Słowo kluczowe: sejm


8 kwiecień 2017 (sobota), 12:21:21

Fatima w sejmie RP (treść uchwały)

Źle się dzieje w państwie duńskim...

UCHWAŁA

Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 7 kwietnia 2017 r.

w sprawie uczczenia setnej rocznicy objawień fatimskich

W roku 2017 przypada setna rocznica objawień fatimskich. W swoim orędziu Matka Boża przewidziała największe wydarzenia XX wieku, a jego przesłanie jest nadal aktualne.

W sposób niezwykle dramatyczny, poprzez przekazanie trzyczęściowej tajemnicy oraz spektakularny cud słońca, Matka Boża przypomniała ewangeliczną prawdę, że ludziom do szczęścia, tak naprawdę, potrzebny jest tylko Wszechmocny Bóg, który stworzył nas dla siebie i pragnie podzielić się z nami pełnią szczęścia.

Rzadko które wydarzenie religijne odegrało tak ważną rolę w dziejach Kościoła, a nawet całego świata, jak objawienia fatimskie. Mając również na względzie obecną sytuację geopolityczną Polski przesłanie fatimskie nabiera dla naszej Ojczyzny szczególnego znaczenia.

Z powodu wagi i doniosłości orędzia z 1917 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przekonany o jego szczególnym znaczeniu, pragnie uczcić objawienia fatimskie w ich setną rocznicę.

UZASADNIENIE

Objawienia fatimskie, rozpoczęły się w Fatimie, 13 maja 1917 roku. Tego dnia ukazała się po raz pierwszy Matka Boża Fatimska przekazując światu i Kościołowi swoje Orędzie, poprzez trójkę dzieci: Hiacyntę, Franciszka i Łucję. Objawień było sześć, podczas których przekazane zostały trzy tajemnice fatimskie, poprzedzone objawieniami anielskimi. To zjawienie się Matki Bożej i przekazywane prze kolejne 6 miesięcy orędzie wytyczało kierunek drogi dla świata, dotkniętego wówczas wojnami i przygotowującego się do rewolucji październikowej w Rosji, która następnie objęła wiele krajów świata.

Od 1917 roku zmieniło się wiele elementów w panoramie Europy i świata; w ciągu tego wieku, a zwłaszcza w ostatnich latach, byliśmy świadkami licznych doniosłych wydarzeń. Jednak orędzie w fatimskie, nadal jest stałym punktem odniesienia i wezwaniem do życia ewangelią. Wciąż istnieje jeszcze niebezpieczeństwo, że miejsce marksizmu zająć może ateizm w innej postaci, który wychwalając wolność zmierza do zniszczenia samych korzeni moralności ludzkiej i chrześcijańskiej.

Jan Paweł II podkreślał, że „orędzie fatimskie jest ściśle związane z przeznaczeniem Kościoła i ludzkości i musi być podejmowane z pokolenia na pokolenie, zgodnie z coraz nowymi znakami czasu. Trzeba do niego nieustannie powracać. Trzeba go podejmować wciąż na nowo”. Te wypowiedzi Ojca Świętego na temat orędzia fatimskiego i jego aktualnego znaczenia są potwierdzeniem tego jak ważne jest upamiętnienie setnej rocznicy objawień fatimskich.

Obchody stulecia to nie tylko wspomnienie historyczne, ale przede wszystkim okazja do głoszenia wezwania Matki Boskiej w Fatimie, której orędzie nadal wywiera dobroczynny wpływ na współczesność i przyszłość drogi Kościoła oraz historii ludzkości.

Przypadająca w 2017 roku setna rocznica objawień fatimskich to wielkie święto promieniujące na cały świat. Uczczenie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej setnej rocznicy objawień fatimskich będzie wymownym aktem, nadającym międzynarodową rangę temu wydarzeniu.

Osobiście wierzę, że cud słońca miał miejsce, i że "Matka Boska" która się tam objawiła coś przekazał, pewnie były to nawet te trzy tajemnice, ale wierzę też, że pod tą Matkę Boską podłożył się upadły anioł światłości, i to co przekazał było inną ewangelię niż tą, którą głosili apostołowie Pana Jezusa.

Szkoda, że nasz sejm zajmuje się propagowaniem zwiedzenia.


Kategorie: katolicyzm, obserwator, polityka, _blog, katolicyzm/fatima


Słowa kluczowe: sejm, katolicyzm, fatima


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
24 marzec 2017 (piątek), 19:00:00

Fatima w sejmie? Ojej!

Objawienia fatimskie? W sejmie? Ojej!

Badałem i zbadałem. Wiem, że pojawił się tam jakiś zwodniczy anioł i realizując diabelski plan głosił fałszywą ewangelię, której efektem jest bałwochwalczy kult.

To antyewangeia, która jest zaprzeczeniem nauki apostołów i proroków, jest kpiną z dzieła Pana Jezusa na krzyżu dokonanego.

Wiem, że Polsce mamy dostęp do Pisma Świętego, wiem, że każdy może sobie przeczytać, sprawdzić i samemu ocenić - ale żal mi tych posłów, księży, tych politycznych i religijnych przywódców naszego narodu, którzy zwodzą te kłamstwa propagując i od prawdziwego, żywego Boga ludzi odciągają.

A jak samemu sprawdzić? Ja swoje badania rozpocząłem od zalecenia apostoła Pawła zapisanego w Gal 1:8-9. Sprawdziłem treść przekazaną przez objawiającą się osobę i sprawdziłem ewangelię, które nauczali apostołowie. Tylko tyle? Aż tyle? Zachęcam do samodzielnego sprawdzenia!


Kategorie: katolicyzm, polityka, _blog, katolicyzm / fatima


Słowa kluczowe: fatima, sejm


Komentarze: (3)

kotek, March 29, 2017 20:04 Skomentuj komentarz


ale głupie to to jest

myszka, March 29, 2017 20:04 Skomentuj komentarz


kotki są głupię

wojtek, March 29, 2017 22:44 Skomentuj komentarz


Kotki są miękkie, puchate, i czarne też są.
Skomentuj notkę
17 grudzień 2016 (sobota), 23:14:14

Finansowanie Krypy

Coraz bardziej mi się podoba pomysł pana Putina zakazujący finansowania organizacji politycznych pieniędzmi spoza Rosji.

Wiem, że u nas nie przejdzie, bo przecież nikt w tym zakłamaniu nie wie co to jest organizacja polityczna, co to organizacja społeczna, i dlaczego Sierakowski się cieszy, że nic mu nie mogą zrobić.

A tak jak jest jest dobrze, bo głupi ludzie uwierzą w spontaniczność demonstracji pod sejmem. Aktorzy opłacenie, rekwizyty kupione, sztab i sekretariat działa dobrze, skoro w BIP można wyczytać miejsca i czas kolejnych spontanicznych demonstracji. I nawet wsparcie warszawskiej palestry dla potencjalnych poszkodowanych zadeklarowano... i tylko tych poszkodowanych nie było. Widać policja (ZOMO?) Dostała inne rozkazy niż te przed 11 listopada 2013 gdy chcąc coś wyrazić za pomocą flagi lekko mnie podgazowali.

Inspiracja: wydarzenia w sejmie i pod sejmem, co to jedni zamachem stanu nazywają (Lis) a inni obroną demokracji.


Dopisek miesiąc później: Notka powstała na bieżąco, stąd zapis, że Lis uważa, że to co się działo w sejmie było zamachem stanu. Minęło kilka dni i okazało się, że to co się działo pod sejmem było zamachem stanu (fajnie nazwane "ciamajdanem") a to w sejmie było działaniem demokratycznym.


Kategorie: polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: sejm, kod, obrona demokracji, demokracja, putin, krytyka polityczna, fundacja batorego


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
18 styczeń 2014 (sobota), 21:40:40

Kaczyński na 100 dni rządu Marcinkiewicza

Fajnie się to czyta to 8 latach. Warto sobie przypomnieć co się myślało wtedy, co się myśli dziś, jaki udział w moim myśleniu ma propaganda.

Tekst wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego w debacie o 100 dniach rządu Kazimierza Marcinkiewicza

stenogram sejmowy 17-02-2006

Marszałek: Proszę o zabranie głosu pana posła Jarosława Kaczyńskiego w imieniu Klubu Prawa i Sprawiedliwości.

(Oklaski)

Poseł Jarosław Kaczyński: Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wypada mi zacząć od podziękowań za podziękowania. Bardzo miło usłyszeć takie słowa, szczególnie po tym wszystkim, co w polskim życiu publicznym, w polskich mediach ostatnio się dzieje. Wrócę jeszcze zresztą do tego w trakcie wystąpienia.

100 dni, to jest taka miara, ....... bodajże od 45 łat, bo chyba pierwszy był Kennedy, stosuje się jako ten pierwszy odcinek, po którym rząd, prezydent, czy jakiś inny organ władzy ma być oceniony. I jest to miara związana z pewnego rodzaju magią liczb, ale jeśli dzisiaj warto dokonać takiej oceny, to nie o magię liczb chodzi. Chodzi o coś całkiem innego, nieporównanie poważniejszego, chodzi o to, że mamy dziś w Polsce początek zmian, próbę podjęcia zmian, które są odpowiedzią na sytuację, w której nasz kraj znalazł się już w niemal 17 lat po odzyskaniu niepodległości. A 17 lat, to w życiu człowieka, ale także w dziejach narodu, nie jest mało. Przypomnę, że w 17 lat po listopadzie 1918 roku II Rzeczpospolita była już w ostatniej fazie swojego istnienia. Była jesień roku 35, odszedł marszałek Piłsudski. W 17 lat po 1945 r. po zakończeniu II wojny światowej Europa Zachodnia, ta szczęśliwa część Europy, która nie wpadła w ręce komunizmu kwitła. W Niemczech kończył się już nawet cud gospodarczy, 1963 rok jest uważany za ostatni rok tego cudu. Wszędzie, mimo tego, że pierwsze lata po wojnie, pierwsze lata po roku 1945 były bardzo trudne, uzyskano ogromny postęp. Warto wtedy zastanowić się nad tym, co uzyskaliśmy w ciągu takiego samego okresu po roku 1989, kiedy to PRL zostawił nam bardzo, bardzo wiele problemów, ogromny kryzys społeczny i gospodarczy, no ale przecież nie zgliszcza, nie gruzy.

Powtarzam, warto spojrzeć na ten czas, bo - jeszcze raz to powtórzę - to co dzisiaj jest podejmowane, jest odpowiedzią na sytuację, w której się znaleźliśmy, wynika z najprostszej diagnozy stanu dzisiejszej Rzeczypospolitej. Otóż jeśli dobrze pójdzie, to w tym roku w roku 2006 uzyskamy 50% wzrostu dochodu narodowego, w porównaniu z rokiem 1989. Nie trudno obliczyć sobie, że to jest roczny wzrost poniżej 3%, wyraźnie poniżej 3%. Jeśli przyjrzeć się temu poprzez odcinki, na które można podzielić historię gospodarczą III Rzeczypospolitej, to najpierw mamy okres spadku i później wzrostu, w 1996 r. osiągamy poziom 1989, później kilka dobrych lat rozwoju i później niestety, 5-lecie bardzo powolnego postępu.

Mamy także w Polsce bardzo wiele poważnych, ogromnie poważnych problemów społecznych, mamy bezrobocie wśród młodzieży 40, czy prawie 40%, mamy nędzę, mamy brak mieszkań, mamy kryzys rodziny, mamy patologie, mamy wynikającą z tego wszystkiego depopulację, mamy negatywny bilans migracyjny i niebezpieczeństwo, że migracja zacznie naprawdę w wielkim stopniu drenować to z tych lepiej przygotowanych nasz kraj. Oczywiście są także sukcesy, bardzo wielkie sukcesy. Jest niepodległość, jest ułomna, ale demokracja. Mamy do czynienia z ogromnym postępem w oświacie, bo bodajże największy sukces III Rzeczypospolitej.

Ale wypada zapytać, cóż ci nowo wykształceni maja w Polsce robić? Czy te 40% bezrobotnych wśród młodzieży nie określa ich perspektyw. I trzeba sobie jasno powiedzieć - tak, te 40% określa te perspektywy bardziej niż odniesione sukcesy, powtarzam sukcesy, których nie kwestionujemy. Ale w tej sytuacji, w Polsce potrzebne są bardzo energiczne działania zmierzające do tego, żeby poprawić sytuacje grup najbardziej upośledzonych, zmierzające do tego, by to wszystko co w ostatnim okresie się zupełnie nie udawało, to znaczy wielkie wspólne przedsięwzięcia społeczne - budowa autostrad, budowa mieszkań dla zwykłych obywateli mogło być podjęte, no wreszcie muszą te działania zmierzać ku temu by Polska uzyskiwała szybki wzrost gospodarczy.

I trzeba sobie zadać pytanie, którędy prowadzi droga do realizacji tego rodzaju zamierzeń. Sądzę, że o odpowiedź nie jest trudno. Sądzę, że ta droga prowadzi przede wszystkim poprzez odzyskanie przez naród tego narzędzia, które wydawałoby się znalazło się już od tych kilkunastu lat w jego ręku, ale w istocie, jeśli bliżej się przyjrzeć, to mamy tutaj do czynienia raczej z pewną sytuacją pozoru niż rzeczywistością, która oddaje fakty. Mamy bowiem w Polsce do czynienia ze stanem, który może spróbuję opisać w sposób następujący: Co to jest dobre państwo? Jakie są elementarne wymogi dobrego państwa? Otóż to jest z całą pewnością państwo, które po pierwsze, jest kierowane przez demokratycznie wybraną władzę, kierowane na podstawie prawa, poprzez prawo, w sposób efektywny, w sposób skuteczny. Aparat państwowy w swoich decyzjach wykonuje to co zostało polecone na podstawie prawa przez władzę. To jest państwo i to jest jakby aspekt tego wymogu, o którym w tej chwili mówiłem, który jest w stanie prowadzić politykę gospodarczą, gdzie decyzje gospodarcze w każdym kraju na świecie, decyzje gospodarcze państwa są bardzo ważne, wynikają nie z nacisków różnych lobby, nie są swego rodzaju wektorem wynikającym z tych nacisków, a wynikają z pewnego planu, wynikają z czegoś co jest programem odnoszącym się do gospodarki. Programem, który oczywiście nie jest żadnym socjalistycznym planowaniem, ale który musi istnieć. No i wreszcie to państwo musi wykonywać swoje elementarne zadania w najszerszym i oczywiście nieco uproszczonym sensie, państwo jest organizacją bezpieczeństwa, organizacją bezpieczeństwa różnorako rozumianego. A więc jest to bezpieczeństwo wobec innych państw, bezpieczeństwo międzynarodowe, to jest bezpieczeństwo osobiste, to jest szeroko rozumiane bezpieczeństwo socjalne, to jest także bezpieczeństwo obrotu, no i wreszcie po piąte, to jest bezpieczeństwo obywateli przed państwem, przed nadużyciami państwa.

I teraz zapytajmy, czy polskie państwo, państwo tych ostatnich 17 lat wypełniało te wymogi? Najpierw może o owym bezpieczeństwie. Jeśli chodzi o sprawę bezpieczeństwa państwowego w stosunkach międzynarodowych, no wystarczy wspomnieć kwestie energetyczne, kwestie gazowe, żeby już się bardzo skoncentrować to nawet dziś aktualnym problemie, żeby wiedzieć, że w oczywisty sposób nie wypełniało. Czy państwo zapewniało bezpieczeństwo osobiste? Przestępczość jest taka, że w żadnym razie nie można powiedzieć, że zapewniało i to niezależnie od tego, czy chodzi o poziom zabezpieczenia wobec najgroźniejszych przestępców, czy po prostu o zwykły spokój obywateli. Teraz, czy zapewniało bezpieczeństwo socjalne? Bezrobocie, stan mieszkalnictwa, no przede wszystkim może stan służby zdrowia wyraźnie wskazuje, że nie. Czy zapewniało wobec tego bezpieczeństwo obrotów. Wystarczy zapytać, jakiegokolwiek przedstawiciela drobnego lub średniego, a czasem i dużego biznesu, żeby usłyszeć odpowiedź. W oczywisty sposób nie zapewniało.

I wreszcie, szanowni państwo, czy zapewniało bezpieczeństwo wobec nadużyć czynionych przez własny aparat? To też nie, tu też można by bardzo dużo na temat stanu państwa i różnego rodzaju ekscesów, które wcale nie rzadko się zdarzają, powiedzieć.

A jak jest z systemem kierowania i zdolnością do polityki gospodarczej? Otóż w oczywisty sposób nasze państwo, nasz aparat państwowy jest tak uwikłany w układy lobby styczne i w układy już czysto patologiczne, po prostu kryminalne, że o wykonywaniu zadań w ramach tego co określiłem tutaj jako dobre państwo, nie ma po prostu mowy. Nie ma mowy o żadnej polityce gospodarczej w ciągu tych 17 lat, tej polityki nie było, były właśnie różnego rodzaju naciski i decyzje, które z tych nacisków wynikały. Nie ma mowy, jeżeli chodzi o inne sfery funkcjonowania państwa. (Oklaski) Powtarzam, państwo nasze jest spatologizowane i bardzo głęboko uwikłane w różnego rodzaju niedobre powiązania, niedobre układy. Tak bardzo, że przestaje w istocie być instrumentem narodu, w istocie jest instrumentem różnych i na różne sposoby uprzywilejowanych grup.

Jakie są tego skutki? Otóż, tego skutki są bardzo, bardzo rozległe, także w dziedzinie gospodarczej. Olbrzymi podatek korupcyjny, żeby to tak nazwać, bo to często jest po prostu zwykły rabunek. Potęga grup, które organizują się wokół jednego zadania i można powiedzieć wedle jednego modus operandi, najskuteczniejszego w Trzeciej Rzeczypospolitej. Przejmowanie na zasadzie nieekwiwalentnej, żeby tego inaczej nie określić, majątku państwowego, ale także bardzo często majątku osób prywatnych. To jest ta zasada, która tutaj funkcjonuje.

Dalej, szanowni państwo, mamy do czynienia z niszczeniem metodami, które nic nie mają wspólnego ze zwykłym rynkiem ludzi, którzy przejawiają w gospodarce rzeczywistą, uczciwą inicjatywę i którzy potrafią gospodarować. To jest niszczenie najbardziej cennego, przynajmniej jeżeli chodzi o gospodarkę, mechanizmu społecznego. Mechanizm awansu poprzez umiejętność dobrego gospodarowania.

(Oklaski)

Przyjrzyjmy się, szanowni państwo, Wysoka Izbo, sytuacji w najbardziej dochodowych częściach naszej gospodarki. Jak to wygląda. Kto tam odpada, kto tam triumfuje. Widać wyraźnie, że mechanizmy, które tam obowiązują, z rynkiem mają niewiele wspólnego. A jeśli ktoś ma wiedzę nieco większą, ale wcale nie tak trudną do zdobycia, to widzi także coś innego. Widzi, że tam triumfuje układ, związany z dawnymi albo obecnymi służbami specjalnymi. I to jest specyficzny rys (Oklaski) naszej rzeczywistości, naszego życia publicznego w ciągu tych 17 lat. Szczególna rola dawnych i nowych, to zresztą bardzo się miesza, służb specjalnych. Zaciekła obrona ich agentów, zaciekła i do niedawna bardzo skuteczna obrona tych służb, także tych, które nie przeszły po roku 1989 jakiejkolwiek weryfikacji.

To jest, proszę państwa, sytuacja, którą trzeba zmienić. Prawo i Sprawiedliwość zmianę tej sytuacji traktuje jako swoje podstawowe zadanie, jako swoje posłannictwo.

(Oklaski)

Spójrzmy, proszę państwa, jeszcze raz na to 17-lecie. Dostrzeżemy tam pewne bardzo specyficzne zjawisko. Otóż, w ciągu tych 17 lat tylko jeden rząd nie był czy to na poziomie lobbystycznym, czy tym już czysto patologicznym, czy świadomie, czy nieświadomie, czy w całości, czy po części, związany z tym układem. Powtarzam, tylko jeden rząd - Jana Olszewskiego, oczywiście nie liczę obecnego rządu. (Oklaski) I warto o tym rządzie w tej chwili wspomnieć i warto wspomnieć o tym, co się za czasów jego urzędowania działo.

Warto wspomnieć o tej kampanii, która była wtedy prowadzona, bo może to lepiej pozwoli zrozumieć te kampanie, które prowadzone są dzisiaj.

Cóż ten rząd zrobił? Nie miał, trzeba to sobie jasno powiedzieć, to moje przyznanie się do winy, bo to był rząd mojej partii, całościowego rozbudowanego programu, takiego, jaki ma rząd Kazimierza Marcinkiewicza. Ale podniósł rękę na agentów, podniósł rękę na wojskowe służby specjalne i zakwestionował coś, co celnie zostało określone w naszej publicystyce, tej mądrej jako nowy światopogląd naukowy. Otóż, przedstawiciele tego rządu nie wierzyli, że w Polsce po roku 1989 zdarzył się cud. Zdarzył się cud, polegający na tym, że na zasadzie fiat stary aparat państwowy zmienił się w aparat państwa demokratycznego, że na zasadzie fiat po prostu uchwały sejmowej powstała gospodarka rynkowa, dobrze funkcjonująca, że wszystkie stare układy, potężne już przecież w latach 80. nagle przestały istnieć. I ten rząd niesłychanie brutalnie i niesłychanie kłamliwie atakowano. Atakowano, przy czym nie tylko w Polsce, ale także za granicą. I w Polsce, i zagranicą zaczęto nagle głosić, że po wielkich sukcesach Balcerowicza, sukcesy te wtedy polegały na spadku dochodu narodowego, zaczęła się wielka czarna dziura w polskiej gospodarce.

A jak było naprawdę? Czas rządu Olszewskiego to czas, kiedy polska gospodarka po przeszło dwóch latach spadku zaczęła się znów rozwijać. (Oklaski) Łgano w żywe oczy. Łgano wprost, bezczelnie, wyśmiewano słynne pytanie Jana Olszewskiego: czyja będzie Polska, przeciwstawiając mu pytanie: jaka będzie Polska, chociaż związek tych dwóch spraw jest nawet dla kogoś słabo rozgarniętego zupełnie oczywisty.

Ale ten rząd upadł. I oto, pojawił się po raz kolejny rząd, który nie jest związany z układem. I tak jak rząd Jana Olszewskiego po dziś dzień we wspomnieniach obrońców układu budzi grozę, tak i tu ta groza wróciła. I tu zaczęto podejmować różnego rodzaju energiczne przeciwdziałania.

Ale sytuacja się nieco zmieniła. Sytuacja zmieniła się dlatego, że po drodze w Polsce mieliśmy do czynienia z różnymi wydarzeniami już po roku 2000, w szczególności w latach 2003-2004. Wtedy to rządy Leszka Millera, można powiedzieć, zupełnie już nieokiełznane w realizacji celów układu, doprowadziły do jego bardzo częściowego, to tylko takie lekkie uchylenie kurtyny, odsłonięcia. Dziś tak łatwo, jak wtedy, kłamać się we wszystkich sprawach nie da. Chociaż w dalszym ciągu się próbuje. W dalszym ciągu się próbuje, ale trzeba także szukać innych metod. Trzeba szukać innych metod także dlatego, a może nawet przede wszystkim dlatego, że my chcemy tę kurtynę lekko odsłoniętą zerwać do końca. (Oklaski) Chcemy ją zerwać do końca, a to oznacza nie tylko gigantyczną kompromitację układu i jego obrońców, ale to także oznacza drogę do tego, by to państwo, nasze państwo, polskie państwo stało się państwem Polaków, państwem polskich obywateli. (Długotrwałe oklaski)

Ta perspektywa wywołała tak wielki lęk, że powstała nawet koncepcja, którą, jeśli posłużyć się nomenklaturą nauk historycznych, można określić jako restauracyjną: dużo zmienić, żeby wszystko pozostało po staremu, ale jednocześnie zamknąć system. Zamknąć system w ten sposób, by już więcej nikt nie mógł na system podnieść ręki. Zamknąć działaniami, które mieszczą się w ramach demokracji, ale które w polskim kontekście, w polskich realiach oznaczałyby, że ta demokracja praktycznie przestaje funkcjonować. I wzmocnić ten system po raz kolejny sięgając do kieszeni najbiedniejszych. Bo ten system zaczyna się dusić także ze względu na brak zasilenia jak to mówią ekonomiści.

Ta koncepcja była bardzo intensywnie promowana. Wydawało się, że ma wielkie szansę. Niektórzy zresztą jej przedstawiciele prezentowali ją w wariancie tak radykalnym, że niewiele różniła się od koncepcji zmiany, zasadniczej zmiany. Stąd pewne nadzieje w społeczeństwie, stąd, nie ukrywam także, nasze nadzieje.

No, ale zwolennicy restauracji przegrali. Zwolennicy restauracji przegrali, zwyciężyła koncepcja zdecydowanej, radykalnej zmiany.

(Oklaski)

I trzeba było wobec tego przygotować nowe metody ataku. Sądzę, że można wyróżnić dwie z nich, oczywiście jest to jak zawsze przy tego rodzaju podziałach pewne uproszczenie. Jeden z nich ma charakter zewnętrzny, zewnętrzny wobec programu, wobec koncepcji Prawa i Sprawiedliwości, bo przecież o rządach Prawa i Sprawiedliwości przez cały czas mówimy. Otóż to jest koncepcja prosta, wielokrotnie stosowana. Działaniom Prawa i Sprawiedliwości nadaje się zupełnie inny sens niż w rzeczywistości mają. To wszystko co ma służyć pogłębianiu demokracji, co ma służyć temu by kartka wyborcza rzeczywiście decydowała o kierunku działania władzy, żeby nie było tak, że niezależnie od tego kto wygra to i tak będzie tak samo. Działania zmierzające do tego, żeby w Polsce praworządność nie oznaczała w istocie mechanizmu, który można określić bardzo krótki - kto silniejszy ten lepszy.

Działania zmierzające do tego, by polski rynek zaczął być w końcu rynkiem konkurencyjnym tam gdzie zwycięża nie ten kto jest w układzie, nie ten kto jest gotów się dzielić, tylko po prostu ten kto dobrze gospodaruje, są prezentowane jako godzenie w demokrację, jako tej demokracji zwalczanie, jako podważanie praworządności i jako atakowanie rynku. Towarzyszy temu cała lawina, cały huragan różnego rodzaju kłamstw, pomówień. Można mówić, że w Polsce dzisiaj mamy do czynienia z triumfem insynuacji.

Kiedyś Józef Mackiewicz pisał o zwycięstwie prowokacji, tym razem nie jest to zwycięstwo tylko triumf i nie prowokacji. Chociaż prowokacje się też zdarzają, a insynuacji właśnie. I to jest zjawisko, któremu należałoby się przyjrzeć. Przede wszystkim należałoby zapytać kto szczególnie w nim uczestniczy? Otóż odpowiedź jest prosta, stanęła tutaj do walki w zwartym ordynku, łże elita III Rzeczypospolitej. (Oklaski) Stanęła do walki w zwartym ordynku i można powiedzieć, że nadrabia straty. W PRL-u ta kontrrzeczywistość, rzeczywistość funkcjonująca w życiu oficjalnym, w mediach była elementem stały, można powiedzieć konstytutywnym tej formacji ustrojowej. Bardzo wiele tej kontr rzeczywistości, tego zupełnego braku szacunku dla faktów, pozostało także w III Rzeczypospolitej.

Ale we wspomnianych już przeze mnie latach 2003-2004 coś się zmieniło. Doszło do sytuacji, w której to co czytamy i to co widzimy jakoś się do siebie zbliżyło. No, ale dzisiaj mamy do czynienia z bardzo energiczną odbudową tego co było przedtem, ta kontr rzeczywistość znów triumfuje. Stare to zjawisko chyba Bierdiajew je opisał jako pierwszy w Związku Sowieckim i bardzo by było dobrze dla polskiej demokracji gdyby w końcu zniknęło. Niestety nie znika. No, ale skoro jesteśmy atakowani za podnoszenie ręki na demokrację, to warto zadać pytanie kiedy w ciągu tych 17 lat polska demokracja była zagrożona i kto wtedy był przy władzy?
Otóż były czasy instrukcji 0015, która przywracała w Polsce policję polityczną. Był czas inwigilacji prawicy, czyli w istocie ataku przez służby specjalnie na legalnie działające demokracje, demokratyczne partie polityczne. Było wpływanie i to co tu dużo mówić w wielkiej mierze skuteczne, na kształt sceny, a pośrednio także, jeśli tylko pośrednio, na wynik wyborów. Tylko to nie PiS, ani nie Porozumienie Centrum, które jest można powiedzieć partią-matką wobec PiS-u wtedy było przy władzy. Nie, ono było wtedy przedmiotem najbardziej może brutalnego ataku. Przy władzy byli w niemałej mierze ci, którzy dziś nas atakują. To oni także nieco później składali oświadczenia, że można by w Polsce demokrację cokolwiek ograniczyć, bo trzeba przede wszystkim wprowadzać rynek. (Oklaski) Jeśli więc w Polsce są jakieś zagrożenia, to z całą pewnością nie z tej strony. Raczej tutaj trzeba by ich szukać.

(Oklaski)

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W Polsce demokracja z całą pewnością nie jest zagrożona, nie jest zagrożona także praworządność. Jest zagrożony układ i my z tym układem będziemy walczyć. (Oklaski) My go chcemy zniszczyć. My go chcemy zniszczyć metodami prawnymi, dopuszczalnymi w państwie praworządnym, i my go chcemy przede wszystkim zniszczyć moralnie. My go chcemy pokazać, my chcemy pokazać także jego obecnych obrońców. I mamy do tego prawa. (Oklaski) Mają do tego prawo polscy obywatele. Mamy do tego prawo, bo znów wracają zjawiska, które wydawałoby się już osłabły, albo może nawet całkowicie zanikły.

Mamy znów odtwarzający się front obrony przestępców, który atakuje wściekle ministra Ziobrę. (Oklaski) I dobrze by było wiedzieć, czy ci, którzy podpisuj a się pod różnego rodzaju deklaracjami byli równie dzielni, kiedy przyszedł czas próby, kiedy demokracja przede wszystkim przed 1989 r., ale także po 1989 r. były zagrożona. Bo ja pamiętam co zrobił Trybunał Konstytucyjny pod przywództwem pewnego, bardzo znanego prawnika, dziś niesłychanie aktywnego, kiedy przyszło ocenić instrukcję 0015. Doskonale to pamiętam (Oklaski) i część z państwa też to pamięta. Pamiętam tamto tchórzostwo, tamten obrzydliwy oportunizm. (Oklaski)

I my nie pozwolimy, bo front obrony przestępców zwyciężył. Powtarzam, nie będzie w Polsce dyktatury, i tylko ktoś bardzo głupi może wierzyć w tego rodzaju zagrożenie. Nie będzie autorytaryzmu, bo też tylko bardzo głupi ludzie mogą w to wierzyć. Natomiast będzie w Polsce porządek.

(Głos z sali: Brawo!) (Burzliwe oklaski)

Będzie proszę państwa w Polsce porządek, bo to jest w interesie zwykłych ludzi, zwykłych Polaków! (Oklaski) A PiS, Prawo i Sprawiedliwość jest partią zwykłych Polaków i jesteśmy z tego dumni.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jest także inny sposób atakowania, a często tylko krytykowania rządu Kazimierza Marcinkiewicza, rządów Prawa i Sprawiedliwości. To jest krytyka, którą można nazwać wewnętrzną. Śledzi się sprzeczności w programie, a przede wszystkim porównuje się prace rządu, to co jest czynione z owym problemem. Tak krytyka także jest pełna złej woli, złośliwości, ale taką krytykę trzeba zawsze traktować poważnie, bo nawet jeżeli jest z niedobrych intencji to trzeba na nią zważać. Ale pozwólcie państwo, że spróbuję w sposób bardzo ogólny, skrótowy na tą krytykę odpowiedzieć, stawiając pewną ilość pytań. Może pierwsze z tych pytań powinno dotyczyć tej najbardziej podstawowej funkcji państwa, historycznie najbardziej ugruntowanej tzn. obrony interesów narodu w stosunkach międzynarodowych, w stosunkach z innymi państwami. Czy rząd tutaj coś zrobił?

W polityce zagranicznej sukces w Brukseli i to nie tylko sukces finansowy. Jeśli ktoś wie jak jest naprawdę, co tam zostało ustalone, co tam zostało zapoczątkowane, to wie, że to jest sukces także w grze, która toczy się w Europie. To są nowe możliwości w tej grze. Sukces w Stanach Zjednoczonych, też jeszcze nie do końca znany, ale otwierający różnego rodzaju nowe możliwości. Przejaśnienie nawet w tych dziedzinach, które dotąd wydawały się niesłychanie trudne. Sprawa bezpieczeństwa. Ta, o której już wspominałem. Inicjatywy w sferze energetycznej, w sferze gazu, szybkość podejmowania tych inicjatyw, to jest czyste zaprzeczenie tego, co było przedtem. Czyli, krótko mówiąc, w tej dziedzinie rząd swoje obowiązki wypełnił.

A teraz pytanie, czy jest czynione coś, co zmierza do tego, by państwo zostało odzyskane? Dużo tutaj o jego obecnym stanie mówiłem. Przypomnijmy sobie przygotowania do powołania Urzędu Kontroli Skarbowej, tego wielkiego urzędu. Otóż to jest przełom, to jest koniec rządów lobby finansowego. To jest koniec rządów pewnego pana, który uchodzi za wielkiego, a który prawie zawsze się mylił. (Oklaski) To jest niesłychanie ważne, jeśli chodzi o możliwości prowadzenia polityki gospodarczej. Można oczywiście dyskutować o szczegółach, można dyskutować o personaliach. Ale to naprawdę jest posunięcie ogromnego znaczenia. Urząd Antykorupcyjny, Centralny Urząd Antykorupcyjny. No przecież to jest początek drogi do realnej walki z korupcją, bo przecież obecny aparat państwowy jest tak uwikłany, że jego zdolność w tej walce jest co najmniej wysoce ograniczona. Stąd ten pomysł, stąd ta potrzeba. Ja wiem, że to się bardo nie podoba tym, którzy boją się, że w końcu różne rzeczy zaczną wychodzić na jaw. Ale Polakom to się podoba i powinno się podobać. (Oklaski) To jest dobre dla Polski.

Likwidacja WSI, tej szczególnie chorej, ponurej struktury, która bez żadnej weryfikacji przez 17 już prawie lat trwa w III Rzeczypospolitej. No, bo tej IV jeszcze żeśmy się nie dopracowali i w związku z tym mówię o III. Działania podejmowane przez ministra wicepremiera Ludwika Dorna w sferze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Rozległe działania odnoszące się do policji, do innych służb. Nowe kryteria, jeżeli chodzi o powoływanie wojewodów. Przecież to są oczywiste zmiany w tym kierunku, który prowadzi do celu, o którym mówiłem. To samo dotyczy prac ministra Zbigniewa Ziobry, no, szczególnego bohatera naszych przeciwników. (Oklaski) Chcemy tutaj przekazać serdeczne pozdrowienia i gratulacje za to, że tak dzielnie walczy. Mamy działania ministra Wassermanna, trudne, bardzo trudne, bo to wyjątkowo chora dziedzina, zmiany w służbach specjalnych. Mamy przedsięwzięcia, które z czasem umożliwią przegonienie układu. Układu, który dzisiaj okopał się w aparacie państwowym, który ze złą wiarą jest dzisiaj broniony jako rzekoma gwarancja obiektywnego i właściwego działania administracji. Wymienię tylko te przedsięwzięcia, jest ich przecież tak naprawdę znacznie więcej.

Weźmy dziedzinę społeczną gospodarczą. Hańba III Rzeczypospolitej, głodne dzieci. Została sprawa w końcu załatwiona. Kolejne rządy to deklarowały, nie robiły nic. Sprawa matek, sprawa depopulacji, realna pomoc, jeżeli chodzi o urlopy, jeżeli chodzi o tzw. becikowe, ale do tego jeszcze także coś równie istotnego. Władza po raz pierwszy pokazuje swoją życzliwość, pokazuje, że chce, żeby w Polsce dzieci przychodziły na świat. Cały szereg różnych działań, biopaliwa, paliwa rolnicze, różnego rodzaju zwiększenia środków dla wsi. (Oklaski) Tej sfery wielkiego zaniedbania. Sfery, która szczególnie ucierpiała w ciągu tych kilkunastu lat. Działania w sferze oświaty. No ten bałagan, który tam został zrobiony w ciągu ostatnich lat, no był po prostu zupełnie niebywały. (Oklaski) Dobrzy nauczyciele przechodzą przedwcześnie na emeryturę, bo w obecnej sytuacji tam się już po prostu nikogo, niczego nie da nauczyć.

(Dźwięk dzwonka)

(Głos z sali: Oooo!)

Podjęto tutaj wiele działań.

Przepraszam, panie marszałku, już za chwileczkę będę czekał, bo widzę tu marszałka Komorowskiego. No życzliwość jest pełna. No ja wiem, że...

(Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski)

Wicemarszałek Bronisław Komorowski:

Nic panu, panie prezesie, nie grodzi. Nic panu nie grozi. (Oklaski)

Poseł Jarosław Kaczyński:

...że to wynika z obiektywnych przyczyn. Czas ma charakter obiektywny, nie przypisuję jego biegu panu marszałkowi. (Oklaski) Proszę być tego pewnym.

Mamy do czynienia z szeregiem działań w sferze czysto gospodarczej. No cały szereg ułatwień w gospodarowaniu, które są przewidywane. Ułatwień, jeżeli chodzi o przyjmowanie funduszów, europejskich. Niesłychanie ważna sprawa, jaką jest wyrwanie się z tego corocznego determinizmu budżetowego, czyli nowy sposób przygotowywania budżetu. Mamy tego rodzaju przedsięwzięć w różnych dziedzinach ogromną ilość. Program zmian, program odzyskiwania państwa, program zwrócenia się ku ludziom, którzy znaleźli się w trudniejszej sytuacji, ku grupom, które się znalazły w trudniejszej sytuacji jest realizowana. Podejmowane są także pierwsze kroki, ale bardzo ważne i zupełnie różniące się od tego, co było przedtem, jeżeli chodzi o realizację wielkich przedsięwzięć społecznych. Tych, które się dotąd albo w ogóle nie udawały, jak autostrady, albo w ogóle nie były podejmowane, jak mieszkania. Czyli, krótko mówiąc, ten rząd realizuje program przemiany, program naprawy Rzeczypospolitej.

I pozostało mi tylko jedno, pozostało mi wezwać tych wszystkich, którzy by jednak w tym programie naprawy chcieli uczestniczyć, żeby porzucili rewanżyzm, paraliżujący rewanżyzm i żeby zechcieli w tym programie uczestniczyć.

Dziękuję.

(Długotrwałe oklaski)


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: kaczyński, pis, marcinkiewicz, rząd, sejm


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
12 lipiec 2013 (piątek), 21:21:21

O Wołyniu

W sejmie się dziś smutne rzeczy działy:

Sejm zdecydował. Rzeź wołyńska "czystką etniczną o znamionach ludobójstwa". 10 posłów PO złamało dyscyplinę

www.rp.pl Marcin Pieńkowski, 12-07-2013 12:58

Rzeź wołyńska była "czystka etniczną o znamionach ludobójstwa" uznali posłowie, przyjmując w głosowaniu uchwałę w kształcie zaakceptowanym wcześniej przez komisję kultury.

Za przyjęciem uchwały głosowało 263 posłów, 33 było przeciw, a 146 się wstrzymało. (...)

 Czystki etniczne na Wołyniu miały miejsce przede wszystkim od lutego 1943 do lutego 1944, kiedy obszar ten znajdował się pod okupacją niemiecką. W lipcu 1943 r. zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu osiągnęły apogeum. W ciągu kilku tygodni wymordowano ich prawie 20 tys. Podczas całej rzezi zginęło w sumie od 100 do 120 tys. Polaków i od 10 do 20 tys. Ukraińców. Część Ukraińców została zamordowana przez nacjonalistów z UPA za pomoc Polakom. Do mordu na Polakach używano głównie narzędzi rolniczych, a zadawanie śmierci było okrutne i bolesne. Bojownicy UPA atakowali często w niedziele i święta zamykając Polaków w kościołach i podpalając je.

Zbrodnie o niesłychanym okrucieństwie nigdy nie zostały rozliczone, a ich sprawcy pozostali bezkarni. Nie zrobiło tego nawet niepodległe państwo ukraińskie.

Sejm zdecydował: Wołyń to nie było ludobójstwo. "Zafałszowaliśmy prawdę".

Jak Niemcy piszą za nas naszą historię to się nie dziwię - po prostu dbają o historię własną. Niemcy dbają o swoje państwo.

Jak Rosjanie kręcą film o historii Świętego Wojciech genseka Jaruzelskiego to mnie to nie dziwi - jest to potrzebne do ich polityki zagranicznej, polityki imperialnej jak w czasach ZSRR.

Ale jak w polskim sejmie przegłosowuje się, że czerwone jest różowe to ja sobie myślę, że w większości siedzą w nim debile kierowani przez zdrajców.

Czy ja już publicznie lżę najwyższy organ państwa? Nie chcę tego, bo sejm to coś ważnego, ale z takim głosowaniem zgodzić się nie mogę. Nie mogę bo prawdy się nie głosuje, prawdy się szuka, docieka, prawdę się bada. W tej sprawie historycy zrobili już swoje, zbadali a efekt swojej pracy przyłożyli do ONZ-etowskiej definicji ludobójstwa i niestety pasowało. To było ludobójstwo. Po co więc ośmieszać się i w sejmie i głosować że było inaczej? Głupcy? Zdrajcy? 

* * * * * * *

Kilka dni temu Michnik ogłosił generała Jaruzelskiego świętym polskim patriotą. Załamka. Co z tą Polską?


Kategorie: polityka, obserwator, historia, _blog


Słowa kluczowe: mord wołyński, wołyń, sejm


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 czerwiec 2013 (niedziela), 16:07:07

Wizerunek Sejmu a 10 kwietnia

A gdyby zrobić takie referendum i zapytać:

Czy Zespół Parlamentarny ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154 M z 10 kwietnia 2012 roku psuje wizerunek sejmu?

a) Tak, powinno się tego zabronić.

b) Wizerunku Sejmu nie da się bardziej zepsuć.

c) To jedyne ciało sejmowe, które robi coś dobrego.

Ponieważ 90% obywateli ma o sejmie bardzo złe zdanie, więc odpowiedź pierwsza, wyrażająca dbałość o wizerunek sejmu może dotyczyć maksymalnie 10% populacji. Oczywiście, mając złe zdane można się dalej o sejm troszczyć.

No dobrze - ja jestem za (c).


Kategorie: polityka, katastrofa smoleńska, _blog


Słowa kluczowe: macierewicz, sejm, tu-154


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
12 marzec 2012 (poniedziałek), 23:20:20

O demokracji

Ciekawostka:

Pewna komisja sejmowa, w swoim raporcie końcowym stwierdziła winę kilku ważnych urzędników państwowych, ale jej raport nie był podstawą do skierowania do Trybunału Stanu oskarżenia tych urzędników.

Inne dwie komisje sejmowe, w swych raportach nie stwierdziły uchybień w działaniach innych urzędników (premiera i ministra) ale mimo to, za chwilę będzie głosowany wniosek do Trybunału Stanu, aby tymi urzędnikami się zajął.

Ta pierwsza komisja to Komisja ds. afery Rywina. Ci urzędnicy to co najmniej premier Miler, ale pewnie też pani minister Jakubowska.

Te ostatnie dwie komisje dotyczą nacisków i czegoś tam jeszcze a dotyczą premiera Kaczyńskiego i ministra Ziobry.

Można nie lubić PiS, można być zakochanym w PO, ale jako komuś się to podoba to jest zwiedzionym przez TVNy debilem. Trudno.

Trudno, bo dziś ta władza wali po Kaczyńskim i innych, ale na tym się nie zakończy - potem będzie walić po każdym, komu przywalić zechce - i nie będzie hamulca, bo niby skąd ma być, skoro dziś nie reagujemy, i dziś wielu z nas się to podoba.


Kategorie: polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: pis, ziobro, kaczyński, rywin, afera rywina, miler, jakubowska, sejm


Komentarze: (1)

Andrzej, March 14, 2012 17:12 Skomentuj komentarz


Ktoś napisał, że demokracja jest to taki rodzaj dyktatury, której nie widać.
Skomentuj notkę
27 styczeń 2012 (piątek), 20:28:28

W sejmie, w Gazecie i w moim życiu

Wczoraj w sejmie, po raz kolejny, chyba w ramach komisji kultury dyskutowano o koncesji na cyfrowe nadawanie naziemnie dla Telewizji Trwam. Ale nie o tym tylko o chamstwie chciałem teraz napisać. Otóż w trakcie obrad pan poseł z PiS (nie pamiętam który) konsekwentnie zwracał się do pana/pani posła (niepotrzebne skreślić a ja nie pamiętam nazwiska przy czym wiadomo o kogo chodzi) "proszę pana" wiedząc, że w papierach zapisana jest płeć żeńska, choć ten pan/pani urodziła/urodził się jako mężczyzna. No i tak dziś rano zrelacjonowała to Gazeta, bo jakże można by pokazać takie chamstwo PiSu inaczej. Należy je pokazywać i piętnować aby młodzi i wykształceni, oraz wykształciuchy, bo lektorze portalu Gazety wiedziały o PiSie, że to nietolerancyjne chamy.

Ani jednym słowem nie zwrócono uwagi na fakt, że pan/pani (niepotrzebne obciąć) do obecnego na komisji w charakterze gościa obywatela/księdza/ojca Rydzyka również zwracał/zwracała się "proszę pana". Chamstwo PiSu należy w Gazecie piętnować, chamstwo Palikotowców już niekoniecznie.

* * * * * *

W moim komentarzu sam obrażam pana/panią poseł dopisując to "niepotrzebne obciąć". Obrażam bo nie ma we mnie aż tyle tolerancji i na chamstwo reaguje moim chamstwem. I nie chodzi mi o osobę tylko o jej zachowanie. Kultura w której żyje (czy mi się to podoba czy nie, jest to kultura katolicka) wymaga, aby do osoby duchownego zwracać się "proszę księdza", "pastora", albo "ojcze" lub "rabi".

Tak wypada a ja reaguję, bo uważam, że takiemu jak ja heretykowi lepiej żyć w kulturze katolickiej niż nieokreślonej kulturze świeckiej, proponowanej przez nowoczesnych liberałów a propagowanej w celach politycznych przez cwaniaków w osobie pana Palikota. Katolicy to przynajmniej szanują życie, dopuszczają wolność, rozumieją grzeszność, znają wybaczenie. Wiem, że to nie zbawia ale przynajmniej żyje się takimi ludźmi przyjemniej (ostatnie zdanie jest dosłownym cytatem Leona z GMB – pozdrawiam).

Tak. Tak uważam - katolicyzm, takim jakim go najczęściej w Polsce spotykam nie zbawia, ale katolicka Polska jest bezpieczniejsza dla niekatolików niż świecka dla katolików i niekatolików, którzy z obowiązującą i narzucaną przez stojące u władzy świeckie elity ideologią niekoniecznie się utożsamiają. Przykłady ze Szwecji, gdzie wsadza się pastorów do pierdla za to, że czytają na nabożeństwach pierwszy rozdział Listu do Rzymian pokazują to wyraźnie. Jeżeli w Polsce zniszczą katolicyzm będziemy mieli to samo.

W nawiasie dygresja dla oburzonych moim pisaniem katolików: katolicyzm nie zbawia? Tak uważam i aby wyjaśnić zacytuję dosłownie zdanie wypowiedziane przez katolickiego księdza na katolickim pogrzebie ojca mojego kolegi. Powiedział tak: „zbawienie, a dokładnie to czy po śmierci znajdziesz się w niebie czy piekle zależy tylko i wyłącznie od twojego (drogi słuchaczu, bo ksiądz zwracał się do wszystkich obecnych na tej smutnej uroczystości)... a więc od twojego stosunku do Jezusa Chrystusa”. Koniec cytatu – tak myślę i kropka.

* * * * * *

Wielu moich znajomych, również tych obecnych na fejsie nie zgodzi się z powyższym rozważaniem na temat wspierania katolicyzmu aby póki co, tu na ziemi żyło się lepiej. Wiem o tym i chyba będę musiał przemyśleć ich racje, bo może racje mają a ja w swoim lenistwie, wygodnictwie, pogoni za dobrami tego świata wyznaję ideologię budowania na ziemi królestwa bożego już teraz, jakby wbrew proroctwom, że wszystko to najpierw będzie musiało przejść przez ogień.

Wiem, że jeżeli nie katolicyzm, jeżeli nie to tak zwalczane przez niektórych (Tomku – to do Ciebie) z wielkiej litery pisane „Bóg, Honor, Ojczyzna” to w jego miejsce wejdzie świecka, bezbożna ideologia humanizmu zaprawionego magią horoskopów i mająca gdzieś nie tylko wolność jednostki (patrz ACTA) ale też życie. Wakacje na Antylach czekają? – chorą mamusię do domu starców (Francja). ZUS zacznie mieć problemy – zastosujemy eutanazje (Niemcy, Holandia). O takich drobiazgach jak własność zupełnie zapominając, wszak podatki powyżej 50% to norma, a katastrat w całej Europie to tylko kwestia czasu.

A więc będziemy mieli kulturę New Age w której dla niebezpiecznych społecznie uczniów niejakiego Jezusa przeznaczone są prześladowania. Stadiony już są – pochodnie Nerona można w muzeum zobaczyć. Proroctwa i znaki czasu też to potwierdzają, więc może to lepiej aby przyszło już? Może właśnie już teraz, przez wyeliminowanie szczepionki katolicyzmu, który pozwala mieć nadzieję na niebo bez przemiany serca, który jakże często sprowadza się do wyspowiadasz się i jest OK. Albo nawet jeszcze mniej, wszak Bóg jest miłosierny, jesteś ochrzczony, a żyjesz jak żyjesz, bo księża (w tym pewnie też wspomniany ksiądz Rydzyk) żyją jeszcze gorzej pławiąc się w luksusie, rozbijając drogimi limuzynami (Volvo S-80 to na Jasnej Górze standard) i robiąc ciemnie interesy z postkomunistami.

Wiem, że prześladowaniach ludzie muszą się określić - nie przed systemem, ale przez Bogiem. W prześladowaniach ludzie się nawracają – i co prawda lecą głowy, ale Kościół (napisałem z duże litery ? tak, bo nie chodzi mi o katolicyzm) się rozwija i w niebie się radują.

* * * * * * *

Modlitwa: Panie Boże – nie wiem. Nie wiem co robić bo często moje emocje, a potem i działania angażują się w bieżącą politykę. Podświadomie wiem, że niepotrzebnie. Wypalam się, denerwuje. Niepotrzebnie – wszak Ty dajesz pokój i żyjąc tym Twoim pokojem mógłbym zupełnie luzować się nie przejmując tym co się dzieje w sejmie. Wydaje się, że przyczyną tego jest, iż za mało obcuję z Tobą. Możesz to zmienić? Pewnie możesz więc zmień bo wiem, że zmiany jakie od Ciebie pochodzą są dla mnie dobre. Może też będą dobre dla innych.

Amen

(spacer z biura do domu, po drodze kawiarnia w Forum)


Kategorie: polityka, osobiste, _blog


Słowa kluczowe: sejm, tv trwam, polityka, chamstwo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
8 grudzień 2011 (czwartek), 21:48:48

Precz z choinkami

Odnośnie symboli religijnych, obecności kościoła w przestrzeni publicznej, mieszaniu się kleru w politykę mam swoje własne hasło, które muszę wypowiedzieć:
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Spróbuję je jeszcze wykrzyczeć:

Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!
Żądam natychmiastowego usunięcia choinki z sejmu!


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: krzyż, sejm, palikot, sld, choinka


Komentarze: (1)

Maciej, December 19, 2011 05:09 Skomentuj komentarz


"Ówarzam Rze" dobry pomysł...
Skomentuj notkę
8 styczeń 2010 (piątek), 00:00:00

Sejm wg. bash.org.pl

Podoba mi się, więc tu cytuję, za serwisem www.bash.org.pl:


<seth> przetłumaczysz mi tekst?
<Phaet> ok wal
<seth> "ty pierdolony chuju z tą swoją pierdoloną bandą pojebów"
<Phaet> to będzie tak...
<Phaet> "Szanowny marszałku, wysoka izbo"
<seth> lol chodziło mi na angielski :D


Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: sejm, bash.org.pl


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
22 październik 2007 (poniedziałek), 23:38:38

Zasługi 2 lat rządów PiS

Skoro Kaczyński to teraz będzie opozycja, to mogę po tych dwóch lata napisać co mi się bardzo podobało, a może dopisze (albo ktoś dopisze) co było fatalnego w ich rządach.

Uwaga, będzie wersja 2.0 bo sobie dopisuje i zmieniam.

Na plus, za co mogę być Kaczyńskiemu wdzięczny

  • Usunięcie Samoobrony z rzeczywistości politycznej. Mam nadzieje, że na zawsze.
  • Likwidacja WSI, czyli filmu "Psy 2.2" raczej już nie nakręcą. Na minus sposób, bo Macierewicz z wnioskami i kwitami to powinien do prokuratury chodzić a nie na konferencje prasową.
  • Poważne traktowanie policjantów - ot, choćby wprowadzenie rent rodzinnych i stypendiów dla dzieci tych policjantów, którzy giną na służbie.
  • Sądy 24-godzinne.
  • Pokazanie, że nie ma świętych krów w sądach (zwłaszcza w sądach), prokuratorze, policji, własnej partii. Na minus, że sami nie najlepiej ludzi dobierali o czym przykład Kaczmarka świadczył dobitnie.
  • Zmiany w IPN. Na minus, że tą ustawę lustracyjną to mu nieco spieprzyli ale przez te dwa lata poznaliśmy prawdziwe motywacje kilku mocnych autorytetów przeciwnych lustracji. A prokuratorzy i historycy też mają sporo do roboty (polecam www.ipn.gov.pl)
  • Nieco inne podejście do Brukseli i tematów związanych z Unią Europejską. Może za bardzo gburowate to było, ale fajnie.
  • Poważne podejście do historii. Uporządkowanie Katynia, ale nie tylko, wcześniej kombatantów AK i Powstania Warszawskiego (ale to Lech jak był prezydentem Warszawy zaczął).
  • Twarde potraktowanie roszczeń lekarzy i pielęgniarek. Na minus ugięcie się przed górnikami.
  • Ulgi rodzinne w podatku dochodowym - mniejsze podatki to zawsze coś dobrego!

Ale na minus też się znajdzie:

  • Z ostra kampania, za ostre słowa, często nieprawdziwe i krzywdzące (np. wypowiedziane w stoczni o tym, gdzie stało ZOMO ).
  • Poniżanie Balcerowicza, szczególnie jak jego sprawozdanie sejmowe odbierał marszałek (tfu) Lepper.
  • Wykorzystywanie efektów pracy CBA i ABW w polityce zamiast w prokuratorze.
  • Współpraca z Samoobroną... chyba nie powinien, ale może wszystkiego nie wiem.
  • Wpuszczenie w machinę sejmową kilku dobrych ustaw źle zapisanych a potem udowadnianie całemu światu, że były dobre tylko agenci z marsa kontratakują (np. sprawa lustracji).
  • Obniżanie rangi sądu, w tym TK (choć czasem uważam, że ktoś powinien te "niezawisłe" sądy wyprostować).
  • AntyTaniePaństwo i brak reform finansów publicznych mimo pracy Zyty.

Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: pis, polityka, kaczyński, lepper, sejm


Komentarze: (8)

ky, October 24, 2007 01:19 Skomentuj komentarz


W zasadzie zgadzam się z Tobą z oceną zasług PiS, dopisałbym jeszcze Giertycha, ustrzelenie Wielgusa
a ująłbym ulgi - to nie zasługa PiS.
Do minusów dodałbym:
- próba podporządkowania sobie Trybunału Konstytucyjnego
- podporządkowanie sobie RPP i NBP
- TVP
- "naprawianie" NFZ przez zwiększanie podatków i ograniczanie dostępności świadczeń
- wyłączenie kościoła z lustracji, bez którego lustracja WIELE straci.
- "kotwica budżetowa" - i inne pierdoły na koszt podatników
- 500 metrów autostrad
- unieważnienie przetargu, wożenie się przez 2 lata z Kulczykiem i w końcu podpisanie za cenę +50%
- akcja CBA z Lepperem
- brak zmian w finansach publicznych

Dla mnie ocena ogólna zdecydowanie negatywna mimo wielu dobrych drobiazgów, głównie z powodu zapędów ustrojowych w kierunku totalitaryzmu, wykorzystania ABW i CBA,... i paru innych rzeczy, o których nie chcę pisać, bo tak mi łatwiej...

pozdrawiam,
Krzysztof

w34, October 26, 2007 10:16 Skomentuj komentarz


Co uważam, dopisuje ale
- lustracja kościoła (w znaczeniu KRK) to problem kościoła (w znaczeniu KRK)
- o autostradach to się wygłupiasz - za rok PO będzie się chwalił odcinkiem koło Knurowa i to będzie ich sukces?
- przetarg z Kulczykiem.... no coż, nie wiem, nie znam się. Ja tylko wiem, jaką zasługą Kulczyka i Układu jest regulacja rynku telekomunikacyjnego w Polsce. Na tym się znam, to widzę, widzę jakie koszty ponosimy przez to wszyscy. Może lepiej aby nie było autostrad niż mają być budowane przez Kulczyka.
............. /ciach/ .......
>>> MySQL error no 862.2

ky, October 29, 2007 14:32 Skomentuj komentarz


Gdyby KRK był oddzielony od państwa to lustracja KRK była by problemem KRK, ale ponieważ duchowni KRK mają w Polsce status prawie urzędników państwowych (w zasadzie są osobami zaufania publicznego, są autorytetami moralnymi) to lustracja KRK jest problemem każdego, kto żyje w tym kraju - moim też.

Czemu z tymi autostradami to wygłup? Tego nie rozumiem. Ja jestem prostym człowiekiem - wiem mniej więcej co trzeba zrobić by powstała autostrada i chcę żeby takowe powstały, a to jakoś nie chce zrobić się samo. I nie zrobi się, jeśli ktoś się nad tym problemem "nie pochyli". Nie chcę aby za kilka(naście) lat okazało się, że nadal ich nie ma bo jakoś coś komuś nie było po drodze. Sam ich nie wybuduję na pewno.
W tej kwestii oczekuję, że rząd mnie obsłuży jak obywatela.

A może zamiast /ciach/ na email, o ile to istotne?


w34, October 29, 2007 21:55 Skomentuj komentarz


1. Skoro uważasz, że KRK nie jest oddzielony od państwa to raczej rób tak aby go oddzielić. Lustracja podkreślała by ten związek.

2. Z autostradami dlatego uważam, że się wygłupiasz, bo jest praktycznie niemożliwe, aby jedna ekipa zaczęła budowę (albo przynajmniej uruchomiła jakiś program budowy) i przed wyborami cokolwiek z tego politycznie skonsumowała. Jeżeli PO utrzyma się tylko 2 lata to i tak będą mieli sukces w tej dziedzinie, bo pojadą sobie przeciąć wstęgę pod Knurów i pod Tczew - tylko czy będzie to ich sukces?

3. Ja czasem zastanawiam się, czy lepiej żyć w kraju bez autostrad (skoro Polacy nie potrafią się ich dobrze budować) czy też z autostradami zbudowanymi na kłamstwie i korupcji. Zastanów się - bo korupcja na poziomie władzy rządowej, oprócz tego, że buduje drogie i krzywe autostrady to demoralizuje wszystkie szczeble poniżej i potem nawet remontu skrzyżowania na Sikorniku nie można zrobić tak, aby za dwa lata to skrzyżowanie nie było dziurawe. A autostrada z Kulczykiem... no cóż, ludzie się zmieniają ale Kulczyk to nie jest Bill Gates i swojego bogactwa nie ma dzięki temu, że coś wymyślił i zrobił ale dzięki temu, że kogoś znał. Przykład TP jest dobitny - z naszej branży, na autostradach się nie znam, ale ludzie nie zmieniają się tak łatwo.

Dobrze tzn. w stanie rzeczy, w jakim Bóg chciałby aby się one znajdowały. Dobrze to niekoniecznie znaczy z autostradami.

ky, October 30, 2007 11:33 Skomentuj komentarz


Uważam, że ludzie KRK powinni być traktowani tak jak reszta: jeżeli ksiądz popełnił przestępstwo to powinien być ścigany, sądzony i karany tak samo jak inni obywatele. Jeżeli współpraca z SB jest dla zwykłych obywateli naganna i z tego powodu zostaną zlustrowani i coś ktoś im powie/zrobi to księża powinni być traktowani tak samo - czyli tak jakby KRK w ogóle nie istniał, a oni byli zwykłymi obywatelami.
Lustracja wprowadzona prawem jest nad obywatelami tak to prawo, które ją wprowadza - narzuca pewną powinność, wskazuje to co złe, wyznacza karę. Jeżeli KRK sam ma to sobie zrobić wg. własnych reguł to jest ponad prawem, które obowiązuje pozostałych obywateli. W moich oczach to tak jakby dać mu możliwość rozliczania księży z przestępstw: kradzieży, rozbojów. Uważam, że każdy ksiądz powinien być poddany prawu tak samo jak każdy inny obywatel, KRK nic do tego.
Dlatego uważam, że powinno się w tych kwestiach traktować KRK jakby nie istniał, a ludzi KRK tak samo jak innych. Wyłączenie ludzi KRK spod prawa obowiązującego innych obywateli tylko z powodu KRK jest uprzywilejowaniem KRK i nie powinno mieć miejsca.

Co do autostrad to w zasadzie zgadzam się z Tobą, drażni mnie po prostu tracenie czasu... Ta historia z Kulczykiem i dowodzi, że PiS chodziło tylko do dostanie się do "układu" (R) - jeśli mam wybierać układ z autostradami lub bez to wybieram ten z autostradami, choć wolałbym, żeby mnie nikt nie okradał.

w34, October 30, 2007 20:57 Skomentuj komentarz


KRK - no to skoro tak uważasz, to nie jesteś za lustracją księży, no chyba, że są redaktorami naczelnymi :-)

A co do autostrad - może to moje smuteczki, ale mimo iż lubię jeździć, i lubię jeździć szybko po ładnych autostradach wydaje mi się, że to nie jest aż takie ważne. Podobnie jak wybory i modlitwy wiernych, że ma wygrać ten lub tamten. Coraz bardziej czuję, że Królestwo Boże jest w poprzek, jest ortogonalne do tego świata a niestety, za dużo zajmuję się tym ostatnim. O jakbym chciał aby ludzie bardziej patrzyli na Stwórce niż na premiera, jakby bardziej ufali Jahwe niż PO, radowali się ze zbawienia i nowego narodzenia tak jak się radują z Układu z Schengen, który to niewątpliwie ułatwi przekraczanie granic doczesnych nijak się nie mając do wkraczanie w wieczność. Jakbym chciał... ale co mam robić? Nie wiem - więc tylko w swym smuteczku patrzę się w niebo - może przyjdzie odpowiedź? Póki co proszę. A jest o co.

jacek, October 24, 2007 21:48 Skomentuj komentarz


Brakuje mi w Twojej ciekawej analizie sprawy współpracy z Radiem Maryja, a wydaje mi się, że to sprawa na tyle ważna, że trzeba ją gdzieś umieścić, jeśli zależy nam na pelnej ocenie.
W plusach albo w minusach, bo obojętnie trudno koło niej przejść. Więc ? Uprzedzam, że zajrzałem do Twojego wpisu z 1 września 2004 ! :-)

Na trochę innej płaszczyźnie pojawia się u mnie problem próby oceny Kaczyńskich:
- jacy to faceci (uczciwość, prawdomówność, zdolności przywódcze, posiadanie przymiotów mężów stanu.....)
- kogo właściwie reprezentują/reprezentowali - interes jakiej grupy....dla kogo, wydaje im się, działają i kim, jakim wojskiem, się w swojej walce posługują.

No i jak dla mnie - wypadają tu niestety :-( dość katastrofalnie. A dzisiejsze wystąpienia Jarosława w sprawie zaległych pozwów za 2 lata obrażania go przez opozycję - całkiem mnie przygnębiły.

w34, October 26, 2007 01:15 Skomentuj komentarz


Notka z 1 września 2004 powstała po moim odkryciu Radia Maryja (pierwsze spotkanie) i co ciekawe, jak ją dziś czytam, to zgadzam się z nią całkowicie. Powstało jeszcze kilka notek na temat tego zjawiska (oto zestawienie), wszystkie opisują postrzegane przeze mnie negatywy. Ale czy niema w tym zjawisku jakieś jasnej strony? Wiem, że jest a teraz sprowokowany komentarzem zachciało mi się ją opisać.

Otóż okryłem jeden pozytyw, o którym ciągle jeszcze nic nie napisałem - otóż Radio Maryja (i inne media o. Rydzyka) są wolne, niezależne ... no nie, co ja pisze! Co to jest wolność? Co to niezależność? nie wiem! Więc inaczej - Radio Maryja (i inne media o.Rydzyka) są niewolne i zależne ale zależą od kogoś, kto ma zupełnie inne widzenie świata niż Michnik i jego okolice, czyli liberalne media. I to już wystarcza aby był pozytyw, bo za sprawą Radia Maryja polityka wykluczenia medialnego została w tym kraju choć częściowo przełamana. To jest ten jeden pozytyw.

Nawiasem mówiąc, ten sam pozytyw widzę w Al-Jazeer'ze :-) zwłaszcza tej angielskojęzycznej, a więc dostępnej dla świata.

* * * * * *

A teraz o PiS i ich współpracy. Ta pierwsza notka powstała po wysłuchaniu jakiś tam programów religijnych, przeudochrześcijańskich, ale jak sprawdziłem później, oprócz takich programów i paciorków w RM dużo jest treści społecznych i politycznych, przy czym te ostatnie bazują na zupełnie innym światopoglądzie, innym postrzeganiu świata i rzeczywistości - a skoro tak, to są inne a przez to ciekawe i inspirujące, jak wszystko czego się nie zna.

Otóż Wyborcza może zrobić wywiad z Zbigniewem Ziobro, ale choćby to był wywiad na 3 strony (pamiętam, że czytałem w GW taki wywiad z Giertychem) i choćby go 3 razy autoryzowano to mimo autoryzacji nie dowiem się z niego kim jest Ziobro, bo dziennikarze GW pytają go o rzeczy, które interesują czytelników GW przedstawione w sposób dla czytelników GW właściwy (choć tak naprawdę, pytają go o rzeczy, które każe im zapytać naczelny GW aby pokazać takiego Ziobro we właściwym dla GW świetle). A w Radio Maryja jest inaczej - taki Ziobro jest zapraszany przez wielebnego i w godzinnej, albo i dwugodzinnej rozmowie gadają sobie na tematy nawet takie same, ale w zupełnie w inny sposób, w sposób przyjazny, dogłębny, nieagresywny i twórczy. Oczywiście dziennikarze mają prawo do prokuratorskiej metody wyciągania z człowieka prawdy czyli do krzyżowego oginia pytań - ale czy rzeczywiście po takich odpowiedziach poznaje się poglądy człowieka?

Lubię wieczorne audycje w RM, bo przychodzili tam ciekawi (i nieciekawi) ludzie i mówili ciekawe (i nieciekawe) rzeczy, ale mówili to jakby na innych warunkach. Np. rozmowa o aborcji albo o homo... wiadomo, że będzie miała u podstaw że to grzech ciężki i koniec gadania, ale w trakcie takiej rozmowy padną argumenty, jakie nigdy nie pojawią się w innych mediach, bo w innych mediach takie argumenty nie mogą zaistnieć, nie mają prawa być podejmowane. Podobnie jest z rozmowami o gospodarce, polityce... W RM słucham sobie przez 3 godziny jak Macierewicz mówi o WSI przytaczając fakty ujawnione w raporcie z likwidacji i czuję, że gdzieś to widziałem. Gdzie? Psy 2 - pamiętasz? Był taki film. Ten sam Macierewicz był w innych mediach totalnie ośmieszany, pokazany jako oszołom ale tylko w RM mogłem usłyszeć jego zdanie, poznać jego sposób myślenia. Niekoniecznie się z nim w pełni zgadzam, ale wiem, że gość miał dużo racji (przekonany jestem, że istnienie WSI to znacznie większy problem dla kraju niż istnienie Radia Maryja, a sądząc z ilości artykułów w GW musi być na odwrót). Innym razem słucham tego Macierewicza jak jest skonfrontowany z wpuszczonym na antenę RN byłym premierem Estonii (skrajny liberał, ale konserwatysta - dali mu 2 godziny na wypowiedź, mam ją na mp3 w dziale "dzwięki" - jest doskonała!) i widzę, jak z tego Macierewicza debilny socjalizm wychodzi. Skąd miałem wiedzieć jaki on jest, skoro w TV jedyne co pokazują, to że oskarżył większość polskich ministrów spraw zagranicznych o bycie agentami. Jak się okazało niesłusznie, bo silne papiery w IPN są tylko na 3 z 10 a więc nie większość tylko 1/3.

* * * * * *

I tyle na temat dobrej strony Radia Maryja. A co do PiS i RM - po pierwsze, to ich elektorat i nie wolno go lekceważyć, bo te miliony moherów to też obywatele tego kraju, wbrew temu co mówią tolerancyjni, światli i postępowi (nawiasem mówiąc tu wychodzi tolerancja niektórych - pedałów tolerujemy, mohery i Rydzyki niech znikną). Jeżeli Kaczyńscy chcieli coś powiedzieć swoim to szli do RM a mohery cieszyły się, bo ich premier ich odwiedził i przemówił mówiąc prawdę jaką chcą słyszeć. W innych mediach PiSowcy nie mieli szans się przebić z poglądami.

Co ciekawego - ta miła atmosfera w RM sprawiała, że czasem PiSowcy dawali się sprowokować i mówili rzeczy albo straszne (bo czasami są straszni) albo odlotowe (bo czasem odlatywali) ale na pewno politycznie niepoprawne. Tam Ziobro powiedział, że śmierć Blidy to wina SLD. Ja rozumiem, że może tak myśleć, "bo gdyby SLD nie tolerowało jej kontaktów w mafią węglową"... ale jak SLD będąc partią mafiozów miało by potępiać kontakty polityka z mafią? Ten Ziobro to jakiś głupi jest! Albo Macierewicz... "większość ministrów z MSZ to agenci" - no tak, jak go ojczulkowie podpuścili o Bartoszewskim i Skubiszewskim zapomniał a dla niego przynależność do PZPR i bycie agentem to jedno - a więc "większość".

I tu ciekawostka - w innych mediach stale ktoś nasłuchuje, sprawdza, pilnuje, bo jak taki PiSowiec coś w RM chlapnie, to zaraz należy to w odpowiednim świetle światu pokazać, spytać o opinie kilku "niezależnych" ekspertów, zrobić ankietę w portalu aby lud miał się gdzie wypowiedzieć i właściwie potępić... "Rozmowy niedokończone" kończą się o 24.oo a już o 4.oo na www.gazeta.pl jest wystawiony pręgierz sondażu.

* * * * * *

Zauważyłeś, jak często TVN (i nie tylko) mówi o "imperium o. Rydzyka"? Dlaczego nie mówią o imperium Walterów (kina, portal, telewizje, wytwórnie filmowe, platforma cyfrowa) albo imperium Michnika (gazety, radia, outdory produkcja medialna) - ano dlatego, że od czasów Gwiezdnych Wojen imperium to coś złego a więc ITI i Agora to koncerny a Rydzyk ma imperium. Ale to Rydzyk zieje nienawiścią... tak, bo nazywa ich media "polskojęzycznymi, nie mylić z polskimi".

* * * * * *

Mam gdzieś notkę o antysemickim felietonie Michałkiewicza. O... jest tu! Antysemicki to on jest w warstwie uczuć wywołanych językiem, ale na ile sprawdziłem, wszystkie opisane fakty są prawdą. I jak jestem filosemitą to nie wiem co mam myśleć o tym, że te fakty jakoś nie mogą się przebić przez inne niż rydzykowe lub rydzykopodobne media.

* * * * * *

Tyle się napisałem, że przenoszę ten komentarz do notki.

Skomentuj notkę
24 marzec 2006 (piątek), 22:47:47

Budżet trzeciej RP

Materiał źródłowy:

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2005
z dnia 22 grudnia 2004r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 174.703.733 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 209.703.733 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większà niż 35.000.000 tys. zł.

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2004 z dnia 23 stycznia 2004 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 154.552.589 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 199.851.862 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 45.299.273 tys. zł.

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2002
z dnia 14 marca 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 145.101.632 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 185.101.632 tys. zł. 

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na  kwotę nie większą niż 40.000.000 tys. zł.

(...)

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2003
z dnia 18 grudnia 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 155.697.654 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie  z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 194.431.654 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 38.734.000 tys. zł.

(...)

Źródło: www.sejm.gov.pl

Przemyślenia:

Te liczby są głęboko inspirujące: 194 miliardy! 156 miliardów! ... i to wszystko w imieniu i dla 40 mln obywateli, dla których najczęściej kwoty powyżej 10 tys. zł to czysta abstrakcja.

Jak się podzieli 194 miliardy przez niecałe 40 milionów to wychodzi około 5 tys. zł na obywatela. Ciekawe, czy obywatel sam nie zrobiłby sobie lepiej, za to 5 tys. zł rocznie? I to pytanie wcale nie jest propagandą UPR-u, tylko bardzo poważnym pytaniem o sens istnienia państwa.

Do przemyślenia jest wysokość deficytu finansowanego poprzez zadłużenie. Przecież to 20%! Wygląda na to, że żyjemy na koszt przyszłych pokoleń.

Do zapamiętania:

  • Budżet państwa to około 200mld.
  • Na obywatela to około 5 tys. zł. (jak 200mld podzieli się przez 40 mln)
  • Deficyt około 40 mld czyli 20% budżetu.

Kategorie: obserwator, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: polityka, budżet, ekonomia, deficyt budżetowy, sejm, ustawa budżetowa


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
19 grudzień 2003 (piątek), 10:21:21

Budżet trzeciej RP

Materiał źródłowy:

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2002
z dnia 14 marca 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 145.101.632 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 185.101.632 tys. zł. 

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na  kwotę nie większą niż 40.000.000 tys. zł.

(...)

 

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2003
z dnia 18 grudnia 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 155.697.654 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie  z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 194.431.654 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 38.734.000 tys. zł.

(...)

 

Źródło: www.sejm.gov.pl


Przemyślenia:

Te liczby są głęboko inspirujące: 194 miliardy! 156 miliardów! ... i to wszystko w imieniu i dla 40 mln obywateli, dla których najczęściej kwoty powyżej 10 tys. zł to czysta abstrakcja.

Jak się podzieli 194 miliardy przez niecałe 40 milionów to wychodzi około 5 tys. zł na obywatela. Ciekawe, czy obywatel sam nie zrobiłby sobie lepiej, za to 5 tys. zł rocznie? I to pytanie wcale nie jest propagandą UPR-u, tylko bardzo poważnym pytaniem o sens istnienia państwa.

Do przemyślenia jest wysokość deficytu finansowanego poprzez zadłużenie. Przecież to 20%! Wygląda na to, że żyjemy na koszt przyszłych pokoleń.

Do zapamiętania:

  • Budżet państwa to około 200mld.
  • Na obywatela to około 5 tys. zł.
  • Deficyt około 40 mld czyli 20% budżetu.

Kategorie: obserwator, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: polityka, budżet, ekonomia, deficyt budżetowy, sejm, ustawa budżetowa


Komentarze: (2)

marekm, December 21, 2003 23:46 Skomentuj komentarz


Jak dla mnie to na obywatela wychodzi tylko jakieś 4 tysie, bo Państwo dostanie te 20% budżetu na kredyt a pojedynczy Obywatel to już nie tak łatwo - dyży może więcej ;)

khan-goor, December 19, 2003 10:22 Skomentuj komentarz


bronić UPRu będę jeśli zaatakowan - obywatel może i lepiej by ich nei wydał, ale przynajmniej sam mógłby zdecydować. afterall to są jego pieniądze...
Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.