Słowo kluczowe: szczęście


10 lipca 2021 (sobota), 08:49:49

Zadowolenie, szczęście, błogosławieństwo

Właśnie ćwiczę 3 słowa:
- Zadowolenie - zrealizowanie zamiaru.
- Szczęście - realizacja zamiarów.
- Błogosławieństwo (stare, rzadko używane więc trudne słowo) - realizacja zamiarów gdy uzgodni się je z powołaniem powołującego.

Wie, wiem, wiem - problem jest z tym Powołującym ale jak się na początku przyjmie, że na "początki Pan Bóg stworzył niebo i ziemię" jest łatwiej. Łatwiej, bo z Bogiem można pogadać.

Aki - thx. W koncu to napisałem a czekało 2 tygodnie. Czekało jako fotka w zeszycie.


Kategorie: _blog, filozofia


Słowa kluczowe: szczeście, błogosławieństwo, zadowolenie


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
29 maja 2021 (sobota), 13:23:23

Spełnienia najskrytszych marzeń

Czy na pewno szczęście to spełnienie wszystkich swoich marzeń? A jesteś gotowy aby twoje marzenia, myśli, pragnienia oświetlić światłem i wyjawić innym? Czy najskrytsze marzenia są najgłębszymi? Penetrujące pytania.

życzenia-spelnienia-marzen


Kategorie: _blog


Słowa kluczowe: szczęście, marzenia, życzenia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 lipca 2019 (wtorek), 13:49:49

Polityka i Arystoteles

- A taki np. Arystoteles, to - wyobraź Pan sobie - uważał, że najwyższą formą miłości jest polityka. Polityka, czyli świadome wpływanie na życie ludzi dla dobra wspólnego, czyli również ich szczęścia czy też dobra.
- Arystoteles? Kto? No i kiedy to było? Pewnie w chuj dawno temu, więc kogo to dziś obchodzi. Spadaj!


Kategorie: _blog, dialogi na cztery nogi


Słowa kluczowe: arystoteles, polityka, dobro, szczęście


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
14 lutego 2015 (sobota), 13:29:29

Szczęście ze spamu

Chyba zacznę zbierać różne wersje tego spamu aby sobie poprowadzić potem badania krytyczne tekstu. To ważne - bo jak można ukrywać przed ludźmi tak prostą receptę na szczęście.

Zobaczcie zresztą sami, bo pewnie macie lepsze niż ja filtry antyspamowe i mogliście nie wiedzieć:

Wczoraj zawarlem szalona transakcje na kupno nowego domu z ogrodem i basenem. Teraz siedze w przytulnej kawiarni popijajac aromatyczne latte i myslac o tym, ze niesprawiedliwe jest skrywanie przed swiatem przepisu na szczescie.

Za chwilę idę do przytulnej kawiarni na latte. Muszę tam pomyśleć o tym basenie co go jeszcze nie mam i pewnie dlatego moje szczęście jest niepełne.


Kategorie: obserwator, internet, _blog


Słowa kluczowe: spam, szczęście, mail, dom z basenem


Komentarze: (8)

w34, February 14, 2015 13:35 Skomentuj komentarz


To chyba wersja dla lemingów, bo kawiarnia, latte, dom z ogrodem i basenem. Są Niemcy i jest BankBot. Kwota zachęty: $5,000 tygodniowo Bez polskich liter --- Treść przekazanej wiadomości --- Temat: Wiadomosc, ktora zmieni twoje zycie na lepsze Data: Sat, 14 Feb 2015 04:46:19 -0700 Nadawca: Mariusz Kowalski Adresat: wojtek@pp....pl Wczoraj zawarlem szalona transakcje na kupno nowego domu z ogrodem i basenem. Teraz siedze w przytulnej kawiarni popijajac aromatyczne latte i myslac o tym, ze niesprawiedliwe jest skrywanie przed swiatem przepisu na szczescie. Dlatego tez dziele sie ta wiadomoscia z toba i jeszcze paroma przypadkowo wybranymi przeze mnie osobami, tak samo jak kiedys podzielil sie nia ze mna moj niemiecki przyjaciel. Nieprawdopodobne osiagniecie niemieckich uczonych, program zawierajacy tylko pomyslne transakcje na rynku gieldowym na zawsze odmienil zycie takich jak ja. Podczas gdy czlowiek majac juz zysk praktycznie w swoich rekach zdolny jest do podejmowania decyzji pod wplywem impulsu i dokonywania tym samym bledow, BankBot dziala na ryku rozpoczynajac od szczegolowej analizy jego sytuacji. Robi wszystko za ciebie a ty tylko rozkoszujesz sie wzrostem swoich dochodow. Jezeli to nie jest cud, to jak to inaczej nazwac? Nigdy nie bylem materialista stawiajacym pieniadze na pierwszym miejscu, ale to wlasnie mnie wybral los. Znalazlem prace, ktora chcialby posiadac kazdy marzacy o bogactwie leniuch. Obecnie moj sredni dochod wynosi $5,000 tygodniowo. Przestalem sie obwiniac, zyje jak chce i pomagam bliskim. Pracuje za mnie BankBot, zdumiewajaca maszyna, ktorej niepotrzebny sen i odpoczynek, ktora nie popelnia bledow wynikajacych ze zmeczenia a co najwazniejsze - przynosi wylacznie zyski! Nawet nie wiesz jak ci sie dzisiaj poszczescilo trafiajac na ten odnosnik! Odwagi!

w34, February 14, 2015 15:13 Skomentuj komentarz


Wersja apelująca do mojej chęci niesienia pomocy - tak przynajmniej sugeruje temat i początek - wszak jestem przyjacielem. W. Analiza: Są: Niemcy Kwota zachęty: 11899 euro w ciagu 2 miesiecy Kwota wejścia: 511 euro Bez polskich liter --- Treść przekazanej wiadomości --- Temat: Wiem, ze jestes mi potrzebny Data: Sat, 14 Feb 2015 16:44:57 +0530 Nadawca: Danuta Kaminski Adresat: wojtek@pp.,,kkk.pl Przyjacielu Niemieccy matematycy wymyslili program, ktory sam gra na gieldzie i tym samym zarabia pieniadze! Sztuczna inteligencja analizuje rynek przez 24 godziny na dobe i handluje na gieldzie z pozytywnym skutkiem. Jezeli analiza wskazuje na niekorzystna transakcje - program nie podejmuje zadnych operacji handlowych! W calkowicie automatycznym trybie z 511 euro program zarobil 11899 euro w ciagu 2 miesiecy prowadzenia precyzyjnego handlu! Jest to zadowalajacy zysk. Nie przegap swojej szansy!

w34, February 14, 2015 15:21 Skomentuj komentarz


Wersja dla leniwych. w Niemczech Kwoty: nie ma! Bez polskich liter --- Treść przekazanej wiadomości --- Temat: Program pracuje przez 24 godziny na dobe i zarabia na moj samochod Data: Sat, 14 Feb 2015 05:55:34 -0700 Nadawca: Krystyna Wozniak Adresat: wojtek@pp.kkkl W Niemczech stworzono sztuczna inteligencje do spraw gieldy, ktora prowadzi na niej pomyslny handel. Podczas gdy czlowiek spi, program pracuje i zarabia, analizujac rynek i podejmujac tylko korzystne, nie niosace ryzyka operacje. Czlowiek tego nie potrafi! Musi spac, jesc, odpoczywac! Potega tego programu tkwi w tym, ze on tego po prostu nie potrzebuje! Nie przegap swojej szansy. Korzystaj poki jego uzywanie nie jest zabronione...

w34, February 14, 2015 15:36 Skomentuj komentarz


Wersja krótka: bez niemców, za to sztuczna inteligencja Kwota wejścia: 300-500 euro Kwota zachęty: okolo 9000 euro w ciagu 1 miesiaca --- Treść przekazanej wiadomości --- Temat: Dam ci program, ktory zarabia pieniadze Data: Sat, 14 Feb 2015 13:10:26 +0000 Nadawca: Krzysztof Wojcik Adresat: w.apel@sgtsa.pl Sztuczna inteligencja czyni cuda. Inwestujac 300-500 euro, zyskujesz okolo 9000 euro w ciagu 1 miesiaca nie ryzykujac utraty swoich pieniedzy! Dowiedz sie i zacznij zarabiac juz dzis... Program zrobi wszystko sam..

anonim, February 14, 2015 16:51 Skomentuj komentarz


Bez liczb. --- Treść przekazanej wiadomości --- Temat: W ciagu miesiaca zarobilem na samochod Data: Sat, 14 Feb 2015 16:04:36 +0100 Nadawca: Monika Lewandowski Adresat: wojtek@...g.pl Niesamowite! Zdumiewajace odkrycie matematykow daje ludziom mozliwosc zarabiania milionow, nie robiac praktycznie NIC! Sztuczna inteligencja zawiera na gieldzie same korzystne transakcje, wykluczajac jakiekolwiek ryzyko strat. Pozbawiony emocji, sklonnosci do hazardu i agresji program zawsze "trafia w dziesiatke" w 100 przypadkach na 100! Mam jednak powazne obawy, ze wkrotce ten program "szczescia" zostanie zabroniony. W przeciwnym razie swiatowy system finansowy znajdzie sie w zagrozeniu. Jednak masz jeszcze szanse wzbogacenia sie - kliknij w odnosnik!

anonim, February 14, 2015 17:31 Skomentuj komentarz


--- Treść przekazanej wiadomości --- Temat: Udalo mi sie zarobic swoj pierwszy milion w ciagu kilku miesiecy Data: Sat, 14 Feb 2015 14:17:48 +0000 Nadawca: Adam Wozniak Adresat: w.apel@sgtsa.pl Nieprawdopodobne naukowe odkrycie, ktore odbiera graczom gieldowym mowe! Nowa technologia zarabia pieniadze podejmujac w 100% pewne decyzje i czyni ludzi diabelnie bogatymi. W koncu mamy dowod na to, ze maszyny pozbawione czynnika ludzkiego sa w stanie zarabiac pieniadze kilkukrotnie wieksze niz czlowiek! Korzystaj z tej unikalnej technologii i zostan obrzydliwie bogaty! Tutaj znajdziesz wszystkie szczegolowe informacje na ten temat. Spiesz sie! Kto wie, moze uzywanie tego programu zostanie wkrotce zabronione!

anonim, February 15, 2015 17:29 Skomentuj komentarz


Chigago, a nie niemcy I nie ma kwot --- Treść przekazanej wiadomości --- Temat: Wiem w jaki sposob zarobic na samochod oraz dom w ciagu 6 miesiecy Data: Sun, 15 Feb 2015 15:05:54 +0100 Nadawca: Krzysztof Kowalczyk Adresat: wojtek@pssg.pl Jeszcze pol roku temu nawet nie smialem marzyc o latwych pieniadzach, nowym mieszkaniu w Chicago, drogiej bryce i nieograniczonej mozliwosci podrozowania. Dzis jest to dla mnie chleb powszedni. A dla ciebie? Wszystko dzieki niedawno powstalemu, handlujacemu na gieldzie programowi, dokonujacemu 100 % pewnych transakcji. A caly zysk wplywa na moje konto! Dopoki o jego istnieniu nie wie jeszcze caly swiat, dopoki jego uzywanie nie jest zabronione w celu ratowania swiatowego systemu finansowego przed upadkiem, naucz sie korzystac z niego dla wlasnego pozytku. Ten odnosnik odmieni twoje zycie!

anonim, February 16, 2015 13:22 Skomentuj komentarz


-- Treść oryginalnej wiadomości -- Temat: Dla MEZCZYZN, Marzacych o Rzuceniu PRACY Data: Mon, 16 Feb 2015 10:35:59 +0000 Nadawca: Krystyna Nowak Adresat: w.assssl@sssssa.pl Tylko spojrzcie jak ten dran zarabia! Podczas gdy inni tkwia w fabrykach i biurach, 23 letni chlopak siedzac w mieszkaniu matki zbil juz majatek. Media informuja o tym, ze bezrobotny chlopak zostal milionerem, odkrywszy swietny sposob na zarabianie w sieci. Podczas gdy mama placila mu za Internet, on po cichu przelewal swoje pieniadze na rachunek w Szwajcarii. Konkurenci udostepnili jego strone do zarabiania - klikajcie i zobaczcie sami. Jesli jemu sie udalo, to niby w czym my jestesmy gorsi?
Skomentuj notkę
18 stycznia 2014 (sobota), 21:54:54

Szczęście i błogosławieństwo (zabawa w słowa)

Szczęście i błogosławieństwo - takie dwa pojęcia, które już wiele razy próbowałem zdefiniować ale jakoś słabo mi wychodziło. Próbowałem, coś tam zapisywałem ale nie nadawało się to do publikacji. Mimo to używałem tych określeń aż dziś powiedziałem dość - należy to wrzucić i używać jakie jak jest, bo może kiedyś uda się ulepszyć a może nie.

Co więc mam? Coś takiego:

Szczęście to stan, w którym człowek się realizuje - tak jak chce się realizować.

A teraz to drugie słowo:

Błogosławieństwo to stan w którym człowiek się realizuje w dobrym planie jaki Bóg dle niego zaplanował.

Inspiracją jest kolega Grzegorz, który błogosławieństwo rozumiał jako tytuł, stopień w KRK przyznawany niektórym po śmierci. No cóż - można i tak, ale przecież to pojęcie (słowo) jest starsze niż KRK.


Kategorie: zabawa w słowa, filozofia, _blog


Słowa kluczowe: błogosławieństwo, szczęście


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 czerwca 2009 (poniedziałek), 19:25:25

Szczęście

Definicja:
Szczęście to stan w którym człowiek się realizuje.

Inne próby określenia:

  • szczęsciem jest stan, w którym wszystko co nam się przydarza odbieramy jako służące nam.
  • zrzut endorfin w krótkim czasie

Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fiki


Słowa kluczowe: szczęście


Komentarze: (1)

anonim, August 8, 2011 21:47 Skomentuj komentarz


Szczęście ::= stan w którym człowiek się realizuje, tzn. w swojej ocenie robi to co w swojej koncepcji życia uważa za dobre.

Błogosławieństwo ::= szczęście przy założeniu, że realizowana koncepcja życia jest spójna z planem Stwórcy.
Skomentuj notkę
30 maja 2005 (poniedziałek), 18:09:09

Poszukiwanie szczęścia

Czy jeżeli farmakolodzy wymyślą w końcu tą tabletkę na wszystkie choroby to czy ludzie będą przez to szczęśliwsi? Nie będą chorować, może będą mniej cierpieć ale czy będą szczęśliwsi?

Czy jeżeli uda się w końcu informatykom sprawić tak, że każdemu człowiekowi w głowie, obok mózgu zamontują komputer z procesorem dwurdzeniowym (co najmniej Pentium-4 3,8GHz) a zrobią to w taki sposób, że człowiek ten będzie mógł wspierać swoją inteligencje inteligencją komputera i z dokładnością do 0,5% obliczyć czy na Zakopiance w okolicach Pcimia zdąży wyprzedzić tą ciężarówkę z akceptowalnym (mniejszym niż 0,03%) ryzykiem czołowego a jednocześnie ten sam człowiek nie będzie zapominał o imieninach teściowej (Microsoft Scheduler+) i szukając swojego portfela w domu nie będzie pytał żony o to gdzie go położył, to czy taki człowiek będzie szczęśliwszy?

Jeżeli specjaliści od grzebania w genach przestawią wszystkim te ich {A---T, G---C, T---A, C---G, ...} w takich sposób, że każdy będzie żył dokładnie 234 lata i umrze dzień, przed swoimi dwustutrzydziestomaczwartymi urodzinami o godzinie 16.15 to czy taki człowiek będzie szczęśliwszy? Na pewno będzie mógł się dokładniej rozliczyć z fiskusem i lepiej zadysponować majątkiem (zwłaszcza polisą ubezpieczeniową na życie) ale czy będzie szczęśliwszy?

A jeżeli inżynierowie japońscy opracują malutkie mikrorakietki, za pomocą których będziemy mogli bez przebierania się w dziwne kombinezony podróżować z szybkością dźwięku po całym świecie (z wyjątkiem Kuby i Bahrajnu) i zaliczać tanie hotele klasy „Marriott” mając urlopu po 8 miesięcy w roku - to czy mając taką rakietkę (w cenie chińskiego roweru z Czech ma się rozumieć) człowiek będzie szczęśliwszy?

A jeżeli jeszcze ktoś wymyśli kieszonkowy orgazmotron dający pełną satysfakcję z partnerem, partnerami, lub bez partnerów a zużywający nie więcej niż dwie kilowatogodziny to czy człowiek będzie przez to szczęśliwszy?

Jeżeli jeszcze do tego uruchomią pod Zamościem fabrykę części zamiennych do człowieka i życie do tych 243 lat będzie się toczyć w ciele 20 latka (oczywiście ze wszczepionym komputerem) to czy takie życie będzie życiem człowieka szczęśliwego?

Ponieważ wszystko co powyżej jestem sobie wstanie wyobrazić, a co więcej – czytając Gazetę Wyborczą widzę, że jako ludzkość jesteśmy na drodze do realizacji powyższych pomysłów muszę zadać pytania: za czym tak gonimy, dokąd zmierzamy, po co jesteśmy?

* * * * * *

Rozważając powyższe tylko liznąłem temat relacji miedzy osobami. Pisząc o orgazmotronie, a dokładnie o tym „bez partnera” uświadomiłem sobie jak bardzo społecznymi istotami jesteśmy. Myślę, że niewielu rodaków wyjeżdżałoby na urlop nurkować na Synaj gdyby nie było mody (a wiec czegoś do czego potrzebne jest społeczeństwo) na wyjazdy do Egiptu. Niewiele osób chciało by żyć 243 lata (lub dłużej) żyjąc samotnie na samotnej wysepce. Niewielu gadżeciarzy ściąga do swojej komórki polifoniczny superdzwonek jeżeli nie mogą nim przyszpanować odbierając rozmowę w towarzystwie - samotnym wystarcza Nokia Tune o ile do samotnych w ogóle ktoś dzwoni. Jesteśmy społeczni i tak to już jest, że człowiek aby się realizować potrzebuje innego człowieka albo nawet innych ludzi.

* * * * * *

Nie napisałem jeszcze o odczuciach jakie mają niektórzy (a może wszyscy) tworząc negatywne, niszczące relacji z innymi ludźmi. Spróbuję

Czy gdyby człowiek mógł wywalać z roboty codziennie pięciu (albo pięćdziesięciu) swoich pracowników to czy byłby szczęśliwszy? A jeżeli człowiek byłby tak bogaty, że mógłby kupić wszystko łącznie z innymi ludźmi, którzy byli by wówczas jego własnością to czy byłby wtedy szczęśliwszy? A czy jeżeli ktoś inny (pewnie chodzi o jakiegoś hipotetycznego faceta, ale niekoniecznie) mógłby cały czas gwałcić bez niemiłych konsekwencji dla siebie to czy byłby szczęśliwszy? A jeżeli mógłbym sprawować władzę nad innymi, kontrolować ich i wpływać na nich z możliwością unicestwienia włącznie to czy byłbym szczęśliwszy?

Makabrycznie to wyszło a specjalnie się nie wysilałem z kreatywnością. Może za dużo filmów w TV ostatnio oglądam. Wydaje mi się jednak, że motywacja w tych pierwszych przykładach jest podobna do motywacji w tych negatywnych. Motywacją tą jest „JA”. „JA chcę”, „JA pragnę”, „JA pożądam” – pierwsze motywacje mieściły się w granicach prawa, bez przesadnej ingerencji w życie innych osób podczas gdy drugie przykłady ewidentnie naruszały wolność innych jednostek.

Tak czy inaczej pozostaje pytanie: czy zaspokajanie własnego JA, nawet realizowane społecznie, z akceptacją (to może być trudne) innych osób mających swoje JA daje szczęście?

* * * * * *

Jezusa powiedział: „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu.”
(Dzieje, rozdział 20)

Jakoś o dawaniu mało ostatnio w Gazecie Wyborczej czytam.

* * * * * *

Powyższe przemyślenie powstało dziś rano na basenie. ...a gdyby tak wymyślono system wpisywania notek płynąc jednocześnie... nie, nie dało by to szczęścia. Temperatura w biurze 32 stopnie.

Kategorie: styl życia, _blog


Słowa kluczowe: szczęście, humanizm, miłość


Komentarze: (5)

aniolczydiabel, June 1, 2005 20:49 Skomentuj komentarz


"...z krzyżem jest się na zawsze i sprzecza się co dzień, jeśli go nie utrzymasz to sam cie poniesie, a szczęście tak jak zawsze o tyle o ile bywa że się uśmiecha..."

nestor, June 1, 2005 13:05 Skomentuj komentarz


A może zamiast procesora dwurdzeniowego od razu sieci neuronowe.
Abstrahujac, nie czytaj Wojtku wiecej Wyborczej, to ogłupia:).

w34 -> pepegi, May 31, 2005 15:15 Skomentuj komentarz


Thx.

Ciekawa koncepcja. Filmu niewidziałem ale muszę go poszukać w swoich zasobach (może jest na divixie) bo warto popatrzeć.

Ale koncepcja jakoby suma światowego szczęścia i nieszczęścia była stała mi jakoś nie pasi. Obcując na codzień z Jahwe (co jest dla mnie niewątpliwym źródłem szczęścia zwanego w tym wypadku błogosławieństwem) dochodzę do wniosku, że plan Jahwe zakłada iż każdy może z nim obcować a wiec być szczęśliwy. Ziemia według wizji Boga ma być miejsce ludzi szczęsliwych i spełnionych a dotego trwających stale w relacji miłości. Taka ziemia była przed upadkiem (niektórzy to zwą rajem i winę za wypędzenie kierują na kobiety z jabłkami) i taka ziemia będzie kiedyś, gdy w wyniku wydarzeń apokaliptycznych Bóg na nowo wszystko uczyni. Teraz chwilowo jest nienajlepiej i ten stan trwa jakiś czas, ale wiem, że mimo iż niepełnie (nie twarzą w twarz) obcując z Bogiem szczęśliwym być można bez rakietek, orgazmotronu i młodego ciała. To wiem.

W.

pepegi, May 31, 2005 10:58 Skomentuj komentarz


Dobrze mi się Ciebie dziś czyta.
Jest teoria - wyłuszczona pokrótce w filmie "Przed wschodem Słońca" - że odczuwanie szczęścia zależy od predyspozycji i nastawienia człowieka w stopniu duuużo większym, niż od jego życiowej sytuacji. Jeśli jakiś niezadowolony zrzęda wygra kumulację w totka, a jakiś optymista straci nogę, to pierwsze pół roku jeden będzie radośniejszy, drugi smutniejszy, ale potem... potem z powrotem pierwszy będzie niezadowolonym zrzędą (tylko z kupą kasy), a drugi optymistą (tylko bez nogi). Brzmi skrajnie, ale chyba coś w tym jest.

dbt, September 5, 2006 15:32 Skomentuj komentarz


Mam takie urzadzenie, ktore podobno nazywa sie orgazmotronem, moze nie daje orgazumu w 100% ale napewno jest przyjemnie.
Jest nieskomplikowane i proste w budowie, niestety mam tylko jeden egzemplarz. Jesli ktos z was ma jakies mozliwosci w produkji drutów refleksyjnych to mozna tego wyprodukowac wiecej. TO nie żart, To działa. Jakby cos to piszcie. Odpowieadam tylko na POWAŻNE pytania.
Skomentuj notkę
20 stycznia 2004 (wtorek), 17:33:33

Cel zycia

1. Celem zycia nie jest, i chyba nie moze byc szczescie.

2. Dazenie do szczescia w zyciu jest niebezpieczne - latwo pokaleczyc siebie i innych.

3. Celem zycia jest, i powinno byc posluszenstwo Stworcy.

4. Szczescie moze byc efektem posluszenstwa Stworcy.

5. Szczescie, ktorego zrodlem jest Stworca okresla sie nie uzywanym juz slowem: "blogoslawienstwo".

6. Termin "blogoslawienstwo" wyszedl z uzycia (jest niepraktyczny) bo malo kto w tej chwili nie dazy do szczescia. Jest wrecz przeciwnie, wszystko zacheca nas do tego aby do szczescia dazyc. Wszystko tez na okolo zacheca nas do tego, aby Stworcy nie byc posluszny.

7. iPAQ nie ma polskich literek dlatego dziwnie sie to pisze i glupio czyta. Zupelnie jak na PDP-11.


Kategorie: filozofia, _blog


Słowa kluczowe: cel życia, szczęście, Bóg, Stwórca


Komentarze: (10)

w34 -> pepegi, January 24, 2004 23:58 Skomentuj komentarz


Oj, w trudną dyskusję się tu wspuszczamy - w dyskusje, w których przez wieki, na ten temat wymyślono i wiele i nic.

Ale przynajmniej wyjaśnie moje stanowisko aby ta notka była czytelniejsza.

1. Uważam, że ludzie mają na tyle wolności, żeby wybierać czy chcą, czy nie chcą służyć Stwórcy.

2. Czynników zniewalających człowieka jest na świecie wiele. Np. moje lenistwo to mój straszny ograniczacz, są też inne wiem, że nie ma takiego, który przeszkodziłby mi w wyborze o którym pisze powyżej. I myślę, że inni ludzie mają tak samo: mogą wybierać: z Bogiem czy też bez.

3. Bóg całkowicie szanuje nasze wybory a jeżeli pojawiają się u nas jakieś dylematy typu: Judasz, Nabuhodonozor, Hitler to trudno się je rozważa mając na uwadze, że Bóg jako Osobowy Absolut wie dużo więce - więcej, wie wszystko i to wszystko zawsze. I w tym wiedzeniu wszystkiego ma i realizuje swój plan. Jak więc może być, że On realizuje swój plan względem mnie a ja mimo to mam wolny wybór? Nie może to być a jednak jest.

4. Niejaki Kubuś Fatalista też się nad tym zastanawiał przy czym bardzo cwanie wykorzystywał te dylematy do swoich potrzeb. Można tak (i jest zabawnie) ale można uczciwiej i wtedy (wg mnie) jest jeszcze zabawniej, bo Bóg takie szczere postawy bardziej ceni. I tu właśnie dochodzimy do błogosławieństwa, które było osią mojej notki.

reptil, January 20, 2008 21:27 Skomentuj komentarz


"4. Celem zycia jest, i powinno byc posluszenstwo Stworcy."

Ciekawy jestem czy wiesz na czym owo posłuszeństwo polega.

w34, January 21, 2008 00:40 Skomentuj komentarz


Tak, na razie sobie z tą widzą radzę. Czasem lepiej, czasem gorzej ale radze. Niestety, lepiej wiem czym jest nieposłuszeństwo, bo organ zwany sumieniem wysyła odpowiednie impulsy czy też sygnały. Tak więc odpowiem twierdząco mimo iż oczka mi się zamykają taki jestem śpiący.

Ale dlaczego zadałeś takie pytanie to już nie wiem.

W.

red/wl (pepegi.blog., January 21, 2004 22:22 Skomentuj komentarz


Mhm. Jako zalecenia, poglądy - rozumiem, szanuję, w większości podzielam.

A co do tego nieświadomego służenia, to jednak jestem zdania, że Stwórca ma jakąś kontrolę nad nieświadomymi też, no i jeśli O nimi poniekąd steruje,to oni Mu mimowolnie służą.

"Jam jest częścią tej siły..." - cytat z Fausta bodaj brzmi znajomo. I postać choćby Judasza. Wiem, przykład skrajny i tendencyjny. Ale ogólnie, cokolwiek jest, od Niego pochodzi i Jemu służy, stąd moje sformułowanie o służeniu nieświadomym.

w34 -> red/wl, January 21, 2004 13:12 Skomentuj komentarz


1. Dziękuję, za poważne przemaglowanie tego tekstu. Wiem, że nad tym tematem muszę jeszcze poracować. To co widać powstało wczoraj, bardzo spontanicznie, spisane w samochodzie na iPAQ w sposób w jaki pojawiło się w moim umyśle.

2. Wypowiedź: "Nie jest i nie może być" jest moją opinią (można powiedzieć, że jest "luźnym przemyśleniem")a skoro jest opinią, a nawet pewnego rodzaju własnym zaleceniem to nie ma tu sprzeczności, którą wykazałeś.

3. Na Twoje ostatnie pytanie odpowiem tak: świadomość służenia Stwórcy jest warunkiem koniecznym służenia. Nie wyobrażam sobie służenia bez tej świadomości.

Świadomość ta ma jeszcze jedną ważną ceche: pomaga służyć tak, jakby Stwórca chciał aby mu służono. Jeżeli nie ma tej świadomości to służymy swojej wizji stwórcy, czyli de facto sobie.

4. Jeszcze raz chciałbym podkreślić różnicę pomiędzy szczęściem a błogosławieństwem. Szczęście można osiągnąć na wiele sposobów, błogosławieństwo tylko od Boga. Moim przekonaniem jest, że błogosławieństwo jest czymś lepszym niż szczęście. Lepszym i trwalszym a trwalszym zwłaszcza w kontekście wieczności.

5. Jeszcze raz dziękuję za rozwijającą dyskusje.

red/wl (pepegi.blog., January 21, 2004 12:20 Skomentuj komentarz


Ad 1. "Nie jest i nie może być"? To jest opinia, aksjomat, co to jest? Bo fakt faktem, co potwierdza pkt 5, dla wielu JEST celem. A jeśli jest, to automatycznie MOŻE być. I jeżeli już punkty 4, 3 i 4 (;->) są sformułowane tak zdecydowanie, to dlaczego nie pójść dalej i nie skorelować celu w postaci pojęcia "szczęścia" z pojęciem "służenie Stwórcy"? Służyć Stwórcy można na multum sposobów świadomie, pomijając fakt, że cokolwiek czynimy z jakąkolwiek intencją, jest służeniem Stwórcy, z definicji Stwórcy. I tu pochwaliłbym celność słówka "może" z pkt 3. Reasumując: wszyscy służymy Stwórcy, świadomie i nieświadomie, a niektórzy dzięki temu są szczęśliwi, zarówno pośród tych służących świadomie, jak i służących nieświadomie.

Czy uważasz, że ŚWIADOMOŚĆ służenia Stwórcy jest warunkiem koniecznym szczęścia? Bo ja nie wiem, co myśleć o tym.

w34 -> marekm, January 20, 2004 22:57 Skomentuj komentarz


1) Dziękuję za śliczny dowód. Lubię czytać dowody przez sprowadzenie do sprzeczności. Taka konstrukcja jest zawsze jasna i czytelna.

2) ... ale w Twoim dowodzie znajduję błąd. Źle odczytałeś moją tezę 3. Dążenie do posłuszeństwa _może_ być źródłem szczęścia ale wcale nie musi, z uwagi na suwerenność Stwórcy.

3) Wprowadzony przez Ciebie automatyzm:
posłuszeństwo => błogosławieństwo
moim zdaniem nie zawsze działa. Wiem za to, że działa:
Nieposłuszeństwo => przekleństwo.

4) Moja tez 2 (dążenie do szczęścia może być niebezpieczne) bierze się z obserwacji, zwłaszcza mojej, choć nie tylko mojej osoby. Po prostu dążenie do szczęścia (czy trywializując "przyjemności) powoduje, że klapy na oczy spadają, człowiek rusza w gonitwe i zapomina o zasadach, które może łatwo (podobnie jak ograniczenie do 70km/h na DTŚ) złamać a stąd już niedalego do pokaleczenia siebie i innych.

marekm, January 20, 2004 22:38 Skomentuj komentarz



Nie zgadzam sie ze zdaniem:

2. Dazenie do szczescia w zyciu jest niebezpieczne - latwo pokaleczyc siebie i innych.

Co argumentuje takim oto wywodem:

posluszenstwo Stworcy => szczescie (Twoja teza 3)
co po podstawieniu do (2) daje:
Dazenie do posluszenstwa Stworcy w zyciu jest niebezpieczne.

Z czym i Ty sie chyba nie zgadzasz :)

Hocus, November 18, 2009 21:40 Skomentuj komentarz


Stwierdzenie to sugeruje, że potrzeba bycia szczęśliwym, dążenie do szczęścia, jest generalnie czymś niewłaściwym.
A może człowiek szczęśliwy to (statystycznie) człowiek który lepiej służy Bogu? (choćby dlatego, że ma więcej czasu by się nad sobą i nad wolą Boga zastanowić).

Można np. zadać pytanie, czy więcej woli Boga jest w krajach Afryki, gdzie plemiona zamiast dążyć do szczęścia mordują się wzajemnie na rozmaite sposoby, czy w bogatej i hedonistycznej Szwajcarii.

Myśląc całkiem po ludzku, odpowiedź wydaje się prosta. Ale po chwili zastanowienia myślę, że jest jej (woli Boga) najpewniej po równo i tu i tu. Tylko Plan Stwórcy nieco inny. A z tego dla mnie wynika konkluzja, że dążenie do szczęścia wcale nie musi kłócić się z dążeniem do posłuszeństwa Bogu.

BTW: zdradzisz swój sposób na poszukiwanie "drogi posłuszeństwa"? Chodzi mi o sposób "pozytywny", co mam robić, a nie negatywny - gdy sumienie mówi "tego nie rób".

anonim, November 23, 2009 19:19 Skomentuj komentarz


Sposób pozytywny to razem "obcować" i dobrze, że ten termin brzmi w naszym języku tak dwuznacznie. Właśnie o taka dwuznaczność chodziło świętemu Pawłowi, gdy pisząc o relacji Bóg - człowiek przyrównywał ją do relacji małżeńskiej.

Jest taka rzeczywistość zwana przez chrześcijan Nowym Narodzeniem - wiem, że wielu jak Nikodem (nauczyciel Izraela opisany w ewangelii Jana, rozdział 3) nie łapie tego ale ja wiem, że to jest, bo jest to też od pewnego czasu moim udziałem. Po nowym narodzeniu przykazania z zakazów (nie kradnij) zmieniają się w obietnicę (nie będziesz kradł) przy czym niestety, wcale to nie oznacza, że nie będę kradł (wolna wola dalej pozostaje. Ale oznacza to tylko, że wielce nie chce mi się kraść, nie chce mi się, bo bardzo zmieniła się moja wewnętrzna motywacja.

Po nowym narodzeniu, gdy mniej jest mnie a więcej Jego można jak Paweł zawołać ... poczytaj w Gal 2.20 - i to właśnie jest ten pozytyw.

Nowego narodzenia teraz Ci życzę.

W.
Skomentuj notkę
15 grudnia 2003 (poniedziałek), 11:26:26

Zassane z cudzego bloga

Cała notka pochodzi z wiem-i-nie-wiem.blog.pl. W komentarzu do niej znalazłem, że autorem cytatu jest Katarzyna Grochola.

Umieszczam ją tu, bo warta jest tego. Ostatnie zdanie, a właściwie bardzo ważne, egzystencjalne pytanie pochodzi oczywiście od autorki bloga.

"(...) Dzisiaj wszystko mamy takie "na luzie". Wierzymy w Boga, ale "nie musimy" chodzić do kościoła, jesteśmy małżeństwem, ale jak się nam przytrafi malutka zdrada na boku, to nic się nie stanie... Uważam, że jeśli nie ma jasno określonych granic, człowiek może się łatwo zgubić. (...)
Życie to nie zabawa. Można to życie budować po swojemu, ale według zasad, które obowiązują odtysięcy lat, a nie według tych, które wczoraj sobie sami wymyśliliśmy. Nawet jak te nasze wydają nam się najwspanialsze."

Czyżby to było "kluczem do szczęścia"?


Kategorie: , _blog


Słowa kluczowe: blog, szczęście


Komentarze: (10)

eutanazja-kaska, December 19, 2003 06:17 Skomentuj komentarz


Nie chcę rozstrząsać moich spraw na czyimś blogu.. Czemu nie napiszesz mi tego w MOICH komentarzach? Napewno się nie obraże.. tylko jeśli zostawisz namiar postaram Ci się wszystko wytłumaczyć, no może.. nie tyle wytłumaczyć co przedstawić swój punkt widzenia.. I tego jak to naprawde wygląda.. Brak Ci odwagi by zostawić namiar na siebie? ech.. zresztą domyślam się kim możesz być.. dwulicowość! tylko tyle mam do powiedzenia..

nikita->kaśka, December 18, 2003 19:59 Skomentuj komentarz


PS. Kilka notek temu była mowa o tym z kim warto rozmawiać. Krisper napisał, że nie warto rozmawiać z kimś, kto nie chce słuchać. Miał rację. Gdy tylko ktoś ocenia Twoją sytuację inaczej niż TY, przestajesz słuchać, a interesujesz tylko pochwałami lal malowanych z komentarzy w Twoim blogu. Pomyśl, może jest inny punkt widzenia niz Twój, może nie jest gorszy od Twojego?

nikita->kaśka, December 18, 2003 19:26 Skomentuj komentarz


No tak argumenty licealistki: "jesteś be bo mi się nie podobasz, nie lubie cię bo mówisz co myślisz" Kotku jesteś bardzo młoda i bardzo wrażliwa, a ten stary cap to wykorzystuje. On nie ma nic do stracenia , Ty wszystkie swoje szanse. On złożył swoją przysięgę i najwyraźniej nie ma zamiaru jej dotrzymać, mimo, że przysięgał " ...aż do śmierci ". Co do Ewangelii to przeczytaj Mateusza 19.3 i następne. I odpowiedz sobie na pytanie co on zrobił, żeby nie dopuścić do rozpadu swojego małżeństwa, czy wina leży tylko po stronie jej? Czy było to zwykłe wszeteczeństwo? Nie sądzę. A jeśli tak to jakiekolwiek "listy rozwodowe" kościelne, czy inne są gówno warte. I jeszcze jedno wiążąc się z nim odcinasz mu drogę do odratowania swojego małżeństwa, do czego jako facet "religijny" powinien sie czuć zobowiązany. Powinien stanąć na jajach żeby odnowić to małżeństwo.

Kaśka--->Nikita, December 17, 2003 02:21 Skomentuj komentarz


Wojtku wybacz, że na Twoim blogu, ale pani nie podała adresu więc nie wiem gdzie jej odpowiedzieć, a czuję, że pije do mnie.. :-/

No więc tak.. bardzo mało wiesz.. bardzo mało... Nie znasz mojej syuacji i tego w jaki sposób mamy zamiar żyć, więc delikatnie odbij:-/ Ewangelii też nie znasz za dobrze:P ale nie martw się.. jak jeszcze poczytasz będzie ok:] papa:) hieiehiehie

wiem-i-nie-wiem, December 16, 2003 21:33 Skomentuj komentarz


1:0 dla Nikity (?) :))))))

nikita->kaśka, December 16, 2003 13:21 Skomentuj komentarz


Albo chcemy wyjść za mąż za żonatego faceta oszukując się że rozwód koscielny jest ok. Jest coś o tym w ewangeli.

eutanazja-kaska, December 16, 2003 02:54 Skomentuj komentarz


...Dzis wszystko jest "light" Jesli papieroska to tak dla towarzystwa, bez przesady.. jesli pomoc, o ni za duzo by cie nie wykorzystali, jesli uczciwosc to oczywiscie w pewnych okolicznosciach, bo calkiem uczciwym dzisiaj byc nie mozna.. Wszystko na 50% i dlatego dobro takie blade i zlo nie jest takie czarne...
:-((((((((((((((

wiem-i-nie-wiem, December 15, 2003 23:15 Skomentuj komentarz


Cholera, trzeba bylo siedziec jak mysz pod miotla. A teraz jeszcze ktos pomysli, ze cos madrego do powiedzenia mam :))

w34 -> wiem-i-nie-wi, December 15, 2003 21:26 Skomentuj komentarz


juz biegnę poprawić.

wiem-i-nie-wiem, December 15, 2003 16:40 Skomentuj komentarz


Eee, to na koncu z kluczem do szczescia to moje :)
Skomentuj notkę
5 listopada 2003 (środa), 18:31:31

Błogosławiony (z cyklu: zabawa w słowa)

1) Można zacząć tak: Błogosławiony, znaczy po prostu szczęśliwy.

2. Problem w tym, że błogosławiony ma nieco inny wydźwięk niż szczęśliwy używane w powszechnym użyciu. Błogosławiony znaczy szczęśliwy szczęściem, którego pochodzenie jest u Boga. To źródło szczęścia stanowi różnicę w znaczeniu tych dwóch słow.

3. Ciekawa uwaga pewnego pastora: słowo błogosławiony jest używane w tej chwili wyłącznie w kontekście kościelnym. Poza kościołem już zupełnie nie funkcjonuje, a przecież jeszcze nie tak dawno tak nie było.

4. Zastanawiałem się ostatnio nad przysłowiem: "pieniądze szczęścia nie dają" oraz różnymi powiastkami o znaczeniu wręcz przeciwnym. Wywnioskowałem coś takiego: pieniądze mogą dać szczęście, jeżeli źródłem bogactwa jest Bóg. I na odwrót: jeżeli źródłem bogactwa jest ten z ogonem, czyli pieniądze pochodzą ze zbrodni, kradzieży czy oszustwa to posiadacz takich pieniędzy zamiast się nimi cieszyć i radować będzie ciągle pragnął i pożądał żyjąc do tego w ciągłym strachu przed utratą czegoś, co daje mu pozorne bezpieczeństwo, władze i znaczenie.

Pieniądze mogą być błogosławieństwem, ale mogą być też przekleństwem i niby to brzmi jak truizm, ale w kontekście moich poszukiwań znaczenia słowa błogosławiony takie truizmy czasem coś obrazują.

5. Można by się teraz zabrać za przekleństwo choć już od razu widać, czym będzie się ono różnić od nieszczęścia. Ciekawostką jednak jest, że przekleństwo jest jeszcze w powszechnym użyciu.

Kategorie: zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: błogosławiony, błogosławieństwo, szczęście, Bóg, przekleństwo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.