Notki z roku 2003 i miesiaca numer 7


1 lipca 2003 (wtorek), 01:54:54

Prawda

Muszę zająć się chyba najważniejszą definicją w całym moim systemie filozoficznym.

Definicja #1:
Prawda to opis rzeczywistości.

Użyte pojęcia to:

  • opis - pojęcie związane z wypowiedzią, zdaniem, zapisem, przekazem, słowem i obrazem.
  • rzeczywistość - chyba kolejne pojęcie pierwotne, które rozpisał bym jako "wszystko co było, jest i będzie tu i wszędzie" albo krócej "wszystko wszędzie". A może to nie jest pojęcie pierwotne i właśnie tak można je zdefiniować? Muszę to przemyśleć.

Ale w języku polskim pojęcie to ma jeszcze inne znaczenie:

Definicja #2:
Prawda to wynik operacji porównania jakiegoś opisu z rzeczywistością.

Mamy więc prawdę jako opis (zdania) i prawdę jako ocenę opisu (zdań)


Myśli nieuczesane:

  • Znowu wyszła mi bardzo sucha, bardzo prosta definicja do której ani nic dodać ani nić ująć, nie ma więc też za bardzo co tego komentować.
  • Można popracować nad słowem kłamstwo.
  • Muszę poszukać też związku pomiędzy Słowem (Logos) - Jezusem przez którego zostało stworzone. Przecież Bóg powiedział i jest to co jest, a więc Logos - słowo stwarzające - w chwili stworzenia było prawdą. I pewnie dlatego Jezus nie tylko zna prawdę, ale jest też prawdą.

  • Przy okazji dwa dogmaty:

    Dogmat #1:
    Człowiek nie jest wstanie poznać całej prawdy, która jest zarezerwowana jedynie dla Boga.
    Dogmat #2:
    Człowiek jest wstanie umysłem dojść do prawdę o istnieniu Boga, gdyż niewidzialna jego istota widoczna jest w jego dziełach (w stworzeniu). (Rz 1.18n)
  • Werytologia - mało znane w Polsce pojęcie określające zagadnienia związane z rozważaniem o naturze prawdy.


Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fikipedia, fikisłowa, fiki


Słowa kluczowe: prawda, filozofia


Komentarze: (3)

frogus, August 31, 2004 20:29 Skomentuj komentarz


no i BACH...masz babo placek, całe piękne zdanie pytające w wykonaniu Piłata poszło sobie precz... teraz juz wiem "Co to jest prawda?"

;-)

anonim, August 17, 2016 13:58 Skomentuj komentarz


Komentarz z początku 2016

Prawda to opis rzeczywistości.

A Krzysiu dziś pomógł mi posunąć się nieco w rozważaniach o prawdzie wskazując na niewątpliwy fakt, że opis tworzą osoby.

Ale opisy tworzą osoby. Po co tworzą te opisy? Motywacje są różne, jedną z nich może być chęć manipulowania innymi osobami, a wtedy osoby mogą opisywać nierzeczywistość (bo ktoś w to uwierzy), mogą nieopisywać (czyli zakłamywać opis) rzeczywistość. Jedno i drugie sprowadza się do mniej lub bardziej świadomego kłamania.

Ale motywacje mogą być też inne. Niektóre osoby chcą pomóc innym, poprzez ubogacenie ich o własne przeżycia, obserwacje, wyjaśnienie tego co już zrozumiały. To świadkowie i nauczyciele, przy czym czasem, gdy pojawi się zła motywacja możemy mieć doczynienia z fałszywymi świadkami (mówią o tym, czego nie widzieli), albo złymi nauczycielami (mówią nie tak jak jest).

wojtek, June 15, 2017 19:42 Skomentuj komentarz


Od Daniela przyszło takie coś:

1. Prawda to opis rzeczywistości - wykorzystywana w humanistycznych naukach.

2. Prawda to stwierdzenie, że dany opis jest zgodny z rzeczywistością - wykorzystywana w matematyce czy programowaniu.

Skomentuj notkę
1 lipca 2003 (wtorek), 02:33:33

Zło

Traktatu o pochodzeniu zła nie napiszę, ale definicję spróbuję.

Definicja:
Zło to brak (nieistnienie lub nieobecność) dobra.

Myśli nieuczesane:

  • Zło nie jest przeciwieństwem dobra jak mówią niektórzy ale jego nieobecnością w miejscu, w którym powinno być.
  • Zło to stan rzeczy, który nie jest zgodny z zamysłem Boga.
  • Po stworzeniu nieba i ziemi Bóg rzekł: Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość. Wtedy Bóg, widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. (Gen 1:1-4)

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: zło, dobro, etyka


Komentarze: (1)

wojtek, May 1, 2018 15:36 Skomentuj komentarz


Mirek Gawenda, 1 maja 2018:
Zło to robienie czegoś, co sprawia komuś przykrość.

Wojtek:
Czyli zabranie dziecku dostępu do piły tarczowej jest złem?

Skomentuj notkę
1 lipca 2003 (wtorek), 06:33:33

Bóg

Definicja:
Bóg to osobowy absolut, istota konieczna.

Dyskusja:

  • Proszę się nie śmiać, że zdefiniowałem. Nie zdefiniowałem (choć napisałem, że definicja). Po prostu w moim systemie filozoficznym (Fiki) tak to pojęcie rozumiem.
  • Patrz: teizm, stworzenie

Kilka pożytecznych dogmatów o Bogu:

Dogmat #1:
Bóg jest.
Dogmat #2:
Bóg jest wszechmocny.
Dogmat #3:
Bóg jest stworzycielem wszystkiego.
Dogmat #4:
Bóg jest miłością.

Listę tych dogmatów pewnie kiedyś nieco rozwinę.


Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: bóg, fiki, stworzyciel, stwórca


Komentarze: (1)

Grzegorz, March 21, 2021 15:30 Skomentuj komentarz


Nie da  się określić w słowach Boga,

A już na pewno w tak krótkich

Skomentuj notkę

Stworzenie

Kontrowersyjna definicja

Definicja:
Stworzenie to ta część rzeczywistości, która jako stworzona przez Boga jest od Niego różna.

Dyskusja:

    1. Chyba mam tu sprzeczność w systemie !!! do poprawy !!!
    2. Stworzenie to rzeczowsnik, ale też czasownik, opisujący akt stworzenia. Popracować nad tym !!!!
    3. Patrz: rzeczywistość.
    4. ...

Przy okazji kilka dogmatów:

Dogmat #1:
Pan Bóg stworzył świat bo chciał. Może poprawniej było by wszechświat ale nie chce mi się wydłużać i straszyć tym wszech... Nie wiem dlaczego chciał go stworzyć, ale chciał a ponieważ mógł to stworzył.
Dogmat #2:
Stworzył go takim jakim chciał go stworzyć i powiedziane jest, że to co stworzył było dobre. Dobre więc były wszystkie stworzone byty jak i dobre były wszystkie relacje (związki) pomiędzy tymi bytami. Tak było na początu, gdy wszystko to było dobre, gdyż tak Bóg to stworzył.

Kategorie: fiki, _blog, fikipedia, fikisłowa, zabawa w słowa


Słowa kluczowe: stworzenie, bóg, rzeczywistość


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 lipca 2003 (wtorek), 06:33:33

Usprawiedliwienie

Filozofowie uwielbiali bawić się tym słowem, ale co w nim takiego jest to ja nie wiem.

Definicja:
Usprawiedliwienie to zastosowanie miłosierdzia w konkretnym przypadku.

Myśli nieuczesane:


Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: usprawiedliwienie, odkupienie, zbawienie, prawo, sprawiedliwość


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 lipca 2003 (wtorek), 06:33:33

Nienawiść

Definicja:
Nienawiść to relacja do innej osoby mająca na celu doprowadzenie do jej nieistnienia.

Dyskusja:


Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: nienawiść, osoba


Komentarze: (4)

ky, April 27, 2011 17:01 Skomentuj komentarz


No to pięknie...mamy obowiązkową nienawiść każdego prawdziwego Polka i Katolika do nieprzyjaciół. "Nieprzyjaciel jest po to by go zlikwidować".
Jezus mówił o miłowaniu nieprzyjaciół... ale może nie to tak na prawdę miał na myśli, a może nie doczytałem?
Coś mi się zdaje, że jakoś tak strasznie łatwo zostać tym nieprzyjacielem.
Rozumiem, że jest to nienawiść w imię prawdy, bo kłamstwo to korzeń wszelkiego grzechu...
Jezus mówił o sobie, że jest "drogą, prawdą i życiem", ale pewnie się przejęzyczył... bo prawda ma na imię TU-154...

Prawda-Jezus nawołuje do miłości nieprzyjaciół, a prawda-TU-154, wymaga nienawiści do nich jako czegoś koniecznego do życia w tej prawdzie.

To było by nawet śmieszne pokręcenie, gdyby nie było takie straszne. I to jak straszne...
Istotą każdego bałwochwalstwa jest odrzucenie prawdziwego Boga jakim on jest i stworzenie sobie własnego, takiego jaki jest wygodny. Czasami trudno odróżnić prawdę od kłamstwa, ale po to jest słowo boże, aby to było możliwe. Czasami trudno jest porównać coś co ludzie mówią ze słowem bożym, bo nie widać jawnej sprzeczności, ani jawnej zgodności. A co widać w tym przypadku?

ky, April 28, 2011 00:21 Skomentuj komentarz


Myślę, że każdy kraj ma takich polityków na jakich zasługuje. Politycy kłamią i na wielu nie robi to żadnego wrażenia. Nie ma szukania co jest prawdą, ale raczej szukanie kto mówi prawdę jaką chcę słyszeć... Zastanawiam się gdzie jest granica tej nienawiści. Noce z pochodniami już kiedyś były i smutno się skończyły dla wszystkich uczestników... Po raz kolejny myślę sobie, że skoro nie jestem fanem nienawiści w imię prawdy, jestem nieprzyjacielem. Nazwanie takich jak pożytecznymi idiotami już minęło - teraz jest czas nienawiści. Za chwilę będzie czas krwi...

wojtek, October 2, 2021 09:49 Skomentuj komentarz


Wisława Szymborska
NIENAWIŚĆ

Spójrzcie, jak wciąż sprawna,
Jak dobrze się trzyma
w naszym stuleciu nienawiść.
Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
Jakie to łatwe dla niej - skoczyć, dopaść.

Nie jest jak inne uczucia.
Starsza i młodsza od nich równocześnie.
Sama rodzi przyczyny, które ją budzą do życia.
Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym.

Religia nie religia -
byle przyklęknąć na starcie.
Ojczyzna nie ojczyzna -
byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek.
Potem już pędzi sama.
Nienawiść. Nienawiść.
Twarz jej wykrzywia grymas
ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia -
cherlawe i ślamazarne.
Od kiedy to braterstwo
może liczyć na tłumy?
Współczucie czy kiedykolwiek
pierwsze dobiło do mety?
Porywa tylko ona, która swoje wie.

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita.
Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni.
Ile stronic historii ponumerowała.
Ila dywanów z ludzi porozpościerała
na ilu placach, stadionach.

Nie okłamujmy się:
potrafi tworzyć piętno.
Wspaniałe są jej łuny czarną nocą.
Świetne kłęby wybuchów o różanym świcie.
Trudno odmówić patosu ruinom
i rubasznego humoru
krzepko sterczącej nad nimi kolumnie.

Jest mistrzynią kontrastu
między łoskotem a ciszą,
między czerwoną krwią a białym śniegiem.
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy
nad splugawioną ofiarą.

Do nowych zadań w każdej chwili gotowa.
Jeżeli musi poczekać, poczeka.
Mówią, że ślepa. Ślepa?
Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość
- ona jedna.

wojtek, October 2, 2021 09:52 Skomentuj komentarz


Zamieszczam tu ten wiersz Szymborskiej z mieszanymi uczuciami. Rzadko przekonują mnie poglądy autorki, przeraża jej światopogląd, a za dobry uważam tylko wiersz o kocie "Kot w pustym mieszkaniu".

Do tego dowiedziałem się, że wiersz ten pojawił się na pierwszej stronie Wyborczej dzień po odwołaniu Rządu Olszewskiego czyli 5 czerwca 1992, a więc był użyty aby pogłębić zakłamanie.

A to wszystko dlatego, że dalej czytam biografię Michnika i sobie przypominam. Przypominam jaki to byłem niedoinformowany, zwodzony i zwiedzony, jaki byłem głupi. A dziś chcę być mądry więc sobie przypominam aby się nauczyć.

Skomentuj notkę
1 lipca 2003 (wtorek), 06:33:33

Wola

Kręcenie się koło pojęcia osoba wymaga zajęcia się tym pojęciem.

Definicja:
Wola to jeden z podstawowych atrybutów osoby stanowiący o możliwości podejmowania przez nią decyzji (aktów woli).

Dyskusja:

  • Raczej nie - zbyt podobne do to jest do wolności. Wola to raczej jakiś aparat wewnątrz osoby, który służy do podejmowania i artykułowania decyzji wypracowanych w umyśle (rozumie), ale co to jest umysł?
  • Patrz: wolność, odpowiedzialność

Kategorie: fiki, _blog, fikipedia, fikisłowa


Słowa kluczowe:


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 lipca 2003 (wtorek), 06:33:33

Odpowiedzialność

Definicja:
Odpowiedzialność to gotowość do ponoszenia wszelkich konsekwencji własnych decyzji (aktów swojej woli) i działań.

Obserwacja:

  1.  osoby zniewolone zwolnione są z odpowiedzialności, gdyż (wieczne?) konsekwencje ich działań przechodzą na osobę to działanie wymuszające.
  2. ...

 


Kategorie: fiki, _blog, fikipedia, fikisłowa


Słowa kluczowe: odpowiedzialność, wolność, osoba


Komentarze: (1)

kalarepa, July 1, 2008 10:02 Skomentuj komentarz


Osoby zniewolone z własnej woli, ponoszą odpowiedzialność za swoje czyny i za oddanie sie w niewole... Spychologia tu nie działa...
Skomentuj notkę
1 lipca 2003 (wtorek), 06:34:34

Głupota

Definicja:
Głupota to cecha działania, myślenia, albo postawy charakteryzująca się brakiem wiedzy lub błędnym wnioskowaniem z wiedzy posiadanej.

Myśli nieuczesane:

  1. To trudne słowo a więc i definicja kiepska.
  2. Dobre chęci, szczerość intencji, miłość (chęć czynienia dobra) nie likwidują głupoty.
  3. Doroszewski: https://sjp.pwn.pl/doroszewski/glupota;5430678.html
  4. PWN: https://sjp.pwn.pl/szukaj/głupota.html
  5. WiKi: https://pl.wikipedia.org/wiki/Głupota

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia, zabawa w słowa


Słowa kluczowe: głupota, mądrość


Komentarze: (1)

wojtek, April 9, 2018 14:11 Skomentuj komentarz


Głupota to rozkosz unikania wątpliwości.

Skomentuj notkę
1 lipca 2003 (wtorek), 11:38:38

Blogowanie, oswajanie i odpowiedzialność

1) Zastanów się, zanim w czyimś blogu wciśniesz "skomentuj". Skomentowanie może przypadkiem stworzyć więź! Możesz zacząć oswajać!

2) Zawsze stajesz jest odpowiedzialny, za to co oswoiłeś. Odpowiedzialność nie pozwala ot tak zrywać więzi mimo, że tak łatwo i bez konsekwencji można to zrobić w internecie.

3) No chyba, że wciskasz "skomentuj" by niszczyć. Tak też można ale wtedy masz problem: sam nie nadajesz się do oswojenia.

4) Prosty podział blogerów: oswajacze, szukający oswojenia i wojownicy, jakże często nieoswojeni.

* * * * *


Cytat z Małego Księcia

- Dzień dobry - powiedział lis.
- Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł.
- Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!
- Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...
- Jestem lisem - odpowiedział lis.
- Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...
- Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.
- Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy "oswojony"? (...)
- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie. (...) Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...
Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.
- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
- A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
- Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.
- Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.
(...)
W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:
- Ach, będę płakać!
- To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic złego. Sam chciałeś, abym cię oswoił...
- Oczywiście - odparł lis.
- Ale będziesz płakać?
- Oczywiście.
- A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?
- Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.
(...)
A oto mój sekret – powiedział lis - Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu. Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.


Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: blog, blogowanie, Mały Książe, odpowiedzialność


Komentarze: (4)

anioł_nadziei, March 25, 2006 22:42 Skomentuj komentarz


czytałam pare lat temu:) świetne mądre nie tylko dla dzieci ;) napisalam komuś, ze jestem jeszcze nieoswojona dla niego.zapytał ( w ramach lekccji francuskiego) po franc. czym jest to oswajanie. przesłałam mu wlasnie fragmencik z tej stronki:) bo chce.zeby mnie oswoił. pozdrawiam

_wynocha_, July 2, 2003 12:04 Skomentuj komentarz


nie czytalaam "malego ksiecia"...zaluje. Fragment piekny, na parwde.

mosnnn, September 30, 2007 07:47 Skomentuj komentarz


nie no ja na jutro musze z tego napisac recenzsje o sowojenir

Kate, May 9, 2008 19:54 Skomentuj komentarz


Niedawno czytałam tą książkę, piękna, mądra, dla każdego... Mam do napisania wypracowanie na temat: Wybierz i rozwiń sentencję myślową. Co wybrałam??? Jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś...
Skomentuj notkę
2 lipca 2003 (środa), 00:33:33

Wiara

Filozofowie uwielbiali bawić się tym słowem, ale co w nim takiego jest to ja nie wiem.

Definicja:
Wiara to dopełnienie wiedzy w poznaniu o to, czego wiedzieć się nie da.

Myśli nieuczesane:

  • Inne określenia:
    • Wiki:
      Wiara – nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia w warunkach braku wystarczającej wiedzy.
    • PWN:
      Wiara - przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni.
    czyli moja definicja bardzo przypomina tą z Wiki.
  • W miejsce tego poznania może zdefiniuję pojęcie światopogląd.
  • Drugi list do Tymoteusza 3:7
    ... takie, co to zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania ...

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: prawda, wiara, wiedza, światopogląd


Komentarze: (1)

anonim, September 16, 2007 22:10 Skomentuj komentarz


Robocza definicja Marka P:

Wiara jest jak wiedza, człowiek wie/wierzy w coś ale nie może tego udowodnić a mimo wszystko jest dla niego pewne jak fakt ze to coś istnieje.
Wiedza jest wtedy jak sie to da udowodnić, dotknąć, potwierdzić.
A reszta to przypuszczenia.
Skomentuj notkę
2 lipca 2003 (środa), 01:33:33

Byt

Filozofowie uwielbiali bawić się tym słowem, ale co w nim takiego jest to ja nie wiem.

Definicja:
Byt to coś :-)

Myśli nieuczesane:

  1. Wszystkie byty ("cosie") tworzą rzeczywistość.
  2. Po polsku: pojęcie :-)
  3. Byt to coś, na co nie ma zaprzeczenia bo niebyt jest niemożliwy. Jeżeli coś można nazwać, to niezależnie od tego czy istnieje czy też nie istnieje to jest już bytem - tylko dlatego, że zostało nazwane.

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: byt, pojęcie, filozofia, niebyt


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę

Wiedza

Ważne słowo, i muszę się z nim zmierzyć aby wejść w epostemologię

Definicja:
Wiedza to znajomość prawdy

Myśli nieuczesane:

  • Kluczowe, dla tej pracy będzie wyjaśnienie relacje pomiędzy pojęciami: wiedza, wiara, poznanie, Poznań, światopogląd. Każdemu z tym słów należy poświęcić czas.
  • Przy okazji mogę za pomocą Biblii sformułować jeden ważny dogmat:
Dogmat #1:
Bóg wszystkim ludziom objawił to co o Bogu wiedzieć można. Umysłem, poprzez jego dzieła widać jego potęgę i bóstwo. (Rz 1.18n)

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: wiedza, światopogląd


Komentarze: (1)

kalarepa, July 1, 2008 10:12 Skomentuj komentarz


...i nieprawdy.
Skomentuj notkę
2 lipca 2003 (środa), 10:34:34

Teizm

Czas zając się też światopoglądami.

Definicja:
Teizm to system filozoficzny zakładający istnienie jednego, osobowego Boga będącego przyczyną wszystkiego co stworzone, znajdującego się poza i ponad stworzeniem a wpływającym na jego losy.

Myśli nieuczesane:

  1. Psalm 16:2
    "Mówię do Jahwe: Tyś jest Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą."
  2. Teizm, zakładający, że źródłem wszystkiego jest Bóg stoi w opozycji do humanizmu, wskazującego na człowieka jako najwyższą wartość. O materializmie też należałoby wspomnieć ale mi się nie chce.
  3. O ateizmie można krótko: "Rzekł głupiec w sercu swoim: nie ma Boga".

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: Bóg, teizm, humanizm, ateism


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
3 lipca 2003 (czwartek), 02:33:33

Osoba

To dość trudne pojęcie.

Definicja:
Osoba to byt o rozumnej naturze, cechujący się odrębnością od innych bytów, posiadający umysł, charakter, wolę, świadomość własnego istnienia i własny systemem wartości.

Można też podejściem enumeratywnym:

Definicja:
Osoba to Bóg, innych duch lub człowiek.

Dyskusja:

  • Osoba może przyjmować oświadczenia woli od innej osoby i zaciągać zobowiązania wobez innych osób. Osoba może też komunikować (tzn. wymieniać myśli i idee) z innymi osobami.
  • Osoba ma (albo powinna mieć) charakter.

Dogmaty:

Dogmat #1:
Bóg jest osobą. '(z def.)'
Dogmat #2:
Człowiek jest osobą bo tak (tzn. na swoje podobieństwo) uczynił go Bóg.

Todo:


Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: osoba


Komentarze: (1)

Liberty, July 22, 2007 13:50 Skomentuj komentarz


Dogmaty to aksjomatny dla filozofow i teologow ;)
Skomentuj notkę

Miłosierdzie

Filozofowie uwielbiali bawić się tym słowem, ale co w nim takiego jest to ja nie wiem.

Definicja:
Miłosierdzie to postępowanie eliminujące karę względem osoby winnej, tj. osoby wg. której dokonano sprawiedliwej oceny z zastosowaniem obowiązującego prawa.

Myśli nieuczesane:

  • Miłosierdzie to jakby zaprzeczenie sprawiedliwości, choć nie bo zaprzeczenie byłoby niesprawiedliwością, czyli postępowaniem niezgodnym z prawem. Miłosierdzie to prawo osoby, która ma prawo karać do tego, aby nie ukarać.
  • Patrz: sprawiedliwość.

Kategorie: fiki, _blog, fikipedia, fikisłowa


Słowa kluczowe: sprawiedliwość, miłosierdzie, łaska, prawo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę

Wojna

Mocne słowo:

Definicja:
Wojna to użycie wobec osoby przemocy, mające na celu przełamanie jej woli.

Myśli nieuczesane:

  • W polityce (a głównie tam funkcjonuje wojna) pojęcie to definiuje się tak:
    Definicja wg. Clausewitz'a
    Wojna to jedno z narzędzi prowadzenia polityki, w którym akceptuje się użycie przemocy.
  • Bardzo podobne słowo to gwałt.

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: gwałt, wojna, Clausewitz


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
3 lipca 2003 (czwartek), 15:04:04

Dobro

To bardzo trudne słowo, ale nie ma innego wyjścia, też muszę się z nim zmierzyć, bo często się go używa. Używa się go zarówno jako absolutu (to jest dobre), jak i wskazania kierunku w relacji (lepszy).

Definicja:
Dobro to stan rzeczy w jakim Bóg chce aby się one znajdowały.

Uwagi:

  • Taką wymyśliłem i chyba lepszej szybko nie wymyśle.
  • Z takiej definicji płynie prosty wniosek, że to Bóg określa co jest dobrem. I koniec dyskusji, bo nie dyskutuje się z Bogiem-Strówcą a już na pewno nie dyskutuje się z Nim o tym co jest dobrem. Dlaczego? To proste: stworzenie nie ma potencjały etycznego aby oceniać Stwórcę.
  • Patrz: zło. ????? !!!!
  • Z tego wynika też, że Bóg mając zamiary względem nas nas kocha, gdyż te zamiary są dobre. -> miłość.
  • Niedawno ta definicja wyglądała tak:
    Dobro to stan rzeczy w jakim Bóg chciał aby się one znajdowały.
    Bóg chciał w miejsce Bóg chce. Jest różnica? Tak.....
  • Ateistów, sceptyków, agnostyków bardzo przepraszam, ale nie potrafię stworzyć definicji dobra bez pojęcia Stwórcy, Boga, który wszystko stworzył.
  • No i jeszcze garść dogmatów:
    Dogmat #1:
    Wolne osoby, w wyniku swoich decyzji (aktów woli) sprzeciwiły się Bogu przez co zakłócony został porządek wszechświata - w miejsce wszechobecnego dobra lokalnie tego dobra może nie być, czyli obecne jest zło.
    Dogmat #2:
    Przeciwko Bogu wystąpił Szatan.
    Dogmat #3:
    Pierwsci ludzie: Adam i Ewa złamali prawo ustawione przez Boga.
    Dogmat #4:
    Szatan miał swój udział w grzechu pierwszych ludzi, ale to wcale nie zdejmuje z nich odpowiedzialności za ich decyzje, której konsekwencje obejmują od momentu upadku cały świat.

    ...

  • ...
 

Kategorie: Zabawa w słowa, _blog, fikisłowa, fikipedia, fiki


Słowa kluczowe: dobro, Bóg, filozofia


Komentarze: (1)

wojtek, May 18, 2018 14:24 Skomentuj komentarz


Dziś na fejsie......
No i mam kolejną, fajną, praktyczną definicję.

Dobro := coś, co daje mi korzyść.

Rzeczywiście, często jest używana w naszym społeczeństwie. Ja jednak będę się starał używać innej, bo to przyniesie mi korzyść :-)
Bo to co przyniesie nam korzyść jest lepsze :-)

Skomentuj notkę
4 lipca 2003 (piątek), 06:33:33

Grzech

W polityce mamy wielką aferę, więc ja zastanawiam się nad takim słowem:

Definicja:
Grzech to postawa lub działanie sprzeczne z charakterem Boga.

Myśli nieuczesane:

  1. Patrz: bezbożność, Afera Rywina
  2. Ale fajnie. Udało się uciec od uczynkowej definicji pojęcia.
  3. Widzę potrzebę popracowania nad pojęciem zła.
  4. Przy okazji powstaje fajny dogmat, pewien element mojej wiary:
    Dogmat #1:
    Grzech jest przyczyną oddalenia człowieka od Boga - oddalenia, które powoduje iż człowiek Boga nie widzi i nie ma z nim społeczności podobnej do tej, jaką miał po stworzeniu i jakiej pragnął z nim mieć Bóg.
  5. Przy założeniu innym niż teizm dyskusja o grzechu nie ma sensu.

Kategorie: fiki, _blog, fikipedia, fikisłowa


Słowa kluczowe: grzech, bezbożność, zło


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
4 lipca 2003 (piątek), 10:36:36

Kobiety na falach

Miało być pogodnie, ale chyba się nie da widząc jak fachowo przeprowadzają u nas kolejną kampanie na rzecz aborcji. Widać, że zdolny gość to zaprojektował bo sekwencja wszystkich wydarzeń, wypowiedzi polityków, news-ów, artykułów prasowych i dyskusji jest poukładana naprawdę genialnie. Szkoda tylko, że znowu do złego .....

W związku z tym, po raz kolejny przypomniałem sobie o co tu chodzi i dlaczego tak jest: aby lepiej zapamiętać postanowiłem sparafrazować nieco źródło i zapisać to nieco bardziej nowocześnie.

Oto co mi wyszło:

Moja parafraza 1 rozdziału Listu do Rzymian

Bogu bardzo nie podobają się na postawy ludzi, którzy odrzucają prawdę o Bogu, którą mają bo Bóg im ją objawił ponieważ cały czas widać w świecie jego cechy: potęgę i bóstwo. Obserwując i zastanawiając się nad wszechświatem można uświadomić sobie jak wielkie są dzieła Boga więc osoby zaprzeczające jego istnieniu nie mogą się wykręcić.

Ponieważ jednak ludzie Ci, choć Boga w stworzeniu poznali, nie oddali mu czci jako Bogu pokopało się ich rozumowanie i zaciemniły się ich umysły. Myśląc, że są niesłychanie mądrzy w rzeczywistości stali się głupcami chwaląc się i ciesząc ze swych dzieł.

Dlatego Bóg sprawił, że ich kierują się własnymi żądzami w sposób nie szanujący i niszczący ich własne ciała. Kobiety zaczęły uprawiać seks lesbijski a faceci zaczęli się pedalić by potem sami ponieść zapłatę na swoich ciałach chorując na AIDS i inne choróbska.

Ich zakręcony rozum sprawił, że czynią rzeczy złe: są chciwi i kłamliwi, propagują ateizm, agnostycyzm i różne demoniczne religie wschodu. Zazdroszczą, zabijają, korumpują, podstępnie walczą o władzę a wszystko to w swojej pysze i zuchwałości, braku poszanowania dla zwyczajów i tradycji, bez serca i rozumu, wykorzystując wszystkie swoje zdolności do złego.

Oni to, wiedząc że ci co tak robią mają przed Bogiem przechlapane nie tylko sami tak czynią ale również pochwalają i zachęcają innych aby tak czynili.

A teraz tekst w oryginale:

Biblią Tysiąclecia, List do Rzymian, rodział 1, wersety od 18

Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił.

Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy.

Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów.

Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen.

Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.

A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości.

Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.


Kategorie: obserwator, etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, List do Rzymian, parafraza Listu do Rzymian, moralność, aborcja, kobiety na falach


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 lipca 2003 (sobota), 11:23:23

Miłość

Kolejne słowo, tak często używane przez nas w świecie:

Definicja #1:
Miłość to relacja między osobami, zakładająca czynienie drugiej osobie dobra. Czasami miłość wymaga ofiary.

Problemy:

W definicji pojawiają się dwa niebezpieczne słowa:

  • Relacja - w zasadzie można je olać, bo w matematyce (i pewnie w logice też) jest to pojęcie pierwotne. Ale w życiu?
  • Dobro - tego już olać nie można bo kto wie co to znaczy dobro? Ale jest coś takiego w moim FiKisłowniku.
  • Ale głównym problemem jest to, że naszym języku słowo to ma dwa znaczenia, i nie wolno lekcewarzyć faktu istnienia tego drugiego, oraz totalnego pomieszania obu tych określeń.

Druga definicja:

Definicja #2:
Miłość to pozytywny stan emocji wywołany bliskością drugiej osoby.

Mamy więc dwie definicje bo i miłości są co najmniej dwie. Jest miłość - chcę twojego dobra (dobra obiektywnego) ale jest też miłość -  jest mi z tobą dobrze (przyjemnie - pojęcie subiektywne). I na tym zderzeniu subiektywizmu z dobrem obiektywnym często iskrzy i wybucha.


Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fikipedia, fikisłowa, fiki


Słowa kluczowe: miłość, dobro, filozofia


Komentarze: (7)

senny_m, January 31, 2005 12:25 Skomentuj komentarz


Moim zdaniem niebezpieczne jest odniesienie do "ofiary".
Myślę, że miłość charakteryzuje się pięknem i szacunkiem, a co za tym idzie szczerością, a to z kolei jest powodem do tego, aby zaufać tej drugiej osobie.
Jestem zdania, że miłość jest zjawiskiem czysto "psychicznym".

dominisia, November 8, 2003 21:12 Skomentuj komentarz


dobro jest wtedy kiedy wiemy ze nie jest to zlem. mozemy tez nazwac to dobrem kiedy lubimy co robic i nie wyrzadamy sobie i innym krzywdy.
a tak o propos milosci to mysle ze to mozna odebrac inaczej, aby jej/jemu z Toba bylo dobrze i zeby Tobie z nia/nim bylo dobrze..a te dobrze to mozemy sobie podumac. moze fizycznie dobrze, a moze psychicznie:P

Brawo, August 12, 2009 14:24 Skomentuj komentarz


Miłość może być również do Ojczyzny, nie tylko do osoby. Można przy okazji rozbudować ją.

wojtek, April 12, 2018 14:37 Skomentuj komentarz


Miłość może być do ojczyzny na ile ojczyzna da się uosobić. Zapewne się da, i to całkiem sporo, wszak ojczyzna to grupa ludzi połączona jakoś z terenem.

sznyt, December 6, 2009 02:02 Skomentuj komentarz


Zgodzę się z Twoją definicją, ale dołożę swoje 3 grosze.

Miłość- niekończąca się, dobrowolna ofiara z siebie, dla dobra innej osoby (osób).

1: "niekończąca się" = trwała
2: "dobrowolna" oznacza podejmowanie czynności bez przymusu, nie ma czynników wpływających na wolę: jak planowany zysk
decyzja podejmowana jest jednokrotnie (choć "codziennie wybierać muszę")
3: "ofiara": coś co wymaga wysiłku, wkładu własnego, może być cierpieniem, może być wyrzeczeniem, przekraczaniem siebie i swoich słabości ( to chyba najtrudniejszy element tej definicji, ale najbardziej niezbędny, [por. 1 Kor 13], bo jakże ciężko nie zazdrościć, nie unosić się pychą, nie dopuszczać się bezwstydu, wszystko znosić, wszystkiemu wierzyć, itd.)
4: "z siebie" oznacza,że nie czyimś kosztem, ale moim, własnym, moje ja
5:"dla dobra" - dla szczęścia, dla rozwoju, dla wzrastania
(nie zawsze musi to być dobro, szczęście chwilowe, niekiedy wręcz odwrotnie, często dopiero spojrzenie z perspektywy pozwla to realnie ocenić)
6: "dla osoby" - niby oczywiste, ale niektórzy wydaja się miłować przedmioty, chwile, wrażenia. Ja nazywam to wtedy zniewoleniem.

Definicja myślę trudna, ale warta rozważenia

wojtek, April 9, 2018 12:36 Skomentuj komentarz


Z dyskusji na fejsie wnoszę:

Miłość to relacja między osobami, zakładająca czynienie drugiej osobie dobra nawet kosztem utraty jakiejś swojej wartości.

wojtek, April 12, 2018 17:50 Skomentuj komentarz


Rozważania o miłości:

Miłość to władza służącą. Dobre!
Miłość wyraża się tym że
tworzy,
dzieli się władzą,
tworzy nową przestrzeń,
przekazuję ją do zarządzania osobie kochanej,
jest kreatywna,
tworzy nowe obszary do rządzenia.
Bardzo błędne jest współczesne rozumienie miłości (troszkę hipisowskie) jako najwyższej formy tolerancji, jako przyzwolenie na róbcie sobie co chceta i pozostawienie pełnej wolności.

Takie rozważanie:
Bóg jest miłością.
Miłość jest miłością gdy jest się królem.
Znaczenie semantyczne słów: pan i król jest jednak różnice. Niby jeden i drugi ogranicza wolność ale Pan to może mieć niewolnika, a król ma poddanych, bo jego władze bazuje na autorytecie (może ustanowiony na zewnątrz ale jednak) a władza pana już tylko na sile i pozycji.
Król jest ojcem, rządzi z miłością.
ponieważ Jezus jest panem panów i królem królów to tylko król, który korzysta z władzy Jezusa jest królem. Każdy inny, który Jezusa nie uznaje i z Jego autorytetu nie korzysta jest uzurpatorem i gdy Jezus się pojawi będzie uciekał. No tak - wszak wszelka władza pochodzi od Boga i warto tą myśl rozwinąć.
Władcy działający w autorytecie Boga dzielą się swoją władzą i tworzą nowe obszary, aby nowe osoby mogły też władzę sprawować - robią tak rodzice! Przeciwieństwem jest korpo i wojsko ….
W korpo i w wojsku często bywa inaczej - tam trzyma się władzę, nie daje się jej, co najwyżej używa się wykonawców, którzy będą wykonywać rozkazy.

Skomentuj notkę
7 lipca 2003 (poniedziałek), 23:26:26

ks. Maliński i humanizm

Kiedyś (pewnie jakieś 18 lat temu, więc w okolicach 1986 roku) przyjechał do Gliwic na rekolekcje ks. Maliński. Postać w kręgach bardzo znana, ciekawa i mądra.

Przez trzy dni, w mocno nieogrzewanym kościele ksiądz głosił kazania opierając swoją wywody na odpowiedzi na pytanie, które kiedyś pewien młodzieniec zadał Jezusowi: "Nauczycielu dobry, co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne?"

Odpowiedź ks. Malińskiego oparta była na trzech poleceniach:
- masz wierzyć,
- masz kochać,
- masz tworzyć
i rozwinięcie tych słów zajęło księdzu trzy rekolekcyjne wieczory.

Bardzo utkwiło mi to w pamięci. Bardzo, skoro tak dobrze pamiętam to przez tyle lat. Wiem, że te słowa wywarły na mnie wielki wpływ, gdyż przez wiele lat starałem się wierzyć, kochać i tworzyć oraz stale żyjąc w poczuciu winy pokutować za to iż tak słabo wierzę, wcale nie kocham a moja twórczość to albo odtwórczość albo pogoń za kasą i sławą przez większość dnia spędzonego w pracy.

Po wielu latach odkryłem jak bardzo humanistyczne jest to nauczanie a do tego jak mało biblijne! Co więcej - jak toksyczne okazało się dla świeżo nawróconego grzesznika odciągając go od łaski i posłuszeństwa.

Po co na postawione przez bogatego młodzieńca pytanie wymyślać niestworzone rzeczy skoro Jezus udzieli na nie odpowiedzi! Nie mówił nic o wierze, kochaniu i tworzeniu - przynajmniej nie wtedy i nie tej osobie. Tej osobie po prostu powiedział "chodź za mną!" i to była właściwa odpowiedź.

A ks. Maliński? No cóż - niektórzy ludzie są tacy mądrzy że nie widzą takich prostych rzeczy. Dlaczego? Może po prostu chcą pokazać swoją mądrość i nie przeszkadza im nawet to, że konfrontując ją z Jezusem szkodzą sobie, innym a w najlepszym przypadku tylko wypadają blado.

A dlaczego przypomniałem sobie o tym prawie dziś? Może znowu gdzieś ktoś powiedział, ze "ks. Maliński to taki mądry człowiek"?


Kategorie: humanizm, katolicyzm, _blog


Słowa kluczowe: ks. Maliński, humanizm, rekolekcje


Komentarze: (2)

Motszef, September 22, 2008 05:35 Skomentuj komentarz


Nie rozumiem... Czy pójście za Jezusem to coś innego niż wierzenie mu, kochanie i twórczy rozwój? Ja nie widzę żadnej sprzeczności.

michal, June 10, 2009 10:22 Skomentuj komentarz


No właśnie też do końca nie rozumiem tego wywodu. Przecież trzeba kochać i wierzyć. A tak na marginesie pisze się "chodź"
Skomentuj notkę
8 lipca 2003 (wtorek), 10:40:40

Zabawa w słowa: Dobro (podejście drugie)

Definicja:
Dobro to stan rzeczy w jakim Bóg chce aby się one znajdowały.

Uwaga:
Względem mojej poprzedniej wersji tej ślicznej definicji poprawiam słowo "chciał" na "chce" bo coś mi się wydaje, że Bóg nie ma problemu z czasem, a zwłaszcza z czasem przeszłym.

Kategorie: zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: dobro, Bóg, filozofia


Komentarze: (1)

believe, November 10, 2004 16:40 Skomentuj komentarz



oj niema niema i dzieki mu za to =)
Skomentuj notkę
9 lipca 2003 (środa), 06:34:34

Podatki

Definicja:
Podatek to przymusowe, bezzwrotne, nieodpłatne i powszechne świadczenie na rzecz państwa, ustalone przez władcę a egzekwowane za pomocą mocy państwa (środków przymusu bezpośredniego).

Myśli nieuczesane:

  1. Połączyć ze słowami: państwo, władza, moc, przemoc.
  2. Podatki są konsekwencją istnienia państwa jako organizacji społecznej, która o coś ma dbać.
  3. Nie lubię podatków. Ale jak już muszą być to niech będą dwa: pogłowne (równy dla każdego dorosłego) i kominowe (jako podatek lokalny).

Kategorie: fiki, _blog, fikipedia


Słowa kluczowe: podatek, podatki, państwo, pogłówne, pogłowne, podatek pogłówny, kominowe


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 lipca 2003 (czwartek), 13:48:48

Uczucia a wola

Ks. Jan Pisula pisząc w pewnym artykule o odpustach napisał, że jedną z
konsekwencji upadku (grzechu) człowieka jest niemożliwość do zapanowania
woli na własnymi uczuciami.

Kurcze ... dobre to jest! Ten facet ma racje!


Dopisek, jesień 2020:

Ale tek ksiądz nie zna Ducha Świętego, który jest w człowieku i powinen przeczytać 7 rozdział Listu do Rzymian nie kończąc na końcu rozdziały ale wchodząc w rozdział 8. Temat jest trudny ale człowiek duchowy zapanować nad własną wolą może. Patrz Gal 2:20.


Dopisek kolejny

Artykuły już nie ma bo strona Diecezji Kaliskiej uległa przebudowie. Ale jest archiwum internetowe więc ją sobie odzyskałem i zachowuje, choć nauka o odpustach to wielkie bzdury są propagowane przez kościół rzymski od wielu wieków.

Diecezja Kaliska - KST - Ks. R. Pisula - Odpusty  w  kontekście  Wielkiego  Jubileuszu 2000

Również i dzisiaj Kościół zachęca wszystkich swoich synów, ażeby rozważali i zastanawiali się, jak wielkie ma znaczenie praktyka odpustów dla życia poszczególnych wiernych, a nawet dla rozwoju całej wspólnoty chrześcijańskiej[1].
(...) pragnąc dać wyraz macierzyńskiej trosce Kościoła, postanawiam, aby wszyscy wierni, odpowiednio przygotowani, mogli przez cały czas trwania Jubileuszu korzystać obficie z daru odpustu (...)
[2]

    Nauka o odpustach ukształtowała się w Kościele przede wszystkim wokół praktyki lat jubileuszowych. Z tego powodu dla jej zrozumienia wydaje się bardzo pomocne krótkie ujęcie teologicznego sensu, jaki posiada jubileusz w Piśmie świętym (§.1). Następnie odniesiemy tę prawdę do katolickiej doktryny o odpustach, aby ukazać jej treść, znaczenie i aktualność (§.2).

Zarys teologii jubileuszu w Piśmie świętym jako kontekst nauki Kościoła o odpustach[3]

    Zgodnie z tradycyjnym schematem teologii biblijnej, mówimy o jubileuszu jako instytucji ustanowionej przez Boga, która posiada trzy wymiary, niepodzielnie ze sobą złączone i stanowiące jedną całość: zapowiedź (jubileusz starożytnego Izraela), wypełnienie (jubileusz Jezusa) i kontynuacja (jubileusz Kościoła).

Sens lat jubileuszowych w Starym Testamencie

    Korzeniem tradycji jubileuszu w Biblii jest prawo roku jubileuszowego zawarte w Kpł 25. Jest to rok ustanowiony przez Boga, obchodzony co 50 lat, który rządzi się wyjątkowymi prawami i nosi zaszczytne miano rzeczy świętej(ponieważ miał pomagać Izraelitom zbliżyć się do Boga - Świętego). Termin jubileusz pochodzi od słowa jobel - barani róg, za pomocą którego uroczyście obwieszczano rok jubileuszowy na całym terytorium Izraela i nawoływano do wspólnego przeżywania radości (stąd łać. jubileo - raduję się). Zasadniczym powodem tej radości w starotestamentalnym roku jubileuszowym miało być przekreślenie wszelkich długów, na pierwszym miejscu materialnych. Dotyczyć to miało szczególnie tych synów Izraela, którzy dla wyrównania zaciągniętych pożyczek oddali w zastaw swoją ziemię i stali się najemnikami, a w końcu zostali zmuszeni sprzedać siebie, swoją rodzinę, przyjmując status niewolników. Oni to właśnie w roku jubileuszowym odzyskiwali prawo własności do swojej ziemi i otrzymywali utraconą wolność. W ten sposób powracali niejako do pierwotnego porządku, ustalonego przez Jahwe po zdobyciu Kanaanu. Był to powrót do pierwotnej relacji z Bogiem jako Tym, który wybrał i pokochał naród Izraela, wyzwolił go z Egiptu, zawarł z nim przymierze i dał mu ziemię - a wszystko to za darmo. Oto pierwszy aspekt jubileuszu Starego Testamentu: dar wolności, wyzwolenie, rozumiane jako przywrócenie takiej relacji z Bogiem, jaką On sam ustanowił przez niezasłużony dar dla Izraela.

Drugi aspekt jubileuszu nierozerwalnie łączy się z pierwszym: każdy dług bowiem zakłada uzależnienie od innych, podział na bogatych i biednych, ważnych i zaniedbywanych. Jubileusz miał znosić te bariery, przywracać w Izraelu pierwotne doświadczenie solidarności, odbudowywać wspólnotę opartą na zasadzie równości wobec Boga - wszyscy byli niewolnikami w Egipcie, wszyscy zostali wykupieni od faraona, wyprowadzeni z ziemi niewoli i wszyscy zawarli przymierze na tych samych warunkach. W takim razie wszyscy należą do Boga i wszyscy są Jego dłużnikami - rzeczywistym właścicielem Kanaanu jest przecież Jahwe, który darował ją 12 pokoleniom Izraela w dzierżawę. Właśnie dlatego ta ziemia nigdy nie mogła być sprzedawana na zawsze, ale musiała powrócić do tego, kto ją otrzymał, zgodnie z wolą Właściciela. A zatem, drugi aspekt jubileuszu Starego Testamentu to braterstwo, rozumiane jako powrót do takiej relacji z drugim człowiekiem, jaką ustanowił w swoim narodzie sam Bóg.

W taki sposób, dzięki prawu jubileuszowemu, każde pokolenie Izraela (50 lat w Biblii to czas trwania jednego pokolenia!) mogło osobiście doświadczyć wielkich dzieł Boga i mieć swój własny udział w dobrodziejstwach Wyjścia i Przymierza. Jubileusz miał stanowić gwarancję, że działanie Boga w historii Izraela nie stanie się dla następnych pokoleń jedynie przedmiotem wspomnień przekazywanych przez tradycję, ale konkretną i dotykalną rzeczywistością, która uwalnia i tworzy więzy.

    Dwa wymiary starotestamentalnego roku jubileuszowego, wzajemnie się warunkujące: wyzwolenie i braterstwo - powrót do pierwotnej relacji z Bogiem i ludźmi - stanowią jego istotny sens i są punktem wyjścia do rozważania jubileuszu Jezusa Chrystusa.

Jubileusz wypełniony przez Jezusa Chrystusa

    Jak pokazuje historia Izraela, prawo jubileuszu było zwyczajem praktykowanym bardzo krótko, a następnie powoli zanikało. Powróciło ono w przepowiadaniu proroków, stając się tłem zapowiedzi mesjańskich. Według nich, to prawo miało zostać zrealizowane wraz z przyjściem Sługi Pańskiego, jako powszechna odnowa życia narodu (wyzwolenie i zwrot ziemi w czasie niewoli babilońskiej).

W takim kontekście należy czytać ewangelię jubileuszową (por. Łk 4,16-21), która jest swego rodzaju wystąpieniem programowym Chrystusa. Wraz z jego przyjściem spełnia się (Łk 4,21) jubileuszowe proroctwo Izajasza (por. 61,1-3; 58,6-10):

    Duch Pański spoczywa na mnie

    ponieważ mnie namaścił i posłał mnie,

    abym ubogim niósł dobrą nowinę,

    więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie,

    abym uciśnionych odsyłał wolnymi,

    abym obwoływał rok łaski od Pana (Łk 4,18-19).

Trudno nie dostrzec w tych słowach bezpośredniego odwołania do idei jubileuszu (rok łaski), który jest radością (dobra nowina) dla ubogich i ofiarowujewolność niewolnikom. Spróbujemy zatem spojrzeć na całe dzieło Chrystusa, jako na realizację starotestamentalnego prawa jubileuszowego, pamiętając, że On sam pozwala na taką interpretację: nie przyszedłem znieść, ale wypełnić (Mt 5,17).

Można pokusić się o opisanie sytuacji człowieka po grzechu pierworodnym za pomocą kategorii biblijnych i egzystencjalnych: najemnik i niewolnik. Stan oddalenia od Boga stanowi swego rodzaju wydziedziczenie - utratę pierwotnego stanu posiadania, to znaczy oryginalnej relacji do Boga. Istotą tej relacji było głębokie zaufanie do Stwórcy, wykluczające strach, jak to obrazowo opisuje Księga Rodzaju 1-2. Ukazuje ona także istotę pokusy szatana, którą było odebranie człowiekowi tej ufności i zniszczenie w nim doświadczenia darmowości wobec Boga. Jego intencję można streścić w taki sposób: «Bóg, was nie kocha, a zatem nie możecie opierać na nim waszego życia. Musicie liczyć tylko na siebie i na własne siły!»

W taki sposób narodziły się w człowieku strach i nieufność wobec Boga, które są charakterystyczne dla najemnika, czy niewolnika. Najemnika bowiem interesuje tylko jedno: aby wysłużyć, zarobić, wypracować... Taka jest postawa starszego syna w przypowieści o miłosiernym ojcu (por. Łk 15,25-30) - pozornie nigdy nie opuścił ojca i nie przekroczył żadnego z jego przykazań, całe życie mu służył, chcąc zapracować na to, co jako dziedzicowi było mu dane za darmo. Miał mentalność najemnika, a nie syna - nie rozumiał, że wszystko, co posiada ojciec należy do niego (por Łk 15,31), był wewnętrznie wydziedziczony.

Oto sedno problemu całej ludzkości - prawdziwym dramatem człowieka, korzeniem zła i cierpienia, którego doświadcza, jest utrata poznania Boga jako Ojca. Właśnie to zagubienie wymiaru prawdziwego synostwa, owo duchowe bankructwo, zaprzedanie swojej ojcowizny, charakteryzuje najpełniej życie człowieka po grzechu pierworodnym.

W tej perspektywie dzieło odkupienia (wy-kupienia!) dokonane przez Chrystusa jawi się jako przywrócenie człowiekowi utraconej relacji do Boga jako Ojca. O kimś, kto odzyskuje taką relację można powiedzieć, że ma (a nie tylko, że będzie miał) życie wieczne: OJCZE... to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga. oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (J 17,1).

Chrystus przyszedł po to, aby ludzie mieli takie życie, to znaczy aby poznali (w sensie biblijnym) Boga jako Ojca, a siebie samych jako synów, przestając być najemnikami i niewolnikami. Staje się to możliwe dzięki temu, że Jezus zna Boga w taki sposób, ufa mu całkowicie i dlatego nie ucieka od krzyża, ale wchodzi w śmierć, nie licząc na siebie, ale opierając się całkowicie na Ojcu. Właśnie z tego powodu jego zmartwychwstanie jest tak fundamentalne dla chrześcijan jako Dobra Nowina, którą głoszą: «Bóg nas kocha. a zatem możemy opierać na nim nasze życie. Nie musimy liczyć tylko na siebie i na własne siły, bo mamy Ojca!».

Św. Paweł opisuje tę rzeczywistość bardzo dobitnie: Nie otrzymaliście ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać Abba, Ojcze! Sam Duch wspiera swoim świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami (Rz 8.13-17). I jeszcze raz św. Jan: W miłości nie ma lęku. lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą (1J 4,18).

Tak właśnie wypełnia się starotestamentalne prawo jubileuszu o uwolnieniu niewolników i darowaniu długów, które było figurą i zapowiedzią prawdziwego jubileuszu Jezusa Chrystusa. W nim każdemu człowiekowi darowana jest szansa odrzucenia Ojca kłamstwa i strachu, jaki na początku zasiał w jego sercu. Dzieje się to poprzez powrót do pierwotnej relacji miłości i ufności wobec Boga jako Ojca. To właśnie ma na myśli Nowy Testament mówiąc o nowym stworzeniu (Gal 6,15).

Rzeczywiste wejście w taką nową relację z Bogiem pociąga za sobą w sposób nieunikniony radykalną zmianę relacji z ludźmi. Człowiek, uwolniony od przymusu opierania swego życia na bliźnim i wykorzystywania go do swoich celów, odzyskuje zdolność kochania, to znaczy przyjmowania i dawania swego życia za darmo. Odkrycie i poznanie Boga jako Ojca daje człowiekowi możliwość wypełnienia przykazania miłości: bezinteresownej miłości Boga ponad wszystko i dlatego właśnie bliźniego jak siebie samego (por. Mt 22,36-39). Zdolność do bezwarunkowego tracenia siebie dla drugiego odradza pierwotne braterstwo, które nie jest owocem wysiłków człowieka, ale dziełem Boga w nim i we wspólnocie ludzi przez niego powołanych.

    Przedstawiliśmy, w koniecznym skrócie, biblijną wizję jubileuszowego odkupienia, dokonanego w Jezusie Chrystusie, które obejmuje dwa wymiary zapowiedziane w Starym Przymierzu: wyzwolenie i braterstwo. W tym sensie odkupienie może być rozważane jako wielki powrót ludzkości do pierwotnej relacji z Bogiem i pomiędzy sobą. Dopiero z tej perspektywy możemy zająć się teologią odpustów w ramach jubileuszu Kościoła, w którym dzieło zbawienia znajduje swoją kontynuację.

Teologia odpustów

    Nasza wypowiedź zamknie się w czterech punktach. W pierwszym spróbujemy określić istotną naukę Kościoła o grzechu i jego skutkach (§.2.1) Zadaniem punktu drugiego jest odpowiedź na pytanie, w jaki sposób w dziele odkupienia dokonuje się zniesienie tych skutków grzechu (§.2.2). Tematem punktu trzeciego będzie Kościół rozważany w dwóch wymiarach: jako Obcowanie świętych i Mistyczne Ciało Chrystusa (§.2.3). Punkt ostatni powinien zebrać wnioski z rozważań poprzednich, aby odnieść je do tradycyjnej nauki Kościoła o odpustach (§.2.4).

Misterium iniquitatis, czyli istota grzechu i jego skutki

Jak to zostało zarysowane powyżej, korzeniem grzechu jest poduszczenie szatana, który poprzez zaszczepienie człowiekowi nieufności do Boga, doprowadził ludzką wolność do tragicznej decyzji odwrócenia się od Niego, oparcia się na sobie samym, zajęcia miejsca Boga i przyjęcia siebie za miarę i cel ostateczny wszystkich rzeczy[4]. Najbardziej wewnętrzną i mroczną istotę grzechu stanowi pragnienie bycia jak Bóg, decyzja: Nie Ty - ja sam! Przyjmując objawioną prawdę o Bogu jako jedynym Źródle życia ludzkiego, każdy grzech pociąga za sobą podwójny skutek[5]:

A)                         Całkowite lub częściowe (grzech ciężki lub powszedni) odłączenie się człowieka od Boga, niewolnicze przywiązanie do stworzenia i zamknięcie w sobie samym. Jest to sytuacja, w której człowiek znajduje się i trwa z własnej woli. To podstawowe następstwo grzechu tradycyjnie określa się jako stan winy (reatus culpae)[6].

B)                          Zburzenie w człowieku wewnętrznego ładu, jaki Stwórca od początku w nim zamierzył. Grzech narusza ontyczny porządek tkwiący w naturze istot stworzonych, niszczy jego życiodajną strukturę[7]. Ten skutek grzechu można opisać za pomocą określenia rana, gdyż grzech kaleczyczłowieka w sferze duchowej i fizycznej, dotyczy to najpierw i w sposób wyjątkowy grzechu pierworodnego. Tradycyjnie wymienia się dwie kategorie ran, które zadał on człowiekowi[8]:

·                  Rany cielesne, to znaczy wszystkie cierpienia doczesne i śmierć;

·                  Rany duchowe:

-                             rana umysłu, przez którą człowiek jest ograniczony w swoim poznaniu,

-                             rana woli, która sprawia, że człowiek nie może przez dłuższy czas zachowywać całości naturalnych praw moralnych i jest skłonny do grzechu (pożądliwość),

-                             rana uczuć, czyli niezdolność człowieka do podporządkowania sfery emocjonalnej działaniu umysłu i woli.

Jakkolwiek grzech pierworodny ma inną naturę niż grzechy uczynkowe (choć taki sam jest ich mechanizm), to jednak każdy grzech zadaje człowiekowi podobne rany. Zraniony w ten sposób człowiek niejako nieuchronnie narusza tkankę łączącą go z innymi ludźmi i ze światem stworzonym (grzech społeczny)[9]. W klasycznej tradycji teologicznej takie konsekwencje grzechu noszą nazwę kara doczesna (reatus poenae)[10].

W tym miejscu należy zauważyć charakter relacji pomiędzy winą i karą. W sensie prawniczym kara jest nakładana przez trybunał i przychodzi do winowajcy z zewnątrz, drogą administracyjną lub sądową i pozbawia go określonego wyrokiem dobra. Tymczasem w porządku teologicznym kara nie dotyka człowieka z zewnątrz, jako niezależny wyrok przychodzący od Boga i będący jego reakcją na grzech, lecz wynika z wewnętrzną koniecznością z samej istoty grzechu. Samo zburzenie w człowieku stwórczego porządku jest równoznaczne z przejściem do stany kary, wynika ona bowiem ipso facto z samego grzechu[11].

Podsumowując, człowiek na skutek grzechu został obdarty z dóbr nadprzyrodzonych, a zraniony w dobrach doczesnych[12]. W tym tragicznym stanie otwiera się w życiu człowieka tajemnica Bożego Miłosierdzia, która wyraża się w odpuszczeniu grzechów.

Misterium pietatis, czyli pełne i doskonałe odpuszczenie grzechów

    Odpuszczenie grzechu zakłada zniesienie jego skutków w stosunku do grzesznika. Inicjatywa i wypełnienie tego dzieła należą do Boga, jego skuteczność zależy jednak od wolnej odpowiedzi człowieka. Stosownie do omówionego powyżej podwójnego skutku grzechu, działanie Boga i odpowiedź człowieka idą w dwóch kierunkach: odpuszczenie winy i darowanie kary.

Odpuszczenie winy

Odpuszczenie winy dokonuje poprzez nawrócenie (hebr. sub, gr. metanoia), czyli zmianę sposobu myślenia - osobistą, wewnętrzną decyzję radykalnego zerwania z grzechem, aby świadomie i w sposób wolny zwrócić się do Boga. Jest to metanoia - wewnętrzna przemiana całego człowieka przez którą zaczyna on myśleć, sądzić i układać swoje życie przepojony tą światłością i miłością Boga, które zostały ujawnione w Synu i nam w pełni udzielone[13].

Pierwszeństwo w procesie nawrócenia należy do Boga, dokonuje się ono pod wpływem Słowa Bożego. Biblijnym obrazem, ukazującym strukturę nawrócenia i odpuszczenia winy jest przypowieść o miłosiernym Ojcu i dwóch marnotrawnych synach (por. Łk 15,1-32)[14]. Ukazuje ona dynamikę wielkiego powrotu człowieka do Boga (do pierwotnej relacji synowskiej), którego etapami są:

·                  doświadczenie własnej słabości,

·                  odnalezienie Ojca bogatego w miłosierdzie (odkrycie Boga jako Ojca),

·                  żal i skrucha serca (contritio, bądź attritio)[15],

·                  konkretny wyraz żalu (wyznanie winy),

·                  jasny znak odpuszczenia winy (marnotrawny syn zostaje przyjęty do domu Ojca bez żadnych warunków, czy pokutnych zobowiązań).

W sposób zwyczajny taki proces nawrócenia ma miejsce w Sakramencie Pojednania[16], chociaż od starożytności chrześcijańskiej, obok drogi sakramentalnej znane są w Kościele inne formy pojednania grzesznika z Bogiem, które jeszcze wyraźniej podkreślają znaczenie żalu. Przykładem może być praktyka upomnienia braterskiego (por. Mt 18,15-17), gdzie wina która pociąga za sobą procedurę i ekskomuniki może być starta przez żal wzbudzony w trakcie braterskiej rozmowy. W tym kontekście można rozumieć rolę starcóww tradycji wschodniej, którzy byli często osobami świeckimi[17].

Kościół naucza, że odpuszczenie winy nie wyczerpuje wszystkich skutków grzechu i nie jest pełnym i doskonałym pojednaniem z Bogiem - pozostaje jeszcze kara[18]. Dzieło odkupienia nie może być bowiem rozumiane na sposób amnestii, jak gdyby grzech dotykał człowieka tylko z zewnątrz, a kara była tylko arbitralnym wyrokiem Boga, który może zostać zmazany na dowód miłosierdzia. Grzech dotyka człowieka w jego ontycznej strukturze, a jej przywrócenie domaga się udziału człowieka, osobistego włączenia się w przeobfite zadośćuczynienie Chrystusa[19].

Darowanie kary

Stosownie do określenia kary doczesnej, przyjęty powyżej, jej darowanie należy rozpatrywać w kategoriach uleczenia grzesznika i zagojenia wielorakich ran będących następstwem grzechu. Jest to proces indywidualny i wspólnotowy, który zakłada wysiłek odbudowania wewnętrznej harmonii i integracji, zburzonej przez grzech. Chodzi tutaj o pełne przywrócenie wszystkich dóbr, tak osobistych i społecznych, jak i tych, które należą do porządku powszechnego, a które zostały pomniejszone, lub zniweczone przez grzech[20].

Jest to zatem ostateczne dopełnienie wielkiego powrotu stworzenia do Stwórcy. Na określenie tego procesu darowania kary doczesnej klasyczna teologia wypracowała termin zadośćuczynienie (satisfactio), albo pokuta[21].

Należy zwrócić uwagę na relację, jaka zachodzi pomiędzy tymi dwoma wymiarami pojednania z Bogiem: odpuszczenie winy zawsze poprzedza i jest źródłem darowaniem kary (nigdy odwrotne!). Grzesznik bowiem czyni pokutę, ponieważ doświadczył Bożego przebaczenia, a nie czyni pokuty po to, aby zasłużyć na to przebaczenie. Tak więc sama pokuta okazuje się łaską, jako możliwość dana człowiekowi przez Boga z miłości do niego - Kościół głosi pokutę, jako daną ludziom łaskę. Tradycja wymienia dwa aspekty tak rozumianej pokuty:

·      Aspekt bierny, który zakłada dobrowolne przyjęcie przez człowieka tych skutków grzechu, które określamy jako karę doczesną, tzn. trudów życia, cierpienia, a w końcu śmierci[22]. Biblia ukazuje wartość oczyszczającą cierpienia, na podobieństwo ognia oddzielającego metal od wszelkich zanieczyszczeń (por. Syr 2,4-5; Ps 65,10-12; Iz 48,10-11; Jer 6,27-30; 9,6; 20,9; 23,29; Dz 15,9; 1Kor 3,15; 2Kor 7,1; 1Pt 4,12-13). Tak więc kara, która wewnętrznie wynika z grzechu, ma równocześnie charakter oczyszczający i leczniczy - to, co jest konsekwencją grzechu staje się - dzięki Bogu - narzędziem jego całkowitego odpuszczenia.

·         Aspekt czynny pokuty stanowi świadomy wysiłek podejmowany przez grzesznika, który wyraża się w różnorodnych praktykach pokutnych, z których wyróżnia się klasyczna triada: modlitwa, post, jałmużna, stanowiąca zasadniczą treść starożytnej pokuty publicznej[23]. Tak rozumiana pokuta rozciąga się na całe życie człowieka i obejmuje wszystkie jego dziedziny: wszystko, co chrześcijanin cierpi. czyni i znosi[24].

Darowanie kary, które dokonuje się poprzez taką pokutę, jest zatem drogą powrotu zranionego człowieka do pierwotnego stanu zdrowia, środkiem do odbudowania w człowieku ładu i harmonii, które od początku leżą w planach Stwórcy. Jego owocem jest zjednoczenie międzyludzkie (podobnie, jak grzech był rozłamem pomiędzy ludźmi) i przywrócenie pierwotnej harmonii społecznej[25].

W tym kontekście należy uświadomić sobie, że darowanie kary (czyli uzdrowienie lub oczyszczenie grzesznika), choć jest procesem najgłębiej osobistym i wewnętrznym, to jednak nie dokonuje się indywidualnie i w samotności, lecz dopuszcza uczestnictwo i pośrednictwo innych osób. Podobnie jak grzech ma charakter społeczny, tak i jego odpuszczenie dokonuje się w społeczności i to w społeczności wybranej właśnie w tym celu przez Boga - we wspólnocie Kościoła[26].

Misterium Ecclesiae, czyli Kościół jako miejsce odpuszczenia grzechów

Mówiąc o Kościele mamy oczywiście na myśli Communio Sanctorum - Kościół istniejący w trzech wymiarach: pielgrzymujący, chwalebny i oczyszczający się (por. LG 49). W przypadku, gdy pokuta konkretnego człowieka nie zostanie zamknięta w ramach życia doczesnego, pozostaje czyściec jako możliwość jej kontynuacji i dopełnienia po śmierci.

W świetle rzeczowej analizy dokumentów Magisterium Kościoła, czyściec ukazany jest bardziej jako wydarzenie uzdrawiająco-lecznicze, niż odwetowo-karzące[27]. W tym przypadku proces uzdrowienia w życiu ziemskim, którego człowiek jest czynnym podmiotem (zadośćuczynienie), przechodzi w proces oczyszczenia, tzn. spotkania z trawiącym ogniem Bożej miłości, która wypala w człowieku to, co jeszcze w nim sprzeciwia się (ma odmienną naturę) miłości (satispassio-zadościerpienie)[28].

Czyściec jest zatem finalnym etapem procesu pokuty, ostatecznym jej rozwinięciem i szczęśliwym dopełnieniem. Praktycznym wyrazem traktowania czyśćca jako dalszego ciągu pokuty kościelnej była wielowiekowa praktyka mierzenia długości trwania czyśćca za pomocą miary czasowej, przyjętej w praktyce pokutnej pierwszych wieków: dni, miesiące, lata.

Jak widzimy, cały proces pokuty (zarówno w życiu doczesnym, jak i po jego zakończeniu) dokonuje się w Kościele. Z naszego punktu widzenia istotne jest spojrzenie na Kościół jako na Mistyczne Ciało Chrystusa (por. LG 50)[29]. Obraz ten wyraża prawdę o ontologicznej więzi pomiędzy poszczególnymi członkami Kościoła, z której wynika prawo wewnętrznej solidarności (prawowspółuczestnictwa), opisane przez św. Pawła (por. 1Kor 12,26-27; Ef 4,11-16; Kol 2,19). Na jego mocy w obrębie Ciała-Kościoła dokonuje się nieustanna wymiana dóbr duchowych (spiritualium communicatione), tradycyjnie zwana wstawiennictwem (suffragium)[30]. Oznacza to, że dobra duchowe, to znaczy owoce pokuty poszczególnych członków Kościoła (na pierwszym miejscu Jego Głowy - Chrystusa, od którego wszystko pochodzi, a następnie Matki Bożej i świętych), stają się udziałem wszystkich[31]. To, co każdy członek Ciała-Kościoła czyni dla siebie, jednocześnie i w sposób wewnętrznie konieczny, jest także darem dla innych. W ten sposób dobro jednego staje się równocześnie dobrem całego Kościoła, nie przestając być jego własnym. Chociaż każdy może dysponować tym dobrem, to czyni to zawsze za pośrednictwem Głowy Ciała, czyli Chrystusa[32]. Dlatego właśnie wstawiennictwo w Kościele ma zarazem charakter współuczestnictwa i prośby.

Tak odkrywa się przed nami pojęcie skarbca Kościoła (thesaurus Ecclesiae)[33]. Właśnie na mocy owej wewnętrznej solidarności (którego dalekim obrazem może być fizyczne prawo naczyń połączonych) możliwe jest to współuczestnictwo i pośrednictwo całego Kościoła w procesie pokuty poszczególnych jego członków, które klasyczna teologia nazwała zastępstwem(vicarietas)[34]. Możemy mówić, zatem o zadośćuczynieniu całego Kościoła za poszczególnych jego członków, które jest zawarte w zadośćuczynieniu Chrystusa i z niego czerpie swoją skuteczność. Cały Kościół ma udział w uzdrowieniu i uleczeniu człowieka z ran grzechowych, czyli w darowaniu kary[35]. Ta świadomość była zawsze żywa w praktyce pokutnej Kościoła - mieć pokój z Kościołem, znaczyło otrzymać odpuszczenie winy od Boga i mieć udział w dobrach duchowych Kościoła Powszechnego[36].

W tej perspektywie należy widzieć atrybut Kościoła, który teologia klasyczna określiła jako władzę kluczy[37]. Pojednanie z Bogiem przychodzi do grzesznika zawsze za pośrednictwem Kościoła, w jego hierarchicznej strukturze. Cały Kościół sprawuje swą władzę kluczy za pośrednictwem i przez posługę szafarzy - papieża i biskupów, którzy rozdzielają dobra duchowe w imieniu Chrystusa[38].

Opierając się na przeprowadzonej analizie, spróbujmy teraz ukazać najważniejsze konsekwencje, jakie z niej wynikają w odniesieniu do teologii odpustów.

Misterium indulgentiae, czyli odpust jako droga do pełnego i doskonałego odpuszczenia grzechów we wspólnocie Kościoła

Zarys historii odpustów[39]

Odpusty mają swoje korzenie w praktyce pokutnej pierwotnego Kościoła; chodzi przede wszystkim o starożytny zwyczaj udzielania przez męczenników listów pokoju dla grzesznych braci, którzy zaparli się wiary (lapsi). Na mocy wstawiennictwa wyznawców zostawała im darowana część długotrwałej pokuty kanonicznej, która była wymagana w takich przypadkach dla uzyskania pojednania. Powodem takiego odpustu od pokuty było przekonanie o skuteczności wstawiennictwa świętych męczenników przed Bogiem i możliwość wymiany dóbr duchowych pomiędzy wiernymi żyjącymi i umarłymi.

Znane są nam także inne formy pomocy pokutującym, jakie stosowano w starożytnym Kościele. I tak np. uznawano za dopuszczalne, aby część pokuty wyznaczonej przez biskupa wypełniali w zastępstwie grzesznego brata inni wierni. Wszystkie te praktyki dążyły do jednego celu - skrócenia lub całkowitego uchylenia pokuty, do jakiej był zobowiązany grzesznik. Stąd właśnie wielkość odpustu mierzono za pomocą jednostek czasowych. A ponieważ - jak widzieliśmy - Kościół wierzył, że pokuta może wykraczać poza granice śmierci, tę czasową kategorię odpustu przeniesiono także na stan oczyszczenia i mówiono o dniach, miesiącach i latach trwania czyśćca. W taki sposób narodziła się czasowa miara odpustu. Jego praktyka powoli rozszerzała się - papieże decydowali, że pewne uczynki odpowiadające powszechnemu dobru Kościoła mogą być policzone za jakąkolwiek pokutę.

Tę praktykę można zrozumieć jedynie w świetle przedstawionej powyżej prawdy o Kościele, w którym trwają międzyosobowe relacje sięgające poza śmierć, gdzie ma miejsce wymiana dóbr duchowych, cierpienie jednych za drugich, gdzie obowiązuje prawo współuczestnictwa i panuje najgłębsza solidarność. Każde inne spojrzenie na rzeczywistość odpustu, ograniczone do czystego jurydyzmu, grozi całkowitym zniekształceniem nauki Kościoła i jego kompromitacją, jak to miało miejsce już niejednokrotnie.

Teologiczna analiza pojęcia odpustu

Przytoczmy najpierw tradycyjną definicję odpustu[40]. Jest to darowanie przez Boga kary doczesnej za grzechy odpuszczone już co do winy; dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod określonymi warunkami za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i przydziela zadośćuczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych; odpust może być częściowy lub zupełny w zależności od tego, czy obejmuje część czy całą karę doczesną; odpust może dotyczyć tego, który go uzyskuje lub być darem dla zmarłych.

Dokonamy teraz analizy tej definicji w oparciu o nasze poprzednie rozważania. Przedstawiamy ją w następujących punktach:

·                        Odpust jest skróceniem (odpust częściowy) lub zakończeniem (odpust zupełny) procesu pokuty przeżywanego w Kościele, podjętym przez chrześcijanina, którego egzystencja skierowana jest ku Bogu. Innymi słowy, jest to częściowe lub całkowite uleczenie ran będących skutkami grzechu, oczyszczenie ludzkiego ja z tego, co nie pozwala mu na pełną wspólnotę z Bogiem. W tym sensie odpust daje możliwość przystępu (...) do całkowitego daru miłosierdzia Bożego[41].

·                        Odpust nie oznacza pobłażliwości dla grzesznika, która pozwoliłaby zastąpić odpowiednią pokutę jej namiastką, dlatego odpustu nie można rozumieć na sposób amnestii - nie jest on zwykłym umorzeniem kary doczesnej[42].

·                        Odpust może stać się udziałem tylko tych, którzy mają pełne uczestnictwo we wspólnocie Ciała Chrystusowego. Wyrażają to warunki konieczne dla uzyskania odpustu: chrzest, stan łączności z Kościołem (komunia eucharystyczna), wyznanie wiary Kościoła, modlitwa we wspólnocie z Ojcem Świętym[43].

·                        Wstawiennictwo Kościoła w procesie pokuty, tzn. darowania kary doczesnej nie opiera się na zewnętrznym zastępstwie, lecz na wewnętrznej wymianie darów duchowych w obrębie Ciała- Kościoła.

·                        Nie należy rozumieć odpustu jako indywidualnej wymiany darów duchowych, lecz realizuje się on za pośrednictwem całego Kościoła - jego źródłem nie jest bowiem dobro duchowe pojedynczego członka, lecz współuczestnictwo w jego skarbie[44]. Dlatego właśnie z otrzymywaniem odpustu jest związana nierozdzielnie prośba o niego skierowana do Chrystusa jako Głowy Kościoła, połączona z odpowiednią intencją.

·                        Rozdzielanie dóbr duchowych (udzielanie odpustów) w Kościele dokonuje się w porządku hierarchicznym, co oznacza, że jego pasterze prawomocnie stwierdzają, jakie czyny podejmowane przez chrześcijan mają charakter odpustu[45].

·                        Odpust jest związany wyłącznie z określonym czynem pokutnym - przedmioty i miejsca są tylko okazją do uzyskania odpustów. W przeszłości pojawiły się w związku z tym liczne nieporozumienia, szczególnie dotyczące tzw. odpustów rzeczowych i miejscowych[46].

·                        Dobro duchowe odpustu może być darowane tym członkom Kościoła, którzy podlegają oczyszczeniu (odpust za zmarłych), lub stać się udziałem tego, kto czyn pokutny wypełnia (odpust za żywych). Nie jest natomiast możliwe otrzymanie odpustu dla innego żyjącego wiernego, gdyż ten może to uczynić samodzielnie.

·                        Odpust nie może być mierzony za pomocą miary czasowej. W przeszłości miara taka miała charakter symboliczny i określała wielkość odpustu w taki sposób, że uzyskującym odpust darowana zostaje taka miara kary doczesnej, jakiej odpuszczenia wymagała starożytna dyscyplina pokutna Kościoła (np. 10 lat pokuty kanonicznej).

·                        Właściwą miarą odpustu jest poziom duchowego dobra, które wynika z określonego czynu pokutnego[47]. Inaczej mówiąc, wierny otrzymuje przy pomocy Kościoła taką miarę darowania kary doczesnej, ile otrzymuje jej już sam przez swoją czynność[48] to znaczy, że dokonuje się podwojenie dobra duchowego. Źródłem tego podwojenia jest fakt, że każde dobro jakie wierny wnosi do Kościoła-Ciała jest jednocześnie własnością jego i całej wspólnoty.

·                        Jeżeli zatem chrześcijanin, przez czynioną pokutę, osiąga dla siebie pewną miarę dobra duchowego (jest to miara darowania kary), to może to dobro, równocześnie i w takiej samej mierze stać się udziałem (aplikacja) innego członka Kościoła, który po śmierci jeszcze nie zakończył swego procesu darowania kary (pokuty), czyli znajduje się w stanie oczyszczenia.

·                        Podobnie w przypadku odpustu uzyskanego dla siebie, chrześcijanin, który przez swoją pokutę uzyskał pewną miarę dobra duchowego - darowania kary - zostaje wzbogacony w Kościele dokładnie o to, co sam uczynił dla Kościoła[49].

·                        Wielkość i skuteczność odpustu są więc uzależnione całkowicie od dyspozycji duchowej i osobistego zaangażowania tego, kto określony czyn pokutny wypełnia (pro dispositione). Oznacza to, że odpusty nie działają ex opere operato, to znaczy na mocy samego wypełnienia określonej czynności (jak sakramenty), lecz raczej ex opere operantis, czyli na mocy właściwego usposobienia działającego[50].

·                        Odpust zupełny jest całkowitym darowaniem kary doczesnej, czyli zupełnym uzdrowieniem, lub oczyszczeniem człowieka. Chodzi tutaj zatem o najwyższą wewnętrzną dyspozycję, wręcz całkowite nawrócenie człowieka do Boga i pełną duchową komunię z innymi. Wyraża to istniejący warunek dla uzyskania odpustu zupełnego: wykluczenie przywiązania do wszelkiego grzechu, nawet powszechnego[51].

·                        Taka miara odpustu jest bardzo wymagająca, obejmuje bowiem całe życie człowieka i wszystkie jego wybory. Odpust zupełny staje się więc możliwy dopiero wtedy, gdy wierny całym sobą powie Bogu: Nie ja, Ty sam! Chodzi tu przecież o ostateczne dopełnienie ludzkiego powołania, jakim jest uczestnictwo w życiu Boga samego.

·                        Dlatego momentem pod tym względem uprzywilejowanym jest śmierć człowieka. Znalazło to swój wyraz w praktyce tzw. odpustu na godzinę śmierci[52]. Należy zatem przyjąć, że z powodu niedoskonałej dyspozycji zdecydowana większość odpustów, jakie wierni otrzymują, ma charakter częściowy, także wtedy, gdy dar Kościoła określany jest jako zupełny.

·                        W tym sensie odpusty są znakami nieustannej troski i konkretnej pomocy ze strony Kościoła dla pielgrzymującego człowieka, ponieważ wzywają i przybliżają go one do celu, jakim jest całkowite i doskonałe pojednanie z Bogiem.

Na zakończenie raz jeszcze trzeba zauważyć i podkreślić wewnętrzny związek katolickiej nauki o odpustach z treścią jubileuszu w Starym Testamencie i jego wypełnieniem w Nowym. Widzimy wyraźnie, w jaki sposób teologia odpustów zawiera dwa istotne wymiary tego jubileuszu: wyzwolenie, rozumiane jako droga powrotu człowieka do pierwotnej relacji z Bogiem, oraz braterstwo, jako wyraz powrotu człowieka do pierwotnej relacji z bliźnim. W świetle naszych rozważań dostrzegamy, że czas Kościoła jest kontynuacją Wielkiego Jubileuszu, który był zapowiedziany w starożytnym Izraela i wypełniony w Jezusie Chrystusie.

Skrót

Artykuł jest próbą wyrażenia nauki Kościoła o odpustach w kategoriach egzystencjalnych, które są bliskie współczesnej teologii i dzisiejszemu człowiekowi. Nie oznacza to jednak rezygnacji z tradycyjnego językateologicznego, w jakim została wyrażona ta doktryna, lecz ukazanie jej istotnej, wewnętrznej treści i znaczenia. Odpust ukazuje się jako dar i narzędzie służące do pełnego i całkowitego odpuszczenia grzechów, a zatem do realizacji pierwotnego zamysłu Boga, wyrażonego w stworzeniu człowieka na Jego obraz. Odpust jest więc drogą, która zmierza do odbudowania w człowieku i we wspólnocie Kościoła, pierwotnego porządku miłości, to znaczy zdolności do bezwarunkowego i bezinteresownego dawania siebie drugiemu.


Zusammenfassung

    In diesem Aufsatz wurde ein Versuch unternommen, die Lehre der katholischen Kirche über den Ablaß in den existenziellen Kategorien darzustellen. Diese Kategorien liegen sehr nah der gegenwärtigen Theologie und dem heutigen Mensch. Dies bedeutet jedoch kein Verzicht auf die traditionelle theologische Sprache, in welcher die katholische Doktrin ausgedrückt ist, sondern die Darstellung des wesentlichen Inhaltes und Bedeutung.

    Der Ablaß zeigt sich als eine Gabe und ein Mittel, die der Sündenvergebung dienen. Dadurch realisiert sich das ursprüngliche Gottesvorhaben. Der Ablaß ist der Weg, welcher im Mensch und in der Kirche die ursprüngliche Ordnung der Liebe dienen soll.

Komentarz teologiczno-pastoralny w opracowaniu Rady Prezydium Wielkiego Jubileuszu Roku 2000

s

 

 


Kategorie: _blog


Słowa kluczowe: uczucia, wola, wolna wola, grzech, odpusty


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 lipca 2003 (czwartek), 14:47:47

Rezerwuar części zamiennych do człowieka

Wolno czy nie wolno hodować sztucznego człowieka na części zamienne dla
innych ludzi?
Wychodząc z założenia, że życie ludzkie jest najwyższą wartością, można
powiedzieć: róbmy wszystko aby leczyć, podtrzymywać, naprawiać. Ale skoro
życie jest najwyższą wartością to czy przypadkiem ratując siebie nie
zabijami innych ludzi?

Do takich dylematów jednak nie dochodzą zwolennicy tych dziwnych badań.
Słuchając dziś jednego z nich dochodzę do wniosku, że motywacja jest
zupełnie inna: sława, kasa i niewypowiadany strach przed wiecznością.
Dosłownie: "jedzmy, pijmy bo jutro pomrzemy". Trochę jaśniej o motywacjach:

1) Kasa, bo co prawda badania kosztują wiele ale inwestorzy gotowi są płacić
widząc potężne zyski w przyszłości.

2) Kasa, bo zyski będą naprawdę potężne. Bynajmniej nie chodzi o to aby
zrobić super lekarstwo co uzdrowi całą ludzkość. Nie .... Chodzi o to, aby
zrobić super lekarstwo gotowe za wielkie pieniądze uzdrowić tych, którzy
mają te wielkie pieniądze. Przykład z lekarstwem na AIDS jest tego
najlepszym dowodem: tylko dla bogatych, a jak murzyni dla murzynów produkują
tanie podróby to do więźienia z nimi bo łamią prawa patentowe.

3) Sława. Naukowcy to dziwni ludzie. Ostatnio widzę, że są bardzo podobni do
sportowców - też najważniejsza jest wygrana: to ja pierwszy na to wpadne, to
o mnie napiszą gazety, to ja dostanę Nobla ... zupełnie jak złoty medal na
olimpiadzie, tyle że zamiast sterydów działających na mięśnie używamy
stymulacji mózgu nieco innym preparatem chemicznym.

4) Strach przed wiecznością. To silna motywacja, o której najmniej się mówi
ale dążąc za wszelką cene do przedłużenia życia (ba, nawet do
nieśmiertelności) ludzie zdradzają się ze swoim strachem przed śmiercią. Bo
coż będzie, gdy okaże się, że racje mają ci nawiedzeni fanatycy głoszący, że
"postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd".

Ale taraz, po tej strasznej analizie świata można jeszcze zastanowić się,
czy życie jest rzeczywiście najwyższa wartością. Dla bojących się wieczności
zapewnie tak: szkoda tylko, że mimo iż głoszą, że "życie jest najwyższą
wartością" działają jakby "moje własne życie było najwyższą wartością". To
drugie brzmi za bardzo egoistycznie więc wykreśla się te pierwsze słowa i
już uchodzi się za wspaniałego humanistę. Ale jeszcze raz ... jeżeli nie zna
się swojego miejsca w wieczności to takie myślenie jest zupełnie
usprawiedliwione. Chyba ich rozumiem, pamiętam też jak to było w końcu nie
tak dawno.

A jeżeli jednak Bóg jest? No.... to zmienia postać rzeczy. Może wstedy
lepiej było by przyjąć, że "życie z Bogiem jest najwyższą wartością"? Jak
wiele to zmienia ....

Przecież żyjąc w przyjaźni z Bogiem (jak by nie było wszechmocnym) można być
pewien jego błogosławieństwa zarówno tu na ziemi jak i tam, potem. Przecież
on tu może nam dać wszystko, co jest potrzebne do życia w radości. Przecież
żyjąc z nim tam, życie będzie dużo bardzie błogosławione, gdyż "tu poznajemy
po części, tam poznamy tak jak sami jesteśmy poznani; tu widzimy jakby przez
mgłę, tam zobaczymy trwarzą w twarz". Ja rozumiem, że można się GO bać - w
końcu, kto będąc tu ma czyste sumienie i nie boi się stanąć przed NIM. Ale
czy będąc grzesznym lepiej jest dalej trwać w tym grzechu i uparcie, za
wszelką cene (łacznie z ceną życia innego człowieka) trzymać się życia? Może
lepiej opamiętać się i przyjść do niego jak ten celnik w świątyni? Wiedząc
że nie jest się OK poprosić JEGO o rozwiązanie problemu grzechu! Przecież ON
ten problem rozwiązał i to już jakieś ca 2000 lat temu nazad!

Wiedząc, że może być inaczej, że można żyć z Bogiem w przyjaźni żal słuchać
w Radiu Bis taki mądrali w profesorskimi tytułami głoszących, że ludzkość
sama sobie poradzi - tylko musimi więcej pieniędzy przeznaczyć na badania
genetyczne. Ludzkość - OK, ale czy pan profesor sobie poradzi? Przecież nie
jest już taki młody.

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, transhumanizm, transplantacja, medycyna


Komentarze: (1)

Milka, January 18, 2011 10:55 Skomentuj komentarz


Rozważam i rozważam nad istnieniem Boga. Gdy już nie mam wątpliwości,pojawia się nowa myśl, która każe wątpić. I tak już pewnie zostanie na zawsze.
Nie martwi mnie to.
Chrystusa traktuję jak postać historyczną. Słucham jego słów, którymi próbował nam, ograniczonym ignorantom przekazać sens życia w dobrze, miłości, nadziei, współczuciu z innymi. W samotności o tym rozmyślam. Świat się bardzo niewiele zmienił, a kościoły służą do robienia interesów, jak dawni, prymitywni szamani wywołujący deszcz na żądanie...
Najbardziej smutne jest to, że gdyby Chrystus pojawił się jeszcze raz na ziemi, znowu chciałby, żeby go ukrzyżować.
A ludzie zrobiliby to z ochotą, bo nadal byłby bardzo niewygodny...
Ideologicznie wywrotowy i oczekujący niemożliwego od ludzi. Dziwi mnie, że na siłę zrobiliśmy z niego Boga, choć on sam wcale tego nie chciał.
Jak można czegoś nauczyć ludzi, jeśli oni sami uważają się za tak wszechmocnych, że powołują Bogów? Skąd w nas, grzesznikach takie przekonanie,że możemy ludzi ogłaszać świętymi i robić to w imię Boga?
Nieugięty, zadufany w swej pysze szamanizm! Wszechobecny!
Dlatego mój Bóg jest inny. Pracuję dla niego nad sobą i moimi słabościami ze wszystkich sił. I nikt mi nie każe. Nie straszy piekłem, nie każe niczego wyznawać. Słucham Go w sobie i wiem, że w cokolwiek uwierzę całym sercem, będzie prawdą. Dlatego bardzo starannie wybieram, w co chcę wierzyć...
Skomentuj notkę
12 lipca 2003 (sobota), 20:46:46

Psucie

Stopniowanie:
- to co jest niemożliwe do pomyślenia, staje się tolerowane;
- potem staje się możliwe do przyjęcia;
- potem legalne ...
- a potem dobre.

Myśl pochodzi z książki Joni: "Kiedy można umrzec?"

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, prawo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
16 lipca 2003 (środa), 10:18:18

Zabawa w słowa: sprawiedliwość

Sprawiedliwość to cecha działania osoby polegająca na konsekwentnym stosowaniu obowiązującego prawa.

W przypadku osób posiadających władzę (rząd, władca, król, Bóg, itp) cecha ta dodatkowo polega na zgodnej z prawem ocenie postępowania osób podlegających władzy, w szczególności nagradzania za postępowania za które należy się nagroda i bezwzględnego karania za postępowanie przewidziane karą.


Kategorie: zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: sprawiedliwość, prawo, kara, nagroda, władza, filozofia


Komentarze: (2)

znawca;), August 7, 2009 16:31 Skomentuj komentarz


Jednym słowem mowiac to ta stronka jest do du*py... nic w niej nie ma... powinni ja usunac

Hocusowa :), August 8, 2009 00:24 Skomentuj komentarz


"Bądź błogosławiony Panie Boże, Stwórco wszechświata w tym, że dajesz nam radosne dni" :)
Skomentuj notkę
21 lipca 2003 (poniedziałek), 06:33:33

Poznań

Filozofowie mieszkają czasem kategorie. Czasem by się cieszyć, czasem by kłamać. Cieszmy się więc.

Definicja:
Poznań to miasto w Wielkopolsce.

Obserwacja:

  • W drugim liście do Tymoteusza, w rozdziale 3, w wersecie 7 zapisano:
    ... takie, co to zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania prawdy.
    To nauczanie apostoła Pawła ponoć sprawiło, że Biblijne Seminarium Teologiczne (obecnie EWST) zlokalizowano we Wrocławiu.
  • Epistemologia - teoria poznania. Werytologia - rozważania nad naturą prawdy.
  • Patrz: wiara


Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe:


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę

Afera Rywina

 
Definicja:
Afera Rywina to %^@/**/*&# ! $$$? 17 000 000,- *&(##! @&^^#&@* !

Myśli nieuczesane:

  1. Patrz: Grzech
  2. Dlaczego powstał ten wpis? Po prostu, w czasie tworzenia Fiki przysłuchiwałem się pracy sejmowej komisji ds. zbadania Afery Rywina (Wiki), więc nie mogłem się nie odnieść do opisanej przez komisję rzeczywistości.

Kategorie: fiki, _blog, fikipedia, polityka


Słowa kluczowe: afera rywina, grzech, gazeta wyborcza, polska, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
21 lipca 2003 (poniedziałek), 12:20:20

Ciekawa strona

Znalazlem i musze poczytac. http://main.amu.edu.pl/~zbigonys/

Ciekawe co to będzie - czy kolejna herezyja, czy też coś naukowego?

Na początku był cytat:

Religia bez nauki jest ślepa,
nauka bez religii jest kulawa.
Albert Einstein


I jeszcze:
http://www.p.lodz.pl/konwersatorium/

Kategorie: linki, _blog


Słowa kluczowe: Einstein, Albert Einstein, nauka, filozofia nauki, religia


Komentarze: (2)

w34, July 29, 2003 16:08 Skomentuj komentarz


Religia to moralność z odrobiną uczuć. (C.S.Lewis)

PaNikt, July 22, 2003 13:05 Skomentuj komentarz


Religia? Wymysl ludzi dla ludzi i przeciwko nim :)
Skomentuj notkę
23 lipca 2003 (środa), 14:01:01

Postmodernizm (J.Kaczmarski)

Postmodernizm

Jacek Kaczmarski

Wszystko wolno! Hulaj dusza!
Do niczego się nie zmuszaj!
Niczym się nie przejmuj za nic!
Nie wyznaczaj sobie granic!
I nie próbuj nic zrozumieć,
Nie pochodzi - mieć - od - umieć.
Możesz wierzyć, lub nie wierzyć,
Nic od tego nie zależy.

Nie wyznaczaj sobie zadań -
Kto się nie wspiął - ten nie spada,
A kto pragnie być na szczycie -
Będzie spadał całe życie.
Nie stać cię na luksus troski,
Jesteś wszakże dziełem boskim,
No a Boga przecież nie ma,
Więc to tyle na ten temat.

Wszystkie mody, wszystkie style
Równie piękne są i tyle.
(Lub, jak chcesz, równie szkaradne -
Konsekwencje tego żadne).
Zachwyt tyle wart, co wzgarda,
Stryczek tyle, co kokarda,
Prawda tyle, co jej brak,
Smaku brak - tyle co smak.

Bo to o to w końcu chodzi
By niczego nie dowodzić.
Nie wykuwać tarcz utopi
I nie kruszyć o nie kopii.
Nie planować i nie marzyć.
Co się zdarzy - to się zdarzy;
Nie znać dobra ani zła:
To jest gra - i tylko gra!

Ktoś się wzburza, że tak nie jest,
Niech się wzburza! - Ty się śmiejesz!
Nie daj wzburzać się, ni wzruszać:
Wszystko wolno! Hulaj dusza!

- Oj, nie wolno rzeczy wielu,
Kiedy celem jest - brak celu...
(Zwłaszcza, jeśli duszy nie ma -
I to wszystko na ten temat).


Kategorie: poezja, postmodernizm, to lubię, _blog


Słowa kluczowe: Jacek Kaczmarski, postmodernizm, poezja


Komentarze: (3)

shuts, November 7, 2004 12:16 Skomentuj komentarz


czy nigdzie miema chwytów lub tabulatur do tego utworu????? GRRRRRRR

tomek, March 8, 2007 21:03 Skomentuj komentarz


je też się dołączam - jeśli ktoś ma akordy do "postmodernizmu" to będę dźwięczny jeśli ktoś mi takowe nadeśle
tomek-ludwiczak@wp.pl

Motszef, September 22, 2008 01:58 Skomentuj komentarz


Polecam stronę www.kaczmarski.art.pl . Tam z pewnością są nuty z akordami.
Skomentuj notkę
26 lipca 2003 (sobota), 13:34:34

O rozmawianiu przez telefon.

W zależności od taryfy, jakości połączenia i stresu możemy rozmowy telefoniczne podzielić na 3 rodzaje:

1) Wymiana komunikatów. Mamy z nią doczynienia gdy jakość połączenia jest fatalna ("nic nie słysze, zadzwonię później") albo też taryfa jest taka, że człowiek zastanawia się czy wogóle dzwonić (np. roaming w czasie pobytu w Rosji). Często też z wymianą komunikatów mamy miejsce, gdy naprawdę nie ma nic do powiedzenia albo z jakiegoś powodu wchodzić w głębszy dialog nie chcemy ("Nie będę na obiedzie. Cześć."). Wymiana komunikatów zamyka się w 60 sekundach, choć znam przypadki, że 10 sekund to aż nadto.

2) Wymianę informacji. Taka rozmowa jest już dłuższa gdyż osoby rozmawiające odczuwają radość z tej rozmowy. Ponieważ rozmowy międzymiastowe i międzynarodowe są ostatnio bardzo reklamowane najczęściej na tych relacjach mamy z nimi doczynienia. Wtedy to można zadać pytanie "co u was słychać", które jest tak ogólne, że odpowiedź o ile nie będzie rzetelna (9 symfonia Dworzaka w II programie radia") to będzie tak samo ogólna ("wszyscy zdrowi").

Wymiana informacji to z reguły 2 do 5 minut, no chyba, że ktoś się zagapi i może niechcący przejść na poziom trzeci czyli ...

3) Wymiana myśli. Aby wejść na ten etap komunikacji należy się wyluzować. Osoby rozmawiające muszą zapomnieć o taryfach i rachunkach (przynajmniej ta jedna, która wykonała połączenie). Ponieważ nowe technologie (zwłaszcza VoIP) i nowe, dziwne taryfy (15 centów za 20 minut albo 30 minut do Polski jak kupisz u nas te spodnie) prowokują do długich połączeń z wymianą myśli mamy coraz częściej doczynienia. Rozmowy po 30, 60 albo i 90 minut nie są już  dziwne a ich ograniczeniem często jest temperatura ucha jak przyciska się tą niewygodną słuchawkę albo chęć zrobienia siusiu (tu przychodzą z pomocą telefony bezprzewodowe).

W czasie wymiany myśli naprawdę można wymienić myśli. Długi czas rozmowy powoduje, że po chwili, jak jednak osoba wystrzela się już z wszystkiego co miała powiedzieć to może w końcu posłuchać co ma ten drugi do powiedzenia, więcej - może dopytać się o znaczenie słów, poprosić o wyjaśnienie dokładniej, dojść intencji i podtekstów.

O takim korzystaniu z telefonu marzą wszyscy operatorzy telekomunikacyjni stąd ich reklamy pokazujące ludzi gadających właśnie na tym poziomie: małolata kładzie się na tapczanie i oddzwania do inne małolaty; facet przy biurku wyciąga sie na fotelu, kładzie nogi na biurku  i gada, gada, gada ....


Kategorie: obserwator, komunikacja, telekomunikacja, styl życia, _blog


Słowa kluczowe: telefonia, GSM, filozofia, komunikacja, telefonia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
26 lipca 2003 (sobota), 16:33:33

Motywacja do wybaczania

Można wybaczyć bo:
#1. jest się takim wspaniałym, dobrym i szlachetnym;
albo
#2. ponieważ nam wybaczono.

Ta pierwsza motywacja pełna jest pychy i bynajmniej nie ma nic wspólnego z pobożnością. Więcej, jest w swej pysze jakby próbą wejścia na miejsce zarezerwowane dla kogoś zupełnie innego a przecież był taki jeden co powiedział: "wstąpie na niebiosa" i ... spadł.

No, może przed upadkiem człowieka taka motywacja nie była by zła, choć przed upadkiem nie było by potrzeby wybaczać - wszak nie było grzechu.

Druga motywacja jest o tyle ciekawsza, że jest odbiciem wybaczenia, które względem nas, ludzi ma Bóg. Ktoś kto zrozumiał, że jest winny i że Bóg mu wybaczył może dalej sam wybaczać innym. Wszak rozumie innych, którzy o wybaczenie proszą, rozumie też słabość, która powoduje, że jesteśmy winni a wiec o wybaczenie prosić musimy.

Jakże małe znaczenie ma działanie i jego efekt a jak wielkie motywacja.


Inspiracja: lektura - C.S.Lewis, Nieodparte racje, Schyłek religii


Kategorie: ewangelia, życie duchowe, _blog


Słowa kluczowe: przebaczanie, wybaczanie, pokuta, ewangelia


Komentarze: (5)

believe, November 10, 2004 16:45 Skomentuj komentarz




chrzescijanin? =)

PaNikt, July 30, 2003 17:52 Skomentuj komentarz


:)
Mam inne zdanie :)

W34 -> PanNikt, July 29, 2003 16:07 Skomentuj komentarz


Bycie miłym podpada pod to samo co bycie dobrym i jest motywowane pychą. I taką odpowiedź daje niekatolik :-)

PaNikt, July 27, 2003 00:41 Skomentuj komentarz


A co sie wg Ciebie stało ze zwykłym odruchem bycia milym ?
Czy wybaczenie od razu trzeba uznać za coś wyniosłego i zrobionego z pobudek innych niż zwykła dobroć?
I to pisze katolik ? Gubie się w tym :)

lucanus, August 31, 2011 11:40 Skomentuj komentarz


Kilka subiektywnych spostrzeżeń:

1. Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty" (Kpł 11, 44) Zatem bądźcie tak dobrzy, tak miłujący, tak wspaniali, żyjący pełnią tego, do czego zostaliście powołani. W tym wszystkim mieści się również zdolność i motywacja właśnie do przebaczenia - bo jest się dobrym, miłującym, wspaniałym, dążącym do świętości. Bo ma się być takim, jak Bóg.

2. O tym pośrednio traktuje druga motywacją, jaka została wspomniana - czyli doświadczenie Bożej miłości i przebaczenia. Doświadczyłem tego od Niego, zatem przekazuję dalej.

3. Motywacja 1 i motywacja 2 nie dość, że nie stoją w sprzeczności, to się uzupełniają (choć jestem chory, kiedy słyszę, albo sam muszę stwierdzić, że dwie rzeczy, które na zdrowy rozum są rozłączne w sposób cudowny nie dość, że się nie wykluczają to uzupełniają - taki teologiczny frazes. No, ale tu akurat nie widzę sprzeczności).
Skomentuj notkę
29 lipca 2003 (wtorek), 00:06:06

Władza

Proste, łatwe, czytelne:

Definicja:
Władza to atrybut stanowienia i egzekwowania prawa.

Użyte pojęcia:

  • prawo - to chyba trudne słowo, muszę nad nim popracować
  • atrybut - cecha osoby wyróżniająca ją od innych
  • stanowienie - tworzenie, ogłoszenie
  • egzekwowanie - używanie mocy aby było zgodnie z prawem - obawiam się, że to może dotykać woli innych osób, zwłaszcza tych popadających w konflikt z prawem
  • sprawiedliwość - to już definiowałem

Przemyślenia:

  • wszelka władza pochodzi od Boga (Rz 13) - i to jest ważna, przemyślana ale i objawiona (Rz 13) prawda
  • modnie niedawno słowo to suweren
  • król - ładne słowo, mało używane, bo albo przenosi nas w świat bajek, albo sugeruje despotę - a przecież rzeczywistość jest zbudowana jako Królestwo Boże, bo Bóg mając wszelką władzę jest królem.
  • w 2019 roku poprawiam zastępując słowo przywilej słowem atrybut, które w tym wypadku jest lepsze. Przywilej sugeruje nadanie przywileju przez kogoś, więc nie da się zastosować do Boga, który nie ma przywilejów a jedynie atrybuty. Do 2019 definicja więc brzmiała: "Władza to przywilej stanowienia i egzekwowania prawa". Teraz brzmi lepiej.

Poprzednie rozważania:

Władza to atrybut osoby, pozwalający jej wpływanie na swoje otoczenie, w szczególności na inne osoby.

 

W systemach, w których działa prawo (wszystko jest ustalone) władza to atrybut pozwalający na stanowienie i egzekwowanie prawa.

W systemach, w których nie działa się poprzez prawo władza realizowana jest poprzez przemoc.


Władza jest atrybutem władcy, czyli osoby która wpływa na życie innych osób.

Kiedyś (R.1) napisałem tu, że władza jest przywilejem ale ten przywilej źle się kojarzy.

W definicji R.2 nie było mowy o przemocy. Definicja ta brzmiała: "Władza to przywilej stanowienia i egzekwowania prawa." gdyż wydawało mi się, że wszędzie obowiązuje prawo. Ale władza przecież może być realizowana również poprzez siłę i moc (przemoc) stosowaną względem innych osób.

Względem rzeczy (nieosób) władza zawsze jest realizowana poprzez prawo.

 


Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fikipedia, fiki, fikisłowa


Słowa kluczowe: władza, władca, filozofia


Komentarze: (1)

Wiki, April 12, 2018 14:57 Skomentuj komentarz


Wiki (2018):
Władza – możliwość wywierania przez jednostkę bądź grupę rzeczywistego wpływu na istotne okoliczności życia przez ukierunkowywanie własnego lub cudzego postępowania.

Skomentuj notkę
30 lipca 2003 (środa), 12:46:46

Niewola

Jest już zdefiniowana wolność, więc teraz czas na niewolę.

Definicja:
Niewola to stan osoby w którym jest ona zdeterminowana (przymuszana) do podejmowania działań niezgodnych ze swoimi decyzjami.

Myśli nieuczesane:

  1. Co z moją wolnością? Tak często muszę się nad tym zastanawiać.
  2. Współczesne państwa bardzo ograniczają nam wolność. Zabierają wypracowaną własność (opodatkowanie to prawie 50%), wpływają na rodzinę, narzucają poglądy, ingerują na silę w nasze zdrowie. Gdzie nasze umiłowanie wolności? A pisał o tym apostoł Paweł „Znosicie też, gdy was ktoś zniewala, gdy was ktoś objada, gdy ktoś wykorzystuje, gdy się nad wami wynosi, gdy po twarzy bije”. (2Kor11:20)

Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fiki, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: niewola, wolność, filozofia, podejmowanie decyzji


Komentarze: (1)

PaNikt, July 30, 2003 17:54 Skomentuj komentarz


Zostałe zniewolona :)
Skomentuj notkę
31 lipca 2003 (czwartek), 11:46:46

Moc

Jak już wiem, co to wola to czas zdefiniować to słowo:

Definicja:
Moc to możliwość realizacji własnych decyzji, a w przypadku osób posiadających władzę przywilej egzekwowania wprowadzonego prawa.

Myśli nieuczesane:

  1. W fizyce moc to możliwość wykonania pracy.
  2. Słowa powiązane: władza, wolność, wola.

Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fikisłowa, fikipedia, fiki


Słowa kluczowe: moc, wolność, władza, decyzja, decyzje, podejmowanie działań


Komentarze: (1)

wojtek, January 12, 2021 23:43 Skomentuj komentarz


TB > moc to praca wykonana w czasie.

W34> Tak.
W34> To definicja fizyczna, stworzona gdzieś w oświeceniu i od tego czasu niezbędna
W34> aby liczyć silniki, transformatory itp. Ale pojęcie to istniało wcześniej, jest ogólniejsze.
W34> Zwróć uwagę, że grecy mieli na to pojęcie co najmniej 3 słowa (tyle znam):
W34> - δυναμις (dynamis)
W34> - κρατος (kratos) - to bardziej siła, ale też i moc
W34> - εξουσια (eksousia) - to może być również w znaczeniu władza, albo siła władcy, siła woli.
W34>
W34> Bogactwo języka daje możliwość szerszego myślenia, nie tylko o fizyce (co jest ważne),
W34> ale również o polityce (która to polityka (od polis - miasto, zarządzanie miastem) jest
W34> wg. Arystotelesa "najwyższą formą miłości", "działaniem ku dobru wspólnemu".
W34>

Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.