Słowo kluczowe: transhumanizm


4 września 2021 (sobota), 18:42:42

Człowiek 2.0

Pewnie już pisałem tu o tym, że jeżdząc samochodzem słucham sobie radia TOK-FM. Może się to wielu moim znajomym wydawać dziwne, ale słucham, podobnie jak słucham Radia Maryja. Słucham bo obie te stacje dostarczają mi wiedzy o świecie, i wierzy o aktualnym widzeniu tego świata przez rożnych ludzi.

W TOK-FM pojawiają się często audycje nazwane „Człowiek 2.0” bo przecież znane z informatyki lat 80-tych pojęcie 2.0 przez Web 2.0 (Blogi w 2002 i Wikipedia w 2004) przeszłoszło do całej kultury i mało kto nie wie co oznacza. A więc są w radio audycje Człowiek 2.0, ja sobie ich slucham i myślę, kiedy jeszcze w historii pojawiła się koncepcja przemiany czlowieka na innego, pewnie lepszego człowieka.

Na pewno wymyśliłem 4 takie momenty:

  • W 1895 Fryderyk Nietzsche w zwym dziele Antychryst (Der Antichrist) przeklinając koncepcję konieczności ofiary za grzesznego człowieka wymyśla, że człowiek sam może dać radę się zmienić w lepszego i rozwiązać swoje problemy, w tym swój problem ze śmiercią.
  • Potem komuniści, gdy tylko umocnicy są władzę w Rosji, a więc od 1920 roku już na ostro podjeli próby uksztatłowania nowego człowieka. Rozwody na pocztówkę, wolna miłość ale też wspólne żony, odbieranie dzieci aby wychować je w domach dziecka, zmiany własności a wszystko to dokonywane gwałtem, zbrodnią, głodem, przez ból i cierpienia. Nie wyszło… choć tliło się do końca XX wieku
  • Potem naziści pod wodzą Hitlera. Łatwiej im było niż komunistą, bo łatwiej było biologiczny darwinizm przystosować do koncepcji narodowej (etnicznej) niż do klasowej jak to próbowali w Rosji. Łatwiej też było, bo szybko wskazano podludzi a grabiąc ich można było zrobić nieco przyjemności potencjalnym nadludziom. Nie wyszło...
  • A teraz Czlowieka 2.0 i chore koncepcje transumanizmu wraz z lewactwem i europejskim humanizmem.
    Jak to było? "człowke zaszczepiony będzie szczęśliwszy” K. Szwaba. To z tego roku a wcześniej?
    „Jako ludzkość musimy dokonać genetycznej zmiany, by zwiększyć złożoność DNA i się „udoskonalić”. Inaczej zachodzi realne niebezpieczeństwo, że maszyny mogą rozwinąć wyższe formy inteligencji i przejąć świat” - prof. Stewphen Hawking.

A głupie ludzie w to wierzą!

Jeszcze raz wyliczanka koncepcji samozbawienia człowieka:

  • Człowiek 2.0 (lewacka koncepcja z końca XX wieku, głoszona w TOK-FM)
  • Człowiek radziecki (koncepcja komunistyczna, lata 20-te XX wieku)
  • Nadczłowiek (koncepcja nazistowska, lata 30-te, XX wieku)
  • Antychryst (Der Antichrist) koncepcja Fryderyka Nietzschego (koniec XIX wieku).

* * * *

No to ja wolę formułę: „przez Chrystusa, w Chrysusie i z Chrystusem” bo to "Tobie, Boże Ojcze wszelka cześć i chwała”.
Amen!


Kategorie: _blog


Słowa kluczowe: transhumanizm, człowiek 2.0, Der Antichrist, Nietzschego, Hawking


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 listopada 2007 (sobota), 23:31:31

Super myszka Micki

Informacja:

Amerykanie wyhodowali supermysz

gazeta.pl, 2007-11-04, mar, IAR

Amerykańscy naukowcy wyhodowali genetycznie zmodyfikowaną supermysz. Zwierzę jest szybsze, zwinniejsze i bardziej płodne od innych przedstawicieli swojego gatunku.

Transgeniczna mysz potrafi biec przez sześć godzin bez przerwy. Porusza się z prędkością dwudziestu metrów na minutę, dwa razy szybciej niż inne myszy. Do tego żyje znacznie dłużej, a rozmnażać się może nawet w wieku trzech lat - to tak, jakby kobieta urodziła dziecko, mając 80 lat.

Naukowcy z Ohio wyjaśniają, że ich supermyszy mają w mięśniach znacznie więcej mitochondriów - czyli komórkowych organów odpowiadających za produkcję energii.

Zdaniem specjalistów, wyniki eksperymentu mogą posłużyć do leczenia niektórych chorób, na przykład zaniku mięśni. Sceptycy obawiają się jednak, że opracowana w podobny sposób terapia genowa może zyskać popularność wśród sportowców - jako nowa forma dopingu.

Komentarz:

Myszka Miki, Pixi i Dixi oraz Jerry (ta od Toma) mają przerąbane, bo te supermyszy wyprodukowane przez Amerykańców pewnie zaraz uciekną (albo je ktoś wypuści) z laboratoriów.

A naukowcy pewnie biorą się za produkcje superczłowieka realizując transhumaniztyczne wizje.


Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: mysz, genetyka, transhumanizm, myszka Micki


Komentarze: (2)

ky, November 12, 2007 01:36 Skomentuj komentarz


Dziwne rzeczy...
Myszy wszczepiono geny ludzkie (dlatego transgeniczna)...
Euforia jest obowiązkowa po takim wydarzeniu - ale jak wszczepią człowiekowi to co myszy (czyli jego własne) to co się stanie? Dawno temu widziałem wyniki badań, z których wynikało, że na poziomie komórkowym człowiek ma najefektywniejszą przemianę materii - wygląda na to, że to się nie zmieniło...
A co będzie jak te myszy uciekną, i na takiej samej porcji jedzenia jak do tej pory będzie ich trzy razy tyle, trzy razy częściej?
Myszka Miki zrobi Fiki-Miki!

jaro, November 29, 2007 22:39 Skomentuj komentarz


Co jak modyfikowane genetytcznie myszy uciekną? Będzie tak jak w Australii, tam uciekły króliki, a teraz są ich milony.

Co do różnych eksperymentów na ludziach, to najciekawsze będą na mózgu, a raczej na świadomości->próby poszerzania świadomości, albo próby przyspieszana tempa przyswajania informacji. Może dzięki szybciej dziełającym synapsom (węższe szczeliny dzięki silniej wiążącym białkom, czy też grubsze osłonki mielinowe dzięki czemu szybciej będą przewodzić impulsy). Jednym słowem miniaturyzacja miejsc przetwarzania sygnałów, ale z równoczesnym rozbudowaniem dróg transmisji- grubsze osłonki mielinowe, być może więcej komórek glejowych. Więc w przyszłości ludzie będą mieć większe głowy, a kobiety szersze miednice, aby takie dziecko mogło się urodzić.

Takie modyfikacje, a będzie ich na pewno więcej, napawają przerażeniem. Ale są całkowicie logiczne z punktu widzenia człowieka który stracił nadzieję na istnienie Boga, gdyż wtedy jego najważniejszym celem jest zachowanie swego życia. Odrzucając transcendencję jedyną nadzieję można znaleźć w technice. Wyzbycie się wszelkich problemów i osiągnięcie nieśmiertelności oraz szczęścia dzięki technologii może zależeć od odpowiedzi na jedno pytanie- co to jest świadomość. Jeśli obumarłe neurony można bez szkody dla świadomości zastępować innymi naturalnymi czy sztucznymi np. elektronicznymi, a najlepiej jeśli świadomość można przetłumaczyć na zbiór skomplikowanych algorytmów i zapisać w komputerze, to wtedy realizacja tej idei wydaje się być realna. Ale jeśli idealna, nie do odróżnienia imitacja świadomości może być nie tym samym co prawdziwa świadomość, wtedy mimo wysiłków może nastąpić koniec nadziei na osiągnięcie nieśmiertelności przez ludzi własnymi siłami.
Skomentuj notkę
5 marca 2005 (sobota), 12:13:13

Transhumanizm

1. Inspirujące linki (thx. W)

2. Próba zdefiniowania (za racjonalistą)

"Transhumanizm zakłada, że człowiek w swym obecnym kształcie jest zaledwie stadium przejściowym ku czemuś więcej. Ewolucja będzie trwała nadal, a nasz obecny poziom wiedzy pozwala nam przejąć kontrolę nad zmianami. Ostatecznie ludzkość wykroczy poza człowieczeństwo, dążąc do stanu - jak go nazywają transhumaniści - postludzkiego (posthuman). Taka przemiana jest wyczekiwana a wszelkie próby jej przyspieszania są jak najbardziej zalecane.

Transhumaniści chcą iść w awangardzie przemian, wraz z towarzyszącym im postępem. Warto tu zaznaczyć, że nie chodzi o przemianę bezmyślną czy przypadkową. Powinna być ona racjonalna.

Transhumaniści wyjątkowo cenią sobie rozum (obok pragmatyzmu i życia). Oni myślą kategoriami naukowo-technicznymi. Nie ma innego sposobu myślenia dla ludzi ukształtowanych przez technopol. Dla ludzi zżytych z technologią komputerową racjonalne, sekwencyjne radzenie sobie z problemami jest naturalnym sposobem reagowania na świat."

(Marcin Sieńko, oryginał: http://www.racjonalista.pl/kk.php/d,242)

3. Za prorokiem Izajaszem

O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów!

A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym.

A oto strącony jesteś do krainy umarłych, na samo dno przepaści.

(Księga proroka Izajasza, rozdział 14, wersety 12 i następne)

4. Komentarz

Ten cytat o Szatanie jest chyba najlepszym komentarzem do myślenia transhumanistów. Śmiałość z jaką wkraczają oni w sferę zarezerwowaną dla Stwórcy jest porażająca. Lucyfera (syna jutrzenki) poraziło bardzo.

Dziwi mnie, że tego jeszcze tu nie wywiesiłem a przecież wielokrotnie cytowałem go w różnej korespondencji.


Kategorie: transhumanizm, humanizm, _blog


Słowa kluczowe: transhumanizm, humanizm, ewolucja


Komentarze: (1)

anonim, September 9, 2015 12:29 Skomentuj komentarz


Pamiętam, że jeden z tranhumanistow, nie wiem który, ale chyba ten na wózku powiedział coś takiego "Ludzkość _musi_ zajmować się transhumanizmem, musi się ulepszać, bo jak się nie będzie ulepszać to maszyny nas przeskoczą, i zjedzą. Takie jest prawo natury, darwinizm".
Skomentuj notkę
22 lutego 2004 (niedziela), 07:53:53

Bill Gates (mało)wyjątkowy

Bill Gates powiedział: "nie sądzę aby w ludzkiej inteligencji było coś wyjątkowego".

Skoro Gate jest człowiekiem, to ja mogę dodać iż nie sądzę, aby w inteligencji Gates'a było coś wyjątkowego.

Jeszcze jeden genialny głupiec? Jeden z tych, co to "podając się za mądrych stali się głupi"?

Źródło: H. Jonescher Życie okablowane, Warszawa 2001, str. 317


Kategorie: humanizm, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: transhumanizm, humanizm, Bill Gates, inteligencja, umysł


Komentarze: (2)

anonim, February 22, 2004 21:22 Skomentuj komentarz


no, w dziedzinie kasy jest mu czego zazdroscic

zycie-z-nim, February 22, 2004 09:15 Skomentuj komentarz


po prostu wiedziała co i jak ale jest takim samym człowiekiem jak każdy inny tyle, że bogatszym i tu mu zazdroszcze
Skomentuj notkę
24 listopada 2003 (poniedziałek), 13:57:57

Ciekawe wizje profesora Hawkinga

Lekko nieświeże (3 miesiące) ale niestety aktualne:

Światowej sławy fizyk profesor Stephen Hawking uważa, że genetyczna inżynieria może być zastosowana po to, by zapobiec wyprzedzeniu inteligencji ludzkiej przez komputery.

W wywiadzie dla najnowszego tygodnika "Focus" autor głośnej książki "Krótka Historia Czasu" powiedział, że genetyczne zmiany mogą być zaprojektowane tak, by zwiększyć złożoność DNA i "udoskonalić" ludzi. 

Naukowiec z Cambridge, który jest od lat sparaliżowany i porozumiewa się za pomocą specjalnie dla niego skonstruowanego komputera nie wyklucza, że osiągnięcie tego celu może wymagać długiego procesu, ale jest to ważne jeśli biologiczny system (człowieka) ma pozostać wyższy niż elektroniczny (maszyn).

W odróżnieniu od naszego intelektu komputery podwajają swoją wydajność co 18 miesięcy. Z tego powodu zachodzi realne niebezpieczeństwo, że mogą rozwinąć wyższe formy inteligencji i przejąć świat - obawia się Hawking.

Musimy jak najszybciej rozwinąć technologie, które zapewniają bezpośredni związek pomiędzy mózgiem człowieka a komputerem tak, by sztuczne mózgi komputera wzbogacały ludzką inteligencję, a nie przeciwstawiały się jej - dodał Hawking.

Mariusz Blonski, "Chip" 3 września 2001 r.

Całość pod:
http://republika.pl/w34/archiwum/Hawking.htm
http://www.wsm.gdynia.pl/~tpng/aktualnosci/Hawkins.htm

Parafrazując nieco jego wypowiedź można zapisać to tak: "My ludzie musimy się ulepszyć się, ponieważ tworzymy maszyny, które stają się lepsze od nas."

To naprawdę fajny przykład ateistycznej pychy. Ludzie są kreatywni ale jak w swej kreatywności nie uznaje się Stwórcy to samemu wchodzi się na jego miejsce. Czy jednak wolno tam wchodzić.

Kiedyś chciał to zrobić Lucyfer i został strącony z wyżyn (cokolwiek to znaczy). Potem zrobiła to Ewa skuszona obietnicą węża "będziecie jak Bóg" (to z Genesis, rozdział 3) a skończyło się to wypędzeniem z Edenu.

Za nimi robią to inni, między innymi prof. Hawking, który "przepowiedział, że ludzkość ... zaprojektuje i udoskonali ludzką rasę". To udoskonalanie skończy się zniszczeniem ziemi przez Boga, co jest już zapowiedziane w Apokalipsie i czego obrazem był potop.

A moje osobiste zdanie jest takie: ja nie chcę być przez prof. Hawkingsa udoskonalany. Nie chcę aby grzebał on we mnie ani też aby grzebał on w dzieciach bo z takie grzebania to prędzej kolejne Hitlery wykorzystają niż ci, w których się grzebie dla których ponoć się to robi.

Maranatha!


Kategorie: obserwator, humanizm, transhumanizm, _blog


Słowa kluczowe: Hawking, transhumanizm, ateizm, ewolucja


Komentarze: (4)

khan-goor, November 25, 2003 13:15 Skomentuj komentarz


Hitlery i Staliny się wzieły bez grzebania, czyli "po-bożemu"...

anonim, September 17, 2010 17:31 Skomentuj komentarz


Zbyteczna hipoteza Boga
Pawel Lisicki

http://blog.rp.pl/lisicki/2010/09/17/zbyteczna-hipoteza-boga/

Od poniedziałku już wiem, że Boga nie ma. Tak przynajmniej utrzymuje Stephen Hawking, astrofizyk wspierany przez redakcję „Newsweeka”, która uważa, że jego słowa „otwierają nowy rozdział w sporze między nauką a religią”.
Na temat wybitności Hawkinga jako naukowca wypowiadać się nie zamierzam. Wszakże po przeczytaniu jego rozważań na temat religii trudno mi w nią wierzyć. Pisze otóż Hawking, a ma to być jego kluczowa teza, że „to spontaniczna kreacja jest przyczyną, w wyniku której istnieje raczej coś niż nic. Nie ma potrzeby przywoływać Boga”. Czytałem to zdanie i przecierałem oczy ze zdumienia. To ma być owo genialne odkrycie? To ma być cios ostateczny, miażdżący i śmiertelny, co to raz na zawsze strąci wiarę w Stwórcę w otchłań zapomnienia? Koń by się uśmiał. Nie jest to wprawdzie najbardziej banalna wypowiedź na temat istnienia Boga w dziejach, bywały bardziej prymitywne, że przypomnę, jak to kiedyś radziecki kosmonauta Jurij Gagarin nie dostrzegł Boga w kosmosie, co miało być koronnym dowodem na nieistnienie istoty najwyższej. A jednak w galerii myśli płaskich dowody Hawkinga zajmą poczesne miejsce.
Bo też zarówno kreacja, jak i jej spontaniczność – to, co ma tłumaczyć według angielskiego astrofizyka istnienie świata – są pojęciami zrozumiałymi jedynie w obrębie języka osobowej metafizyki i religii. Spontaniczny może być tylko podmiot, istota rozumna, ktoś, kto ma wolę i rozum. Ani roślina, ani nawet zwierzę nie mogą być w dosłownym znaczeniu spontaniczne – to znaczy decydujące i chcące same z siebie. A już z pewnością nie może być spontaniczna kreacja. Kreacja to inaczej akt stworzenia, to skok bytu z niebytu. W myśli chrześcijańskiej kreacja mogła być wyłącznie dziełem Boga, on tylko mógł czynić rzeczy nieistniejące istniejącymi. Tylko analogicznie i metaforycznie można mówić, jak robi się to dziś powszechnie, o kreacji ludzkiej. Bezosobowa spontaniczna kreacja jako przyczyna świata to sprzeczność sama w sobie.
Pierwszym, który sformułował pytanie, dlaczego jest raczej coś niż nic, był niemiecki filozof Wilhelm Leibniz. Jego refleksja nad tym pytaniem doprowadziła do uznania Boga. Skoro z niczego nic nie powstaje, rozumował, to, że raczej jest coś niż nic, musi mieć swą rację w czymś istniejącym, ostatecznie Bogu. Pomysł, że świat sam się stwarza, jest równie godny uznania, powiedziałby Leibniz, jak twierdzenie, że łapiąc się za włosy, człowiek sam może się unieść do góry.
W tym samym numerze przeczytałem wyznania niejakiego Michela Onfraya, według którego „religii zawdzięczamy pogardę, rasizm, kolonializm, nietolerancję, wojny, niesprawiedliwość społeczną, ksenofobię”. Mocne. I tak samo pełne tupetu jak słowa Hawkinga. Tylko czekam, kiedy odkrycia tego ostatniego uzna się za obowiązujące, a ludzi religijnych zacznie się resocjalizować. Wygląda na to, że nadchodzą piękne czasy.

anonim, March 23, 2013 09:51 Skomentuj komentarz



Porzuć swoje ciało i stań się nieśmiertelny

Era cyborgów nadchodzi. Czy tego chcemy, czy nie, wkrótce na naszej planecie będzie rządził nowy, lepszy gatunek człowieka. Co stanie się z tymi, którzy nie zechcą się mu podporządkować? Kevin Warwick to osoba, która zna miejsce cyborgów we współczesnym i przyszłym świecie. W końcu sam jest jednym z nich.

Od człowieka do cyborga - taka droga rasy ludzkiej

Kevin Warwick zajmuje stanowisko profesora cybernetyki na Uniwersytecie w Reading, w Wielkiej Brytanii. Żyje na tyle długo, by wiedzieć, że ludzka rasa długo nie przetrwa bez ulepszeń swojego ciała. Wątłe kości i organy wewnętrzne z czasem zaczną przeszkadzać. Jedynym rozwiązaniem może być wyzwolenie się z cielesnych kajdan i przeniesienie mózgu do innego, lepszego "opakowania". Pewnego dnia każdy z nas stanie przed wyborem: czy stać się cyborgiem i ewoluować, czy pozostać reliktem przeszłości, pożywką dla mas...
Uwolnij swój umysł

- Nasze ciała to poważne ograniczenia. Kiedy rodzisz się, nie wiesz, ile pożyjesz. Ale masz pewność, że pewnego dnia twoje ciało zacznie odmawiać ci posłuszeństwa. Po co to wszystko? Dlaczego nie porzucić cielesnej otoczki i nie wyzwolić umysłu? To przecież mózg jest najważniejszy - Kevin Warwick przekonuje, że już na obecnym etapie rozwoju nauki mózg może funkcjonować bez ciała.
Warwick został okrzyknięty przez media "profesorem cyborgiem", bowiem - jak sam przyznaje - "urodził się człowiekiem, ale nie zamierza poddawać się temu ograniczeniu". Brytyjczyk zasłynął z wszczepienia sobie zintegrowanego z układem nerwowym implantu, który pozwolił mu na komunikację z maszynami i sterowanie nimi za pomocą myśli. Naukowiec przekonuje, że już teraz uzyskanie stałego połączenia z komputerem jest możliwe.
- Co mną kierowało? Mój umysł krzyczał, gdy obserwowałem ograniczenia wynikające z cielesnych ułomności. Wiedziałem wewnątrz, że to może się zmienić. Podświadomie tego chciałem.
INTERIA.PL: Czyli nie chodziło o zwykłą naukową ciekawość?
- Myślę, że ostatecznie to właśnie ten element zadecydował. Bez ciekawości świata i potrzeby odpowiadania na trudne pytania, nigdy bym nie zaryzykował. Przecież prawie przez 3 miesiące miałem w swoim przedramieniu chip ze 100 elektrodami podłączonymi do mojego układu nerwowego. Niestety, nie mógł on zostać tam na zawsze. Po zakończeniu eksperymentów z nim związanych lekarze mi go usunęli. Zostały blizny i kilka platynowych obwodów pod skórą, ale znowu jestem zwykłym człowiekiem - twierdzi prof. Kevin Warwick.

Kevin Warwick - pierwszy cyborg wśród ludzi
Możliwości, które zyskał Warwick wraz z wszczepionym implantem, były ogromne. Podczas jednego z eksperymentów naukowiec podłączył się do internetu (miał własny adres IP) i będąc w Nowym Jorku sterował mechaniczną ręką robota umieszczoną w angielskim Reading. Opóźnienie w przesyle sygnału było znikome, więc cyberręka była w stanie wykonywać nawet bardziej skomplikowane czynności, jeżeli Warwick właśnie tego chciał.
Na podobnej zasadzie działa prężnie rozwijający się dział telemedycyny, w której wykorzystuje się roboty chirurgiczne, takie jak Zeus czy da Vinci. Jedynym ograniczeniem w ekspansji tej technologii jest szybkość łącza internetowego.
Kevin Warwick w swoich badaniach poszedł krok dalej. Zdecydował się połączyć swój układ nerwowy z układem swojej żony, Ireny. Dzięki tej nietypowej więzi Warwick nie widząc swojej połówki i tak wiedział, kiedy poruszała ręką. Impulsy nerwowe w przedramieniu, płynące do jej mózgu, tworzyły dodatkową pętlę, która zahaczała o mózg Warwicka. To coś na kształt "neuronalnego telegrafu" - badacz nie odczuwał ani bólu, ani przyjemności płynących z kontaktu z żoną, ale "wiedział" o wykonywanych przez nią czynnościach.
- Czy tego chcemy, czy nie, człowieka można by ograniczyć do jego mózgu. Eksperymenty przeprowadzone na szczurach i małpach jednoznacznie wskazują, że dla wszystkich istot na naszej planecie w życiu liczy się przyjemność. W laboratoriach niejednokrotnie dochodziło do paradoksalnych sytuacji, w których zwierzęta umierały z głodu, ale za to w ekstazie, bo stymulowano im obszar mózgu odpowiedzialny za przyjemność. Identycznie działa ludzki mózg. Kiedy już scalimy go z komputerem, podłączymy do internetu czy innej wirtualnej sieci, osiągnie on najwyższe stadium rozwoju - ta koncepcja wyraźnie pobudza Warwicka.
Ale w "Matrixie" Neo chciał tak bardzo wyzwolić się z komputerowego snu, że wybrał życie w chłodzie, głodzie i cierpieniu, jako wyrzutek ścigany przez maszyny. Gdzie tu przyjemność?
- Ta decyzja była kompletnie irracjonalna, bo każdy człowiek, mając do wyboru krzywdzącą prawdę lub przyjemne kłamstwo, wybierze to drugie. Skoro wyobrażenie jest równie silne jak rzeczywistość, to co za różnica? Z każdą sekundą wszyscy się starzejemy, a nasze ciała odmawiają posłuszeństwa. Pełno wokół osób otyłych, niepełnosprawnych i umierających. Rozwiązanie wydaje się proste - porzucić niedoskonałe ciało i żyć poza nim. Gdybym mógł zrobić to dzisiaj, nie wahałbym się ani chwilę.
Jesteśmy ślepi i głusi

Wyniki badań prowadzonych przez Kevina Warwicka na Uniwersytecie w Reading mają niebagatelne znaczenie zarówno dla medycyny, jak i przemysłu zbrojeniowego. Anglik cały czas pracuje nad neurostymulatorem, który - wszczepiony do mózgu cierpiącym na chorobę Parkinsona - będzie blokował tę jego część, która odpowiada za drżenie kończyn. Naukowiec uważa, że elektroniczne chipy są w stanie wyleczyć wiele schorzeń neurologicznych, takich jak demencja starcza czy choroba Alzheimera.
- Działanie naszego mózgu opiera się na przetwarzaniu sygnałów chemicznych na impulsy elektryczne i odwrotnie. Elektroniczny implant wszczepiony w odpowiednie miejsce i prowadzący do głębokiej stymulacji mózgu, może całkowicie zmienić sposoby leczenia chorób neurodegeneracyjnych. Sam kiedyś pewnie zdecyduję się na taki zabieg, by chronić to, co najcenniejsze - mózg - wyjaśnia Warwick.
Budowa cyborga pod względem technicznym jest możliwa. Profesor udowodnił to podczas jednego ze swoich pierwszych projektów. Polegał on na wszczepieniu specjalnie spreparowanych neuronów do pancerza niewielkiego robota. Maszyna miała wbudowany sonar, dzięki czemu mogła omijać otaczające ją przedmioty. Zespół naukowy codziennie umieszczał cyborga w zamkniętym pojemniku, a celem eksperymentu było nauczenie maszyny, by nie wjeżdżała w ściany. Po 3 miesiącach osiągnięto sukces, a obecne w robocie komórki nerwowe wykształciły nowe połączenia, które kontrolowały jego zachowania.
Naukowcy szacują, że robot, o którym mowa, miał zaledwie 100 tys. neuronów. To wciąż niewiele w porównaniu do 100 mld, które składają się na ludzki mózg. Moment, w którym uda się sprawić, by ludzki mózg całkowicie autonomicznie kontrolował maszynę, niechybnie się zbliża.
Czy zgodnie z tym, co przewidział amerykański futurolog Ray Kurzweil, maszyny faktycznie otrzymają uczucia i ostatecznie zbuntują się przeciwko człowiekowi?
- Przyjdzie taka chwila, że będziemy musieli zadecydować, czy to, co stworzyliśmy, można nazwać istotą żywą. Czy łącząc żywy mózg z ciałem maszyny, powołujemy do życia nowy gatunek? Czy to "coś" będzie czuć, mieć swoją świadomość, a co za tym idzie - zyska prawa wyborcze? To wszystko metafizyczne pytania, na które nie znam odpowiedzi. Ale tak, technicznie już teraz możliwe jest połączenie mózgu z komputerem. Ten mechanizm pewnego dnia może zapewnić nam nieśmiertelność - mówi Kevin Warwick.

A co z tą częścią społeczeństwa, która nie będzie chciała modyfikować swoich ciał? Co z tymi, których nie będzie stać na implanty? Wybuchnie wojna?
- Obecnie jesteśmy ślepi i głusi. Nasze zmysły rejestrują zaledwie 5 proc. docieranych do nas informacji. Nie odbieramy ultradźwięków, nie widzimy w podczerwieni, a dodatkowo nasz mózg obrazuje rzeczywistość tylko trójwymiarowo. Tyle komunikatów wszechświata nam umyka! Kiedy podłączymy nasz mózg do komputera, liczba postrzeganych wymiarów znacznie wzrośnie. To może nie sprawi, że rejestrowana rzeczywistość stanie się lepsza, ale na pewno będzie bardziej złożona. Dzięki temu będziemy w stanie błyskawicznie podróżować, nie tylko między poszczególnymi państwami, ale także między gwiazdami.
- To wszystko sprawia, że ogromnym marnotrawstwem byłaby świadoma rezygnacja z dóbr, które oferuje nam cyborgizacja. A osoby, które z jakichś innych powodów nie będą mogły ulepszać swojego ciała implantami, nie będą stanowić dla tych "lepszych" żadnego zagrożenia. Nie będzie mowy o wszczynaniu żadnego konfliktu. To tak jakby teraz człowiek chciał porozumieć się lub walczyć ze stadem krów.
Nowy, lepszy człowiek


Kiedyś wszyscy będziemy cyborgami
Eksperymentami Warwicka szybko zainteresowała się DARPA (Agencja Zaawansowanych Obronnych Projektów Badawczych Departamentu Obrony USA), która chce, by żołnierze przyszłości byli wspomagani implantami i chipami wzmacniającymi ich ciała. Nowe technologie dają ogromną przewagę na polu walki, więc przemysł zbrojeniowy prędzej czy później je przechwyci.
- Kilku moich studentów ma obecnie wszczepione w dłonie magnesy, które zasilone prądem zaczynają wibrować. Można je podłączyć np. do sonaru i w ten sposób rozpoznawać naszą odległość od przedmiotów - poprzez słabsze lub mocniejsze wibracje. Jeden z moich studentów zdecydował się podpiąć do magnesów czujnik podczerwieni, który pozwala mu dosłownie widzieć przez ściany. Łatwo wyobrazić sobie, że te projekty mogą znaleźć zastosowanie w wojsku, a także przy zastępowaniu niepełnosprawnym brakujących zmysłów. Jak można by przeoczyć ogromny potencjał płynący z wszczepiania do naszych ciał implantów? - emocjonuje się prof. Kevin Warwick.
Jak widać, wiele wskazuje na to, że pewnego dnia na Ziemi faktycznie będą rządzić istoty "bardziej ludzkie niż człowiek"...
Marcin Powęska
------
Z Kevinem Warwickiem rozmawialiśmy przy okazji 9. Studenckiego Festiwalu Informatycznego na AGH, podczas którego brytyjski naukowiec wygłosił wykład na temat ewolucji cyborgów.

Zachowane ku pamięci z INTERIA.PL 1999-2013.

Jan, December 15, 2013 21:17 Skomentuj komentarz


Teoria Hawkinga jest nieuprawniona, nie wiedząc nic na temat świadomości i bardzo mało na temat działania mózgu twierdzenie że już niedługo skopiujemy zawartość do komputera jest delikatnie mówiąc fantasmagorią. Nie wiemy jak działa mózg (hardware) i oprogramowanie (software) . Wiedzą to wszyscy którzy tematem się zajmują głębiej , pomysł na uzyskanie świadomości to "skopiowanie" struktury mózgu i czekanie co się wydarzy. Wiele wskazuje że nie wydarzy się nic . Wiele wskazuje że świadomość jest gdzie indziej a mózg pełni formę odbiornika (telewizora) i przetwornika wskazują na to badania wielu naukowców na temat: Życie po śmierci
Skomentuj notkę
10 lipca 2003 (czwartek), 14:47:47

Rezerwuar części zamiennych do człowieka

Wolno czy nie wolno hodować sztucznego człowieka na części zamienne dla
innych ludzi?
Wychodząc z założenia, że życie ludzkie jest najwyższą wartością, można
powiedzieć: róbmy wszystko aby leczyć, podtrzymywać, naprawiać. Ale skoro
życie jest najwyższą wartością to czy przypadkiem ratując siebie nie
zabijami innych ludzi?

Do takich dylematów jednak nie dochodzą zwolennicy tych dziwnych badań.
Słuchając dziś jednego z nich dochodzę do wniosku, że motywacja jest
zupełnie inna: sława, kasa i niewypowiadany strach przed wiecznością.
Dosłownie: "jedzmy, pijmy bo jutro pomrzemy". Trochę jaśniej o motywacjach:

1) Kasa, bo co prawda badania kosztują wiele ale inwestorzy gotowi są płacić
widząc potężne zyski w przyszłości.

2) Kasa, bo zyski będą naprawdę potężne. Bynajmniej nie chodzi o to aby
zrobić super lekarstwo co uzdrowi całą ludzkość. Nie .... Chodzi o to, aby
zrobić super lekarstwo gotowe za wielkie pieniądze uzdrowić tych, którzy
mają te wielkie pieniądze. Przykład z lekarstwem na AIDS jest tego
najlepszym dowodem: tylko dla bogatych, a jak murzyni dla murzynów produkują
tanie podróby to do więźienia z nimi bo łamią prawa patentowe.

3) Sława. Naukowcy to dziwni ludzie. Ostatnio widzę, że są bardzo podobni do
sportowców - też najważniejsza jest wygrana: to ja pierwszy na to wpadne, to
o mnie napiszą gazety, to ja dostanę Nobla ... zupełnie jak złoty medal na
olimpiadzie, tyle że zamiast sterydów działających na mięśnie używamy
stymulacji mózgu nieco innym preparatem chemicznym.

4) Strach przed wiecznością. To silna motywacja, o której najmniej się mówi
ale dążąc za wszelką cene do przedłużenia życia (ba, nawet do
nieśmiertelności) ludzie zdradzają się ze swoim strachem przed śmiercią. Bo
coż będzie, gdy okaże się, że racje mają ci nawiedzeni fanatycy głoszący, że
"postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd".

Ale taraz, po tej strasznej analizie świata można jeszcze zastanowić się,
czy życie jest rzeczywiście najwyższa wartością. Dla bojących się wieczności
zapewnie tak: szkoda tylko, że mimo iż głoszą, że "życie jest najwyższą
wartością" działają jakby "moje własne życie było najwyższą wartością". To
drugie brzmi za bardzo egoistycznie więc wykreśla się te pierwsze słowa i
już uchodzi się za wspaniałego humanistę. Ale jeszcze raz ... jeżeli nie zna
się swojego miejsca w wieczności to takie myślenie jest zupełnie
usprawiedliwione. Chyba ich rozumiem, pamiętam też jak to było w końcu nie
tak dawno.

A jeżeli jednak Bóg jest? No.... to zmienia postać rzeczy. Może wstedy
lepiej było by przyjąć, że "życie z Bogiem jest najwyższą wartością"? Jak
wiele to zmienia ....

Przecież żyjąc w przyjaźni z Bogiem (jak by nie było wszechmocnym) można być
pewien jego błogosławieństwa zarówno tu na ziemi jak i tam, potem. Przecież
on tu może nam dać wszystko, co jest potrzebne do życia w radości. Przecież
żyjąc z nim tam, życie będzie dużo bardzie błogosławione, gdyż "tu poznajemy
po części, tam poznamy tak jak sami jesteśmy poznani; tu widzimy jakby przez
mgłę, tam zobaczymy trwarzą w twarz". Ja rozumiem, że można się GO bać - w
końcu, kto będąc tu ma czyste sumienie i nie boi się stanąć przed NIM. Ale
czy będąc grzesznym lepiej jest dalej trwać w tym grzechu i uparcie, za
wszelką cene (łacznie z ceną życia innego człowieka) trzymać się życia? Może
lepiej opamiętać się i przyjść do niego jak ten celnik w świątyni? Wiedząc
że nie jest się OK poprosić JEGO o rozwiązanie problemu grzechu! Przecież ON
ten problem rozwiązał i to już jakieś ca 2000 lat temu nazad!

Wiedząc, że może być inaczej, że można żyć z Bogiem w przyjaźni żal słuchać
w Radiu Bis taki mądrali w profesorskimi tytułami głoszących, że ludzkość
sama sobie poradzi - tylko musimi więcej pieniędzy przeznaczyć na badania
genetyczne. Ludzkość - OK, ale czy pan profesor sobie poradzi? Przecież nie
jest już taki młody.

Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, transhumanizm, transplantacja, medycyna


Komentarze: (1)

Milka, January 18, 2011 10:55 Skomentuj komentarz


Rozważam i rozważam nad istnieniem Boga. Gdy już nie mam wątpliwości,pojawia się nowa myśl, która każe wątpić. I tak już pewnie zostanie na zawsze.
Nie martwi mnie to.
Chrystusa traktuję jak postać historyczną. Słucham jego słów, którymi próbował nam, ograniczonym ignorantom przekazać sens życia w dobrze, miłości, nadziei, współczuciu z innymi. W samotności o tym rozmyślam. Świat się bardzo niewiele zmienił, a kościoły służą do robienia interesów, jak dawni, prymitywni szamani wywołujący deszcz na żądanie...
Najbardziej smutne jest to, że gdyby Chrystus pojawił się jeszcze raz na ziemi, znowu chciałby, żeby go ukrzyżować.
A ludzie zrobiliby to z ochotą, bo nadal byłby bardzo niewygodny...
Ideologicznie wywrotowy i oczekujący niemożliwego od ludzi. Dziwi mnie, że na siłę zrobiliśmy z niego Boga, choć on sam wcale tego nie chciał.
Jak można czegoś nauczyć ludzi, jeśli oni sami uważają się za tak wszechmocnych, że powołują Bogów? Skąd w nas, grzesznikach takie przekonanie,że możemy ludzi ogłaszać świętymi i robić to w imię Boga?
Nieugięty, zadufany w swej pysze szamanizm! Wszechobecny!
Dlatego mój Bóg jest inny. Pracuję dla niego nad sobą i moimi słabościami ze wszystkich sił. I nikt mi nie każe. Nie straszy piekłem, nie każe niczego wyznawać. Słucham Go w sobie i wiem, że w cokolwiek uwierzę całym sercem, będzie prawdą. Dlatego bardzo starannie wybieram, w co chcę wierzyć...
Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.