępowali zgodnie z prawem swojego kraju, prawem, które wymyślił przywódca, Adolf Hitler. Jeżeli będzie ich się sądzić na terytorium Niemiec zgodnie z tym prawem to oni się nie obawiają niczego. Obrońcy pytali, dlaczego prawo angielskie, amerykańskie czy radzieckie ma być lepsze niż hitlerowskie? Na to pytanie szczególnie Rosjanom było trudno odpowiedzieć - wszak u siebie mieli swój autorytet - Stalina.
  4. Są tacy, co szukają autorytetu ale innego niż człowiek. W swym życiu szukają tego kanału informacyjnego, za pomocą którego Istota Z Zewnątrz Świata przekaże im i innym ludziom co jest dobre a co jest złe. Jeżeli Istota z Zewnętrz Świata pochodziłaby z Marsa (znaczy się Marsjanin) to jest predyspozycje do bycia autorytetem byłyby podobne do predyspozycji człowieka opisanego w punkcie 3, no bo niby dlaczego inny stwór, tylko dlatego że mieszka gdzieś daleko ma być mądrzejszy i moralnie lepszy niż jakiś człowiek? Co innego gdyby ta Istota objawiła się jako Stwórca Tego Całego Systemu! A to już coś innego. Taki Stwórca wie jak to wszystko co stworzył działa i pewnie jego wypowiedzi na temat zasad byłyby najlepsze.

    Problemy:

    • wielu ludzi ma, lub uważa, że ma objawienie od Stwórcy. Z tym czymś lub przekonaniem o tym czymś zaczynają się sami zachowywać jak autorytety opisane w punkcie 3. Co z nimi zrobić? Bush zna odpowiedź jeżeli chodzi o Ben Ladena: walczyć!
    • jak przeanalizujemy historię to znajdziemy wiele różnych kanałów informacyjnych twierdzących, że przekazują wiadomości od Stwórcy. Logika podpowiada, że jeżeli informacje z nich wychodzące są sprzeczne to co najmniej jeden jest z nich fałszywy. Jak je weryfikować? Jak znaleźć prawdziwe objawienie? Jaki jest numer telefonu do Pana Boga Wszechmocnego? Kto wie?

* * * * *

Każdy człowiek ma jakiś swój system etyczny. Fajnie jest, jeżeli jest on określony i gdy jego właściciel wie jakie jest jego źródło. Uważam, że dobrą rzeczą jest konsekwencja stosowaniu tego źródła: np. gdy pojawia się problem w ocenie czegoś tam, nie wiem jak się zachować, idę do źródła (Kodeks uchwalony przez demokratów, Prawo Naturalne naturalistów, Autorytet światowy lub ponadświatowy) i mam odpowiedź na pytanie co mam czynić.

Niestety, obserwacja mówi mi, że niewiele osób działa w ten sposób. Ludzie są jak chorągiewki na wietrze. Dziś wieje tak, jutro inaczej. System moralny mam taki jaki mi pasuje, a dokładnie jak mi dziś pasuje. Dzieje się tak, że to codzienna rzeczywistość kreuje system moralny osoby a nie osoba wpływa swoją moralnością na otaczającą ją rzeczywistość. Ot, taka obserwacja

Wymyślone i spisane, bo pierwszej lekturze komentarzy o tolerancji, ale należy nad tym jeszcze popracować.


Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, filozofia, systemy etyczne, prawo naturalne, sumienie, dekalog, naturalizm, Bóg, autorytet


Komentarze: (10)

krisper->pepegi, November 21, 2003 20:14 Skomentuj komentarz


Problem polega na tym, że w ciągu mojego trzydziestoparoletniego życia nie spotkałem się z tym by hybryda światopoglądowa tworzyła jedną kupy się trzymającą całością. Ale jestem otwarty na propozycje. Jeśli masz coś takiego poukładane w sobie to pisze się na pierwszego ucznia. Dodam jeszcze , że moje próby kończyły sie zawsze, wcześniej, czy później fatalnie.

red/wl (pepegi.blog., November 21, 2003 12:47 Skomentuj komentarz


Polityka Kalego oznacza różnicowanie poglądów zależnie od sytuacji i naszych interesów za przeproszeniem partykularnych. Czyli raz tak a raz inaczej. A hybryda, jaką ja mam na myśli, zakłada wewnętrzną spójność i niezmienność systemu wartości, ale nie opartą na jednym źródle. Skubnąć tu, skubnąć tam i w sumie sobie z tego stworzyć patchworkową całość. Tracimy w ten sposób cechy ortodoksa, ale przecież nie to najważniejsze.

krisper->pepegi, November 20, 2003 23:41 Skomentuj komentarz


Hybrydy z definicji nie mogą być spójne i póki co nie ma odstępstwa od tej reguły. Brak spójności powoduje, że do problemów możemy sobie dopasowywać moralność. Np. raz możemy byc sobie zawziętymi humanistami, gdy np.chcemy używać prezerwatyw lub usunąć niechcianą ciążę, a za chwilę ortodoksyjnymi katolikami, którzy muszą jeść karpia w wigilię. ( Chociaż chyba już nie będą musieli, bo hierarchia coś tam z tymi postami kombinuje ). Innymi słowy wszystko sprowadza sie powoli do polityki Kalego.

krisper, November 20, 2003 22:52 Skomentuj komentarz


Współczesny świat w tym względzie jest zwariowanym kołem. Wielość systemów etycznych, które przetoczyły się przez mózgi ludzkie, spowodowała zupełny zanik autorytetów na każdym poziomie, począwszy od rodziny a skończywszy na absolucie. Dodatkowo tworzone hybrydy w stylu new ege ten mętlik w głowach powiększają powodując, że człeczyna naszego wieku nie ma solidnej bazy do której mógłby się odwołać, a nawet nie wie gdzie mógłby jej szukać. I jaki problem człowiekowi w takim stanie wmówić, że czarne jest białe? Przykład pijanego Kwaśniewskiego na cmentarzu żołnierzy polskich chociażby. Czy teoria ewolucji, której to uczą nas w szkołach jako najpewniejszy pewnik, a nikt tak dokładnie nie wie jak owe wielkie odkrycia rzekomo potwierdzające tą teorię dokonano.

kinius, November 20, 2003 19:11 Skomentuj komentarz


a i jeszcze slowko wg mnie najwazniejsza jest milosc ,daje ona najpiekniejsze prawa ktorymi jesli sie kierujemy w zalozoeniu ze milosc jest dobra ,jestesmy szczesliwymi ludzmi

kinius, November 20, 2003 19:08 Skomentuj komentarz


hej widze ,ze masz ambitnego blogasia takie tematy to u mnie zadko goszcza a o etyce to sie jeszcze nie wypowiadalam jako ze kieruje sie zasada na czym sie nie znam to nie pisze ,bo na ogol to i tak ludzie maja mnie za wariatke ,wiec lepiej pisac to co sie stalo i cieszyc sie chwila :P a jeszcze slowko do poprzedniej noteczki ja tez lubie faraona :) najlepsza polska ksiazka :) bo na ogol podobia mi sie francuskei ksiazeczki :) pozdrawiam wpadnji jeszcze kiedys :*

kurwa, October 2, 2006 12:23 Skomentuj komentarz


kurwa kurwakurwakurwa kukurwa kkurkurwa kurwawa kurwaurwarwa kurwakurwa kurkurwa kurwawakurwa kurwa kurwakurwakurwa kurwakurwa kurwakurkurwakurwa kurwa kurwawa kurwakurwa kurwakurwa kurwakurwakkurwa kkurwa kurwaurwaurwa kurwa kurwakurwa kurwa

w34, October 2, 2006 15:29 Skomentuj komentarz


Niewiele wiem, ale wiem:

http://www.google.pl/search?q=zobacz+co+robi%C4%85+inni+ludzie&hl=pl&lr=&start=9
195.205.64.8
Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 6.0; Windows 98;

w34 -> pepegi, November 20, 2003 16:42 Skomentuj komentarz


Aby ocenić, czy system etyczny jest dobry czy zły należało by mieć jakiś metasystem etyczny, służący do oceny takich systemów. Nie znam takiego systemu, więc nie mogę używać określeń "dobry" czy "zły" w znaczeniu moralnym.

Systemy można oceniać np. na zgodność z logiką i wtedy jest mowa o "spójnych" lub też nie systemach.

red/wl (pepegi.blog., November 20, 2003 16:28 Skomentuj komentarz


no i system hybrydowy, łączący elementy wyżej wspomnianych. czy on naprawdę jest taki z gruntu zły?
Skomentuj notkę
18 listopada 2003 (wtorek), 10:40:40

O tolerancji

  1. O tym w co wierze:
    • Uważam, że homoseksualizm jest złem.
    • Uważam tak, ponieważ zło rozumiem, jako wykręcenie lub wypaczenie dobra, które to znowu określam jako stan obowiązujący na początku, przy stworzeniu, świata.
    • Uważam też, że homoseksualizm jest złem, ponieważ Bóg w swoim Słowie (w Biblii) wyraźnie tak to określa, więcej - homoseksualizm jest tam określony jako zboczenie.
  2. O mojej tolerancji:
    • Nie wiem czy jestem tolerancyjny. Dla zła pewnie nie, skoro nazywam je złem. Dla innych rzeczy nie wiem.
    • Cieszę się, że dobro też jest nietolerancyjne.
  3. O ludziach tolerancyjnych:
    • Czy uważasz się za tolerancyjnego? Pewnie tak, bo to teraz modne (trentne) być tolerancyjnym ale czy masz aż tyle tolerancji aby zaakceptować moje, nietolerancyjne przedstawione powyżej poglądy?
  4. O tolerancji:
    • Tolerancja sama w sobie jest sprzecznością, co usiłowałem na powyższym przykładzie pokazać. Czy mi wyszło? W każdym razie jest to materiał do przemyśleń.
    • Faktem jest, że tolerancja jest ostatnio modna. Taki jest świat, że złe rzeczy też mogą być modne - np. taki homoseksualizm.

Notka powstała w czerwcu, ale jakoś nigdy nie została tu opublikowana. Dziekuję eKasi oraz fundacji ekumenicznej "Tolerancja" za wczorajszą prowokacje do tego abym ją wygrzebał i przeredagował. A tak swoją drogą jak ciemne należy mieć okulary aby Oleksemu dać nagrodę za tolerancję. No coż.... ekumeniczność wpływa na umysły.


Dopisek od MWzWM, z lipca 2012:

Tolerancja, czyli: przyjmij nasze poglądy, bo są w oczywisty sposób lepsze niż twoje. Masz je zaakceptować, bo są modne i postępowe, a twoje są wyżarte przez mole i śmierdzą naftaliną.


Kategorie: polityczna poprawność, , _blog


Słowa kluczowe: tolerancja, homoseksualizm, etyka, polityczna poprawność


Komentarze: (6)

eutanazja-kaska, November 19, 2003 05:29 Skomentuj komentarz


Hmm... no więc tak, juz po twoim komentarzu zrozumiałam, że ja jednak nie jestem tolerancyjna. Czyli nie jestem jak piszesz trendy, chociaż w ogóle o tym w ten sposob nie myślalam.. zbyt płytko potraktowałam temat, nie zagłębiając się w niego. Mój błąd. Jestem NIETOLERANCYJNA. Chociaż mam kilku znajomych którzy są homosekusalistami i są to naprawdę świetni ludzie, mozna z nimni pogadac na kazdy temat, można pożartować, normalni ludzie. Jednak to co robią jest zboczeniem i grzechem. Tu jeszcze nawiąże do marzeń tak po krótce; no więc pierwsza sprawa..wydaje mi się, że BOG nikogo nie potepia za same sklonnosci czy mysli. druga; wlasnie przez opanowywanie sklonnosci pokazujemy wobec Boga nasza szczera chec dostosowania do Jego woli naszego zycia, czucia i myslenia. Czy ludzie homosekusalni są potępieni przez Boga?, albo ludzie ktorzy zauwazaja u siebie takie skloonnosci? takie sklonnosci chocby byly bardzo silne i czeste, nie sa jednoznaczne z tym ze idziemy za ich namowa. Bo przeciez ktos moze odczuwac potrzebe odwiuedzenia slonca, sama chec nie jest jednak rownoznaczna z odwiedzinami, bo moze nawet nie kiwnac palcem, aby to pragnienie zrealizowac. Podobnie odczuwanie skłóonności homosekualnych, jeżeli nie wiąże się z ich spełnieniem nie jest chyba grzechem! Jeśli chodzi o mnie to tak; ja bardzo szanuje homosekualistow jako ludzi, nie toleruje samego homoseksualizmu. Kościół powinneien wyciągnąć do nich dłoń, pomoc im w tym problemie a nie potepiac, tak samo my. Powinniśmy tłumaczyć tym którzy jeszcze wierza, co Bog mowi na temat takich zwiazkow (niesety nie potrafie teraz przytoczyc konkretnego cytatu)
Tak więc jestem.. NIETOLERANCYJNA.. dziekuje:*

belkot, November 18, 2003 20:47 Skomentuj komentarz


aha jeszcze a propos Bibli. Jest to ksiega pelna metafor zatem biorac wszystko doslownie zapetla sie czlowiek i gubi. Np. teoria ewolucji jest sprzeczna storzeniu Swiata przez Boga tka jak jest to opisane w Bibli (oczywiscie biorac wszystko doslownie) Zatem Bog stwarza Swiat i czlowieka lecz powoli, gdzie wiec konczy sie pierwotnosc? czlowiek ciagle sie zmienia, rozwija-jego fizycznosc, umysl i tu tez dziala Bog.

belkot, November 18, 2003 20:30 Skomentuj komentarz


sprawa homoseksualizmu wcale nie jest taka prosta jak moglo by ci sie wydawac. to duzy problem. mam kumpla, z ktorym chodzilam do liceum. on byl i mysle, ze jest nadal gleboko wierzacy, chodzil na oaze-byl przykladnym katolikiem. na drugim roku studiow odkryl, ze nie potrafi kochac kobiet w taki sposob jak to jest ogolnie przyjete. od roku ma chlopaka, jest dobrym czloiekiem, ma sporo kolezanek, dalej chodzi do kosciola mimo iz nie moze w pelni uczestniczyc w mszy. jest mu z tego powodu przykro ale uwaza ze skoro Bog go takiego stworzyl to widac takim go akceptuje.

belkot, November 18, 2003 20:22 Skomentuj komentarz


moim zdaniem tolerancja polega na tym, by nie oceniac innych. Ja nie oceniam ciebie za twoje poglady mimo, iz sie z nimi nie zgadzam.

red/wl (pepegi.blog., November 18, 2003 10:37 Skomentuj komentarz


toś poleciał "po bandzie" trochę, człowieku...
Nie zgadzam się w paru punktach, bo uważam, że:
1) stan obowiązujący przy stworzeniu świata niekoniecznie jest stanem optymalnym. taki pogląd (pogląd, że jest optymalny)neguje sens jakichkolwiek zmian, w tym także zmian z jakichś przyczyn korzystnych. jak choćby tego, że nie mamy już tylu kanibali, nie mieszkamy w jaskiniach, myjemy się i mamy komputery. no i że w ogóle jesteśmy, bo na początku nas nie było
2) tolerancja ma sens w granicach wolności, a wolność jest wolnością tylko dopóty, dopóki nie ogranicza wolności czyjejś. zatem jeśli ktoś śpiewa niemiłosiernie fałszując na odludziu, niechaj to czyni, bo nikomu nie wadzi. i to jest wolność. jeśli jednak fałszuje wśród melomanów, to już nie jest wolność, tylko pogwałcenie wolności innych. i mniej więcej tak samo traktuję homoseksualizm, nie znajdując powodów, dla których miałby mi on przeszkadzać, póki nie godzi w czyjąś osobistą przestrzeń.
3) co to znaczy, że dobro jest nietolerancyjne?
4) "tolerancja jest modna" - hmm faktycznie bardzo "medialna" jest postawa akceptowania wszystkiego w imię poprawności politycznej. i gębę sobie niejeden wyciera słowem "tolerancja". co nie zmienia faktu, że desygnat tego pojęcia jest czymś negatywnym. bo czy np. koło jako takie jest czymś złym tylko dlatego, że np. zbrodniarz używa go w swoim rydwanie czy samochodzie?

anonim, July 21, 2012 09:14 Skomentuj komentarz



- Na tolerancję to za późno...
- Tak, bo wąsate polaczki nie rozumieją jej istoty. Tolerancja, czyli: przyjmij nasze poglądy, bo są w oczywisty sposób lepsze niż twoje. Masz je zaakceptować, bo są modne i postępowe, a twoje są wyżarte przez mole i śmierdzą naftaliną. Lol, zajebista metafora, Jasiek się ucieszy.

- Rzeczywiście OSOM.
- Tak. A wracając do tematu: NWŚ miał uczyć tolerancji a Kaczafi go zamknął. Jemu nie zależy na jakimkolwiek dialogu, chyba że z kotem, lol, bo kot nie mówi a Kaczafi się pewnie z niego śmieje. Ten człowiek nie podałby ręki Paulo Coelho, nie jest wojownikiem światła. To przykre. Z tej zbrodni Kaczafi się nie rozliczy.
Skomentuj notkę
14 listopada 2003 (piątek), 12:03:03

Niedługo już nie będzie oszustów!

Wyczytane w Gazecie Wyborczej:

Bank of America oskarżony o kreatywną księgowość
Bank of America stosował kreatywną księgowość przy zapisywaniu strat finansowych, a jego kierownictwo miało odgórne wskazówki dotyczące przekazywania darowizn organizacjom charytatywnym i partiom politycznym - oświadczył w środę były członek zarządu banku
Gazeta Wyborcza, hubs, wsj.com 12-11-2003

Mój komentarz:

Jak pojawiły się afery z oszukiwaniem akcjonariuszy przez zarządy spółek giełdowych poprzez fałszywe księgowania nawet śmieszne było nazywanie tego "kreatywną księgowością". Przez chwilę. Problemem jest jednak to, że już dwa lata mineły, problem przestał być śmieszny a pojęcie "kreatywna księgowość" to zaczyna funkcjonować jako synonim "fałszowania ksiąg handlowych".

Jeszcze nie jest tak, że "fałszerstwo" źle brzmi ale jak by to wyglądało, gdyby w Gazecie pojawił się tytuł "Bank of America oskarżony o fałszerstwo" albo "Zarząd Banku of America oszukiwał akcjonariuszy"? Brzmiało by bardziej prawdziwie, mniej zabawnie (choć teraz już to też nie jest zabawne) ale na pewno było by to niepolitycznie. W końcu nie nadużywajmy mocnych słów względem tak poważnego i porządnego banku!

I nie dyskutujemy tu o faktach. Dyskutujemy o słowach.


Kategorie: etyka, polityczna poprawność, _blog


Słowa kluczowe: polityczna poprawność, etyka, moralność


Komentarze: (1)

krisper, November 14, 2003 21:31 Skomentuj komentarz


Będą i to długo. Dopóki w konsorcjach liczyc się będą wskaźniki zamiast zysków, a procedury zamiast ludzi będzie można łatwo robić ludzi w konia. A ponadto człowiek potrafi wymyślić każde draństwo niezależnie od tego jakie będzie miał ograniczenia.
Skomentuj notkę
15 października 2003 (środa), 23:32:32

Reklamy ze złodziejami

W reklamie Pepsi malolat blokujac automat okrada pilkarzy z drobnych i sam wypija to za co oni zaplacili.

W reklamie jakis chipsow zrobionych ponoc z ziemniakow (po slasku: kartofli) sprzatacz okrada sklep w ktorym pracuje obzerajac sie po nocach.

Czy jezeli cos jest smaczne to juz wolno to krasc?

Kategorie: marketing, _blog


Słowa kluczowe: marketing, etyka, moralność, reklama


Komentarze: (1)

mary, October 16, 2003 16:42 Skomentuj komentarz


mozna :)
Skomentuj notkę
1 października 2003 (środa), 13:33:33

Bez ściemy

Ostatnio w naszym kraju dzieje się tak, że złodziej złapany za rękę krzyczy, że to nie jego ręka.

Najgorsze jest jednak to, że przykład takiego zachowania przychodzi z samej góry, ze szczytów naszej władzy: tak zachował się kiedyś nasz pan prezydent, gdy wykazano mu, że nie jest magistrem tylko kwaśnistrem, tak teraz zachowują się posłowie i ministrowie z ekipy Leszka - nie ma co się więc dziwić, że tego samego próbują piłkarze oskarżeni o sprzedanie meczu.

I tak psujemy sobie sumienia, psujemy prawo, psujemy obyczaj, psujemy kraj odsuwając czasy błogosławieństa na kiedyś i żyjąc pod jakimś dziwnym przekleństwem zwanym w politycznie poprawnym języku "kryzysem" lub "recesją".

Szkoda. Szkoda podwójnie, bo choć nie wierze w Królestwo Boże w III Rzeczpospolitej to wiem, że żyć tu można przyjemniej, ale co gorsza - ci co teraz się przed prawem wymigują, niedługo (bo czym że jest wobec wieczności to 20 lub 30 lat) staną przed takim Sędzią, przed którym nie da rady powiedzieć "to nie moja ręka", "u Michnika byłem pijany", "mnie tam nie było" itp. Tam wszystko będzie widać i wszystko będzie jasne. (czytaj: bez sciemy)

Ponieważ perspektywa stania przed takim Sędziom wydaje się być nieprzyjemna już teraz radzę zaprzyjaźnić się z nim po to, aby w chwili gdy woźny sądowy będzie zapraszał w charakterze oskarżonego na salę rozpraw Syn Sędziego powiedział: "ten nie! ten już swoją winę załawił, ten już jest usprawiedliwiony".

Wszak napisane jest u świętego Jana: iż Jezus powiedział: "Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia." (J5.24)

po lekturze GW - ministrze Sobótce, który jest niewinny.

Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: etyka, moralność, polityka, SLD,


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
23 sierpnia 2003 (sobota), 16:20:20

Etyka

Definicja:
Etyka to dział filozofii zajmujący się badaniem i tworzeniem systemów moralnych (moralności) rozumianych jako systemy określania tego co jest dobre a co złe.

Kategorie: _blog, fikipedia, fikisłowa


Słowa kluczowe: filozofia, etyka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
12 lipca 2003 (sobota), 20:46:46

Psucie

Stopniowanie:
- to co jest niemożliwe do pomyślenia, staje się tolerowane;
- potem staje się możliwe do przyjęcia;
- potem legalne ...
- a potem dobre.

Myśl pochodzi z książki Joni: "Kiedy można umrzec?"

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, prawo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 lipca 2003 (czwartek), 14:47:47

Rezerwuar części zamiennych do człowieka

Wolno czy nie wolno hodować sztucznego człowieka na części zamienne dla
innych ludzi?
Wychodząc z założenia, że życie ludzkie jest najwyższą wartością, można
powiedzieć: róbmy wszystko aby leczyć, podtrzymywać, naprawiać. Ale skoro
życie jest najwyższą wartością to czy przypadkiem ratując siebie nie
zabijami innych ludzi?

Do takich dylematów jednak nie dochodzą zwolennicy tych dziwnych badań.
Słuchając dziś jednego z nich dochodzę do wniosku, że motywacja jest
zupełnie inna: sława, kasa i niewypowiadany strach przed wiecznością.
Dosłownie: "jedzmy, pijmy bo jutro pomrzemy". Trochę jaśniej o motywacjach:

1) Kasa, bo co prawda badania kosztują wiele ale inwestorzy gotowi są płacić
widząc potężne zyski w przyszłości.

2) Kasa, bo zyski będą naprawdę potężne. Bynajmniej nie chodzi o to aby
zrobić super lekarstwo co uzdrowi całą ludzkość. Nie .... Chodzi o to, aby
zrobić super lekarstwo gotowe za wielkie pieniądze uzdrowić tych, którzy
mają te wielkie pieniądze. Przykład z lekarstwem na AIDS jest tego
najlepszym dowodem: tylko dla bogatych, a jak murzyni dla murzynów produkują
tanie podróby to do więźienia z nimi bo łamią prawa patentowe.

3) Sława. Naukowcy to dziwni ludzie. Ostatnio widzę, że są bardzo podobni do
sportowców - też najważniejsza jest wygrana: to ja pierwszy na to wpadne, to
o mnie napiszą gazety, to ja dostanę Nobla ... zupełnie jak złoty medal na
olimpiadzie, tyle że zamiast sterydów działających na mięśnie używamy
stymulacji mózgu nieco innym preparatem chemicznym.

4) Strach przed wiecznością. To silna motywacja, o której najmniej się mówi
ale dążąc za wszelką cene do przedłużenia życia (ba, nawet do
nieśmiertelności) ludzie zdradzają się ze swoim strachem przed śmiercią. Bo
coż będzie, gdy okaże się, że racje mają ci nawiedzeni fanatycy głoszący, że
"postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd".

Ale taraz, po tej strasznej analizie świata można jeszcze zastanowić się,
czy życie jest rzeczywiście najwyższa wartością. Dla bojących się wieczności
zapewnie tak: szkoda tylko, że mimo iż głoszą, że "życie jest najwyższą
wartością" działają jakby "moje własne życie było najwyższą wartością". To
drugie brzmi za bardzo egoistycznie więc wykreśla się te pierwsze słowa i
już uchodzi się za wspaniałego humanistę. Ale jeszcze raz ... jeżeli nie zna
się swojego miejsca w wieczności to takie myślenie jest zupełnie
usprawiedliwione. Chyba ich rozumiem, pamiętam też jak to było w końcu nie
tak dawno.

A jeżeli jednak Bóg jest? No.... to zmienia postać rzeczy. Może wstedy
lepiej było by przyjąć, że "życie z Bogiem jest najwyższą wartością"? Jak
wiele to zmienia ....

Przecież żyjąc w przyjaźni z Bogiem (jak by nie było wszechmocnym) można być
pewien jego błogosławieństwa zarówno tu na ziemi jak i tam, potem. Przecież
on tu może nam dać wszystko, co jest potrzebne do życia w radości. Przecież
żyjąc z nim tam, życie będzie dużo bardzie błogosławione, gdyż "tu poznajemy
po części, tam poznamy tak jak sami jesteśmy poznani; tu widzimy jakby przez
mgłę, tam zobaczymy trwarzą w twarz". Ja rozumiem, że można się GO bać - w
końcu, kto będąc tu ma czyste sumienie i nie boi się stanąć przed NIM. Ale
czy będąc grzesznym lepiej jest dalej trwać w tym grzechu i uparcie, za
wszelką cene (łacznie z ceną życia innego człowieka) trzymać się życia? Może
lepiej opamiętać się i przyjść do niego jak ten celnik w świątyni? Wiedząc
że nie jest się OK poprosić JEGO o rozwiązanie problemu grzechu! Przecież ON
ten problem rozwiązał i to już jakieś ca 2000 lat temu nazad!

Wiedząc, że może być inaczej, że można żyć z Bogiem w przyjaźni żal słuchać
w Radiu Bis taki mądrali w profesorskimi tytułami głoszących, że ludzkość
sama sobie poradzi - tylko musimi więcej pieniędzy przeznaczyć na badania
genetyczne. Ludzkość - OK, ale czy pan profesor sobie poradzi? Przecież nie
jest już taki młody.

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, transhumanizm, transplantacja, medycyna


Komentarze: (1)

Milka, January 18, 2011 10:55 Skomentuj komentarz


Rozważam i rozważam nad istnieniem Boga. Gdy już nie mam wątpliwości,pojawia się nowa myśl, która każe wątpić. I tak już pewnie zostanie na zawsze.
Nie martwi mnie to.
Chrystusa traktuję jak postać historyczną. Słucham jego słów, którymi próbował nam, ograniczonym ignorantom przekazać sens życia w dobrze, miłości, nadziei, współczuciu z innymi. W samotności o tym rozmyślam. Świat się bardzo niewiele zmienił, a kościoły służą do robienia interesów, jak dawni, prymitywni szamani wywołujący deszcz na żądanie...
Najbardziej smutne jest to, że gdyby Chrystus pojawił się jeszcze raz na ziemi, znowu chciałby, żeby go ukrzyżować.
A ludzie zrobiliby to z ochotą, bo nadal byłby bardzo niewygodny...
Ideologicznie wywrotowy i oczekujący niemożliwego od ludzi. Dziwi mnie, że na siłę zrobiliśmy z niego Boga, choć on sam wcale tego nie chciał.
Jak można czegoś nauczyć ludzi, jeśli oni sami uważają się za tak wszechmocnych, że powołują Bogów? Skąd w nas, grzesznikach takie przekonanie,że możemy ludzi ogłaszać świętymi i robić to w imię Boga?
Nieugięty, zadufany w swej pysze szamanizm! Wszechobecny!
Dlatego mój Bóg jest inny. Pracuję dla niego nad sobą i moimi słabościami ze wszystkich sił. I nikt mi nie każe. Nie straszy piekłem, nie każe niczego wyznawać. Słucham Go w sobie i wiem, że w cokolwiek uwierzę całym sercem, będzie prawdą. Dlatego bardzo starannie wybieram, w co chcę wierzyć...
Skomentuj notkę
4 lipca 2003 (piątek), 10:36:36

Kobiety na falach

Miało być pogodnie, ale chyba się nie da widząc jak fachowo przeprowadzają u nas kolejną kampanie na rzecz aborcji. Widać, że zdolny gość to zaprojektował bo sekwencja wszystkich wydarzeń, wypowiedzi polityków, news-ów, artykułów prasowych i dyskusji jest poukładana naprawdę genialnie. Szkoda tylko, że znowu do złego .....

W związku z tym, po raz kolejny przypomniałem sobie o co tu chodzi i dlaczego tak jest: aby lepiej zapamiętać postanowiłem sparafrazować nieco źródło i zapisać to nieco bardziej nowocześnie.

Oto co mi wyszło:

Moja parafraza 1 rozdziału Listu do Rzymian

Bogu bardzo nie podobają się na postawy ludzi, którzy odrzucają prawdę o Bogu, którą mają bo Bóg im ją objawił ponieważ cały czas widać w świecie jego cechy: potęgę i bóstwo. Obserwując i zastanawiając się nad wszechświatem można uświadomić sobie jak wielkie są dzieła Boga więc osoby zaprzeczające jego istnieniu nie mogą się wykręcić.

Ponieważ jednak ludzie Ci, choć Boga w stworzeniu poznali, nie oddali mu czci jako Bogu pokopało się ich rozumowanie i zaciemniły się ich umysły. Myśląc, że są niesłychanie mądrzy w rzeczywistości stali się głupcami chwaląc się i ciesząc ze swych dzieł.

Dlatego Bóg sprawił, że ich kierują się własnymi żądzami w sposób nie szanujący i niszczący ich własne ciała. Kobiety zaczęły uprawiać seks lesbijski a faceci zaczęli się pedalić by potem sami ponieść zapłatę na swoich ciałach chorując na AIDS i inne choróbska.

Ich zakręcony rozum sprawił, że czynią rzeczy złe: są chciwi i kłamliwi, propagują ateizm, agnostycyzm i różne demoniczne religie wschodu. Zazdroszczą, zabijają, korumpują, podstępnie walczą o władzę a wszystko to w swojej pysze i zuchwałości, braku poszanowania dla zwyczajów i tradycji, bez serca i rozumu, wykorzystując wszystkie swoje zdolności do złego.

Oni to, wiedząc że ci co tak robią mają przed Bogiem przechlapane nie tylko sami tak czynią ale również pochwalają i zachęcają innych aby tak czynili.

A teraz tekst w oryginale:

Biblią Tysiąclecia, List do Rzymian, rodział 1, wersety od 18

Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił.

Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy.

Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów.

Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen.

Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.

A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości.

Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.


Kategorie: obserwator, etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, List do Rzymian, parafraza Listu do Rzymian, moralność, aborcja, kobiety na falach


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 lipca 2003 (wtorek), 02:33:33

Zło

Traktatu o pochodzeniu zła nie napiszę, ale definicję spróbuję.

Definicja:
Zło to brak (nieistnienie lub nieobecność) dobra.

Myśli nieuczesane:

  • Zło nie jest przeciwieństwem dobra jak mówią niektórzy ale jego nieobecnością w miejscu, w którym powinno być.
  • Zło to stan rzeczy, który nie jest zgodny z zamysłem Boga.
  • Po stworzeniu nieba i ziemi Bóg rzekł: Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość. Wtedy Bóg, widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. (Gen 1:1-4)

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: zło, dobro, etyka


Komentarze: (1)

wojtek, May 1, 2018 15:36 Skomentuj komentarz


Mirek Gawenda, 1 maja 2018:
Zło to robienie czegoś, co sprawia komuś przykrość.

Wojtek:
Czyli zabranie dziecku dostępu do piły tarczowej jest złem?

Skomentuj notkę
24 czerwca 2003 (wtorek), 09:47:47

O paniach stojących przy drodze

Dialog z hG na trasie Warszawa-Katowice:

- Popatrz, czy nie lepiej jakby zalegalizować prostytucje? Nie mielibyśmy tego ....

- Ale to jest złem.

- No tak, ale jakby zalegalizować to nie było by tych alfonsów, mafiozów; dziewczyny

zrobiły by sobie związki zawodowe, spółdzielnie pracy, miały by badania lekarskie. Ile zła dzieje się przez to, że one tu tak stoją. Ile chorób! A porwania dla pieniędzy, zmuszanie ich?

- Czy chcesz zatem aby prawnie dozwolono coś co uważasz, że jest złe?

- Przecież tego nie da się ograniczyć! To zawsze było i zawsze będzie a legalizując uporządkuje się to i będzie mniej zła - będzie lepiej!

- Tylko, że wtedy zrobisz to, że nazwiesz zło dobrem. Legalizujesz, powiesz, że można, że wolno, że to jest dobre.

- No tak, ale mniejsze zło.

- A co jest większym złem: choroby, porwania, mafia i wszystkie nieprzyjemne konsekwencje grzechu czy też to, że nazywamy zło dobrem?

Komentarze z hotelu:

  1. Grzech rodzi grzech. Z rozpusty jednych bierze się stręczycielstwo drugich i zbrodnie trzecich. Wszystko to rodzi cierpienia kolejnych, nawet tych nie zaangażowanych w te pierwsze i drugie grzechy.

    Tak już jest - grzech rodzi grzech i cierpienie i nie da się ograniczyć tego cierpienia poprzez kontrolowanie grzechu. Jedyne co można to go przerwać. Przerwać ten łańcuch i nie grzeszyć. Ale czy tak się da?

  2. Nazwanie dobrem zła albo tylko wprowadzenie pojęcia mniejszego zła całkowicie niszczy każdy system etyczny. Niszczy, gdyż tworzy dziurkę, przez którą przeciągać będziemy kolejne przypadki, kolejne sytuacje a dziurka się będzie powiększać, powiększać, powiększać ....
  3. Kłamstwo jest korzeniem wszelkiego zła. W przekręcaniu pojęć widać to bardzo wyraźnie.

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, prostytucja, seks, sex, prawo, moralność


Komentarze: (2)

anonim, May 18, 2008 17:39 Skomentuj komentarz


W ciekawym artykule wyczytałem, że władze Amsterdamu zaczęły walczyć z burdelami w centrum miasta. Włodarze miasta zauważyli, że coś co od wielu lat jest legalne, oficjalne, opodatkowane i kontrolowane nie jest dobre. Dziwne - takie myślenie w liberalnej Holandii? A jednak.

Scalak, January 7, 2011 14:17 Skomentuj komentarz


Nie trzeba daleko szukać. W Warszawie za czasów śp. Lecha Kaczyńskiego też wiele agencji towarzyskich zostało zlikwidowanych a na większości wylotówkach z Warszawy pojawiły się panie które eksponowały swoje wdzięki, w mrozie, deszczu, a podczas obsługi klienta nie mogły się skupić bo po kilkunastu klientach wszystko je swędziało.
Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.