Słowo kluczowe: Bóg


10 styczeń 2020 (piątek), 13:09:09

Siedem spojrzeń na Boga, na podstawie Księgi Hioba

Darek coś takiego odkrywa a wygląda to bardzo ciekawie. Przygotował już podzieloną na osobne kawałki księgę, tak aby czytać to bez obracania kartek i skakania po księdze.


Struktura księgi

Osoby, które wypowiadają się na temat relacji Boga z Hiobem w księdze Hioba:

  1. Nawiązanie akcji 1; 2
  2. Hiob 3 - zagajenie -> 3:1-26
  3. Elifaz (przyjaciel #1), mowa pierwsza -> 4; 5; 
  4. Hiob 6 - odpowiedź Elifazowi 6: 1-30 / 7: 1-21
  5. Bildana (przyjaciel #2) -> 8:1
  6. Hiob, odpowiedz Bildanowi -> 9:1-35; 10: 1-22 
  7. Sofar (przyjaciel #3) -> 11:1 
  8. Hiob - odpowiedź Sofarowi 11:1-
  9. Hiob - odpowiedź wszystkim trzem -> 12:1-25 / 13: 1-28 / 14: 1-22 /
  10. Elizafar (przyjaciel #1), druga mowa -> 15:1, 
  11. Hiob - odpowiedź na druga mowę Elizafa 16, 17
  12. Bildad (przyjaciel #2), mowa druga 18
  13. Hiob - odpowiedź na druga mowę Bidada 19:  1-29
  14. Sofar (przyjaciel #3), druga mowa -> 20:1
  15. Hiob - odpowiedź na drugą mowę Sofara -> 21:1-34
  16. Sofar (przyjaciel #3), mowa trzecia -> 22:1
  17. Hiob - odpowiedź na trzecią mowę Sofata -> 23:1-17; 24:1-25; 26:1-14; 27:1-23;
  18. Mądrość o sobie: -> 28
  19. Hiob - kolejne rozważania -> 29:1-25; 30:1-31; 31:1-40
  20. Elihu do Hioba -> 32; 33
  21. Elihu, wypowiedź druga -> 34
  22. Elihu, trzecia wypowiedź -> 35
  23. Elichu, mowa czwarta -> 36:1-21 ; 22-; 37
  24. Bóg o sobie -> 38, 39, 40, 41
  25. Zakończenie -> 41

 


Osoby dramatu:

  1. Bóg
    1. coś mówi w rozmowie z Szatanem
    2. objawia się Hiobowi 38-42
    3. na koniec wypowiada się i działa
  2. Szatan
    1. dwa razy rozmawia z Bogiem
  3. Żona Hioba - koniec rozdziału 2
  4. Elizafar (przyjaciel #1)
  5. Bidad (przyjaciel #2)
  6. Sofar (przyjaciel #3)
  7. Elihu (osoba #4)
  8. Mądrość Boża o sobie
  9. Hiob przed akcją
    1. wnioskujemy nieco z jego zachowań - 1: 13-22 / 2: 7-10 plik -> Księga Job wierny
  10. Hiob po przejściach o Bogu
    1. wykonuje co jest do wykonania

W załącznikach:

  • pliki od Darka, jako .DOCX
  • Próba zrobienia moich obrazków do tego -> póki co w PPT z _FIKI, bo jeszcze złe kolory mam

 

Struktura wg Darka, grudzień 2019 i pliki do niej dopasowane:

I. 1:1-5 /  
42:1-17

II.   3: 1-26 / 6: 1-30 / 7: 1-21 / 9: 1-35 / 10: 1-22 / 12: 1-25 / 13: 1-28 / 14: 1-22 / 17: 1-16 / 19:  1-29 /  21: 1-34 / 23: 1-17 / 24: 1-25 / 26: 1-14 / 27:1-23 / 29: 1-25 / 30: 1-31 / 31: 1-40

III. 2: 11-13 / 4: 1-21 / 5: 1-27 / 8: 1-22 / 11: 1-20 / 15: 1-35 /  
18:1-21 / 20: 1-29 / 22: 1-30 25: 1-6

IV. 32: 1-22 / 33: 1-33 /
34: 1 -37 / 35: 1-16 / 36: 1-33 /
37: 1-24 

V. 38: 1-41 / 39: 1-30 /
40: 1-32 / 41: 1-26 

VI. 1: 13-22 / 2: 7-10

VII. 1: 6-12 / 2: 1-8

VIII. 28: 1-28 

 

 

 


Kategorie: _robocze, biblia, teologia / biblia, teologia / biblia / studia


Słowa kluczowe: hiob, Bóg, obrazy Boga, księga hioba, hi


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
19 marzec 2019 (wtorek), 12:20:20

Św. Tomasz ładnie o Bogu


Opatrzność Boska posługuje się pośrednikami i z zasady rzeczami niższymi rządzi za pomocą wyższych. Nie z powodu słabości swoich sił, ale z obfitości swej dobroci, bo chce, by i stworzenia dzieliły z Nim godność przyczyny.
(św. Tomasz, Suma, tom 2, O Bogu, Artykuł 3)


Kategorie: tomizm, _blog, teologia / tomizm, filozofia, teizm


Słowa kluczowe: św. Tomasz, tomizm, przyczyna, Bóg


Komentarze: (1)

hammoleket, March 19, 2019 20:49 Skomentuj komentarz


Pawel z woli Bozej apostol Chrystusa Jezusa do swietych w Efezie....Tak zwraca sie rowniez do wierzacych w Koryncie Rzymie. Tak nazywa dzieci Boze.Umilowani swieci.Czlowiek czlowieka nie moze uczynic swietym.Swietym czlowiek sie staje dzieki lasce i jest to proces.Kazdy uczen Jezusa powinien dojsc do meskiej doskonalosci do pelni wymiarow Chrystusowych. do momentu kiedy moze powiedziec...zyje nie ja lecz Chrystus we mnie zyje. Wiecznosc z jezusem Chrystusem spedza tylko swieci.Nasz duch dusza i cialo musza byc bez nagany kiedy Chrystus przyjdzie po Kosciol.Sami tego nie dokonamy .uczyni to Pan Bog.Tak obiecal w swoim Slowie.

Skomentuj notkę
13 marzec 2019 (środa), 14:22:22

Moje fundamenty (credo)

Stale jestem przymuszany, przez siebie ale i przez ludzi na zewnątrz mnie do syntezy tego w co wierzę, do postaci prostych, jednoznacznych zdań. No i dobrze - wszak tu musi się dać łatwo zapisać, wypowiedzieć, choćby po to aby sprawdzać swoją integralność, swoje chodzenie w prawdzie.

No więc skoro jestem przymuszany to robię to po raz kolejny, coraz bardziej kompletny, ale tez ciągle dziury zawierający.

W co wierzę

#1. Wierzę w Boga.

Wierzę (i jest to dla mnie logiczne) w Boga - osobowego Stwórcę wszystkiego, oddzielnego od wszechświata na tyle, że wszechświat jest przez Niego stworzony, a przed stworzeniem niczego poza Bogiem nie było, bo jest On wieczny, niezmienny, i ponad wszystkim. 

Patrz artykuł: Moja pierwotna dogmatyka (credo) z kwietnia 2018

#2. Wierzę w Boga objawiającego się.

#2.1 Wierzę w Boga działającego.

#2.2 Wierzę w Boga objawiającego się - jak już stworzył inne osoby to chce się z nimi porozumieć.

#2.2.1 Bóg objawił się mnie -> świadectwo nawrócenia.

#2.2.2 Bóg objawił się innym -> dlaczego szukam historii objawiania się i znajduję Biblię.

#2.3 Zmysłami poznaję świat, rozumem rozważam.

#3. Wierzę w objawienie zawarte w Biblii

#3.1 Moje dogmaty o Biblii

- Wierzę, że Bóg objawiał się i zadbał o to aby historia tego objawiania została dobrze przekazana poprzez zapamiętanie i spisanie.
- Wierzę, że Bóg zadbał o jakość przekazu tego co spisane więc Kodeks z Aleppo, Zwoje z Qumran i Textus Receptus mimo iż mogą zawierać braki oraz ludzkie błędy przekazują objawienie w sposób wystarczająco dobry aby moją relację z Panem Bogiem utwierdzić.
- Podobnie wierzę w polskie przekłady i mimo iż błędów w nich widzę sporo uważam je za dobre ciesząc się z pracy, którą polscy tłumacze i wydawcy wykonali (dotyczy to również tłumaczy Biblii Tysiąclecia).

#3.2 Moje zasady interpretacji Biblii

- Czytam tak jak jest napisane.
- Czytam tekst w kontekście.
- Czytam aby budować swój światopogląd.
- Czytam w obecności Autora.

Patrz: Moje zasady interpretacji Pisma Świętego z 2017 roku

#4. Moje świata badanie

#4.1 Gdy jadę do Wrocławia to ziemia wydaje się być płaska.

#4.2 Zgadzam się w Newtonem ale korzystam korzystając z iPhona korzystam też z opisanych przez współczesnych fizyków zjawisk kwantowych, np. ze zjawiska tunelowania elektronów w tranzystorze.

#4.3 Życie, w szczególności życie człowieka stworzył Pan Bóg, a teoria Darwina bzdury.

#4.4 Kibicuję współczesnym fizykom, zwłaszcza tym, którzy dogmatycznym ateizmem nie amputowali sobie  części mózgu.

#5. Dziurawe wnioski, aby była jako taka synteza tego co powyżej

#4.1 nauka o Bogu

- Bóg jest, jest wieloosobowy (ponoć trzy), jest miłością a wszelkie dobre wywodzi się od Niego.
- Bóg jest też stwórcą wszystkiego.

#4.2 nauka o człowieku

- stworzony na podobieństwo Boga (osoba, charakter, kreatywność, płciowość)
- wolna wola i upadek
- troistość: duch, dusza i ciało.

#4.3 nauka o świecie i wszechświecie, ale też o czasie

- stworzenie świata
- bunt niektórych duchów i upadek człowieka
- plan dziejów

#4.4 nauka o grzechu, ale i zbawieniu

#4.5 nauka o kościele

 

 


Kategorie: _blog, credo, osobiste, _robocze


Słowa kluczowe: credo, biblia, bóg, dogmatyka, wyznanie wiary


Komentarze: (2)

hammoleket, March 13, 2019 20:05 Skomentuj komentarz


Slowo Boze mowi ze demony tez wierza i drza, Znaja  moc i potege Boga .Sa upadlymi aniolami ktore zbuntowaly sie przeciw Bogu.Ta wiara demonow nie przyczynila sie do nawrocenia zadnego z nich.Wiekszosc ludzi w Polsce na pytanie czy wierza odpowiedza ze tak.i na tym wyznaniu tak naprawde bez pokrycia konczy sie ich pseudo chrzescijanskie zycie. Pan Jezus w rozmowie z Nikodemem dostojnikiem i nauczycielem w Izraelu  powiedzial..jezeli sie ktos nie narodzi na nowo nie wejdzie do Krolestwa Bozego.Nikodem nie zrozumial slow Pana Jezusa.Nie rozumial tego warunku ktory decyduje o naszej wiecznosci.Nie mozna uczynic Pana Jezusa swoim Panem bez tego najwiekszego z wszystkich mozliwych cudow jakim jest nowe narodzenie- Pozdrawiam

wojtek, April 15, 2019 08:11 Skomentuj komentarz


Pomiędzy 2 a 3 należy wstawić punkt, że Słowa mają swoje znaczenie - czyli Zabawa w Słowa.

Skomentuj notkę
28 marzec 2018 (środa), 16:41:41

Bóg jest Bogiem zazdrosnym.

Bóg jest Bogiem zazdrosnym - tak powiedział o sobie i dziś wiele osób nie lubi go za to, bo zazdrość raczej ma złe notowania, złą prasę, zazdrość nie jest mile widziana.

Ale zazdrość Stwórcy o relacje z Nim? A co Bogu chodziło, gdy mówił: "Ja jestem Pan, twój Bóg, (...) Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym (...)".

O co Bogu chodziło gdy to powiedział? Hmm.... Do końca nie wiem, ale mogę próbować Go zapytać. Myślę, że moja niewiedza połączona z chęcią dowiedzenia się wprost od Niego będzie lepsza niż olewanie Go i oddawanie pokłonu rożnym rzeczom stworzonym, również stworzonym przez siebie samego - wszak taki twórczy jestem.


Kategorie: _blog, teologia


Słowa kluczowe: bóg, zazdrość


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 marzec 2018 (poniedziałek), 14:50:50

Dlaczego miłosierny Bóg patrzy spokojnie na ...

Na fejsie analizujemy zdanie: „Dlaczego miłosierny Bóg patrzy spokojnie na obrzezywanie żywcem małych dziewczynek”? Moja analiza.

No dobra - analizujemy zdanie: „Dlaczego miłosierny Bóg patrzy spokojnie na obrzezywanie żywcem małych dziewczynek”? Pasuje?

Dogmatyka mojego systemu:
#1. Bóg jest wolny - ma możliwość podejmowania decyzji (aktów woli).
#2. Bóg ma moc - ma możliwość wdrażania swoich aktów woli.
#3. Bóg stworzył człowieka jako wolną istotę.
#4. Bóg wyposażył człowieka w moc (mięśnie).
#5. Gwałt (przemoc) to używanie mocy w celu przełamania woli innej wolnej osoby.
#6. Bóg określił ludziom zasady: jedna z nich to: gwałt będzie ukarany.
#7. Bóg jest sprawiedliwy: konsekwentnie stosuje prawo (zasady).
#8. Bóg dał człowiekowi życie a potem zapowiedział sąd.
#9. Powyższa wiedza nie jest moją unikalną wiedzą, jest w naszym społeczeństwie dostępna (np. powszechnie dostępny katechizm katolicki ją zawiera).

A teraz dwie obserwacje:
#1. Niektóre osoby podejmują decyzje o użyciu swojej mocy w celu przełamania woli innej osoby. Po prostu gwałcą.
#2. Bóg (najczęściej) nie ingeruje powstrzymując gwałciciela (przypadki szczególne można omawiać osobno).

Kluczowy punkt rozumowania: Oczekiwanie, że Bóg widząc łamanie zasad zareaguje swoją mocą i powstrzyma wolną istotę przed gwałtem. Takie zachowanie Boga nie tylko uczyniłoby go gwałcicielem (to pierwszy problem) ale Bóg złamałby zasadę wolności, którą sam wprowadził. Nie mógłby przez to przeprowadzić zapowiedzianego sądu. Sąd ma sens tylko wtedy, gdy sądzi się wolnych, świadomych ludzi, który dokonali wyborów i wybory wdrożyli w życie posiadaną mocą.

Świat, w którym Bóg miałby ingerować przy każdym złamaniu określonych przez siebie zasad jest światem robotów a nie wolnych istot. Nie żyjemy w świecie robotów. Jesteśmy wolni! Alleluja (to alleluja to moje emocjonalne zakłócenie wywodu - przepraszam).

Na ile znam się na Bogu przypuszczam, że cierpi On bardzo widząc cierpienia ludzi zadawane przez innych ludzi. Ale to tylko moja opinia - można się z nią nie liczyć.

Na ile znam się na ludziach przypuszczam, że zadającym te pytania już przytrafiło się w życiu złamanie jakiejś zasady określonej przez Boga, i w chwili gdy ją łamali cieszyli się oni swoją wolnością nie oczekując od Boga, że zaingeruje w ich życie i powstrzyma ich czyn.

I dlatego uważam to pytanie, za sprzeczne: zadają je wolne osoby oczekujące od Boga pogwałcenia ich wolności, którą Bóg dał ludziom, również po to aby mogli takie pytania swobodnie zadawać. Bóg nie jest sprzeczny sam z sobą.

Dołożenie do analizowanego zdania "dziewczynek", "obrzezania", "miłosierdzia" jest tylko erystyką - emocjonalnym zakłóceniem tej wypowiedzi aby trudniej było ją przeanalizować.

I to by było na tyle mojego ustosunkowania się do tego zdania. EOT.

* * * * *

W moim systemie nie zawarłem informacji o miłosierdziu, gdyż nie było takiej potrzeby. Ale zrobię to teraz:

Dogmatyka mojego systemu (ciąg dalszy):
10. Wolni, świadomi ludzie łamią określone przez Boga zasady, spodziewać się więc mogą kary (to zła nowina).
11. Bóg jest miłosierny - chce realizować swą miłość do ludzi wbrew swojej sprawiedliwości. Jest więc problem.
12. Miłość Boga względem ludzi wyraża się tym, że "Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy nie zginął ale miał życie wieczne" (to dobra nowina).
13. Ofiara Jezusa jest zaspokojeniem sprawiedliwości Boga i podstawą Jego miłosierdzia.

Oczywiście nie dodałem tu podstawowych określeń teizmu, dopełniających mój system:
14. Bóg to osobowy absolut, istota konieczna.
15. Miłość to relacja między osobami, zakładająca czynienie drugiej osobie dobra (czasami miłość wymaga ofiary).
16. Dobro to stan rzeczy, w których Bóg chce aby się one znajdowały.

OK. Wyjaśniłem więc nie tylko pozorną sprzeczność w zdaniu o gwałconych dziewczynkach (w moim systemie sprzeczności tu nie ma) ale wyjaśniłem dobrą nowinę o zbawieniu, które jest dostępne dla każdego, z łaski Boga darmo danej, nie z uczynków by się nikt nie chlubił. O nowym narodzeniu z Ducha, ku dobrym uczynkom, które Bóg przygotował aby wierzący je pełnili pisać już nie będę bo to inny temat.

* * * * *

No i piłeczka po drugiej stronie. Chciałbym usłyszeć spójne, ateistyczne, albo agnostyczne (panteistycznego nie chcę) wyjaśnienie problemu zła. Skąd pochodzi, czym jest, czy jestem na nie skazany. Tylko zróbcie to nie używając teistycznych pojęć, bo przecież Boga nie ma.

 


Kategorie: apologetyka, ewangelia, _blog


Słowa kluczowe: bóg, miłosierdzie, gwałt, zbawienie


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 marzec 2018 (poniedziałek), 11:53:53

Po co Bóg stworzył świat?

Niektórzy mając chwilę wolnego czasu stawiają pasjansa, a ja postawiłem sobie wczoraj taką zasłyszaną przy kolacji tezę.

Teza:

Bóg stworzył świat z miłości i do miłości.

Niezbędne definicje:

  • Bóg to osobowy absolut, istota konieczna.
  • Miłość to relacja między osobami, zakładająca czynienie drugiej osobie dobra. (czasami miłość wymaga ofiary).
  • Dobro - stan rzeczy, w których Bóg chce aby się one znajdowały.
  • Świat (w powyższym zdaniu) wszystko co stworzone, wszędzie i zawsze.

Kategorie: _blog, filozofia


Słowa kluczowe: bóg, miłość, dobro


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 grudzień 2017 (wtorek), 17:28:28

Poznawanie Boga

Od niedzieli rozważam taki fajny dogmat:


Pan Bóg jest trudno badalny ale łatwo poznawalny.

Rozważania:

#1. Definicja z wiki: Badania – prace podejmowane przez badaczy nad badanym przedmiotem w celu osiągnięcia większej wiedzy, ustalenia twierdzeń, poznania tez, aksjomatów, uogólnień i definicji.

#2. Co łatwo badać: materię, kosmos i kota - a więc przedmioty. Nawet kot jak się go bada (byłem kilka razy u weterynarza) to nie ma wiele do gadania. Ma pazury i zęby ale weterynarz jest silniejszy i badanie kota przeprowadzi. Z Panem Bogiem - Stworzycielem wszechświata takie numery nie przejdą. Zawsze jest silniejszy od nas, ważniejszy, i to zawsze On określa co możemy z Nim zrobić, a wbrew Jego woli nie możemy nic. Może co najwyżej się do Niego zwracać.

#3. Za to można badać Boże stworzenie - czyli materię i kosmos. Można to badać, bo Bóg dał nam to wszystko po to abyśmy nad tym właśnie panowali, badali, nauczyli się tym rządzić, używali. Mamy sobie czynić ziemię poddaną - więc wypada ją najpierw zbadać.

#4. Poznawanie to odkrywanie wiedzy w sposób bardziej pasywny, bardziej analiza informacji niż ingerencja w celu jej zdobywa.

#5. Poznać Boga można, ale jak?
- rozumem i logiką - bez tego nie da się nic wymyślić, ani nawet opracować wyników obserwacji, więc to jest podstawa;
- przez obserwację stworzenia - w stworzeniu widać niewidzialną moc Boga, jego potęgę (bo to wielkie jest) i bóstwo (oddzielenie);
- przez objawienie - bo Bóg chce ludziom coś powiedzieć, mówi, mówił więc warto poszukać śladów tych przemów;
- przez Ducha Świętego - bo Duch jest nam dany abyśmy więcej wiedzieli.


Kategorie: filozofia, nauka, _blog, filozofia/epistemologia


Słowa kluczowe: Bóg, stworzenie, poznanie, badania


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
21 czerwiec 2017 (środa), 16:18:18

Listy diabła po raz kolejny

Ciekawostwa, bo w tym tekście, napisanym prawie 70 lat temu ostatnie zdanie mówi coś zarówno o korporacjach jak i o islamie.

Listy starego diabła do młodego, list XXI

W ogóle zmysł posiadania na własność powinno się zawsze pobudzać. Ludzie ustawicznie kierują się pretensjami do prawa własności, które równie śmiesznie brzmią w Niebie, jak i w Piekle, a my musimy ich w tym utrzymywać. Przeciwstawienie się w dzisiejszych czasach czystości wypływa w znacznej mierze z przekonania ludzi, że "posiadają" swe ciała - owe ogromne i niebezpieczne posiadłości pulsujące energią, która stworzyła światy, posiadłości, w których znaleźli się bez własnej woli i z których zostaną wyrzuceni przez wolę Cudzą. Sprawa wygląda tak, jak gdyby dziecię królewskie, któremu ojciec wyznaczył z miłością pewną wielką prowincję w tytularny zarząd, podczas gdy w istocie rządzą nim mądrzy doradcy, uroiło sobie, że rzeczywiście posiada miasta, lasy i zboża, i to w taki sposób, jak klocki na posadzce swego dziecinnego pokoju.

Ten zmysł posiadania wytwarzamy i utwierdzamy nie tylko przez pychę, ale i przez zamęt. Uczymy ludzi, by nie dostrzegali różnych znaczeń zaimka dzierżawcze- go - tych subtelnie stopniowanych różnic znaczeniowych począwszy od: "moje buty" poprzez "mój pies"', "mój sługa", "moja żona", "mój władca" i "mój kraj” aż do „mój Bóg". Można ich doprowadzić do tego, by zredukowali wszystkie te znaczenia posiadania do owego "moje buty" - do "moje" w znaczeniu posiadania. Nawet w dziecinnym pokoju można dziecko nauczyć, żeby przez "mój miś" rozumiało nie przedmiot czułości którym jest w specjalny sposób związane (bowiem to jest właśnie to, czego ich Nieprzyjaciel nauczy, jeśli mu w tym nie przeszkodzimy), lecz "miś" którego mogę, jeśli mi się spodoba, rozszarpać na kawałki. Natomiast z drugiej strony nauczyliśmy ludzi, by wymawiali "mój Bóg" w znaczeniu mało w rzeczywistości odbiegającym od: "moje buty", w znaczeniu "Bóg, od którego mam prawo żądać pomocy za moje wybitne zasługi i którego na przykład jako duchowny eksploatuję z ambony - Bóg, u którego zapewniłem sobie kącik".

Cały dowcip polega na tym, że słowo "moje" w jego pełnym znaczeniu dzierżawczym nie może być użyte przez człowieka w stosunku do niczego. Na dalszą metę albo Nasz Ojciec, albo Nieprzyjaciel wypowie "moje" o każdej istniejącej rzeczy, a w szczególności o każdym człowieku. Nie ma o to obawy, że w końcu dowiedzą się, do kogo naprawdę należy ich czas, ich dusze, ich ciała - na pewno nie do nich, cokolwiek się zdarzy. Obecnie Nieprzyjaciel mówi o wszystkim "Moje" na tej pedantycznej, legalistycznej zasadzie, że On to stworzył. Nasz Ojciec ufa jednak, że w końcu będzie mógł o wszystkim powiedzieć "moje" na bardziej realistycznej i dynamicznej zasadzie - na zasadzie podboju.


Kategorie: proza, apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: diabeł, szatan, Lewis, C.S.Lewis, Listy starego diabła do młodego, istota zła, Bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
18 czerwiec 2017 (niedziela), 23:18:18

O diable znowu - organizm oczami szatana

Dziś jadąc samochodem słuchałem w wykonaniu Zapasiewicza:

(...) Cała filozofia Piekła opiera się na uznaniu pewnika, że jedna rzecz nie jest drugą rzeczą, a zwłaszcza, że jedna jaźń nie jest drugą jaźnią. Moje dobro jest tylko moim dobrem, a twoje dobro jest twoim. Co jeden zyskuje, to drugi traci. Nawet martwy przedmiot jest tym, czym jest, dzięki wykluczeniu z zajmowanej przez siebie przestrzeni wszelkich innych przedmiotów; jeśli coś się powiększa, czyni to przez odepchnięcie od siebie innych przedmiotów albo przez pochłonięcie ich. To samo odnosi się do ludzkiej osoby. U zwierząt pochłonięcie przybiera formę pożarcia; dla nas, szatanów, oznacza to wessanie woli i wolności osobnika słabszego przez silniejszego. "Być" znaczy "trwać we współzawodnictwie o byt".

Natomiast filozofia Nieprzyjaciela nie jest niczym innym jak ciągłym usiłowaniem zmierzającym do ominięcia tej najoczywistszej prawdy. On zmierza do sprzeczności. Ma być zachowana wielość rzeczy, które w jakiś niewytłumaczony sposób mają również stanowić jedność. Dobro jednej osoby ma być dobrem drugiej. Tę niemożliwość nazywa On miłością, i to samo monotonne panaceum można wyśledzić we wszystkich Jego poczynaniach, a nawet we wszystkim, czym jest - lub ma pretensję być. Skutkiem tego nawet jeśli chodzi o Jego własny byt, nie zadowala się jednością w sensie ściśle arytmetycznym; chce być troistym, a równocześnie jedynym, by w ten sposób cały ten nonsens o miłości mógł znaleźć oparcie w Jego własnej naturze. Na przeciwległym krańcu tej skali wprowadza On do materii ten obrzydliwy wynalazek - organizm - w którym poszczególne części zostały w sposób przewrotny oderwane od ich naturalnych funkcji rywalizacji i współzawodniczenia pomiędzy sobą, a skierowane ku zgodnemu współdziałaniu dla dobra całości.

Rzeczywisty motyw, jakim kierował się Nieprzyjaciel decydując się na ustanowienie płci jako środka przekazywania życia, jest jednak zbyt widoczny ze sposobu, w jaki ją wykorzystał. Płeć - z naszego punktu widzenia - mogła być całkowicie nieszkodliwa. Mogła była być tylko jednym więcej sposobem, w jaki silniejszy osobnik napada na słabszego - jak to ma miejsce wśród pająków, gdzie oblubienica kończy swe gody weselne pożarciem swego oblubieńca. Lecz u ludzi Nieprzyjaciel połączył niedorzecznie miłość pomiędzy stronami z pożądaniem seksualnym. On również uzależnił potomstwo od rodziców, a rodzicom udzielił impulsu do jego wychowania - stwarzając w ten sposób Rodzinę, podobną do organizmu, tylko gorszą, gdyż jej członkowie są jednostkami bardziej odrębnymi, a równocześnie powiązanymi z sobą w sposób bardziej świadomy i odpowiedzialny. W rzeczywistości okazuje się, że cała ta rzecz to jeszcze jeden pomysł wciągania ludzi w sferę Miłości. (...)

C.S.Lewis, Listy starego diabla do młodego, List 18

Analiza

Pierwszy raz używam boostrapa wewnątrz notki, i sam jestem ciekaw jak to wyjdzie.

Treść
Analiza
Cała filozofia Piekła opiera się na uznaniu pewnika, że jedna rzecz nie jest drugą rzeczą, a zwłaszcza, że jedna jaźń nie jest drugą jaźnią. Moje dobro jest tylko moim dobrem, a twoje dobro jest twoim. Co jeden zyskuje, to drugi traci. Nawet martwy przedmiot jest tym, czym jest, dzięki wykluczeniu z zajmowanej przez siebie przestrzeni wszelkich innych przedmiotów; jeśli coś się powiększa, czyni to przez odepchnięcie od siebie innych przedmiotów albo przez pochłonięcie ich. To samo odnosi się do ludzkiej osoby. U zwierząt pochłonięcie przybiera formę pożarcia; dla nas, szatanów, oznacza to wessanie woli i wolności osobnika słabszego przez silniejszego. "Być" znaczy "trwać we współzawodnictwie o byt".

Rzeczy z punkty widzenia diabła:

  • jedna rzecz nie jest drugą rzeczą
  • jedna jaźń nie jest drugą jaźnią
  • moje dobro jest tylko moim dobrem
  • twoje dobro jest twoim
  • co jeden zyskuje, to drugi traci
  • martwy przedmiot jest tym, czym jest, dzięki wykluczeniu z zajmowanej przez siebie przestrzeni wszelkich innych przedmiotów
  • jeśli coś się powiększa, czyni to przez odepchnięcie od siebie innych przedmiotów albo przez pochłonięcie ich
  • To samo odnosi się do ludzkiej osoby. U zwierząt pochłonięcie przybiera formę pożarcia
  • dla szatanów, pochłonięcie oznacza wessanie woli i wolności osobnika słabszego przez silniejszego
  • "Być" znaczy "trwać we współzawodnictwie o byt"
Natomiast filozofia Nieprzyjaciela nie jest niczym innym jak ciągłym usiłowaniem zmierzającym do ominięcia tej najoczywistszej prawdy. On zmierza do sprzeczności. Ma być zachowana wielość rzeczy, które w jakiś niewytłumaczony sposób mają również stanowić jedność. Dobro jednej osoby ma być dobrem drugiej. Tę niemożliwość nazywa On miłością, i to samo monotonne panaceum można wyśledzić we wszystkich Jego poczynaniach, a nawet we wszystkim, czym jest - lub ma pretensję być. Skutkiem tego nawet jeśli chodzi o Jego własny byt, nie zadowala się jednością w sensie ściśle arytmetycznym; chce być troistym, a równocześnie jedynym, by w ten sposób cały ten nonsens o miłości mógł znaleźć oparcie w Jego własnej naturze. Na przeciwległym krańcu tej skali wprowadza On do materii ten obrzydliwy wynalazek - organizm - w którym poszczególne części zostały w sposób przewrotny oderwane od ich naturalnych funkcji rywalizacji i współzawodniczenia pomiędzy sobą, a skierowane ku zgodnemu współdziałaniu dla dobra całości.

Jak diabły widzą zachowanie Boga:

  • ma być zachowana wielość rzeczy a jednocześnie ma być zachowana  jedność
  • dobro jednej osoby ma być dobrem drugiej
  • Bóg nie zadowala się jednością w sensie ściśle arytmetycznym; chce być troistym
  • Bóg chce być równocześnie jedynym, by w ten sposób cały ten nonsens o miłości mógł znaleźć oparcie w Jego własnej naturze
  • Na przeciwległym krańcu tej skali wprowadza On do materii ten obrzydliwy wynalazek
  • organizm to wynalazek Boga, w którym poszczególne części nie realizują funkcji rywalizacji i współzawodniczenia pomiędzy sobą, a skierowane ku zgodnemu współdziałaniu dla dobra całości
On również uzależnił potomstwo od rodziców, a rodzicom udzielił impulsu do jego wychowania - stwarzając w ten sposób Rodzinę, podobną do organizmu, tylko gorszą, gdyż jej członkowie są jednostkami bardziej odrębnymi, a równocześnie powiązanymi z sobą w sposób bardziej świadomy i odpowiedzialny. W rzeczywistości okazuje się, że cała ta rzecz to jeszcze jeden pomysł wciągania ludzi w sferę Miłości. (...)
  • potomstwo jest uzależnione od rodziców
  • rodzine chcą wychowywać dzieci
  • jednostki w rodzinie są bytami bardziej odrębnumi a równocześnie bardzo powiązanymi w sposób świadomy i odpowiedzialny

Kategorie: proza, apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: diabeł, szatan, Lewis, C.S.Lewis, Listy starego diabła do młodego, istota zła, Bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
19 marzec 2017 (niedziela), 19:29:29

Quinque viae - tomizm miniaturyzowany

#1. jeśli istnieje ruch, to istnieje Bóg - pierwszy poruszyciel.

#2. jeśli każda rzecz ma swą przyczynę, istnieje Stwórca - pierwsza przyczyna sprawcza.

#3. jeśli byty przygodne nie istnieją w sposób konieczny (pojawiają się na świecie i przemijają), musi istnieć Bóg - byt konieczny.

#4. jeśli rzeczy wykazują różną doskonałość, to istnieje byt najdoskonalszy – Bóg.

#5. jeśli celowe działanie jest oznaką rozumności, to ład i porządek w działaniu bytów nieożywionych, lub pozbawionych poznania, świadczą o istnieniu Boga, kierującego światem nieożywionym.

I niech to będzie mój wkład w tomizm miniaturyzowany.


Kategorie: teologia, filozofia, tomizm, _blog


Słowa kluczowe: tomizm, Bóg, Stwórca, przyczyna, ruch, św. Tomasz


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 sierpień 2016 (wtorek), 13:24:24

Zabawa w słowa, ciągle te same słowa.

Od 10 lat bawię się słowami, i za każdym razem gdy ktoś mnie pyta o te słowa odpowiadam niby tak samo, a jednak troszkę inaczej. Wczoraj, a może już dziś powiedziałem coś takiego, albo coś co coś takiego przypomina:

Definicje pojęć:

  • miłość (pojęcie #1) - stan psychiczny człowieka, w którym jest mu dobrze w relacji z inną osobą.
  • miłość (pojęcie #2) - relacja w której podjęło się decyzję o czynieniu drugiej osobie dobra.dobro - stan rzeczy, w którym Bóg chciałby aby się one znajdowały.
  • Bóg - osobowy stwórca wszystkiego.

Kategorie: zabawa w słowa, filozofia pudełkowa, _blog


Słowa kluczowe: bóg, miłość, dobro


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
23 maj 2016 (poniedziałek), 23:49:49

Lech Bekesza, nauczanie o bólu

Mocne. Leszek powiedział to na spotkaniu Mikołajowym, Mikołaj nagrał i wysłał nieobecnym mailem.

Lech Bekesza  

A tu notka z tego materiału:

Nie ma molowych chwytów w naszych piosenkach

Czytanie:

1P4:1 Skoro więc Chrystus cierpiał za nas w ciele, wy również uzbrójcie się tą samą myślą, że ten, kto cierpiał w ciele, zaprzestał grzechu aby żyć resztę czasu w ciele już nie dla ludzkich pożądliwości, lecz dla woli Boga.

 

Myśli wynotowane:

 

#1. Żyjemy pomiędzy pragnieniem zwiększenia przyjemności i zmniejszenia bólu (umysł poganina). Rozmowa o cierpieniu, o bólu, o rzeczach nieprzyjemnych jest w naszym świecie nie na miejscu, nie wypada, nie ma miejsca na nie. Można rozmawiać o rzeczach miłych, przyjemnych.

 

#2. Piotr pisał do ludzi, którzy nie mają kraju, ojczyzny po tej stronie wieczności. I ich musi boleć - o tym pisze Piotr.

 

#3. Dobro koliduje ze złe, a zło chcąc zniszczyć dobro wywołuje ból. Ale ból jest z Bożej strony tym, co kształtuje nas na ludzi, którzy mogą się nazywa uczniami Jezusa. Normalną reakcją na ból jest uciec. Ale Bóg doprowadza do takich sytuacji, gdzie nie ból, lub brak bólu będzie określać nasze decyzje. 

 

#4. Mamy rożne sfery, które nas bolą albo sprawiają przyjemność, każdy inną. W tych, na których nam nie zależy mogą nas boleć, ale są sfery, gdzie ulegamy. Jeżeli ulegniemy, to następnego dnia się budzimy, jako ludzie słabi. Bo nie umiemy podejmować decyzji na podstawie prawdy, ale podejmujemy na podstawie przyjemności i bólu.

 

#5. A Bóg stworzył ból, aby nas uczynić silniejszymi.

 


Kategorie: kazania, biblia, _blog


Słowa kluczowe: nauczanie, ból, cierpienie, bóg, biblia, lech bekesza


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
11 wrzesień 2015 (piątek), 19:12:12

Zachęta

Już ponad tydzień się dzieje, a ja zauważam, że zupełnie nie interesuje mnie wojna chrześcijańskiego miłosierdzia gotowego przyjąć każdego uchodźcę z chrześcijańską tradycją broniącą świata europejskich wartości przed obcymi. Uważam, że jest to jeszcze jedna wojna, w której po obu stronach są ludzie inspirowani przez diabła i działający na jego rzecz. To kolejna wojna PO z PiS, wyznawców brzozy z ze zwolennikami trotylu. Wojna - ściema. Wojna - dzielenie społeczeństwa. Prawdziwa wojna wywołana jest buntem przeciwko Bogu, a więc grzechem i to jest jedyna wojna, która chciałbym aby zajmowała mi głowę. Inne wojny to albo ściemy albo coś, na co wpływu nie ma i mieć nie będę.

W tej prawdziwej wojnie osobiście mam już pokój. Mam pokój z Bogiem, o czym zapewnia mnie Słowo Boże zapisane w Liście do Rzymian, na początku rozdziału 5. Jak tam było? "Usprawiedliwiony przez wiarę pokój mam z Bogiem przez Pana mojego, Jezusa Chrystusa". Tak! Tak i koniec. I nie ma w tym ani kawałka mojej niedoskonałej doskonałości, bom świnia jest ale jest miłość Boga, która objawiła się, gdy Syna swego Jednorodzonego dał, po to aby ja, wierzący w Niego mieli pokój i życie wieczne. Napisałem "wierzący w Niego"? Tak - bo Biblia prawie nic nie mówi o chrześcijanach, a takie rzeczy jak chrześcijańskie wartości jako nic przed Bogiem nie warte wyśmiewa.

Prawdziwa wojna to wojna z Bogiem. Inne wojny mogą trwać, ale ile potrwają? rok, dwa, pięć czy dziesięć? A ile trwa nasze życie? Prawdziwa wojna, ta wojna z Bogiem może zawsze kończy się śmiercią wieczną, skończy się uwięzieniem w piekle - przerąbane, więc póki czas lepiej ją zakończyć i to zakończyć pokojem.

Dlatego teraz radzę - opamiętanie się jest rozwiązaniem. Osobiste opamiętanie jest również rozwiązaniem problemu uchodźców, problemu wojny demograficznej, problemu ataku medialnego i ogłupiania. Rozwiąże też problem z Islamem bo co mi zrobią? Obetną głowę? Toć to tylko zysk! Opamiętanie się przed Bogiem, do niego się zwrócenie, aby zapanował pokój - do tego zachęcam. Opamiętanie i przemiana, będąca jego efektem - nie tylko we mnie, ale w narodach, a europejskich narodach też.

Dość tej dyskusji, po co czytać kolejne wypowiedzi opłacanych fachowców. I tak z tym nic nie zrobimy, bo wielcy tego świata chcą wszystko zrobić za nas. Może lepiej przeczytać właśnie List do Rzymian, który może zaskoczyć i może też coś w życiu zmienić. Albo do Efezjan - to tylko 30 minut. Albo Ewangelię Marka. Przeczytać coś ze Pisma Świętego, bo wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.

Zachęcam!


Kategorie: ewangelia, _blog


Słowa kluczowe: imigranci, wojna, pokój, bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 wrzesień 2015 (czwartek), 13:20:20

dwa założenia

Dwa, przyjęte dziś do dalszych rozważań założenia:
#1. Pan Bóg (Stworzyciel) jest. Osobowość, transcendencja, ale też i miłość mamy więc też w pakiecie razem z Jego istnieniem.
#2. Pan Bóg jest zainteresowany aby się stworzeniu pokazać, więc się jakoś pokazuje. Jest więc też objawienie.

Przedtem też takie założenia przyjmowałem, ale czasem warto sobie powtórzyć, przypomnieć, wiedzieć na czym się buduje. A ponieważ w modelu Canvas zaraz będę projektował pewien nowy biznes to takie założenie, choć dla niektórych niezrozumiałe dla mnie jest ważne. A poranne słuchanie jednego z wykładów Projektu Prawda tylko mi to przypomniało, więc sobie tu to napiszę póki wolno.


Kategorie: filozofia, _blog


Słowa kluczowe: teizm, filozofia, bóg, stworzenie, model canvas


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 październik 2014 (czwartek), 16:36:36

Wyjaśnienie imienia Jahwe

Mojżesz prosił Boga aby wyjaśnił mu kim jest. I Bóg to uczynił, a przekład Biblii Tysiąclecia po polsku oddaje to tak:

Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz nie pozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia.
Księga Wyjścia 34:6-7, bt

 

Muszę zastanowić jest dokładnie nad każdym z tych elementów:

  • (1) Bóg miłosierny,
  • (2) Bóg łagodny,
  • (3) nieskory do gniewu,
  • (4) bogaty w łaskę
  • (5) bogaty w wierność,
  • (6) zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia,
  • (7) przebaczający niegodziwość,
  • (8) przebaczający niewierność,
  • (9) przebaczający grzech,
  • (10) lecz nie pozostawiający grzechu bez ukarania,
  • (11) ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia.

No i fajnie.


Kategorie: moja teologia, biblia, _blog


Słowa kluczowe: jahwe, bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 luty 2014 (niedziela), 18:09:09

Zainspirowane Odwykiem

Świat atakuje nas stale różnymi koncepcjami, które dają się sprowadzić do prostej transakcji: "wybierz mnie (koncepcje) a będzie ci dobrze, albo co najmniej lepiej". Mogę więc wybrać jakąś dietę, zdrowy tryb życia, albo hulaszczy tryb życia, pracoholizm, lenistwo na socjalu, pobożność radiomaryjną, zarabianie kasy, postmodernistycznych tumiwisizm, … Duży mamy dziś wybór, przy czym koncepcje najczęściej się nie wykluczają i mimo sprzeczności (pozornej czy też rzeczywistej) można je spokojnie adaptować do swojego życia. Można bo obiecują, że będzie mi lepiej. Czym lepsza koncepcja tym mniej wymaga a więcej obiecuje. A jednocześnie dwie koncepcje? Takie niewymagające i obiecujące? Np. astrologia i zdrowy tryb życia? To już rewelacja!

A Bóg jest zupełnie z innej bajki. Nie błyszczy, nie reklamuje się, nie krzyczy, nawet nie do końca obiecuje - raczej wyjaśnia, że jeżeli tak to tak, a jeśli inaczej to inaczej. Wyjaśnia, bo On to tak poustawiał i nie jest dla niego ważne, czy jako ludzkość nam się to podoba, czy też nie, czy jakiś lokalny mędrzec ocenia to jako dobre, czy też złe. Może dlatego, że to Bóg, będąc Stwórcą określa co jest dobre a co złe i nam nic do tego. Możemy jednak wybierać i albo się dostosujemy, albo nie przy czym w obu przypadkach konsekwencje spadają na nas, bo to nasz wybór więc i konsekwencje nasze.

Bóg jest słaby w reklamie, ale jednocześnie przekaz „możesz mi oddać cześć i możesz mi służyć” jest chyba wystarczająco czytelny aby każdy mógł podjąć decyzje.

Może to był ten odcinek: http://www.odwyk.com/eksperyment-z-woda,1767 a może jakiś inny.
A tu jest lista wszystkich odcinków: http://www.odwyk.com/odcinki-1


Kategorie: teologia, _blog


Słowa kluczowe: odwyk, bóg, reklama


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
4 luty 2014 (wtorek), 18:51:51

Filozofia na autostradzie A4

Małe rozważanie o czterowymiarowym widzeniu świata.

Codzienne podróżowanie A4 ma swoją małą zaletę. Można wyłączyć radio, jechać wolniej i rozważać. Problemem jest notowanie, ale może za sprawą dyktafonu może jakoś złapię ulotność myśli.

#1. Przedmioty nie są ani dobre, ani złe. Wydaje się, że przedmioty nie podlegają ocenie moralnej.

#2. Dobre czy złe mogą być relacje pomiędzy Rzeczami.

#3. Jako Rzeczy rozumiem w powyższym podmioty (osoby) i przedmioty, a więc nie wszystkie byty. Relacje np. już nie. Przepraszam osoby, że jest do Rzeczy klasyfikuje. Ale w poniedziałki na autostradzie tak można :-) Aby było grzeczniej zapisuję te Rzeczy przez duże R.

#4. Aby móc określić, które relacje są dobre a które złe potrzebny jest wzorzec dobra. Może nawet dało by się to jakoś wyskalować? Może odpowiedź nie musi być zero-jedynkowa? Ale to pytania, a nie proste tezy, którymi się dziś bawię.

#5. Za układanie relacji pomiędzy rzeczami odpowiadają osoby, które poprzez akty swojej woli, a potem idące za wolą działania kształtują świat. Osoby mogą kawałkami kształtować świat zgodnie ze swoją wolą albo, jeżeli nie dysponują odpowiednią mocą (ot, choćby po to aby przełamać wolę i działania innych osób) może im nie wyjść i wtedy ukształtuje się coś innego.

Pewnie do tego miejsca ta moja pisanina nie budzi kontrowersji. Ot, jakieś tam sobie filozofowanie bazujące na prostych (a może i prostackich) definicjach z których wyprowadzone są proste tezy. Każdy tak może o ile ma nieco czasu, albo nieco kilometrów na autostradzie. Ale dość określeń - teraz będzie osobiście.

#6. Osobiście jako wzorzec dobra przyjmuję wolę Boga względem Rzeczy przez niego utworzonych. Wiem, że niektórzy ludzie szukają innych wzorców dobra, wszak są one do życia, o ile nie niezbędne to przynajmniej wysoce przydatne. Osobiście działam tak wierząc też, że Bóg tworząc (wszak to Stwórca) wszystko co stworzył stworzył dobrze. Nie, nie - tu nie ma tautologii, ale to temat na zupełnie inne rozważania.

#7. Osoby (podmioty) podlegają ocenie moralnej gdyż ocenie podlegają ich działania tworzące relacje, a te mogą być dobre i złe.

#8. Widzenie w czterech wymiarach jest możliwe, jeżeli jako czwarty wymiar przyjmiemy wielkość mierzącą (a co to jest miara w tej przestrzeni - do przemyślenia) zgodność relacji pomiędzy rzeczami z wzorcem jaki dla tych Rzeczy przewidział Stwórca. 

No dobrze - Ale jaki jest wzorzec Boga? Co on by chciał? Na świecie wiele jest ludzi, którzy w imieniu Boga przemiawia i jednocześnie wmiawia ludziom to i owo. A skąd ja mam wiedzieć? No i w tym momencie nasuwa mi się kluczowy werset z Listu do Rzymian, czyli Rz 12.1-2. No tak!


List do Rzymian, rozdział 12, początek:

A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

O czym tu pisze?
- przemieniajcie się (jako osoby).... - to zalecenie,
- w jaki sposób? poprzez odnawianie umysłu,
- po co? abyście umieli coś rozpoznać... ale co rozpoznać?
- jaka jest wola Boża, co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

Jak nic tylko widzenie w czwartym wymiarze! Możemy wiedzieć jaka jest wola Boga, możemy wiedzieć co jest dobre, co Bogu przyjemne a co doskonałe. Tak tu pisze? Tak, ale jest wcześniej warunek wstępny.

Warunek wstępny widzenia w czterech wymiarach, zapisany w wersecie wcześniej.
- oddać swoje ciało (komu?) Bogu. Ciekawe jak.
- na na ofiarę (co?) (jaką?) żywą - a więc nikt nie mówi o zabijaniu, wręcz przeciwnie!
- (jaką?) świętą. A więc oddzieloną od spraw zwykłych.
- Bogu przyjemną? A więc jaką? Należy zbadać charakter Boga aby wiedzieć, co dla niego przyjemne.
- Jako wyraz mojej rozumnej służby Bogu - a więc świadoma decyzja!

Muszę też pamiętać, że rozdział 12 znajduje się już w drugiej połowie Listu do Rzymian. A co jest w pierwszej? No właśnie.


Kategorie: filozofia, _blog


Słowa kluczowe: a4, dobro, Bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
11 styczeń 2014 (sobota), 23:52:52

Istnienie Boga - argument ontologiczny

Zachowuję od Jarka z jego fejsa, bo fejs jest bardzo nietrwały

Istnienie Boga - argument ontologiczny
9 stycznia 2014 o 03:25

Wj 3:14 bp "Bóg odrzekł Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM! (...)"

Ludzie często szukają jakichś dobrych argumentów na rzecz istnienia Boga. Myślę, że znalazłoby się około ośmiu takich argumentów. Tu krótko o jednym z ciekawszych, o argumencie ontologicznym

Dawno temu, Leibniz zadał bardzo ciekawe pytanie:

"Dlaczego cokolwiek istnieje, skoro istnieć nie musi?"

Jedyną odpowiedzią jaką wydaje się mieć sens, jest stwierdzenie, że to, co zaistniało (choć zaistnieć nie musiało) istnieje dlatego, że zostało stworzone na mocy woli pewnej szczególnej istoty. Mianowicie takiej, która, jeśli by istniała, to by musiała istnieć koniecznie ze swej natury. Byłaby odwieczna i jej istnienie nie byłoby zależne od czegokolwiek.

Argument ontologiczny można wyrazić za pomocą następującego sylogizmu:

1. Bóg, z definicji, jest najwyższą możliwą do pomyślenia istotą i jako taki, musi być wszechmocny, wszechwiedzący, doskonały moralnie oraz musi istnieć koniecznie, niezależnie od niczego.

2. Jeśli istnienie takiej istoty jest możliwe, to musi ona istnieć we wszelkich możliwych do pomyślenia światach.

3. Jeśli istnieje we wszystkich do pomyślenia światach, to musi istnieć też w naszym, rzeczywistym świecie.

4. A zatem Bóg istnieje.

Ateiści są zatem w bardzo trudnym położeniu. Bo nie wystarczy już tylko to, że będą poddawać w wątpliwość istnienie Boga. Muszą dowieść, że istnienie Boga jest niemożliwe logicznie w żadnym do pomyślenia świecie. Innymi słowy, mówimy tu tym, że:

1. Jeśli istnienie Boga jest możliwe, to Bóg istnieje.

2. Istnienie Boga jest możliwe.

3. A zatem Bóg istnieje.

Prawda, że proste? :)

Kategorie: filozofia, teologia, apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: argument ontologiczny, bóg, filozofia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
P:-1
8 styczeń 2014 (środa), 17:42:42

Narody przez Bogiem

Czy Ten, który uczynił ucho, nie słyszy? Czy nie widzi Ten, kto ukształtował oko? Czy Ten, co wychowuje narody, nie karci; On, który uczy człowieka poznania? Ps. 94:9-10

Zachęcony przez pastora Pawła Chojeckiego przeczytałem dziś dokładnie kawałek wypowiedzi św. Pawła z Aten.

Dzieje Apostolskie, rozdział 17, od wersetu 26, wg Biblii Warszawskiej

(26) Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania, (27) żeby szukały Boga, czy go może nie wyczują i nie znajdą, bo przecież nie jest On daleko od każdego z nas.

(28) Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy, jak to i niektórzy z waszych poetów powiedzieli: Z jego bowiem rodu jesteśmy. (29) Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego umysłu.

(30) Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali, (31) gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych.


 

Dzieje Apostolskie, rozdział 17, od wersetu 26, wg Biblii Tysiąclecia

(26) On z jednego /człowieka/ wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwie czasy i granice ich zamieszkania, (27) aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas.

(28) Bo w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: Jesteśmy bowiem z Jego rodu. (29) Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka.

(30) Nie zważając na czasy nieświadomości, wzywa Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi do nawrócenia, (31) dlatego że wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych.

Parafraza, dość luźna i lekko pokrętna:

#1. Bóg od stworzonych pierwszych ludzi, od Adama i Ewy wyprowadził wszystkich ludzi jako narody i ludy ziemi.
#2. Dla każdego narodu określił czas miejsce jego zamieszkania.

  • granicze w przestrzeni i granicze w czasie. Pewne narody pojawiają się a pewne znikają.

#3. Celem narodów jest aby szukały Boga, który jest niedaleko każdego człowieka.

  • Określony cel dla narodów - narody mają szukać Boga!

#4. Ludzie znajdują Boga wyczuwając go gdyż w nim żyjemy, poruszamy się, jesteśmy.

  • porównaj Rz 1.18 - o pierwszym objawieniu

#5. Niektórzy z poetów, może proroków mówili i pisali o tym - bo z jego rodu jesteśmy.

  • książka Ricardsona - Wieczność w ich sercach

#6. Na pewno więc Bóg nie jest podobny do złota, srebra ani kamienia, ani jakiegoś wytworu ludzkiego

  • ani też nie jest sumą materii czyli wszechświatem - nie wierzę w panteizm i ateizm.

#7. Bóg puszcza w niepamięć czasy niewiedzy i nieświadomości

  • ? jakieś zbiorowe przebaczenie? nie - raczej przebaczenie indywidulane

#8. Ale też Bóg wyznaczył dzień, w którym będzie sprawiedliwie sądził świat

  • ?

#9. Sędzią będzie Chrystus

  • ?

#10. Uwierzytelnieniem Chrystusa jest jego zmartwychwstanie.

  • Oj, chyba nadużywam - tam jest "Bóg wskiesił go" a nie "sam zmartwychwstał" - ciekawe. że mimo to Grecy z Aten zareagowali w tym punkcie bardo negatywnie. U nich obowiązywała dokryna platońska - świat jest niedoskonały, po śmierci przechodzimy do duchowej doskonałości - więc zmartwychwtanie to jakby powrót do złego. Ale czy Paweł tak to widział?

 

Przy okazji zobaczyłem wystąpienie Grzegorza Brauna 

https://www.youtube.com/watch?v=GNIzrv3D-sM

W tym wykładzie świetny jest pomysł budowania strzelnic, jako miejsca rozrywki i rodzinnego spędzania czasu. Jest też opis 3 socjalizmów, które dopadły Polskę:

Socjalizm narodowy po berlińsku
Socjalizm międzynarodowy po moskiewsku
Socjalizm międzynarodowy po brukselsku

 


Kategorie: ewangelia, biblia, _blog


Słowa kluczowe: dzieje apostolskie, świat, narody, Bóg, ewangelia, sąd boży


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
30 grudzień 2013 (poniedziałek), 16:03:03

Atrybuty Boga

Znalezione gdzieś w moich notatkach. Dla przeciwstawienia tej notce o diable

  1. wszechmoc,
  2. wszechobecnosc,
  3. wszechwiedza,
  4. sprawiedliwosc,
  5. wiecznosc,
  6. suwerennosc,
  7. jednosc w Trójcy,
  8. nieskonczonosc,
  9. prawda,
  10. swietosc,
  11. niezmiennosc
  12. milosc.

Kategorie: teologia, _blog


Słowa kluczowe: bóg, atrybuty boga


Komentarze: (2)

W34, December 16, 2017 09:53 Skomentuj komentarz


Do atrybutów Boga jeszcze:
święty, a nawet święty, święty, święty;
dobry, zazdrosny, niepojęty.

wojtek, December 17, 2017 21:56 Skomentuj komentarz


Od Janusza dopisuję:
Samoistność,miłosierdzie, duchowość, bezicelsność, niepojętość, jedność, jedyność, Światłość, prawdomówność, odwieczność, transcendecja wobec świata i immanencja wobec świata

Skomentuj notkę
22 kwiecień 2010 (czwartek), 19:25:25

Trzy zdania o szukaniu:

Zdanie #1 - "Kto szuka, ten znajdzie" - rzeczywiście, jest takie przysłowie, przysłowia niosą prawdę, więc pewnie tak jest. Tak, ale ...

Zdanie #2 - "Kto szuka, zostanie znaleziony" - dziwne to jakoś, bo niby dlaczego ktoś kto jest podmiotem (szuka) ma być przedmiotem poszukiwań i czyich poszukiwań?

Zdanie #3 - "Kto szuka ten jest znaleziony" - to zdanie jest jeszcze bardziej dziwne, bo następstwo czasu jest co najmniej pokopane, zupełnie jakby jakiś komputerowy tłumacz przewalił to bezmyślnie z trudnego w dziedzinie czasu języka angielskiego.

Ale przecież napisane jest w Mądrej Księdze mniej więcej coś takiego, iż ....

Bóg z jednego człowieka wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą ziemię. Określił właściwie czasy i granice zamieszkania ludzi, aby szukali Boga.

Czy nie znajdą Go niejako po omacku?

Bo w rzeczywistości Bóg jest niedaleko od każdego z nas. Bo w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z greckich "Jesteśmy bowiem z Jego rodu".

Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóg jest podobny do złota albo do srebra, albo do kamienia, procesora czy też komputera, albo jakiegoś innego wytworu rąk i myśli człowieka, za którego Nobla już przydzielono.

Nie zważając na czasy nieświadomości, wzywa Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi do nawrócenia, dlatego że wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych.

I dlatego można szukać Boga na FaceBooku, ale ponieważ podlinkować się tam do niego tam nie można w poszukiwaniach ustawać nie można wiedząc, że ...

Kto szczerze go szuka ten jest już znaleziony!


Kategorie: osobiste, _blog


Słowa kluczowe: szukanie, facebook, bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
15 grudzień 2006 (piątek), 14:01:01

O wierze

Materiał w załaczniku, cytowany za Rzeczypospolitą daje do myślenia.


Kategorie: światopogląd, _blog


Słowa kluczowe: wiara, cuda, Bóg, zmartwychwstanie


Pliki


Komentarze: (1)

Boruta, December 19, 2006 11:21 Skomentuj komentarz


Łatwiej (i rozsądniej) jest chyba wierzyć w "niebo", które widzimy (Polacy) niż w cuda (Amerykanie), których można nie doświadczyć przez całe życie.

A tak na poważniej, to podobne wyniki badań w odniesieniu do Polaków i Amerykanów świadczą tylko o tym, ze obie te nacje nie bardzo orientuja się "na jakim świecie żyją" ... .
Powyższe jest jedną z przyczyn nieuzasadnionych cierpień narodów (Irak, Afganistan) zadanych im w ramach misji wprowadzania demokracji (oraz likwidacji urojonych arsenałów broni masowej zagłady, w które usilnie wierzono) oraz cierpień własnego narodu (Polska), któremu zaaplikowano "neoliberalną" terapię szokową wierząc, że w krótkim czasie uzdrowi ona to co zepsuto w ciągu ostatnich 300 lat ... .
Skomentuj notkę
2 grudzień 2005 (piątek), 13:40:40

Czy Bóg może czynić zło?

Nie może! Dziś, pisząc list na pl.soc.religia po raz kolejny musiałem sobie przeprowadzić taki dowód, oczywiście działający tylko w światopoglądzie teistycznym.

Definicja 1:
Dobro to to co czyni Stwórca. (dokładnie: Dobro to stan rzeczy w którym Bóg chce aby się one znajdowały).
Definicja 2:
Zło to stan rzeczy przeciwny woli i charakterowi Stwórcy.
Twierdzenie:
Stwórca nie może czynić zła.
Dowód:
Stwórca nie może swoją wolą czynić niczego przeciw swojej woli, cnw.

Dopiski:

  1. w oparciu o swiatopoląd teistyczny łatwo przeprowadza się takie dowody.
  2. w panteiźmie nie przeprowadza się żadnych dowodów bo po co.
  3. ateizm nie wprowadza pojęcia Bóg więc nie da się rozważać problemu dobra i zła, a przynajmniej nie w odniesieniu do Boga.
  4. dyskusje z agnostykami to strata czasu.
  5. w innych środowiskach światopoglądowych tego typu rozważań prowadzic nie warto ponieważ wszystkie światopoglądy można sprowadzić do tych powyższych.
  6. ważnym wnioskiem z przedstawionego stwierzenia jest to, że jeżeli ktoś mówi o Bogu iż ten jest zły, niesprawiedliwy, nieuczciwy to (1) nie zna charakteru Boga, (2) sam stawia sie na wysokiej pozycji sugerując, że ma lepszą (silniejszą) etykę, zdolną oceniach osobę Stwórcy.

Kategorie: filozofia, _blog


Słowa kluczowe: filozofia, teologia, Bóg, dobro, Stwórca


Komentarze: (3)

pepegi, December 5, 2005 22:57 Skomentuj komentarz


to zależy, kto definiuje... moje poszukiwania Boga wyglądają trochę inaczej niż Twoje - choć niekoniecznie tak, jak sugerujesz. mam swoje założenia - staram się, żeby ich było jak najmniej, zwłaszcza tych typu "na czubku szpilki mieści się tyle a tyle diabłów", ale mimo wszystko coś mi z tych (ograniczonych zmysłami i małym rozumkiem obserwacji świata) wynika.
"poznasz go po owocach" - myślę, że to zdanie nas po części godzi, bo jedna sprawa to algorytm myślenia i wiara w sprawy objawione, a druga, dalece ważniejsza - przełożenie tego na życie, na relacje z ludźmi i resztą świata. więc... pozostańmy przy swoich poglądach i róbmy swoje.

w34 -> w (pepegi), December 3, 2005 20:37 Skomentuj komentarz


Ad. 1. A niby teologia to nie jest nauka? W czym jest gorsza od materializmu dialektycznego od dawna badanego na "świeckich" uczelniach.

A fizyka? Pewniaki, że "ciało zanurzone w wodzie ..." się skończyły i teraz badając np. teorie kwarkową najpierw musisz w nią uwierzyć a potem albo ją obalisz albo (!) wierzysz dalej, że jest prawdziwa.

Ja nie widzę granicy ponieważ Bóg i rozważania o nim są dla mnie tak samo realne jak rozważania o teorii strun. Choć nie - z Bogiem obcuję codziennie a z fizyką też codziennie ale z tą klasyczną (przyspieszając i hamując samochód), bo ta współczesna jest dla mnie mało zauważalna (choć korzystam z komputera, w której szeroko stosują np. zjawisko tunelowania, itp).

Z "pozorami naukowości" więc przesadziłeś - to jest moje życie a te upływa mi na badaniu, na poznawaniu a więc na nauce.


Ad. 2. Słowa "sprawiedliwość", "dobro", "zło" mają swoje znaczenie a skoro tak, to można powiedzieć kto jest a kto nie jest sprawiedliwy. Punkt 6 napisałem, ponieważ w pewnej dyskusji na pl.soc.religia pojawiają się osoby oceniające Stwórcę, twierdzące, że to zrobił źle a tamto dobrze, że jest sprawiedliwy albo niesprawiedliwy. Problem w tym, że jeżeli Stwórca jest Stwórcą (czego nie udowadniam - tylko stawiam taką teze) to musi być dobry i sprawiedliwy z definicji. Niedobry Bóg nie może istnieć dlatego bo istnieje logika (i co ciekawego logika wcale nie ogranicza Boga).


Ad. 3. A mnie smucą osoby, które twierdzą, że charakteru Boga nie można poznać. Znasz już charakter Twojej żony? Pewnie już tak bo przebywasz z nią, obcujesz, jesteście razem. A z Bogiem to niby nie można? To ON zachęca nas do tego, pociąga, wzywa. ON też przełamuje bariery oddzielające nas od niego - ot, choćby w tym, że posyłając swojego Syna przełamał barierę grzechu.

Twierdzisz, że nie można? A może nigdy nie spróbowałeś? Może chodzić tam gdzie chodzisz bo wszyscy chodzą, bo tak trzeba, tak na wszelki wypadek. Może nigdy do Boga nie powiedziałeś jeszcze "Boże chcę cię poznać". Oczywiście, takie zdanie może mieć dla Ciebie konsekwencje - np. Bóg może chcieć się dać Tobie poznać, może chcieć objawić TOBIE OSOBIŚCIE swój charakter. Jeżeli jednak tak się stanie zapewniam Cię (jako znawca charakteru Boga), że będzie to dla Ciebie dobre. To zdanie nie wymaga dowodu - Bóg jest dobry z definicji :-)

pepegi, December 3, 2005 11:10 Skomentuj komentarz


Hmmm... Zasadniczy wywód i dopisek nr 1 - tu nie znajduję dziur żadnych.
Natomiast pkt 5 i 6 - no litości! rozumiem, że wierzysz i masz doprecyzowane, w co i jak wierzysz. ale nie nadawaj temu pozorów naukowości, ja cię proszę...
skądinąd "nieuczciwy" w odniesieniu do kogoś, kto ustala wszelkie zasady, jest pojęciem nielogicznym. nie można łamać reguł, można tylko modyfikować istniejące, jeśli jest się Bogiem, oczywiście.
"niesprawiedliwy" - pojęcie bez związku, sprawiedliwa jest tylko matematyka, w życiu wszystko jest nierówne.
"zły" - ha, jeśli nie przyjmiemy za pewnik zasad wiary w dobrego Boga, to z powodzienim możemy wysnuć teorię złego Boga, bawiącego się światem, albo Boga "mieszanego", no i jak wykażesz, że tak nie jest?
i zupełnie nie przekonują mnie osoby twierdzące, że znają charakter Boga. uważam to za pychę.
Skomentuj notkę
8 wrzesień 2005 (czwartek), 13:21:21

Jak Fidel Bogu tak Bóg Kubie.

1. Notka prasowa

Fidel Castro wypuszcza Żydów

Gazeta Wyborcza, mas 06-09-2005

W ubiegłym roku komunistyczny dyktator Fidel Castro pozwolił 400 kubańskim Żydom wyemigrować do Izraela. W dyskretnej operacji, o której Izrael i komunistyczna Kuba milczeli jak grób, pomógł m.in. były hiszpański premier Felipe Gonzalez

Kubańscy Żydzi - w większości młodzi - dotarli do Izraela w małych grupach, żeby uniknąć rozgłosu w mediach. W tajemnicy zostali rozwiezieni do różnych miejsc, m.in. do kibucu Aszkelon pod Tel Awiwem. Rząd Izraela bał się bowiem, by wrzawa nie zaszkodziła trwającej już od pięciu lat akcji. (...)

Za jaką cenę komunistyczna Kuba zgodziła się wypuścić Żydów? Ile Izrael gotów był za to zapłacić? Wiele wskazuje na to, że sekret tkwi w gospodarczych powiązaniach oraz pragnieniu Castro zjednania sobie Żydów amerykańskich. (...)

2. Proroctwo proroka Izajasza

Albowiem Ja jestem Pan, twój Bóg, Święty Izraela, twój Zbawca. (...) Nie lękaj się, bo jestem z tobą. Przywiodę ze Wschodu twe plemię i z Zachodu cię  pozbieram. Północy powiem: Oddaj! i Południowi: Nie zatrzymuj! Przywiedź moich synów z daleka i córki moje z krańców ziemi.
(Iz 43:3nn)

3. Moja uwaga

W proroctwie nie ma mowy o Fidelu i Kubie ale i tak mi pasuje. Jest takie stare przysłowie: "Jak Fidel Bogu tak Bóg Kubie", i mimo iż nie wiadomo na ile w tym bożym "oddaj!" było prośby a na ile groźby to i tak spodziewać się można na Kubie wielkich zmian.


Kategorie: Izrael, polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: Fidel, Fidel Castro, Kuba, Bóg, Izrael, proroctwo, alija


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 wrzesień 2005 (poniedziałek), 21:24:24

Efekty Nowego Narodzenia (notka do opracowania)

W chwili Nowego Narodzenia w człowieku dzieją się 4 ważne rzeczy:

  • Serce człowieka (istota człowieka), które do teraz było kamienne zostaje zastąpione przez serce mięsiste, serce na którym Bóg może odcisnąć swoje prawa, swoją bojaźń, swoją bożą miłość.
    (Przy 4.24 - strzeż swego serca; Ez 36.26 - serce kamienne, twarde; Hebr 10 - obietnica Nowego Przymierza to właśnie zamiana serca)
  • Duch człowieka, który do teraz był martwy (nie reagował na Boga, nie ma zdolności komunikowania się z Bogiem) staje się żywy, zaczyna się też jakieś tajemnicze współgranie z Duchem Bożym.
    (Ef 2 - jesteśmy ożywienie w Chrystusie, Ez 36 - nowy duch, 36.27 - Duch Swięty)
  • Umysł człowieka będący z stanie opisanym w Ef 4.17 zaczyna być odnawiany i trwa w tym procesie odnawiania.
    (Ef 4.17 - próżne myślenie, umysł w mroku; Rz 12.1n - odnawiajcie...; Ef 4.23; Kol 3.10 - umysł jest odnawiany)
  • Ciało, które do teraz panowało nad człowiekiem zostaje uśmiercone (Paweł pisze, że razem z Jezusem ukrzyżowanej) i od tej chwili człowiek może panować ciałem. Proces na całe życie a do tego jest jeszcze obietnica zmartwychwstania w nowym, lepszym ciele.
    (Ef 4.19 - niewola ciała; Rz 6.6 - stary człowiek ukrzyżowany)

Dwie pierwsze rzeczy dzieją się szybko, tak jak narodzenie (poród) ale też tak jak zbawienie. Dwie pozostałe to proces uświęcenia, praca do wykonania, coś co się rozpoczyna i trwa.

"Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.  A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Chrystusa" (2 Kor. 5:17)

Źródło: Wykład Sundara o czystości - patrz od około minuty 15.


Kategorie: życie duchowe, zbawienie, _blog


Słowa kluczowe: Nowe narodzenie, zbawienie, Biblia, Bóg, Jezus, sundar


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
31 sierpień 2005 (środa), 22:06:06

Chwała (próba zabawy słowem)

1. Kim jest Bóg

Myślę, że relacja między Bogiem a człowiekiem bardzie przypomina relację stolarza ze stołem, malarza z obrazem, inżyniera z komputerem niż relację mistrza stolarstwa z czeladnikiem, relację dwóch kumpli malarzy albo małżeństwa inżynierów. Bóg jak ktoś, kto stworzył wszystko z niczego, jako ktoś kto był, jest i będzie zawsze, jako ktoś kto jest bardziej a nawet dużo bardziej i bardziej nie może być w swej naturze podobny do człowieka, choć napisane jest, że człowiek jest uczyniony na Jego obraz.

Bóg to ktoś bardziej i uświadamiając to zauważam, że pojawia się we mnie szacunek, pojawia się potrzeba poważnego potraktowania takiego bytu, pojawia się coś, co będę próbował uchwycić w słowa poniżej.

Czy to właśnie jest chwała?

2. Chwała

  • Miałem 9 lat, gdy będąc u ciotki w Sosnowcu mój starczy kuzyn pokazał mi tablicę propagandową na której oprócz innych haseł w stylu "niech żyje braterstwo LWP i Armii Czerwonej", "idee Lenina wiecznie żywe" napisane było hasło:

    "Hwała wyzwolicielom Sosnowca"

    Ja bym tego błedu nie zauważył, gdyż mając swoje 9 lat od  ortografii trzymałem się z daleka - ale ważniejsze jest to, że wtedy pierwszy raz spotkałem się z tajemniczym słowem "chwała", którego znaczenia zupełnie nie znałem. Chwalić się? tak, to rozumiem ale czym jest chwała?

  • Uwaga, muszę sprawić, że przez chwile będzie tu kościelnie.

    (#2a) Chwała na wysokości Bogu,
    a na ziemi pokój ludziom dobrej woli.
    (#2b) Chwalimy Cię.
    Błogosławimy Cię.
    Wielbimy Cię.
    Wysławiamy Cię.
    Dzięki Ci składamy,
    (#1) bo wielka jest chwała Twoja.
    Panie Boże, Królu nieba,
    Boże Ojcze wszechmogący.
    Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste.
    Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca.
    Który gładzisz grzechy świata,
            zmiłuj się nad nami.
    Który gładzisz grzechy świata,
            przyjm błaganie nasze.
    Który siedzisz po prawicy Ojca,
            zmiłuj się nad nami.
    Albowiem tylko Tyś jest Panem.
    Tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste.
    Z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca.
    Amen.

    To co wypowiadane jest co niedziela można w pewnym abstrakcie streścić do dwóch zdań:

    (#1) Chwała Boga jest wielka (#2) a więc my go chwalimy.

    Wiem już co robimy, ale dlaczego? Czym jest ta chwała? Czy ma to jakiś związek z tym co zapisałem powyżej: Bóg do człowieka tak jak stolarz do stołu? Co powiedziałby stół swojemu twórcy?

  • Próbuję definiować (zabawa słowami)
    1. Chwała to opis stanu psychicznego osoby, której objawił się jej Stwórca.
    2. Chwała to reakcja Stworzenia na objawienie się Stwórcy.
    3. Właściwe spojrzenie stworzenia na Stwórcę.
    4. Właściwa relacja stworzenia do Stwórcy.
    5. Chwała to jedna z możliwych reakcji Stworzenia na Stwórcę (to od starotestamentowego "wpadania w zachwycenie")
    Chyba najbardziej pasuje mi to 2 i 4 ale.... musze pomieszać. Oto co mi wyszło.

    Chwała to reakcja, sposób patrzenia stworzenia na swojego Stwórcę. W sposób w jaki człowiek widzi Boga, gdy ten mu się objawia jaka Stwórca.

    I chyba z taką definicją na dziś musze się pogodzić. Może Pan sprawi, że wypracuję kiedyś lepszą.

  • Dziś zauważyłem, że na ulicy Rybnickiej jest mur a na nim ktoś napisał

    "Glory or death GKS"

    ale czy to ma coś wspólnego z moimi rozważaniami?

3. Reakcja na objawienie, na chwałę Boga.

Wydaje mi się, że możliwe są dwie reakcje człowieka na chwałę, na objawienie się Boga, na bożą chwałę:

  1. Pierwsza to oddanie chwały. Reakcja, której przykład pokazałem w cytowanej modlitwie: "wychwalamy cię... bo wielka jest chwała twoja"
  2. Druga to zignorowanie, olanie, stwierdzenie, że mnie to nie interesuje albo i nie dotyczy. Właśnie o tej postawie pisał Paweł w słowach: "... poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia" (Rz 1.21)

4. Dlaczego Bóg nas stworzył?

Nie wiem. Wiem, że wielu zadaje takie pytania i fajnie - wszak rzeczą ludzką jest pytać. A ja nie wiem, przy czym nie zadawalają mnie już trywialne odpowiedzi w stylu, że stworzył, bo musiał kogoś kochać - to co, że niby przed stworzeniem mu czegoś brakowało?

Nie wiem, ale jakoś ostatnio nie brakuje mi odpowiedzi na to pytanie. Kiedyś jej szukałem - jak poznałem Boga to nawet pytałem go o to, ale jakoś odpowiedzi nie otrzymałem. A dziś nie wiem i nie przeszkadza mi to. Za to wiem na pewno, że skoro już jestem to widząc Jego chwałę chce na tą chwałę odpowiedzieć dziękczynieniem i wychwalaniem. Chcę aby wychwalanie Boga było celem mojego życia, chcę aby moja relacja z nim była właściwa dla relacji Stwórca - stworzenie.

5. O grzechu

Wiem, że upadek pierwszych ludzi spowodował zakłócenie w oddawaniu Bogu chwały, ot choćby w taki sposób, że nie widząc go zawsze możemy mieć wątpliwości, że mając popsute motywacje możemy bardziej chcieć dążyć do chwały własnej lub dążąc do oddawania czci stworzeniu (i znowu Paweł: "...i zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów ... i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy") (Rz 1:23, 25).

Wiem, że celem procesu odkupienia jest przywrócenie stanu, w którym wszelkie stworzenie będzie mogło i będzie chciało oddawać Bogu chwałę, gdyż będzie stale w tej chwale przebywać (patrz Ap 21 i dalej).

6. Wnioski:

Nie wiem po co Bóg stworzył świat a na nim ludzi, ale skoro już to zrobił to dobrą (bo ustaloną przez Boga) relacją między Bogiem a ludźmi jest, że relacja w której ludzie patrząc na Stwórcę i widząc jego chwałę (to coś więcej) odpowiada na nią chwaląc (wpadając w za chwyt) Stwórcę i dziękując mu. W końcu jest za co dziękować, bo zawsze to lepiej być stworzonym niż być w niebycie (albo nie być w bycie) :-)

7. Inspiracja

Wykłady Sundara Krishnan gdzieś z 1990 roku. - podziękowania dla AS. Może kiedyż wykłady te tu opublikuje.


Kategorie: zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: chwała, Bóg, gloria


Komentarze: (1)

tmki, September 9, 2005 00:42 Skomentuj komentarz


ja tylko tak, bo zauważyłem lukę. Sam cytujesz:
"wychwalamy Cię, bo wielka jest chwała Twoja".

A skoro tak, to chwała jest przymiotem Boga, nie zaś czymś, co pojawia się na etapie kontaktu Boga z człowiekiem. Używając języka bardziej filozoficznego: jest przymiotem Boga, który istnieje niezależnie od postawy tego, który z Bogiem ma do czynienia.
Skomentuj notkę
24 sierpień 2005 (środa), 16:01:01

Granice objawienia

Rzeczy tajemne należą Panu, Bogu naszemu, a jawne nam i synom naszym aż na wieki, abyśmy czynili wszystkie słowa zakonu tego.
(5 Moj. 29:29 za BG)

Myślę, że te rzeczy tajemne to nie coś, czym zajmują się biolodzy, fizycy i astrofizyczy próbujący zaglądać bardziej, zerkać do środka, patrzeć dalej. Wydaje mi się, że werset ten dotyczy różnego rodzaju magików, ufologów, wróżbitów, mediumów :-) (nie chce napisać mediów) i wywoływaczy duchów, a więc ludzi, którzy powołując się na więcej wiedzą mniej, bo wiedzą wymyśloną przez siebie NiePrawdę albo podszepnięte przez diabła kłamstwa.

thx -> MS


Kategorie: refleksja, Biblia, _blog


Słowa kluczowe: objawienie, rzeczy tajemne, magia, okultyzm, Bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
22 sierpień 2005 (poniedziałek), 14:04:04

Kogo należy się bać?

Dzisiejsze Słowo Dnia przesłało mi kawałek z ewangelii Mateusza, (10.28) w której zapisana jest taka wypowiedź Jezusa:

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą; ale raczej bójcie się tego, który może i duszę i ciało zatracić w piekielnym ogniu.

Ciekawostką jest to, że w drugiej części wypowiedzi, dokładnie w słowach "bójcie się tego, który może i duszę i ciało zatracić w piekielnym ogniu" wielu ludzi dopatruje się Szatana w roli podmiotu. Ale czy rzeczywiście o to tu chodziło Jezusowi?

Czy Szatan ma moc zatracania? Niszczenia, psucia, szkodzenia to na pewno, ale tylko w granicach zakreślonych przez Stwórcę. Ale zatracania?

Czy Szatan jest sędzią? Na pewno nie. Co najwyżej prokuratorem, oskarżycielem, wytykaczem przed Sądem Boga wszystkich naszych wpadek, które czy to za naszą czy też za jego pomocą się nam przytrafiły i pewnie jeszcze przytrafią.

Czy Szatana należy się bać? Wielu ludzi się boi bo Hollywood robi wszystko aby ludzie się bali i do tego jeszcze za to płacili. A niestety jest tak, że Hollywood ma znacznie większą siłę przekonywania i kształtowania ludzkich wierzeń i poglądów niż tak słabo znana i czytana Biblia.

Będąc w ręku Boga wiem, że Szatana się bać nie muszę właśnie dlatego, że jestem w ręku Boga. (Brzmi nieco jak tautologia ale wypowiedź ta nią nie jest.)

Co jednak mają myśleć te osoby, które nie są w ręku Boga a z uwagi na swoją postawę względem Niego boją się "wpaść w jego łapy"? Pewnie mogą się bać, ale taki strach łatwo stłumić praktycznym ateizmem i skutecznym w tłumieniu rozważań o przyszłości "jakoś to będzie".

"Strach przed Bogiem (bogobojność) początkiem mądrości" - myśl, która w Bibli pojawia się kilka razy, więc Boga się bójmy, bo ma on "może on i duszę i ciało zatracić w piekle". Ale jeżeli z Bogiem się zaprzyjaźnimy to czy przyjaciela można się bać? W jego strony wszystko zostało przygotowane aby móc Jego przyjacielem zostać.


Kategorie: ewangelia, Biblia, _blog


Słowa kluczowe: diabeł, Bóg, sąd, zbawienie, sąd ostateczny, wiara, grzech


Komentarze: (2)

lilienn, August 23, 2005 11:41 Skomentuj komentarz


chciałam zadać pytanie odnośnie tekstu, ale sama już sobie odpowiedziałam...
dziękuję

alinka, July 24, 2007 00:17 Skomentuj komentarz


P. Wojtku jakiej jest Pan wiary? Nie doczytalam sie tego. A nie chce mi sie szukac. :)
Skomentuj notkę
23 czerwiec 2005 (czwartek), 22:03:03

Walka o własne myśli i słowa (cytat)

Od Aliny przyszedł dziś bardzo potrzebny mi cytat:

"Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię. Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo". (Piąta księga Mojżeszowa 30.19)

Każdego dnia przychodzą nam do głowy tysiące, czy nawet setki tysięcy myśli. Tylko poprzez przemieniony umysł zdołasz podążać za Duchem, a nie za ciałem. Cielesny sposób myślenia (ukształtowany przez świat i naszą grzeszną naturę) długo nie był poddawany żadnej dyscyplinie, stąd też myślenie o tym, co niewłaściwe przychodzi nam bez najmniejszego wysiłku.

Z drugiej zaś strony mamy świadomie i celowo wybierać dobre myśli. Gdy już zdecydujemy się myśleć tak, jak Bóg, będziemy musieli dokonywać wyboru właściwych myśli niemal w każdej sytuacji.

Kiedy walka o nasz umysł wydaje się zbyt zacięta, trudna, wręcz niemożliwa do wygrania, zacznij sprzeciwiać się przygnębiającym myślom i zdecyduj, że zwyciężasz! Nie wystarczy jednak samo postanowienie, należy także zdecydować, że się nie poddasz. Gdy atakują Cię wątpliwości oraz strach, powstań i powiedz: "Nigdy się nie poddam! Bóg jest po mojej stronie, kocha mnie i pomaga mi!"

W naszym życiu podejmujemy wiele decyzji. Pan oznajmił swojemu ludowi (VMojz. 30,19), że mogą wybrać między życiem i śmiercią, zachęcając ich, by wybrali życie. W Księdze Przypowieści 18,21 czytamy zaś, że "...życie i śmierć są w mocy języka (jak) kto go lubi (używać), taki spożyje zeń owoc".

Myśli stają się naszymi słowami, dlatego też wybór życiodajnych myśli jest niezwykle ważny. Jeśli go dokonamy, z naszych ust popłyną właściwe słowa.

Cyctat pochodzi z "Bitwa o umysł" Joyce Meyer

Fajnie jest codziennie dostawać kawałek z jakiejść dobrej książki, dlatego tu, do Aliny kieruje podziękowania.


Kategorie: życie duchowe, _blog


Słowa kluczowe: myśli, słowa, Bóg, umysł


Komentarze: (1)

mobi, June 24, 2005 13:35 Skomentuj komentarz


Ta książka wywraca wszystko do góry nogami. Miałem przyjemność dokonywać skład tekstu do druku i siłą rzeczy czytałem fragmentami. Zanim skończyłem pracę, moje życie (a przede wszystkim myślenie) wyglądało juz zupełnie inaczej.
Skomentuj notkę
29 maj 2005 (niedziela), 16:32:32

Strącanie aniołów (z cyklu: to lubię)

Strącanie aniołów
(Jacek Kaczmarski)

Chóry śpiewały chóry śpiewały chóry śpiewały milczał głos
Który powinien wszystko wyjaśnić
Szły tłumy białe szły tłumy białe
Nad umowną krawędź przepaści
Nad umowną krawędź przepaści
Nad umowną krawędź przepaści

Tam stali oni tam stali oni tam stali oni i stał on
Skrzydła im ścierpły w długiej niewoli
A wokół skroni a wokół skroni
Nie mają już aureoli
Nie mają już aureoli
Nie mają już aureoli

Udowodniono udowodniono udowodniono wszystkim bunt
I wszyscy będą dzisiaj sądzeni
W twarzach znajomych w twarzach znajomych
Nie blask niebiański się mieni
Nie blask niebiański się mieni
Nie blask niebiański się mieni

Niektórzy dumnie niektórzy dumnie niektórzy dumnie prężą kark
Gdy w dół ich miecz ognisty spycha
Tłumaczą w tłumie tłumaczą w tłumie
Nie duma to lecz pycha
Nie duma to lecz pycha
Nie duma to lecz pycha

Niektórzy płaczą niektórzy płaczą niektórzy płaczą krzyczą w głos
Ich wrzask zagłusza chór anielski
Niektórzy skaczą niektórzy skaczą
Chcą być przeklęci pierwsi
Chcą być przeklęci pierwsi
Chcą być przeklęci pierwsi

Ostatni spadnie ostatni spadnie ostatni spadnie pierwszy z nich
Czerniejąc w locie po koronę
Po nim zostanie po nim zostanie
Biel tłumu głos stłumiony
Biel tłumu głos stłumiony
Biel tłumu głos stłumiony

Więc egzekucja więc egzekucja więc egzekucja dokonana
Anioł szatanem nazwie brata
Na chwałę Pana
Na chwałę Pana
I wieczną rozpacz świata
I wieczną rozpacz świata
I wieczną rozpacz świata


Sprawa jest poważna, więc tekst pozostawiam bez komentarza.

Kategorie: poezja, to lubię, _blog


Słowa kluczowe: Kaczmarski, anioły, diabły, strącenie aniołów, bunt, Bóg, Szatan


Komentarze: (1)

lilienn, May 30, 2005 09:27 Skomentuj komentarz


dzieki.
Skomentuj notkę
17 kwiecień 2005 (niedziela), 22:41:41

Bóg nie pozwoli sobą manipulować...

Bóg nie pozwoli sobą manipulować i nie ma co próbować to robić. Prowadzenie to zasady, według których trzeba się nauczyć postępować, a nie techniki, które trzeba opanować.

Znałem kiedyś człowieka, który chciał wszystko wiedzieć na temat uzdrowienia. Przestudiował wszystkie przypadki uzdrowień w Nowym Testamencie. Myślał, że jeżeli pozna techniki stosowane przez Jezusa i uczniów, odkryje tajemnicę ich mocy. Ku swojemu rozczarowaniu odkrył, że nie było dwóch jednakowych przypadków uzdrowień. Jednym wspólnym czynnikiem, który je łączył, było uzależnienie od Ojca, które stanowiło widocznie tajemnicę mocy naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Tak wygląda prowadzenie. Nauczenie się rozróżniania głosu Bożego jest umiejętnością i można ją nabyć, ale nie wydarzą się dwie podobne sytuacje.

Bob Mumford
Boże prowadzenie


Alina: thx.

Kategorie: życie duchowe, _blog


Słowa kluczowe: Bóg, życie duchowe, Bob Mumford


Komentarze: (4)

pepegi, April 19, 2005 10:59 Skomentuj komentarz


nie no, tu się akurat zgadzam bezwarunkowo, Bóg ex definitione nie może dawać sobą manipulować, niezaleznie od tego, czy jest i jaki jest - do tego nie trzeba żadnych teologicznych argumentów.

Jana, April 19, 2005 09:55 Skomentuj komentarz


A naczynie nie może być mądrzejsze od garncarza :-)

w34 -> pepegi, April 18, 2005 13:49 Skomentuj komentarz


Oczywiście wygłąszanie agnostyckich tez, że "o Bogu to tak naprawdę nic nie wiadomo" jest dużo bardziej bezpieczne we współczesnym świecie. Tym bardziej, że skoro nic nie wiadomo o nim to nic nie wiadomo też na temat tego, czego on on nas chce a z tego wynika już prosty wniosek w stylu "róbta co chceta".

Ale problem w tym, że o Bogu jednak coś wiadomo - jest objawienie, jest Słowo, można czytać, ma się rozumy więc można wnioskować, a czasem (przynajmniej ten Bóg tak obiecuje) Bóg daje mądrość aby móc choc trochę go poznać.

Tak więc o Bogu pewne rzeczy wiadomo - na pewno wiadomo, że nie daje się nim manipulować - w końcu to on jest Stwórcą a my stworzeniem.


pepegi, April 18, 2005 11:34 Skomentuj komentarz


wygłaszanie licznych tez "Bóg to...", "Bóg tamto..." mi śmierdzi trochę uzurpowaniem sobie wiedzy o raczej wątpliwej, w gruncie rzeczy, wartości.
Skomentuj notkę
13 kwiecień 2005 (środa), 20:54:54

Refleksja po śmierci papieża (#4)

1. Wielkość człowieka

  • W wymiarze wieczności wielkość człowieka określa jego relacja do Stwórcy. W wymiarze ludzkim wielkość człowieka mierzy się tym, co myślą o nim inni ludzie, często ludzie, którzy już wcześniej załatwili sobie jakoś swoją własną wielkość (np. Wielcy Tego Świata).
  • Dobrze by było, aby wielkość tego papieża mierzyć właśnie w ten sposób. Naprawdę, nie jest ważne co o JP2 mówią media, mądre głowy, głowy państw, wielcy tego świata. Nieważne jest co myśli tłum, zwłaszcza ten rozemocjonowany. O wielkości papieża waży jego relacja ze Stwórcą... i nic więcej.
  • Wielcy ludzie, wskazują na Boga. Głupi ludzie widzą tylko wielkich ludzi i dalej ich wzrok nie sięga.
  • Niektórzy ludzie, w swej głupocie myślą, że przybędzie im wielkości, gdy będą wskazywać na wielkość wielkiego człowieka. W ten właśnie sposób oceniam przyklejanie się do wielkości JP2 osób, których dobrym reprezentantem będzie prezydent Kwaśniewski oraz redaktor Michnik. Jeden i drugi pieje z zachwytu nie widząc w tym wszystkim najważniejszego, czyli Boga.

    A problemem jest to, że na tej światowej fali płynie również wielu ludzi Kościoła. A może powinienem napisać "ludzi kOścioła" - w końcu dla nich ważny jest Wielki Człowiek?

2. Teologiczne odloty

  1. Inspiracja: krótki monitoring telewizji.
  2. Autorom programu Arka (TVP1) dobrze by było przypomnieć, że podmiotem modlitwy "Ojcze nasz, któryś jest w niebie" nie jest papież, Jan Paweł II niezależnie od tego, co na temat miejsca jego pobytu uważa przewodniczący Kongregacji Nauki Wiary. Sprawa jest o tyle przykra, że podmiotem tej ohydnej manipulacji są dzieci.
  3. Mądrym głowom dyskutującym na temat wielkości JP2, można by zwrócić uwagę, że od posyłania z nieba pocieszyciela to jest Bóg a nie papież (rozmową w TVP2, wczoraj późnym wieczorem). Wśród dyskutantów było kilku profesjonalistów.
  4. Kolejna mądra głowa! Facet mówi a nie wie, że chrześcijanie to nie naśladowcy Jana Pawła II ale naśladowcy Jezusa.
  5. Wnioski:... lepiej nic nie napiszę.

3. Demokracja w kościele

Inspiracja: poniedziałkowa, telewizyjna wypowiedź prymasa z godziny 20.oo ("módlmy się do JP2").

Smutne jest to, że niektórzy politycy kościoła próbują zrobić z Jana Pawła II świętego z pominięciem właściwej procedury, poprzez wykorzystanie nastrojów i emocji ludu. Próbują wykorzystać ścieżkę zakładającą, że jeżeli coś jest w powszechnym wierzeniu kościoła to z pewnością jest to faktem. Bardzo niebezpieczna jest ta ścieżka - wszak jeżeli wykorzysta się ją raz, choćby nawet w dobrym celu to ktoś inny będzie mógł ją wykorzystać ponownie w innym. A chciałbym zwrócić uwagę, że niedługo w powszechnym wierzeniu może znaleźć się nie tylko dowolność w stosowaniu antykoncepcji (to już nawet jest) ale również podstawowe wartości moralne dotyczące życia, rodziny, własności, czci i kultu.

Politykom kościoła należało by przypomnieć różne badania, z których wynika iż znacznej części populacji w byciu katolikiem nie przeszkadza niewiara w fakt zmartwychwstania, piekło jako rzeczywistość oraz własną grzeszność. Co będzie, gdy inny polityk kościoła zechce przeprowadzić procedurę zmiany nauczania w ten właśnie sposób? Warto zwrócić uwagę, że w ten sposób próbują sprawę załatwić biskupi amerykańscy i sposób ten, stosowany ostatnio w historycznych kościołach protestanckich powoduje, że w nauce i moralności niektóre z nich nie odróżniają się już od pogaństwa. Choć nie! Kościoły protestanckie dzielą się i grupy oparte na Słowie Bożym po prostu odchodzą. A więc może to dobrze? Może właśnie w ten właśnie sposób rozdzieli Bóg plewa od ziaren? Wszak Słowo Boże się nie zmieniło, i się nie zmieni niezależnie od tego co sądzą i w co wierzą ludzie.

4. Podwójna moralność

Ciekawą rzeczą było obserwowanie poczynań niektórych osób w tygodniu żałoby po zmarłym papieżu. Telewizja nie serwowała brzydkich filmów, nie było agresywnych i kłamliwych reklam (bo wcale nie było reklam), nie było idiotycznych teleturniejów. Było miło. Skoczyło się. Szkoda. Ale czym innym jest zmiana nastroju a czym inny powstrzymanie się od czegoś, co uważamy iż jest złe (np. brzydkie filmy).

Dobrym przykładem zjawiska będzie www.gadugadu.blog.pl prowadzony przez Czerskiego. Humor prezentowany w serwisie dobrze oddaje myślenie pokolenia następnego po pokoleniu X (nie wiem jak je nazwać - może pokolenie JP2?), więc tematy oscylują wokoło tego, co autor nazywa ruchaniem. No i w dniu śmierci papieża wszystkie obrazki giną. Przez tydzień nie tylko nie pojawiają się nowe ale znika też bogate archiwum serwisu. Dlaczego? Cóż się stało? Jak to możliwe, że autor uważa, że to co robi jest dobre a przez jeden tydzień zmienia poglądy i chowa swe dzieło przed światem?

Dulszczyzna w wydaniu naszej młodzieży! Coś pięknego!

Ale już sytuacja wróciła do normy i można sobie spokojnie poczytać o świntuszeniu.


Kategorie: katolicyzm, refleksja, _blog


Słowa kluczowe: katolicyzm, papież, Jan Paweł II, Bóg, Stwórca, człowiek, humanizm


Komentarze: (7)

szewo.blox.pl, April 18, 2005 20:12 Skomentuj komentarz


"Procedura zostania Świętym" - Ci się lapsus trafił.

lilienn, April 17, 2005 17:47 Skomentuj komentarz


believe- ja sie zwracam... i dzieki temu zyskuje wiecej niz sie zawsze spodziewam...

a co do textu notki... powiem tylko tyle... ze nei spodziewalam sie ze rozpoczecie nowego zycia moze tak do czegos natchnac jak w tym przypadku do serii notek:)

believe-in-imaginati, April 16, 2005 21:14 Skomentuj komentarz



a dlaczego jest tak ze ludzie potrafia prosic o wiele rzeczy wszystkich swietych po kolei a zadna osoba nie zwroci sie z prozba do Boga ?
:|

nestor, April 15, 2005 23:59 Skomentuj komentarz


Moze facetowi bylo glupio, ze wszedzie powaga, refleksja a on jakis bzdurny blog prowadzi.
Jedyny nieporuszny to Jerzy Urban, ktory wysmazyl kolejnego paszkwila w NIE.
Pozdrawiam,jeszcze z Gliwic.

just-a-dreamer, April 14, 2005 22:58 Skomentuj komentarz


jeden z moich ostatnich tekstów zaczyna się od słów: Ojcze nasz.
Bałam się, że ludzie źle to odbiorą, że błędnie zrozumieją. I słusznie się bałam.

pepegi, April 14, 2005 12:11 Skomentuj komentarz


z tą dulszczyzną to ja się nie zgadzam. życie to zjawisko na tyle wielowymiarowe, że oczywistym jest, że nie każde dwie sprawy stanowiące cząstki tego życia pasują do siebie. inne zachowania w dniu pogrzebu bliskiej osoby, inne na balu farmaceuty. to źle?
"Jak to możliwe, że autor uważa, że to co robi jest dobre a przez jeden tydzień zmienia poglądy i chowa swe dzieło przed światem?" - zdecydowanie za daleko idąca interpretacja. to chyba nie kwestia dobra i zła.

krisper, April 13, 2005 23:03 Skomentuj komentarz


no, facet. jeśli dla ciebie ma jakieś znaczenie w jaki sposób zrobią z JP II świętego, to najwyższy czas, żebyś do mnie przyjechał na kaczkę w pomarańczach.
Skomentuj notkę
9 kwiecień 2005 (sobota), 21:40:40

Refleksja po śmierci papieża (#3)

#1 Inspiracja

Kiedyś Wielki Autorytet powiedział: niech stąpi duch twój ..... - stop! Najpierw, przed inspiracją musi być lekcja ze Słowa.

#2a Lekcja starotestamentowa

Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: Wstań, idź do Niniwy - wielkiego miasta - i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze. (...) głoś jej opamiętanie, Ja ci to zlecam. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan.

Niniwa była miastem bardzo rozległym - na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona.

I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele.

Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie co następuje: Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory - niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami.

Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy?

Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

(Księga proroka Jonasza, rozdział 3 i nie tylko)

#2b Lekcja nowotestamentowa

Jezus powiedział "Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o (1) grzechu, o (2) sprawiedliwości i o (3) sądzie.

O grzechu - bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś - bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony."

(Ewangelia Janowa, rozdział 16)

#3 Inspiracja (2 punkty i trudne pytanie)

  1. Kiedyś Wielki Autorytet powiedział "niech stąpi duch twój i odnowi oblicze [tej] ziemi" i można przyjąć, że była to modlitwa - gorąca prośba skierowana wprost do Boga. Można tak przyjąć pomimo tego, że wypowiedź padła na pewnego rodzaju manifestacji politycznej i pomimo prób nie pokazania tego przez pokazującą to telewizje oraz wyciszenia przez zainstalowane nagłośnienie odbiorcami oprócz Pana Boga były tłumy Polaków. Bardzo liczne tłumy!
  2. Przez ostatni tydzień, wielu Wielkich Tego Świata (ale takich lokalny wielkich, takich polskich) próbując się podpiąć i skorzystać nieco z Wielkiego Autorytetu udowadniało, że po ten znanej wypowiedzi duch stąpił i odnowił oblicze tej ziemi.

    Łatwo im to przyszło - wszak często rozumieją urząd tej osoby jako osoby która potrafi sprowadzać duchy, gdy jest taka potrzeba.

    Łatwo im szło również dlatego, że wielkość tych Wielkich objawiła się na fali przemian które (jak uważają) te słowa spowodowały. Na fali przemian... a fala zawsze coś z dna wyrzuca.

  3. A ja teraz, zupełnie abstrahując oceny osoby Wielkiego Autorytetu próbuję się zastanowić jak to właściwe jest: zstąpił czy nie zstąpił?

#4. Mój subiektywny bieg przez historię

  • Kiedyś wypowiedział "niech stąpi duch twój i odnowi oblicze [tej] ziemi".
  • Potem była Solidarność, 80 i 81, karnawał, nadzieje, powiew - choć czasem pałowali.
  • Potem był stan wojenny i było zimno. Czasami nawet bardzo. Zimno i mroczno a co wtorkowe kłamstwa Urbana powodowały, że chciało się płakać. I nie jest prawdą, że nikt w te kłamstwa nie wierzył. PRON to też była rzeczywistość.
  • Potem był okrągły stół, Mazowiecki, demokracja, kapitalizm i nadzieje. Ale nadzieje na co? - nie pamiętam ale pamiętam, że handlował się wszystkim bo w końcu wolno było handlować i w końcu był handlować czym.
  • W międzyczasie masowo pojawiły się: MTV, kolorowe gazety, libertyńska wolność ekspresji i wypowiedzi oraz aktywne pokolenie, co niewiele pamięta z komuny.
  • Mamy też wynikające z kapitalizmu magnackie fortuny oraz skrajną biedę znacznej części populacji już nie tylko w Polsce B. Mamy też sondaże i badania, które udowadniają, że jest lepiej niż było tylko dyskretnie przemilczają co to jest dobro i co właściwie mierzą (tak jakby słowo lepiej dało się oderwać od pojęcia dobro).
  • Potem objawili się kolesie. Niektórzy mówią, że kolesie zawsze byli ale od pewnego czasu widać ich jakby bardziej.
  • Mamy też powszechnie popsuta moralność, bo kolesie rządzą a ryba psuje się od głowy. (A. ostatnio stwierdziła, że Władca w Państwie odpowiedzialny jest za kształtowanie moralności obywateli - A. jak zwykle ma racje).

    Skoro więc oni mogą kraść Orleny, PZU i kilka hut przy okazji to dlaczego ktoś inny nie ma kraść kabli telefonicznych i węgla z pociągu. Przecież jesteśmy tacy biedni, nie mamy na potrzeby i musimy się wzbogacić.

    Jeżeli Światowa Gwiazda błyszcząca na firnamencie kina, po operacji zmiany płci odchodzi od czwartego męża i bierze kolejnego, który też lubi panów to po co się męczyć ze swoją żoną drugiej swieżości i jej bachorami, które pewnie ma z sąsiadem. Przecież każdemu należy się nieco szczęścia a w parku kręcą się sliczne licealistki.

    Skoro w reklamach można kłamać o najlepszym proszku to dlaczego nie można ściągać na maturze? Prawda jest rzeczą względną i każdy ma swoją.

    Skoro można być pobłażliwym dla mundurowego pedofila to co złego jest w zaliczaniu lasek na imprezie? Przecież seks jest taki przyjemny.... i dla ludzi.

  • No i oczywiście jesteśmy częścią innego układu! Już nie ma tego warszawskiego ale czy jak się zamieni brutalne kłamstwo politruków (obronny charakter Układu Warszawskiego) na delikatne kłamstewka specjalistów od PR (Tak, jestem Europejczykiem!) to czy naród przestanie żyć w kłamstwie?
  • I tak wygląda moje subiektywne streszczenie prawie 30 lat. Opis jednak jest dotyczy sfery materialnej, polityczne, moralnej i praktycznie nie napisałem nic o sferze duchowej - No bo co tu pisać? Czy coś się zmieniło? Może kościoły są nieco puściejsze, ale za to są ładnie oświetlone i odremontowane ale przecież kościoły nie oddają stanu duchowego narodu - raczej ważne jest jak na codzień ludzie obchodzą się ze swoim Stwórcą.

#5 Moja teza

Przekonany jestem, że w sferze duchowej na tej ziemi niewiele się zmieniło. Odpowiadając na swoje pytanie (zstąpił czy nie zstąpił) moja obserwacja zmusza mnie do dalszego oczekiwania przebudzenia. Przemiany polityczne to niekoniecznie coś, o co chodzi Bogu - wszak gdyby tak było to Jezus byłby jak Che Guevarą i Supermen w jednym. A bogactwo? To może pochodzić od Boga i być błogosławieństwem i być dziełem Szatana wiążąc jak sidła (maksimum pożądania - zero przyjemności) więc do przebudzenia też ma się nijak.

#6 Modlitwa

Próbowałem tak...

Niech stąpi duch twój i odnowi oblicze tej ziemi.

... ale jakoś mi nie wyszło. Spróbuję więc jeszcze raz, samemu:

Panie - poślij Jonaszy. Niech przejdą przez ten kraj i głoszą opamiętanie. I poślij też swojego Ducha - niech przekonuje nas o naszym grzechu, o Twojej sprawiedliwości i o czekającym nas sądzie. Panie spraw abyśmy się opamiętali, zawrócili i nawrócili. Panie spraw aby to co się tu dzieje było realizowane przez nas na Twoją chwałę jako wyraz naszego posłuszeństwa Tobie. Wierzę, że gdy nastąpi przebudzenie Ty napełnisz, zaspokoisz, dasz - wszak to Ty stworzyłeś radość, szczęście i wszelką przyjemność i tylko Ty możesz zaspokoić nasze wszelkie potrzeby o ile my będziemy traktować Ciebie jako naszego Stwórcę.

Panie - jeżeli taka jest Twoja wola to poślij mnie. A jeżeli będę się opierał to przygotuj też dla mnie taką wielką rybę.

Amen

#7 Pytanie polityczne

Czy wciśniesz Skomentuj i wpiszesz swoje Amen? Jeżeli tak to możemy założyć PPJ czyli Polską Partie Jonaszy. Ale aby do Niego krzyciecz donioślej musi nas być "dwóch lub trzech..."


Kategorie: katolicyzm, refleksja, _blog


Słowa kluczowe: katolicyzm, papież, Jan Paweł II, Bóg, Jonasz, partia, odnowienie ziemi, ppj


Komentarze: (10)

maranatha, April 13, 2005 00:26 Skomentuj komentarz


Amen!!!

anonim, April 12, 2005 21:55 Skomentuj komentarz


amen.

just-a-dreamer, April 11, 2005 13:45 Skomentuj komentarz


Amen.

pepegi, April 11, 2005 12:10 Skomentuj komentarz


zstąpi

listy_do_przyjaciol, April 11, 2005 09:44 Skomentuj komentarz


Amen

believe-in-imaginati, April 10, 2005 18:24 Skomentuj komentarz


Amen!

K.D., April 10, 2005 18:16 Skomentuj komentarz


Amen

kapelan, April 10, 2005 14:01 Skomentuj komentarz


Amen.

M.Ś., April 9, 2005 22:33 Skomentuj komentarz


Amen.

Mariusz, December 24, 2007 00:55 Skomentuj komentarz


Amen
Skomentuj notkę
6 kwiecień 2005 (środa), 10:18:18

Refleksja po śmierci papieża (#2)

1. Pewna paralela historyczna

Po śmierci Jezusa uczniowie mieli problem. Emocje szalały - wszak ON miał przywrócić Królestwo Izraela, miał wywołać rewolucje, miał wszystko pozmieniać... On był taki dobry i taki sprawiedliwy i miłujący a tu złapali, zabili i wszystko jest inaczej.... On przewodził miłując jednocześnie a teraz nie ma go...

Ale Jezus ich zaskoczył - zmartwychwstał a jakiś czas potem zesłał swojego Ducha aby coś w nich się zmieniło.

Czy jeżeli było to prawdą 2000 lat temu to jest prawdą również i dziś?

2. Wniosek

Jeżeli czujesz, że coś się zmieniło,
że nie wiesz którędy że nie wiesz jak,
nie rozumiesz tego świata,
nie czujesz się bezpiecznie...
to zawsze jeszcze możesz zostać uczniem Jezusa.

Jezus żyje i jest ze swoimi uczniami!

3. Podstawa powyższego stwierdzenia:

A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem.

A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.

(Ewangelia Mateusza, rozdział 28, tłumaczenie Biblii Warszawskiej)

4. Ostrzeżenie

Zanim zaczniesz podążać za swoim nauczycielem zastanów się kim on jest. Wśród ludzi wielu jest zwodzicieli. Zanim zadeklarujesz "cały twój" zastanów się do kogo to mówisz. Podmiot deklaracji jest ważny.

5. Pytania

Czy jesteś już uczniem Jezusa? Czy chcesz zostać uczniem Jezusa? Czy chcesz z Nim o tym porozmawiać?


Kategorie: katolicyzm, refleksja, _blog


Słowa kluczowe: katolicyzm, papież, Jan Paweł II, Bóg, uczniowie Jezusa


Komentarze: (2)

Sławek J., May 3, 2005 20:54 Skomentuj komentarz


gratulacje dla TWEJ stronki, a podziw dla Twego myślenia - Sławek.J.

Agata W., April 6, 2005 16:38 Skomentuj komentarz


Właśnie o Tobie myślałam...
Skomentuj notkę
3 kwiecień 2005 (niedziela), 18:53:53

Refleksja po śmierci papieża (#1)

1. Inspiracja

Gdzie nie spojrzę - czarno. Czego nie włączę to smutek. Same Requiem i lamentacje. O co to chodzi?

2. Święty Paweł naucza

Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. (...)  Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi.
(Pierwszy list do Tesaloniczan, rozdział 4, wersety od 13)

3. Refleksja

Nawet w tak ważnej dla Kościoła sprawie jak śmierć papieża to świat a nie Kościół narzuca standardy zachowań. Wielcy tego świata, zadecydowali, że ma być smutno i jest. Ma być na czarno, ma być na poważnie, ma być tragicznie i jest. Media manipulują tak, że aż jestem przerażony ich siłą. A wielcy robią to w związku ze śmiercią człowieka, którego (tak deklarują) uważają za swojego nauczyciela a teraz zaprzeczają jego nauczaniu tak jak zaprzeczali mu gdy żył i pewnie będą zaprzeczać jutro, gdy ciało zostanie pochowane a żałoba przeminie.

A ludzie Kościoła poddają się tej manipulacji... niestety. Zupełnie tak jakby nie było nadziei. Więcej - zupełnie tak, jakby nie było Boga, Tego który daje i który zabiera, Tego który wie lepiej, i Tego któremu można zaufać gdyż jako Stwórca wie co czyni i czyni to z miłością. Choć w sobotę, bp. Życiński był jakby w poprzek - dlatego zacytuję.

4.Biskup Życiński (za GW)

O refleksję na nauczaniem papieskim i nieuleganie uczuciom, gdy papież jest w ciężkim stanie, zaapelował w sobotę abp Józef Życiński. Podkreślił, że pontyfikat Jana Pawła II jest dla nas wszystkich darem, który w wymiarze duchowym pozostanie trwały. Metropolita lubelski powiedział dziennikarzom, że pogarszający się stan zdrowia papieża jest "psychologicznie szczególnie trudnym czasem oczekiwania wypełnionym troską - jedni proszą Boga o cud, drudzy borykają się z własnymi uczuciami".

"To tak jak wtedy, gdy chciałoby się zatrzymać kogoś, kto odjeżdża w najdłuższą podróż, nawet jeśli wiemy, że musi odjechać i wiemy, że będzie mu tam dobrze. Wtedy miłość przejawia się w tym, że chcielibyśmy jak najdłużej zatrzymać jego dłoń, jak najdłużej być razem" - mówił arcybiskup.

"W takich momentach nie możemy dać się ogarnąć uczuciom" - uważa metropolita. "Ojciec Święty wielokrotnie podkreślał, że jesteśmy darem Bożym dla innych. On też był darem Bożym dla nas. Mogliśmy cieszyć się jego bliskością i jego świętością, jego mądrością przez tyle lat" - powiedział.

"Dary mają do siebie to, że w tym co czasowe i materialne niszczeją, a pozostają trwałe w tym, co duchowe. Więc i tu prawa biologii są nieuchronne. Trzeba pogodzić się z jego odejściem, natomiast w przesłaniu duchowym ten dar pozostanie dla nas niezmiennie bliski" - dodał.

Wezwał wiernych do modlitwy i rozważań papieskich tekstów, m.in. ostatniej książki papieża "Pamięć i tożsamość".

"Przecież ostatnia książka, to bardzo głębokie przesłanie, które ukazuje nam nasze miejsce w tradycji, w narodzie, w kulturze i w Europie. Wczytując się w to, jesteśmy blisko Ojca Świętego, dzielimy z nim tę wizję. On odchodzi, a jego słowa i mądrość pozostają" - powiedział.

Siła nauczania Jana Pawła II - według metropolity lubelskiego - tkwi w wartościach duchowych, często niedocenianych we współczesnej cywilizacji zdominowanej przez kult siły i pieniądza.

Metropolita lubelski powiedział, że Karol Wojtyła wybrał kapłaństwo nie po to, żeby "ludzie wzdychali za nim i fascynowali się nim". "Szedł, bo Chrystus jawił się dla niego jako odpowiedź na wyzwania epoki, na pytania nurtujące człowieka" - podkreślił.

"Więc jeśli dziś łzy stają w oczach, to zazwyczaj dlatego, że pytamy: dlaczego już? Czy nie mogło by być kilka lat więcej? Ja bym odpowiedział: dziękujmy za te 27 lat wypełnionych sensem i duchowym pięknem" - mówił.

Przypomniał, że już raz, po zamachu w 1981 r., "obawialiśmy się, że to może być koniec". "Jakże inaczej wyglądałaby historia świata i Kościoła, gdyby po tamtym zamachu nie udało się go uratować. Tymczasem Bóg dał nam te dodatkowe 24 lata posługi Jana Pawła II, więc dziękujmy za ten wielki dar i za jego przedziwną osobowość" - powiedział abp Życiński.

Nie obawia się on o Kościół po śmierci Jana Pawła II. "Nie wpadajmy w przygnębienie. Bóg znajdzie środki, by na trudne czasy posyłać wielkich ludzi" - powiedział.

"Przecież czas obecnego pontyfikatu był wyjątkowo trudny. Z jednej strony całkowita przemiana oblicza Europy, z drugiej strony nihilizm w kulturze, deklaracja śmierci człowieka, eksperymenty - od manipulacji genetycznych po klonowanie. To wszystko mogło miażdżyć, przybijać, a tymczasem Jan Paweł II potrafił to podjąć" - dodał.

Dla niektórych Polaków Kościół bez Jana Pawła II będzie "mniej nastrojowy" - uważa abp Życiński. "Ci, którzy traktowali w kategoriach uczuciowej więzi pielgrzymki do Rzymu, będą teraz mieć uczucia słabiej zaangażowane, ale Kościół nie jest zbudowany na uczuciu, jest zbudowany na Łasce Bożej, prowadzony przez Ducha Świętego" - powiedział.

Abp Życiński przypominał, że gdy on kończył seminarium, pesymiści mówili, że po Soborze Watykańskim II będzie głęboki kryzys Kościoła - "i to się nie sprawdziło". "Śmiem twierdzić, że udziałem naszego pokolenia stał się ten rozkwit Kościoła, który sprawił, że tak wielkie rzesze młodych gromadząc się przy Ojcu Świętym odnajdywały kogoś, kto wyrażał ich ideały" - dodał. . 


Kategorie: katolicyzm, refleksja, umieranie, śmierć, _blog


Słowa kluczowe: katolicyzm, papież, Jan Paweł II, Bóg, śmierć, umieranie, Życiński


Komentarze: (5)

w34, April 6, 2005 09:40 Skomentuj komentarz


Dlaczego Jezus płakał nad grobem Łazarza?

Odpowiedź A.: bo obok była Maria, która płakała. Jezus ze swoimi uczuciami jest po naszej stronie i mimo iż wiedział, co za chwilę się wydarzy z Łazarzem utożsamił się z żyjącą Marią.

Za po tu rodzi się kolejne pytanie: po co Jezus wskrzesił Łazarza? Z naszego punktu widzenia sprawa jest prosta: dla świadectwa, dla okazania swej mocy, dla potwierdzenie tego iż jest on Mesjaszem ale jak spojrzy się na to od strony Łazarza to sprawa już taka prosta nie jest. Ale ponieważ o Łazarzu wiemy niewiele to nie spekulujmy.

w34-> Khgr: ja myślę, że relacja czasu w którym dokonała się ofiara Mesjasza do czasu śmierci innych ludzi nie ma znaczenia. Myślę tak dlatego, bo wydaje mi się, że dla Boga nie ma problemu czasu, problemy następstwa wydarzeń. Abraham uwierzył i poczytane mu to było za sprawiedliwość (Gal) a więc zbawienie jego dokonane zostało na tej samej podstawie co zbawienie Dobrego Łotra (umierał razem z Mesjaszem) i Świętego Szczepana (umierał jakiś czas po). Wydaje mi się, że ten problem czasu dotyczy jedynie nas, ludzi i to nas żyjących tu na ziemi. Np. zachowanie się Ducha Świętego inne jest przed a inne po, gdyż dopiero po śmierci i zmartwychwstaniu Mesjasza Duch Boży może zamieszkać w człowieku.

khan-goor, April 6, 2005 02:38 Skomentuj komentarz


"A moze Ty wiesz, dlaczego Jezus płakał po śmierci Łazarza?"

może dlatego, iż Łazarz umarł zanim Jezus "ukrzyżowan, umarł i pogrzebion", czyli Łazarz umarł przed odkupieniem win ludzkości przez Chrystusa.
i może dlatego Jezus nad nim płakał...


skoczna, April 5, 2005 13:01 Skomentuj komentarz


A moze Ty wiesz, dlaczego Jezus płakał po śmierci Łazarza? Myślę nad tym i myślę...
I nie tylko ja: http://skoczna.blox.pl/
Pozdrawiam

belle, April 4, 2005 22:14 Skomentuj komentarz


Nic dodać, nic ująć. Tylko egoistycznie żałować, że się nie ubrało samemu tych uczuć w tak piękne słowa. Tak samo, jak nie umiemy trafiać w sedno, jak On. Na swoje usprawiedliwienie można mieć to, że moim powołaniem być może jest być matką, żoną, córką, siostrą, pracownikiem, przyjaciółką. Moim powołaniem nie jest nauczać innych słowem, lecz być człowiekiem.

khan-goor, April 4, 2005 17:16 Skomentuj komentarz


wiesz, mi się wydaje, że smucimy się nie dlatego, iż JPII umarł, a raczej dlatego, iż zostaliśmy tutaj na Ziemi bez niego...
Skomentuj notkę
3 kwiecień 2005 (niedziela), 15:27:27

Pytanie o podmiot (refleksja po śmierci papieża)

0. Informacja

Notka powstała 3 września, ale mając na uwadze emocje czytających mojego bloga odsłoniłem ją dopiero pół roku później.

1. Inspiracja

Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum,
wódka w parku wypita albo zachód słońca...

2. Dwie wypowiedzi

2.1 Wypowiedź pierwsza - "Tutus tuus."

Tutus tuus.

2.2 Wypowiedź druga

Umieranie, śmierć - punkt graniczny między doczesnością a tym wszystkim, co jest po drugiej stronie; piekłem i niebem. Piekłem dla przeklętych bo przeklinających Ciebie, ale też dla niepoprawnych agnostyków, zimnych ateistów, obojętnych cyników i rzeszy nominalnych chrześcijan wszelkich wyznań, oraz niebem, gdzie znajdują się wszyscy ci, co Cię kochają. I chociaż jako Twoje dziecko Ojcze ze spokojem czy wręcz z niecierpliwością czekam na ten dzień, kiedy poznam tę największą tajemnicę, to jednak z drugiej strony, gdy myślę o tym nierzadko wzdragam się. I bynajmniej nie powodowany strachem, że w moim zaufaniu Tobie mogę mylić się. Tak, wierzę i dlatego wiem, że gdy przekroczę ten próg, to spotkam się z Tobą twarzą w twarz i będę wreszcie doskonale szczęśliwy. Problem tkwi gdzie indziej. Samo umieranie, ta krótka chwila, a może długie godziny napawa mnie niepokojem. Śmierć bowiem jest dla mnie czymś obcym, przeraźliwie zimnym i lepkim, czymś niewyobrażalnym, przytłaczającym.

Ojcze, już dziś chcę, abyś mocno chwycił moją dłoń i gdy kiedyś nadejdzie mój kres, proszę trzymaj mnie mocno i poprowadź do siebie.

("modlitwa o umieraniu", z tomiku "przeklinając zmawianie pacierzy", Tomasz  Żółtko, Gdańsk 1991)

3. Pytanie o podmiot

Słuchając cudzych wypowiedzi, zawsze zadaję sobie pytanie o podmiot. Bo podmiot jest najważniejszy.

Niezależnie od tego co mówią i czynią inni podmiot mojej wiary jest ważny - w końcu ważne jest to, komu zawierzyłem, za kim podążam, w kim pokładam nadzieje. Ważne jest, bo to od jego mocy zależy moja przyszłość, moje życie.

4. Ważność pytania o podmiot

"i niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa (...) i nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni."
(Dzieje 4)

Jezus powiedział: "kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia."
(Jan 5)


Kategorie: katolicyzm, refleksja, _blog


Słowa kluczowe: katolicyzm, papież, Jan Paweł II, Totus tuus, Maria, Bóg, Tomasz Żółtko


Komentarze: (2)

jacek, January 22, 2009 15:20 Skomentuj komentarz


Pytanie o podmiot to pytanie "Kto ? Co?" Pytanie o podmiot wiary jest pytaniem o siebie. Pytanie o dopełnienie to pytanie "Do kogo ? Do czego? Komu? Czemu?" czyli pytanie o kierunek. "dopełnienie" mojej wiary. Jeśli dobrze zastanowić się nad sytuacją w jakiej znajduje się człowiek wierzący, to za właściwe pytania można uznać:
- kto jet ten, który wierzy?
- czym jest wiara (sama w sobie i wiara związana ze mną)
- w co wierzę, co jest przedmiotem wiary (Bóg, Logos, Istota itp.)

Pochodną tych pytań może być refleksja nad tym, kto/co wspiera moją wiarę lub kto/co ją podważa? Ale to tylko konsekwencja wcześniej zadawanych pytań ( i ewentualnych odpowiedzi). Inne pytanie (także jedno z pierwszych) to pytanie "dalczego wierzę"? Kiedy już uporamy się z tym co pierwsze możemy zwrócić się do spraw bardziej subiektywnych. I zadawać właściwe pytanie...

anonim, February 1, 2017 23:15 Skomentuj komentarz


"Niepokalane poczęcie Maryji"
"Pan z niebios spojrzał na synów ludzkich, aby obaczył, byliby kto rozumny i szukający Boga. Aleć WSZYSCY odstąpili, jednako się nieużytecznymi stali; NIEMASZ ktoby czynił dobrze, NIEMASZ I JEDNEGO"
Psalm 14,3-4
"Przetoż jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć; tak tez na WSZYSTKICH ludzi śmierć przyszła, ponieważ WSZYSCY zgrzeszyli"
list do Rzymian 5,12
To powiedział BÓG! około 2500 - 3000 lat temu
"ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana jako nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć"
To powiedział CZŁOWIEK Pius IX w 1854r.
"Wielbi dusza moja Pana i rozradował się duch mój w Bogu ZBAWICIELU MOIM"
ew. Łukasza 1,46-47.
To powiedziała Maria, rodzicielka Jezusa, która majac świadomość swojej grzeszności wiedziała, że POTRZEBUJE ZBAWICIELA, który wyratuje ją od wiecznego potępienia.

"Ja jestem Niepokalane Poczęta"
"Maryja" sama potwierdziła prawdziwość papieskiego dogmatu, gdy w cztery lata później, a więc 25 marca 1858 r. ukazując się Bernardecie z Lourdes,
"Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta"
1 lipca 1877 r ukazując się dwom dziewczynkom w Gietrzwałdzie, przedstawiła się
.
KONKLUZJA:
1. Pius IX, jak i wszyscy po nim to kłamcy.
2. w Lourde i w Gietrzwaldzie ukazał się demon, podajacy się za Marię. Czy nie dziwi cię, że stało sie to tuz po ogłoszeniu dogmatu, którego nawet sam kościół rzymski, wczesniej nie chciał uznać przez 12 wieków, gdyż uważał go za heretycki, czyli niezgodny z biblią?
WNIOSKI:
1. jeśli wierzysz, że słowo człowieka jest ważniejsze niż Słowo Boga,
2. jeśli wierzysz, że biblijna Maria, żona Józefa, która urodziła Pana Jezusa, mogła objawić się i mówić słowa przeciwne do tych, które wypowiedziała chodząc po ziemi, które znamy z kart biblii,
To JESTEŚ CZŁOWIEKIEM NIEWIERZĄCYM W PRAWDZIWEGO BOGA I NADAL TKWISZ PO USZY W SWOICH GRZECHACH i jesteś POTĘPIONY.
NAWRÓC się i UWIERZ, że Boże Słowo jest PRAWDĄ i że to są Słowa, które dają życie (Dz.Apostolsie 5,20)
Skomentuj notkę
16 grudzień 2004 (czwartek), 13:13:13

Suweren (z cyklu: zabawa w słowa)

1. Suweren

Suweren to panujący, monarcha, władca; ktoś w danym miejscu niezależny, sprawujący władzę i tworzący prawo.

2. Suweren (za wikipedią)

Suweren - w systemie feudalnym, pan swoich wasali, jednocześnie suweren może być wasalem suwerena seniora, osoby stojącej wyżej w drabinie zależności. Suweren zapewniał swoim wasalom ochronę w zamian za hołd i służbę wojskową. Wasale dostawali w użytkowanie lenno (feudum), które z kolei przekazywali swoim wasalom.

3. Suweren (za słownikiem wyrazów obcych)

Suweren (francuskie souverain, ze średniowiecznej łaciny superanus ‘najwyższy’, od łacińskiego superus) w średniowieczu władca niezależny od niczyjej zwierzchności; obecnie także, czasami, określenie władcy niezależnego.

4. Dogmat

Bóg jest suwerenem.

I koniec, i już, choć jak zwykle w takich sytuacjach chce mi się dodać: jedynym, pełnym, najwyższym ale po co to dodawać! W końcu słowo suweren jest absolutem i jak każdy absolut samo w sobie wystarcza. Należy jednak pamiętać, że w średniowiecznej, feudalnej koncepcji świata każdy suweren miał swoich lenników (wasali), którzy z kolei byli suwerenami w swoich lennach i zapewne też mieli swoich wasali.

Saddam Husajn chciał być suwerenem w Iraku ale Bush miał inne zdanie na ten temat i jego suwerenność naruszył. Bush ma koncepcje, że Stany Zjednoczone mają być suwerenne czyli ich władca (kto tam u nich rządzi? prezydent, senat, demokracja) mają być suwerenem. Ale czy czasem nie są oni tylko lennikami na ziemi? Skoro tak łatwo przekonać Husajna, że suwerenem nie jest to z Bushem i Putinem musi być trudniej, ale zapewne się to da i to zarówno w wymiarze ziemskim jak i wiecznym. Na pewno jednak żaden człowiek w wymiarze wieczności suwerenem się czuć nie może - wszak jego życie jest tylko lennem z którego wcześniej czy później będzie się musiał rozliczyć, bo przecież...

Bóg jest suwerenem!

5. Ciekawostki


Kategorie: apologetyka, dogmatyka, filozofia, _blog


Słowa kluczowe: Suweren, władca, najwyższy, Bóg, filozofia


Komentarze: (2)

zeitderstille, December 16, 2004 21:44 Skomentuj komentarz


a moze głodnemu chleb na mysli

w34, December 16, 2004 13:15 Skomentuj komentarz



Nie lubię wódki, ale czasem jak w okolicy pojawia się słowo "absolut" to przed oczami mam butelkę.

Siła reklamy!

Skomentuj notkę
1 grudzień 2004 (środa), 22:37:37

Odkupienie (#2)

Mając przed oczami schemat metahistorii świata musiałem dziś skrobnąć coś o odkupieniu:

  1. Po stworzeniu świat był dobry i dobrzy byli ludzie na świecie. Wszystko było dobre, tzn. zgodne z zamysłem Boga. Stwórca wszystko stworzył i wszystkie stworzone rzeczy trwały w stanie założonym przez Stwórcę.
  2. Człowiek złamał zakaz Boga przez co świat przestał być dobry. Bóg chciał żeby człowiek owoców z jednego drzewa nie jadł ale mimo to człowiek jako wolna osoba podjął decyzje ze zje i zjadł.
  3. Złamanie zakazu, czyli po teologicznemu pojawienie się grzechu spowodowało, że nasz świat został odsunięty od Boga. Symbolicznie opisane jest to jako wygonienie ludzi z raju ale np. Izajasz (Iz 59.2) opisuje to jako wielką przepaść pomiędzy Bogiem a nami wykopaną przez nasze grzechy.
  4. Konsekwencją tego odsunięcia (wygnania z raju) jest to, że Boga nie widzimy, nie możemy z nim rozmawiać, nie czujemy jego obecności - nie mamy tego, co było przywilejem pierwszych ludzi od ich stworzenia do czasu upadku.
  5. Kolejną smutną konsekwencją jest to, że jako ludzie rodzimy się na popsutym świecie i jakby od początku, sami będąc popsuci (a to choróbska, a to złe geny, a to złe środowisko) mamy popsute myślenie. Mimo iż szukamy miłości (dobra dla siebie i dla innych ludzi) nasze złe skłonności rodzą kolejne złe rzeczy poprzez nasze złe zachowanie. I tak świat trwa w grzechu co nie podoba się Bogu, ale na rękę jest przeciwnikowi Boga - Szatanowi.
  6. Bogu ten grzeszny świat wcale się nie podoba. Ponieważ jest on Miłością i miłuje swoje stworzenie wymyślił i ogłosił plan naprawy tej sytuacji. Plan ten jednak musiał zawierać rozwiązanie problemu nieskończonej sprawiedliwości Boga i nieskończonego Jego miłosierdzia. O ile sprawiedliwość żąda kary za złamanie prawa to miłosierdzie nakazuje uwolnić winnego i darować mu karę. Obie te, wzajemnie sprzeczne cechy charakteru Boga będącego Absolutem rosną do nieskończoności a więc obie wymagają: jedna ukarania, druga uwolnienia i obdarowania miłością.
  7. Rozwiązaniem problemu nieskończonej sprawiedliwości Boga jest ofiara jaką Jego Syn wcielony w osobę Jezusa Mesjasza poniósł umierając na krzyżu za grzechy wszystkich ludzi.
  8. Ponieważ śmierć nie może panować nad Bogiem Jezus zmartwychwstał. Jezus musiał jednak przez to przejść - ofiara była konieczna.
  9. Korzystając z tej ofiary ludzie mają możliwość pojednania się z Bogiem a Bóg ma możliwość zastosowania do ludzi swojego miłosierdzia. Kara została zapłacona, więc winni mogą być uwolnieni. To uwolnienie jest odkupieniem (termin pochodzi z czasów niewolnictwa) a całość rozwiązania problemów ludzkich jest zbawieniem (termin oznacza wyciągnięcie z opresji, z kłopotu). Każdy człowiek może więc się pojednać z Bogiem co najlepiej opisane jest u Jana w 3.16 (Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne).
  10. Osoby, które pojednają się z Bogiem moga wejść w bliską relację z Nim już tu, na tej popsutej ziemi poprzez dziwne działanie Ducha Świętego, który w jakiś sposób może przebywać w pojednanym człowieku. Ta tajemnicza relacja człowieka z Bogiem jest pewnym zadatkiem przyszłej relacji, która z kolei jest odpowiednikiem tej pierwszej realizowanej w raju a utraconej w wyniku grzechu.
  11. Kiedyś, nie wiem kiedy ale pewnie niedługo (w końcu jak długo się żyje na tym świecie) człowiek pojednany z Bogiem na ziemi będzie realizował odnowioną, pełną relacje z Bogiem taką jak mieli pierwsi ludzie przed upadkiem. W między czasie Bóg odnowi też resztę stworzenia (popsutego w wyniku grzesznych działań ludzkich) więc to przyszłe obcowanie z Bogiem będzie się odbywać na Nowej Ziemi i w Nowym Niebie, które w jakiś sposób są odpowiednikiem utraconego raju.
  12. Bóg ten plan zaplanował, i dawno temu ogłosił, a na dziś w większości, a przynajmniej w kulminacyjnym punkcje ofiary Syna Bożego zrealizował. Plan ten był ogłoszony i przeprowadzony poprzez wybrany do tego celu naród. Poprzez zaplanowanie, opublikowanie i wypełnienie możemy się przekonać, że to ten Bóg jest Bogiem (Iz. 43.10-12) a Naród Wybrany jest świadkiem realizacji planów Boga. Plan i opis realizacji jest zapisany w zbiorze ksiąg zwanych Biblią.

    Cytat: Wyrocznia Pana: "wy jesteście moimi świadkami i moimi sługami, których wybrałem, abyście mogli poznać i uwierzyć Mi, oraz zrozumieć, że tylko Ja istnieję. Boga utworzonego przede Mną nie było ani po Mnie nie będzie. Ja, Pan, tylko Ja istnieję i poza Mną nie ma żadnego zbawcy. To Ja zapowiedziałem(1), wyzwoliłem(2)  i obwieściłem(3), a nie ktoś obcy wśród was. Wy jesteście świadkami moimi że Ja jestem Bogiem.
    Prorok Izajasz 43.10-12


Kategorie: ewangelia, zbawienie, _blog


Słowa kluczowe: metahistoria, grzech, sprawiedliwość, miłosierdzie, sąd, zbawienie, Mesjasz, Jezus, Bóg


Komentarze: (7)

w34 -> neno, December 3, 2004 15:37 Skomentuj komentarz


1) Z Fromem nie zgadzam się praktywnie we wszystkim :-)

2) Autorytety upadają - ale te w świecie ale jest jeden poza światem.

3) Ja jakoś nie potrafię być dla siebie autorytetem. Niestety, znam swoje słabości a są one wielkie.

Thx za dopiski.

:-)

anonim, December 2, 2004 20:29 Skomentuj komentarz


Co do Fromma - to prawda. Zerwanie jabłka - a co za tym idzie podjęcie decyzji, przeciwstawienie się Bogu jest tezą wyjściową książki. Nie wiem z czym się nie zgadzasz, bo tez w tej książce jest wiele :)
1. ciekawość - świadczy o potrzebie poznania.
2. człowiek podejmował decyzje ŁATWE. One nie świadczyły o żadnym PROCESIE.
3. autorytety - jak pisałam - upadają. To jakieś wyidealizowane twory naszej wyobraźni. Ale autorytet też jest schronieniem. Ja szukam tej siły w sobie.
4. nie sądzę by ktoś wiedział lepiej ode mnie co jest dla mnie dobre.
5. jeśli kiedykolwiek szukałam miłości, to takiej, która mnie uzupełni. Dla mnie źródłem miłości jest człowiek, energia, która sprawia, że żyje. Po prostu jakieś procesy chemiczne :)
6. wierzę w Boga jaką czystą treść :) ciepła i miłości.

Deel -> nie gardźmy formą, bo bez tej powłoki czy byłaby nasza treść ? :P
Nie skomentowałam tego co napisałeś nie dlatego, że nie zrozumiałam. Wydaje mi się nawet, że pojęłam, ale nie odpowiada mi taka analiza. "Amortyzacja kosztów" wiąże się z prawem finansowym, "darowizna" z cywilnym. Nie przekonałeś mnie, dlatego nie podejmuję dyskusji, jednak szanuję Twój punkt widzenia.

Pozdrawiam
neno-kobieta

w34 ->neno, December 2, 2004 19:57 Skomentuj komentarz


A ja tu się nie zgadzam z Fromem. Ta teza była potrzebna do udowodnienia następnych tez, z którymi nie zgadzam się tym bardziej.

Człowiek mógł podejmować wiele różnych decyzji nie łamiąc przy tym zakazów prawa. Mógł jeść owoce z tysiąca różnych drzew, więc codziennie musiał podejmować decyzję: z którego dziś jemy. To tak jakby stanąć w supermarkecie przed półką z musztardami. Nie ma tej co lubimy za to jest 30 innych i należy cos wolną wolą wybrać. Mamy wolna wolę i nie musimy aby ja zademonstrować podejmować decyzji o kradzieży słoiczka musztardy. Wystarczy, że wybierzemy "Kamis" albo lepiej "Roleski".

A co do szukania opieki - może to po prostu poszukiwanie miłości kogoś, kto wie lepiej (autorytet) i podejmie za nas lepszą dla nas decyzje niż my możemy podjąć sami.

DeeL, December 2, 2004 16:59 Skomentuj komentarz


Neno, nie to nie prowokacja, to po prostu moje niedbalstwo, lub brak pozytywnych relacji z ortografią, jak kto woli. Dyskusje na temat ortografii (dysortografii) przerabiałem nieraz i zawsze wygrywała forma nad treścią, nieważne co się pisze, byle pisać to po polsku ładnie i ortograficznie. Wiec po prostu przepraszam, i postaram się pisać via Word :)

PS. Analogi nie trzeba szukać daleko, skomentowałeś formę ale nie skomentowałeś treści.

Pozdrawiam :: DeeL Analfabeta

anonim, December 2, 2004 15:33 Skomentuj komentarz


1. Wg Fromma zerwanie jabłka było pierwszą świadomą decyzją człowieka. Ponosimy tej decyzji konsekwencje, ale SPRZECIW woli Boga oznacza wolną MYŚL. "Ucieczka od wolności" pokazuje paradoks człowieka. Pomimo zdobycia wolności w procesie samodzielnego myślenia wciąż szukamy czyichś "opiekuńczych" skrzydeł.
2. Deel. Filozof - czy przy Twoim logicznym myśleniu "wieżą", "bulu","mnustwo" to jakaś prowokacja, której nie łapię?

anonim, December 2, 2004 12:00 Skomentuj komentarz


poczytam później, przetrawię, może coś wymyślę.
Nie na temat - statystki strasznie mnie irytują, bo przoduję :P a ja mam zawsze tylko kilka chwil by wpaść i poczytać :)

DeeL, December 2, 2004 09:18 Skomentuj komentarz


Na wstępie : Nie oceniam ani wiary, ani wierzących.

#Def#

Ofiara:={Cos co oddajemy,w jakims "dobrym", dla jakiejś idei ...}

Inwestycja:={Wydajemy x zakładając iż da nam to y, gdzie y>x}

#Zał#

1* Bóg jest wszechwiedzący
2* Bóg := Syn + Ojciec + Duch Św.
3* Syn Boga zna swoja przysłość

(1 & 2) -> 3

#Wnioski#

Śmierć Jezusa to inwestycja, nie ofiara. Tak przynajmniej logicznie wynika z powyższych "wyliczeń". A skoro to byla inwestycja, dzialanie w celu uzyskania jakiegoś rezultatu, z "amortyzacją kosztów" (zmartwychwstanie) to dlaczego nazywamy to ofiarą ("darowizną")? Skoro dwie rozbieżne akcje nazywamy celowo w ten sam sposób, to jest to manipulacja. Manipulacja w domyśle jest czymś złym (tak odruchowo postrzega to ludzka percepcja). Wiec czemu o czymś złym mówi się że było czymś dobrym i wielkim (manipulacja po raz drugi). Dodatkowo całość tej sytuacji (ofiara na krzyżu) nie przyniosła żadnych wymiernych efektów, mineło już dwa tysiące lat, a nadal jedynym przejawem obecności boga, są słowa tych którzy wieżą (z definicji, bez podawania powodu, porostu "bo tak"). Mimo tego wszystkiego jesteśmy od raju dalej niz 2000 lat temu. Przepaść między nami a Bogiem jest nadal ogromna i niestety się powiększa.

Gdzie jest błąd ? Pewno nie ja jeden nie znam odpowiedzi. W kwesti ofiary; było nią cierpienie, tu sie zgodze, ale smierć? Pozatym skoro Bóg ojciec jest wszystko wiedzący, pewno wiedział że nie wiele z tego wyjdzie (znał przyszłość). Ktoś pewno powie że człowiek ma wolną wole, i dlatego nie można powiedzieć jak potoczą sie losy człowieka. Ja dodam że człowiek jak wszystko działa wg schematów, przewidywalni ludzie wg. banalnych, a ludzie "nie przewidywalni" wg. bardziej zawiłych nie widocznych "gołym okiem".

Tak czy inaczej. Zreasumujmy !

* Bóg złożył syna w ofierze (zainwestował)
* Bóg zna przyszłość wiec wiedział ze nic to nie da, a mimo to zrobił to!
* Czy Syn który czynił cuda jest masochistą? czy wielkim "optymistą" że z własnej woli cierpiał (choć mogł nie czuć bulu przecież jest synem boga), łudząc się że to coś zmieni ? (przecież też znał przyszłość)


Kolejna tragiczna konkluzja : # Bóg Ojciec okazał nam swoje miłosierdzie, skazujac syna na cierpienie, patrząc na to jak jego własny syn cierpi, NA NIC! i NIE POTRZEBNIE!

Ktoś mógłby nazwać to wręcz mechanizmem tortury. Ludzie torturujac innych ludzi, doprowadzają torturowaną osobe jak najbliżej smierci, by nastepnie dać jej odpocząć i doprowadzić ją tam jeszcze raz. Robią to dlatego że gdy dana osoba umrze nic wiecej nieda się zrobić, ale ręcze głową że gdyby medycyna pozwalała na wskrzeszenie, tortury polegały by na śmierci w cierpieniu i wskrzeszeniu, i tak w koło ...

Tu nasuneło mi się pytanie, skoro bóg może zejść na ziemie, skoro dobry człowiek po śmierci idzie do nieba, to poco cała akcja "zmartwychwstanie"? Przecież Syn po śmierci mogł zstąpić z nieba, a nie wstawać z grobu! Efekt był by bardziej przekonywujący.

Kończąc - mnustwo pytań zero odpowiedzi. Każdy może patrzeć na każdą kwestie po swojemu. To nie jest mój punkt widzenia, ale teoretyczie logiczna analiza sytuacji, przez pryzmat naszej dzisiejszej wiedzy. Założeniem jest też że Bóg jest mądry, wiec napewno miał w tym działaniu jakiś racjonalny cel, ale nie wydaje mi się by było nim to, co za ten cel uznajemy dzisiaj.


Pozdrawiam - DeeL Filozof
Skomentuj notkę
25 listopad 2004 (czwartek), 13:44:44

Złota myśl filozoficzno-korporacyjna

Każdy szczur z wyścigu chce być bogiem.
(Źródło: neno)


Kategorie: zarządzanie, filozofia, etyka, _blog


Słowa kluczowe: Bóg, szczur, filozofia, korporacja


Komentarze: (4)

seba z nieba, January 5, 2005 10:02 Skomentuj komentarz


moi drodzy tu nie chodzi o nic innego........ Chce być bogiem więc się ściga..... Musi mieć swoje 5 minut. To mu daje siłę. Nie zdechnie z głodu. Będzie jeszcze bardziej podłym szczurem. Przez swe obrzydlistwo osiągnie coś---podły!

seba z nieba, January 5, 2005 10:01 Skomentuj komentarz


moi drodzy tu nie chodzi o nic innego........ Chce być bogiem więc się ściga..... Musi mieć swoje 5 minut. To mu daje siłę. Nie zdechnie z głodu. Będzie jeszcze bardziej podłym szczurem. Przez swe obrzydlistwo osiągnie coś---podły!

anonim, December 2, 2004 11:58 Skomentuj komentarz


coś mi się zdaję, że samo CHCEnie z powodów czysto egoistycznych wyklucza PIERWIASTEK boskości :)
ale parafrazując:
każdy szczura ma takiego boga na jakiego zasługuje;
każdy bóg ma takie szczury... analogicznie
:P

babski-motyw, November 26, 2004 12:20 Skomentuj komentarz


Dopóki nie zostanie upolowany przez jakiegoś kotka..;)
Np. tego poniżej.Jakbym widziała moją kicię :)
POZDRAWIAM
Skomentuj notkę
19 listopad 2004 (piątek), 16:11:11

Sprawiedliwość Boga

1. Inspiracja

Dyskusja na news:pl.soc.religia wątek "sprawiedliwy i miłosierny"

2. Cytat

Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.

Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli.

Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy!

A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!

Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

Ewangelia Mateusza, rozdział 20, wersety od 1 do 15

3. Przemyślenie

Przypowieść o robotnikach w winnicy jest trudna, jeżeli przykłada się do niej swoją, czyli ludzką sprawiedliwość. Człowiek czyta a potem się denerwuje po czym zupełnie jak ci pierwsi opisani robotnicy zaczyna szemrać (ciekawe słowo) przeciwko Bogu mając serce pełne jest zawiści i zazdrości.

Ale najważniejsza w przypowieści jest puenta. Bóg mówi: "Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?" i lepiej o tym nie zapominać czy to pchając się na jego miejsce (ja wiem lepiej co znaczy sprawiedliwie!) albo zadając za dużo pytań w stylu "dlaczego?".

Można więc przyjąć, że to Bóg wyznacza standardy sprawiedliwości i standardy dobra a potem z takim założeniem zbliżyć się do niego i być jego przyjacielem. Można też powiedzieć: "to ja wiem lepiej", poddać Boga osądowi, wejść na jego miejsce, samemu stać się Bogiem. Można?


Kategorie: biblia, _blog


Słowa kluczowe: sprawiedliwość, Bóg, miłosierdzie


Komentarze: (2)

anonim, November 21, 2004 08:54 Skomentuj komentarz


jesteśmy tak skonstruowani, że "każdy mierzy własną miarką". Monopoliści uważają, że jedyną słuszną :) Ta boska sprawiedliwość jest bolesna. Każe nam wychodzić poza siebie.
***
Każdy szczur z wyścigu chce być bogiem...
***
Nie wszyscy biorą udział w wyścigu...

krisper, November 21, 2004 01:54 Skomentuj komentarz


czemu się zatem denerwujesz na Erę za HEYA? czemu ci głupio? czy to nie jest w zasadzie to samo?
Skomentuj notkę
26 wrzesień 2004 (niedziela), 14:07:07

Sąd ostateczny i jego okolice

#1. Inspiracja #1 - pewien bardzo znany obraz

Byłem w Gdańsku, w Kościele Mariackim, w którym wisiał pięknie odnowiony, bardzo ważny obraz.

Hans Memling "Sąd Ostateczny", 1471 r.
olej, tempera, deska, wymiary: część środkowa 221x160,5cm skrzydła 223,5x72,3cm; foto © Ryszard Petrajtis

Obraz robi wrażenie. Właśnie po to został namalowany i takie było zamierzenie zarówno fundatora jak i twórcy dzieła. Nie można zapominać, że obraz jest wytworem pewnej epoki, ale też należy pamiętać, że obraz ten (i inne jemu podobne) wywarł wielki wpływ na myślenie ludzi, nie tylko w swojej epoce ale i w epokach następnych. Wywar on też wpływ na myślenie moje. Niestety.

#2. Inspiracja #2 - werset z Jana

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.
(Ewangelia wg Świętego Jan 5:24, przekład za Biblią Tysiąclecia)

#3. Diagram przejść do obrazu Memlinga

Abstrahując od średniowiecznych wizji nieba i piekła, spróbowałem określić stany ludzi znajdujących się na obrazie, oraz możliwe grafy przejść pomiędzy nimi. Oto co mi wyszło. Do opisu nie używam języka średniowiecznej sztuki, ale próbuję to oddać za pomocą grafów opisujących algorytmy albo procesy. 

Proste? Tak. Przekonany jestem, że taką "czegoś tam po śmierci" wizję ma większość osób, z którymi na co dzień się spotykam niezależnie od tego, czy deklarują się jako wierzący czy też niewierzący i cokolwiek miało by to deklarowanie się oznaczać.

#4. Rozbiór wersetu janowego i analiza kłopotliwych stwierdzeń

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: 

Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, 

ma życie wieczne 

i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.

  • Ewidentnie Jezus wyróżnia tu pewnych ludzi, określając ich jako tych, którzy "słuchają słowa jego i wierzą w Tego, który go posłał". Wiara w Boga i posłuszeństwo Mesjaszowi to dwie cechy, które wyróżniają ludzi o których mówi Jezus i o których jest w dalszej części wersetu.

  • ma życie wieczne - wypowiedzenie tego do kogoś, kto żyje na ziemi jest o tyle kłopotliwe, że może być zrozumiane jako "nie umrzesz, i będziesz na tej ziemi żył wiecznie bo masz już taki potencjał życia", albo (co jest bardziej zgodne z obserwacją współczesnych ludzi) "umrzesz (bo wszyscy przez śmierć przechodzą) ale mimo to będziesz żył, bo masz życie wieczne".

  • ... nie idzie na sąd - kłopotliwość polega na tym, że obraz sądu po śmierci jest bardzo zakorzeniony w naszej kulturze, nie tylko wśród ludzi wierzących (a kto to taki wierzący?). Przypadek Jacka Kuronia wskazuje, że nawet niewierzący (a kto to taki?) mają nadzieję że gdzieś tam ich czyny będą osądzone, oceniony i jakiś wyrok względem nich zapadnie.

    A tu nie! Jezus mówi: "nie idzie na sąd" co znaczy tylko tyle, że sąd będzie, ale ludzie określeni jako wierzący i posłuszni na niego nie będą posłani.

  • ... ze śmierci przeszedł ... - kłopotliwość tego stwierdzenia polega na jego formie dokonanej. Nie jest tu napisane "przejdzie gdy już umrze" ale "przeszedł" tak jakby to przejście było efektem wiary (albo zawierzenia) a nie śmierci. Ciekawe jest to stwierdzenie.

  • ... ze śmierci przeszedł ... - ciekawe jest też określenie stanu w jakim znajdował się człowiek przez tym dokonanym przejściem. Trwał w śmierci? Przecież żyje ale był w stanie śmierci? Dziwne to jakieś, bo przecież aby wierzyć należy żyć. A może Jezus (po raz kolejny, bo nie jest to jedyna tego typu ewangeliczna wypowiedź) określa stan naszego życia na ziemi śmiercią? Niby żyjemy, ale co to za życie gdy nie widzi się wprost Boga, źródła życia?

#5. Diagram stanów i przejść do wersetu janowego

Próbując stworzyć analogiczny diagram stanów i przejść zgodny z cytowanym wersetem Jana mam nielada kłopot. Bo co zrobić z życiem w stanie śmierci (ze śmierci przeszedł), albo co zrobić z faktem, że 100% ludzi umiera a więc przechodzi przez ten dziwny proces oddzielający to życie od..., no właśnie, od czego?

Coś jednak mi się udało. Udało mi się oddać to, że niektórzy mają życie wieczne już za życia przed śmiercią. Udało mi się oddać moment testu, moment uwierzenia i pójścia w posłuszeństwie za Jezusem, który to moment zmienia stan żyjącej w śmierci osoby dając jej życie wieczne za życia. Nie wiem co zrobić z gałęzią negatywną testu ale też wiem, że przejście przez śmierć z pominięciem pozytywnej ścieżki testu niewątpliwie prowadzi na sąd, o wynikach którego nic powiedzieć w tej chwili nie potrafię. 

Nie jest więc źle - diagram nie wyszedł tak czytelny jak poprzedni, wydaje się jednak być zgodny ze słowami Jezusa a nie ze średniowieczną wizją.

#6. Wnioski:

  1. Normalna drogą człowieka jest to, że po śmierci będzie sądzony. Dziwi mnie to, że niektórzy nie boją się tego sądu.

  2. Wiara i posłuszeństwo powodują, że człowiek z tej normalnej drogi wypada i sądzony nie będzie. To bardzo dobra wiadomość.

  3. Wiara i posłuszeństwo powodują, że człowiek ma życie wieczne i ma je już tu, na ziemi, po zawierzeniu a przed własną śmiercią.

  4. Stan w którym znajduje się człowiek przed zawierzeniem nazwany jest przez Jezusa śmiercią.

  5. Memling, na własne potrzeby rozwiązał trudny teologicznie problem liczby apostołów obecnych w niebie malując ich 13 a nie 12. No cóż - jest to jakieś wyjście :-)


Kategorie: ewangelia, katolicyzm, obrazy, _blog


Słowa kluczowe: Sąd ostateczny, Memling, ewangelia, Jezus, Bóg, sąd, manipulacja, katolicyzm, gdańsk


Pliki


Komentarze: (17)

life-is-a-miracle-in, October 1, 2004 22:23 Skomentuj komentarz


niewiele ludzi wogóle zastanawia się nad tym

ciesze się, ze tu trafiłąm, cieszyłam się już duzo wcześniej.... i teraz znowu :-)

ewangelie janowe sa takie właśnie, trzeba chcieć je czytać, rozważać - sąd... nie wiem czy się boję - troche pewnie mam obaw (znam siebie....) ale... wierze i ufam :-) no i chyba mam szansę, by żyć?

M.Ś., September 29, 2004 10:59 Skomentuj komentarz


Obraz Memlinga można było jeszcze niedawno, choć być może to ekspozycja stała, oglądać w Muzeum Narodowym w Gdańsku, a jego kopię - w gdańskiej katedrze.

lilienn, September 26, 2004 20:39 Skomentuj komentarz


jak dla mnie- prostego człowieka, Twopje wnioski brmią całkiem sensownie i przekonywająco :)

mgr teologii, February 15, 2007 14:00 Skomentuj komentarz


odnośnie 13 a nie 12 apostołów - może chodzi tu zarówno o Judasza jak i o Macieja, który został wybrany na miejsce tego pierwszego; apostołowie z NMP zasiadają przy Jezusie, czyli są w niebie, a więc mogą być tam wszyscy jednocześnie; Biblia nie mówi co się stało z Judaszem po śmierci- ktoś musiał wydać Jezusa- to dla nas wielka tajemnica

św marek, September 1, 2007 13:56 Skomentuj komentarz


jestem ateistą ale dobrym człowiekiem lubie pomagać ludziom,tylko im bardziej pomagam i dobrze radze to myślą że chce zaszkodzić nie rozumiem.

w34, September 1, 2007 21:35 Skomentuj komentarz


A co to jest dobro, panie ateisto?

Ateiście łatwo być dobrym człowiekiem, bo najpierw sobie ustali (sam, albo w gronie kolegów, ateistów) co według niego znaczy "dobry człowiek" a potem tylko wykaże, że jest taki jak sobie ustalił.

Teista to ma przerąbane. We wszechświecie pałęta się stworzony przez Stwórce wzorzec, a po przyłożeniu się do niego uczciwy teista jedyne co może powiedzieć to "bądź miłościw mnie grzesznemu".

Ale z drugiej strony, to skruszonego teistę Stwórca pociesza i pociąga do siebie a ateista? no cóż - w najlepszym razie na grobie mu wypiszą "cześć jego pamięci" a żyć będzie tak, jak ateista Lenin - też wiecznie żywy.

św marek, September 4, 2007 13:06 Skomentuj komentarz


dobre pytanie!co to jest dobro.co do stworzenia wolę teorie darwina,a mam wielu przyjaciół wsród katolików i nawet nie staram sie stac im sie ateistami.akceptuje kazdą wiare oprócz islamu czyli świętej wojny dżichadu.chociaż święta inkwizycja raczej nie była taka święta.jestem rzemieślnikiem stolarzem artystycznym.odnawiałem drzwi w katedrze w poznaniu,nie poparzyły mnie.odnawiałem meble dla pewnego teologa jeszcze sie trzymają.mój ojciec zwariował na punkcie wiary bo modlił sie do mojej matki jak do matki boskiej,być może dlatego u mnie jest odwrotnie.pomagał budować kościoł wpoznaniu na ratajach ale jak troche był chorowity wydajność spadla podzękowano za wspóprace oczywiście był wolontariuszem.38 lat i do piachu.osobiście nie boję sie śmierci może dlatego nie wierze piekło? niebo? jak mam sie smażyć ok.wiem że to są tylko przenośnie i metafory ale każdy ma mózg i wolny wybór,pomijam choroby związane z porażeniami mózgu,daunami itp.

moniq, July 14, 2007 19:49 Skomentuj komentarz


Według mnie, obraz Memlinga uderza w podstawową zasadę związaną z otrzymaniem zbawienia. Na obrazie widoczny jest wyraźny podział na stronę prawą i lewą. Na prawicy ci, którzy czynili dobrze (dobre uczynki), po lewicy ci, którzy źle.
W listach Nowego Testamentu, wyraźnie napisane jest, że zbawienie nie pochodzi z uczynków, aby nikt się nie chlubił. Zbawienie pochodzi z wiary (list do Efezjan 2,8-9).
poza tym zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że życie pozyskujemy wtedy, kiedy opowiemy się za Chrystusem, tym samym unikniemy powtórnego sądu. Zresztą w Biblii jest też napisane, że ci, którzy uwierzą w Chrystusa będą sądzić nawet aniołów, więc ich sąd nie dotknie.

jgj, September 13, 2007 18:24 Skomentuj komentarz


dupa i gowno prawda

kursywa, January 15, 2008 17:02 Skomentuj komentarz


masz racje dupa i gowno prawda^^

justyska, September 13, 2007 18:22 Skomentuj komentarz


super stronka...wyjasnienie do tematu na oczekiwana lekcje

Elanil, December 28, 2007 17:31 Skomentuj komentarz


Hmm.. a czym to się różni od buddyjskiej koncepcji świata jako "Mai" czyli iluzji? Chrześcijanie twierdzą, że świat jest wytworem "Szatana", ojca kłamstwa.. Z tym, że żyjemy w śmierci to nie trzeba znać ewangelii, wystarczy patrzeć i widzieć (chociaż napisane jest, że "będą patrzeć a nie będą widzieli") co jemy i dlaczego żyjemy. NAwet drzewa, żeby żyć, muszą "jeść" martwe związki pochodzące z organizmów, które były wcześniej żywe. Co daje prosty wniosek, że nie ma czegoś takiego jak np. wegetarianizm. Po prostu. "Życie" tutaj polega na uśmiercaniu niezliczonych istot, po to, żeby podtrzymać własną egzystencję. Jak robaki brodzimy w pyle, jedząc wnętrzności naszych "braci mniejszych", przysparzając cierpienia nie tylko "istotom niższym" (które rzekomo nie mają duszy, ale cierpią, zabawne) ale też wyrzynając i poniżając "dzieci Boże" - czyli siebie nawzajem. I jeszcze pytanie: czym różni się Syn Boży od Dzieci Bożych??? I jeśli dla Boga "czas" nie istnieje (nie istnieje również dla rzeczywistości) to zbawienie już się dokonało, jeśli było czymś. A my jesteśmy potępieni i dalej brodzimy w pyle i gównie. Z którego w każdym momencie możemy wyskoczyć. Bo czas nie istnieje. A Bóg czeka. Bo jest Nami. A My Nim. <>><[ ]-+01

w34, December 29, 2007 19:32 Skomentuj komentarz


1. Ewangelia od buddyjskiej koncepcji świata jako iluzji (maja) różni się tylko tym, że nią nie jest. Życie jest rzeczywistością - nie iluzją a jeżeli uważasz inaczej to KTO mi tu coś na blogu wypisuje. Kartezjuszowe "myślę, więc jestem" obowiązuje nie tylko chrześcijan bo fakt istnienia jako osoby nie jest dogmatem jakiegoś kościoła tylko niezaprzeczalną prawdą. Ten serwer zaraportował mi dziś, że tu coś napisałeś - i nie jest to iluzja tylko fakt, bo Twojej istnienie jest faktem.

2. Nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że chrześcijanie twierdzą, jakoby świat był wytworem Szatana. Oczywiście są tu problematyczne pojęcia typu "świat", "Szatan", "wytwór". Są też dziwni "chrześcijanie", którzy wierzą w różne głupoty ale na ile ja znam się na tym to raczej uważają, że świat, a nawet wszechświat jest wytworem (stworzeniem) Boga. Szatan nie mógł stworzyć świata skoro jest jego częścią.

3. Dalej jest mi już trudno polemizować, bo mam tu wielki mętlik pojęciowy i sprzeczności w tekście. Bo niby kto to jest "brat mniejszy"? Roślinka? Kotek? Ale ja z moim kotem nie ma wspólnego ojca więc nasze braterstwo jest wątpliwe. Nie podejmuje się dyskusji bo nie znam znaczenia słów jakich używasz a jak mówi stare, chińskie przysłowie nie dyskutuje się z kimś, kto nie zna znaczenia słów. Dodefiniujmy więc co to osoba, życie, cierpienie, dusza, istota... uzgodnijmy słowa a będziemy sobie mogli dyskutować dochodząc do wniosków.

4. Z czasem to może pan Bóg nie ma problemu ale ja mam - jestem w czasie. Mam swój początek, mam dzień dzisiejszy, za chwilę zjem kolacje (mimo iż dla Boga może ona już jest zjedzona) albo jej nie zjem (nie wiem co Bóg na to) ale nie potrafię mieszać tych dwóch światów i wniosków z jednego stosować do drugiego. Nie potrafię.... i już.

W.

Eleanil, December 31, 2007 00:40 Skomentuj komentarz


Ułudą jest to, co nazywamy Dobrem a co Złem. Dobre Dobre/Złe Złe, granica między tymi pojęciami nie istnieje. A skoro nie istnieje, niemożliwe jest postrzeganie obiektywne (wiem, że pogląd dość "dziwny" i do polemiki), chyba, że liczą się intencje ale jak określić kogoś, kto mimo najszczerszych dobrych intencji popełnia zbrodnię? Dobry, czy zły? Ułudą może być wszystko, co robimy, co wynika z "objawionej" księgi Koheleta (Salomona), ułudą jest struktura symboliczna świata (a raczej mnogość struktur), która określa zasady postępowania , normy i prawdy. Ułudą jest nazywanie na przykład kiełbaski kiełbaską a nie świńską tkanką mięśniową zawiniętą w jelita (ułudą albo eufemizmem). W Ewangelii jest zapis "będą patrzeć a nie będą widzieli, będą słuchać a nie będą słyszeli, bowiem zatwardziałe mają serca" (piszę z pamięci więc cytat nie cytatowy, ale każdy może sobie sprawdzić)

Hmm.. może mi się coś walnęło ale na mszy (w kościele katolickim, jeśli to ma znaczenie) ksiądz twierdził że ziemia jest domeną szatana, ojca kłamstwa, a Królestwo Niebieskie dopiero nadejdzie...? Ale to religia dla mas, więc może dlatego nie było zbyt skomplikowane. Nie było mowy ani o tym, że już ziemia nie jest płaska, jest dużym (jak dla nas) kawałkiem skały lecącym przez kosmos wokół i wraz z dość znacznym skupiskiem płonących gazów (głównie wodoru i helu) i metali zwanym "słońcem" ani zająknięcia o DNA i jego (naszych?) funkcjach.

Bracia Mniejsi - św. Franciszek z Asyżu twierdził że Braćmi Mniejszymi ludzi (Dzieci Bożych) ale ostatnie badania genetyczne dowiodły, że najpierw Bóg stworzył Archeowce i Bakterie, z których dopiero rozwinęły się inne organizmy, w tym też Dzieci Boże.

A czas? Jak pisze ks. Michał Heller w "Pojmowalnym Wszechświecie", nasze organizmy rejestrują teraźniejszość jako 0.6 sekundy. Czas jest odniesieniem częstotliwości drgań wskazówki zegarka do częstotliwości wszystkiego innego.. więc iluzją

pozdrawiam.

w34, December 31, 2007 19:41 Skomentuj komentarz


1. skoro nie istnieje możliwość obiektywnego postrzegania to odbieram Twoje opinie jako opinie subiektywne. Masz prawo takie mieć - moje są zupełnie inne (choć też są subiektywne).

Dziwi mnie tylko dlaczego tak obiektywnie próbujesz się wypowiadać mówiąc, ze coś jest a czegoś nie ma. Może po prostu Ci się wydaje, że jest lub nie ma? Może niedługo będzie Ci się wydawać coś innego - ale najlepiej, abyś przekonał się, że jesteś w błędzie i poszukał jakiegoś mnie pokręconego (sprzecznego) światopoglądu niż ten zaprawiony wschodem panteizm.


2. Biblia to fajna księga ale można się nią posługiwać różnie. Coś mi się wydaje, że masz do niej stosunek zupełnie jak pijak do latarni: szukasz oparcia a nie światła. Poszukaj światła, zobacz o co w niej chodzi a nie przychodź z jakąś tezą i szukaj wypowiedzi, które przepadkiem pasują.

Ale masz racje - stan serca (a dokładnie stan serca w relacji z Bogiem Stwórcą) ma wpływ na zrozumienie, poznanie, na wiedzę, na umysł.


3. Na mszy... No coż - ziemia (dokładnie "ten świat") jest domeną Szatana, ale to wcale nie znaczy, że został przezeń stworzony.


4. ... wiesz - lubię i Franciwszka, i Hellera ale dogmatykę to sobie tworzę sam bo oni chodzili (i chodzą) z Bogiem jak im Bóg każe, a ja chodzę jak mi każe. Możemy się razem cieszyć ale z dogmatyka to ostrożnie.


5. Ale co najważniejsze - wróćmy do Memlinga, bo to jego obrazie jest ten tekst.

W.

ewelina, January 15, 2008 17:33 Skomentuj komentarz


Witam nawet fajna ta srrona tylko mało opisu potrzebuje bardziej szczegułowy Pozdrawiam i czekam na odpowiedz

NEBADON, July 19, 2010 13:14 Skomentuj komentarz


Na sądzie szczegółowym po śmierci każdy z nas będzie oceniany przez Trybunał Chrystusa na podstawie projekcji z naszego życia. Usłyszymy nasze grzechy oraz werdykt sądu głośno i wyrażnie. Sąd nie odbywa się na ziemi w miejscu śmierci i nie trwa w mgnieniu oka lecz trwa dłuższy czas, a my czekamy cierpliwie na koniec sądu.
Skomentuj notkę
1 lipiec 2004 (czwartek), 10:38:38

Miłość Boga

1. Cytat

Przezwyciężenie negatywnych uczuć, niezależnie od tego, czy maja one źródło w dzieciństwie, czy tez w obecnej sytuacji, wymaga czasu i wysiłku, ale zmiana jest możliwa. Podstawowa rzeczą, którą musimy zrobić, aby rozpocząć ten proces, jest akceptacja tego, co sadzi o nas nasz Niebieski Ojciec. Doktor Dick Dickerson, psycholog i chrześcijanin, jest autorem parafrazy 13 rozdziału Pierwszego Listu do Koryntian. Przez następny miesiąc codziennie rano i wieczorem odczytujcie te słowa na glos, a potem spróbujcie ocenić, jak się zmieniły wasze uczucia wobec samych siebie:

  • Ponieważ Bog mnie kocha, nieprędko straci dla mnie cierpliwość.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, wykorzystuje zdarzenia mojego życia, czyniąc z nich fundament mojego rozwoju.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, nie jestem dla Niego przedmiotem, który można posiadać lub którym można manipulować.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, nie czuje potrzeby, aby demonstrować Swa przewagę nade mną, ani mnie nie upokarza, aby dowieść Swojego znaczenia.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, zawsze staje po mojej stronie. Chce widzieć, jak się rozwijam i dojrzewam w Jego miłości.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, nie zsyła na mnie kary za każdy z moich licznych błędów.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, nie prowadzi szczegółowych rejestrów wszystkich moich grzechów ani nie wytyka mi ich przy każdej okazji.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, jest bardzo zasmucony, kiedy nie chodzę Jego ścieżkami, gdyż jest to dla Niego dowodem, ze nie ufam Mu i nie kocham Go w wystarczającym stopniu.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, raduje się, kiedy doświadczam Jego siły i mocy, i przez wzgląd na Jego Imię nie uginam się pod ciężarem życia.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, trwa przy mnie cierpliwie, nawet kiedy ja sam mam ochotę zrezygnować i nie rozumiem, dlaczego On ze mnie nie rezygnuje.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, ufa mi nawet wówczas, gdy ja sam sobie nie ufam.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, nigdy nie mówi, ze nie ma już dla mnie nadziei, a zamiast tego trwa przy mnie, kocha mnie i karze w taki sposób, że trudno mi pojąć glebie Jego troski o mnie.
  • Ponieważ Bog mnie kocha, nigdy mnie nie opuszcza, nawet gdy czyni to wielu moich przyjaciół.
H. Norman Wright, "Boza witamina C dla ducha" K. Collard Miller, D. Larry Miller  

2. Drobne uwagi

  • I nie wolno przy czytaniu (czy też afirmowaniu) tego zapominać, że Bóg jest święty i nie ma ani nie może mieć nic wspólnego z grzechem.
  • Nie wolno też zapominać o sądzie. Sąd to nic przyjemnego, jeżeli wybierając się człowieku czuje, iż w porządku nie jest i wyrok może być nieprzyjemny. Cieszę się iż Jezus powiedział, "(...) kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia." (Ewangelia Jana, rozdział 5 werset 25, za Biblią Tysiąclecia). Kto słucha i wierzy. Posłuszeństwo to ważna rzecz, podobnie jak wiara.
  • Jakoś takie codzienne powtarzanie sobie kojarzy mi się z mantrowaniem. Ja to wolę na rozum... wczytać, zapamiętać, przypominać sobie, powtarzać... Ale czy to nie jest to samo? W końcu dwie szabatowe świece nazywają się "słuchaj" i "pamiętaj".

3. Fakty

  • Kabel KG1 ruszył. Można fakturować.
  • Bóg jest Bogiem, w którym nie ma zmian.

Kategorie: , _blog


Słowa kluczowe: Bóg, miłość


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
23 czerwiec 2004 (środa), 10:15:15

Naród tak bardzo wybrany

Pewien Żyd, czując iż życie jego szybko przemija i wiedząc iż przyjdzie mu za uczynki dokonane być niechybnie osądzonym do kolegi, również Żyda powiedział: „Jeżeli, co daj panie Boże Boga nie ma to chwała Bogu. Ale jeżeli, co nie daj Boże Bóg jest to niech nas ręka boska broni.

Żyd nie może być ateistą, bo normalny ateista mówi: "Boga nie ma" a żydowski mówi: "Panie Boże, Ty nie istniejesz".


Kategorie: kawały, Izrael, _blog


Słowa kluczowe: ateizm, wiara, Izrael, Bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
27 kwiecień 2004 (wtorek), 09:53:53

Refleksja o Biblii

Biblia to ciekawa księga.

Jeżeli miałbym dziś napisać o czym jest to napiszę tak: Biblia to księga o ludziach i ich relacji z Bogiem, przy czym w przeciwieństwie do Koranu nie wybiela ona bohaterów ale pokazuje ich takimi jakimi byli. Opis tych relacji jest o tyle inny niż w zwykłych książkach, gdyż oprócz strony ludzkiej wyjaśnia również stronę Boga. Czytamy więc się nie tylko o motywacjach Dawida, Mojżesza czy też Świętego Pawła ale również o motywacjach, zamiarach, odczuciach i uczuciach Boga, gdyż Bóg te swoje tajemnice chciał właśnie nam poprzez Biblia nam objawić. I to właśnie jest w Biblii szczególne - poprzez Biblię mamy wgląd w serce Boga, może zorientować się o co jemu chodzi, a ponieważ to On jest Stwórczą wszechświata możemy zorientować się o co chodzi na tym świecie.

Skoro Biblia przedstawia relację pomiędzy osobami (wybranymi ludźmi - bohaterami biblijnymi o osobą Boga) my jako czytelnicy możemy się teraz na podstawie tej relacji uczyć. Możemy wyciągać wnioski troszkę na zasadzie: jak Fidel Bogu tak Bóg Kubie.

Odnajdywanie zasad a potem przyjęcie założenia, że skoro w życiu Mojżesza działało to zadziała również w moim daje nam możliwość, że pomimo iż Boga nie widzimy (co jest jedną ze smutnych konsekwencji grzechu człowieka) możemy chodzić z nim w przyjaźni i być pewni, że to nasze ziemskie chodzenie przeistoczy się niedługo w chodzenie w jakiejś innej, lepszej rzeczywistości gdzie Boga będziemy mogli nawet więcej niż tylko oglądać.


Kategorie: Biblia, _blog


Słowa kluczowe: Biblia, Mojżesz, Bóg, ludzie, relacja z Bogiem


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
19 kwiecień 2004 (poniedziałek), 17:35:35

Religia a chrześcijaństwo

Religia odpowiada na pytanie co należy zrobić Bogu aby Bóg na nas patrzył dobrze. Oczywiście każdy człowiek może mieć inną koncepcje Boga, bóstwa, lub czegoś co za ważniejsze, silniejsze od siebie uważa. Religia nie musi zajmować się tym określeniem, bo religia to takie przypodobanie się, podskakiwanie do, a podejmowanie działań jakie ludzie chcąc ze słabszej pozycji, które podświadomie wyczuwają przeskoczyć na pozycje lepsze, silniejsze, na których oczekują znaleźć się w lepszej relacji ze swoim Bogiem.

Religijni ludzie modlą się więc, próbują żyć dobrze wcześniej wymyślając co to dobrze może oznaczać, czasem mniej klną, czasem poszczą w piątek, żyją według jakiś zasad, jednego dnia coś czynią a innego czegoś nie czynią, np. w piątek nie jedzą czegoś a w niedziele chodzą gdzieś, gdzie zachowują się w określony sposób. Albo nie przechodzą pod drabiną, zwłaszcza gdy czarny kot przebiegnie im drogę, bo przecież czują się słabsi w relacji z nieznanym im światem duchowym.

Wszystko to robią, ale nie daje im to pokoju, nie daje pewności, bo któż to może wiedzieć na pewno jak ten świat duchowy działa? Skoro więc nie mają pewności, to starają się bardziej i bardzie, ale z drugiej strony pozwalają sobie na to czy owo o czym wiedzą, że dobre tak do końca nie jest. W końcu raz się żyje i co to za życie bez grzechu!

Chrześcijaństwo religią nie jest! Przynajmniej nie jest w takim znaczeniu jako opisałem powyżej. Chrześcijaństwo w ogóle nie zajmuje się tym, co człowiek może (lub musi) uczynić dla Boga gdyż człowiek dla Boga nie może uczynić nic!

Chrześcijaństwo to po prostu przyjęcie tego, co Bóg zrobił dla człowieka a zrobił on wszystko aby człowiek przez tą przepaść grzechu mógł przejść a właściwie mógł być przeniesiony na stronę właściwą. A Bóg tak umiłował świat, że syna swojego dał aby każdy kto w niego wierzy, nie zginał ale miał życie wieczne. I ten Syn w kluczowym momencie powiedział: wykonało się! Wykonało się i jest załatwione - po właściwej stronie, czyli blisko samego Stworzyciela możemy być, wystarczy przyjść i radować się z tego zaszczytu.

 

Piątek w Sorento, z podziękowaniem dla Aki'ego.


Kategorie: ewangelia, _blog


Słowa kluczowe: religia, chrześcijaństwo, Bóg, Biblia


Komentarze: (6)

Żelazny, April 20, 2004 19:38 Skomentuj komentarz


Zgadzam się, że można być zbawionym bez "bierzcie i jedzcie", nawet bez wiedzy, że jest Jezus. Zgadzam się, że trwanie we Wspólnocie i łamaniu chleba jest skutkiem przyjęcia MIŁOŚCI.
Ale pomyśl, jeśli pokochasz, to chcesz jak najczęściej i jak najwięcej BYĆ z osobą, którą kochasz. Nie trwasz we Wspólnocie i łamaniu chleba, aby wypełniać rytuał, aby się podobać Bogu, ale dlatego, że kochasz, a tu się z Nim spotykasz.
Tym też różni się modlitwa cghrześcijanina, że w przeciwieństwie do pogan nie modli się, aby wpłynąć na bóstwo, coś wybłagać, zmienić decyzję bóstwa, ale szuka SPOTKANIA, BLISKOŚCI.
Moje chrześcijaństwo, to religia przyjęcia MIŁOŚCI i szukania Jej. Znajduję MIŁOŚĆ we Wspólnocie i Łamaniu chleba. Myślę, że Jezus nie bez powodu tak to poukładał...

anonim, January 16, 2009 10:20 Skomentuj komentarz


Widzę, że nie wyobrażasz sobie innego bycia razem z NIM niż "bierzcie i jedzcie". No cóż - może to przez Twoje zboczenie zawodowe.

w34 -> Żelazny, April 19, 2004 23:43 Skomentuj komentarz


Zasmuciło mnie to co napisałeś. Sam nie wiem co zrobić, polemizować, udowadniać, olać i zostawić... nie wiem.

Wiem natomiast, że można żyć w przyjaźni z Bogiem bez "bierzcie i jedzcie" oraz bez "na tobie Piotrze" i można tak z tego powodu, że ofiara Jezusa jest w pełni wystarczającym zaspokojeniem sprawiedliwości Boga.

To o czym piszesz, i jedno i drugie jest efektem chodzenia w przyjaźni z Bogiem a nie jej warunkiem. Ktoś, kto przeżyje odkupienie z grzechu poprzez ofiarę Jezusa będzie wyrażał swój stan poprzez łamanie chleba oraz trwanie we wspólnocie - ale to będzie skutek jego usprawiedliwienia a nie jego przyczyna.

A Ty w tym uproszczeniu mylisz skutek z przyczyną i mieszasz, mieszasz, mieszasz sprowadzając chrześcijaństwo do jeszcze jednej, może lepszej bo bliższej Prawdy religii.

Przecież z tego co napisałeś można wywnioskować, że chcąc żyć w przyjaźni z Bogiem należy trwać w Kosciele i korzystać z sakramentów a to znowu da się sprowadzić do mojego zapisu: co należy zrobić aby Bóg patrzał na nas dobrze.

Wiedz więc, że nic nie możesz zrobić poza współdziałaniem z łaską Boga i rozsupłaj ten metlik poprzez zachwycienie się tym co zrobił dla Ciebie Jezus. Nie szukanie recepty na zbawienie w postaci prostych równań brzmiących: zrób to + rób to, bo jakieś 2 tysiące lat temu próbowali to zrobic faryzeusze i wszystko było juz fajne, tylko nie zauważyli jak Mesjasz do nich przyszedł.

Proszę Cię - przemyśl to jeszcze raz uważnie, wszak jak ten Nikodem "jesteś nauczycielem w Izraelu" ciąży więc na Tobie poważna odpowiedzialność, którą sam unieść chciałeś.

Żelazny, April 19, 2004 18:06 Skomentuj komentarz


Zgadzam się, że pierwszym etapem kerygmatu jest PRZYJĘCIE Miłości Boga (wyrazem tej miłości jest sam JEZUS), przepraszam za uproszczenie.
Ale trzeba dodać i to, że Chrześcijaństwo to również "bierzcie i jedzcie, to jest CIAŁO MOJE" i "Na Tobie Piotrze zbuduję Kościół mój".
Co można zapisać:
Chrześcijaństwo = m.in. EUCHARYSTIA + WSPÓLNOTA

Wybaczcie makabryczne uproszczenie...

Kasiek, January 15, 2009 21:01 Skomentuj komentarz


"Chrześcijaństwo to po prostu przyjęcie tego, co Bóg zrobił dla człowieka ..."
Gdybyż to było takie "po prostu" ...
Gdybyż nie trzeba było tak walczyć o to "przyjęcie" z samym sobą ...
Gdybyż ...
Gdy ktoś próbuje mnie przekonać, że coś jest "po prostu" przestaję mu ufać ...

w34, January 16, 2009 10:21 Skomentuj komentarz


Nie ufaj mi i nie wierz... ja sobie tu spisuje przemyślenia tylko po to aby być inspiracją do dalszych przemyśleń na temat komu ufamy i komu wierzymy.

* * * * *

Czytanie czegoś, co się samemu napisało 4 lata temu jest inspirujące.
Skomentuj notkę
8 kwiecień 2004 (czwartek), 15:39:39

Dobro, radość, przyjemność

  1. Będąc w ciekawym sklepie muzycznym kupiłem płytę, która - jak myślałem - spodoba się mojemu koledze. Kupiłem ją, a wczoraj mu ją podarowałem. Wstępne przesłuchanie (na PeCecie) sprawiło nam nieco radości i wykazało iż kolegę prezent ucieszył. Zrobiłem więc koledze przyjemność.
  2. Kilka godzin później pojawiła się refleksja: Czy zrobiłem dobrze? Czy jemu zrobiłem dobrze? A może zrobiłem sobie dobrze? A czy da się to jakoś zobiektywizować?
  3. Aby przedyskutować problem potrzebne są takie pojęcia:
    • Radość
    • Przyjemność
    • Dobro

    Jak się ma jedno do drugiego? Czym jest radość czym przyjemność a czym dobro?

  4. Z wszystkich tych pojęć jedyne, które udało mi się kiedyś zdefiniować brzmi tak:

    Dobro to stan rzeczy w jakim Bóg chce aby się one znajdowały.

    I teraz widać już skąd moje wątpliwości. Czy Bóg chciałby aby dawać sobie prezenty? Czy podoba mu się, jak sprawiamy sobie radość? Czy chciałby abyśmy cieszyli się dobrą muzyką? Czy chciałby aby ludzie tworzyli muzykę a inni im za to płacili? Czy Bóg akceptuje cenę 80zł za krążek CD? A czy akceptuje to, że zanim podarowałem sam kilka razy wysłuchałem a co gorsza potem (o zgrozo) wsadziłem w swojego kompa i zrobiłem z płyty pliki mp3?

  5. Pojęcia radość i przyjemność są trudniejsze, gdyż odnoszą się do stanów psychicznych osoby więc trudno je obiektywizować. Ale czy się nie da?
  6. Czasem wydaje mi się, że żyjąc tu na ziemi, chciałbym czynić dobro. Niestety, nie potrafię, nie wychodzi mi, co chwile przytrafiają mi się wpadki i okazuje się, że to co robię nie jest czynieniem dobra (wg mojej definicji) a jedynie sprawianiem sobie przyjemności. Moje działania są więc bardzo głęboko ukrytym i dobrze zamaskowanym hedonizmem. Odkrywając to muszę przyznać się, że nie potrafię czynić dobra a skoro ten cel jest nie realizowalny to czynienie nie może być celem mojego życia. Zresztą kim ja jestem aby porządkować ten świat.
  7. Wnioski:
    • Celem życia nie może być czynienie dobra (wg. powyższej definicji), gdyż jako człowiek nie jestem wstanie ani tego celu osiągnąć ani nawet do jego realizacji się przybliżyć.
    • Od czynienia dobra, a więc ustalenia właściwej relacji między rzeczami we wszechświecie jest Pan Bóg. On wie jak to zrobić, On to może zrobić, chce to zrobić, robi i zrobi.
    • Celem życia nie powinien być hedonizm. Patrz notka  Hedonizm (z cyklu: zabawa w słowa) z 4 marca. Niestety, za często jest na czym się łapie. 
    • Celem życia nie może być szczęście o czym pisałem 20 stycznia w notce "Cel życia". Zresztą szczęście jako cel jest bliskie hedonizmowi choć na pewno bardziej politycznie poprawne.
    • Celem życia może i chyba powinno być posłuszeństwo Stwórcy.
  8. Płyta o której mowa to Mocca Flor grupy Quadro Nuevo. Gorąco polecam.
  9. Mimo tych wątpliwości natury egzystencjalnej dalej zamierzam kupować dobre płyty na prezenty.
  10. Cytat z Świętego Pawła:

    (...) Ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię.

    Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre.  A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech.

    Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka.

    A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.

    Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? 

    Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś - prawu grzechu.

    List do Rzymian, rozdział 7 wersety od 14

  11. A za oknem słonko.

Kategorie: , _blog


Słowa kluczowe: dobro, Bóg, filozofia, radość, przyjemność, etyka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
13 luty 2004 (piątek), 17:53:53

Życie i nieŻycie

Zadając pytanie o wielkie światowe tragedie, o holokaust, wojny, trzęsienia ziemi, zamachy z 11 września, moskiewski teatr i metro oraz o wszystkie inne wydarzenia, które media kwitują zdaniem iż "znowu zginęło tylu niewinnych ludzi" warto pamiętać o jednym: dla Boga nie ma ofiar. Dla Boga każdy człowiek jest żyjący i Bóg wszystko to kiedyś sprawiedliwie rozliczy.

W trakcie rozmowy o ludziach zmarłych Jezus powiedział o Bogu, że „nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych" (Mk 12.27).

thx: wagon-turysta

Kategorie: holocaust, _blog


Słowa kluczowe: holocaust, Bóg, życie, holokaust,


Komentarze: (4)

?, February 15, 2004 18:11 Skomentuj komentarz


czyżbyśmy poznali namiary w34?

w34 -> inteligent, February 15, 2004 00:17 Skomentuj komentarz


----- Original Message -----
From: "Wojciech Apel"
To: (...)
Sent: Monday, August 18, 2003 3:56 PM
Subject: Re: Czasami zazdroszczę katolikom

> Czasami chciałbym tak umieć.
> Umiec nie myśleć.
> Po prostu, w niedziele odwalić swoje,
> a w poniedziałek juz być "normalny".
> Ja tak niestety nie potrafie.

1. Nie wierze, żebyś tak chciał. Jesteś myślący i to Ci odpowiada więc nie wierze, że chce być niemyślący. Rozumiem jednak, że zakończenie Twojego listu było jedynie jakąś hiperbolą mającą na celu podkreślenie niemyślenia osób które opisałeś wcześniej.

2. Jesteś myślący więc wymyśliłeś, że skoro jacyś tam (napisałeś: katolicy) zachowują się w sposób niezrozumiały dla Ciebie to znaczy, że nie myślą.

3. Pewnie w wielu wypadkach masz racje - tak to jest, że ludzie nie myślą a przynajmniej niewiele myślą o rzeczach ważnych zadawalając się myśleniem o rzeczach małych. To dobry opis otaczającego nas świata - niestety.

4. Zwróć uwagę, że to iż jakaś grupa ludzi nie myśli a tylko na głupca przyjmuje (albo tylko udaje, że przyjmuje) za prawdziwe jakieś twierdzenie wcale nie przesądza o prawdziwości lub nieprawdziwości tego twierdzenia.

5. Twierdzenia należy badać a ludzie niemyślący (o których pisałeś) tego nie robią - myślę, że to już ustaliliśmy. Ustaliliśmy też, że jesteś myślący pewnie więc badasz wartość niektórych twierdzeń. Mam nadzieje, że robisz to na podstawie innich źródeł niż obseracja ludzi o których pisałeś.

Pozdrawiam

Wojtek

wojtek -> inteligent, February 13, 2004 23:51 Skomentuj komentarz


Skoro pytasz, to pozwól, że odpowiem. Nie tylko próbowałem założyć ale też wierzyłem w to przez ponad 20 lat swojego życia. Potem przemyślałem to, przemyślałem do dokładnie, próbowałem założyć, że jest inaczej niż zakładałem wcześniej a na koniec nie pozostało mi nic innego jak odrzucić poprzednie założenia i wierzenia i uwierzyć, że Bóg jest. Tak mi się zmieniło i obecnie, od prawie 20 lat wierzę, że jest.

Tak wiec jestem bogatszy bo znam poznałem praktyczne realizacje obu systemów, przy czym teraz zauważam, że wierzenie iż On jest wymaga znacznie mniej wiary niż wierzenie, że Go nie ma.

inteligent.blog.pl, February 13, 2004 22:05 Skomentuj komentarz


a nie probowales, moj drogi, zalozyc w swych przemysleniach, ze boga moze nie byc.
chocby tylko i zalozyc, nie uwierzyc w ta jakze uwlaczajaca Twej ideologii mysl, ale zalozyc chociaz na chwile i prawdziwie sie zastanowic, co wtedy?
Skomentuj notkę
7 luty 2004 (sobota), 13:36:36

Człowiek, Kościół, Bóg

1. Zawsze ważniejsza jest relacja człowieka z Bogiem niż z Kościołem.

2. Dlaczego? Bo to chodzący z Bogiem ludzie tworzą Kościół a nie Kościół sprawia, że przez przynależność do niego ludzie są wierzący (czy też chodzą z Bogiem).

3. Dygresja ta dotyczy Kościoła Chrystusowego a nie różnych widzialnych ludzkich organizacji na literę "K".


Kategorie: katolicyzm, _blog


Słowa kluczowe: Bóg, Kościół, człowiek, relacje, tożsamość


Komentarze: (6)

w34 -> Michal, February 9, 2004 00:44 Skomentuj komentarz


Drogi Michale

Kwestię myślenia twórczego czy też odtwórczego przeanalizuj proszę na swojej własnej wypowiedzi. Proszę, zastanów się na ile jest ona oparta na Twojej twórczości wynikającej z Bożego Objawienia zawartego w Piśmie Świętym a na ile jest odtwórczym powtarzaniem wytworzonej przez innych ludzi teologii.

Moja twórczość przekonała mnie, że Bóg dał mi wszystko co jest potrzebne do zbawienia i z wszystkiego tego mogę korzystać. Wszystko to dał każdemu człowiekowi i to dał tak, że nie jest to uzależnione od jakichkolwiek działań innego człowieka, choć dobra rzeczą jest miłość braterska realizowana właśnie w Kościele, również w postaci rzeczy o których pisałeś.

Nie chcąc tu jednak toczyć teologicznej dysputy, jeżeli jest to Twoim życzeniem gotów jestem przedyskutować z Tobą listownie te tematy. Jestem dla Ciebie dostępnym pod adresem w34@blog.pl

Wojtek (w34)

michał, February 9, 2004 00:09 Skomentuj komentarz


co za ludzie :-) miałem kiedyś tego człowieka za myślącego twórczo - a nie odtwórczo - za myślącego konstruktywnie, heheh wyszło że chrystus ustanowił instytucję kościoła - i dodał że nie jest ona ważna :-) co tam z sakramentami :-)))) Tak się nie da niestety, of cors, nie chodzisz do kościoła dla księdza - ale ten ksiądz ma łaskę dać ci ciało boga, odpuszczenie grzechów itp rzeczy w chrześcijaństwie niezbędne :-)

krisper, February 8, 2004 22:54 Skomentuj komentarz


To takie gadanie , że czerwień jest czerwieńsza od zieleni. Tematy ci się kończą, czy rozpaczasz?

wings, February 8, 2004 10:08 Skomentuj komentarz


dokładnie tak... Bóg to jedno a Kościół to drugie... może to dziwne ale wierzę w Boga i a coraz mniejszym zaufaniem darzę instytucję "kościoła" i często sobie muszę powtarzać : "To Bóg jest ważny i do niego tu przychodzę
a nie do księdza, któremu wydaje się, że jest pępkiem świata" czasem policzę do 10... zatopię się w myślach i modlitwie bo inaczej się nie da...

dwajot, February 7, 2004 18:45 Skomentuj komentarz


nawet kazik w piesni "moja wiara" porusza ten temat...

i taka racja
koscioly tylko sa instytucja zrzeszajaca ludzi nic ponad...

strach "wiernych" przed nieznanym, pcha ich slepo do posrednika jakim jest kosciol...

a kazda religia ma swoj prawa itd itd...
poprostu to jest nie zła zabawa

khan-goor, February 7, 2004 14:12 Skomentuj komentarz


tyś jest skałą...
Skomentuj notkę
31 styczeń 2004 (sobota), 12:33:33

List o wierze

Niedawno napisałem tu list o miłości, a teraz publikuje list o wierze. Pewnie następny powinien być o list nadziei ale niestety, takiego jeszcze nie napisałem (może nie było do kogo).

 

From: w34@blog.pl
To: (...)
Sent: Saturday, January 10, 2004 4:56 PM
Subject: moja odpowiedź 

Witam

Napisałeś do mnie, przeczytałem i teraz zastanawiam się co Ci odpisać bo skoro szukasz u mnie recepty to ja muszę, na podstawie tego co napisałeś przeprowadzić dobrą diagnozę a może i przepisać receptę jednak czy załapiesz się na moje rady, to już tylko Twoja osobista decyzja.

 I co my tu mamy. Pozwól, że Cię zacytuje Twój list:

> (...) Zawsze bylem wierzacy, wlasciwie to źle
> powiedzine. Po prostu wiedzialem ze jest Bog,
> ze Jezus byl synem Boga... Wierzylem czy tez
> wiedzialem na swoj sposob, nie zawsze nauki kosciola
> katolickiego trafialy do mnie...

No - to jest pewien materiał do postawienia diagnozy. Ale napisałeś jeszcze:

> (...) Jednak ostatnio moja wiara czy tez wiedza oslabla...
> Otoz nagle wszystko stalo sie takie racjonalne,
> wszystko da sie wytluamczyc, policzyc... stworzenie
> swiata, czlowieka... Nagle w tej wizji swiata zabraklo
> miejsca w ktorym znajduje sie Bog... (...) w tak
> racjonalnym az do bolu swiecie wszystko mozna udowodnic...
> Objawienia, proroctwa... setki racjonalnych wyjasnien...

 

Przeczytałem, pomyślałem, i moja diagnoza jest taka: ta Twoja pierwsza wiara i druga niewiara toczą się tylko i wyłącznie na poziomie intelektualnym. Pasuje Ci, albo Ci nie pasuje: wierzysz że Bóg jest albo wierzysz, że go nie ma. Rozsądne jest to lub rozsądne jest tamto - zależy jakie argumenty masz za za jakie masz przeciw.

Wiesz co o tym myślę? Wszystko to jest jest elementem Twojego światopoglądu, który możesz być taki lub inny ale na Twoją relacje z Bogiem to nijak nie wpływa. Choć właściwie nie - wpływa w ten sposób, że będąc od Boga daleko jeszcze bardziej się od niego oddalasz, choć może lepszy byłby taki obraz: będąc daleko zamurowujesz drzwi, które przestają być Ci potrzebne, a którymi możesz do niego się dostać. Przedtem miałeś te drzwi otwarte, ale przez nie nie przechodziłeś. Wierzyłeś ale to też nie jest to o co chodzi w tym czymś Bogu.

A o co właściwie Bogu chodzi? Ano o to, żeby mieć z Tobą bliską relacje, aby pewne rzeczy robić razem, abyś w jakiś sposób się do niego ustosunkował a może nawet współpracował traktując go jak osobę, która ma swoją wolę, charakter, humory, plany a nie jak idee, która może jest i piękna ale jest martwa. Bóg po prostu chce abyś go traktował tak jak Stwórca powinien być traktowany. Jeżeli jednak tego nie robisz (bo np. nie chcesz) to nie musisz - wszak jesteś wolny. Traktowanie go z wiarą ale jako martwą idee i niewiara to praktycznie to samo. Niczym się nie różni niemodlenie od modlitwy bez gotowości działania z jego strony. Bóg chciałby aby po
modlitwie było oczekiwanie na jego działanie ale takie, jakie on chce co niekoniecznie będzie zgodne z tym co zamawiał modlący.

Spróbuję opisać jaśniej jeszcze tą różnice. Wyobraź sobie, że jesteś chłop żonaty i w pewnym momencie musicie się z żoną rozdzielić (siła wyższa), ona wyjeżdża daleko, nie ma telefonów, poczty, listów, paczek, wiadomości. Wyobraź sobie sytuacje lekko wojenną, albo (nie wiem ile masz lat i na ile to do Ciebie przemówi) ale np. w latach 50-tych, za Stalina ludzie znikali: przychodzili panowie z UB i człowiek przestawał istnieć. Może siedział w więzieniu, może był już na Syberii a może był już zabity - nie wiadomo. Może to właśnie była Twoja żona a Ty nie wiesz nic, przez rok, dwa, pięć, dziesięć. O tym że masz żonę wiesz tylko z pamięci, obrączki i świadectwa papierowego w szufladzie, zdjęć. Nie wiesz czy żyje, nie rozmawiacie, nie macie żadnej relacji poza tym, że "wierzycie" w swoje istnienie. To co się teraz wydarzyło w Twoim życiu to jest to, że zacząłeś żyć tak jakbyś żony nie miał. Zaczynasz sobie racjonalizować swoją pozycję (na pewno zginęła w podróży) i układasz sobie życie bez niej.

A przecież można inaczej: można (o ile można) ruszyć w podróż, zacząć szukać dlatego, że chcę się mieć z nią relacje. Można chcieć mieć relacje, chcieć rozmawiać, wymieniać myśli, dzielić uczucia, dotykać, razem przezywać troski i radości. Ale będą daleko można podjąć decyzje: chce być z nią (i poszukiwać) albo nie chcę z nią być i czego konsekwencją będzie niewiara, że można do niej powrócić, że powrót będzie dobry albo że w ogóle ona jeszcze żyje.

Z Bogiem jest właśnie tak: ON chce mieć z ludzi relacje i to relacje, której pewnym obrazem jest relacja małżeńska. On tego chce ale czy ludzie chcą? Ludzie po pierwsze wyjechali od Niego do dalekiego kraju i tam sobie siedzą (powiedzmy, jak góral co za chlebem pojechał do USA - góralu, czy ci nie żal?). Ludzie siedząc daleko zaczynają zachowywać się różnie: jedni to racjonalizują i uważają, że są już samotni i przez to wolni, inni tęsknią i gotują się do powrotu, do szukania drogi. Ale zwróć uwagę bo to jest ważne - decyzja należy do nich?

A jaka jest Twoja decyzja? Bóg chce mieć z Tobą bliską relacje ale czy Ty też ich chcesz? I olej teraz te wszystkie intelektualne wykręty, że stworzenie świata, że ewolucja, że wielki wybuch, że tylko materia albo inne nowoczesne badana, które próbują dowieść, że Bóg jest albo Boga nie ma. To nie ma znaczenia dla Twojej decyzji, którą muszi podjąć sam: czy chcesz mieć z NIM relacje?

 

Z Bogiem jest jeszcze tak, że On w swej doskonałej (tylko się teraz nie śmiej) miłości daje na totalną wolność. Nie chcesz - proszę bardzo, jesteś wolny, ale jeżeli chcesz to Bóg czeka, jak tylko wykonasz krok w jego kierunku to On od razu na Ciebie zwróci uwagę, też się przybliży. Obiecał przecież, że szukającemu da się znaleźć. Ale czy Ty jesteś szukającym go?

Moje osobiste świadectwo mówi tak: jak Ty zaczniesz go szukać to On cię znajdzie. A wierz mi, te wszystkie te racjonalne rzeczy co je można wytłumaczyć bez Niego z Nim tłumaczą się dużo, dużo lepiej. Ja jestem umysł ścisły: elektronik, trochę fizyk, trochę historyk i zapewniam Cię, że koncepcje biblijne zastosowane do świata wymagają znacznie mniej wiary niż koncepcje ewolucjonistów. Wiem, bo sprawdzałem. Wiem, bo czytałem. Wiem, bo wiem jakiej argumentacji używają naukowcy aby udowadniać materializm i wiem, że przyczyną ich oszustw (a ewolucjonistów na tym ostatnio często łapano) jest kwestia moralna a nie naukowa. Ale zostawmy naukę - ważne pytanie jest, czy chcesz mieć z Bogiem bliską relacje. Czy chcesz z nim rozmawiać, chcesz z nim współpracować, chcesz z nim przebywać, czy chcesz mówić innym jak to dobrze jest BYĆ z Bogiem. Czy chcesz wejść z nim w relacje przypominającą nieco małżeństwo.

Jeżeli nie - sprawa jest jasna. Nic nie musisz robić. Szatan (w którego istnienie ja osobiście wierzę) pomoże Ci zamknąć wszystkie drzwi dając do tego dobre, jeżeli chcesz to nawet naukowe argumenty. Zamkniesz drzwi, spalisz mosty, pogubisz mapy a nawet zapomnisz, że można było gdzieś iść, kogoś szukać, kogoś mieć. Zamiast tego dostaniesz zabawki, świecidełka, zamiast żony dmuchaną lalkę, zamiast miłości seks z prostytutką, zamiast zachwytu nad światem hałas i kolorowe światła dyskoteki. I jakoś to będzie, żyć nie umierać ... choć pewnie kiedyś będzie trzeba umrzeć.

 

Jeżeli jednak twoja odpowiedź brzmi "tak" to musisz wykonać pierwszy krok. Z nawróceniem (bo o nawróceniu będziemy rozmawiać) jest dokładnie tak samo jak z małżeństwem: możesz (#1) intelektualnie do tego podejść i wyracjonalizować sobie, że to dobra dziewczyna, wspaniała kandydatka na żonę, świetny charakter, dobrze gotuje, szmalowna rodzina, że będzie super. Ale takie wyracjonalizowanie (np. wierze intelektualnie, że Bóg istnienie) nie stworzy Twojej relacji z Nim. Wiedza, że dziewczyna jest super nie tworzy małżeństwa. Wiara w Boga nie czyni z Ciebie człowieka wierzącego. Przecież - jak sam piszesz - to już przerabiałeś.

Możesz też (#2) spotkać jakąś inną super dziewczynę, zakochać się i przeżywać z nią zachwyty, uniesienia, och i ach a nawet ech i co? .... i nic, bo to ciągle nie czyni z Was małżeństwa, nie powoduje, że jesteście jedno. Emocje to fajna rzecz ale to za mało. Podobnie z Bogiem. Emocjonalne podejście do Boga zrobi z Ciebie fanatyka lub dewotę.

Ale możesz (#3) podjąć decyzje i tak jak w małżeństwie stanąć i powiedzieć tej drugiej osobie: "TAK, chcę być z TOBĄ i chcę tak do końca, bo taka jest moja decyzja, taka jest moja wola". To właśnie jest przysięga małżeńska i taką przysięgę możesz złożyć również i Bogu, tak po prostu ją wypowiadając mówiąc w kierunku nieba (niebo :-) to to na górze).

Zapewniam Cię, że te dwa pierwsze elementy, tzn. (#1) intelektualne stwierdzenie, że jest to dla Ciebie dobre oraz (#2) emocjonalne dopasowanie i uprzyjemnienie na pewno nastąpią bo Bóg to fakt, to rzeczywistość, to Stwórca, który Ciebie stworzył, On to wszystko ruszył a nie, że stworzyło się samo, nie wzięło się z niczego. On to stworzył i On najlepiej wie najlepiej jak to wszystko działa. Emocjonalnie (#2) też Ci wszystko zadziała bo ON jest MIŁOŚCIĄ wiec chce dla Ciebie dobrze nie tylko tu na ziemie ale i na zawsze (ale strzeliłem tu niezłe określenie czasoprzestrzeni. Dobre. Prawie jak w wojskowym kawale: "Kowalski. Macie sprzątać plac od tego drzewa aż do kolacji".).

Tak wiec do Ciebie należy odpowiedz na pytanie: czy chcesz? Do Ciebie należy podjęcie decyzji a potem zrobienie kroku i krzyknięcie do Boga: "Panie Boże, tu jestem, chcę się z Tobą zaprzyjaźnić, chcę Cię poznać, chcę żyć bliżej Ciebie a najlepiej w Tobie boś Ty jest Bogiem, Tyś jest moim Stwórcą, Amen ('Amen' nie tłumaczy się na 'Enter' :-) ale na 'niech się stanie')". To jest moja recepta dla Ciebie.

Próbujesz?

W34


Kategorie: listy, światopogląd, _blog


Słowa kluczowe: wiara, światopogląd, Bóg, ateizm, teizm, racjonalizm


Komentarze: (3)

beliw, November 15, 2004 19:10 Skomentuj komentarz


ja sprobowałam i to byla najwazniejsza decyzja i najtrafniejsza,bo dopiero z Nim zaczelam podejmowac trafne decyzje.

krisper, February 4, 2004 18:42 Skomentuj komentarz


Jak tak się zastanowić to "Amen" i "Enter" to to samo, choć "Amen" jest może nieco bardziej życzeniowy, a "Enter" bardziej sprawczy;-)

okularnica, February 1, 2004 10:11 Skomentuj komentarz


Dziękuję.
Skomentuj notkę
20 styczeń 2004 (wtorek), 17:33:33

Cel zycia

1. Celem zycia nie jest, i chyba nie moze byc szczescie.

2. Dazenie do szczescia w zyciu jest niebezpieczne - latwo pokaleczyc siebie i innych.

4. Celem zycia jest, i powinno byc posluszenstwo Stworcy.

3. Szczescie moze byc efektem posluszenstwa Stworcy.

4. Szczescie, ktorego zrodlem jest Stworca okresla sie nie uzywanym juz slowem: "blogoslawienstwo".

5. Termin "blogoslawienstwo" wyszedl z uzycia (jest niepraktyczny) bo malo kto w tej chwili nie dazy do szczescia. Jest wrecz przeciwnie, wszystko zacheca nas do tego aby do szczescia dazyc. Wszystko tez na okolo zacheca nas do tego, aby Stworcy nie byc posluszny.

6. iPAQ nie ma polskich literek dlatego dziwnie sie to pisze i glupio czyta. Zupelnie jak na PDP-11.

Kategorie: filozofia, _blog


Słowa kluczowe: cel życia, szczęście, Bóg, Stwórca


Komentarze: (10)

w34 -> pepegi, January 24, 2004 23:58 Skomentuj komentarz


Oj, w trudną dyskusję się tu wspuszczamy - w dyskusje, w których przez wieki, na ten temat wymyślono i wiele i nic.

Ale przynajmniej wyjaśnie moje stanowisko aby ta notka była czytelniejsza.

1. Uważam, że ludzie mają na tyle wolności, żeby wybierać czy chcą, czy nie chcą służyć Stwórcy.

2. Czynników zniewalających człowieka jest na świecie wiele. Np. moje lenistwo to mój straszny ograniczacz, są też inne wiem, że nie ma takiego, który przeszkodziłby mi w wyborze o którym pisze powyżej. I myślę, że inni ludzie mają tak samo: mogą wybierać: z Bogiem czy też bez.

3. Bóg całkowicie szanuje nasze wybory a jeżeli pojawiają się u nas jakieś dylematy typu: Judasz, Nabuhodonozor, Hitler to trudno się je rozważa mając na uwadze, że Bóg jako Osobowy Absolut wie dużo więce - więcej, wie wszystko i to wszystko zawsze. I w tym wiedzeniu wszystkiego ma i realizuje swój plan. Jak więc może być, że On realizuje swój plan względem mnie a ja mimo to mam wolny wybór? Nie może to być a jednak jest.

4. Niejaki Kubuś Fatalista też się nad tym zastanawiał przy czym bardzo cwanie wykorzystywał te dylematy do swoich potrzeb. Można tak (i jest zabawnie) ale można uczciwiej i wtedy (wg mnie) jest jeszcze zabawniej, bo Bóg takie szczere postawy bardziej ceni. I tu właśnie dochodzimy do błogosławieństwa, które było osią mojej notki.

reptil, January 20, 2008 21:27 Skomentuj komentarz


"4. Celem zycia jest, i powinno byc posluszenstwo Stworcy."

Ciekawy jestem czy wiesz na czym owo posłuszeństwo polega.

w34, January 21, 2008 00:40 Skomentuj komentarz


Tak, na razie sobie z tą widzą radzę. Czasem lepiej, czasem gorzej ale radze. Niestety, lepiej wiem czym jest nieposłuszeństwo, bo organ zwany sumieniem wysyła odpowiednie impulsy czy też sygnały. Tak więc odpowiem twierdząco mimo iż oczka mi się zamykają taki jestem śpiący.

Ale dlaczego zadałeś takie pytanie to już nie wiem.

W.

red/wl (pepegi.blog., January 21, 2004 22:22 Skomentuj komentarz


Mhm. Jako zalecenia, poglądy - rozumiem, szanuję, w większości podzielam.

A co do tego nieświadomego służenia, to jednak jestem zdania, że Stwórca ma jakąś kontrolę nad nieświadomymi też, no i jeśli O nimi poniekąd steruje,to oni Mu mimowolnie służą.

"Jam jest częścią tej siły..." - cytat z Fausta bodaj brzmi znajomo. I postać choćby Judasza. Wiem, przykład skrajny i tendencyjny. Ale ogólnie, cokolwiek jest, od Niego pochodzi i Jemu służy, stąd moje sformułowanie o służeniu nieświadomym.

w34 -> red/wl, January 21, 2004 13:12 Skomentuj komentarz


1. Dziękuję, za poważne przemaglowanie tego tekstu. Wiem, że nad tym tematem muszę jeszcze poracować. To co widać powstało wczoraj, bardzo spontanicznie, spisane w samochodzie na iPAQ w sposób w jaki pojawiło się w moim umyśle.

2. Wypowiedź: "Nie jest i nie może być" jest moją opinią (można powiedzieć, że jest "luźnym przemyśleniem")a skoro jest opinią, a nawet pewnego rodzaju własnym zaleceniem to nie ma tu sprzeczności, którą wykazałeś.

3. Na Twoje ostatnie pytanie odpowiem tak: świadomość służenia Stwórcy jest warunkiem koniecznym służenia. Nie wyobrażam sobie służenia bez tej świadomości.

Świadomość ta ma jeszcze jedną ważną ceche: pomaga służyć tak, jakby Stwórca chciał aby mu służono. Jeżeli nie ma tej świadomości to służymy swojej wizji stwórcy, czyli de facto sobie.

4. Jeszcze raz chciałbym podkreślić różnicę pomiędzy szczęściem a błogosławieństwem. Szczęście można osiągnąć na wiele sposobów, błogosławieństwo tylko od Boga. Moim przekonaniem jest, że błogosławieństwo jest czymś lepszym niż szczęście. Lepszym i trwalszym a trwalszym zwłaszcza w kontekście wieczności.

5. Jeszcze raz dziękuję za rozwijającą dyskusje.

red/wl (pepegi.blog., January 21, 2004 12:20 Skomentuj komentarz


Ad 1. "Nie jest i nie może być"? To jest opinia, aksjomat, co to jest? Bo fakt faktem, co potwierdza pkt 5, dla wielu JEST celem. A jeśli jest, to automatycznie MOŻE być. I jeżeli już punkty 4, 3 i 4 (;->) są sformułowane tak zdecydowanie, to dlaczego nie pójść dalej i nie skorelować celu w postaci pojęcia "szczęścia" z pojęciem "służenie Stwórcy"? Służyć Stwórcy można na multum sposobów świadomie, pomijając fakt, że cokolwiek czynimy z jakąkolwiek intencją, jest służeniem Stwórcy, z definicji Stwórcy. I tu pochwaliłbym celność słówka "może" z pkt 3. Reasumując: wszyscy służymy Stwórcy, świadomie i nieświadomie, a niektórzy dzięki temu są szczęśliwi, zarówno pośród tych służących świadomie, jak i służących nieświadomie.

Czy uważasz, że ŚWIADOMOŚĆ służenia Stwórcy jest warunkiem koniecznym szczęścia? Bo ja nie wiem, co myśleć o tym.

w34 -> marekm, January 20, 2004 22:57 Skomentuj komentarz


1) Dziękuję za śliczny dowód. Lubię czytać dowody przez sprowadzenie do sprzeczności. Taka konstrukcja jest zawsze jasna i czytelna.

2) ... ale w Twoim dowodzie znajduję błąd. Źle odczytałeś moją tezę 3. Dążenie do posłuszeństwa _może_ być źródłem szczęścia ale wcale nie musi, z uwagi na suwerenność Stwórcy.

3) Wprowadzony przez Ciebie automatyzm:
posłuszeństwo => błogosławieństwo
moim zdaniem nie zawsze działa. Wiem za to, że działa:
Nieposłuszeństwo => przekleństwo.

4) Moja tez 2 (dążenie do szczęścia może być niebezpieczne) bierze się z obserwacji, zwłaszcza mojej, choć nie tylko mojej osoby. Po prostu dążenie do szczęścia (czy trywializując "przyjemności) powoduje, że klapy na oczy spadają, człowiek rusza w gonitwe i zapomina o zasadach, które może łatwo (podobnie jak ograniczenie do 70km/h na DTŚ) złamać a stąd już niedalego do pokaleczenia siebie i innych.

marekm, January 20, 2004 22:38 Skomentuj komentarz



Nie zgadzam sie ze zdaniem:

2. Dazenie do szczescia w zyciu jest niebezpieczne - latwo pokaleczyc siebie i innych.

Co argumentuje takim oto wywodem:

posluszenstwo Stworcy => szczescie (Twoja teza 3)
co po podstawieniu do (2) daje:
Dazenie do posluszenstwa Stworcy w zyciu jest niebezpieczne.

Z czym i Ty sie chyba nie zgadzasz :)

Hocus, November 18, 2009 21:40 Skomentuj komentarz


Stwierdzenie to sugeruje, że potrzeba bycia szczęśliwym, dążenie do szczęścia, jest generalnie czymś niewłaściwym.
A może człowiek szczęśliwy to (statystycznie) człowiek który lepiej służy Bogu? (choćby dlatego, że ma więcej czasu by się nad sobą i nad wolą Boga zastanowić).

Można np. zadać pytanie, czy więcej woli Boga jest w krajach Afryki, gdzie plemiona zamiast dążyć do szczęścia mordują się wzajemnie na rozmaite sposoby, czy w bogatej i hedonistycznej Szwajcarii.

Myśląc całkiem po ludzku, odpowiedź wydaje się prosta. Ale po chwili zastanowienia myślę, że jest jej (woli Boga) najpewniej po równo i tu i tu. Tylko Plan Stwórcy nieco inny. A z tego dla mnie wynika konkluzja, że dążenie do szczęścia wcale nie musi kłócić się z dążeniem do posłuszeństwa Bogu.

BTW: zdradzisz swój sposób na poszukiwanie "drogi posłuszeństwa"? Chodzi mi o sposób "pozytywny", co mam robić, a nie negatywny - gdy sumienie mówi "tego nie rób".

anonim, November 23, 2009 19:19 Skomentuj komentarz


Sposób pozytywny to razem "obcować" i dobrze, że ten termin brzmi w naszym języku tak dwuznacznie. Właśnie o taka dwuznaczność chodziło świętemu Pawłowi, gdy pisząc o relacji Bóg - człowiek przyrównywał ją do relacji małżeńskiej.

Jest taka rzeczywistość zwana przez chrześcijan Nowym Narodzeniem - wiem, że wielu jak Nikodem (nauczyciel Izraela opisany w ewangelii Jana, rozdział 3) nie łapie tego ale ja wiem, że to jest, bo jest to też od pewnego czasu moim udziałem. Po nowym narodzeniu przykazania z zakazów (nie kradnij) zmieniają się w obietnicę (nie będziesz kradł) przy czym niestety, wcale to nie oznacza, że nie będę kradł (wolna wola dalej pozostaje. Ale oznacza to tylko, że wielce nie chce mi się kraść, nie chce mi się, bo bardzo zmieniła się moja wewnętrzna motywacja.

Po nowym narodzeniu, gdy mniej jest mnie a więcej Jego można jak Paweł zawołać ... poczytaj w Gal 2.20 - i to właśnie jest ten pozytyw.

Nowego narodzenia teraz Ci życzę.

W.
Skomentuj notkę
4 styczeń 2004 (niedziela), 10:55:55

Ziemia obiecana #2 (z cyklu: to lubię)

Bucholc nie żyje! pan wie?... Miał fabryki, miał miliony, był całym hrabią i nie żyje!

A ja nie mam nic i jeszcze na jutro mam protestowane weksle, ale ja żyję!

Pan Bóg jest dobry, Pan Bóg jest bardzo dobry!

Władysław Reymont, Ziemia obiecana, rozdział XVI, w wersji filmowej kwestia wypowiedziana przez Dawida Halpem w czasie pogrzebu Bucholca.
  • Książkę poczytać można pod: http://monika.univ.gda.pl/~literat/ziemia/
    a ściągnąć spod adresu: http://e-biblioteka.pl/www/static/p.php?157
  • W ustach Żyda te słowa jakoś brzmią dziwnie. Chyba będzie to kolejny punkt do przemyślenia materiału pt: "Czy życie ludzkie jest najwyższą wartością?". Ostatnio artykuł JKM w Najwyższym czasie dał mi już do myślenia na ten temat, więc pewnie czas się za to zabrać na poważnie.

Kategorie: to lubię, film, _blog


Słowa kluczowe: Ziemia Obiecana, Reymont, Bucholc, śmierć, umieranie, Bóg


Komentarze: (2)

w34, January 5, 2004 14:43 Skomentuj komentarz


No jasne. Ciągle jestem zakręcony przez "Faraona".

Już poprawiam.

speedy, January 5, 2004 14:15 Skomentuj komentarz


bolesław prus????? jaki bolesław prus????
przecież to niejaki władysław st. reymont to napisał! chyba, że literaturoznawcy mówia teraz co innego...
Skomentuj notkę
16 grudzień 2003 (wtorek), 22:42:42

Dwa podejścia do rzeczywistości Boga

Jeżeli chodzi o rzeczywistość Boga, to wydaje mi się, że żaden człowiek nie może koło niej przejść obojętnie. Określić się trzeba, bo można nie mieć stosunku do Alberto Ginastery (współczesny kompozytor argentyński) ale to Boga, Stwórcy, którego obecność widać w stworzeniu całego świata to już jakoś ustosunkować się trzeba. Oczywiście może ktoś twierdzić, że go ten temat zupełnie nie dotyczy, ale takie twierdzenie też jest jakimś ustosunkowaniem się, co chciałem tutaj wykazać.

Wydaje mi się, że ludzie na świecie podzielili się w określeniu swojej postawy względem Boga na dwie grupy: 

Pierwsza grupa uznaje Boga jako Stwórcę, a co za tym idzie, ponieważ Stwórca jest jakby lekko nad człowiekiem (stworzeniem), podporządkowuje mu się w swoim życiu. Ludzie ci próbują żyć tak, jakby ten Stwórca był od nich ważniejszy, wpływał na losy świata oraz na życie ich i innych ludzi, którzy w jakiś sposób muszą się liczyć z Jego widzi mi się. Osoby takie pewnie będą się do Boga zwracać z prośbami, do niego formułować skargi i zażalenia, więcej: będą pewnie na te prośby, skargi i zażalenia oczekiwać jakiejś reakcji, bo w końcu Bóg, skoro jest Stwórcą mógłby tu jeszcze coś niecoś poprawić.

Ale chyba ważniejsze w tej chwili jest to, że osoby takie będą próbować odczytać jakie to zasady dla stworzonego świata taki Stwórca przewidział, i po odczytaniu tych zasad będą starać się je wdrażać z swoim codziennym życiu z takim to, lub innym skutkiem. Czy to właśnie jest bogobojnością? Wydaje się że Bogobojność (Bojaźń Pańska) to po prostu poważne traktowanie Boga-Stwórcy. Chyba udało mi się pierwszy raz zmierzyć z tym słowem.

Obraz wszechświata dla takich ludzi spróbowałem przedstawić na powyższym diagramie: zarówno Bóg jak i człowiek mieszczą się na nim w rzeczywistości wszechświata, przy czym strzałką zaznaczyłem podporządkowanie.


Druga grupa osób postępuje nieco inaczej, gdyż nie uznając Boga jako Stwórcy samemu musi zając najważniejsze we wszechświecie miejsce. Ludzie ci uważają, iż sami wszystko w jakiś sposób kreują  w otaczającej ich rzeczywistości, w której może, choć wcale nie musi znajdować się miejsce dla jakiegoś boga.

Jeżeli dla boga miejsca we wszechświecie nie starczy będziemy mieli doczynienia z klasycznym ateizmem: Wszechświat wypełnia materia, istotą rozumną jest człowiek i jeżeli nawet jakaś inna inteligencja gdzieś obok nas istnieje (np. małe zielone ludziki z przylatujące do nas Marsa) jest jest ona równorzędna nam i też jakoś tą rzeczywistość tworzy.

Jeżeli jednak w rzeczywistości znajdzie się miejsce dla Boga, sytuacja będzie o tyle zabawna, że oto mamy doczynienia z bogiem na usługach człowieka, a co próbowałem przedstawić na kolejnym diagramie. Taki bóg może się przedstawić bądź jako butelkowy Dżin (ten z lampy Alladyna, nie mylić z też butelkowym gin'em z tonikiem), jako bóstwo plemienne (Zeus, Światowid, albo ten, na którego niektórzy mówią Allah), czy też bardziej znanej u nas postaci kreowanego w niektórych religijnych środowiskach boga, który poza wysłuchiwaniem wyjątkowo nudnych kościelnych nabożeństw niewiele więcej może.

Ludzie tacy ateistami nie są, mają potrzebę boga więc jako kreatorzy go tworzą przez co są postrzegani jako ludzie religijni, czasem zabobonni, na pewno wierzący w rzeczywistość duchową, lecz mimo to w swoim życiu to oni są najważniejsi, oni podejmują decyzje, działania, ustalają zasady lub decydują, że inne zasady można łamać. Ciekawostką jest, że w tej grupie ludzi można spotkać większość psychologów, potrafiących podać geneze boga, oraz wielu teologów, którzy mogą boga pociąć na kawałki a to co zostanie wsadzić do pudełka.

Tak czy inaczej, ateizm czy też religijność, jeżeli Stwórca jest mniej ważny niż człowiek mamy doczynienia z bezbożność, która jest przeciwieństwem bogobojności (słowo pobożności ma swoje konotacje i jakby tu nie pasuje).

Opisałem więc dwie wykluczające się postawy a ponieważ wyczerpują one możliwe warianty wydaje mi się, że każdy musi się jednej z nich znaleźć.

 

Dodatki:

  • List do Rzymian, rozdział 1 wiersz 21
    Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi.
  • Parafraza rozdziału 1 Listu do Rzymian (notka "... na falach" z 4 lipca 2003)
  • Psalm 111 werset 10
    Bojaźń Pańska początkiem mądrości; wspaniała zapłata dla tych, co według niej postępują. (Biblia Tysiąclecia)

    Początek mądrości jest bojaźń Pańska; rozumu dobrego nabywają wszyscy, którzy rozkazanie Pańskie czynią. (Biblia Gdańska)

  • Wypowiedź Jezusa, zawarta w ewangelii janowej (6:37)
    Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę.
  • Grzegorz Trela: "W stronę anty-antyrealizmu" (filozofia.pl)

  • Idą święta! Święta to taki szczególny czas, w którym ujawnia się postawy względem Boga-Stwórcy ale i te drugie postawy traktujące Boga dość przedmiotowo. Mamy świętych mikołajów w stroju bikini, dość swobodne traktowanie alkoholem pasterki, totalną labe przed pornotelewizorem - w końcu bóg się rodzi i można z nim zrobić co tylko się chce.

Kategorie: światopogląd, apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: Bóg, światopogląd, apologetyka, ateizm, teizm, wiara, wiedza, racjonalizm


Komentarze: (2)

Grzegorz Trela, January 12, 2005 01:21 Skomentuj komentarz


Przeglądając internet, zauważyłem, że jest u Ciebie odsyłacz do mojego artykułu, zaciekawiłem się o co chodzi-stąd moja bytnośc tutaj (choć nie do końca rozumiem kontekst przywołania mojego artykułu). Zaprezentowana przez Ciebie analiza nie wyczerpuje spektrum mozliości - jest jeszcze jedno interesujące stanowisko (i wyzwanie poznawcze)--mianowicie stanowisko NONKOGNITYWIZMU, które nie jest ani bogobojne, ani bezbożne w sensie o jakim piszesz. pozdrowienia. G.Trela

w34, December 19, 2003 17:40 Skomentuj komentarz


Chyba sobie sam skomentuje, że powinno się tu pojawić takie śliczne słowo: egocentryzm.
Skomentuj notkę
20 listopad 2003 (czwartek), 11:39:39

Systemy etyczne

Ludzie używają różnych systemów etycznych. Każdy jakiś ma, bo musi mieć coś co w codziennym życiu pomaga mu odpowiadać na pytanie co jest dobre a co złe. Skąd jednak ludzie biorą założenia do tych systemów? Co jest ich pochodzeniem?

  1. Są tacy, co uważają, że pojęcie dobra i zła można głosować. Uważają, że ludzie w swej mnogości posiadają zbiorową mądrość i to co ustali parlament, czyli większa lub mniejsza większość, albo to co jest uzgodnione w powszechnym obyczaju (w kulturze) jako dobre jest dobre a co złe jest złe. Proste? Proste

    Polskie doświadczenia z demokracją są takie, że osobiście nie potrzebuję za bardzo komentować takiego podejścia  demokracja działa bowiem tak, że im więcej powiem miłych kłamstw w wyborach, im więcej naobiecuje i przyjemniejszy będę dla ludzi tym moje szanse będą większe. A potem okazuje się, że kłamcy (np. pan prezydent Kwaśniewski) mają określać do jest dobre a co złem a oszuści (np. posłanka Berger) osądzać innych oszustów.

  2. Są tacy, którzy szukają prawa w naturze. Ludzie ci zastanawiają się co wcześniej robiła ludzkość i zakładają, że skoro tyle przetrwała to pewnie robiła dobrze. Ludzie ci patrzą też co robią zwierzątka a ponieważ zwierzątka są takie naturalne, to pewnie robią dobrze. Analizują, patrzą, zastanawiają się a potem to kodyfikują w prawo i to co wyjdzie nazywają prawem naturalnym uważając, że ono określa co jest dobre a co złe i że powinno to być dla ludzi wiążące.

    W podejściu naturalistów ja osobiście wiedzę dwa problemy:

    • To co jest badane bardzo często już zależy od światopoglądu badacza. Badacz najczęściej szuka poparcia dla swoich teorii i jak często się okazywało w ostatnich czasach, jeżeli fakty przeczą teorii to tym gorzej dla faktów.
    • W naturze można znaleźć naprawdę dziwne zachowania: np. jakieś robaczki jeszcze przed urodzeniem się zjadają doszczętnie swoją matkę od środka. Jaki z tego wyciągnąć wniosek? W innym gatunku rodzeństwo zjada się nawzajem albo jest zjadane przez rodziców. Czy można to skodyfikować?

      Są przykłady monogamii (łabędź) i to takiej aż do śmierci; są przykłady pięknej poligamii (lew), gdzie samiec tworzy silną i trwałą rodzinę z wieloma samicami. Są też przykłady, że samiec nie tworzy rodziny a tylko zalicza na prawo i lewo wszystko co zaliczyć się da. Czy z tego można wyciągnąć z tego wnioski i zapisać je w naszym Kodeksie Rodzinnym? Oczywiście, że można - każdy może wyciągnąć takie jakie chce ale spójne to nie będzie.

  3. Są tacy, co uważają, że prawo pochodzi od jakiegoś autorytetu. Oczywiście chętnych do bycia autorytetem było w historii świata bardzo wielu. Niektórym udawało się przez jakiś czas nawet być autorytetem na dość sporych terytoriach przy czym niektórzy byli autorytetami bo inni ich za takich uważali (Konfucjusz) a niektórzy musieli tych innych do tego uznania zmuszać nie zawsze delikatnymi metodami (Stalin). Osoby te tworzyły prawo, określały dla innych co jest dobre i co złe, niekoniecznie samemu się tym ocenom poddając.
    Dostrzeżone problemy:
    • nie opanowano jeszcze metody wyboru autorytetu. Ciekawostką jest, że kiedyś (1947) poproszono Einsteina o to aby został Królem tworzonego właśnie Izraela. Skoro taki mądry to na pewno może być dla Żydów autorytetem na ziemi ostatecznym. Był mądrzejszy: odmówił
    •  Hitlera nie proszono aby został autorytetem ale wybrano w demokratycznych wyborach. Potem przez wiele, wiele lat miał bardzo duże poparcie Niemców, którym jak by nie było robił dobrze. Problem pojawił się dopiero w Norymberdze, gdzie przed sądem zderzyły się różne systemy etyczne. Linia obrony przywódców III Rzeczy była prosta: postępowali zgodnie z prawem swojego kraju, prawem, które wymyślił przywódca, Adolf Hitler. Jeżeli będzie ich się sądzić na terytorium Niemiec zgodnie z tym prawem to oni się nie obawiają niczego. Obrońcy pytali, dlaczego prawo angielskie, amerykańskie czy radzieckie ma być lepsze niż hitlerowskie? Na to pytanie szczególnie Rosjanom było trudno odpowiedzieć - wszak u siebie mieli swój autorytet - Stalina.
  4. Są tacy, co szukają autorytetu ale innego niż człowiek. W swym życiu szukają tego kanału informacyjnego, za pomocą którego Istota Z Zewnątrz Świata przekaże im i innym ludziom co jest dobre a co jest złe. Jeżeli Istota z Zewnętrz Świata pochodziłaby z Marsa (znaczy się Marsjanin) to jest predyspozycje do bycia autorytetem byłyby podobne do predyspozycji człowieka opisanego w punkcie 3, no bo niby dlaczego inny stwór, tylko dlatego że mieszka gdzieś daleko ma być mądrzejszy i moralnie lepszy niż jakiś człowiek? Co innego gdyby ta Istota objawiła się jako Stwórca Tego Całego Systemu! A to już coś innego. Taki Stwórca wie jak to wszystko co stworzył działa i pewnie jego wypowiedzi na temat zasad byłyby najlepsze.

    Problemy:

    • wielu ludzi ma, lub uważa, że ma objawienie od Stwórcy. Z tym czymś lub przekonaniem o tym czymś zaczynają się sami zachowywać jak autorytety opisane w punkcie 3. Co z nimi zrobić? Bush zna odpowiedź jeżeli chodzi o Ben Ladena: walczyć!
    • jak przeanalizujemy historię to znajdziemy wiele różnych kanałów informacyjnych twierdzących, że przekazują wiadomości od Stwórcy. Logika podpowiada, że jeżeli informacje z nich wychodzące są sprzeczne to co najmniej jeden jest z nich fałszywy. Jak je weryfikować? Jak znaleźć prawdziwe objawienie? Jaki jest numer telefonu do Pana Boga Wszechmocnego? Kto wie?

* * * * *

Każdy człowiek ma jakiś swój system etyczny. Fajnie jest, jeżeli jest on określony i gdy jego właściciel wie jakie jest jego źródło. Uważam, że dobrą rzeczą jest konsekwencja stosowaniu tego źródła: np. gdy pojawia się problem w ocenie czegoś tam, nie wiem jak się zachować, idę do źródła (Kodeks uchwalony przez demokratów, Prawo Naturalne naturalistów, Autorytet światowy lub ponadświatowy) i mam odpowiedź na pytanie co mam czynić.

Niestety, obserwacja mówi mi, że niewiele osób działa w ten sposób. Ludzie są jak chorągiewki na wietrze. Dziś wieje tak, jutro inaczej. System moralny mam taki jaki mi pasuje, a dokładnie jak mi dziś pasuje. Dzieje się tak, że to codzienna rzeczywistość kreuje system moralny osoby a nie osoba wpływa swoją moralnością na otaczającą ją rzeczywistość. Ot, taka obserwacja

Wymyślone i spisane, bo pierwszej lekturze komentarzy o tolerancji, ale należy nad tym jeszcze popracować.


Kategorie: etyka, _blog


Słowa kluczowe: etyka, filozofia, systemy etyczne, prawo naturalne, sumienie, dekalog, naturalizm, Bóg, autorytet


Komentarze: (10)

krisper->pepegi, November 21, 2003 20:14 Skomentuj komentarz


Problem polega na tym, że w ciągu mojego trzydziestoparoletniego życia nie spotkałem się z tym by hybryda światopoglądowa tworzyła jedną kupy się trzymającą całością. Ale jestem otwarty na propozycje. Jeśli masz coś takiego poukładane w sobie to pisze się na pierwszego ucznia. Dodam jeszcze , że moje próby kończyły sie zawsze, wcześniej, czy później fatalnie.

red/wl (pepegi.blog., November 21, 2003 12:47 Skomentuj komentarz


Polityka Kalego oznacza różnicowanie poglądów zależnie od sytuacji i naszych interesów za przeproszeniem partykularnych. Czyli raz tak a raz inaczej. A hybryda, jaką ja mam na myśli, zakłada wewnętrzną spójność i niezmienność systemu wartości, ale nie opartą na jednym źródle. Skubnąć tu, skubnąć tam i w sumie sobie z tego stworzyć patchworkową całość. Tracimy w ten sposób cechy ortodoksa, ale przecież nie to najważniejsze.

krisper->pepegi, November 20, 2003 23:41 Skomentuj komentarz


Hybrydy z definicji nie mogą być spójne i póki co nie ma odstępstwa od tej reguły. Brak spójności powoduje, że do problemów możemy sobie dopasowywać moralność. Np. raz możemy byc sobie zawziętymi humanistami, gdy np.chcemy używać prezerwatyw lub usunąć niechcianą ciążę, a za chwilę ortodoksyjnymi katolikami, którzy muszą jeść karpia w wigilię. ( Chociaż chyba już nie będą musieli, bo hierarchia coś tam z tymi postami kombinuje ). Innymi słowy wszystko sprowadza sie powoli do polityki Kalego.

krisper, November 20, 2003 22:52 Skomentuj komentarz


Współczesny świat w tym względzie jest zwariowanym kołem. Wielość systemów etycznych, które przetoczyły się przez mózgi ludzkie, spowodowała zupełny zanik autorytetów na każdym poziomie, począwszy od rodziny a skończywszy na absolucie. Dodatkowo tworzone hybrydy w stylu new ege ten mętlik w głowach powiększają powodując, że człeczyna naszego wieku nie ma solidnej bazy do której mógłby się odwołać, a nawet nie wie gdzie mógłby jej szukać. I jaki problem człowiekowi w takim stanie wmówić, że czarne jest białe? Przykład pijanego Kwaśniewskiego na cmentarzu żołnierzy polskich chociażby. Czy teoria ewolucji, której to uczą nas w szkołach jako najpewniejszy pewnik, a nikt tak dokładnie nie wie jak owe wielkie odkrycia rzekomo potwierdzające tą teorię dokonano.

kinius, November 20, 2003 19:11 Skomentuj komentarz


a i jeszcze slowko wg mnie najwazniejsza jest milosc ,daje ona najpiekniejsze prawa ktorymi jesli sie kierujemy w zalozoeniu ze milosc jest dobra ,jestesmy szczesliwymi ludzmi

kinius, November 20, 2003 19:08 Skomentuj komentarz


hej widze ,ze masz ambitnego blogasia takie tematy to u mnie zadko goszcza a o etyce to sie jeszcze nie wypowiadalam jako ze kieruje sie zasada na czym sie nie znam to nie pisze ,bo na ogol to i tak ludzie maja mnie za wariatke ,wiec lepiej pisac to co sie stalo i cieszyc sie chwila :P a jeszcze slowko do poprzedniej noteczki ja tez lubie faraona :) najlepsza polska ksiazka :) bo na ogol podobia mi sie francuskei ksiazeczki :) pozdrawiam wpadnji jeszcze kiedys :*

kurwa, October 2, 2006 12:23 Skomentuj komentarz


kurwa kurwakurwakurwa kukurwa kkurkurwa kurwawa kurwaurwarwa kurwakurwa kurkurwa kurwawakurwa kurwa kurwakurwakurwa kurwakurwa kurwakurkurwakurwa kurwa kurwawa kurwakurwa kurwakurwa kurwakurwakkurwa kkurwa kurwaurwaurwa kurwa kurwakurwa kurwa

w34, October 2, 2006 15:29 Skomentuj komentarz


Niewiele wiem, ale wiem:

http://www.google.pl/search?q=zobacz+co+robi%C4%85+inni+ludzie&hl=pl&lr=&start=9
195.205.64.8
Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 6.0; Windows 98;

w34 -> pepegi, November 20, 2003 16:42 Skomentuj komentarz


Aby ocenić, czy system etyczny jest dobry czy zły należało by mieć jakiś metasystem etyczny, służący do oceny takich systemów. Nie znam takiego systemu, więc nie mogę używać określeń "dobry" czy "zły" w znaczeniu moralnym.

Systemy można oceniać np. na zgodność z logiką i wtedy jest mowa o "spójnych" lub też nie systemach.

red/wl (pepegi.blog., November 20, 2003 16:28 Skomentuj komentarz


no i system hybrydowy, łączący elementy wyżej wspomnianych. czy on naprawdę jest taki z gruntu zły?
Skomentuj notkę
5 listopad 2003 (środa), 18:31:31

Błogosławiony (z cyklu: zabawa w słowa)

1) Można zacząć tak: Błogosławiony, znaczy po prostu szczęśliwy.

2. Problem w tym, że błogosławiony ma nieco inny wydźwięk niż szczęśliwy używane w powszechnym użyciu. Błogosławiony znaczy szczęśliwy szczęściem, którego pochodzenie jest u Boga. To źródło szczęścia stanowi różnicę w znaczeniu tych dwóch słow.

3. Ciekawa uwaga pewnego pastora: słowo błogosławiony jest używane w tej chwili wyłącznie w kontekście kościelnym. Poza kościołem już zupełnie nie funkcjonuje, a przecież jeszcze nie tak dawno tak nie było.

4. Zastanawiałem się ostatnio nad przysłowiem: "pieniądze szczęścia nie dają" oraz różnymi powiastkami o znaczeniu wręcz przeciwnym. Wywnioskowałem coś takiego: pieniądze mogą dać szczęście, jeżeli źródłem bogactwa jest Bóg. I na odwrót: jeżeli źródłem bogactwa jest ten z ogonem, czyli pieniądze pochodzą ze zbrodni, kradzieży czy oszustwa to posiadacz takich pieniędzy zamiast się nimi cieszyć i radować będzie ciągle pragnął i pożądał żyjąc do tego w ciągłym strachu przed utratą czegoś, co daje mu pozorne bezpieczeństwo, władze i znaczenie.

Pieniądze mogą być błogosławieństwem, ale mogą być też przekleństwem i niby to brzmi jak truizm, ale w kontekście moich poszukiwań znaczenia słowa błogosławiony takie truizmy czasem coś obrazują.

5. Można by się teraz zabrać za przekleństwo choć już od razu widać, czym będzie się ono różnić od nieszczęścia. Ciekawostką jednak jest, że przekleństwo jest jeszcze w powszechnym użyciu.

Kategorie: zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: błogosławiony, błogosławieństwo, szczęście, Bóg, przekleństwo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
28 październik 2003 (wtorek), 18:10:10

Jak działają ludzie?

Po lekturze kilku listów, oraz kilku naprawdę interesujących rozmowach jakie miałem przyjemność przeprowadzić przez ostatnie kilka dni wpadłem na pomysł aby to po prostu narysować.

Rysunek pierwszy przedstawia obraz idealny. Wydaje mi się, że tak powinno to być, ale czy dobrze mi się wydaje? Może wyjaśnię. Wydaje mi się, że człowiek mądry stara się rozpoznać i poznać otaczającą go rzeczywistość (rzeczywistość rozumiem jako wszystko zawsze i wszędzie, choć widziałem już lepsze definicje). Na podstawie tego rozpoznania mądry człowiek kształtuje swój światopogląd, z którego już bezpośrednio wypływa jego styl życia.

Kolejność wpływania jednego na drugie przedstawiam na rysunku, który wydaje się być naprawdę prosty.

rzeczywistość, światopogląd, styl życia

Ale czy rzeczywiście tak jest? Przecież ludzie których spotykam działają zupełnie inaczej. Najczęściej styl ich życia determinuje to w co wierzą, choćby z takiego powodu, że tak im jest wygodniej. Najczęściej światopogląd nijak się ma do rzeczywistości, choć co światlejsi są wstanie uwierzyć, że to ich myślenie kreuje tą rzeczywistość. Częściowo mają racje - wszak człowiek może kawałkami kształtować otaczający go świat, problem jednak jest w tym, że tylko kawałkami. Na pewno człowiek nie wierzący w Boga (lub swobodne elektrony) swoją niewiarą nie jest wstanie spowodować, że Bóg zniknie (lub prąd przestanie płynąć) jeżeli przypadkiem do tego czasu jeszcze istniał (lub płynął).

Drugi obrazek przedstawia więc tą kłopotliwą relacje: Człowiek głupi chce zmienić rzeczywistość poprzez swoje wierzenia - niestety, ta ostatnia wpływa na niego pomimo jego starań obrazując ograniczoną moc człowieka.

rzeczywistość, światopogląd, styl życia

Oczywiście jest też grupa osób, która ignoruje pojawiające się sprzeczności pomiędzy światopoglądem a rzeczywistością twierdząc, że jeżeli fakty się nie zgadzają to tym gorzej dla faktów, ale czy taka postawa jest mądra? Nie - dlatego nazywam tych ludzi głupcami i ich konflikt z rzeczywistością przedstawiam na rysunku poniżej.

rzeczywistość, światopogląd, styl życia


Kategorie: filozofia, apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: rzeczywistość, światopogląd, styl życia, Bóg, prawda, mądrość


Komentarze: (6)

krisper, October 31, 2003 17:10 Skomentuj komentarz


Człowiek mądry... Człowiek głupi... W tym właśnie problem. Człowiek rodzi się mały, bezbronny, nie wiadomo właściwie jak widzi, jak słyszy jak myśli, choć niektórzy mówią, że wiadomo. I co dalej? Ano właśnie. Człowiekiem mądrym, bądź głupim to on się dopiero stanie. Ktoś i coś będą mu w tym pomagać. Poznanie może być bezpośrednie, gdy coś widzimy, dotykamy itp. Pośrednie, gdy ktoś nam np. mówi. Lub refleksyjne, gdy wyciągamy wnioski z zarejestrowanych przez nas danych. Do tego trzeciego potrzebne są nam instrumenty, które nabywamy dzięki ogólnie można to nazwać edukacji. A ta niestety zależy nie tylko od nas, ale od światopoglądu naszych opiekunów w przeważającej mierze. Tak że model idealny choć fajny to niepełny jest niestety.

Paweł, August 10, 2006 12:08 Skomentuj komentarz


Panie Krisper!!


Chyba nie rozumie Pan podstawowych zasad percepcji Panie Krisper(wg. Pana poznanie). Gdy ktoś coś umiemy robić praktycznie nazywamy to proceduralizacją, a gdy ktoś nam przedstawia teorię to nazywamy to mamy do czynienia procesem deklaratywnym. Nie ma czegoś takiego jak poznanie refleksyjne. Z każdego bodźca wyciągamy wnioski zarówno z bodźca "dotykowego" jak i "słuchowego". Ponadto słowo "edukacja", którego Pan użył jest nie dosyć, że niepoprawnie użyte to jeszcze zawarte jest w złym kontekście. Wiadomo bowiem, że na człowieka składa się nie tylko wychowanie, ale też geny (w psychologii natywizm". A "edukację" zdobywamy w szkole radziłbym na przyszłość to słowo zastępować wychowanie.

Pozdrawiam

w34 -> eKasia, October 30, 2003 10:42 Skomentuj komentarz


Pytanie: czy namieszałaś?

Odpowiedź: TAK!

:-)

Spoznilam sie z kome, October 30, 2003 03:46 Skomentuj komentarz


Sporo czasu zajęło mi rozmyślanie, do jakiej grupy ludzi ja należę.. i… już wiem… Zmusiłeś mnie do zastanowienia się nas sobą… Dziękuję:*
P/s Ale czy „głupcy” to nie za odważne słowo? Niech każdy żyje swoim życiem, to w końcu osobista sprawa każdego człowieka. Kształtowanie takiego czy innego zachowania rozpoczynamy już w chwili narodzin. Jest, więc ono w nas bardzo głęboko zakorzenione i nie jest łatwo je zmienić… Wiesz, w rzeczywistości możesz być bardzo blisko z tymi „głupcami”, wasze przekonania nie przeciwstawiają się sobie, lecz PRZECIWNIE! Bardzo często się uzupełniają. Postaraj się zrozumieć punkt widzenia drugiego, jeżeli ten drugi ktoś zrozumiał, co ty jemu przedstawiłeś. Bardzo często wielu ludzi byłoby gotowych przyjąć prawdę, ale odrzuca Twoją „prawdę”. Czy musisz mieć monopol na prawdę? Ona istnieje niezależnie od ciebie, przywłaszczając ją sobie, tylko ją przesłaniasz i zaciemniasz…Każdy ma skłonność do stawania się takim, za jakiego go uważasz i jak go traktujesz. Jeżeli o kimś myślisz bardzo źle, to nie ma sensu byś próbował na niego oddziaływać….
O Bose, ale namieszałam…;-))) Ale co tam.. ENTER:-)))))

wings, October 29, 2003 10:34 Skomentuj komentarz


hm....no to dałes mi do myślenia...Pozdrawiam :):):)

Paweł, August 10, 2006 12:21 Skomentuj komentarz


Panie Marcinie!!
Z niektórymi pkt Pana wypowiedzi się zgadzam. Głównie chodzi mi tutaj o rysunek drugi, a raczej o tekst należący do tego rysunku. Ładnie Pan to ujął - gdy to przeczytałem pierwszym moim skojarzeniem było "moherowy beret". Chociaż w Polsce nie zawsze można w tym wypadku mówić o ograniczonej mocy człowieka :). Natomiast w całym Pańskim dywagowaniu na temat wpływu człowieka na rzeczywistość i rolę światopoglądu nie podoba mi się jego nadmierne uproszczenie (Odsyłam do pierwszego rozdziału książki Rollo May "Psychologia i dylemat ludzki"). Szkoda, że w komentarzu nie moge zawrzeć rysunku przedsawiającego to o czym Pan pisał i to co Pan tak bardzo uprościł. W zamian postaram się to napisać, a płynne i nieprzerywane przeczytanie tego tekstu oznacza życie człowieka: oaihfdoeiuhfldfkhjioweyutofhv,xcnvsjkldhfoiweufopiuqweiruweoityhjfhdgsdjklhgflisdgfwuertoierygjfhjkskdhgouiewygfoweiutrweiutiorgjhskljhsdklghiweryutoirghjflkshgsjfhgoleiuiowyutoiwyureyhtgshglkjsdhlkghjoiweryuitgohrodisjhgieuwiotpqwioroqwerjfdklasfhjsdlkgjhfdogyhkljxcbvhnjkdfhgugyhuroeiyhtoiwehjgflgfjweiugfweityhgdfslgjkslndigsuroighujoiufdhglsiogeupwioutfpweoiutskflghjsklgweouigopirutoireytguhflgskdjgfopwieutoirweytgiflsghla;sdouieoputpwoiuretioerhgjfldgoeuipituroye. Oczywiście życie człowieka jest jeszcze bardziej skomplikowane bo nigdy nie wiemy jaka literka bedzie następna. Proszę to przemyśleć.


Pozdrawiam
Skomentuj notkę
22 wrzesień 2003 (poniedziałek), 13:21:21

o diable i o Bogu

To ważny kawałek:

o Bogu:
On naprawdę chce zapełnić wszechświat mnóstwem małych wstrętnych kopii samego Siebie - stworzeń, których życie, w miniaturowej skali będzie jakościowo podobne do Jego, ...

o diabłe:
... nie dlatego, żeby je wchłonąć, ...

o Bogu:
... lecz dlatego, że ich wola dobrowolnie dostosowuje się do Jego woli. ...

o diabłe:
... My potrzebujemy bydła, które w końcu mogłoby stać się żerem; ...

o Bogu:
... On potrzebuje sług, którzy w końcu mogliby stać się synami. ...

o diabłe:
... My chcemy chłonąć, ...

o Bogu:
... On chce rozdawać. ...

o diabłe:
... W nas jest pustka i chcielibyśmy ją zapełnić; ...

o Bogu:
... On jest pełny i przelewa się.

o diable:
Celem naszej walki jest świat, w którym nasz Ojciec z Otchłani wchłonąłby w siebie wszelkie pozostałe istoty ...

o Bogu:
... nieprzyjaciel pragnie, żeby świat był pełen istot z Nim wprawdzie zjednoczonych, lecz mimo to zachowujących swą odrębność.

Znowu analizuje ten kawałek C. S. Lewis'a, z książki "Listy starego diabła do młodego", gdyż ładnie przedstawione są w nim cele Boga, względem ludzi. Większy kawałek


Kategorie: apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: diabeł, szatan, Lewis, C.S.Lewis, zło, istota zła, Bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
20 wrzesień 2003 (sobota), 22:59:59

O diable (#2)

Mój drogi Piołunie

Dziwię się, jak możesz mnie pyta o to, czy koniecznie należy utrzymywać pacjenta w niewiedzy o twoim istnieniu. Ta kwestia przynajmniej w obecnej fazie walki, została rozstrzygnięta za nas przez Naczelne Dowództwo. Na razie winniśmy przyjąć taktykę ukrywania się. Naturalnie nie zawsze tak bywało. W rzeczy samej stoimy wobec okrutnego dylematu. Gdy ludzie wierzą w nasze istnienie, jesteśmy pozbawieni wszystkich przyjemności wynikających z bezpośredniego terroryzowania, i nie ma miejsca na czarnoksiężników. Z drugiej znów strony, gdy w nas wierzą, nie możemy z nich robi materialistów i sceptyków. W każdym razie do tej pory jeszcze nie.

Mam głęboką nadzieję, że we właściwym czasie nauczymy się, jak uczulić i umitologizować ich wiedzę do tego stopnia, by przemycić do niej to, co w gruncie rzeczy jest wiarą w nas (oczywiście nie nazywając tego w ten sposób), przy równoczesnym odgrodzeniu ludzkiego umysłu od wiary w Nieprzyjaciela. "Siła życiowa", kult seksu i pewne aspekty psychoanalizy mogą się tu przyda. Jeśli raz wyprodukujemy swe arcydzieło: Materialistycznego Maga, człowieka, który nie spożytkuje, lecz prawdziwie czci to, co nazywa mgliście "Siłami Natury", zaprzeczając jednocześnie istnieniu "duchów", wówczas koniec wojny będzie już widoczny. Na razie jednak musimy słucha rozkazów. Nie sądzę, by utrzymanie pacjenta w niewiedzy mogło ci sprawi dużo kłopotu. Dopomoże ci fakt, że "diabły" są przeważnie we współczesnej imaginacji osobistościami nader komicznymi. Jeśli w najmniejszym stopniu twój pacjent zaczyna podejrzewa twoje istnienie, zasugeruj mu obrazek czegoś w czerwonych trykotach i wytłumacz mu, że skoro nie może uwierzy w coś podobnego (jest to stara, podręcznikowa metoda wprowadzania ich w błąd), zatem nie może wierzy i w ciebie. (...)

Twój kochający stryj Krętacz.


(C.S.Lewis: "Listy starego diabła do młodego." - List VII.)

Kategorie: proza, apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: diabeł, szatan, Lewis, C.S.Lewis, zło, istota zła, Bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
28 sierpień 2003 (czwartek), 15:38:38

O diable ...

Dla nas istota ludzka jest przede wszystkim żerem; naszym celem jest wchłonięcie jej woli w naszą, powiększy sferę naszej osobowości jej kosztem. Lecz posłuszeństwo, którego Nieprzyjaciel wymaga od ludzi jest czymś zupełnie innym. Trzeba się pogodzić z faktem, że całe to rozpowiadanie o Jego miłości do ludzi i o tym, że Jego służba jest całkowitą wolnością, nie jest tylko (jakby sił w to chciało wierzyć) czczą propagandą, lecz przerażającą prawdą. On naprawdę chce zapełnić wszechświat mnóstwem małych wstrętnych kopii samego Siebie - stworzeń, których życie, w miniaturowej skali będzie jakościowo podobne do Jego, nie dlatego, żeby je wchłonąć, lecz dlatego, że ich wola dobrowolnie dostosowuje się do Jego woli. My potrzebujemy bydła, które w końcu mogłoby stać sił żerem; On potrzebuje sług, którzy w końcu mogliby stać się synami. My chcemy chłonąć, On chce rozdawać. W nas jest pustka i chcielibyśmy ją zapełnić; On jest pełny i przelewa się.

Celem naszej walki jest świat, w którym nasz Ojciec z Otchłani wchłonąłby w siebie wszelkie pozostałe istoty; Nieprzyjaciel pragnie, żeby świat był pełen istot z Nim wprawdzie zjednoczonych, lecz mimo to zachowujących swą odrębność.

C.S.Lewis, Listy starego diabla do młodego

A dlaczego to tu daje? Bo to prawda!


Kategorie: proza, apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: diabeł, szatan, Lewis, C.S.Lewis, Listy starego diabła do młodego, istota zła, Bóg


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
24 sierpień 2003 (niedziela), 14:11:11

Do czego Bóg Ci jest potrzebny?

From: w34@blog.pl
To: (...)
Sent: 23 sierpnia 2003, 14:11:41
Subject: Do czego Bóg Ci jest potrzebny?

Hej

> Moge zapytac do czego Bog Ci jest potrzebny ?

Dawno mi nikt tak dziwnego pytania nie zadał. Jest ono tak ciekawe, że pochłoneło cały mój czas przy porannym myciu garów. Ale do rzeczy.

Jeżeli byś pytał o odkurzacz było by mi łatwiej: odkurzacz mam po to aby było mi łatwiej sprzątać. Jak w chałpie robi się syf nie do zniesienia to biorę i odkurzam. Jak się nam zepsuł stary to kupiłem nowy. Ponieważ nowy nie pasował mojej żonie kupiliśmy kolejny, nieco lepszy.

Odkurzacz mam bo chce - ale wiem, że nie o odkurzacz mnie pytałeś. Pytałeś o Boga a z Bogiem to jest nieco inaczej. Słowo "potrzebny" użyłeś w sposób w jakim mógłbym go mieć albo nie mieć - w zależności od mojej wygody lub nie. Czy to na pewno pytasz o taką relacje?

Przełożę ją na inną osobę, choć nie do końca wiem na jakim przykładze będzie to o co mi chodzi najbardziej czytelne. Z żoną to dla niektórych jest tak jak z odkurzaczem, więc może lepiej spytam o rodziców. Mogę zapytać Cię do czego matka jest Ci potrzebna? Oczywiście, jeżeli jesteś dorosły możesz się odciąć od rodziny i powiedzieć "po nic" ale to zupełnie nie zmienia kilku istotnych faktów. Pozwól, że je wylicze:

#1. Istnieje taka kobieta, która jest Twoją matką. Niezależnie od Twojego zdania albo Twojego zapotrzebowania nie zmienisz faktu istnienia takiej osoby. Ona nie zniknie gdy będziesz twierdził, że wziąłeś się z kapusty.

#2. Jesteś jej synem swojej matki. Niezależnie od tego co myślisz, jaką podejmiesz decyzje i jakie podejmiesz działania to tej relacji nie zmienisz. Jak będziesz próbował wykazać, że nie jesteś to co najwyżej sprawisz jej ból, gdyż ona zna fakty, którym Ty zaprzeczasz.

Widzisz sam, że z osobami jest nieco inaczej niż z odkurzaczem.

Zanim więc odpowiem na zasadnicze pytanie "a po co mi ON?" spróbuję przekazać Ci ważna wiadomość:

To czy Bóg jest czy też go nie ma oraz to jaki ON jest nie zależy w żadnym stopniu od Twojej opini.

Bóg nie jest zobowiązany zniknąć gdy przestaniesz w niego wierzyć ani zamienić się w marchewkę, jeżeli zaczniesz wierzyć że Bóg jest czerwony. Chciałem napisać, że nasze poglądy nie wpływają na rzeczywistość ale dobrze jest jeżeli nasze poglądy są zgodne z rzeczywistością, którą można i należy badać (właśnie to teraz robimy).

Ja, w wyniku własnych badań doszedłem do wniosku, że Bóg jest i wydaje mi się, że conieco się o Nim dowiedziałem (znaczy się wiem, jaki On jest). To nie jest rzeczywistość a właściwie moja percepcja jej. Moje opisy publikuje w swoim notatniku, którego lektura przyczyniła się do naszej znajomości.

Skoro więc wiem, że Bóg jest i wiem nieco o tym jaki jest to muszę zbadać jaka jest a jaka może być (lub powinna być) relacja między nami. I znowu wracam do Twojego pytania "do czego Ci Bóg?". Jeżeli pełniłby funkcje usługową (taki Dzin z butelki - miła sprawa bo nie musisz odkurzać ani zmywać garów) to bym wiedział, Mówię rano: Panie Boże - śniadanie proszę. Potem oczekiwałbym uprasowanej koszuli, posprzątania rozwalonych gazet, zapełnienia lodówki ... ot, tak aby życie było przyjemniejsze. Problem w tym, że On nie jest Dzinem i z tego co wiem, nie chciałby być tak traktowany.

Z tego co wiem, nie jest też Bóstwem Plemiennym (takim Dzinem do wynajęcia), który owszem, wszystko to zrobi ale najpierw ustalmy cene (złotówki, ofiary, jakieś baranki na całopalenia albo msze lub modlitwy) za poszczególne usługi (wygrana w totka, uzdrowienie cioci, załatwienia dobrego męża dla Marysi i żeby Kowalskim zdechł ten pies).

Kim więc jest ten Bóg, którego znam? I tu znowu będę walił z grubej rury swoimi faktami, które brzmią bardzo dogmatycznie:

#1. Bóg jest wszechmocny - jego wolna zawsze może być zrealizowana.

#2. Bóg jest stworzycielem wszystkiego - a więc również mnie.

#3. Bóg jest miłością - czyli jego zamiary względem mojej osoby są dla mnie dobre.

Zwróć uwagę, że skoro moja percepcja Boga (czego wcale nie udowodniłem - po prostu daje Ci moje osobicte przemyślenia) jest taka, to pytanie "po co Ci Bóg?" nie jest do końca właściwe. Mógłbyś Jemu zadać pytanie "po co stworzył mnie" podobnie jak możesz zadać pytanie rodzicom o to, jaka była ich motywacja rodzenia dzieci ale skoro zadałeś mnie to pytanie muszę Ci odpowiedzieć, tyle tylko że troszkę je zmodyfikuje gdyż jak wykazałem - jest lekko niewłaściwe.

Zamiast więc "po co Ci ON?" odpowiem na pytanie: "po co wchodzę w relacje z Bogiem?". Ano po to, że z Bogiem warto utrzymywać stosunki. On sobie tego życzy, a wiem, że jego życzenia są właściwe, gdyż to On jest w tej relacji Bogiem a ja tylko człowiekiem.

Reasumując:

#1. Wiem, że Bóg jest i wiem, że tego faktu nie zmieni to co sobie myślę.

#2. Wiem kim Bóg jest i wiem, że On jest Stwórcą a ja stworzeniem. To ustawia naszą wzajemną relacje.

#3. Wiem, że Bóg chce aby z nim utrzymywać bliskie stosunki - więc staram się to czynić.

I to by było na tyle.

W34


Kategorie: listy, ewangelia, apologetyka, _blog


Słowa kluczowe: Bóg, odkurzacz, matka, istnienie, wiara


Komentarze: (3)

Sacra, August 24, 2003 21:20 Skomentuj komentarz


jestem zaskoczona! oczywiscie bardzo mile! niezwyle są twoje słowa... ktoś w księdze gości zapytał Cię czy jestes duchownym... ja nie zapytam... pogratuluję jedynie wyboru życia z Bogiem... to co piszesz jest tak bardoz prawidziwe i tak uzasadnione, że śmiem twierdzić iż natchnione... Niejeden doktro Kościoła nie powstydziłby się takich słów! pozdrawiam i czekam na więcej!

ad, April 6, 2013 15:58 Skomentuj komentarz


ble, ble, ble

a ja nie potrzebuje pośrednika w postaci boga aby być szczęśliwym!

Ja, May 3, 2013 18:30 Skomentuj komentarz


Zastanów się nad pojeciem "szczęście" i błyskiem dojdziesz do tego, ze to nieprawda. Że bez Boga to jest zadowolenie z siebe.
Skomentuj notkę
8 lipiec 2003 (wtorek), 10:40:40

Zabawa w słowa: Dobro (podejście drugie)

Definicja:
Dobro to stan rzeczy w jakim Bóg chce aby się one znajdowały.

Uwaga:
Względem mojej poprzedniej wersji tej ślicznej definicji poprawiam słowo "chciał" na "chce" bo coś mi się wydaje, że Bóg nie ma problemu z czasem, a zwłaszcza z czasem przeszłym.

Kategorie: zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: dobro, Bóg, filozofia


Komentarze: (1)

believe, November 10, 2004 16:40 Skomentuj komentarz



oj niema niema i dzieki mu za to =)
Skomentuj notkę
3 lipiec 2003 (czwartek), 15:04:04

Dobro

To bardzo trudne słowo, ale nie ma innego wyjścia, też muszę się z nim zmierzyć, bo często się go używa. Używa się go zarówno jako absolutu (to jest dobre), jak i wskazania kierunku w relacji (lepszy).

Definicja:
Dobro to stan rzeczy w jakim Bóg chce aby się one znajdowały.

Uwagi:

  • Taką wymyśliłem i chyba lepszej szybko nie wymyśle.
  • Z takiej definicji płynie prosty wniosek, że to Bóg określa co jest dobrem. I koniec dyskusji, bo nie dyskutuje się z Bogiem-Strówcą a już na pewno nie dyskutuje się z Nim o tym co jest dobrem. Dlaczego? To proste: stworzenie nie ma potencjały etycznego aby oceniać Stwórcę.
  • Patrz: zło. ????? !!!!
  • Z tego wynika też, że Bóg mając zamiary względem nas nas kocha, gdyż te zamiary są dobre. -> miłość.
  • Niedawno ta definicja wyglądała tak:
    Dobro to stan rzeczy w jakim Bóg chciał aby się one znajdowały.
    Bóg chciał w miejsce Bóg chce. Jest różnica? Tak.....
  • Ateistów, sceptyków, agnostyków bardzo przepraszam, ale nie potrafię stworzyć definicji dobra bez pojęcia Stwórcy, Boga, który wszystko stworzył.
  • No i jeszcze garść dogmatów:
    Dogmat #1:
    Wolne osoby, w wyniku swoich decyzji (aktów woli) sprzeciwiły się Bogu przez co zakłócony został porządek wszechświata - w miejsce wszechobecnego dobra lokalnie tego dobra może nie być, czyli obecne jest zło.
    Dogmat #2:
    Przeciwko Bogu wystąpił Szatan.
    Dogmat #3:
    Pierwsci ludzie: Adam i Ewa złamali prawo ustawione przez Boga.
    Dogmat #4:
    Szatan miał swój udział w grzechu pierwszych ludzi, ale to wcale nie zdejmuje z nich odpowiedzialności za ich decyzje, której konsekwencje obejmują od momentu upadku cały świat.

    ...

  • ...
 

Kategorie: Zabawa w słowa, _blog, fikisłowa, fikipedia, fiki


Słowa kluczowe: dobro, Bóg, filozofia


Komentarze: (1)

wojtek, May 18, 2018 14:24 Skomentuj komentarz


Dziś na fejsie......
No i mam kolejną, fajną, praktyczną definicję.

Dobro := coś, co daje mi korzyść.

Rzeczywiście, często jest używana w naszym społeczeństwie. Ja jednak będę się starał używać innej, bo to przyniesie mi korzyść :-)
Bo to co przyniesie nam korzyść jest lepsze :-)

Skomentuj notkę
2 lipiec 2003 (środa), 10:34:34

Teizm

Czas zając się też światopoglądami.

Definicja:
Teizm to system filozoficzny zakładający istnienie jednego, osobowego Boga będącego przyczyną wszystkiego co stworzone, znajdującego się poza i ponad stworzeniem a wpływającym na jego losy.

Myśli nieuczesane:

  1. Psalm 16:2
    "Mówię do Jahwe: Tyś jest Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą."
  2. Teizm, zakładający, że źródłem wszystkiego jest Bóg stoi w opozycji do humanizmu, wskazującego na człowieka jako najwyższą wartość. O materializmie też należałoby wspomnieć ale mi się nie chce.
  3. O ateizmie można krótko: "Rzekł głupiec w sercu swoim: nie ma Boga".

Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: Bóg, teizm, humanizm, ateism


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę

Stworzenie

Kontrowersyjna definicja

Definicja:
Stworzenie to ta część rzeczywistości, która jako stworzona przez Boga jest od Niego różna.

Dyskusja:

    1. Chyba mam tu sprzeczność w systemie !!! do poprawy !!!
    2. Stworzenie to rzeczowsnik, ale też czasownik, opisujący akt stworzenia. Popracować nad tym !!!!
    3. Patrz: rzeczywistość.
    4. ...

Przy okazji kilka dogmatów:

Dogmat #1:
Pan Bóg stworzył świat bo chciał. Może poprawniej było by wszechświat ale nie chce mi się wydłużać i straszyć tym wszech... Nie wiem dlaczego chciał go stworzyć, ale chciał a ponieważ mógł to stworzył.
Dogmat #2:
Stworzył go takim jakim chciał go stworzyć i powiedziane jest, że to co stworzył było dobre. Dobre więc były wszystkie stworzone byty jak i dobre były wszystkie relacje (związki) pomiędzy tymi bytami. Tak było na początu, gdy wszystko to było dobre, gdyż tak Bóg to stworzył.

Kategorie: fiki, _blog, fikipedia, fikisłowa, zabawa w słowa


Słowa kluczowe: stworzenie, bóg, rzeczywistość


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 lipiec 2003 (wtorek), 06:33:33

Bóg

Definicja:
Bóg to osobowy absolut, istota konieczna.

Dyskusja:

  • Proszę się nie śmiać, że zdefiniowałem. Nie zdefiniowałem (choć napisałem, że definicja). Po prostu w moim systemie filozoficznym (Fiki) tak to pojęcie rozumiem.
  • Patrz: teizm, stworzenie

Kilka pożytecznych dogmatów o Bogu:

Dogmat #1:
Bóg jest.
Dogmat #2:
Bóg jest wszechmocny.
Dogmat #3:
Bóg jest stworzycielem wszystkiego.
Dogmat #4:
Bóg jest miłością.

Listę tych dogmatów pewnie kiedyś nieco rozwinę.


Kategorie: fiki, _blog, fikisłowa, fikipedia


Słowa kluczowe: bóg, fiki, stworzyciel, stwórca


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
21 czerwiec 2003 (sobota), 11:17:17

Bezbożność

Nad bezbożnością pracowałem w Zakopanem? Dlaczego tam? Bo była piękna zima, A. jeździła na nartach, a ja próbowałem podnieść kapitał w naszej spółce.

Definicja:
Bezbożność to nieliczenie się z wiecznymi konsekwencjami własnych czynów.

Uwagi:

  • Kiedyś to samo nazwałem głupotą i teraz wydaje mi się to dziwne.
  • A co jak się popracuje nad przeciwieństwem - czy mądrość ma coś wspólnego z wiecznością? Tak! Pewnym elementem mądrości jest działanie w najdłuższym możliwym horyzoncie, w horyzoncie wiecznym (jest coś takiego?) bo do wieczności stworzył nas Bóg.
  • Patrz: Afera Rywina.

Kategorie: zabawa w słowa, _blog, fiki, fikipedia, fikisłowa


Słowa kluczowe: bezbożność, filozofia, Bóg


Komentarze: (2)

Bezbożnik, February 3, 2004 10:08 Skomentuj komentarz


Obawiam się że mylisz pojęcia. Bezbożność i głupota to dwie różne rzeczy. Polecam "Między wiarą i rozumem" o. Bocheńskiego i definicję mitu w tej wartościowaj książce :) Ludzie wierzą w rzeczy na które nie ma dowodów np. w zombie pojedyńcze, zombie grupowe w przyszłości, w zajście w ciążę bez bara-bara :) i inne podobne mity - co nie oznacza że są głupi. Po prostu rozum i wiara to rzeczy które ani nie idą w parze, ani nie są swoim zaprzeczeniem. Myślenie że jest inaczej jest i ciasne umysłowo i ... nieprawdziwe.

Zen, June 18, 2006 21:29 Skomentuj komentarz


Bezbożność to przeciwieństwo pobożności.
Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.