Słowo kluczowe: prawda


W:3
9 wrzesień 2020 (środa), 13:07:07

System i metasystem - krótkie rozważanie o prawdzie.

Niektórzy ludzie wierzą, że "prawdą jest tylko to co naukowo udowodnione". Problem w tym, że nigdy nie udowodnili tego, że prawdą jest tylko to co naukowo udowodnione.
Za to udowodnione twierdzenia Gödla (niedowodliwości niesprzeczności) wykazują, że muszą być przyjęte pewne pozasystemowe założenia, aksjomaty albo dogmaty, potrzebne jest wejście w sferę metasystemu aby ten system w sposób niesprzeczny opisać.
Myślę, że konsekwencją powszechnej nieznajomości semantycznej teorii prawdy (dzieło prof. Alfreda Tarkiego i szkoły lwowskiej) oraz twierdzeń Kurta Gödla jest mieszanie wiedzy i wiary, chaos światopoglądowy w głowach i społecznościach, no i wzajemna wrogość ludzi, którzy niby używają tego samego języka ale nie uzgodnili znaczenia pewnych matapojęć.
To jak to jest z tą ziemią? Jest płaska czy okrągła? A pod Smoleńskiem to brzoza czy trotyl? A maseczki do dobrze czy źle?
A co to jest prawda?

Refleksja: Ale ja jestem głupi. Tak chciałbym o tym poczytać, pomyśleć, porozmawiać a znowu gonię, znowu zajmuję się czymś o 11.oo a potem o 13:3o znowu czymś innym. Ale ja jestem głupi a chciałbym być mądry. Chciałbym się jeszcze nauczyć, jeszcze zbadać, jeszcze zrozumieć. Ale chwileczkę? Czy czasem nie jest tak, że mądrość nabiera się z Bogiem a nie z czasem?

Modlitwa: Panie Boże, dziękuję Ci za czas. Mam cały mój czas i tylko proszę Cię - pomóż mi wykorzystywać go po to abym od Ciebie nabywał mądrości.

Inspiracja: wylosowana przez YouTube'a popularnonaukowa radiowa wypowiedź prof. Messnera a właściwie pierwsze jej 10 minut.


Doczytaj:


Kategorie: _blog, filozofia, filozofia / epistemologia


Słowa kluczowe: prawda, meta, metasystem, alfred tarski, tarski, Kurt Gödl, Gödl, szkoła lwowska


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 wrzesień 2020 (środa), 12:35:35

Przed wyjazdem do Leszna

Czytam, że "sprowadzenie jezuitów do Wschowy przez kanonika i proboszcza Karola Łodzię Ponińskiego nastąpiło ok. 1720 r. Po przekazaniu zakonnikom w 1727 r., za zgodą króla Augusta II, budynku dawnej mennicy i przylegającego do niej terenu, przystąpiono do budowy misji i konwiktu dla młodzieży z domów szlacheckich. Fundusze na budowę ofiarowali Anna Bułakowska i Maciej Koźmiński z Siedlnicy".

Więc czytam i się smucę, bo dzieło jezuitów oceniam bardzo źle. Wiem, że inni oceniają je inaczej, wiem też że inni są wstanie uwierzyć, że czarne jest białe, i a białe czarne byle by tylko papież, albo ładna pani z TVN tak powiedzieli. Dla wielu ważniejsza niż prawda jest przynależność, uważanie się na rzymskiego katolika, albo za europejskiego inteligenta przypadkowo mieszkającego tej zaściankowej Polsce.

Ale o czym ja piszę? Przecież dziś nawet nie wiadomo co to jest prawda. A jezuici we Wschowej? Kogo to dziś obchodzi.


Kategorie: _blog


Słowa kluczowe: jezuici, wschowa, leszno, kontrreformacja, reformacja, prawda


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 lipiec 2020 (środa), 13:42:42

Prawda, jej poznawanie i stosowanie

#1. Na początek robocze określenie niektórych potrzebnych mi pojęć:

Prawda - opis rzeczywistości.
Pozwanwanie prawdy - długotrwały proces, w którym dowiaduję się prawdy, czyli poznaję rzeczywistość i tworzę w swym umyśle jej opis.
Stosowanie - podejmowanie życiowych decyzji, realizacja ich (czyli działanie) zgodnie ze stworzonym przez siebie opisem rzeczywistości.

#2. Częściowo rozumiem rządzących polityków. Różnymi drogami przyszła do nich informacja, że jest jakaś nowa choroba, że jest zakaźna, że straszna…. Musieli coś zrobić, bo przecież razem z tą informacją pojawiły się ze strony innych polityków oskarżenia, że nic nie robią, i to że ludzie umierają to ich wina. Musieli więc coś zrobić, no i zrobili, a zrobili to co inni (pierwsi zrobili to Chińczycy) i to co autorytet Światowej Organizacji robić nakazał. Nie mnie oceniać - nie znam się, choć mnie ich decyzje dotyczą.

#3. Państwa słabe, takie jak nasze praktycznie nie mają służb, które rządzącym politykom pomagają poznać prawdę. Służby ciężko pracują na rzecz rządzącej ekipi po to aby utrzymała się ona u władzy, i aby mogła dalej robić to co robi. Prawda jest więc im potrzebne w niewielkim zakresie, bo w państwach słabych władza robi sobie dobrze a nie robi dobrze obywatelom tego państwa. Ale są państwa silne.

#4. Niemcy mają państwo silne, i mają służby. Służby te opracowały dla rządzącyc raport, o tym że działania spowodowane chorobą były mocno przesadzone, bo choroba nie taka groźna, i nie aż tak bardzo się rozprzestrzenia jak początkowo myślano.

#5. Amerykanie też mają służby - pewnie dlatego przeanalizowawszy odpowiednie raporty, oraz rolę komunistów i chińskich agentów w różnych światowych organizachach prezydent Trump wstrzymał finansowanie i współpracę w WHO. No i fajnie. W końcu po to jest prezydentem aby decydować o amertkańskich pieniądzach.

#6. Ale zostawmy rządzących państwami i państwa, bo sami najczęście się na tym nie znamy, zarządzając ledwie swoimi domami, swoimi rodzinami, swoją kasą i swoim stylem życia. Zwrócę tylko uwagę, że raport niemieckich służb jest jawny. Działania Trumpa też są jawne. Czy ja mogę wykorzystać zawartą w nich wiedzę aby żyć zgodnie z prawdą? W szczególności nie dać się zastraszyć przed chorobą, i nie terroryzować innych swoim strachem? Mogę. Mogę ale muszę myśleć i muszę prawdy szukać a potem stosować.

#7. Uwaga, uwaga. W radio straszą. Straszą nadciągającą nową falą pandemii (pewnie na to ludziom trudno się będzie znowu dać nabrać) no i straszą kryzysem. Straszą kryzysem ekonomicznym.


Kategorie: _blog, obserwartor, polityka / obserwator


Słowa kluczowe: pandemia, prawda, trump


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 kwiecień 2020 (czwartek), 15:13:13

Ściema? Nie ściema?

Ściema? Nie ściema? Ściema! A może nie ściema? Nie wiem.

Nie wiem, ale nawet że nie jest to takie ważne. Ważne jest, że mamy rzadko powtarzalną okazję aby sprawdzić swoje serca, tylko nie kardiologiczne bo przychodnie pozamykane ale moralnie. Dobrze jest sprawdzić komu się ufa? komu się wierzy? W kim pokłada nadzieję? Jak się myśli a jak dostarcza dane do myślenia?

Na prawdę mamy super czas! Zbadajmy to!

Można przebadać też swój stosunek do pieniędzy, do własnych zabezpieczeń i bezpieczeństwa społeczeństw, państw, systemów. Do swojej pracy, metod zarabiania, metod kombinowania, biznesów, przepływów, oszczędności.

Można też przebadać stosunki międzyludzkie, bo to rodzina, sąsiedzi, gmina, naród… jest okazja ich wszystkich ukochać, albo nie. Jaki test mój stosunek do pracowników? Klientów? Grupy docelowej albo do frajerów?

Mamy super czas - można się przebadać!

No i można też przebadać swój stosunek do śmierci i do podatków - to dwa pewniki, a każdy dzień przybliża nas do 30 kwietnia, daty składania PIT za 2019 rok.

Ściema? Nie niema? Ale wygląda na to, że bańka pęka i nawet jak okaże się, że jest to tylko epidemia paniki to wielkie przepływy finansowe na pewno się zaczną (już się zaczęły) a o swobodach obywatelskich (np. stanowienie prawa poprzez konferencję prasową premiera) już na pewno możemy zapomnieć. To co dość dobrze jest udokumentowane, to to, że Francja i Anglia chcą kupić Chiński system nadzoru obywatelskiego a Bill Gates promuje obowiązkowe szczepienia na szczepionki, nad którymi pracuje.

Ściema? Nie ściema?

Jeszcze coś można sprawdzić. Można sprawdzić proces przebudzenia, oraz proces upierania się w śnie, trwania w kłamstwie, wypierania i zapierania się.

* * * * *

A tak prywatnie to uważam, że Unia Europejska powinna zostać rozwiązana.


Kategorie: _blog, polityka


Słowa kluczowe: epidemia, media, prawda


Komentarze: (2)

wojtek, April 3, 2020 18:56 Skomentuj komentarz


Wiem bowiem komu zaufałem,
i jestem pewny, że On ma moc zachować mój depozyt
aż przyjdzie ten wielki dzień.
(2Tm 1:12)

brava15, April 4, 2020 07:58 Skomentuj komentarz


Bill Gates w ramach walki z ociepleniem klimatu chce doprowadzic do 15 -procentowego zmniejszenia populacji na ziemi w liczbach bezwzglednych to ponad miliard osob. Sposobem na to ma byc aborcja,obowiazkowe szczepienia i postep w medycynie jak rozumiem sluzacy umozliwieniu zabicie jak najwiekszej ilosci osob.Ludzki rozum ktory zanegowal Boga od czasow oswiecenia swoje apogeum osiagnal w komorach gazowych Auschwitz ,teraz Gates proponuje cos  na wiele wieksza skale ,oczywiscie wszystko to dla dobra ludzkosci ale juz nie koniecznie dla pojedynczego czlowieka.Filantrop Gates tak kocha ludzi ze chce ich wymordowac !

Skomentuj notkę
30 maj 2019 (czwartek), 12:10:10

Czy prawda jest podobna Bogu?

Wracają po raz kolejny (od 2004 roku) do tematu prawdy przypominam, że prawdę określam tak:

Definicja #1:
Prawda to opis rzeczywistości.

oraz

Definicja #2:
Prawda to wynik operacji porównania jakiegoś opisu z rzeczywistością.

A niedawno, w jakimś wykładzie znalazłem taką oto myśl Goethego:

No więc wstawię ją w ramkę, ale raczej jako pytanie niż twierdzenie:


Czy prawda jest podobna Bogu?
Czy nie ukazuje się bezpośrednio
ale musimy ją odgadywać z jej przejawów?

Do przemyślenia.


Do przemyślenia, tym bardziej, że było tu już rozważanie mniej więcej takie:

  • Prawda to opis - a więc wypowiedź, jakiś zbiór zdań.
  • Pan Jezus znany jest również jako Logos (Słowo), czyli jako słowo stwarzające wypowiedziane przez Boga aby stało się.
  • Pan Bóg wypowiedział Słowo i stało się. Co się stało? To co wypowiedział Bóg.
  • Więc Pan Jezus słuszne nazywał się Prawdą (Ja jestem drogą, prawdą i życiem - J14:6) gdyż był w chwili stwarzania opisem stwarzanej rzeczywistości.

A jak się dochodzi do prawdy?

  • Po pierwsze: (#1) poprzez zmysłową obserwację świata, opisywanie go słowami w formie zdań i kompletowanie tego zbioru w coś co jest światopoglądem.
  • Po drugie poprzez ciągłe rozważanie mające na celu (#2) eliminacja sprzeczności z już posiadanego opisu. Po to mamy umysł aby używając go wywalać ze swojej, subiektywnej "prawdy" (ze swojego światopoglądy) zdania sprzeczne. Można wywalać, ale można też kreować hipotezy, teorie, badać je - tu już pojawia się element wiary w to co się wymyśliło (wykreowało).
  • Po trzecie poprzez (również zmysłowe) (#3) przyjmowanie informacji od autorytetów (i tu jest kłopot, bo autorytetem mogą być również zwodziciele, głupcy i oszuści). Nazwijmy roboczo ten punkt zawierzeniem komuś.
  • W pewnym momencie zapewne pojawia się problem wiary - a więc konieczność posiadania zdania na jakiś temat gdy się do tego zdania nie doszło za pomocą punktu #1 i #2 a więc jest potrzeba podjęcia decyzji i działań bazując na zdaniu pochodzącym od autorytetu (#3).

Ale to chyba temat na osobną notkę, o ile już czegoś takiego wcześniej nie napisałem (nie pamiętam).

Uwaga: gdzieś tu jest błąd!  chyba dobrze byłoby punkt #3 podzielić na #3.1 - krytykę i #3.2 - kreację. ToDo!!!!


Kategorie: zabawa w słowa, _blog, filozofia, _tmp


Słowa kluczowe: prawda, filozofia, goethe, światopogląd


Komentarze: (1)

Marcin Siarnik, July 6, 2019 19:15 Skomentuj komentarz


Pan Jezus daje Ducha Prawdy. Tak mówił.

Skomentuj notkę
29 marzec 2018 (czwartek), 13:29:29

Słowo

I znowu zdziwnienie, że tak ważne słowo jak słowo określane jest dopiero teraz:

Definicja:
Słowo to symbol języka określający jakiś byt byt. 

Inne definicje:

  1. W słowniku PWN:
    słowo
    1. «znak językowy mający jakieś znaczenie»
    2. «wypowiedź ustna lub pisemna»
    3. «obietnica złożona przez kogoś»
    4. daw. «czasownik»
  2. W Wiki (jak na Wiki to wyjątkowo słaba):
    Słowo – elementarna część mowy. Jego pisanym odpowiednikiem jest wyraz. Za pomocą słów określa się wszelkie pojęcia, np. obiekt lub klasę obiektów rzeczywistych i pojęcia abstrakcyjne.
  3. Doroszewski:
    Słowo to znak językowy, przedmiot myśli mogący sygnalizować każdy jednostkowy przedmiot materialny, pewną treść psychiczną lub relację między elementami rzeczywistości.

Rozważania:

Przy okazji może jeszcze jakieś robocze określeni otwierające zupełnie nowy obszar eksploracji:

Definicja robocza:
Zdanie to ciąg słów.
Zdanie to logiczny ciąg słów.
Zdanie to logiczny (w danym języku) ciąg słów.
Język to..... 

Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fiki, fikipedia, fikisłowa


Słowa kluczowe: słowo, prawda, wypowiedź, zdanie


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
26 marzec 2018 (poniedziałek), 19:05:05

Światopogląd

Dziwne jest to, że dopiero dziś definiuję słowo, które tak czesto używam:

Definicja:
Światopogląd to osobisty opis rzeczywistości oraz Boga i Jego relacji z nią.

Myśli nieuczesane:

  1. W kwietniu 2018 znowu zmieniam. Poprzednia definicja brzmiała tak:
    Światopogląd to osobisty opis Boga i rzeczywistości.
  2. Moja pierwsza wersja:
    Światopogląd to rzadko zmieniany komplet przekonań człowieka (lub grupy ludzi) odnośnie rzeczywistości.
  3. Wg mnie światopogląd to suma wiedzy i wiary danej osoby.
  4. Wiki ('2017):
    Światopogląd – względnie stały zespół przekonań i opinii (często wartościujących) na temat otaczającego świata, czerpanych z rozmaitych dziedzin kultury, głównie z nauki, sztuki, religii i filozofii.

Kategorie: fiki, fikipedia, fikisłowa


Słowa kluczowe: światopogląd, wiara, wiedza, rzeczywistość, prawda


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
31 styczeń 2018 (środa), 18:20:20

Prawda i relacje międzyludzkie a nawet międzynarodowe

Prawda jest najważniejszym kryterium

Prawda to opis rzeczywistości. Prawda jest wg. mnie najważniejszym kryterium etycznym, a kłamstwo jest korzeniem wszelkiego grzechu.

Prawda to opis rzeczywistości.

Tyle napisałem w środę, w trakcie narastana napięcia na linii Polska-Izrael


Kategorie: polska-izrael, _blog, polityka


Słowa kluczowe: polska-izrael, prawda, kłamstwo


Komentarze: (1)

wojtek, February 5, 2018 18:35 Skomentuj komentarz


Cytat z książki "Umarły cmentarz" Kąkolewskiego:

Postmarksistowski historyk Bronisław Geremek w książce będącej rozmowami z nim autorstwa Jacka Żakowskiego stwierdza, że od faktów ważniejsza jest interpretacja tychże. Jeśli nie ma faktów, tym łatwiej je interpretować - brzmi moja odpowiedź. Im bardziej komunistyczne spiski były arcydziełami zarówno prowokacji, jak i propagandy, tym silniejszy jest odpór postmarksistów negujących spisek.

Skomentuj notkę
9 październik 2017 (poniedziałek), 13:10:10

Myśli Pawła Włodkowica

Ponoć Paweł Włodkowic napisał w jakimś dziele: "Błąd nie odpierany zyskuje aprobatę, a prawda nie broniona zostaje zgnieciona”. Muszę poszukać.

Jeszcze raz, w ramce:


Błąd nie odpierany zyskuje aprobatę,
a prawda nie broniona zostaje
zgnieciona


Kategorie: myśli, _blog


Słowa kluczowe: paweł włodkowic, oświecenie, średniowiecze, prawda


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
22 sierpień 2017 (wtorek), 13:36:36

Czy rzeczywiście prawda nas wyzwoli?

Co powiedział Jezus?

Czy Jezus powiedział: prawda was wyzwoli? Nie.

Czy Jezus powiedział: poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli? Nie!

Czy Jezus powiedział: jesteście moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Nie!

Jezus powiedział: Jeśli wytrwacie w moim Słowie, to istotnie jesteście moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli, i co ważne - powiedział to do tych, którzy wcześniej uwierzyli mu.

Wnioskuję z tego, że trwanie w Słowie Jezusa jest ważne dla wyzwolenia się a więc dla wolności.

Patrz: J 8:31n


Kategorie: jezus powiedział, biblia, _blog


Słowa kluczowe: prawda, prawda was wyzwoli, prawda was wyswobodzi, ewangelia, wolność, uczeń jezusa


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
15 czerwiec 2017 (czwartek), 19:46:46

Dwie definicje prawdy

Tyle razy już z tą definicją się zmagałem, ale wygląda na to, że prawda nie jest pojęciem jednoznacznym. Mam już więc dwa określenia

Prawda to opis rzeczywistości - wykorzystywana w humanistycznych naukach.

Prawda to stwierdzenie, że dany opis jest zgodny z rzeczywistością - wykorzystywana w matematyce czy programowaniu.

No i jeszcze Pan Jezus jest Prawdą.


Kategorie: zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: prawda, rzeczywistość


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 czerwiec 2017 (piątek), 16:22:22

Autorytet (zabawa w słowa)

W lewackiej Wikipedii słowo autorytet ma 5 określeń, a co jedno to dziwniejsze - zmuszony więc jestem stworzyć dziś własne, na potrzeby dyskusji Sola Scriptura - która to zasada uznaje Pismo Święte za najwyższy autorytet. Autorytet czyli co?

Autorytet - osoba (?), która pomaga nam poznać i opisać świat oraz wszechświat, pomaga stworzyć własny światopogląd.


Kategorie: zabawa w słowa, filozofia, _blog


Słowa kluczowe: autorytet, światopogląd, prawda, epistemologia


Komentarze: (1)

wojtek, July 22, 2018 23:00 Skomentuj komentarz


PJO na fejsie mi napisał.....

AUTORYTET. Wokoło autorytetu powstało kilka groźnych zabobonów. Aby zrozumieć ich przewrotność, wypada przede wszystkim wyjaśnić znaczenie nazwy autorytet. Mówimy, że jeden człowiek jest autorytetem dla drugiego w pewnej dziedzinie dokładanie wtedy, kiedy wszystko, co należy do tej dziedziny i zostało przez pierwszego podane z naciskiem do wiadomości drugiego (np. w postaci nauki, rozkazu itp.) zostaje przyjęte, uznane przez tego ostatniego. Istnieją dwa rodzaje autorytetu: autorytet znawcy, specjalisty, nazywany uczenie “epistemicznym” i autorytet przełożonego, szefa, zwany autorytetem deontycznym. W pierwszym wypadku ktoś jest dla mnie autorytetem wtedy i tylko wtedy, kiedy mam przekonanie, że daną dziedzinę zna lepiej ode mnie i że mówi prawdę. Einstein jest np. autorytetem epistemicznym w fizyce dla mnie, nauczyciel w szkole autorytetem epistemicznym w geografii dla uczniów tej szkoły itd. Autorytetem deontycznym jest natomiast dla mnie ktoś dokładnie wtedy, kiedy jestem przekonany, że nie mogę osiągnąć celu, do którego dążę, inaczej, niż wykonując jego rozkazy. Majster jest autorytetem deontycznym dla robotników w warsztacie, dowódca oddziału dla żołnierzy itd. Autorytet deontyczny rozpada się dalej na autorytet sankcji (gdzie autorytet ma inny cel niż ja, ale słucham jego rozkazów z obawy kary) i autorytet solidarności (gdzie obaj mamy ten sam cel jak np. marynarze mają ten sam cel co kapitan statku w niebezpieczeństwie).

1. Pierwszym zabobonem odnoszącym się do autorytetu jest mniemanie, że autorytet sprzeciwia się rozumowi. W rzeczywistości posłuch autorytetowi jest często postawą nader rozsądną, zgodną z rozumem. Kiedy np. matka mówi dziecku, że istnieje wielkie miasto zwane “Warszawą”, dziecko postępuje najzupełniej rozumnie, kiedy to uznaje za prawdę. Podobnie pilot postępuje rozumnie, kiedy wierzy meteorologowi, pouczającemu go, że w tej chwili jest w Warszawie wysokie ciśnienie i wiatr z zachodu, 15 węzłów jako że wiedza autorytetu jest w obu wypadkach większa niż wiedza dziecka, względnie pilota. Co więcej, autorytetu używamy nawet w nauce. Aby się o tym przekonać wystarczy zwrócić uwagę na obszerne biblioteki stojące w każdym instytucie naukowym. Książki w tych bibliotekach zawierają najczęściej referaty wyników naukowych osiągniętych przez innych naukowców a więc wypowiedzi autorytetów epistemicznych. Podobnie bywa, że posłuch autorytetowi, np. kapitana statku, jest postawą najzupełniej rozsądną. Twierdzenie, że istnieje zawsze i wszędzie przeciwieństwo między autorytetem a rozumem jest zabobonem.

2. Drugi zabobon związany z autorytetem to przekonanie, że istnieją autorytety, że tak powiem, powszechne, to jest ludzie, którzy są autorytetami we wszystkich dziedzinach. Tak oczywiście nie jest, każdy człowiek jest najwyżej autorytetem w jakiejś określonej dziedzinie, albo paru dziedzinach, ale nigdy we wszystkich. Einstein na przykład był niewątpliwie autorytetem w dziedzinie fizyki, ale bynajmniej nie w dziedzinie moralności, polityki albo religii. Niestety uznawanie takich powszechnych autorytetów jest zabobonem bardzo rozpowszechnionym. Kiedy na przykład grono profesorów uniwersyteckich podpisuje zbiorowo manifest polityczny, zakłada się, że czytelnicy będą ich uważali za autorytety w dziedzinie polityki, którymi oni oczywiście nic są, a więc coś w rodzaju uznania autorytetu powszechnego uczonych. Bo ci profesorowie są zapewne autorytetami w dziedzinie rewolucji francuskiej, ceramiki chińskiej albo rachunku prawdopodobieństwa, ale nie w dziedzinie polityki i nadużywają przez takie oświadczenie swojego autorytetu.

3. Trzecim szczególnie szkodliwym zabobonem jest tutaj pomieszanie autorytetu deontycznego (szefa) z autorytetem epistemicznym (znawcy). Wielu ludzi mniema, że kto ma władzę, a więc jest autorytetem deontycznym, jest tym samym autorytetem epistemicznym i może pouczać podwładnych, np. o astronomii. Piszący te słowa był kiedyś świadkiem “wykładu” wygłoszonego przez wyższego oficera i ignoranta w tejże astronomii, a to wobec oddziału, w którym był strzelec, docent astronomii. Ofiarą tego zabobonu padają nieraz nawet ludzie wybitni, tak np. św. Ignacy Loyola, założyciel zakonu jezuitów, w słynnym liście do ojców portugalskich, w którym domaga się od nich, by “poddawali swój rozum przełożonemu”, a więc autorytetowi czysto deontycznemu.

Obacz: guru, intelektualista, racjonalizm, rozum.
---
o. J. M Bocheński OP, Sto zabobonów

Skomentuj notkę
15 styczeń 2017 (niedziela), 11:13:13

Post truth - postprawda

Nowe słowo, nowe pojęcie, nowa rzeczywistość.

Definicja:
Postprawda to ...

Przemyślenia:

Pojawienie się nowego słowa wskazuje na punkt, gdy jakieś zjawisko jest już na tyle zaawansowane, że można je opisać, zdefiniować, określić a chwile potem zacząć badać. A więc mamy post-truth.

Jak definiuję? Jeszcze nie wiem, ale spróbuję popracować:

  • post-truth - kolejna probą lepszego opisania postmodernizmu. Każdy modernim wymagał swojej prawdy, definiował prawdę, swoją prawdę narzucał, swojej prawdy używał. Wielkie konflikty modernizmu to były konflikty tych prawd. Wiem, że źle używam tu słowa prawda, ale w moderniźmie prawda i idea a którą się wierzy była tożsama.
  • w post-truth prawda, a nawet idea nie ma znaczenia. Ważne są uczucia, odczucia, co mi się chce, co myślę, co czuje moje działo, jaki jest tu i teraz impuls do mojego działania.

... oj, chyba muszę na tym popracować, ale jakoś teraz mi się nie chce.


Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fikipedia, fikisłowa


Słowa kluczowe: postprawda, post-truth, prawda


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
20 maj 2014 (wtorek), 22:45:45

Zabawa w słowa, c.d.

Znowu muszę sobie przypomnieć proste definicje. Ale dokładam tu też coś nowego:

  • Wiedza to znajomość prawdy.
  • Prawda to opis rzeczywistości.
  • Rzeczywistość to wszystko i wszędzie.
  • Wiara to .... - jeszcze nie wiem. Pracuję nad definicją tego słowa, więc myli mi się ono z wiedzą.
  • Opis to przekaz słowny (abstrahujmy od języka) mający w umyśle odbiorcy wytworzyć obraz opisywanej rzeczywistości.

Kategorie: zabawa w słowa, filozofia, _blog


Słowa kluczowe: wiara, wiedza, prawda, rzeczywistość, opis, zabawa w słowa, filozofia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
4 maj 2012 (piątek), 17:31:31

Informacja, informatyka i przemyślenia o prawdzie

Przypuszczam, że da się tworzyć systemy informatyczne bez redundancji danych. Tak przypuszczam, choć nie pamiętam formalnego dowodu na to. Przypuszczam tak, ponieważ jeżeli w świecie każdy byt jest jeden to redundancja potrzebna nie jest. Ale dość tej filozofii – przejdźmy do informatyki. Pod koniec lat 70-tych IBM zaproponował system zapisu informacji na dyskietkach i dyskach a zawierający bardzo ważną tablice FAT. Dla bezpieczeństwa tablice te były dwie, ułożone na pierwszych sektorach dyskietki, z prostym algorytmem – po zapisie pierwszej, zapisuję drugą, jak odczytuję to odczytuję pierwszą, a jak się nie da odczytać to krzyczę głośno, aby ktoś sobie mógł specjalnym programem, za pomocą tej drugiej tablicy dane z dyskietki uratować. Redundancja – zdublowanie danych miało podnieść bezpieczeństwo bo awarie nośnika zdarzają się często, a utrata tablicy FAT to praktycznie utrata wszystkich danych.

Ciekawe jest jednak to, że system operacyjny nie odczytywał za każdym razem dwóch tablic FAT i nie porównywał ich. Do drugiej odwoływał się tylko wtedy, gdy pierwsza była nie od odczytania. Twórcy DOS-a chyba poszli tu na łatwiznę, bo ten system nie był przewidziany na tak skomplikowane zdarzenia jak to, w którym w dwóch poprawnie odczytanych tablicach FAT będą inne dane. Sytuacja możliwa a co wtedy zrobić? Ja nie wiem, a oni nie chcieli się nad tym zastanawiać (postmoderniści?).

Ta czy inaczej w systemach informacyjnych jest redundancja – wsadza się ją tam czy to ze względu na bezpieczeństwo (tak jak przypadku opisanego FAT), bądź też z uwagi na szybkość przetwarzania danych – wszak w wierszu tabeli czasem warto mieć gdzieś zapisaną liczbę dzieci niż za każdym razem je liczyć przeglądając inną tabele. Ważne jest tylko aby koniecznie przy urodzeniu kolejnego inkrementować gdzieś zapisaną ich liczbę.

Fajna jest więc redundancja, ale pociągnijmy wątek niespójności danych – pociągnijmy, bo przecież stwierdzenie braku spójności to sygnał, że jednak coś poszło nie tak, że nie jest dobrze, że system informatyczny zawodzi. Taki sygnał nie powinien być ignorowany. Powinno się natychmiast zaprzestać przetwarzania danych, ich analizy, wnioskowanie z nich, bo błędy będą powielane, będę generować kolejne błędy i całe przetwarzanie może zakończyć się katastrofą. I tak najczęściej są (a może były) pisane programy a jak to się ma do życia? Jak zastosować to w polityce? Czy ma to coś wspólnego z moją osobą?

Na co dzień otrzymujemy całe mnóstwo informacji i wykrywamy niespójności w nich zawarte a mimo to nie zatrzymujemy się, tylko żyjemy dalej. Aby w tej niespójności dało się żyć wytwarzamy pewne mechanizmy obronne – odcinamy wszystkie źródła („ja się nie interesuje polityką”) albo tylko niektóre („Gazeta Wyborcza kłamie – czytaj Uwarzam Rze”); szukamy autorytetów („a ojciec dyrektor mówił, że …”) albo próbujemy sami grzebać się w źródłach co przy skomplikowaniu współczesnego świata mimo Internetu łatwe nie jest.

A wszystko to piszę, ponieważ dziś rano, czytając Hymn o miłości Świętego Pawła zauważyłem, że jest tam werset na ten temat:

Dziś widzimy niejasno, jak zwierciadle – kiedyś poznamy tak, jak zostaliśmy poznani.

Piękne, bo wskazujące na przyszłość. Kiedyś poznamy!


Kategorie: filozofia, informatyka, _blog


Słowa kluczowe: prawda, fat, redundancja danych, polityka, sprzeczność


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
30 styczeń 2012 (poniedziałek), 14:35:35

Mądrzy, głupi, źli.

Wczoraj takie oto zdanie usłyszałem i muszę je sobie odnotować do przemyślenia:

"W pewnych dziedzinach ludzi można podzielić na mądrych, głupich i złych". Ciekawe!

Mądrych, głupich i złych? Ciekawy podział!

Oprócz zdania usłyszałem pewien komentarz do niego. Brzmiał mniej więcej tak:
- Ludzie mądrzy, gdy spotykają się z prawdą są zaciekawieni. Słuchają, uczą się, konfrontują swoje przekonania, rozwijają swoje poglądy, uzupełniają braki. Obcowanie z prawdą dodaje mądrym mądrości.
- Ludzie głupi słuchają prawdy ale ją negują, wybierają postawę w której wiedzą lepiej. Oczywiście konfrontacja jest potrzebna, bo nie zawsze prawda jest prawdą ale człowiek głupi do tej konfrontacji podchodzi z przekonaniem, że wie lepiej a jeżeli konfrontacja wychodzi na jego niekorzyść to ucieka przed prawdą w sofizmaty, błędy logiczne, albo manipulacje emocjonalne.
- Ludzi źli nie spotykają się z prawdą. Zło nazywają dobrem, dobro złem, a relatywizm ma tylko jeden wyjątek - u złego człowieka "ja" musi być bezwzględne, musi być absolutem.

Ciekawe i wymagające przemyślenia. Szczególnie w kontekście Rz 1.18nn który to kawałek traktuje o tym samym.

Tam pisze mnie więcej tak:
- są tacy, co widząc stworzenie nie chcą widzieć Stwórcy. - nie chcą widzieć, ponieważ nie chcą oddać mu czci jako Stwórcy.
- w efekcie im umysłu zaczynają działać inaczej.
- i czynią rzeczy, które są niegodne (niewłaściwe dla ludzi)
- w efekcie czego nazywają dobrem zło.

Przypominam to sobie z pamięci, ale chyba muszę na nowo zrobić sobie studium biblijne tego fragmentu skoro uważam, że jest on taki ważny.

Syntetyczny fragment: "nakładają prawdzie pęta (...) przez co podając się za mądrych stali się głupi".

* * * * * * *

Jakże chciałbym być mądrym!


Kategorie: filozofia, _blog


Słowa kluczowe: mądrość, głupota, zło, prawda


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
29 grudzień 2011 (czwartek), 19:53:53

drugie słowo o Mleku Prawdziwym

W biedronce a wcześniej w jakimś innym sklepie wzieła mnie zaduma nad mlekiem, które mam kupić. Nie pierwszy raz sądząc po tym, że kilka lat temu też mleko prawdziwe mnie wkurzyło.

Co więc było do kupienia:
#1. Mleko łaciate - ciekawe, bo słowo łaciate odnosi się do cechy nie mleka, ale krowy jest więc to nazwa zabawna. Łaciate to marka Mlekpolu.
#2. Mleko łowickie - nazwa dość prawdziwa, bo rzeczywiście (podobnie jak łaciate) produkowane jest przez (o ile pamiętam) OSM w Łowiczu.
#3. Mleko prawdziwe - zdecydowanie najbardziej zakłamana nazwa, bo o ile łowickie coś mówi, łaciate i wypasione to zabawne granie na cechach powiązanych z produktem to prawdziwe jest już tylko manipulacją.
#4. Mleko UHT Polana - to też Mlekpol.
#5. Mleko wypasione - gra słowna podobna do łaciatego, ale inna grupa docelowa. Pewnie niedługo dla nich zrobią mleko zajebiste.

Kupuję łowickie (bo prawdziwe) lub łaciate (bo lubię). Nie kupuję prawdziwego bo nie lubię jak mnie i innych okłamują.


Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: prawda, mleko, marketing, etyka


Komentarze: (1)

Andrzej, January 25, 2012 12:45 Skomentuj komentarz


Sprawa robi się trudniejsza jak się wchodzi do mięsnego i widzi produkty o nazwie "szynka jakaśtam", a wiadomo, że to jest głównie woda opakowana w szynkę czy inną "wędlinę". Zawartość wody napompowanej do "wędliny" jest uzależniona od stopnia zaawansowania technologii pompowania.
W przypadku mleka to przynajmniej wiadomo, że to mleko UHT z x % tłuszczu, niezależnie od tego, co napisano na kartoniku.
Skomentuj notkę
17 maj 2011 (wtorek), 20:27:27

O prawdzie się dziś napisało takie coś...

#1. Żyjąc człowiek poznaje ten świat (i wszechświat), a poznając stawia sobie różne hipotezy, tworzy fajne teorie, tak jakoś buduje swój światopogląd. Jednocześnie poprzez dyskusje i analizę sprzeczności, które się pojawiają (a w dyskusjach z innymi są akcentowane) człowiek nie posuwa się w odkrywaniu prawdy, ale na pewno eliminujemy błędne hipotezy, teorie, założenia i lematy, które pojawiają się w procesie poznawczym i ogólnym magazynie myśli nazwanym "mój światopogląd" mniej lub bardziej bezkrytycznie lądują.

I myślę, że dlatego warto dyskutować. Warto bo potrzebna jest krytyczna eliminacja tego co złe, co nieprawdziwe bo nie spójne, bo sprzeczne, bo nielogiczne.

I dlatego dyskusja to metoda poznawcza.

#2. O prawdzie (tej absolutnej, tej przez duże P) dużo może powiedzieć Stwórca tego całego wszechświata. On wie, bo stworzył, bo zna to na wylot, bo to sobie wymyślił, zaprojektował, wykonał i to go cieszy, bo to co zrobił jest (albo było) dobre. Ale aby Stwórca mógł człowiekowi cokolwiek powiedzieć, to człowiek musi chcieć choć trochę go wysłuchać. Musi też być choć cień wiary, że taki Stwórca istnieje - wszak nie można się dowiedzieć niczego od kogoś, kogo się ignoruje.

I może stąd właśnie taka piękna modlitwa: "Fajnie to panie Boże wszystko zrobiłeś, powiedz mi coś o tym coś więcej bo chcę coś więcej wiedzieć".

W tej modlitwie są dwa elementy. (#1) Uznanie Stwórcy za Stwórce i siebie za stworzenie co od razy stawia te dwie osoby we właściwej relacji - relacji partnerstwa ale nie równości. (#2) chcęć słuchania, gotowość przyjęcia wiedzy o tym świecie a może nawet i wszechświecie.

#3. O powyższym znajduję dwa piękne fragmenty w Biblii. Pierwszy, pozytywny pochodzi z jednego psalmu i mówi, że początkiem mądrości jest bojaźń pańska. Bojaźń nie ma nić wspólnego ze strachem - po prostu chodzi o poważne traktowanie - to Bóg jest stwórca, ja stworzeniem i właściwie, z bojaźnią mogę go traktować.

Drugi to druga część pierwszego rozdziału Listu do Rzymian. Tek kawałek tłumaczy, co się dzieje z umysłami ludzi, którzy nie mając właściwej relacji do Stwórcy po prostu głupieją. Dokładnie "mając się za mądrych stają się głupcami, gdyż nierozumne jest ich serce". Potem jest o konsekwencjach tego, którymi są tak widoczne w dzisiejszym świecie grzechy (albo tylko świeckie "problemy" i "słabości").


Kategorie: filozofia, _blog


Słowa kluczowe: prawda, poznanie, epostemologia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
12 kwiecień 2011 (wtorek), 22:05:05

Moja mowa nienawiści

Uwaga – znowu będzie mowa nienawiści. A będzie bo nienawidzę i dalej chcę pewne rzeczy nienawidzić (to w nawiązaniu do moich ostatnich notek na FaceBooku).

#1. Zacznę od polityki

Pamiętam, jak z miesiąc temu czytałem jakiś wspomnieniowy wywiad z JarKaczem. Było głównie o sobocie 10 kwietnia. Opowiadał że po wylądowaniu, ich podróż z Witebska do Smoleńska była celowo opóźniana przez rosyjskich czy białoruskich kierowców i dopiero gdy kolumna z premierem Tuskiem ich wyprzedziła to pojechali nieco szybciej. Tyle jego wspomnień, które jak każda wypowiedź JarKacza były potem przez kilka dni na wszystkie sposoby komentowane, tak jakby jego wspomnienia były rzeczywiście istotne dla Polski.

Pamiętam, że na fali komentarzy do tych wspomnień odniósł się też premier Tusk. Tego dnia włączyłem telewizor i oglądałem w Wiadomości. Widziałem jak premier cynicznie skomentował wypowiedź Kaczyńskiego twierdząc, że Kaczyński znowu coś wymyśla, insynuuje, spiski wietrzy. Ewidentnie sugerował, że biednemu człowiekowi z pomieszanymi zmysłami znowu się coś przewidziało.

Prawdę mówiąc to nawet dałem wiarę jego wypowiedzi, bo rzecz mimo iż mierzalna (dziennikarz może to prześledzić) dotyczyła sfery ich osobistych odczuć, gdy obaj, wraz ze swoimi sztabami działali w wielkim stresie. To pamiętam.

A teraz (dokładnie przedwczoraj na Twicie Kataryny a dziś u Dorna) czytam cytowaną z zagranicznej gazety wypowiedź premiera, który potwierdza, że ich przejazd do Smoleńska był celowo przez Rosjan napędzany podczas, gdy mieli oni świadomość, ze przejazd JarKacza jest hamowany. Nawet w tej sprawie na życzenie premiera interweniował bezskutecznie Graś a więc Tuks to wydarzenie pamięta.

Pamiętam. Pamiętam a do tego dzięki Googlom i internetowym archiwum mogę sobie dziś moją pamięć odświeżyć wiedząc, że pamiętam dobrze.

#2. Lustro

Czytają o innych ludziach czytam często o sobie. Może dlatego, że praktycznie nie czytam historii doskonałych herosów, fantastyki, lukrowanych panegiryków i cukierkowych biografii mistrzów. Nie czytuję też romansideł a to co ostatnio lubię czytać to książki o historii i to historii raczej współczesnej, z widzianej każdej strony, przez wiele książek różnych ludzi ciągle o tym samy. Lubię czytać o faktach, przeglądać dokumenty źródłowe, zagłębiać się wypowiedzi, patrzeć na decyzje, studiować oświadczenia, analizować zachowania. Patrząc na to można dochodzić motywacji, systemu wartości człowieka, zgłębiać jego psychikę. Lubię tak, ponieważ w takim podejściu widać człowieka, z jego dramatami wyborów, z jego trudnymi decyzjami moralnymi, z jego wzlotami, upadkami, wielką wielkością ale i wielkim przekrętactwem. Przez ostatnie lata przeczytałem chyba wszystko co dało się przeczytać o Wałęsie, a teraz mocuję się z kolejnymi postaciami. Na tapecie mam grubą cegłą o Goebellsie ale w swoim czytaniu spotkałem się już w Piłsudskim ale też z Andersem, Mołotowem, Mikołajczykiem, Bach-Zalewskim, Witkacym, Brandysem, Anną Kowalską, Rakowskim, ...

A po co to? Otóż czytają o innych ludziach czytam o sobie - bo zastanawiam się, co ja bym zrobił postawiony w takie czy innej sytuacji, jak ja bym się zachował, jaką decyzję podjął, co bym wykreował, powiedział, do czego się zobowiązał a od czego odciął. Zastanawiam się co stoi za motywami, które sprawiły, że te osoby postąpiły tak a nie inaczej, i jakie siły stoją za moimi motywacjami w których dokonuję podobne lub przeciwne wybory.

Zastanawiam się, i cieszę się, że Bóg sprawił, iż żyjąc w miejscu i czasie, w którym żyję te rozważania są tylko teoretyczne. Cieszę się, że nie muszę zastanawiać się czy w 1937 wstąpić do NSDAP aby łatwiej mi było prowadzić swój telekomunikacyjny biznes, nie muszę też analizować czy opodatkowanie 10% własnych przychodów na rzeczy Państwa Podziemnego jest wystarczające, czy też należy oddawać na sprawę 20% oraz zezwolić na zmagazynowanie w garażu trefnego towaru. Nie muszę w piwnicy przechowywać żydowskiej rodziny z babcią wariatką i chorymi dzieciakami, nie muszę też w 1948, pod wpływem tortur wydawać kumpli z WiNu.

Cieszę się, bo mam obawy, że postąpił bym gorzej niż opisywane postacie, a gorzej bo mój system moralny. moje motywacje, i moc moich "dobrych chęci" pozostawiają wiele do życzenia.

Czytając o innych czytam o sobie - i nad sobą się zastanawiając proszę Boga o to abym był nieco inny, był bardziej taki, jaki On chciałby abym był, i trochę mniej taki jakim ja sam siebie kreuje.

#3. Prawda

Prawdę rozumiem jako słowa opisujące rzeczywistość. W tego określenia łatwo sobie mogę wyprowadzić definicję kłamstwa, które rozumiem jako słowa nie opisujące rzeczywistości, lub też słowa opisujące nie istniejącą rzeczywistość. Bóg powiedział, że kłamstwo jest "korzeniem wszelkiego grzechu" a w moich przemyśleniach zauważam, że rzeczywiście, kłamstwo potrafi zniszczyć każdą dobrą relacje między osobami, potrafi rozwalić każdy dobry system. Kłamstwo między ludźmi sprawia, że miłość staje się manipulacją zniewalającą drugą osobę i wykorzystującą w tym zniewoleniu najbardziej intymne uczucia. Kłamstwo w biznesie niszczy relacje biznesowe sprawiając, że zamiast harmonijnego rozwoju całej gospodarki (relacja win-win) mamy doczynienia z wykorzystywaniem jednego podmiotu przez drugi. Kłamstwo w relacjach społecznych naszego systemu politycznego prowadzi do zniewolenia jednych (nazwijmy ich roboczo "głupszych") przez innych (roboczo: "oświeconych"). W końcu kłamstwo w strukturach państwowych sprawia, że państwo przestaje być "dobrem wspólnym", a zaczyna być maszyną wyzysku w rękach władców, którzy nie są sługami wielu, ale robią wszystko aby im służono.

Z kłamstwem w polityce mam doczynienia dzisiaj - będąc okłamanym przez premiera Tuska.

#4. Nienawiść

Chciałbym aby pewnych rzeczy na świecie nie było, co więcej - wiem, że niedługo pewnych rzeczy na świecie (niekoniecznie tym, ale jednak mowa jest o świecie) nie będzie. Może właśnie dlatego lubię czytać Apokalipsę, która mimo opisanych w niej rzeczy strasznych dla mnie zawsze jest księgą pocieszenia. W Apokalipsie bowiem wyczytuję, że w niedalekiej przyszłości nie tylko nie będzie chorób ani śmierci, ale też nie będzie kłamstwa (sprawdziłem w źródle - tam pisze tylko, że nie będzie kłamców, więc czy to jest tożsame? przyjmijmy, że tak).

A więc chciałbym aby na świecie nie było kłamstwa co przy mojej definicji nienawiści, rozumianej jako chęć aby coś zniknęło, coś nie miało miejsca sprowadza się do tego, że nienawidzę kłamstwa. Oczywiście nienawiść może być też osobowa, skierowana na kogoś - wtedy życzy się komuś coś złego, w szczególności aby ten ktoś zniknął - ponieważ istnienie, życie jest wielką wartością wiem też, że nienawiść osobowa zawsze jest czymś złym. Ciekawostką jest to, że gdy nienawiść osobowa pojawia się jako uczucie (bo jak każde uczucie pojawić się może) jest niszcząca zarówno w odniesieniu do nienawidzonego jak i nienawidzącego. Kolejną ciekawostką zapisaną gdzież na początku Biblii jest deklaracja Boga o jego ochronie w stosunku do niektórych znienawidzonych i przekleństwie dla nienawidzących, na których jakby koncentruje się odbita wytworzona przez nich nienawiść.

Ale dość ciekawostek - napisałem, że nienawidzę kłamstwa? Tak, bo łatwo mi to przychodzi w moich deklaracjach. W życiu jednak wiem, że zdarza mi się z nim zaprzyjaźnić, używać, pokłamać nieco, pościemniać, mijać się z prawdą (nawet teraz kłamię używając tych milszych eufemizmów) a potem będąc już uwikłanym brnąć dalej, bo kłamstwo jest jak siła, kłamstwo wiąże. Wałęsa ze swoimi działaniami tuszującymi chwilową słabość a może i głupotę młodości (1971) jest mi tu bliski, bo wyszła na jaw jego słabość i głupota w chwili, gdy był już dojrzałym mężczyzną (rok 1991). Dziś, na starość przeobraża się już tylko w głupotę, przy czym ciekawe jest uwikłanie innych osób (ponoć "autorytetów"), które nie pomagają mu wyjść z problemu poprzez wyznanie, opamiętanie ale wiedząc o jego kłamstwie same stają się wielkimi kłamcami niepotrzebnie go broniąc.

Ale zostawmy Wałęsę, wracam do siebie. Nienawidzę kłamstwa, bo boję się iż też mogę być przez nie tak usidlony. Bo skoro Wałęsa ma z tym problem to czy ja sobie z tym poradzę? Czy jesteś silniejszy od tego człowieka? Boję się, że za mało we mnie będzie mocy, aby opamiętać się, pokutować, wyznać i iść dalej w mocy przebaczenia. Modlitwa o moc z góry wydaje się być w tym miejscu właściwa, modlitwa z nadzieją bo Ten w górze ma moc w przeciwieństwie do ze znaczka w klapie.

#5. Nienawiść do Tuska? Na koniec też polityka!

Miała być mowa nienawiści więc na koniec spróbuję, aby łatwiej było niektórym zaklasyfikować mnie jako pisowskiego oszołoma. Nienawidzę kłamstwa a właśnie zostałem okłamany przez swojego premiera. Trudno - muszę żyć z tym dalej, ale jak z tą moją nienawiścią poradzą sobie miłujący (nienawidzący nienawiść) tego już nie wiem. Może ich premier nie okłamał, może o tym nie wiedzą, może wiedzieć nie chcą ale moje oczekiwania względem rządzących są inne. Chciałbym aby byli bardziej w myśl prezydenta Reagana, co powiedział, że "przywódca musi być tylko uczciwy, od reszty ma bowiem doradców".

Chyba muszę już skończyć z tą moją mową nienawiści, bo może względem mnie też zaraz wypowiedzieć się jakaś mądra głowa i tak jak dzisiejszy profesor powiedział, że JarKacz pójdzie do piekła również o mnie zawyrokuje.


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: nienawiść, po, tusk, kłamstwo, prawda, polityka


Komentarze: (2)

Jarek, April 30, 2011 00:11 Skomentuj komentarz


Fajny tekst. Ostatnio przesłuchałem wywiad rzekę z Prof. Władysławem Bartoszewskim. Gorąco polecam.
Jarek

ky, May 4, 2011 11:32 Skomentuj komentarz


NSDAP, jakie było, już dzisiaj nie ma. Ale są inni, którzy maszerują z pochodniami, piszą ", obudźcie sie", są popierani przez kościół w dążeniu do władzy... Myślę, Wojtku, że jednak musisz się zastanawiać... a dziękować warto za to, że dziś wiadomo jak wyglądało NSDAP i do czego dążyło - bo w tamtych czasach dla wielu nie było to takie oczywiste.
Skomentuj notkę
11 kwiecień 2011 (poniedziałek), 13:23:23

O polityce po 10 kwietnia

Mam wrażenie, że w polityce ukonstytuowały się dwie grupy: jedna używa haseł: święty spokój, kiełbaski, front jedności narodu, druga ponad wszystko lubi słowo prawda. Pierwsza wyzywa drugą od nienawiści, druga pierwszą od zakłamania.

Wydaje mi się jednak, że łatwo się w tym połapać, robiąc właściwe testy. Na początek prawda, bo prawda jest kategorią łatwo sprawdzalną. Po pierwsze - prawda musi być spójna, a właściwie - nie może być wewnętrznie sprzeczna. Wiedząc to można badać.

A teraz nienawiść - nienawiść zakłada nieistnienie drugiej osoby (nie jej poglądów, nie zachowań, nie czynów ale osoby jako osoby). I znowu test bo łatwo sprawdzić kto nie chciałby istnienia innych osób.

A smutne jest to, że proces podziału, wbrew zjednoczonym w grillowaniu zwolennikom świętego spokoju będzie się pogłębiał, konflikt wartości będzie narastał, ludzie będą musieli się opowiadać. A może to nie jest smutne? Może to dobrze? - wszak tylko jedne z tych systemów jest tolerancyjny (i moim zdaniem nie jest ten grillujący) i tylko na jednym można budować coś dobrego i trwałego.


Kategorie: polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: po, pis, polityka, grilowanie, prawda, prawda w polityce, katastrofa smoleńska


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
4 kwiecień 2011 (poniedziałek), 13:33:33

O telekomunikacji znowu

Fajnie by były, gdyby telekomunikacji pomagała ludziom zbliżyć się do siebie w miłości i prawdzie. Ojej, jakie trudne pojęcia się tu pojawiły - nikt nie zdefiniował miłości w żadnym RFC ani normach ISO a o prawdzie mówi się tylko w kategorii stopy błędu na łączach. A przecież miłość i prawda jest tym, czego każdy z nas potrzebuje najbardziej mimo iż na co dzień wykazuje się jedynie dążeniem do sukcesu i spełnienia.

Kategorie: zawodowe, _blog


Słowa kluczowe: prawda, miłość, łącza, telekomunikacja


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
6 listopad 2008 (czwartek), 13:13:13

Obszerność prawdy

Taki oto list napisałem. Ciekawie wyszedł, więc mogę go sobie upublicznić po 3 latach:

Nadawca: Wojciech Apel <wojtek@pp.org.pl>
Adresat: <m....o....@poczta.onet.pl>
Temat: Długie wywody do krótkiej definicji
Data: Sun, 6 Nov 2005 13:13:33 +0100

Witaj

Napisałeś do mnie niezłe opracowanie o umieszczonej na moim blogu definicji prawdy. Cieszę się, że moje pisania zainspirowały Cię to do takich rozważań. Ale weźmy się za prawdę bo skoro teraz ja mam sobie podywagować to muszę zacząć to czynić.

A wiec jeszcze raz zacznijmy od definicji: "prawa to opis rzeczywistości". Jak dobrze zawuważasz, że pod słowem opis kryje się "wypowiedź, zdanie, zapis, przekaz, słowo i obraz" a więc wszystko to co służy komunikowaniu się, przekazaniu idei od tego kto wypowiada do tego, który słucha bo chce się skomunikować.

Stad dochodzę do wniosku, że prawda (skoro jest wypowiedzią) musi mieć swe źródło w osobie, która tę prawdę wypowiada. W naszy świecie najczęściej z taką prawdą wypowiedzianą mamy doczynienia w encyklopediach, które są po prostu skondensowanymi wypowiedziami naukowców na temat tego, co na temat otaczającej nas rzeczywistości odkryli. Podręczniki, opracowania, to po prostu opis jakiegoś fragmentu rzeczywistości odczytany i wypowiedziany przez wypowiadającą się osobę. Ja, nawiązując do Twojego zdania iż "trudno sobie wyobrazić zapis (zdanie?) opisujące wszystko i wszędzie" zwróć uwagę, że prawda tak zdefiniowana w sposób iteracyjny rozwija się i puchnie - bo przecież o każdym wypowiedzianym zdaniu można wypowiedzieć kolejną zdanie, choćby o opisujące w jaki sposób wypowiadający je wypowiada. Takie opisywanie już opisanego, dochodzenie do tego co autor miał na myśli, zastanawianie się dlaczego opisał to tak a dlaczego nie inaczej, a nawet rozważanie na jakim papierze to uczynył jest ulubionym zajęciem zawodowych filozofów, który (jak mi się wydaje) od dawna już niczenie nie wymyślili a jedynie tworząc kolejne wypowiedzi powodują, że nie sposób się w tym odnaleźć i nie sposób dojść prawdy a właściwie tego co w prawdzie jest ważne. Ale zostawiając ludzkie rozcieńczanie (i jakże często zafałszowanie) skupmy się na nieskończoności prawdy. Piszesz, że "trudno to sobie wyobrazić" i masz racje, bo nieskończoność jest dla nas trudnowyobrażalna.

Ale czy jeżeli coś jest trudnowyobrażalne to czy oznacza iż nie może istnieć? Moim zdaniem prawda, która obserwowana przez nas stale się rozszerza jest do objęcia przez osobę, która z nieskończonością problemu nie ma. Na tym wątku skupię się za chwile ale póki co odniosę się epistemologii do której nawiązujesz. "Test polota Pirxa" jest niewątpliwie wypowiedzią ale czy jest prawdą? Piszesz, że nie wiemy bo jeszcze "nie mineło określone w tymże okno czasowe" a więc podajesz wypowiedź opisujacą powyższą wypowiedź, która to wypowiedź też niekoniecznie jest prawdziwa. Tak więc prawda to nie zbiór wszystkich wypowiedzi, ale zbiór tych wypowiedzi, które opisują rzeczywistość. "Test pilota Pirxa" jak sam zauważasz, nie opisuje rzeczywistości (przynajmniej jeszcze nie teraz, choć może okazać się, że jest to prawdziwe proroctwo). Twoja wypowiedź o "Teście pilota Pirxa" wygląda prawdziwie, bo rzeczywiście widząc w tej księdze proroctwo (wypowiedź dotyczącą przyszłości) podajesz warunku po spełnieniu których dzieło Lema zaklasyfikujemy do pojęcia prawda. Moje wypowiedzi na temat Twoich wypowiedzi (na temat wypowiedzi Lema) to już tylko czysta dywagacja na temat epistemologii czyli własnie sztuki klasyfikowania wypowiedzi pod względem ich prawdziwości.

Piszesz o "Gwiezdnych Wojnach" Lucasa więc pozwól, że też napiszę trzy zdania o tym. Same "Gwiezdne Wojny" należą do kategorii bajek, a więc raczej do prawdy się ich nie wkłada jednak Lucas, zapytany dlaczego je nakręcił powiedział wprost: "aby upowszechnić panteizm, który sam wyznaje". Pewnie podobna idea przyświecała C. S. Lewis'owi gdy pisał "Opowieści z Narnii" (rewelacyjne bajki nie tylko dla dzieci) ale dochodzimy do tego, że możliwe jest za pomocą wypowiadania nieprawdy obrazowanie czegoś, co ktoś uważa za prawdę. Nawiasem mówiąc Lewis oprócz bajek napisał wiele spójnych z bajkami rozpraw filozoficznych (spójność jest bardzo ważnym testem prawdy) zaś Lucas swoją wypowiedź obudował pięknym obrazem, muzyką, bardzo emocjonalną oprawą całości oraz potężnym marketingiem - te jednak elementy nnie stanowią o prawdziwości wypowiedzi dlatego najlepiej by było, żeby te dzieła pozostały "dawno, dawno temu, w odległej galaktyce".

Ale wróćmy do obszerności prawdy. Piszesz, że trudno to sobie wyobrazić zwłaszcza, gdy wskazuje na dodatkowy element: stała rozszerzalność prawdy. Dając przykład wypowiedzi "każda cząstka ma spin" nie widzisz miejsca, gdzie znajduje się jej pierwotny zapis. Ale widząc efekt wypowiadasz się a więc odtwarzasz prawdę, która zapewniam Cię, że kiedyś wypowiedziana była. Czy wiesz jak Bóg strorzył świat? Otóż przez Słowo (logos) bo nie było nic, po czym Bóg wypowiedział Słowo i stało się. To Słowo zawierała wszelkie niezbędne informacje o wszystkim co istnieje a więc była w nim zawarta nie tylko ogólna wypowiedź "każda cząsta ma spin" ale też konkretne wypowiedzi o spinie każdej z nich.

O stwarzaniu poprzez słowo można w Bibli wyczytać wiele:
- na samy początku, w Genesis co kawałek pojawia się zwrot "i rzekł Bóg: niech się stanie .... i stało się".
- prolog ewangeli janowej mówi o tym, że wszystko stało się (zostało stworzone) przez Słowo, które "na początku było u Boga, i Bogiem było Słowo."
- w liście do Kolosan, Święty Paweł pisze, że w Jezusie (w Logosie) wszystko zostało stworzone.
- sam Jezus zaś o sobie powiedział, że jest prawdą (a nie, że zna prawdę co było by łatwiejsze do zrozumienia).

Jak widzisz wyszedłem nieco poza nasz świat ale musiałem to zrobić bo rozważania o prawdzie ograniczone jedynie do tego świata są trudne (ateizm) lub niemożliwe (panteizm). Zwłaszcza panteizm uniemożliwia jakiekolwiek rozważania, gdyż niszcząc logikę (ot, choćby przez wypowiedź o braku ostatecznej prawdy obiektywnej) jednocześnie jako formy wartościowania wypowiedzi akcentuje emocje i odczucia, piękno, osobiste objawienia, udczucia i wymysły. Ale wyszedłem poza nasz świat aby pomóc Ci z wyobrażeniem sobie miejsca gdzie można zgromadzić wszystkie wypowiedzi, aby wskazać na Osobę, która wszystko o tym świecie wie, a więc zna prawdę

Wierzę, że jest taka osoba a co za tym idzie wierzę w istnienie prawdy obiektywnej. Oczywiście to czym dysponuję to osobiste wypowiedzi własne oraz innych, poszczególnych osób, które podlegają wartościowaniu (Ty nazywasz to badaniem korelacji). Twoja informatyczna definicja: "Prawda jest miarą zgodności komunikatu z faktami" nie jest jednak definicją "prawdy" ale "prawdziwości, która właśnie jest miarą zgodności opisu z rzeczywistością".

No dobrze. Porozważałem sobie nieco, bez Coca-Coli ani rusz, a w lodówce pusto. To teraz Ty sobie nieco podywaguj.

Pozdrawiam

Wojtek


Kategorie: listy, filozofia, _blog


Słowa kluczowe: prawda


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
6 wrzesień 2007 (czwartek), 22:33:33

Nieszczerość

Inspiracją jest taki oto krótki list (cytuje 60%):

----- Original Message -----
From: "M.... K...." <m.......@wp.pl>
To: "Wojtek" <wojtek@pp.org.pl>
Sent: Wednesday, September 05, 2007 9:44 PM
Subject: Nieszczerość

> Jesteś nieszczery, (...)
>
> (...)

No to muszę się poznęcać nad tym słowem.

Nieszczerość to
      mówienie nieprawdy
lub
      nie mówienie prawdy.

Nieszczerość to słowo bardzo dwuznaczne.

Pierwsze znaczenie to "mówienie nieprawdy", czyli mówienie kłamstwa. W tym znaczeniu jak chcemy miękko powiedzieć komuś, że nas okłamuje to zarzucamy mu nieszczerość, czyli kłamiąc tworzymy bagienko zakłamanych relacji. Nieszczerość w tym znaczeniu jest ewidentnie negatywna, sama w sobie jest złem i tworzy zło (jak każde kłamstwo).

Drugie znaczenie to "nie mówienie prawdy", z akcentem na "nie mówienie". W kontaktach międzyludzkich każdy ma prawo do swojej intymności i o pewnych rzeczach chce mówić otwarcie, o innych woli milczeć - intymność bowiem jest ryzykowna a przedstawiając prawdę o sobie innej osobie nie wiemy czy prawda ta zostanie wykorzystana dla naszego dobra, czy też wręcz przeciwnie. W tym znaczeniu nieszczerość to po prostu niepełna komunikacja spowodowana brakiem pełnego zaufania. Pojawienie się miłości (decyzji, o tym, że relacje mają tworzyć dobro) pozwala przełamać taką nieszczerość, pozwala zdjąć maskę i zbroję.


Kategorie: zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: nieszczerość, komunikacja, prawda, kłamstwo


Komentarze: (1)

krisper, September 10, 2007 23:21 Skomentuj komentarz


Ja odbieram nieszczerość jako zakłamane intencje komunikacji. Mówiąc prawdę też można być nieszczerym. Sama fałszywa komunikacja to kłamstwo i już. Chyba nie ma sensu dzielić go na miękkie i twarde.
Skomentuj notkę
1 listopad 2005 (wtorek), 20:00:00

W telewizji powiedzieli ....

W Dzienniku Telewizyjnym (teraz to się zwie "Wiadomości") wspominano różych zmarłych. We wstawce o papieżu usłyszałem, że "odszedł od nas ten który był dla nas drogą prawdą i życiem". To ja ze swoje strony dodam, że odszedł też od nas "Wielki Chorąży Pokoju" i robię to celowo, bo kult człowieka niezależnie od tego kim ten człowiek był zawsze jest czymś przeciwny Bogu.

A drogą, prawdą i życiem zawsze był i będzie Jezus zwany Mesjaszem, który umarł ale też zmartwychwstał w przeciwieństwie do innych supermenów.

Ale czemu się dziwię? W światowej, bezbożnej telewizji taka wstawka jest wsam raz aby zwodzić religią ludzi religijnych. Religia to wiadomo - diabelstwo!

Inspiracja: Wiadomości TVP1, 1 listopada 2005, godzina 19.30


Kategorie: katolicyzm, _blog


Słowa kluczowe: droga, prawda, życie, Jezus, papież, śmierć, katolicyzm


Komentarze: (4)

w34 -> nestor, November 5, 2005 23:36 Skomentuj komentarz


#1 A dlaczego JP2 był Wielkim Człowiekiem?

#2 A kto to jest Wielki Człowiek?

#3 Kto i jakimi kryteriami ma prawo określać wielkość człowieka?

mobi, November 3, 2005 00:19 Skomentuj komentarz


Bardzo słuszne spostrzeżenie - zwodzić religią ludzi religijnych - okazuje się, że to nie jest takie trudne :(

nestor, November 2, 2005 17:23 Skomentuj komentarz


Jan Pawel II byl wielkim czlowiekiem, dawal wspaniale swiadectwo wiary, ale nie mozna zaburzac hierarchii, to prawda.

pepegi, November 2, 2005 09:37 Skomentuj komentarz


intuicyjnie mam taki sam pogląd - znicze z papieżem, jego wizerunki w miejscach zajmowanych dotąd tylko przez świętych...
choć z formalnego punktu widzenia nie jest błędem określić kogoś mianem "dobry pasterz" na przykład - jeśli dobrze zajmuje się jakąkolwiek trzodą.
Skomentuj notkę
19 wrzesień 2005 (poniedziałek), 14:06:06

Prawda (słowo o Mleku Prawdziwym)

Pijąc dziś rano prosto z kartonika wyprodukowane dla "Biedronka" "Mleko Prawdziwe" , w smaku identyczne z "Mlekiem Łowickim", o procedurze produkcji identycznej jak "Mleko Łaciate" a wyprodukowane na tej samej linii produkcyjnej i przez tą samą fabrykę co "Mleko Białe" muszę dość do wniosku, że słowo prawda też już niewiele znaczy.

Aby poczuć się lepiej, przypomnę więc tu swoją roboczą definicje tego pojęcia.

Prawda to opis rzeczywistości.

A z tej definicji wynika, że zdanie prawdziwe to znaczy zdanie zgodne z rzeczywistością, zdanie opisujące rzeczywistość. Nie wiem komu poddać ocenie to, czy coś co wyciągnięto z krowy (mleko niewątpliwie prawdziwe) po odtłuszczeniu, wybiciu wszystkich bakterii, dodaniu czegoś tam i wyjęciu jeszcze czegoś, umieszczeniu (bo przecież nie przelaniu) w kartoniku powlekanym od wewnątrz aluminium wraz z folią jest mlekiem prawdziwym. Pewnie tak, bo przecież pisze wyraźnie - "Mleko Prawdziwe". Ale skoro to jest mleko prawdziwe, to słowo prawda nie znaczy już to co znaczy.

Marketingowcy w swej ciężkiej, i nie tak łatwej pracy psują słowa. Szukając skojarzeń muszą być kreatywni ale jednocześnie naginają, wykręcają, przeciągają i kolorują słowa oddalając je od pojęć, które te słowa mają reprezentować. Smutno mi, bo przypuszczam, że kiedyś, gdy staną przed sądem, w którym słowa mają swoje znaczenia będą musie odpowiedzieć, za zepsucie każdego z nich przed Kimś, kto nie wykręca znaczenia słów. Smutno mi, bo zanim staną przed tym sądem sprawią, że ludzie nie będą mogli się porozumieć, skomunikować, wymienić ze sobą myśli i idei gdyż mimo iż mamy lepsze łącza i lepsze telefony, brakuje nam słów a te co mamy są słowami popsutymi.


Modlitwa:
Panie Boże - Ty przez Słowo stworzyłeś, przez Słowo zapowiedziałeś, przekazałeś i teraz przez Słowo realizujesz. Słowo ma swoją moc, ma swoją wartość. Przykro mi, że tu na ziemi tak psujemy słowa, niszczymy ich znaczenie, wykorzystujemy je do własnych, chwilowych celów, manipulujemy nim, szastami, a przecież słowa są cenne, słowa są ważne.
Panie Boże - przepraszam.


Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: prawda, mleko, marketing, etyka


Komentarze: (8)

w34 -> tmki, September 28, 2005 19:19 Skomentuj komentarz


Ale nie ma też powodu żeby traktować definicję prawdy podaną przez Arystotelesa jako tę, która _nie_ jest najmilsza Bogu. Masz racje, że koncepcji jest wiele, wiele z nich wpłyneło na filozofów, ojców kościoła, humanistów, polityków, pewnie też któraś z nich wpłyneła na marketingowców z "Biedronki" skoro wymiślili "Mleko prawdziwe". Dziś w GW jest informacja, że prawnicy Biedronki wydobyli wreszcie _prawdę_ z pracowników, którzy przed sądem świadczyli o łamaniu prawa pracy w tej firmie tak więc widać, że pojęcie prawdy ma w społeczeństwie duże znaczenie.

Tak więc całkowicie zgadzam się, że koncepcji prawdy jest wiele ale którą podałem ma to do siebie, że ...

#1 Ta koncepcja jest moja a nie Arystotelesa, bo doszedłem do niej sam, nie czytając Arystotelesa ani też nie czytając za bardzo innych filozofów (uważam, że to w filozofi przeszkadza). Wiem, że kosztowało mnie to nieco wysiłku ale lubię od kilku lat zmagać się ze słowami (patrz -> Zabawa w słowa)

#2 W oparciu o tą koncepcję potrafię zbudować w miarę spójny, własny system filozoficzny, może nieco prosty (albo prostacki) ale za to zgodny z tym, co wyczytuje w Biblii.

Nie odczytuj tego co piszę jako moją wolę kolejnego spalenia Biblioteki Aleksandryjskiej - tak nie jest, ale czytajac innych mądrych ludzi muszę stosować zasadę zapisaną w Liście do Galacjan 1.9 - czyli sprawdzać zgodność z objawieniem jeżeli już jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Jeżeli więc za radą apostoła Pawła usłyszę "ewangelię inną niż ta, którą on głosi" to nie ważne, czy będzie to Ojciec Kościoła czy tylko Anioł z Nieba - niech będzie przeklęty i koniec.

A w całym poszukiwaniu prawdy, tworzeniu swojego światopoglądu, zastanawianiu się co za a co przeciw można oczywiście korzystać z całego dorobku ludzkości - tylko po co? Wiem, że objawienie jest wystarczająco jasne i czytelne a dorobek ludzkości oprócz rzeczy cennych zawiera też mnóstwo śmieci. Zamiast więc sortować, przecedzać, filtrować czy nie lepiej udać się do czytego źródła? Przykład z marketingowacami to przykłąd na dzień dzisiejszy skrajny ale bez sięgnięcia do źródeł prawdy za jakiś czas nie wykryjesz, że ktoś tu kłamie.

A co do humanizmu.... no coż - mam swoje zdanie.

tmki, September 27, 2005 15:45 Skomentuj komentarz


1. Zwróć uwagę, że definicja Prawdy, podana przez Arystotelesa, a za nim i przez Akwinatę, nie jest jedyną, jaka funkcjonowała w obrębie chrześcijańskiej teologii. Warto zastanowić się choćby nad platonskim rozumieniem prawdy, obecnym w myśli św. Augustyna albo filozofią neoplatońską, która miała przecież zasadniczy wpływ na niektórych ojców kościoła.
Nie ma powodu, żeby traktować definicję prawdy podaną przez Arystotelesa jako tę, która jest najmilsza Bogu. To nieporozumienie.
2. Nie proponuję, żebyś porzucił Arystotelejską definicję prawdy. Proponuję jedynie, żebyś zastanowił się także nad innymi możliwościami. Zwróć uwagę np., jak ciekawie rozumie się prawdę we współczesnej semiotyce. To nie musi być wcale bezbożne. Analiza głębokich struktur znaczenia jest jedną z najciekawszych dróg prowadzących ku Bogu we współczesnej humanistyce.

w34 -> swojanka, September 25, 2005 10:31 Skomentuj komentarz


Mleko, mleko, mleko... ale ja muszę to pić, bo czegoś innego niestety już nie kupisz.

w34 -> tmki, September 25, 2005 10:28 Skomentuj komentarz


1. Jeżeli ta definicja nie pasuje do dzisiejszego świata to będę musiał prosić Boga aby zmienił świat bo nie zamierzam zmieniać definicji. Zobacz na mój komentarz do komentarza xpż i zauważ na ewolucję tego pojęcia:

* hebrajczycy: "Słowo Twoje (do Jahwe) jest Prawdą"
* Tomasz: "Prawda to zgodność myśli i rzeczy"
* dzisiejsi władcy: "Prawda to to co ja mówię" (patrz: minister Jakubowska, prezydent Bush itp.)

Ja nie zatrzymam tego procesu degradacji słowa "prawda", ale ja go zauważam i nie pasuje mi on. Zamiast więc szukać nowego znaczenia, dopasowywać do świata wolę przepraszać Boga za grzechy i prosić o zlitowanie, gdyż wiem, że ten świat i ci ludzie nie są wieczni i prędzej czy później świat pójdzie na przemiał (recykling) a ludzie będą musieli stanąć przed Bogiem, będąc sądzonymi za pomocą Słów Boga a nie świata.

2. Piszesz: "Wychodzisz z założenia, że jednak słowa są w stanie odzwierciedlać rzeczywistość. To dość naiwny pogląd."

Widzisz - Ty też wychodzisz z tego założenia skoro piszesz do mnie przy pomocy słów i chcesz abym Ciebie zrozumiał. Czym lepsze będziemy mieć słowa tym pójdzie na łatwiej dlatego cieszę się również z Twojej naiwności wyrażonej przez fakt wciśnięcia "komentuj" i wpisania zdań mających sens. Wchodząc na chata pt. "polityka" możesz używać jakich chcesz słów i nie będzie to miało żadnego znaczenia.

3. A do modlitwy zawsze się możesz dołączyć.

w34 -> xpż, September 25, 2005 10:23 Skomentuj komentarz


1. thx. Z tym Tomaszem i Arystotelesem to podejrzewałem, że tak jest :-)

2. Dla hebrajczyków z czasów ST funkcjonowało jeszcze mocniejsze określenie Prawdy. Mówili do Boga: "Słowo Twoje jest Prawdą" i na tym temat się kończył. Jeszcze bardziej radykalna postawa niż ta u Tomasza czy Arystotelesa.

3. Widzę, że masz polską klawiaturę. Ale fajnie!

tmki, September 25, 2005 05:32 Skomentuj komentarz


no, to jest definicja Arystotelesa. W pewnym sensie jest ona dla nas najbardziej oczywista, jednak ma już jakieś 2500 lat. Temat prawdy jest niebywale trudny, zachacza to to o logikę i takie sprawy. Jak zwykle: z filozofowaniem trzeba uważać :-)
A Twoj modlitwa wydała mi się urocza (niech nie brzmi to lekcewaząco). To trochę niedzisiejsze, prosić Boga o wybaczenie w tym temacie, tak jak Ty Go prosisz. Wychodzisz z założenia, że jednak słowa są w stanie odzwierciedlać rzeczywistość. To dość naiwny pogląd. Definicja prawdy Arystotelesa jednak trochę nie pasuje do dzisiejszego świata (jako jednak relatywista [fuj!] nie piszę, że jest błędna, tylko, ze nie pasuje), więc i prawda jest dzisiaj sprawą bardziej złożoną. Szukać należy jej raczej w języku. Dla Twoich potrzeb i dla potrzeb relacji człowieka z Bogiem, tak całkiem prywatnie i amatorsko polecałbym szukać jej raczej w człowieku, niż na styku język/rzeczywistość.

xpż, September 24, 2005 13:49 Skomentuj komentarz


To jest definicja prawdy wg Arystotelesa, sformułowana przez Tomasza jako: "Veritas est in genere adecquatio intellectus et rei" czyli "Prawda, to w ogólności zgodność myśli i rzeczy".
Czyli prawdziwe jest zdanie, które odzwierciedla rzeczywistość.
Oczywiście dla Arystotelesa i Tomasza była to definicja najbardziej oczywista.
Dla mnie też jest ciekawa, chociaż dla hebrajczyków Starego Testamentu nieznana.
Prawda na starożytnym Bliskim Wschodzie nie ma takiej definicji.
Nie jestem specjalistą od historii filozofii, ale teoria prawdy nie zatrzymała się na Tomaszu.
Zachęcam do poszukiwań.

swojanka, September 20, 2005 23:19 Skomentuj komentarz


ale to tylko mleko i jakby je nie nazwano, to nadal jest mleko :)
Skomentuj notkę
6 lipiec 2005 (środa), 22:28:28

Mówić dobrze lub milczeć

1. Wypowiedź oryginalna zawarta w przysłowiu:

O zmarłym mówi się dobrze albo nie mówi się nic.

2. Parafraza biznesowa zapodana przez pewnego handlowca:

O konkurencji mówi się dobrze albo nie mówi się nic.

3. Wypowiedź prawdziwa:

O zmarłym należy mówić prawdę albo milczeć.

4. Wypowiedź prawdziwa w wersji biznesowej:

O konkurencji należy mówić prawdę albo milczeć. (w biznesie zawsze jest kłopot w zachowaniu obiektywizmu - ale w życiu też!)

5. Wniosek:

Nie zawsze mądrość tego świata zawarta w przysłowiach jest mądrością.


Kategorie: etyka, komunikacja, _blog


Słowa kluczowe: prawda, obyczaje, biznes, etyka


Komentarze: (1)

lilienn, July 8, 2005 14:51 Skomentuj komentarz


a masło ne zawsze ma smak masła
Skomentuj notkę
29 maj 2004 (sobota), 19:02:02

Sejmowe poszukiwania prawdy o Rywinie

  1. W sejmie poszukiwano "prawdy" o Aferze Rywina. Poprzez głosowanie. Czy może być coś głubszego? A oto wyniki:
    Raport:IIIIIIIVV
    Zbigniewa Ziobro (PiS) 81 80 104 160 190
    Jana Łącznego (Samoobrona) 32 103 105 163 142 i odpadł
    Tomasza Nałęcza (SdPl) 31 87 84 34 i odpadł X
    Jana Rokity (PO) 59 59 60 i odpadł X X
    Jana Szczepańczyka (PSL) 24 22 i odpadł X X X
    Bohdana Kopczyńskiego (niezrz.) 2 i odpadł X X X X

    Gazeta Wyborcza nazwała to tak: "kolejne etapy sejmowego teleturnieju". A jak się to ma do rzeczywistości?

  2. Poseł Gadzinowski (SLD) w nocy doszedł do wniosku, że "prawdy się nie głosuje". Genialne! Szkoda tylko, że do takich wniosków dochodzi w chwili, gdy nie pasuje mu głosowanie.

  3. Ale zastanówmy się nad definicją. Co to jest prawda?
    1. Definicja #1: Prawa to opis rzeczywistości (za FIKI). 
    2. Definicja #2: Prawda - nazwa gazety codziennej, będącej oficjalnym organem prasowym Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Była wydawana w Moskwie od Rewolucji Październikowej (1917). (za www.wikipedia.pl)

Kategorie: polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: prawda, Afera Rywina, polityka, komisja śledcza, Źiobro, Nałęcz, Błachowiak


Komentarze: (1)

anonim, December 28, 2012 20:03 Skomentuj komentarz


A posłanka Błachowiak? Nie wiem gdzie przepadł jej raport w którym pisała, że pijany Rywin coś tam nagadał Michnikowi i nie ma sprawy.
Skomentuj notkę
30 kwiecień 2004 (piątek), 21:07:07

dla Andrzeja, Alka i Tomka

  1. Od mojego kolegi Andrzeja otrzymałem informację, że w czwartek 13 września, w Gliwicach w auli D wydziału Automatyki Politechniki Śląskiej odbędzie się wykład pt.

    „Biblijne Konsekwencje dla życia politycznego
    i społecznego”

    wykład poprowadzony będzie przez

    Zygmunta Karela

    rektora
    Biblijnego Seminarium Teologicznego
    we Wrocławiu.

    Bardzo się ucieszyłem z wykładu, zaprosiłem już wielu moich znajomych, bo osoba prelegenta gwarantuje, że będzie to wydarzenie ciekawe.

    Organizatorzy, chcąc przybliżyć gościom treść wykładu w zaproszeniu napisali:

    Przewrót 1989 r., w efekcie którego rozpoczęło się odchodzenie od ateizmu i wrogości wobec chrześcijaństwa, rodzi wiele nadziei na pozytywne zmiany w naszym kraju. Dzisiaj, z perspektywy minionego czasu odnosimy wrażenie, że szansa na sukces nie została wykorzystana w sposób optymalny.

    W odczuciu wielu Polaków jedną z głównych przyczyn jest korupcja, nieudolność i słabość tzw. klasy politycznej.
    Czy istnieje szansa na poprawę?
  2. Inny mój kolega, Alek, któremu zaproszenie przesłałem w celu dalszego użycia, zaintrygowany notatką wyartykułował w liście do mnie wątpliwości, które można zawrzeć w następujących tezach:
    • Do 1989 r. w Polsce było mniej wrogości wobec chrześcijaństwa niż jest teraz.
    • Szansa na poprawę? Wręcz odwrotnie, bo np. w USA jest od wielu lat obserwuje się odwrót od wartości biblijnych (prawa homoseksualistów, aborcja, styl życia itp.) a gospodarka amerykańska rozkwita.
    • Biblijne wartości stwarzają szansę ale na pogorszenia sytuacji, bo zgodnie z zapowiedzią Jezusa im więcej osób będzie go naśladować, tym więcej będzie podziałów i prześladowań.
    • Jezus ani jego apostołowie nigdy nie nauczali, że zastosowanie Jego wartości przyczyni się do poprawy sytuacji - wręcz przeciwnie ostrzegali, że spowoduje to prześladowania.
  3. List kolegi i dokładniejsza lektura zaproszenia sprowokowały mnie do przemyśleń na temat komunikacji w procesie głoszenia ewangelii światu. Ale zacznę od wypisania ciekawy określeń użytych w zaproszeniu oraz w liście:
    • pozytywne zmiany
    • szansa na sukces
    • optymalny sposób
    • szansa na poprawę
    • poprawa sytuacji
    • gospodarka rozkwita

    Ciekawą rzeczą jest to, że wszystkie te określenia funkcjonują jedynie w jednowymiarowej przestrzeni liniowej, w której możliwe jest zbudowanie relacji typu mniejszy-większy.

    Pozytywne zmiany, to zmiany gdzie było mniej a będzie więcej - wszak pozytyw to inaczej plus. Sukces to przejście ze stanu, gdzie jest tak sobie, do stanu gdzie jest na tyle dobrze, że sprawia to satysfakcję. Rozkwit gospodarki to wzrost wartości mierzonych w milionach dolarów, i to wzrost kojarzący się z procesami biologicznymi tak sprawiającymi nam radość na wiosnę (koło domu kwitną mi właśnie forsycje i magnolie, co bardzo mnie cieszy).

  4. Słowa mają swoje znaczenie. Słowa mają swój kontekst. Poprzez użycie takich a nie innych słów przekazujemy kontekst w jakim przeprowadzamy swojej rozumowania i tworzymy własne wypowiedzi. Słowa są ważne.

  5. Jako ludzie, żyjemy w świecie, który jest bardzo wielowymiarową przestrzenią. Każdy zajmuje się przecież rodzina, pracą, rozrywkami, zdrowiem, politykom, jedzeniem - jednak każdy człowiek w swoim życiu wytwarza sobie funkcję odwzorowującą ten wielowymiarowy świat w jednowymiarową przestrzeń liniową z pojęciami dobra i zła na dwóch skrajnych końcach skali. Każdy to robi, bo każdy przecież kieruje się dobrem, do dobra dąży, chce dobrze, dobrem się dzieli.

    Czy ja mam słabą pamięć czy też nigdy w życiu nie spotkałem człowieka, który chciałby źle?

  6. Ludzie tego świata dążą do dobra. Oczywiście każdy jakoś sobie to dobro definiuje, każdy ma jakąś funkcję odwzorowującą wielowymiarową przestrzeń jego życia w jednowymiarowy wektor przyrostu dobra ale czy chrześcijanie mają działać tak jak ludzie ze świata? Oczywiście można wprowadzić teorię, że poprzez modlitwę, pobożność, lekturę Biblii, obcowanie z Bogiem chrześcijańskie rozumienie dobra będzie lepsze niż rozumienie tego świata ale czy na pewno, mając na uwagę upadłą naturę człowieka będzie to teoria prawdziwa?

    Śmiem twierdzić, że nie a przekonuje mnie do tego zarówno znajomość mojej osobistej złej natury jak i smutna prawda na jej temat zawarta np. w Rz3.23.

  7. Moja prywatna opinia: chrześcijanie nie są na świecie po to aby robić dobro. Chrześcijanie nie są na świecie po to aby wytworzyć tu raj (od raju na tej ziemi to są Świadkowie Jehowy). Chrześcijanie nie mają za cel stworzenie Królestwa Bożego - jedyne co mają robić to je głosić, wszak jak sama nazwa wskazuje Królestwo to należy do Boga. Nie po to aby robili dobrze posyłał swoich uczniów Jezus. Wysyłał ich aby powielali się poprzez czynienie podobnych do siebie, również uczniów Jezusa.
  8. Oglądając TV, czytając gazety, czy też prowadząc liczne rozmowy dochodzę do wniosku, że w rozumienia tego świata dobro, do którego się dąży znaczy tyle co:
    • wygodne życie
    • bogactwo
    • bezpieczeństwo
    • szczęście w znaczeniu cholernie subiektywnym
    • zdrowie (to podpada pod bezpieczeństwo)
    • pokój, w sensie brak wojen, brak konfliktów (też bezpieczeństwo)
    • miłość rozumiana jako "przyjemnie mi"
    • kolorowo, szałowo, trendnie

    Czasem dobro, do którego się dąży, tyle że już tak nie nazywane znaczy też:

    • władza (a czasem wręcz panowanie - drobna różnica)
    • zaspokojenie (w tym zaspokojenie pożądliwości we wszelkich jej dziedzinach)
    • podniecenie i satysfakcja (seks plus dobra kasa - jak śpiewa Maryla Rodowicz)

    Warto to wiedzieć, warto to przeanalizować - wszak wszyscy wokoło dążą do dobra.

  9. W moim rozumieniu dobra (Kolega napisał mi kiedyś, że Augustyn rozumie to tak samo - ciekawe, bo ja mu o tym nie mówiłem) dobro to stan rzeczy, w którym Bóg chce aby się one znajdowały. Tak przyjęta definicja powoduje, że moje możliwości czynienia dobra ograniczają się tylko do miejsc, gdzie jest realizowana moja wola i do zagadnień, w których dobrze odczytuję wolę Boga.

    Jedyne więc co ja potrafię zrobić dobrze krzyknąć do Boga: ratuj!

  10. Słowo o Hiobie.

    Przeżycia hiobowe w rozumieniu tego świata to istna tragedia. Gość w jednej chwili stracił stada owiec, potem stada wielbłądów (to tak jakby spalił mu się cały park maszynowy, czyli środki trwałe). Potem zginęły jego dzieci a na koniec zachorował na trąd i wyglądało, że sam z życiem nie ujdzie.

    W rozumieniu świata to tragedia ale czy dla Hioba było to dobre czy złe? Oczywiście Hiob, jego żona i przyjaciele wytworzyli sobie funkcje odwzorowujące świat w jednowymiarowe lepiej i gorzej. Więcej, niektórzy używając tych funkcji mogli Hiobowi doradzać wskazując na Boga jako winnego tego zajścia. Hiob jednak nie posłuchał, pozostał w wielowymiarowym świecie i w wypowiedzi: "Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?" (Hiob2.20) zdradził, że w jego systemie jego pojęcie dobro i zła jest podrzędne (a raczej ortogonalne) względem planu Boga dotyczącego jego osoby.

    Aby mieć taką hierarchię w mózgu człowiek musi dobrze znać Boga. Albo nie... człowiek musi ufać Bogu. Też nie! Człowiek musi wiedzieć, że przyjęcie woli Boga względem swojej osoby jest bezwzględnie lepsze niż przyjęcie swojej woli. To nie o podporządkowanie systemów wartości chodzi ale o podporządkowanie woli człowieka.

  11. Słowo o bezpieczeństwie.

    Moja robocza definicja bezpieczeństwa mówi, że bezpieczeństwo to stan, w którym kontrolujemy sytuacje i akceptujemy tylko wydarzenia, które jesteśmy wstanie przewidzieć. Ewidentnie więc chodzi o realizację woli człowieka z wolą .... no właśnie? Z czyją wolą? Ludzie tego świata mają tu odpowiedzi typu: los tak chciał albo  to złośliwy przypadek przez personifikując coś, co wydaje się mieć większą moc (silniejszą wolę) niż ich wola.

    Ludzie tego świata szukają bezpieczeństwa (zdrowia, pokoju, stabilizacji) po to aby ich wola mogła być realizowana i nie natrafiała na sprzeczność z wolą innych osób, nie natrafiała na zniewolenie.

    Chrześcijanie bezpieczeństwa swojego szukają w Bogu - wszak nawet przykład Hioba wskazuje, że Jego wola zawsze jest dla człowieka dobra (patrz: Hiob) a lepszym stanem jest podporządkowanie woli Stworzenia woli stwórcy.

  12. Przemyślenia moje biorą początek w spotkaniu z Tomkiem, który zadał mi retoryczne pytanie: "co dzisiejsi chrześcijanie mają do zaoferowania ludziom tego świata?"

    Oczywiście można odpowiedzieć tak, jak z pozoru sugeruje zaproszenie na wykład: "wprowadźmy biblijne zasady do życia politycznego i społecznego a pojawi się szansa na poprawę, pojawią się nadzieje, zaistnieje szansa na sukces". Można tak, ale będzie to odpowiedź z gruntu nieprawdziwa wszak tezy wyrażone przez Alka (patrz pkt 2) są jak najbardziej prawdziwe.

    W świetle tezy sformułowanych przez Alka ofertę skierowaną do świata można zapisać w taki sposób: "wprowadźcie biblijne zasady do swojego życia a będziecie prześladowani, wejdziecie w konflikty, zaczniecie doświadczać wrogości". Dobre, bo prawdziwe ale czy z takim poselstwem można trafić do ludzi tego świata?

  13. Myślę, że chrześcijanie mają do zaoferowania ludziom na świecie prawdę. Trywialne stwierdzenie, ale w czasach wszechobecnego kłamstwa ma ono swoją moc. Ponieważ jakoś dziwnie czuję siłę tego stwierdzenia pozwolę sobie umieścić je w jakieś ramce:

    Jedyną rzeczą jaką chrześcijanie mają do zaoferowania dzisiejszemu światu to prawda.

    ... wraz ze specjalną dedykacją dla Tomka.

    No dobra - jest piękne zdanie i co dalej?

  14. Wydaje mi się, że gdzieś popełnia się błąd głosząc ewangelię jako przyjemny sposób na życie. "Nawróćcie się a będzie wam dobrze. Nawróćcie się a będziecie szczęśliwi. Nawróćcie się a zaznacie pokoju -  a może nawet dwóch pokojów z kuchnią. Nawróćcie się a przemienimy ten świat w raj, w Królestwo Boże na ziemi, w miejsce powszechnej miłości, akceptacji, radości, w miejsce długiego i szczęśliwego życia". Trywializuje i przeginam ale wydaje mi się, że gdzieś ciągle z wysokich ambon to słyszę, że gdzieś to przewija się w materiałach aktywistów, w zwiastowaniach misjonarzy.

    Muszę przyznać, że brzmi to przyjemnie, niestety, za bardzo upodabnia się do sloganów reklamowych typu "Philips - życie stało się prostsze"; "e-Bank - czym jeszcze możemy ci służyć"; "Wedel - przyjemność, która trwa i trwa" albo "red-bul doda ci skrzydeł". Myślę też, że oprócz tego, że nie jest to właściwe nie przebije się to do świata, bo Władca Tego Świata i ludzie tego świata mają zdecydowanie sprawniejszych fachowców od reklamy.

  15. Zastanawiam się jak wezwania ewangelii w stylu "nawracajcie się, bo bliskie jest Królestwo Boże" albo "opamiętajcie się, bo tylko u Boga znajdziecie to, co jest do życia potrzebne" przetłumaczyć na dzisiejszą kulturę i przekazać tak, aby przebiły się przez hałas MTV i kłamstwa kolorowych gazet.

    Zastanawiam się. Zastanawiam, zastanawiam ...

    I to zastanowienie jest w moim dzisiejszym przemyśleniu najważniejsze. A skoro najważniejsze, to jest to miejsce na kolejną ramkę:

    Problemem Kościoła jest
    znalezienie form w jakie należy ubrać prawdę ewangelii 
    aby zdołała się ona przebić przez hałas
    i była czytelna w swym przekazie
    skierowanym do ludzi tego świata.

    Kurze, ale trywialna rzecz mi z tego wszystkiego wyszła. Trywialna, bo przecież każdy to wie a ja musiałem się tyle napocić aby sobie to dziś uświadomić. Ale warto było.
  16. Nawiasem mówiąc ciekawe czy większym kłamstwem były co wtorkowe konferencje prasowe Urbana w latach 80-tych, czy obecne wystąpienia Milera, Leppera tak powszechnie akceptowane przez tłumy? Kłamstwa nie da się odwzorować w przestrzeń metryczną, ponieważ kłamstwo to po prostu odstępstwo od prawdy i nie ma większych i mniejszych kłamstw. Ale odbiegam od tematu. Przecież to nie ważne.
  17. No cóż - pewnie napisanie tej umowy, wklepanie kilku schematów do projektów i przeliczenie wszystkiego w nowym budżecie nie było dziś wieczorem aż takie ważne. Czas do domu.
  18. Słowniczek - FIKIczek (wolno komentować)
  19. Gorące podziękowania dla Andrzeja, Alka i Tomka. Niech Pan Wam błogosławi.
  20. System tworzenia notek wymaga abym je jakoś tytułowa. I teraz wymiękam, chcę zapisać - ale jak zatytułować to co dziś napisałem. Pierwsze podejście: "ewangelia przyjemności i ewangelia prawdy" to chyba przegięcie. Dziura w mózgu, a coś zapisać trzeba. Chyba już mam.

Kategorie: kościół, _blog


Słowa kluczowe: Biblia, prawda, polityka, Zygmunt Karel, BST, sukces, mentoring, chrześcijaństwo


Komentarze: (1)

Żelazny, April 30, 2004 23:50 Skomentuj komentarz


Wybacz, że nie przeczytałem do końca tej arcydługiej notki, ale jestem pod wrażeniem chwili. Byc świadkiem historii to COŚ. Za 10 min. będziemy członkami Unii Europejskiej. Niech Bóg błogosławi. Pozdrawiam pełen wzruszenia
Piotr Ż.
Skomentuj notkę
5 kwiecień 2004 (poniedziałek), 19:03:03

Prawda jest (nie)demorkatyczna

Prawda jest niedemokratyczna.

Prawda o Rywinie też jest niedemokratyczna, niezależnie od tego co sądzą o tym posłowie SLD.

Dziś, stosunkiem głosów 5:4 przegłosowano w Sejmie, że czarne jest białe (no może nie białe do końca, ale jakoś lekko zabrudzone, takie szare).

Ale czy przez to głosowanie, czarne przestało być czarne a białe przestało być białe?

Nie, głosowanie nie zmienia rzeczywistości. Nie da się SMS-ową opinią sprowadzić wcześniej wiosny tylko dlatego, że więszkość ma już dość zimy. Nie da się głosowaniem w komisji zmienić faktu, że ktoś oszukiwał i ktoś kłamał w przeszłości. Prawda nie podda się naszej opini, choćbyśmy nie wiem jak krzyczeli, tupali nogą, słali SMS-y i głosowali albo co gorsza grozili (komu? prawdzie?).

Mądry człowiek odczytuje rzeczywistość i na jej postawie kształtuje swoją opinię. Głupi próbuje swoim myśleniem zmienić rzeczywistość, krórej nie ma mocy zmienić. Czy ja już o tym kiedyś nie pisałem? Tak, w grudniu.

Dziś widać jak bardzo niektórzy posłowie są głupi, bo przecież swoim głosowaniem wystawiają sobie świadectwo.

Zaraz, chwileczke... a kto tych głupców tam wybrał?

A miało być krótko.

 


Notki na temat:

Kategorie: , _blog


Słowa kluczowe: prawda, demokracja


Komentarze: (1)

red/wl (pepegi.blog., April 6, 2004 11:30 Skomentuj komentarz


kiedy wracasz nie wiem skąd,
to nie pytaj mnie o białe,
bo nieważne, jak co zwą
białe zawsze białe są
(T. Zeliszewski)
najgorsze jest to, że pamięć ludzi krótka i kompromitacja teraz zaowocuje raczej rozwojem, niż sklęśnięciem kariery niektórych...
Skomentuj notkę
20 luty 2004 (piątek), 14:51:51

Dramat o prawdzie (było: Prawda #2)

W nawiązaniu do notki "Prawda" mój teatrzyk przedstawia dramat w jednym akcie pt. "Słynne dialog wielkich filozofów".


 

Dialogi wielkich filozofów

dramat w jednym akcje

Osoby:

- Mateusz LekkoSprzeczny - filozof
- Jan MniejSprzeczny - filozof
- Tomasz z Akwinu - teolog
- Józef Matysiak - ślusarz

Scena:

W mieszkaniu Mateusza LekkoSprzecznego przy stole siedzą Jan MniejSprzeczny i Tomasz z Akwinu. Józef Matysiak naprawia zamek w drzwiach. Do pokoju, który przed chwilą upuścił wchodzi gospodarz i podejmuje przerwaną przed chwilą rozmowę.

 Akt pierwszy:

Mateusz LekkoSprzeczny

Panowie, przecież prawda obiektywna nie istnienie.

Jan MniejSprzeczny

Drogi Mateuszu. Czy to co mówisz jest obiektywną prawdą na temat prawdy?

Józef Matysiak

Za naprawę zamka należy się 60zł.

Tomasz z Akwinu i Józef Matysiak wychodzą.

Kurtyna.

 


Kategorie: apologetyka, filozofia, _blog


Słowa kluczowe: prawda, Tomasz z Akwinu, prawda obiektywna, św. tomasz


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
18 luty 2004 (środa), 13:36:36

Prawda? Prawda nie istnieje!

Taki ładny cytat ktoś mi pokazał:

"Człowiek, który mówi nam, że prawda nie istnieje, prosi abyśmy mu nie wierzyli. A więc nie wierzmy."
Roger Scuton

thx m.


Kategorie: apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: apologetyka, prawda, sofizmat, prawda absolutna, prawda obiektywna


Komentarze: (5)

eutanazja-kaska, February 21, 2004 06:34 Skomentuj komentarz


Ale co to jest prawda? Każdy jakby nie było posiada swoją..

hipertracker, March 28, 2011 17:23 Skomentuj komentarz


A to, że każdy posiada swoją prawdę to prawa twoja czy moja?

Elf Agata, February 20, 2004 11:08 Skomentuj komentarz


Wings - i to bardzo

wings, February 18, 2004 21:30 Skomentuj komentarz


to chyba nawet logiczne jest....

CG*, February 18, 2004 19:48 Skomentuj komentarz


teoretycznie tak.
:*
Skomentuj notkę
23 styczeń 2004 (piątek), 11:34:34

Rozwiązywacze i eskalatorzy

Zauważyłem, że można ludzi podzielić na dwie grupy:

  • Eskalator problemów to człowiek, który realizując jakieś zadanie, natrafiając na problem zaczyna tym problemem żyć, rozdrapywać, rozpowiadać, angażować w problem coraz więcej innych osób, wskazywać sprzeczności, wady projektu, szukać winnych ...

    Oczywiście po chwili grzebania pojawiają się nowe problemy a nawet nowe pokłady problemów, którymi również należy zacząć żyć, rozdrapywać, rozpowiadać ...

  • Rozwiązywacz problemów po prostu z problemem się zmierzy, tak czy inaczej go rozwiąże, obejdzie, zakopie, zniszczy i pójdzie dalej. Rozwiązywacz jest tak bardzo skoncentrowany na celu, że problemy interesują go na tyle na ile przeszkadzają mu ten cel osiągnąć.

Ciekawą obserwacją jest to, że ...

  • rozwiązywacze częściej osiągają sukcesy  

za to ...

  • eskalatorzy są bliżej prawdy.

Kategorie: , _blog


Słowa kluczowe: eskalator, rozwiązanie, problem, sukces, prawda


Komentarze: (1)

red/wl (pepegi.blog., January 25, 2004 11:27 Skomentuj komentarz


Tradycyjnie i z całym szacunkiem się nie zgadzam. Nie stwierdzam żadnej dodatniej korelacji między wgryzaniem się w problem a bliskością prawdy.

Gdyby każdy problem traktować tak wnikliwie, zamiast go pokonywać czy obchodzić, nie mielibyśmy wielu wynalazków i zasadniczych zmian spojrzenia człowieka na świat, które - było nie było - zmieniają drastycznie zakres problemów do rozważania/rozwiązywania. Trochę upraszczając - wiedzielibyśmy dokładnie, jak przebiega proces chodzenia, ale nie mielibyśmy pojazdów. Nie wspominając już o telekomunikacji ;-)

Ta ostatnia to kropelka w oceanie czynników problemotwórczych, a zauważmy ilu "ciekawych" problemów nastręcza...
Skomentuj notkę
28 październik 2003 (wtorek), 18:10:10

Jak działają ludzie?

Po lekturze kilku listów, oraz kilku naprawdę interesujących rozmowach jakie miałem przyjemność przeprowadzić przez ostatnie kilka dni wpadłem na pomysł aby to po prostu narysować.

Rysunek pierwszy przedstawia obraz idealny. Wydaje mi się, że tak powinno to być, ale czy dobrze mi się wydaje? Może wyjaśnię. Wydaje mi się, że człowiek mądry stara się rozpoznać i poznać otaczającą go rzeczywistość (rzeczywistość rozumiem jako wszystko zawsze i wszędzie, choć widziałem już lepsze definicje). Na podstawie tego rozpoznania mądry człowiek kształtuje swój światopogląd, z którego już bezpośrednio wypływa jego styl życia.

Kolejność wpływania jednego na drugie przedstawiam na rysunku, który wydaje się być naprawdę prosty.

rzeczywistość, światopogląd, styl życia

Ale czy rzeczywiście tak jest? Przecież ludzie których spotykam działają zupełnie inaczej. Najczęściej styl ich życia determinuje to w co wierzą, choćby z takiego powodu, że tak im jest wygodniej. Najczęściej światopogląd nijak się ma do rzeczywistości, choć co światlejsi są wstanie uwierzyć, że to ich myślenie kreuje tą rzeczywistość. Częściowo mają racje - wszak człowiek może kawałkami kształtować otaczający go świat, problem jednak jest w tym, że tylko kawałkami. Na pewno człowiek nie wierzący w Boga (lub swobodne elektrony) swoją niewiarą nie jest wstanie spowodować, że Bóg zniknie (lub prąd przestanie płynąć) jeżeli przypadkiem do tego czasu jeszcze istniał (lub płynął).

Drugi obrazek przedstawia więc tą kłopotliwą relacje: Człowiek głupi chce zmienić rzeczywistość poprzez swoje wierzenia - niestety, ta ostatnia wpływa na niego pomimo jego starań obrazując ograniczoną moc człowieka.

rzeczywistość, światopogląd, styl życia

Oczywiście jest też grupa osób, która ignoruje pojawiające się sprzeczności pomiędzy światopoglądem a rzeczywistością twierdząc, że jeżeli fakty się nie zgadzają to tym gorzej dla faktów, ale czy taka postawa jest mądra? Nie - dlatego nazywam tych ludzi głupcami i ich konflikt z rzeczywistością przedstawiam na rysunku poniżej.

rzeczywistość, światopogląd, styl życia


Kategorie: filozofia, apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: rzeczywistość, światopogląd, styl życia, Bóg, prawda, mądrość


Komentarze: (6)

krisper, October 31, 2003 17:10 Skomentuj komentarz


Człowiek mądry... Człowiek głupi... W tym właśnie problem. Człowiek rodzi się mały, bezbronny, nie wiadomo właściwie jak widzi, jak słyszy jak myśli, choć niektórzy mówią, że wiadomo. I co dalej? Ano właśnie. Człowiekiem mądrym, bądź głupim to on się dopiero stanie. Ktoś i coś będą mu w tym pomagać. Poznanie może być bezpośrednie, gdy coś widzimy, dotykamy itp. Pośrednie, gdy ktoś nam np. mówi. Lub refleksyjne, gdy wyciągamy wnioski z zarejestrowanych przez nas danych. Do tego trzeciego potrzebne są nam instrumenty, które nabywamy dzięki ogólnie można to nazwać edukacji. A ta niestety zależy nie tylko od nas, ale od światopoglądu naszych opiekunów w przeważającej mierze. Tak że model idealny choć fajny to niepełny jest niestety.

Paweł, August 10, 2006 12:08 Skomentuj komentarz


Panie Krisper!!


Chyba nie rozumie Pan podstawowych zasad percepcji Panie Krisper(wg. Pana poznanie). Gdy ktoś coś umiemy robić praktycznie nazywamy to proceduralizacją, a gdy ktoś nam przedstawia teorię to nazywamy to mamy do czynienia procesem deklaratywnym. Nie ma czegoś takiego jak poznanie refleksyjne. Z każdego bodźca wyciągamy wnioski zarówno z bodźca "dotykowego" jak i "słuchowego". Ponadto słowo "edukacja", którego Pan użył jest nie dosyć, że niepoprawnie użyte to jeszcze zawarte jest w złym kontekście. Wiadomo bowiem, że na człowieka składa się nie tylko wychowanie, ale też geny (w psychologii natywizm". A "edukację" zdobywamy w szkole radziłbym na przyszłość to słowo zastępować wychowanie.

Pozdrawiam

w34 -> eKasia, October 30, 2003 10:42 Skomentuj komentarz


Pytanie: czy namieszałaś?

Odpowiedź: TAK!

:-)

Spoznilam sie z kome, October 30, 2003 03:46 Skomentuj komentarz


Sporo czasu zajęło mi rozmyślanie, do jakiej grupy ludzi ja należę.. i… już wiem… Zmusiłeś mnie do zastanowienia się nas sobą… Dziękuję:*
P/s Ale czy „głupcy” to nie za odważne słowo? Niech każdy żyje swoim życiem, to w końcu osobista sprawa każdego człowieka. Kształtowanie takiego czy innego zachowania rozpoczynamy już w chwili narodzin. Jest, więc ono w nas bardzo głęboko zakorzenione i nie jest łatwo je zmienić… Wiesz, w rzeczywistości możesz być bardzo blisko z tymi „głupcami”, wasze przekonania nie przeciwstawiają się sobie, lecz PRZECIWNIE! Bardzo często się uzupełniają. Postaraj się zrozumieć punkt widzenia drugiego, jeżeli ten drugi ktoś zrozumiał, co ty jemu przedstawiłeś. Bardzo często wielu ludzi byłoby gotowych przyjąć prawdę, ale odrzuca Twoją „prawdę”. Czy musisz mieć monopol na prawdę? Ona istnieje niezależnie od ciebie, przywłaszczając ją sobie, tylko ją przesłaniasz i zaciemniasz…Każdy ma skłonność do stawania się takim, za jakiego go uważasz i jak go traktujesz. Jeżeli o kimś myślisz bardzo źle, to nie ma sensu byś próbował na niego oddziaływać….
O Bose, ale namieszałam…;-))) Ale co tam.. ENTER:-)))))

wings, October 29, 2003 10:34 Skomentuj komentarz


hm....no to dałes mi do myślenia...Pozdrawiam :):):)

Paweł, August 10, 2006 12:21 Skomentuj komentarz


Panie Marcinie!!
Z niektórymi pkt Pana wypowiedzi się zgadzam. Głównie chodzi mi tutaj o rysunek drugi, a raczej o tekst należący do tego rysunku. Ładnie Pan to ujął - gdy to przeczytałem pierwszym moim skojarzeniem było "moherowy beret". Chociaż w Polsce nie zawsze można w tym wypadku mówić o ograniczonej mocy człowieka :). Natomiast w całym Pańskim dywagowaniu na temat wpływu człowieka na rzeczywistość i rolę światopoglądu nie podoba mi się jego nadmierne uproszczenie (Odsyłam do pierwszego rozdziału książki Rollo May "Psychologia i dylemat ludzki"). Szkoda, że w komentarzu nie moge zawrzeć rysunku przedsawiającego to o czym Pan pisał i to co Pan tak bardzo uprościł. W zamian postaram się to napisać, a płynne i nieprzerywane przeczytanie tego tekstu oznacza życie człowieka: oaihfdoeiuhfldfkhjioweyutofhv,xcnvsjkldhfoiweufopiuqweiruweoityhjfhdgsdjklhgflisdgfwuertoierygjfhjkskdhgouiewygfoweiutrweiutiorgjhskljhsdklghiweryutoirghjflkshgsjfhgoleiuiowyutoiwyureyhtgshglkjsdhlkghjoiweryuitgohrodisjhgieuwiotpqwioroqwerjfdklasfhjsdlkgjhfdogyhkljxcbvhnjkdfhgugyhuroeiyhtoiwehjgflgfjweiugfweityhgdfslgjkslndigsuroighujoiufdhglsiogeupwioutfpweoiutskflghjsklgweouigopirutoireytguhflgskdjgfopwieutoirweytgiflsghla;sdouieoputpwoiuretioerhgjfldgoeuipituroye. Oczywiście życie człowieka jest jeszcze bardziej skomplikowane bo nigdy nie wiemy jaka literka bedzie następna. Proszę to przemyśleć.


Pozdrawiam
Skomentuj notkę
9 październik 2003 (czwartek), 19:10:10

Wiedza (z cyklu: zabawa w słowa)

Definicja:
Wiedza to znajomość prawdy.

I znowu mi wyszła taka krótka, zwięzła i w swej prostocie śliczna definicja. Do "prawdy" łatwo się odwołać (Prawda to opis rzeczywistości), nie wiem tylko co zrobić ze słowem "znajomość".

"Znajomość" to jakiś stan umysłu, który z natury swej gotów jest przechowywać informacje, wiedze, zdania, opisy.

Słowa "znajomość" używa się też w stosunku do osób, ale myślę, że to znaczenie nie jest w tym wypadku istotne.


Kategorie: zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: wiedza, prawda, filozofia


Komentarze: (3)

w34 -> krisper, October 13, 2003 02:34 Skomentuj komentarz


Interreaktywne jest moje FIKI, skąd pochodzi więksość słów.

krisper, October 10, 2003 22:55 Skomentuj komentarz


Dziś mi przyszło do głowy, że wiedza to skutek,wynik poznania.
PS. Szkoda, że twój blog nie jest interaktywny choć troszkę.

krisper, October 9, 2003 20:59 Skomentuj komentarz


Myślę, że słowo "znajomość" powinieneś zastąpić słowem "poznanie" lub
zwrotem "poznanie i przyswojenie". Ale czy prawdy?A może "poznanie pewnych danych i przyjęcie ich za prawdziwych"? Tak sobie kombinuje, bo czy to co wiedział np. Ptolemeusz o układzie słonecznym było wiedzą? Dzisiaj możemy się wymądrzać, ale... Inny przykład. Afera Rywina. Jeśli czasami śledzisz posiedzenia komisji to na pewno spotkałeś się z często zadawanym pytaniem "czy wedle pana/pani wiedzy....?" I jeśli taki jeden z drugą podaje fakt wedle swojej wiedzy i jeśli ten fakt okaże się nieprawdziwy to czy to co ona/on wiedział przestaje być wiedzą, jej wiedzą? Nie wiem.
Skomentuj notkę
2 lipiec 2003 (środa), 00:33:33

Wiara

Filozofowie uwielbiali bawić się tym słowem, ale co w nim takiego jest to ja nie wiem.

Definicja:
Wiara to dopełnienie wiedzy w poznaniu o to, czego wiedzieć się nie da.

Myśli nieuczesane:

  • Inne określenia:
    • Wiki:
      Wiara – nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia w warunkach braku wystarczającej wiedzy.
    • PWN:
      Wiara - przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni.
    czyli moja definicja bardzo przypomina tą z Wiki.
  • W miejsce tego poznania może zdefiniuję pojęcie światopogląd.
  • Drugi list do Tymoteusza 3:7
    ... takie, co to zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania ...

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: prawda, wiara, wiedza, światopogląd


Komentarze: (1)

anonim, September 16, 2007 22:10 Skomentuj komentarz


Robocza definicja Marka P:

Wiara jest jak wiedza, człowiek wie/wierzy w coś ale nie może tego udowodnić a mimo wszystko jest dla niego pewne jak fakt ze to coś istnieje.
Wiedza jest wtedy jak sie to da udowodnić, dotknąć, potwierdzić.
A reszta to przypuszczenia.
Skomentuj notkę
1 lipiec 2003 (wtorek), 01:54:54

Prawda

Muszę zająć się chyba najważniejszą definicją w całym moim systemie filozoficznym.

Definicja #1:
Prawda to opis rzeczywistości.

Użyte pojęcia to:

  • opis - pojęcie związane z wypowiedzią, zdaniem, zapisem, przekazem, słowem i obrazem.
  • rzeczywistość - chyba kolejne pojęcie pierwotne, które rozpisał bym jako "wszystko co było, jest i będzie tu i wszędzie" albo krócej "wszystko wszędzie". A może to nie jest pojęcie pierwotne i właśnie tak można je zdefiniować? Muszę to przemyśleć.

Ale w języku polskim pojęcie to ma jeszcze inne znaczenie:

Definicja #2:
Prawda to wynik operacji porównania jakiegoś opisu z rzeczywistością.

Mamy więc prawdę jako opis (zdania) i prawdę jako ocenę opisu (zdań)


Myśli nieuczesane:

  • Znowu wyszła mi bardzo sucha, bardzo prosta definicja do której ani nic dodać ani nić ująć, nie ma więc też za bardzo co tego komentować.
  • Można popracować nad słowem kłamstwo.
  • Muszę poszukać też związku pomiędzy Słowem (Logos) - Jezusem przez którego zostało stworzone. Przecież Bóg powiedział i jest to co jest, a więc Logos - słowo stwarzające - w chwili stworzenia było prawdą. I pewnie dlatego Jezus nie tylko zna prawdę, ale jest też prawdą.

  • Przy okazji dwa dogmaty:

    Dogmat #1:
    Człowiek nie jest wstanie poznać całej prawdy, która jest zarezerwowana jedynie dla Boga.
    Dogmat #2:
    Człowiek jest wstanie umysłem dojść do prawdę o istnieniu Boga, gdyż niewidzialna jego istota widoczna jest w jego dziełach (w stworzeniu). (Rz 1.18n)
  • Werytologia - mało znane w Polsce pojęcie określające zagadnienia związane z rozważaniem o naturze prawdy.


Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fikipedia, fikisłowa, fiki


Słowa kluczowe: prawda, filozofia


Komentarze: (3)

frogus, August 31, 2004 20:29 Skomentuj komentarz


no i BACH...masz babo placek, całe piękne zdanie pytające w wykonaniu Piłata poszło sobie precz... teraz juz wiem "Co to jest prawda?"

;-)

anonim, August 17, 2016 13:58 Skomentuj komentarz


Komentarz z początku 2016

Prawda to opis rzeczywistości.

A Krzysiu dziś pomógł mi posunąć się nieco w rozważaniach o prawdzie wskazując na niewątpliwy fakt, że opis tworzą osoby.

Ale opisy tworzą osoby. Po co tworzą te opisy? Motywacje są różne, jedną z nich może być chęć manipulowania innymi osobami, a wtedy osoby mogą opisywać nierzeczywistość (bo ktoś w to uwierzy), mogą nieopisywać (czyli zakłamywać opis) rzeczywistość. Jedno i drugie sprowadza się do mniej lub bardziej świadomego kłamania.

Ale motywacje mogą być też inne. Niektóre osoby chcą pomóc innym, poprzez ubogacenie ich o własne przeżycia, obserwacje, wyjaśnienie tego co już zrozumiały. To świadkowie i nauczyciele, przy czym czasem, gdy pojawi się zła motywacja możemy mieć doczynienia z fałszywymi świadkami (mówią o tym, czego nie widzieli), albo złymi nauczycielami (mówią nie tak jak jest).

wojtek, June 15, 2017 19:42 Skomentuj komentarz


Od Daniela przyszło takie coś:

1. Prawda to opis rzeczywistości - wykorzystywana w humanistycznych naukach.

2. Prawda to stwierdzenie, że dany opis jest zgodny z rzeczywistością - wykorzystywana w matematyce czy programowaniu.

Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.