Słowo kluczowe: protestantyzm


21 czerwca 2018 (czwartek), 18:36:36

Warownym grodem jest nasz Bóg

Jadąc A4 śpiewam sobie, bo w radio (Dwójka) puszczają kantatę 80 w fatalnym wykonaniu Gardinera z Promsów. Niestety - słabo znam słowa. Chyba muszę się nauczyć.

Warownym grodem jest nasz Bóg

Marcin Luter, 1529

Warownym grodem jest nasz Bóg,
Orężem nam i zbroją.
Wybawia nas od wszelkich trwóg,
Co nas tu niepokoją!
Stary, chytry wróg
Czyha, by nas zmógł;
Swych mocy złych rój
Prowadzi na nas w bój,
Na ziemi któż mu sprosta?

My złego nie zdołamy zmóc,
Nam zginąć wnet by trzeba;
Lecz walczy za nas chrobry Wódz
Anielskich hufców z nieba.
Kto On? - pytasz się,
Jezus On się zwie,
To Chrystus, nasz Pan,
Szatański zburzy plan,
Innego nie masz Boga.

Choć diabłów pełen byłby świat,
Co połknąć by nas chcieli,
My nie boimy się ich zdrad,
Będziemy triumf tu mieli.
Książę ziemi tej
W całej złości swej
Nie szkodzi już nam,
Bo jest skazany sam
Wszechmocnym Boga Słowem.

Niech Słowo wzruszać strzegą się,
Im go nie zawdzięczamy,
Sam Chrystus przy nas z Duchem swym
I z łaski swej darami.
Niech pozbawią źli
Żony, dzieci, czci
Niech biorą, co chcą,
Ich zyski liche są,
Królestwo nam zostanie.


 

Warownym Grodem – różne warianty tekstu

Zgromadzone w czerwcu 2018 r.

 

Tekst pochodzący prawdopodobnie z płyty Andrzeja Jagodzińskiego

Wikipedia (2018)

Za Śpiewnikiem Ewangelickim 1965

Śpiewnik Pielgrzyma
poz. Ś. P. 536

1.

Warownym grodem jest nasz Bóg, 

Orężem nam i zbroją.

Wybawia nas od wszelkich trwóg, 

Co nas tu niepokoją!

Stary, chytry wróg

Czyha, by nas zmógł;

Swych mocy złych rój 

Prowadzi na nas w bój,

Na ziemi któż mu sprosta?

2.

My złego nie zdołamy zmóc,

Nam zginąć wnet by trzeba;

Lecz walczy za nas chrobry Wódz

Anielskich hufców z nieba.

Kto On? - pytasz się,

Jezus On się zwie,

To Chrystus, nasz Pan,

Szatański zburzy plan,

Innego nie masz Boga.

3.

Choć diabłów pełen byłby świat,

Co połknąć by nas chcieli,

My nie boimy się ich zdrad,

Będziemy triumf tu mieli.

Książę ziemi tej

W całej złości swej

Nie szkodzi już nam,

Bo jest skazany sam

Wszechmocnym Boga Słowem.

4.

Niech Słowo wzruszać strzegą się,

Im go nie zawdzięczamy,

Sam Chrystus przy nas z Duchem swym

I z łaski swej darami.

Niech pozbawią źli

Żony, dzieci, czci

Niech biorą, co chcą,

Ich zyski liche są,

Królestwo nam zostanie.

1.

Warownym grodem jest nasz Bóg,

Orężem nam i zbroją.

Wybawia On ze wszelkich trwóg,

Co nas tu niepokoją!

Stary, chytry wróg

Czyha, by nas zmógł;

Swych mocy złych rój

Prowadzi na nas w bój,

Na ziemi któż mu sprosta?

2. 

My złego nie zdołamy zmóc,

Nam zginąć wnet by trzeba;

Lecz walczy za nas chrobry Wódz

Anielskich hufców z nieba.

Kto On? – pytasz się,

Jezus On się zwie,

To Chrystus, nasz Pan,

Szatański zburzy plan,

Innego nie masz Boga.

3. 

Choć diabłów pełen byłby świat,

Co połknąć nas by chcieli,

My nie boimy się ich zdrad,

Będziemy tryumf mieli.

Książę ziemi tej

W całej złości swej

Nie szkodzi już nam,

Bo jest skazany sam

Wszechmocnym Boga Słowem.

4. 

Niech Słowo wzruszać strzegą się,

Im go nie zawdzięczamy,

Sam Chrystus przy nas z Duchem swym

I z łaski swej darami.

Niech pozbawią źli

Żony, dzieci, czci;

Niech biorą, co chcą,

Ich zyski liche są,

Królestwo nam zostanie!

1. 

Warownym grodem jest nasz Bóg,
Orężem nam i zbroją!

On nas wybawia z wszelkich trwóg, 

Co nas tu niepokoją.

Stary, chytry wróg 

Czyha, By nas zmógł,

Moc i złości rój 

On na nas wiedzie w bój;

Na ziemi któż mu sprosta?

2. 

My złego nie zdołamy zmóc, 

Wnet zginąć by nam trzeba,

Lecz walczy za nas chrobry Wódz,
Sam Bóg Go zesłał z nieba.

Kto On? – pytasz się?

Jezus On się zwie,

Pan Bóg Sabaot; 

On złego strzaska grot;

Innego nie masz Boga.

3. 

Choć diabłów pełen byłby świat, 

Co połknąć by nas chcieli,

My nie boimy się ich zdrad, 

Będziemy triumf mieli.

Książę ziemi tej 

W całej złości swej

Nie poradzi nam, 

Bo już skazany sam

I Słowo go powali.

4. 

Niech Bożych słów nie tyka wróg! 

Wziąć sobie ich nie damy;

Duch Boży z nami, z nami Bóg

Z wszechmocy Swej darami!

Choć pozbawią źli 

Żony, dzieci, czci,

Chytra grabież ta 

Zysk lichy wrogom da;

Królestwo naszym będzie.

 

 


Kategorie: _blog


Słowa kluczowe: warownym grodem, protestantyzm, luter


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
31 października 2007 (środa), 16:55:55

Święto reformacji

Dziś jest święto reformacji. Spróbuję to jakoś uczcić, choć nie wiem czy publikacją mocno przestarzałych 95 tez dr. Lutra mi się to uda. Ale spróbuję.

1. Gdy Pan i Mistrz nasz Jezus Chrystus powiada: "Pokutujcie", to chce, aby całe życie wiernych było nieustanna pokutą.

2. W żaden sposób nie można pod wyrazem "pokutujcie" rozumieć Sakramentu pokuty, to jest spowiedzi i zadośćuczynienia, które kapłan sprawuje.

3. Nie chce jednak Pan rozumieć tu tylko wewnętrznej pokuty, gdyż pokuta wewnętrzna, bez zewnętrznego uśmiercenia ciała, nie jest pokutą.

4. Kara Boża trwa dopóki człowiek czyni sąd nad sobą (to jest prawdziwa wewnętrzna pokuta), a więc aż do wejścia do Królestwa Niebieskiego.

5. Papież nie chce, ani nie może odpuszczać innych kar za grzechy jak tylko te, które nałożył wedle rozumienia swego lub wedle ustaw kościelnych.

6. Papież nie może winy odpuścić inaczej, jak tylko zwiastując i upewniając, że Bóg ją odpuścił. Ponadto w wypadkach, które są zastrzeżone dla papieża do odpuszczenia. Kto by w tym względzie papieża sobie lekceważył, tego wina pozostałaby niezgładzona.

7. Bóg nie odpuszcza nikomu win, jeśli zarazem nie przywodzi go do upokorzenia się przed kapłanem, jako swoim zastępcą.

8. Ustawy kościelne, traktujące o nakładanej pokucie, dotyczą tylko żywych i nie mogą być stosowane do umierających.

9. Dlatego też Duch Święty przychyla nam dobrodziejstw przez papieża tak, iż tenże w postanowieniach swoich zawsze pozostawał na uboczu na wypadek śmierci i ostatniej potrzeby.

10. Z tego powodu źle i nierozsądnie postępują kapłani, którzy odkładają umierającemu do czasu czyśćca pokuty kościelne.

11. Zamiana kary kościelnej na karę w czyśćcu - to kąkol, posiany oczywiście wówczas, gdy biskupi spali.

12. Dawnymi czasy kary kanoniczne nakładano nie przed, ale po absolucji, a to aby przekonać, czy żal okazany jest szczery.

13. Umierających śmierć zwalnia z pokuty; są oni prawnie wolni od wszystkich kościelnych ustanowień, bo umierają.

14. Im bardziej umierający tkwi w grzechach swoich lub brakuje mu miłości, tym większą to rodzi w nim obawę.

15. Będąc blisko bojaźni połączonej z rozpaczą, ta wielka obawa wystarcza (pomijając już inne rzeczy), by zgotować mękę czyśćcową.

16. Piekło, czyściec i niebo, są względem siebie tak różne, jak rozpacz, bliskość rozpaczy i pewność zbawienia.

17. Zdaje się być, że duszom w czyśćcu potrzeba zmniejszenia bojaźni i pomnożenia miłości.

18. Ani rozumem, ani z Pisma nie udowodniono, żeby dusze w czyśćcu znajdowały się w stanie niezdolnym do zasługi i do wzrostu miłości.

19. I to zdaje się być niemożliwe do udowodnienia, jakoby dusze w czyśćcu, przynajmniej niektóre, były pewne swego zbawienia i o nie się nie troszczyły, jakkolwiek my pewni tego jesteśmy zupełnie.

20. Dlatego papież pod przebaczeniem kary nie rozumie odpuszczenia wszelkich kar, ale tych tylko, które sam nałożył.

21. Mylą się przeto kaznodzieje odpustowi twierdząc, że przez odpust papieski człowiek staje się wolny od wszelkiej kary i zbawiony.

22. Papież nie odpuszcza duszom w czyśćcu żadnej kary, którą dusze te, wedle postanowień kościelnych, w życiu tym winny były ponieść.

23. Jeżeli jest możliwe odpuszczenie wszystkich kar, to tylko względem najdoskonalszych, a więc względem bardzo niewielu.

24. Dlatego też większą część ludu oszukuje się przez bezwzględne przyrzeczenie odpustu wszystkich kar.

25. Władza, jaką ma papież w ogólności nad czyśćcem, przysługuje w szczególności każdemu biskupowi i proboszczowi w jego diecezji lub parafii.

26. Papież bardzo dobrze czyni, że nie z władzy klucza, której nie posiada nad czyśćcem, ale sposobem prośby przyczynnej udziela duszom przebaczenia.

27. Ludzkie wyłącznie wymysły głoszą ci, którzy nauczają, że skoro pieniądz w skrzyni brzęknie, to w tej samej chwili dusza z czyśćca do nieba się przenosi.

28. To zaś jest pewne, że skoro pieniądz brzęknie w skrzyni, przychodzi pożądliwość i chciwość zysku, która wzrasta i staje się wielką. Pomoc zaś i przyczynienie Kościoła za nami zależy jedynie od woli i upodobania Bożego.

29. Któż wie, czy wszystkie dusze w czyśćcu pragną być wybawione, jak nas właśnie poucza legenda o Sewerynie i Paschalisie.

30. Nikt nie jest pewny, czy jego żal był szczery, tym mniej może być pewny, czy otrzymał zupełne odpuszczenie.

31. Jak rzadkim zjawiskiem jest człowiek prawdziwie pokutujący i żałujący, tak równie rzadkim jest taki, który by zyskał odpust prawdziwy, to znaczy, że jest ich niewielu.

32. Ci, którzy sądzą, iż mogą zapewnić sobie zbawienie przez listy odpustowe, będą wiecznie potępieni wraz z mistrzami swymi.

33. Należy się strzec tych, którzy powiadają, że odpust papieski jest najszacowniejszym darem Bożym, przez który człowiek może pojednać się z Bogiem.

34. Łaska odpustowa dotyczy kary i zadośćuczynienia nałożonych przez ludzi.

35. Nie jest to chrześcijańska nauka, że nie potrzeba pokuty i żalu temu, kto z czyśćca wykupuje dusze, lub chce nabyć prawo wyboru spowiednika.

36. Każdy chrześcijanin, jeśli tylko ma prawidłowy żal i skruchę za swoje grzechy, otrzymuje zupełne przebaczenie grzechów i win, co należy mu się bez listów odpustowych [...]

37. Każdy prawdziwy chrześcijanin, czy to żyjący jeszcze, czy już umarły, jest uczestnikiem wszelkiej łaski Chrystusa i Kościoła, którą daje mu Bóg bez nabycia listu odpustowego.

38. Nie należy jednak gardzić odpustem papieża, gdyż, jak to już powiedziałem, stanowi on objaśnienie Boskiego przebaczenia.

39. Zachwalać ludowi obfitą łaskę odpustów, a jednocześnie zalecać prawdziwy żal i pokutę, jest to rzecz nad wszelką miarę trudna nawet dla najbardziej uczonych teologów.

40. Skrucha prawdziwa pożąda i łaknie kary, obfity zaś odpust uwalnia od karania i wyradza niechęć do kary, lub sprzyja co najmniej do zrodzenia się takiej niechęci.

41. O apostolskim odpuście trzeba przezornie nauczać, by lud nie powziął błędnego mniemania, że odpust przewyższa inne dobre uczynki miłości chrześcijańskiej.

42. Wszystkich chrześcijan należy nauczać, że papież bynajmniej nie sądzi, iż zakupywanie odpustu może być stawione na równi z uczynkami miłosierdzia.

43. Powinniśmy nauczać chrześcijan, że kto biednemu pomocy udziela, lub pożycza potrzebującemu, czyni przez to lepiej niż gdy sobie kupuje list odpustowy.

44. Gdyż przez czyny miłości rośnie chrześcijańska miłość, i człowiek staje się pobożniejszym; jednak przez nabycie listu odpustowego człowiek nie staje się lepszym, lecz czuje się bezpieczniejszym i wolniejszym od kary za grzech.

45. Należy pouczyć chrześcijan, iż ten, co widzi ubogiego i mimo to kupuje odpust, ten odpust papieża nabywa, ale gniew boży ściąga na siebie.

46. Należy pouczać chrześcijan, iż oni, gdy nie są zbyt bogaci, powinni zatrzymać to co potrzebne dla ich domu, a nie wyrzucać na próżno na odpusty [...]

47. Należy nauczać chrześcijan, że zakupienie odpustu jest zostawione każdemu do woli i nie jest zakazane.

48. Należy nauczać chrześcijan, że udzielając odpustu, papież potrzebuje i domaga się raczej modlitw pobożnych, niż pieniędzy, które mu znoszą.

49. Należy nauczać chrześcijan, że odpust papieski jest dobry, jeżeli się na nim nie buduje zbawienia; lecz jest nader szkodliwy, jeśli z powodu niego tracimy bojaźń Bożą.

50. Należy nauczać chrześcijan, że gdyby papież wiedział o wszystkich szachrajstwach kaznodziejów odpustowych, raczej by w stos popiołów zamienił katedrę św. Piotra, aniżeliby miała być budowana kosztem skóry, krwi i ciała jego owieczek.

51. Należy nauczać chrześcijan, że papież nie szczędziłby swych własnych pieniędzy, chociażby nawet kościół św. Piotra miał być na ten cel sprzedany, byle udzielić wsparcia potrzebującym, od których obecnie kaznodzieje odpustowi wyłudzają ostatni grosz.

52. Nawet wówczas płonna jest ufność tych, którzy przez odpusty dostąpić chcą zbawienia, gdyby nie tylko sprzedawcy odpustów, ale nawet sam papież za to ręczyć chcieli duszą swoją.

53. Wrogami Chrystusa i papieża są ci, którzy z powodu kazań odpustowych w kościołach nakazują zamilknąć Słowu Bożemu.

54. Krzywda się dzieje Słowu Bożemu, jeżeli w kazaniu tyle a może i więcej czasu poświęca się głoszeniu odpustów, co i Ewangelii.

55. Zdanie papieża jest oczywiste, że skoro odpust, mający tylko podrzędne znaczenie, jednym dzwonem oraz zwykłą ceremonią i wystawnością należy obchodzić, to Ewangelię, mającą stokroć większą wartość, należy sławić stokrotnymi dzwonami i stokroć większymi ceremoniami i wystawnością.

56. "Skarb kościoła", z którego papież czerpie odpust, nie jest dostatecznie ściśle określony ludowi chrześcijańskiemu, ani przezeń znany.

57. Że nie są to skarby doczesne, łatwo stąd poznać, że nimi księża tak szczodrze szafują, ponieważ wiadomo o wielu duchownych, że oni tego rodzaju skarby (doczesne) raczej pilnie zbierają aniżeli pragną rozdawać.

58. Skarby te nie są także z zasługi Chrystusa i świętych, bo zasługa Chrystusa i bez przyczynienia się papieskiego przychyla łaski wewnętrznemu człowiekowi, dla zewnętrznego sprawia krzyż, śmierć i potępienie.

59. Św. Wawrzyniec nazwał ubogich, jako członków Kościoła, skarbem kościelnym; użył jednak zapewne wyrazu tego w ówczesnym znaczeniu.

60. Skarbem tym są klucze Kościoła, podarowane nam przez zasługę Chrystusa.

61. Oczywiste jest, że do odpuszczenia kar i wybaczania grzechów w wypadkach zależnych jedynie od papieża, najzupełniej wystarcza władza papieska.

62. Prawdziwym skarbem Kościoła jest najświętsza Ewangelia chwały i łaski Bożej.

63. Lecz skarb ten jest w pogardzie u ludzi, bo on to sprawia, że pierwsi będą ostatnimi.

64. Skarb odpustowy za to jest bardzo miły, gdyż ostatnich czyni pierwszymi.

65. Dlatego też skarby Ewangelii są sieciami, w które niegdyś łowiono ludzi służących mamonie.

66. Skarby odpustowe są sieciami, w które obecnie łowią mamonę ludzką.

67. Odpust zachwalany przez kaznodziejów, jako wielka łaska, jest istotnie łaską wielką, gdyż im przynosi wiele pieniędzy.

68. W rzeczywistości jednak jest najmniejszą łaską w porównaniu z łaską Bożą i błogosławieństwem krzyża.

69. Biskupi i duszpasterze są obowiązani z należnym uszanowaniem przyjmować delegatów apostolskiego odpustu.

70. Ale równocześnie są obowiązani uważać pilnie, aby komisarze ci zamiast rozkazów papieskich nie wygłaszali własnych urojeń.

71. Kto przeciw prawdzie apostolskiego odpustu mówi, niech będzie przeklęty.

72. Kto przeciw samowolnym i kłamliwym słowom kaznodziei odpustowego występuje niech będzie błogosławiony!

73. Jak papież słusznie niełaską i klątwą karze tych, którzy podstępnie działają na szkodę odpustów.

74. Tak również słusznie dotyka niełaską i klątwą tych, którzy pod osłoną odpustu używają swoich sztuczek na szkodę świętej miłości i prawdy.

75. Niedorzecznością jest twierdzenie, że przez odpust papieski rozgrzeszony jest nawet taki człowiek, który by - co przecież nie można sobie wyobrazić - bezcześcił Matkę Bożą.

76. Wprost przeciwnie twierdzimy, że odpust papieski nawet najmniejszego grzechu odpuścić nie może - o ile będziemy pod odpustem rozumieli zmazanie winy tego grzechu.

77. Twierdzenie, że i Piotr św., gdyby był teraz papieżem, nie mógłby światu ogłosić większych łask2, jest bluźnierstwem przeciw Piotrowi św. i papieżowi.

78. My zaś twierdzimy, że i ten i każdy inny papież rozporządza większymi łaskami, aniżeli odpust, a mianowicie Ewangelią, darami miłosierdzia, darem uzdrawiania itp. (1Kor. 12).

79. Obrazą Boską jest głosić, że wystawiany w kościołach krzyż odpustowy z herbem papieża równie jest mocny i skuteczny jak krzyż Chrystusa Pana.

80. Biskupi, kaznodzieje i teolodzy, którzy dozwalają, aby nauki podobne były wygłaszane ludowi, odpowiadać będą za to przed obliczem Boga.

81. Następstwem koniecznym bezczelnych kazań odpustowych jest to, że i uczonemu trudno obronić papieża przed zarzutami i bezsprzecznie ostrymi oskarżeniami prostaczków.

82. Dlaczego jednak papież nie uwalnia wszystkich dusz z czyśćca z przyczyny najświętszej miłości i najwyższej miłości i najwyższej potrzeby dusz, to było rzeczą najsprawiedliwszą, gdy tymczasem nieskończoną ilość dusz uwolnił on dla podłej monety, złożonej na budowę bazyliki – a więc rzeczy małej wagi [...]

83. Albo: po co odbywają się egzekwie i dlaczego nie wolno jest cofnąć zapisów kościelnych, poczynionych na msze za umarłych, kiedy przecież za wybawionych nie potrzeba się już modlić?

84. Albo: cóż to jest za jakaś nowa doskonałość Boża i pobożność papieska, że bezbożnemu wolno za pieniądze wyzwalać dusze pobożne, a nie chcą duszy tych wyzwalać z miłości i bez pieniędzy?

85. Albo: czemuż owe dawne zasady pokutne, które w rzeczy samej są już zniesione i martwe, jednakże dzięki odpustowi nabrały znaczenia i mogą być usunięte tylko za pieniądze, jak gdyby dotąd istniały w całej pełni?

86. Dlaczego papież nie buduje bazyliki św. Piotra raczej za własne niż za pieniądze biednych chrześcijan, wszakże majątek jest znaczniejszy od dóbr jakiegokolwiek bogatego Krassusa

87. Od czego uwalnia albo czym obdarza papież tych, którzy przez zupełną pokutę zyskali prawo przebaczenia i odpustu?

88. Gdyby papież zechciał każdemu wierzącemu udzielać rozgrzeszenia i odpustu sto razy na dzień zamiast raz tylko, czy mogłaby nad tę łaskę spaść na Kościół większa?

89. Ponieważ papież w odpuście bardziej szuka zbawienia dusz, niźli pieniędzy, dlaczego znosi dawniejsze listy odpustowe, skoro są równie ważne?

90. Chcieć takie przeciwne argumenty ludzi świeckich stłumić gwałtem, bez wskazania przyczyn i powodów, znaczy to wystawiać Kościół i papież na szyderstwo wrogów, a chrześcijan na szkodę duchową.

91. Gdyby odpust głoszono zgodnie z myślą i zapatrywaniem papieża, łatwo byłoby zbijać wszelkie zarzuty, a może by nawet wcale się nie zrodziły te zarzuty.

92. Więc precz z prorokami, którzy wołają: pokój, pokój, pokój, a pokoju nie ma (Ezech 13,10.16).

93. Tym prorokom dobrze być musi, którzy powiadają: krzyż, krzyż, a krzyża nie ma.

94. Należy upominać chrześcijan, aby usiłowali iść za Chrystusem jako głową swoją, przez krzyż, śmierć i piekło.

95. I byli pewni, że raczej cierpieć, niż używając fałszywego pokoju, wejść mogą do niebios.

Jakieś 22 lata temu dokładnie to przeczytałem, spodobało mi się, zaakceptowałem, potem przeczytałem Mały i Duży katechizm, potem Konfesje Augsburską, potem... chyba dziś pójdę do kościoła. Tak raz na rok można zaskoczyć pastora znienacka.


Kategorie: protestantyzm, _blog


Słowa kluczowe: protestantyzm, luter, 95 tez


Komentarze: (3)

cito1, November 1, 2007 14:53 Skomentuj komentarz


Żeby szablon był jeszcze taki sam, w szarościach szarej mądrej sowy, jak diabeł przed święconą wodą ja tu...
Niereformowalna jestem :(

hylanka, November 1, 2007 18:38 Skomentuj komentarz


Dzięki za Tezy. Świat, chrześcijański także, bardzo się zmienił: Reformacja zreformowała jednak kość. kat. Tak więc cel został osiągnięty. Choć niektórym samo reformowanie przestało wystarczać...

KRISPER, November 1, 2007 20:31 Skomentuj komentarz


JA TEZY PRZECZYTAŁEM DOKŁADNIE JAKIEŚ PIĘĆ LAT TEMU DOPIERO. PIERWSZĄ MYŚLĄ NATOMIAST, KTÓRA WTEDY PRZYSZŁA MI DO GŁOWY TO ZDUMIENIE ŻE Z CZEGOŚ TAKIEGO MOGŁO WYROSNĄĆ COŚ SENSOWNEGO. NO, ALE PAN WIELKI JEST...
Skomentuj notkę
13 października 2005 (czwartek), 13:25:25

"Cywilizacja czarnego protestantyzmu przegrała..."

W tygodniku OZON przeczytałem bardzo ciekawy tekst, który dobrze wyraża to co nie tak dawno zauważyłem a czego nie umiałbym tak ładnie ująć w słowa. Nie pamiętam numeru, tytułu, autora więc (mimo iż tak nie do końca wypada) cytuję tak jak jest zaznaczając tylko, że czytałem to jakieś 3 tygodnie temu.

Czarny scenariusz

Piotr Semka, tygodnik "Ozon", nr 22/2005

Nieliczni murzyńscy publicyści pytający, co ich bracia czynią z darem wolności, są na marginesie publicznej debaty w USA.

Nowy Orlean powoli wraca do życia, ale nie osłabia to ostrości dyskusji nad przyczynami horroru, jaki przeżyli Amerykanie. George W. Bush ma się z czego tłumaczyć - akcja ratunkowa była chaotyczna, zaś on sam za późno pojął skalę problemu.

W ofensywie są oczywiście Demokraci krytykujący go za brak szybkiej pomocy dla ofiar huraganu. Tym razem jednak złamano niepisaną zasadę unikania zarzutów rasizmu. Oto Benjamin Barber, były doradca Clintona, stawia tezę wprost: ofiary kataklizmu w zaludnionym w 68 proc. przez czarną ludność Nowym Orleanie pozostawiono swojemu losowi z racji ich koloru skóry. Jak pisze Barber: "Gdyby ta tragedia zdarzyła się w Hollywood albo w Nowym Jorku - władze robiłyby wszystko, aby ratować ludzi. Ludzi białych i bogatych".

Podkreślanie afroamerykańskiego charakteru metropolii niesie jednak wnioski niewygodne także dla liberalnej lewicy. Jak to się mogło stać, że kataklizm tak łatwo unieważnił wszystkie więzi społeczne i wywołał falę bezprawia? Komentator "Time'a" Joe Klein stwierdził: "W dniach kataklizmu nie było czegoś takiego jak społeczeństwo na ulicach Nowego Orleanu". Chwila próby ujawniła wśród czarnej społeczność brak cech uważanych za typowo amerykańskie. Zabrakło umiejętności wzajemnej pomocy, samoorganizowania się, nie pojawiali się spontaniczni liderzy. Media wskazują, że tłumy porażonych kataklizmem Murzynów reagowały całkowitą biernością. W jej wyniku w próżnię władzy weszły gangi, rabując i gwałcąc. Nikt nie pomyślał o tworzeniu samorzutnej straży obywatelskiej mogącej choć częściowo ograniczyć bezprawie.

Demokraci rozważania tego typu odrzucają, szermując oskarżeniami o rasizm. Ale to bardzo tani chwyt. Lekcja Nowego Orleanu każe postawić pytanie, w jakim kierunku zmierza czarna społeczność w USA.

Jeszcze 50 lat temu południe tego kraju naznaczone było podziałem rasowym. Upokarzał on Murzynów i obrażał zasady demokracji. Jednocześnie bariery rasowe na zasadzie kontrakcji pchały czarną społeczność do pracy nad sobą. Liczne murzyńskie organizacje społeczne i religijne ułatwiały pięcie się ku górze społecznej drabiny. W latach 60. Martin Luther King surowo napominał Murzynów, by wykorzystywali wszystkie szanse na rozwój społeczny. Akcja afirmatywna, jaka od lat 70. miała wyrównywać nierówności rasowe, początkowo zwiększyła liczbę Afroamerykanów na uczelniach. Ale sukcesom Kinga towarzyszyły idee lewicowej rewolty '68 w postaci czarnej ideologii kontestacji państwa białych. Zasypanie murzyńskiej społeczności zasiłkami i preferencjami zabijało inicjatywę. Zmiany były najwyraźniej widoczne na Południu. Erozji uległa tradycyjna struktura życia czarnych Amerykanów skupiona wokół protestanckich kościołów oraz ich pastorów. Owi czarni "wiktorianie" mieli wpojone głębokie poczucie odpowiedzialności za swe czyny i etykę purytańskiej nienawiści do grzechu.

Antytezą ich kultury była "cywilizacja rapu", usprawiedliwiająca agresję i łamanie norm społecznych argumentami o "świecie jako wielkim getcie". W Nowym Orleanie stara cywilizacja czarnego protestantyzmu przegrała ze światem rapu.

Utkwiła mi w pamięci telewizyjna wypowiedź nowoorleańskiego czarnego pastora z czasu kataklizmu: – Gdy przez lata wskazywałem, że ideologie rapu i hip-hopu szykują nam pokolenie aspołecznych bandytów, wyszydzano moją surowość sądów i rzekome przewrażliwienie. Teraz, gdy doszło do dziesiątków gwałtów, a setki młodych czarnych nie wstydziło się kraść, co popadnie, z rozbitych sklepów sąsiadów, poucza się mnie, że wobec katastrofy nie czas na moralizowanie. Powstaje pytanie: kiedy mówić o tym, że nasza czarna społeczność zamienia się w chwili katastrofy w stado wilków skaczące sobie do gardeł? Może właśnie teraz, gdy oglądamy to na własne oczy na ulicach naszych dzielnic.

Szerszej dyskusji nie wywołała wydana w 2001 r. książka „Losing the Race” Johna H. McWhortera, czarnoskórego profesora uniwersytetu w Berkeley. Ostrzegał w niej przed niepokojącym kultem antyintelektualizmu wśród swojej społeczności. Czarni studenci odzwyczaili się od etosu ciężkiej pracy i samodoskonalenia, jaki ukształtował ich klasę średnią w latach 60. Ów cywilizacyjny regres – w opinii McWhortera – wynika z trzech szkodliwych mód intelektualnych: kultu cierpiętnictwa (postrzegania się wciąż jako ofiar przeszłości oczekujących specjalnego traktowania), kultu separatyzmu (przekonania, że cokolwiek proponują biali, czarni powinni iść swoją, odrębną drogą), kultu antyintelektualizmu (odrzucenia anglosaskiej tradycji naukowej jako „pseudomądrości białych”). Wszystkie te przesądy mają realne korzenie w przeszłej dyskryminacji, ale od około 20 lat żyją już własnym życiem i służą usprawiedliwianiu bierności i lenistwa. Ostrzeżenia McWhortera sprawdziły się w Nowym Orleanie.

Na łamach „Gazety Wyborczej” amerykański badacz Joel Kotkin przypomniał, że w latach 20. i 30. stworzono w Nowym Orleanie wiele miejsc pracy dla biednej większości murzyńskiej. W latach 50. i 60. zaczęła się tworzyć czarna klasa średnia. Ale ostatnie 30 lat w dziejach miasta to katastrofa. W tym czasie ludność murzyńska stała się mimowolną ofiarą liberalnej lewicy z jej ideologicznymi akcjami afirmacyjnymi.

Lęk przed oskarżeniami o rasizm zniechęca białych konserwatystów do stawiania pytań o kierunek, w jakim zmierza czarna społeczność. Nieliczni publicyści murzyńscy pytający, co ich bracia czynią z darem wolności, pozostają outsiderami.

Szok wywołany wydarzeniami w Nowym Orleanie powinien być ostrzeżeniem dla liderów czarnej społeczności. Obawiam się jednak, że taką dyskusję zagłuszą biali liberałowie. O wiele łatwiej jest oskarżyć prezydenta Busha o rasizm lub żądać kolejnych dotacji dla południowych miast molochów. Znacznie trudniej skłonić kogokolwiek do szczerego rachunku sumienia.


Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: OZON, protestantyzm, purytanizm, rap, Nowy Orlean, murzyn


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
25 sierpnia 2005 (czwartek), 11:03:03

Pan X (z cyklu: to lubię)

luter

Kategorie: to lubię, _blog


Słowa kluczowe: Luter, protestantyzm


Komentarze: (5)

anonim, August 25, 2005 17:26 Skomentuj komentarz


Ale jego wypowiedz, ze mialby "wygnac diabla atramentem", odnosi sie dzisiaj bardziej do tlumaczenia Biblii anizeli do nocnych walk.

anonim, August 25, 2005 17:25 Skomentuj komentarz


Przed ciaglymi przesladowaniami pan X bronil sie modlitwa, "radosnym spiewaniem", lub tez przez bardzo srogi rzut kalamarzem: Pan X, obudzony w nocy przez diabla, obronil sie odwaznym rzutem kalamarzem przeciwko Szatanowi.

anonim, August 25, 2005 17:22 Skomentuj komentarz


"Gdybym nie byl przekonany swiadectwami pisma i zdrowym rozsadkiem; albowiem nie wierze ani papiezowi ani soborom, gdyz czesto mylili sie i zaprzeczali samym sobie, tak wiec urywki Pisma Swietego, ktore zacytowalem zwyciezyly w moim sumieniu i uwieziony jestem w Slowach Bozych. Dlatego nie moge i nie chce nic odwolywac, poniewaz postepowanie wbrew sumieniu nie jest ani bezpieczne ani zbawienne. Boze pomoz mi, Amen!"

krisper, August 25, 2005 16:28 Skomentuj komentarz


a dlaczego X? a w ogóle to pomyślałbyś , żeby na palmtopie nie trzeba było przewijać strony na boki.

anonim, January 27, 2009 22:08 Skomentuj komentarz


NA HERETYKI
Jan Kochanowski
 
Po co wy, heretycy, w kościele bywacie, 
Kiedy ceremonije za śmiech sobie macie? 
Jesli zła w oczu waszych msza i procesyja, 
Aza lepsze łakomstwo i ta ambicyja? 
Wyjmi, nieboże, bierzmo pierwej z oka swego, 
A potym ździebłka sięgaj w oczach u drugiego! 
Chwalisz, jako w twym zborze dobrze nauczają, 
A przedsię tam się ciśniesz, kędy rozdawają. 
A jesli jeszcze z niczym odjedziesz do żony, 
Jakobyś wodę święcił albo też krzcił dzwony.
Skomentuj notkę
W:3
23 sierpnia 2005 (wtorek), 14:29:29

Kto się w opiekę... (z cyklu: to lubię)

Pieśń Georga Neumarka z 1657 roku

Wer nur den lieben Gott läßt walten
Und hoffet auf ihn alle Zeit,
Den wird er wunderbar erhalten
In aller Not und Traurigkeit.
Wer Gott, dem Allerhöchsten traut,
Der hat auf keinen Sand gebaut.
Was helfen uns die schweren Sorgen,
Was hilft uns unser Weh und Ach?
Was hilft es, daß wir alle Morgen
Beseufzen unser Ungemach?
Wir machen unser Kreuz und Leid
Nur größer durch die Traurigkeit.
Ja, halte nur ein wenig stille
Und sei doch in dir selbst vergnügt,
Wie unsres Gottes Gnadenwille,
Wie sein' Allwissenheit es fügt
Gott, der uns ihm hat auserwählt,
Der weiß am besten, was uns fehlt.
Sing, bet' und geh auf Gottes Wegen,
Verricht das Deine nur getreu
Und trau des Himmels reichem Segen,
So wird er bei dir werden neu.
Denn welcher seine Zuversicht
Auf Gott setzt, den verläßt er nicht

Słuchaj (48kb/s)

Ściągnij (778KB

ff7-uczta-babet-4
 

Notka:

  1. Po niemiecku ni w ząb. Ale nie szkodzi. Poniżej polskie przekłady.
  2. To co słychać to kawałek ścieżki dźwiękowej z "Uczty Babet" o którym to filmie napisze pewnie kiedyś osobną notkę. (Notka o filmie jest tu)
  3. Ten chorał wykorzystany jest przez Bacha w kilku kantatach. Na pewno namierzyłem już BWV 84, BWV 88, BWV 93 i BWV 166 ale nie zdziwiłbym się, gdyby było tego więcej.
  4. Polski tytuł pieśni to "Kto się w opiekę..." i czasami ją słychać jeszcze po luterskich zborach.

Znalezione teksty pieśni.

Wg. katolickiego śpiewnika diecezji opolskiej

1. Kto los swój złożył w ręce Boga
i w Nim nadzieję swoją ma,
nie dotknie tego żadna trwoga,
choćby nań spadła dola zła.
Kto z taką się ufnością zrósł,
ten nie na piasku dom swój wzniósł.

2. Na próżno, gdy się ze snu budzisz
i wzdychasz nad niedolą swą,
na próżno, gdy się ciężko trudzisz,
boleśnie jęki twoje brzmią.
Im więcej biedzisz się i łkasz,
tym większy w sercu ciężar masz.

3. Niech woli Bożej ufnie słucha
i bez szemrania serce twe,
niech przyjmie to w pokorze ducha,
co mądrość Najwyższego śle.
On, co w Chrystusie wybrał nas,
wie, czego brak nam każdy raz.

4. On wie, co radość twoją wzmoże
i twe potrzeby dobrze zna.
Więc wytrwaj w wierze i pokorze,
niech fałszem wzgardzi dusza twa.
A Bóg ci ześle skarby łask
i w prawdy cię powiedzie blask.

Wg śpiewnika Epifanii (Świecki Ruch Misyjny)

1. Kto los swój oddał w ręce Boga,
Kto w Nim nadzieję złożył swa,
Nie dotknie tego żadna trwoga,
Bo Bóg odwróci dolę złą,
Kto z taką ufnością zrósł,
Ten nie na piasku dom swój wzniósł.

2. Niech serce Twe z poddaniem słucha,
Co Bóg w wyrokach Swoich chce,
Niech przyjmie to w pokorze ducha,
Co mądrość Najwyższego śle
On, co w Chrystusie wybrał nas,
Wie, czego brak nam w każdy czas.

3. Gdy ból ci z piersi wyrwie łkanie,
Nie mniemaj, że Bóg rzucił cię,
Że tylko o tym ma staranie,
Któremu los uśmiecha się;
Bo nie zna nikt przyszłości zmian,
Ni celów, które przejrzał Pan.

4. Skinieniem jednym strącić z wyżyn
Pysznego w przepaść mocen Bóg,
Maluczkich zaś wywyższyć z nizin
I zbawić może z wszelkich trwóg,
Otacza chwalą nędzny pyl,
A nędzą kto tu w chwale żył.

5. Więc powinności pełnił swoje,
Na myśli zawsze Boga miej,
On ześle tobie laski zdroje
I mieć cię będzie w pieczy Swej,
Bo Bóg odwróci wszelki cios
Od tych, co dali nań swój los.


Kategorie: to lubię, muzyka, muzyka dawna, _blog


Słowa kluczowe: kto się w opiekę, chorał, chorał protestancki, protestantyzm, luteranizm, Uczta Babet


Pliki


Komentarze: (2)

Janek, December 4, 2007 12:03 Skomentuj komentarz


Twoja strona to dla mnie bardzo miłe dzisiejsze odkrycie. Okazuje się, że można w internecie ambitnie. Gratuluję. Gust muzyczny trochę inny z uwagi na kilka lat różnicy. Nie mniej zasłuchuję się w Bachu, Mozarcie, Beethovenie i Chopinie (z tych bardziej znanych). Utwór, który zdecydowałem się skomentować stał się głównym motywem pieśni, którą śpiewałem z moim chórem Tuszynie. Tytuł zdaje się "Kalwaria" - śpiewany w czasie nabożeństwa w Wielki Piątek. Jeśli znajdę nutki podeślę - w czterogłosie brzmi fantastycznie - nawet jeśli wykonują go nieprofesjonaliści. Pozdrawiam serdecznie.

anonim, June 26, 2009 14:00 Skomentuj komentarz


Kto się w opiekę

Jan Kochanowski

Kto się w opiekę odda Panu swemu,
A całym sercem szczerze ufa Jemu,
Śmiele rzec może, mam obrońcę Boga,
Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga,
Żadna straszna trwoga.

Ciebie On z łowczych obieży wyzuje,
I w zaraźliwym powietrzu ratuje.
W cieniu swych skrzydeł zachowa cię wiecznie,
Pod Jego pióry uleżysz bezpiecznie.

Stateczność Jego tarcz i puklerz mocny,
Za którym stojąc na żaden strach nocny,
Na żadną trwogę, ani dbaj na strzały,
Którymi sieje przygoda w dzień biały.

Stąd wedle ciebie tysiąc głów polęże,
Miecz nieuchronny ciebie nie dosięże,
A ty zdumiały oczyma swoimi
Niechybną pomstę ujrzysz nad grzesznymi.

Iżeś rzekł Panu:"Tyś nadzieja moja",
Iż Bóg najwyższy jest ucieczka twoja,
Nie padnie na cię żadna zła przygoda,
Ani się znajdzie w domu twoim szkoda.

Aniołom swoim każe cię pilnować,
Gdziekolwiek stąpisz, będą cię piastować,
Na ręku nosić, abyś idąc drogą
Na ostry kamień nie ugodził nogą.

Będziesz bezpiecznie po żmijach zjadliwych
I po padalcach deptał niecierpliwych,
Na lwa srogiego bez obrazy wsiądziesz
I na ogromnym smoku jeździć będziesz.

Słysz, co pan mówi:"Ten to Mnie miłuje
I ze Mną sobie szczerze postępuje,
I Ja go także w jego każdą trwogę
I nie zapomnę. I owszem, wspomogę.

Źródło: ks. Jan Siedlecki, Śpiewnik kościelny
Skomentuj notkę
1 października 2003 (środa), 14:31:31

Bach a liturgia protestancka w XVIII wieku

Bach komponował kantaty. Skomponował ich ponad 200 tak, że na każdą niedziele jest ich skomponowanych kilka. U protestantów było tak, że kantata musiała ilustrować treśc nabożeństwa. W liturgii luterańskiej jest tak, że pieśni są jakby kontynuacją kazania, które wypływa bezpośrednio z czytania lekcji biblijnych, które czytane były bardzo obficie.

Byłem pod dużym wrażeniem zwiedzając kiedyś Kościół Pokoju w Świdnicy. Na nabożeństwie zbierało się w nim 5 tysięcy ludzi (3 balkony, na każdy ławka przy ławce) czyli połowa miasta. Pieśni były śpiewane na głosy, gdyż tablice

z numerami śpiewanych pieśni nie były umieszczone tak jak teraz to jest w luterańskich kościołach w środku ale na zewnątrz, tak aby już od poniedziałku mogli sobie w domu ćwiczyć pieśni, które będą w niedziele śpiewane. A najciekawsze było to, jak nam pastor opowiedział, że znalazł kiedyś w piwnicy 4 klepsydry a widział na starym zdjęciu, że były one przymocowane do ambony. Zaczął szperać w papierach po co one tam były i wyczytał, że służyły one do odmierzania czasu kazania: 4*30 minut! Dobre kazanie nie powinno być dłuższe niż 2 godziny!

Tak to było w tych czasach: nabożeństwo musiało trwać: czytanie, kazanie (1-2 godziny), pieśni (każda po 8-12 zwrotek a nie tak jak teraz pierwsza, druga i ostatnia) i kantata (tak, ze 40 minut) - razem będzie z 5 godzin jak nic.

Wydaje mi się, że stare nabożeństwa luterańskie jest inspirowane słowami Pawła: albowiem wiara jest ze słuchania a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.

Tyle tylko, że teraz to nie działa. Nie widzę jakoś aby połowa Świdnicy, czy jakiegokolwiej innego miasta w Europie była zainteresowana słuchaniem Słowa Chrystusowego. Takie mamy czasy.


Notka powstała w trakcie włóczenia się po Dolnym Śląsku, po wizycie w Świdnicy, w Kościele Pokoju również.


Dopisek z października 2016. Zrobiłem taki system: http://kbpp.org.pl i tam jest wiele o kantatach.


Kategorie: kultura, Bach, _blog


Słowa kluczowe: Biblia, Bach, protestantyzm, chorał, nabożeństwo, kościół pokoju, świdnica


Komentarze: (1)

wikary, August 28, 2012 15:43 Skomentuj komentarz


jakos nikt nic nie komentuje http://www.embiznes.pl
Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.