Kategoria: ekonomia


31 marca 2021 (środa), 15:55:55

Niesprawiedliwą mamoną czyńcie sobie przyjaciół (List do JG)

No to piszę list:

 

Drogi J.

Oj. Długi list, ale teraz mam w końcu chwilę czasu, nie chcę tematu olać więc biorę się i odpisuję.

Zrobię studium i będę używał do tego tekstu z Tysiąclatki (choć pamiętaj, że w wersecie .9 jest błąd: nie ma być "przyjęto" ale "przyjęli"). Ale jednocześnie będą używał współczesnych nam pojęć z naszego świata, więc potrzebuję tu mojej parafrazy, którą przygotowałem chyba w 2003 roku. Przeczytaj ją abyś złapał mój język|:

Jezus coachując swoich mentee omówił takie case study:

Pewien bogaty człowiek trzymał swój kapitał we własnym funduszu powierniczym. Rada nadzorcza funduszu zarzucili prezesowi zarządu (CEO), że nie zachowując należytej staranności działa na jego szkodę uszczuplając aktywa.

Rentier zwołał Radę, która wezwała prezesa i wypowiedziała mu kontrakt, jednocześnie żądając przeprowadzenia audytu i przedstawienia zbadanego sprawozdania finansowego.

Prezes, będąc już na wypowiedzeniu zastanawiał się nad dalszą swoją karierą: "Co robić skoro tracę tak dobrą posadę? Nie zostanę przecież księgowym, a iść na zasiłek się wstydzę. Wiem co uczynię aby przyjęli mnie na równie dobrze płatną stanowisko jak już te utracę".

Spotykał się wiec z szefami spółek, w których zaangażowany był kapitał rentiera i zadawał im pytanie: jakie jest wasze zadłużenie wobec funduszu?
Pierwszy odpowiedział: w obligacjach zamiennych na akcje naszego koncernu olejowego macie 5,6 mln $. Rozumiem, rzekł - weź umowę emisji obligacji, zmień nominał i napisz 1,6 mln.

Następnie spytał drugiego: ile jesteś winien funduszowi za wiosenne opcje zakupu pszenicy brazylijskiej? Ten odrzekł: 1,6 mln euro. Rzekł mu: weź swoją umowę i napisz 800 tys.

Rentier, gdy powziął wiadomość o postępowaniu dyrektora pochwalił go, że tak przebiegle postąpił, gdyż synowie korporacji są sprawniejsi w interesach z podobnymi sobie niż synowie światłości.

W rozdawanych na szkoleniu materiałach Jezus napisał: używajcie capexu tak aby gdy już ten system definitywnie padnie (wielki reset) ludzie dawali wam wpływowe posady.

Na tym katolickim portalu wyczytałeś, że może ...

(...) mimo swojej kryzysowej sytuacji, postanowił poprawić o sobie opinię w oczach szefa i ludzi w ogóle i pokazać, że potrafi się dzielić SWOIM, że nie chodzi mu w życiu tylko o kasę. To jakiś krok pewnie, jakaś decyzja o odmianie życia, być może, co?

Nie zgadzam się na takie domysły, bo jego motywacja do tego co nazywamy (1) zorganizowaniem grupy przestępczej (2) przekrętem przeciwko dokumentom i (3) zaborem mienia znacznej wartości, jest wyraźnie zaznaczona. Po co się domyślać jak jasno pisze.

Ja parafrazuję ją tak:

Prezes, będąc już na wypowiedzeniu zastanawiał się nad dalszą swoją karierą: "Co robić skoro tracę tak dobrą posadę? Nie zostanę przecież księgowym, a iść na zasiłek się wstydzę. Wiem co uczynię aby przyjęli mnie na równie dobrze płatną posadę jak tą już utracę.

A tłumacze BT oddali to tak:

Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu.

Nie zależy mu na opinii, na dobrym imieniu - zależy mu na pozycji, na posadzie, na komforcie życia w przyszłości. Tyle pisze i tego się trzymajmy.

Potem czytamy, że ...

- Pan go pochwalił

Tzn. że coś w jego działaniu było pozytywnego. Szukajmy więc. Inni też szukają, stąd tyle teorii.

Dobrze zauważasz, że

- werset 9 jest tylko powtórzeniem i potwierdzeniem wcześniej wyrażonej mysli, że warto się dzielić, zjednywać sobie tym gestem przyjaciół, czemu nie, i że nawet niegodziwa mamona może być wykorzystywana słusznie.

Tak. Werset .9 to zasada, której ilustracją jest w wersecie .4.

A problem w tym, że Jezus naucza tego uczniów aby tak właśnie robili, aby stosowali tą zasadę. Ale jak stosować zasadę, której się nie rozumie?

Piszesz, że ...

chyba dalej nie rozumiem ;(

no to popracujmy nad tym.

 


 

Obraz w tej przypowieści ma swoją narracje, umieszczony jest w czasie i coś tam się dzieje. Wypiszmy więc kolejne fazy:

#1. Stan stabilny na początek: jakiś gość sobie pracuje jako CEO, chyba jest mu dobrze, choć pojawiają się głosy, że trwoni majątek. Ale nie wnikajmy w bilanse bo ich moe mamy (szkoda).

#2. Proces zmiany: Rentier, inwestor, bogaty człowiek żąda audytu ("Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu"). Ma do tego prawo, wszak to on powołał cały ten fundusz, pewnie też mianował zarządce.

#3. Samoocena zarządcy: sprawozdanie wypadnie blado, wyjdą wałki, rentier mnie wywali - ("już nie będziesz mógł być rządcą")

#4. Przewidywana przez zarządcę zmiana: wywali mnie posady ("Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu?")

#5. Przewidywana przyszłość: CEO nie będzie miał tak miło jak do teraz mu było. ("kopać nie mogę, żebrać się wstydzę")

#6. Działania zaradcze CEO: nieuczciwe wytworzenie dla siebie życzliwości innych zarządzających ("Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana ... i powiedział: weź zobowiązanie i zmień")

#7. Stan stabilny na koniec: - CEO chce mieć u innych menedżerów zobowiązanie a przez nie wygodną posadę. ("żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu")

Mamy więc historię i jej narracje, w której znajduję 6 punktów:

#1. stan stabilny na początku
#2. proces zmiany
#3. samoocena zarządcy
#4. przewidywana zmiana
#5. przewidywana przyszłość
#6. działania zaradcze
#7. pożądany stan stabilny na koniec

Ta lekcja jest skierowana do uczniów Jezusa (nie do tłumów), a więc do gości którzy coś wiedzą o Królestwie Bożym które ma nadejść. Wiedzą o tym z Tory i od proroków. Królestwa Bożego się spodziewają, a do tego ciągle o tym naucza ich Jezus, którego rozpoznali jako Mesjasza, czyli króla w tym królestwie i gościa, co ma to królestwo zaprowadzić.

I ta przypowieść Jezusa też im mówi coś o tym zaprowadzeniu Królestwa. Mówi coś o tym przed, o tym po zmianie, i o tym jak się ustawić teraz aby potem było fajnie. Przy okazji zobacz, że początek rozdziału 16 tworzy chiazm z końcówką, gdzie jest przypowieść o bogaczu i Łazarzu i też o tym co można zrobić teraz aby potem coś było tak a nie inaczej.

Ale wróćmy do naszego CEO. Spróbujmy teraz te 7 punktów odnaleźć w procesie zaprowadzania przez Mesjasza Królestwa Bożego.

#1. stan stabilny - dziś wszyscy sobie żyjemy, każdy z nas ma swoją pozycję, ma swoje otoczenie, swój majątek, swoje talenty (cokolwiek znaczy talent). No i każdy z nas zarządza jakoś tym co ma. No i fajnie.

#2. proces zmiany - myślę, że Bóg chce rozliczyć każdego z nas, bo słyszał, że psujemy stworzenie, że trwonimy jego majątek. Jak popatrzy na ten syf na świecie (nie tylko słomki w oceanach, i śmieci w lasach) to myślę, że Bóg ma prawo powiedzieć: dość! sprawdzam! rozliczcie się! Zresztą zapowiedział, że to zrobi a nauka o odpowiedzialności i sądzie jest w biblijnym objawieniu powszechna.

#3. samoocena zarządcy - CEO oraz uczniowie Jezusa mają świadomość słabej jakości swojego życia. O CEO wiemy, bo pisze o nim, że się spodziewa wywalenia a uczniowie chodząc z Jezusem nie tylko słuchali o grzechach faryzeuszy, ale mieli wiele okazji aby skonfrontować swoje życie i swoje zachowanie ze standardami Boga (kłótnie o to, kto jest pierwszy, pożądliwe spojrzenie na kobietę, co najmniej jeden był celnikiem, inny zelotą, manipulują szefem, stosunek do prostytutki, którą chcieli ukamienować, coś pewnie by się jeszcze znalazło - mam nowy temat do swojego ToDo). Uczniowie mają świadomość swoich grzechów i dlatego rozpoznawszy w Jezusie Mesjasza idą za nim, bo ma słowa żywota, i nie będą potępieni.

#4. przewidywana zmiana - CEO wiedział, że jego sprawozdanie wypadnie blado, że w Królestwie Bożym mogą takie numery jak teraz nie przechodzić. A uczniowie? Jezus nauczał ich, że "wybawienie od konsekwencji grzechu jest za darmo, z łaski przez wiarę", że odpuszczenie grzechów dokonuje się przez Jego ofiarę na krzyżu. (Za chwilę mamy Wielki Piątek). Oni wiedzą, że wierząc Bogu i słuchając Jezusa mają życie wieczne, że nie idą na sąd, że już ze śmierci przeszli do życia (J5:24)

A więc uczniowie wiedzą, że będą dalej żyli, że do Królestwa Bożego wejdą ale... Przecież CEO też wiedział, że jak go z roboty wyleją to będzie żył.... tylko co to za życie będąc na zasiłku, albo żebrząc, albo będąc księgowym.

I tu może być pierwszy problem: powszechna nauka o uczynkowości zbawienia przeszkadza w przyjęciu zbawienia z łaski przez wiarę dzięki ofierze Pana Jezusa. Sygnalizuję tylko, bo wiem, że u wielu ludzi są tu opory, ale mojej nadziei bronić jestem gotów.

#5. przewidywana przyszłość - przyszłe życie może być biedne, a ja lubię życie wygodne. W Królestwie Bożym też się lepiej jakoś ustawić. Pamiętasz pewnie jak Jan i Jakub po protekcji chcieli objąć ministerstwa skarbu i spraw wewnętrznych? Pamiętasz jak dyskutowali o tym, kto z nich jest ważniejszy i jakie będzie miał miejsce w hierarchii. A Jezus coś o tych stołkach mówił - mówił, że nie od je przydziela, ale mówił, że będą. Wszak Pismo w wielu miejscach naucza o naszym współkrólowaniu, o naszym zarządzaniu miastami, o posiadaniu ziemi, o naszym dziedzictwie na wzór tego objętego w Ziemi Obiecanej.

I znowu o problemie: otóż tak jak powszechnie znana jest fałszywa nauka o uczynkowym zbawieniu, tak nieznana jest nauka o nagrodzie i zapłacie jaką w królestwie otrzymują uczniowie Jezusa. O zapłacie za wykonanie tego, co mieli wykonać, co Bóg przygotował im aby po zbawieniu zrobili (patrz Ef 2:8-10 z akcentem na .10). I znowu mogę tą naukę Biblii wyłożyć i bronić a na łączenie zbawienia z nagrodą się nie godzę bo to tak jakby ktoś wyciął przypowieść o talentach, poważne kawałki z Listów do Koryntian, z Rzymian i z Objawienia.

Tu tylko proszę przyjmij, że:

- zbawienie (wybawienie od skutków grzechów, więc od śmierci) jest za darmo, z łaski przez wiarę

- nagroda w niebie czeka za zrobienie tego co Jezus chciał abyśmy zrobili, bo praca jest do wykonania i albo ktoś jest Jego sługą i mu służy, albo jest leniwym sługą i ma problem, którym nie jest śmierć tylko nędza, bo nie objęło się swojego dziedzictwa, nie ma się tego co Bóg dla każdego z nas przewidział i jako Ojciec chce mu dać.

#6. działania zaradcze - CEO zyskuje życzliwość innych niesprawiedliwością. A Jezus uczniom powiada: póki się wszystko nie skończy pozyskujcie sobie przyjaciół, używajcie do tego pieniędzy. Wskazuje, że życzliwość u innych (przyjaźń) jest cenną rzeczą, bo przetrwa czas zmiany, można ją zyskać dziś a mieć potem.

Wniosek: życzliwość ludzi można dziś pozyskać za pomocą pieniędzy. Życzliwość ta będzie przydatna nadchodzącym Królestwie Bożym.

No i uwaga: tu nie pisze, do kupowania przyjaciół tylko o pozyskaniu ich. A jak pozyskuje się ludzi do Królestwa Bożego? Nie inaczej jak tylko to Królestwo głosząc, jak wzywając do opamiętania (pokuty), to przyjścia do Boga, który jest hojny w przebaczenie a jak już przebaczy to daje różne fajne rzeczy: nadzieję, moc, mądrość no i co ważne, pieczętuje Duchem Świętym oznaczając swoją własność (patrz Ef 1:13-14)

Używaj więc swoich pieniędzy dziś pozyskując ludzi do Królestwa Bożego, bo jak ten świat się skończy i objawi się Królestwo to ci pozyskani ludzie .... - ale o tym za chwilę.

#7. pożądany stan stabilny na koniec - pozyskani przyjaciele mogą przyjąć mnie do wiecznych swych namiotów, domostw, pałaców czy też przybytków (wszystkie znaczenia są dobre). Czy skorzystam z ich oferty? Jeżeli mój pałac będzie lepszy to pewnie nie, ale może mam działać tak aby moim przyjaciele byli bogatsi?

I na tym polega uczniostwo. Zadaniem uczniów Jezusa jest czynienie kolejnych uczniów a ucznia czyni się (jak mówił Pan Jezus) idąc, chrzcząc i ucząc przestrzegać wszystkiego czego nauczył nas Pan Jezus. (Mt 28:19 - ostatnie, jakże ważne polecenie Pana).

A jeżeli bogactwo w Królestwie będzie polegać na sieci relacji, na kontaktach, na tym co robi się na śniadaniach BNI, na LinkedIn i na Fejsie tylko w wersji trwałej, w wersji wiecznej? Może pieniędzy warto użyć tak, aby w Królestwie jakiś Eskimos rozpoznał nas jako tych, którzy wspierali misję na Syberii, misję która zaniosła dobrą nowinę w tą dziwną krainę? A może lepiej używać tak, aby pomoc nawróconym stać się dojrzałymi uczniami Pana, czyniącymi kolejnych uczniów? Wtedy nie dodajemy kapitału ale go pomnażamy? Może wtedy ktoś komu pomożemy stać się uczniem wywrzeć większy wpływ na wieczność?

Nie do końca to wiem, ale póki co nie znalazłem kantoru, który zamienia nasze złotówki na skarb w niebie, a tu Jezus podaje przepis na przeniesienie swoich aktywów przez własną śmierć, moje zmartwychwstanie do Królestwa, w którym mam w planie żyć.

 


 

Podsumowanie:

Miałem spróbować wyjaśnić. Spróbowałem. A mój wniosek z lipca 2019 roku to:

Pieniędzy mam używać roztropnie, czyli tak, aby pozyskać sobie przyjaciół, którzy przeżyją koniec tego świata a potem przyjmą mnie do swoich wiecznych przybytków (namiotów, domów, mieszkań? pałaców?). Mam postępować roztropnie - zupełnie jak ten nieuczciwy rządca.
(Łk 16:1-9)

 

Wojtek


Kategorie: biblia, parafraza, ekonomia, _blog, biblia / parafraza, listy, lekcja


Słowa kluczowe: ewangelia, Jezus, rentier, rada nadzorcza, fundusz inwestycyjny, szafarz, akcje, opcje, Łk16, ceo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
26 stycznia 2021 (wtorek), 13:46:46

Program motywacyjny realizowany poprzez opcje na akcje

Cele jakie można przyjąć dla programu motywacyjnego dla kluczowych pracowników a realizowanego poprzez opcje na akcje mogą być takie:
- wynagrodzenie szczególnego zaangażowania (szczególnego, tj. takiego jakie mają przedsiębiorcy a nie pracownicy) ,
- motywacja do dalsze walki o wartość przedsiębiorstwa która jest pochodną nie tylko wyników,
- związanie, czyli kupienie sobie lojalności i zaangażowania na przyszłość.

Ale mogą być też inne. Jakieś propozycje?

Ważna uwaga: taki program może być realizowany tylko w przedsiębiorstwach, w których realizowane albo planowane są zmiany właścicielskie, czyli wartość tego przedsiębiorstwa będzie uwidoczniona w realnych transakcjach. Czasem taką możliwość daje giełda, ale niekoniecznie giełda musi to być (za dożo tam spekulacji).


Kategorie: _blog, ekonomia


Słowa kluczowe: opcje na akcje, program motywacyjny, giełda, akcje


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 stycznia 2021 (wtorek), 23:23:23

Błąd racjonalnego myślenia

Przed chwila padło zdanie: 

„Popełniasz błąd polegający na racjonalnym myśleniu”.

No cóż, czasy się zmieniły.


Gadaliśmy o giełdzie i o zachowaniu inwestorów. A tak poważnie to to można to racjonalnie przemyśleć i dojść do racjonalnych wniosków. Te wnioski będą mówić o nieracjonalnym zachowaniu innych.


Kategorie: _blog, obserwator, ekonomia


Słowa kluczowe: giełda, gpw, nasdaq, inwestorzy


Komentarze: (1)

Rafał, January 6, 2021 21:41 Skomentuj komentarz


Ostatnio jeden katolik powiedział mi, że "zbyt racjonalnie podchodzę przy czytaniu biblii...". Zamurowało mnie.

Skomentuj notkę
14 października 2019 (poniedziałek), 00:00:00

Holandia przygotowuje się na „twardy reset”?

Zachowuję bo ważne. Zachowuję dopiero w lipca 2021, choć zapisałem to sobie w 2019 jako ważne. 

Holandia przygotowuje się na „twardy reset”?

Krzysztof Kolany, 2019-10-14 13:55

Bank centralny Holandii opublikował dość niecodzienną jak na tego typu instytucję informację prasową. Szokuje w niej zwłaszcza zdanie, że w razie upadku współczesnego systemu finansowego w grze pozostanie jedynie złoto.

– Jeśli system załamie się, to zapasy złota mogą posłużyć jako baza do jego odbudowy – takie zdanie znajdziemy na stronie internetowej De Nederlandsche Bank (DNB), czyli banku centralnego Holandii (podkreślenia od redakcji).

Do tej pory stwierdzenia tego typu były domeną ludzi określanych przez media głównego ścieku mianem wyznawców „teorii spiskowych”. A tu proszę – o upadku systemu monetarnego (tzw. twardy reset) mówi poważany bank centralny całkiem dużej gospodarki rozwiniętej, jaką jest Holandia. Publikacja DNB obfituje też w inne frazy rzadko spotykane w oficjalnym obiegu.

– Akcje, obligacje i inne papiery wartościowe nie są pozbawione ryzyka, a ich ceny mogą pójść w dół. Ale złoto zachowuje swoją wartość nawet w czasach kryzysu. To dlatego banki centralne, włączając w to DNB, tradycyjnie trzymają znaczące ilości złota – tak wyjaśnia sens utrzymywania rezerw złota bank centralny Holandii.


Kategorie: _blog, polityka, ekonomia


Słowa kluczowe: twardy reset, nowy porządek, pieniądz


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
12 października 2019 (sobota), 22:37:37

IRR

IRR czyli wewnętrzna stopa zwrotu (ang. Internal Rate of Return) – wskaźnik finansowy pozwalający wyznaczyć efektywność inwestycji. Jako metoda jest oparta na analizie zdyskontowanych przepływów pieniężnych a uwzględnia zmiany wartości pieniądza w czasie.

Jak się to liczy można poczytać sobie na Wikipedii, gdzie nieco dokładniej to określono i opisano - ja tu chcę tylko zamieścić kilka przykładów do przemyśleń.

Chciałem umieścić…. ale jakoś mi te tabelki zginęły i nie umieściłem.


Kategorie: _robocza, _blog, ekonomia


Słowa kluczowe: irr, npv


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
3 lipca 2019 (środa), 15:28:28

Niesprawiedliwą mamoną czyńcie sobie przyjaciół (Łk 16:9)

Analiza pozornie trudnego wersetu z Łk16:9 

Analiza wersetu Łk 16:9

W kontekście wielce ciekawej przypowieści o jednym kombinującym CEO (Wiki: Chief Executive Officer - najwyższe stanowisko zarządcze w przedsiębiorstwie) czytamy, że Pan Jezus powiedział: "Czyńcie sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby gdy się skończy, przyjęli was do wiecznych przybytków".

Najpierw cytat z Ewangelii Łukasza, rozdział 16, przytaczam w dwóch tłumaczeniach:

TPNP: (9) I ja wam mówię: Czyńcie sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby gdy się skończy, przyjęli was do wiecznych przybytków.

BT: (9) Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.

Pytania do tekstu:

  • Co się skończy?
    • Z kontekstu całej przypowieści, w szczególności z wersetów Łk 16:4 wydaje się, że chodzi pracę, o zatrudnienie tego człowieka. Może to być obraz całego ziemskiego życia człowieka, a więc może być interpretowane jako koniec jego życia.
    • Wierzę, że ten świat wieczny nie jest. I dlatego tłumaczeni BT dodali słowo wszystko.
    • Inne tłumaczenia sugerują, że to czas mamony się skończy. Może i tak być - bo jak skończy się ten system rzeczy...
  • A kto ma mnie przyjąć w swym wiecznym przybytku?
    • To proste - przyjaciel uczyniony za pomocą kasy, którą zarządzam. Mam sobie czynić przyjaciół. Więcej - mam sobie czynić przyjaciół, którzy przejdą do wieczności! Jeszcze więcej - nam sobie czynić przyjaciół, którzy przejdą do wieczności i będą tam (w wieczności) mieli wieczne przybytki. To jest zadanie.
    • Dopiero jeżeli uczynię, że mój przyjaciel będzie miał swój wieczny przybytek to będzie fajnie, bo będzie mógł mnie przyjąć u siebie.
    • Uwaga: BT ale też BG mają tu błąd! Ginie gdzieś forma osobowa, i w miejsce "przyjęli" pojawia się bezosobowe "przyjęto". Poniżej dyskusja tego słowa i wykazanie błedu.

Wnioski:

  1. Używaj kasy tak aby uczynieni przez ciebie przyjaciele mieli (gdy się skończy) wieczne przybytki i mogli ciebie w nich przyjąć.
  2. Za chwilę zamawiam w Toruniu ładne Biblię - UBG, oraz tanie wydanie UBG - jedne i drugie do rozdawania, czytania, studiowania. Może ktoś się opamięta, nawróci a dostępując zbawienia w wiecznym przybytku swoje dziedzictwo we właściwym czasie obejmie.

Kluczowy wniosek w ramce:

Pieniędzy mam używać roztropnie, czyli tak, aby pozyskać sobie przyjaciół, którzy przeżyją koniec tego świata a potem przyjmą mnie do swoich wiecznych przybytków (namiotów? domostw? pałaców?). Mam postępować roztropnie - zupełnie jak ten nieuczciwy rządca.
(Łk 16:1-9)

Moja parafraza branżowym żargonem:

Jezus coachując swoich omówił taki case study:

Pewien bogaty człowiek był rentierem, trzymającym swój kapitał we własnym funduszu inwestycyjnym. Rada nadzorcza funduszu zarzucili prezesowi zarządu (CEO), że nie zachowując należytej staranności działa na jego szkodę uszczuplając aktywa.

Rentier zwołał Radę, która wezwała prezesa i wypowiedziała mu kontrakt, jednocześnie żądając przeprowadzenia audytu i przedstawienia zbadanego sprawozdania finansowego.

Prezes, będąc już na wypowiedzeniu zastanawiał się nad dalszą swoją karierą: "Co robić skoro tracę tak dobrą posadę? Nie zostanę przecież księgowym, a iść na zasiłek się wstydzę. Wiem co uczynię aby złapać równie dobrą posadę jak tą już utracę".

Spotykał się wiec z szefami spółek, w których zaangażowany był kapitał rentiera i zadawał im pytanie: jakie jest wasze zadłużenie wobec funduszu?

Pierwszy odpowiedział: w obligacjach zamiennych na akcje naszego koncernu olejowego macie 5,6 mln $. Rozumiem, rzekł - weź umowę emisji obligacji, zmień nominał i napisz 1,6 mln.

Następnie spytał drugiego: ile jesteś winien funduszowi za wiosenne opcje zakupu pszenicy brazylijskiej? Ten odrzekł: 1,6 mln euro. Rzekł mu: weź swoją umowę i napisz 800 tys.

Rentier, gdy powziął wiadomość o postępowaniu dyrektora pochwalił go, że tak przebiegle postąpił, gdyż synowie tego świata są sprawniejsi w interesach z podobnymi sobie niż synowie światłości.

W rozdawanych na szkoleniu materiałach Jezus napisał: używaj capexu tak aby gdy już ten system definitywnie padnie ludzie dawali wam dobre posady.

Dyskusja błędnie przetłumaczonego słowa "przyjęto"

To taka ciekawostka, znaleziona 3 lipca 2019 na spotkaniu KFC przez Ariusza, gdzie pojawił się problem

Kluczowe tłumaczenia:

  • UBG: I ja wam mówię: Zyskujcie sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby, gdy ustaniecie, przyjęto was do wiecznych przybytków.
  • BG: I jać wam powiadam: Czyńcie sobie przyjacioły z mammony niesprawiedliwości, aby gdy ustaniecie, przyjęli was do wiecznych przybytków.
  • TPNP: I ja wam mówię: Czyńcie sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby gdy się skończy, przyjęli was do wiecznych przybytków.
  • BW:  I Ja wam powiadam: Zyskujcie sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby, gdy się skończy, przyjęli was do wiecznych przybytków.
  • BT: Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
  • PNŚ: A ja wam mówię: Czyńcie sobie przyjaciół za pomocą nieprawego bogactwa, żeby — gdy go zabraknie — przyjęli was do wiecznotrwałych miejsc zamieszkania. - śliczne są te "wiecznotrwałem miejsca zamieszkania".
  • PSŻ: Dobrze więc wam radzę: Zjednujcie sobie przyjaciół nawet przy pomocy dóbr materialnych i pieniędzy, by mogli was przyjąć w niebiańskim domu, gdy zakończycie swą ziemską pracę. - też bardzo ładnie.
  • EIB: I ja wam mówię: Zjednujcie sobie przyjaciół pieniędzmi niesprawiedliwego świata, aby — gdy czas pieniądza przeminie — przyjęli was do wiecznych przybytków.
  • Romaniuk: A Ja mówię: Zjednujcie sobie przyjaciół [nawet] przez niegodziwe pieniądze, aby przyjęto was do wiecznych przybytków, kiedy już wszystko opuścicie.
  • x.Wuj: A ja wam powiadam: Czyńcie sobie przyjacioły z mammony niesprawiedliwości: aby gdy ustaniecie, przyjęli z was do wiecznych przybytków.
  • Paulini: Mówię wam: Używajcie nieuczciwej mamony do zjednywania sobie przyjaciół, aby przyjęto was do wiecznych mieszkań, gdy się już ona skończy.

Uwagi:

  • To jest błąd BG a nie UBG. Ale to błąd.
  • Jest różnica pomiędzy przyjęli a przyjęto. Forma osobowa wskazuje na pozyskanych przyjaciół, forma nieosobowa na niewiadomo kogo. A kontekst?
  • Kontekst wskazuje na pozyskanych przyjaciół, bo ja mam tak używać pieniędzy po to aby ci przyjaciele (o ile osiągną wieczność i będą tam mieli wieczne przybytki) przyjeli mnie - podobnie jak w przypowieści wierzyciele pana przyjmą nieuczciwego zarządce. Tu jest wyraźna analogia do przypowieści, którą opowiedział Jezus.
  • Przekład dosłowny Toruński (TPNP) tłumaczy to dobrze.
  • Przekład dosłowny Oblubienicy też tu się myli, gdyż w słowniku tłumaczą to słowo (δεξωνται, deksōntai, G1209) opisując jako: vs Aor midD 3 Pl  (Czasownik Tryb przypuszczający Czas przeszły dokonany Deponens medialny Trzecia osoba Liczba mnoga) - "przyjęliby" a więc forma osobowa, a wers tłumaczą już błędnie (niestarannie) tak: "I ja wam mówię: Uczyńciea sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby kiedy gdy skończycie - przyjęto was do wiecznych przybytków".
    http://biblia.oblubienica.eu/interlinearny/index/book/3/chapter/16/verse/9/param/1/version/TR
  • W interlinii Vocatio też jest "przyjęli". -> 
  • No i fajnie. Werset sparafrazowany do nauczenia się brzmi: Pieniędzy mam używać roztropnie, czyli tak, aby pozyskać sobie przyjaciół, którzy przeżyją koniec tego świata a potem przyjmą mnie do swoich wiecznych przybytków (domostw? pałaców?). Mam postępować roztropnie - zupełnie jak ten nieuczciwy rządca. (Łk 16:1-9) 

Kategorie: biblia, parafraza, ekonomia, _blog, biblia / parafraza


Słowa kluczowe: ewangelia, Jezus, rentier, rada nadzorcza, fundusz inwestycyjny, szafarz, akcje, opcje, Łk16, ceo


Komentarze: (2)

wojtek, July 4, 2019 22:32 Skomentuj komentarz


A kolejny problem to Łk 12:16

(16) I opowiedział im przypowieść: Pewnemu bogatemu człowiekowi pole przyniosło obfity plon. (17) I rozważał w sobie: Cóż mam zrobić, skoro nie mam gdzie zgromadzić moich plonów? (18) Powiedział więc: Zrobię tak: zburzę moje spichlerze, a zbuduję większe i zgromadzę tam wszystkie moje plony i moje dobra. (19) I powiem mojej duszy: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat; odpoczywaj, jedz, pij i wesel się. (20) Ale Bóg mu powiedział: Głupcze, tej nocy zażądają od ciebie twojej duszy, a to, co przygotowałeś, czyje będzie? (21) Tak jest z każdym, kto gromadzi skarby dla siebie, a nie jest bogaty w Bogu.

wojtek, July 10, 2019 20:50 Skomentuj komentarz


1Tm 6:17-19

1Tm 6:17-19 ubg "(17) Bogaczom tego świata nakazuj, aby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu żywym, który nam wszystkiego obficie udziela, abyśmy z tego korzystali. (18) Niech innym dobrze czynią, bogacą się w dobre uczynki, chętnie dają i dzielą się z innymi; (19) Gromadząc sobie skarby jako dobry fundament na przyszłość, aby uchwycić się życia wiecznego."

Skomentuj notkę
13 sierpnia 2018 (poniedziałek), 11:39:39

Miasto (TBS) zbudowało parking w Gliwicach

Ponoć….

  • inwestycja: 10mln
    • działka 1000m kw w centrum miasta to 1000 *1000 = 1mln jak nic
    • beton, instalacje…. 
    • to 10mln wydaje się być dużo
  • miejsce 84
    • 3 poziomy
    • 84 miejsca (czyli po 17 na jednym piętrze)
  • koszt za miejce 10mln / 84 miejsca to 120 tys za miejsce. Nieźle
  • inwestycje w nieruchomości powinny się zwracać w 10 lat albo 100 miesięcy
    • więc 120 tys / 100 miesięcy = 1,2 tys miesięcznie za miejsce powinno być przychodu
  • Miasto chce za czynsz całości 10 tys co najmniej (punkt wyjścia do przetargu)
Takie mam wrażenie, że to jakaś pomyłka jest.

Wielopoziomowy parking przy ulicy Dunikowskiego jest gotowy. Tak wygląda wewnątrz (TV)

https://www.24gliwice.pl/wiadomosci/wielopoziomowy-parking-przy-ulicy-dunikowskiego-jest-gotowy-tak-wyglada-wewnatrz-tv/
10/08/2018

Miasto szuka najemcy na okres trzech lat dla wielopoziomowego parkingu przy ulicy Dunikowskiego. W czwartek odbyły się oględziny obiektu.

Cena wynajmu zostanie ustalona w konkursie ofertowym, którego rozstrzygnięcie przewidziano w drugiej połowie sierpnia. Wyjściowa stawka to 10 tys. złotych. 

 

Budynek ma trzy kondygnacje, na których mieszczą się łącznie 84 miejsca parkingowe, w tym 3 dla osób niepełnosprawnych. Wewnątrz znajdują się dwie klatki schodowe, zamontowano również windę przeznaczoną dla kierowców.

Pojazdy będą wjeżdżały na poszczególne poziomy po pochylniach. Na parterze zaplanowano przestrzeń dla czterech lokali usługowych.

Budowa obiektu kosztowała 10 milionów zł. Inwestycję prowadził gliwicki ZBM II TBS w Gliwicach. Wykonawcą obiektu było Przedsiębiorstwo Budowlane DOMBUD S.A. z Katowic, a jego projekt wykonało krakowskie biuro SSC Architekci.

(żms)


Kategorie: _blog, ekonomia


Słowa kluczowe: gliwice, tbs, parking


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 sierpnia 2018 (piątek), 09:13:13

Cele też powinny być S.M.A.R.T. bo teraz wszystko jest SMART

SMART, czyli:

  • Specyficzny,
  • Mierzalny,
  • Ambitny,
  • Realizowany,
  • Terminowy.

A z książki pana Walczaka cytuję:

S.M.A.R.T.

Specific - (specyficzny) oznacza to, że mamy jasno wiedzieć, czego nasz cel dotyczy, powinien być jasno sprecyzowany, zdefiniowany i co chcemy dzięki niemu osiągnąć. Specyficzność celu oznacza precyzję w opisaniu tego, co chcemy osiągnąć w przyszłości, a nie szczegółowym opisie sposobu, w jaki będziemy to osiągać. Dobrze sformułowany cel, zgodnie z zasadą Specific, oznacza to że łatwo nam go sobie wyobrazić i zmierzyć. Ułatwi dalszą pracę nad kolejnymi aspektami zgodnie z formułą S.M.A.R.T. i pozwoli oprzeć go na konkretnych liczbach i wielkościach. Tak, aby można było śledzić postępy jego realizacji.

Measurable – (mierzalny) konieczne jest, aby cel w projekcie był możliwy do zmonitorowania i zmierzenia. Mierzalność pozwala jednoznacznie określić czy cel został osiągnięty (Kozina A. 2015). Postęp celu można określić na parę sposobów np. poprzez przedstawienie naszych etapów, podanie faktycznych wartości czy po sprecyzowaniu, jak będzie wyglądać sytuacja po osiągnięciu celu.

Achievable - (osiągalny) bardzo ważne, aby osoby które chcą osiągnąć dany cel, powinny mieć możliwość uzyskania niezbędnych zasobów potrzebnych do jego realizacji. Rzeczywistość celu może w tym wymiarze charakteryzować posiadanie bądź rozwój własnych kompetencji (umiejętności). Zasobami potrzebnymi do realizacji celu mogą być np. pieniądze, czas, materiały, ludzie, umiejętności, wiedza, motywacja jak również nasza samoocena. Istotne jest jednoczesnie skontrolowanie, czy osoby, które mają realizować wyznacozny cel, mają realny wpływ na możliwość jego realizacji. Osiągnięcie celu powinno dać wymierną korzyść (niekoniecznie materialną). Cel powinien być także atrakcyjny i ambitny. Należy zwrócić uwagę, by nie stawiać nieprzemyślanych celów, a także zbyt mało ambitnych (Blanchard K., „Przywództwo wyższego stopnia").

Relevant – (istotny) cel powinien być podstawowym krokiem naprzód, ale również powinien stanowić określoną wartość dla tego, kto będzie go realizował. Należy wziąć pod uwagę taki cel, aby osoby, które będą go realizować, będą mogły się z nim utożsamić. Dlatego powinien być słuszny i mieć sens, aby skutecznie dążyć do realizacji. Odpowiednim sposobem między pracownikami jest uzgodnienie zadań w sposób aktywny, tak aby każdy pracownik miał pełną świadomość, że jego funkcja w realizacji celu jest istotna i ważna. Na tym etapie warto stworzyć listę niezbędnych do jego osiągnięcia umiejętności, wiedzy i zasobów. Następnie określić, co z tej listy posiadamy, czego nam brakuje i jak to uzupełnimy.

Time-bound – (określony w czasie) istotne jest, aby określić termin wyznaczonych celów. Przy formułowaniu celu nie może zabraknąć ostatecznego terminu jego osiągnięcia. Dzięki temu, postawiony sobie cel zwiększa mobilizację do działania oraz jest to warunek do skutecznego monitorowania (wiedząc ile zostało czasu do realizacji lub ewentualnie podjąć działania korygujące). Określenie dokładnych dat (początku i zakończenia celu, a także poszczególnych etapów) ułatwia uniknięcie pułapki w postaci ciągłego odkładania celu na później. Należy uważać, by nie przyjąć nierealistycznych założeń, czyli takich, że cel zostanie osiągnięty w bardzo krótkim czasie (Janasz K, Wiśniewska J. „Zarządzanie projektami w organizacji” s.55). Ustalenie zbyt długiego czasu jest również niekorzystne, ponieważ powoduje brak silnej motywacji do realizacji celu.

(Cytat z Walczak R. (2014), Podstawy zarządzania projektami metody i przykłady, Difin, Warszawa)

 

 


Kategorie: _blog, ekonomia, zarządzanie


Słowa kluczowe: smart, s.m.a.r.t., cele, stawianie sobie celów, zarządzanie, projekty


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
15 czerwca 2018 (piątek), 13:45:45

Skuter, Traficar, Uber - porównanie cen za km i minutę

Skuter
 
CZAS JAZDY 0,49 zł /min.
Konkurencyjna cena za minutę jazdy Skuterem pozwoli Ci korzystać z niego bez obaw o stan Twojego portfela.
 
DYSTANS 0,49 zł /km
Opłata za dystans doliczana jest tylko wtedy, kiedy się poruszasz. 
Stojący na czerwonym płacą w Scroot mniej!
 
CZAS POSTOJU 0,09 zł /min.
Chcesz zejść ze Skutera, by chwilę później ruszyć w dalszą podróż? Śmiało pauzuj wypożyczenie! U nas za minutę postoju zapłacisz tylko 0,09 zł
 
 
Trafi car
 
0,80 zł/km
Opłata za każdy rozpoczęty kilometr jazdy.
 
0,50 zł/min -> 30zł/godzinę czyli 
Opłata za minutę jazdy Traficarem
 
0,10 zł/min -> 6zł/godzinę
Opłata za postój. 
Gdy zostawiasz Traficara, by później do niego wrócić.
 
Wyjazd za miasto: 80km + 2*1h + 6 godzin = 40+60+36 = 136zł
 
 
Uber
 
Na km PLN 1.30
Na minutę PLN 0.25
Opłata podstawowa PLN 4.00

Kategorie: _blog, ekonomia


Słowa kluczowe: triggo, uber, car sharing


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
30 sierpnia 2017 (środa), 11:35:35

Nie wierzę w wolny rynek

Na początek obserwacja świata:

Wydaje mi się, że we współczesnej gospodarce przedsiębiorstwa więcej wysiłku wkładają w budowanie odpowiedniego kształtu rynku (monopol, oligopol, dominanta, koncesje, dopłaty, wizerunek) niż w rzeczywiste zadowolenie klienta, któremu powinny dostarczyć towar albo usługę.

To kształtowanie rynku robi się lobbingiem albo dumpingiem - tak czy inaczej potrzebna jest naprawdę duża kasa, oraz wpływy czyli umiejętność posługiwania się kłamstwem. Korporacje mają jedno i potrafią drugie więc świat zmienia się na ich modłę, na taki jaki im pasuje. Korporacje są więc coraz większe, i większe... i tak już będzie, bo wydaje się, że nie ma granic.

A piszę to, bo mi znowu jakie kuce od Korwina wmawiają, że mamy wolny rynek, i że się on (znaczy się rynek) zreguluje. Może gdyby był prawdziwy pieniądz. Może gdyby była wolność i własność. Może gdyby rządy ich nie ograniczały robiąc tylko to do czego je Bóg powołał - ale tego wszystkiego już w wielu miejscach świata nie ma i nie wygląda aby było, skoro klasie politycznej (no i religijnej też) na rękę jest aby było jak jest.

Piszę, bo podjąłem decyzję o wygaszaniu mojej kariery zawodowej, ale prawie 25 lat temu, gdy zakładałem pierwsze swoje przedsiębiorstwo sam takim kucem od Korwina byłem, tak myślałem, tak mówiłem i co ciekawe - po ludzku patrząc przedsiębiorstwa w których miałem udział osiągnęły sukces. Jednak przyczynę sukcesu upatruje bardziej w pierwszych dwóch wersach psalmu 127 niż w trudzie i kreatywności zespołu, z którym pracowałem i który to trud niewątpliwie był wielki.

Czy wierzę więc w wolny rynek? Nie. Wierzę w Boga i Bogu. Wierzę, że "jeżeli Jahweh domu nie zbuduje na próżno się trudzi ten, który go wznosi".

 


I jeszcze apostoł Jakub:
„Teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski, wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: Jeżeli Pan zechce, a będziemy żyli, zrobimy to lub owo."
(List apostoła Jakuba, rozdział 4, wersety od 13)


Kategorie: ekonomia, _blog, _blog / osobiste


Słowa kluczowe: korwin, wolny rynek, ekonomia, gospodarka, pieniądz, korpodacja, ps 127, kształt rynku


Komentarze: (1)

0ri, September 9, 2017 10:21 Skomentuj komentarz


Monopol, oligopol, dominanta, koncesje, dopłaty, to się zgadza. Ale jeszcze gorsze jest to, że ludzie sami brną w niewolę. Zamiast rozejrzeć się za jakimiś lokalnymi produktami, wolą "zagraniczne", niejednokrotnie droższe. I jednocześnie sami uzależniają się od monopolu.

Skomentuj notkę
17 sierpnia 2017 (czwartek), 14:19:19

Cena kapitału a wzrost wartości spółki

Zarząd spółki pracuje dla inwestorów, pracuje na wzrost wartości ich aktywów a więc zarząd inwestycje powinien finansować ze środków pozyskanych w takiej kolejności:

  • środki własne, czyli wypracowany zysk
  • leasingi, faktoringi, porządki w kredytach obrotowych, poprawianie ściągalności i inne operacyjne metody zdobywania kasy (uwaga: opóźnienia w regulowaniu zobowiązań to też taka metodą tylko nieelegancka, a nawet grzeszna - a więc nie dającą błogosławieństwa w biznesie, choć dająca cash)
  • kredyty inwestycyjne na spółkę przez nią zabezpieczone
  • pożyczki inwestycyjne do spółki zabezpieczony na majątku inwestorów
  • obligacje uplasowane na rynku finansowym
  • pożyczki i obligacje od obecnych inwestorów
  • kapitał od obecnych inwestorów (podwyższenie kapitału bez robienia dokładnej wyceny)
  • obligacje zamienne na akcje skierowane do osób spoza inwestorów
  • kapitał od nowych inwestorów, których dopuszcza się do spółki (a więc wycena i jej negocjacja)

Inwestycje zawsze realizuje się za pieniądze spółki, a ta moja analiza analizuje pochodzenia tych pieniędzy, czyli skąd zarząd je bierze. Analizuję, ale kolejność poszukiwań kapitału obrazuje koszt dla dotychczasowych inwestorów. Środku własne pozostawiane w spółce są dla nich najtańsze a ich kapitał najdroższy.


Kategorie: ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: kapitał, budowanie wartości przedsiębiorstw, kredyt, kredyt inwestycyjny, obligacje, obligacje zamienne na akcje


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
22 czerwca 2017 (czwartek), 19:04:04

Program opcyjny

W zasadzie to lubię projektować programy opcyjne a dziś właśnie taką przyjemność sobie robię i projektuję. Szkic już jest. Za 5 lat (2022) zobaczymy co z tego będzie.

W zasadzie wszystkie projektowane przeze mnie do teraz zadziałały, wyszły lepiej niż planowaliśmy. Programy opcyjne to fajna rzecz.


Kategorie: ekonomia, biznes, triggo, _blog


Słowa kluczowe: triggo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
26 kwietnia 2017 (środa), 23:06:06

Słowa związane z finansowaniem dłużnym

Potrzebny będzie kapitał, a ponieważ Kuba czyta poważną lekturę to muszę sobie przypomnieć jakich słów używa się pozyskując kapitał dłużny.

Temat:  Re: 1 i 2
Data:  Wed, 26 Apr 2017 23:02:51 +0200
Nadawca:  Wojciech <wojtek@....pl>
Adresat:  Jakub W... <jakub.....@gmail.com>



W dniu 26.04.2017 o 22:49, Jakub pisze:

 

> W książce Hrabia Monte Christo, jeden armator
> też wypuszczał obligacje swojej firmy.


Bo obligacje są po to aby je wypuszczać, choć lepiej je emitować aby je inni obejmowali. A robi się to po to aby finansować się długiem. Potem obligacje przedstawia się do wykupu a potem umarza po spłacie zobowiązania czyli kapitału wraz z należnym kuponem.

Joj! Jakie piękne słowa tu są. Muszę sobie zrobić z tego notkę na blogu.

W.

 

Dopisek:

> A już macie kupców na obligację,
> którzy chcieliby stać się waszymi wierzycielami?

Tak! To ważne słowo. Muszę dopisać. Dziś pozyskałem jednego, choć to na razie tylko wstępna deklaracja, przed przedstawieniem mu prospektu emisyjnego.


Kategorie: listy, ekonomia, zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: obligacje, kapitał, oprocentowanie, finansowanie dłużne


Komentarze: (1)

wojtek, November 18, 2017 12:20 Skomentuj komentarz


Jeszcze plasowanie. Papiery się plasuje.

Skomentuj notkę
26 kwietnia 2017 (środa), 22:09:09

dwa projekty dla Triggo

Dziś wiadomości z NCBiR przyszły takie:

Pozycja 9:

POIR.01.02.00-00-0319/16

EUVIC Sp. z o.o.,Triggo Spółka Akcyjna

Cyfrowy system zdalnego monitoringu i sterowania
podzespołów pojazdów kategorii „L” przeznaczonych
do eksploatacji w platformach usług automatycznego
wynajmu „car-sharing.

Koszt kwalifikowalny projektu 7 097 043,60 zł
Wnioskowana kwota dofinansowania 4 496 604,48 zł

i również pozycja 9:

POIR.01.02.00-00-0285/16*

Triggo Spółka Akcyjna, NEW ERA MATERIALS Sp. z o.o.

Zabudowa specjalna nadwozia o podwyższonej trwałości
na potrzeby wariantu pojazdu kategorii „L”
o podwyższonej mobilności "Triggo",
przeznaczonego do eksploatacji w sieciach wynajmu
automatycznego „carsharing” i technologia seryjnej
produkcji jej elementów na bazie innowacyjnych żywic
epoksydowych A.S. SET.

Koszt kwalifikowalny projektu 12 865 664,04 zł
Wnioskowana kwota dofinansowania 8 150 315,98 zł

... no i dobrze. 


Kategorie: triggo, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: ncbir, triggo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 marca 2017 (czwartek), 12:46:46

Wyceny firm

Ponoć z wycenami to jest tak:
  • Opel, a właściwie już FOpel - 2,8mld
  • SpaceX co potrafi rakietę w kosmos wysłać 17mld
  • SnapChat, czyli komunikator do komunikowania głupot - 45mld
 
Ł. mówi, że ten świat musi się zawalić. I zawali się.
 

 
Triggo:
  • kapitał to 2mln
  • Raf uważa, że wartość to 73mln co wydaje się być ładne
  • Dopisek:
    • w marcu 2018 rynek wycenił Triggo na 15mln, a w sierpniu na 25

Kategorie: ekonomia, biznes, _blog


Słowa kluczowe: triggo, wyceny


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
18 stycznia 2017 (środa), 14:54:54

Waluta wirtualna

Przy okazji propozycji kolejnej ustawy konrolującej obywateli pojawiła się w sejmie taka oto definicja:

Waluta wirtualna – oznacza zbywalne prawo majątkowe, którego przedmiotem jest cyfrowa reprezentacja wartości, posiadająca swój ekwiwalent w środku płatniczym traktowana jako środek wymiany i jednostka rozrachunkowa, nieposiadające statusu legalnego środka płatniczego i niebędące pieniądzem elektronicznym w rozumieniu ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych, które może być przekazywane, przechowywane lub sprzedawane za środki płatnicze drogą elektroniczną


Kategorie: zabawa w słowa, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: waluta wirtualna, bitcoin


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
12 stycznia 2017 (czwartek), 21:13:13

Wykonanie budżetu państwa za 11M2016

Na stronie Ministerstwa Finansów takie coś wywieszono.

Szacunkowe wykonanie budżetu państwa w okresie styczeń-listopad 2016 r.

 

1. Wykonanie budżetu państwa po listopadzie 2016 r. w stosunku do ustawy budżetowej na 2016 r. (po zm.) wg. szacunkowych danych wyniosło:

  • dochody 294,5 mld zł, tj. 93,8 %
  • wydatki 322,1 mld zł, tj. 87,4 %
  • deficyt 27,6 mld zł, tj. 50,4 %.

Deficyt budżetu państwa po listopadzie 2016 r. wyniósł 27,6 mld zł tj. 50,4% wartości planowanej w ustawie budżetowej. Był on niższy o 8,5 mld zł w stosunku do wykonania po listopadzie 2015 r. (36,1 mld zł).

2. Dochody budżetu państwa w okresie styczeń-listopad 2016 r.
Wg szacunkowych danych w okresie I-XI br. dochody budżetu państwa były wyższe o 11,6% w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Dochody podatkowe wzrosły w tym okresie o 7,4 % r/r.

Wzrost dochodów w stosunku do okresu I-XI 2015 r. odnotowano we wszystkich głównych podatkach:

  • dochody z podatku VAT były wyższe o 7,4% r/r. (tj. ok. 8,4 mld zł),
  • dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były wyższe o 5,0% r/r. (tj. ok. 2,9 mld zł),
  • dochody budżetu państwa z podatku PIT były wyższe o 7,1% r/r (tj. ok. 2,9 mld zł),
  • dochody budżetu państwa z podatku CIT były wyższe o 2,0% r/r (tj. ok. 0,5 mld zł),

Dochody z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych za okres III-XI wyniosły 3,1 mld zł.

W listopadzie br. kontynuowany był pozytywny trend w realizacji dochodów z VAT. W październiku br. dynamika nominalna sprzedaży detalicznej była relatywnie wysoka – wyniosła 103,7%, co miało pozytywny wpływ na wykonanie dochodów z VAT.

W okresie I-XI 2016 r. dochody niepodatkowe były o 13,5 mld zł wyższe niż w roku ubiegłym, głównie ze względu na wpływy z tytułu aukcji LTE w lutym i lipcu br. na łączną kwotę 9,2 mld zł oraz wpłatę w lipcu br. z zysku z NBP w wysokości 7,9 mld zł.

3. Wydatki budżetu państwa w okresie styczeń-listopad 2016 r.
Wykonanie wydatków budżetu państwa w okresie I-XI 2016 r. wg szacunkowych danych wyniosło 322,1 mld zł tj. 87,4% planu.

Największe różnice w wykonaniu wydatków w stosunku do roku ubiegłego odnotowano w ramach budżetów wojewodów, co jest głównie związane z wypłatą w okresie kwiecień – październik br. świadczeń wychowawczych w ramach priorytetowego rządowego programu rodzina 500 plus.

 

Kategorie: obserwator, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: budżet rp, budżet


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
15 grudnia 2016 (czwartek), 15:51:51

Technologiczne proroctwa o przyszłości

Warto zachować, ale warto też opracować:

2016-12-15 Technologie przyszłości

 


19 niewiarygodnych technologii, które staną się częścią naszego życia do 2030 roku

Od autonomicznych samochodów po pracowników-robotów. Przyszłość przybędzie szybciej, niż nam się wszystkim wydaje. Wiele technologii, o których słyszymy dziś po raz pierwszy, spowszechnieje w ciągu najbliższych lat. To wnioski z raportu przygotowanego przez Global Agenda Council on the Future of Software & Society – grupy doradców działających przy Światowym Forum Ekonomicznym.

Przeprowadzili badanie wśród 800 menadżerów wysokiego szczebla i ekspertów z sektora technologicznego, którzy podzielili się prognozami na temat tego, kiedy konkretna technologia może stać się częścią naszego życia.

Oto zmiany, jakich możemy oczekiwać w ciągu najbliższych 14 lat:

1. Do 2018 r. 90 proc. populacji będzie mogło w sposób nieograniczony i za darmo przechowywać swoje dane

Foto: Dan Kitwood / Getty Images

Usuwanie plików po to, by zrobić miejsce dla nowych, odejdzie do lamusa. W niecałe 3 lata większość globalnej populacji nie będzie musiała tego robić. Będziemy mogli gromadzić swoje dane bez żadnych ograniczeń, choć zapewne będziemy musieli "zapłacić" za to naszą zgodą na reklamy.

Już w tym momencie część firm oferuje nielimitowany dostęp do takiej usługi. Google Photos pozwala przechowywać zdjęcia za darmo, a Amazon gromadzić dowolną ilość danych za 60 dolarów rocznie. Choć z drugiej strony Microsoft ostatnio wycofał się z planu, by oferować nielimitowaną usługę przechowywania plików w ramach OneDrive.

2. Do 2021 r. pierwszy robotyczny farmaceuta pojawi się w USA

Foto: Getty Images

Już teraz w niektórych halach produkcyjnych łatwiej spotkać maszynę niż człowieka. Tymczasem ludzie pracują nad tym, by roboty były coraz bardziej sprawne – przede wszystkim "intelektualnie". Wkrótce będą wykonywać też prace w firmach dostarczających nie tylko fizyczne produkty, ale i usługi. Respondenci przewidują, że do 2021 r. w amerykańskiej aptece będzie można spotkać farmaceutę-robota.

3. Do 2022 r. do internetu będzie podłączonych billion czujników

Foto: Suhaimi Abdullah / Getty Images

Koszty czujników spadają, a moc obliczeniowa komputerów rośnie, zatem do internetu podłączonych będzie coraz więcej sensorów. Od ubrań, które nosimy do ziemi, po której chodzimy – wszystko będzie w pewien sposób połączone z internetem.

- Może być tak, że każda materialna rzecz będzie podłączona do wszechobecnej struktury służącej do komunikacji, a czujniki pozwolą ludziom w pełni poczuć i poznać otoczenie, w którym przebywają – czytamy w raporcie.

4. Do 2022 r. 10 proc. światowej populacji będzie nosiła ubrania podłączone do internetu

Foto: Tullio M. Puglia / Getty Images

Już teraz mamy na rynku samochody, artykuły gospodarstwa domowego, a nawet zegarki czy biżuterię, które łączą się z internetem.

A w niedalekiej przyszłości do tej grupy dołączą ubrania. Eksperci przewidują, że w ciągu 6 lat pojawią się koszule, spodnie i T-shirty z chipami, które będą łączyć ubrania z siecią.

5. Do 2025 r. na rynku pojawi się pierwszy wszczepiany telefon komórkowy

Foto: Ben Pruchnie / Getty Images

Stwierdzenie, że jest się przywiązanym do telefonu, może nabrać wkrótce nowego znaczenia. Około 80 proc. osób, które wzięły udział w badaniu, przewiduje, że w ciągu 7 lat na rynku pojawi się pierwszy telefon wszczepiany do ciała. Najprawdopodobniej takie urządzenie będzie mogło z większą precyzją śledzić parametry zdrowotne właściciela, a także umożliwi komunikację za pomocą… fal mózgowych.

Implanty słuchowe czy rozruszniki serca dziś nikogo nie dziwią. I jest bardzo prawdopodobne, że do roku 2025 pojawi się więcej takich technologii.

6. Do 2023 r. pierwszy rząd zastąpi powszechny spis ludności technologiami opartymi na big data

Foto: H. Armstrong Roberts / Getty Images

Zbieranie, zarządzanie i rozumienie dużych zbiorów danych sprawia coraz mniej trudności, więc jest prawdopodobne, że rządy będą odchodzić od starych metod pozyskiwania informacji o swoich obywatelach i zaczną polegać na technologiach big data.

Zgodnie z raportem prędzej czy później to nastąpi. Ponad 80 proc. badanych wskazuje na rok 2023. Niektóre kraje, takie jak Kanada, zaczęły już eksperymentować z nowymi metodami pozyskiwania danych o obywatelach, ale żadne państwo nie zdecydowało się całkowicie odejść od tradycyjnych metod.

7. Do 2023 r. 10 proc. okularów korekcyjnych będzie podłączonych do internetu

Foto: Justin Sullivan / Getty Images

Interakcje z otoczeniem będą wyglądać zupełnie inaczej, gdy okulary podłączone do sieci staną się powszechne. 86 proc. respondentów uważa, że stanie się to w ciągu najbliższych 7 lat. Dzięki takim okularom będzie można połączyć się w dowolnym momencie z aplikacjami i "włączyć" rzeczywistość rozszerzoną. Technologia śledzenia ruchu oczu pozwoli na obsługę interfejsu bez konieczności używania rąk.

Google testował tę technologię w Google Glass, a teraz pracuje nad inteligentnymi soczewkami.

8. Do 2023 r. 80 proc. ludzi na Ziemi będzie miało "cyfrowego odpowiednika"

Foto: Oli Scarff / Getty Images

Eksperci zwracają uwagę, że coraz trudniej rozdzielić życie wirtualne (czy też cyfrowe) od tego w świecie rzeczywistym. A w przyszłości będzie to jeszcze trudniejsze. Zarówno Google, jak i Facebook, dążą do tego, by podłączyć do internetu nawet najodleglejsze regiony świata, co oznacza, że w cyfrowym świecie będzie nas coraz więcej.

9. Do 2023 r. rząd będzie zbierał podatki za pośrednictwem technologii blockchain

Foto: AP/FOTOLINK / East News

Blockchain (łańcuch bloków) to rodzaj matematyczno-kryptograficznego algorytmu, "zasilanego" mocą obliczeniową uczestniczących w nim komputerów. To technologia, na której opiera się kryptowaluta bitcoin. Ale blockchain stwarza znacznie większe możliwości.

Niektórzy proponują wykorzystanie tej technologii do publicznych baz danych, a jak pisał niedawno "Economist", szefostwo amerykańskiej giełdy NASDAQ zastanawia się nad wykorzystaniem go do rejestrowania transakcji na papierach wartościowych prywatnych firm.

10. Do 2023 r. 90 proc. globalnej populacji będzie nosiła w kieszeni superkomputer

Foto: Andrew Burton / Getty Images

Coraz więcej ludzi częściej korzysta ze smartfonów niż z pecetów, a w krajach rozwijających się rośnie liczba osób mających swobodny dostęp do internetu za pośrednictwem komórki. Telefony stają się coraz szybsze, a ich ceny spadają. Wszystko wskazuje na to, że w niedalekiej przyszłości większość populacji, by skorzystać ze wsparcia szybkiego komputera, będzie po prostu sięgać do kieszeni.

11. Do 2024 r. dostęp do sieci stanie się podstawowym prawem

Foto: Mario Tama / Getty Images

79 proc. osób, które przepytała grupa doradców działających przy Światowym Forum Ekonomicznym, uważa, że w ciągu ośmiu lat większość globu będzie "pokryta" internetem. Jak już wspominaliśmy Google i Facebook robią wszystko, by dostarczyć internet nawet 4 miliardom ludzi, którzy wciąż nie mają do niego dostępu.

Facebook zamierza to zmienić dzięki projektowi Internet.org – chce dostarczać internet dronami zasilanymi energią słoneczną, a Google w ramach projektu Loon testuje gigantyczne balony.

12. Do 2024 r. przeprowadzony zostanie pierwszy "przeszczep" wątroby z wykorzystaniem organu wydrukowanego w 3D

Foto: Justin Sullivan / Getty Images

Po drukarki 3D sięgają nie tylko firmy motoryzacyjne, pomagają także branży medycznej. Trwają prace nad kością wydrukowaną w 3D czy ludzkimi organami. Lekarze wykorzystali do tej pory trójwymiarową drukarkę, by odtworzyć klatkę piersiową pacjenta czy implanty kostne. A biodruk, czyli połączenie bioinżynierii z drukiem 3D, może w przyszłości ułatwić naukowcom hodowanie sztucznych organów.

13. Do 2024 r. ponad połowa ruchu internetowego w domach będzie generowana przez AGD i inne urządzenia, z których korzystają domownicy

Foto: David Becker / Getty Images

Obecnie większość ruchu generuje komunikacja i rozrywka. Ale zmieni się to, gdy w coraz większej liczbie domów zaczną pojawiać się inteligentne lodówki i pralki.

14. Do 2025 r. sztuczna inteligencja będzie przeprowadzać 30 proc. wszystkich audytów w korporacjach

Foto: Xinhua/Photoshot/REPORTER / East News

SI będzie zastępować coraz więcej ludzi, także pracę wykonywaną przez tzw. białe kołnierzyki. W raporcie możemy przeczytać, że jest ona niezwykle efektywna, jeśli chodzi o automatyzację procesów i świetnie sprawdza się, gdy trzeba przeprowadzić wiele zadań w jednej, dużej organizacji.

Według jednego z ostatnich badań zrealizowanych przez McKinsey Global Institute około 45 proc. prac, za które dzisiaj płaci się ludziom, może zostać zautomatyzowanych poprzez zaadaptowanie już istniejących technologii.

Według wspomnianego badania automatyzacja grozi nie tylko słabo wykwalifikowanym pracownikom. Już teraz można zautomatyzować znaczną część pracy, którą wykonują menadżerowie ds. finansowych, dyrektorzy, a nawet prezesi.

15. Do 2026 r. pierwsza sztuczna inteligencja dołączy do rady nadzorczej

Foto: Chung Sung Jun / Getty Images

SI będzie odgrywać coraz większą rolę w światowym biznesie i w procesie odejmowania decyzji. Ponieważ sztuczna inteligencja potrafi czerpać naukę z poprzednich doświadczeń i "pracować" na ogromnych zbiorach danych, może wnieść dużą wartość do procesu podejmowania decyzji.

Jest więc bardzo prawdopodobne, że SI będzie zastępować wielu ludzi, którzy dziś zajmują wysokie stanowiska dzięki zdobytemu wykształceniu i doświadczeniu.

16. Do 2022 r. zacznie się produkcja pierwszego samochodu wydrukowanego na drukarce 3D

Foto: Ferrari Press / East News

Drukarki 3D są zdolne do drukowania obiektów z bardzo różnych materiałów. Wiele firm już w tym momencie korzysta z nich, by stworzyć prototypy lub niektóre części auta. Nie tak dawno Audi pokazało miniaturowy samochód, który powstał dzięki pracy trójwymiarowej drukarki, drukującej części z metalu.

Startup Local Motors przymierza się do tego, by w ciągu kilku najbliższych lat na drukarce 3D wydrukować samochód normalnego rozmiaru i wprowadzić go do sprzedaży. Firma stworzyła już kilka prototypów (jeden z nich na zdjęciu).

17. Do 2025 r. ludzie częściej będą wyjeżdżali na wycieczki, korzystając z usług car sharingu (współdzielenia samochodu) niż z własnych pojazdów

Foto: Andreas Rentz / Getty Images

Tzw. ekonomia współdzielenia rozwinęła się dzięki różnym, szeroko dostępnym platformom i aplikacjom mobilnym. A najlepiej obserwować ten rozwój na przykładzie sektora transportu. Usługi takie jak Uber, Lyft czy Zipcar zmieniły sposób, w jaki ludzie myślą o transporcie i posiadaniu auta. Zmusiły też producentów do tego, by przemyśleli swoje modele biznesowe.

67 proc. badanych uważa, że w ciągu 9 lat ekonomia współdzielenia urośnie tak bardzo, że większość podróży będziemy wykonywać w samochodach wypożyczanych od firm czy osób oferujących usługę car sharingu.

18. Do 2026 r. samojeżdzące samochody będą stanowić 10 proc. wszystkich aut w Stanach Zjednoczonych

Foto: Justin Sullivan / Getty Images

Autonomiczne samochody mają potencjał, by znacznie zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, zmniejszyć emisję zanieczyszczeń do atmosfery i zmienić sposób, w jaki podróżujemy.

Giganci technologiczni: Google, Uber, a także znani producenci tacy jak Toyota, General Motors czy Volkswagen – wszyscy pracują obecnie nad własnymi modelami autonomicznych samochodów.

19. Do 2026 r. pojawi się miasto z ponad 50 tys. mieszkańców i bez sygnalizacji świetlnej

Foto: Getty Images / Getty Images

Według ekspertów w przyszłości zmieni się też infrastruktura miejska, a miasta staną się bardziej "inteligentne". Wszystko – od chodników przez ulice po sygnalizację świetlną będzie podłączone do sieci.

Zautomatyzowane inteligentne miasta, tak jak inteligentne domy, będą samodzielnie będą zarządzać energią, logistyką i ruchem drogowym.


Kategorie: ekonomia, gospodarka, technologia, _blog


Słowa kluczowe: proroctwa, technologia, przyszłość, futuryzm, 2020


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
28 kwietnia 2016 (czwartek), 23:06:06

Przemyślenia z Rady Nadzorczej

Oto pewne moje przemyślenia z dzisiejszego posiedzenia Rady Nadzorczej:

Zamawianie usług audytorskich w Ernst & Young (albo innej firmy z Wielkiej Czwórki) jest grzechem. Jak sobie to, wracając autostradą przemyślałem to nawet określiłem to jako grzech ciężki (w katolickim znaczeniu tego słowa). Grzeszymy korzystając z ich usług, robimy to świadomie i robimy to dla pieniędzy. Ja to robię i robię to też godząc się na to, że robią to inni.

Niedługo ten system ekonomiczny się zawali, okaże się, że pieniędzy nie ma, że są tylko długi, że wszystko jest nic nie warte, a nic nie jest warte cokolwiek. A może nie, może zawali się jakoś inaczej, a po zawaleniu się i tak nikt niczego nie będzie wiedział co się wydarzyło tak na prawdę.

I co wtedy? Wtedy nie będzie to nasza wina, bo przecież my jesteśmy dobrzy, jesteśmy fajni, sami faceci, co działali profesjonalnie, zachowali należytą staranność, wykonali wszystko zgodnie z zaleceniami, ze sztuką, z dobrymi obyczajami. A to, że widzieliśmy, że Ernst & Young, PwC, Allan & Overy, BDO i inne globalne korporacje robią dziadostwo, i to dziadostwo za wielkie pieniądze nam nie przeszkadza. Wiemy i nic nie robimy. Okłamujemy siebie, okłamujemy innych, pracowników, po części i inwestorów. Okłamujemy lepsze, lokalne firmy, które zrobiły by to samo lepiej, za połowę albo 1/3 kasy. Grzeszymy. No i okłamujemy siebie - głównie w tym, że uważamy się za dobrych.

Grzeszymy i uważamy się za fajnych facetów i jak się to wszystko niedługo rozpieprzy to winni będą ci inni, bo przecież my jesteśmy w porządku. Ale Bóg pamięta. Bóg wyciągnie kiedyś te protokoły z Rady, przeczyta uważnie minutki i nie będziemy mieli wymówki, bo kłamiemy - wiemy, że to zło ale dla kasy godzimy się na to.


Modlitwa:
Boże, bądź litościw mnie grzesznemu.


Kategorie: ekonomia, polityka, _blog


Słowa kluczowe: rada nadzorcza, wielka czwórka, Ernst & Young, audyt, kłamstwo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
22 grudnia 2014 (poniedziałek), 09:55:55

nowe DC w Toruniu i innowacyjna gospodarka

Lektura porannej prasy....

Pojęcie "innowacyjna gospodarka" w znaczy "niegospodarna gospodarka". Gospodarz to ktoś, kto zarządza mądrze, zarządza tak aby wszyscy domownicy się wykarmili a i potrzebującemu coś przekazać. Gospodarz zarządza nie przez rok, dwa ale tak aby potomnym zostawić coś więcej niż samemu się miało.

W naszym kraju "innowacyjna gospodarka" to wydawanie pieniędzy unijnych aby osiągnąć wskaźniki uzasadniające wydanie tych pieniędzy a potem? Portem będzie inna ekipa i nic nie szkodzi, że zostaną długi, że głupie, rozgrzebane inwestycje - dziś mamy "innowacyjną gospodarkę" bo innowacyjnie wydajemy pieniądze.

No dobrze, ale moje marudzenie tu nic nie zmieni, a już na pewno zwolenników UE nie przekona. Oj, jaki pesymizm z rana.

EXEA DATA CENTER - nowoczesne centrum przetwarzania danych w Toruniu

W Toruńskim Parku Technologicznym powstało jedno z największych i najnowocześniejszych centrów przetwarzania danych w Polsce, dedykowane – już na etapie projektowania – do świadczenia usług w modelu chmury obliczeniowej (cloud computing), uważanych za przyszłość branży ICT. Inwestycja jest jednym z kluczowych elementów projektu pn. "Rozbudowa i rozwój działalności Toruńskiego Parku Technologicznego" dofinansowanego z programu Innowacyjna Gospodarka.

EXEA DATA CENTER obejmuje 4 niezależne komory serwerowe o łącznej powierzchni 800 m², które mogą pomieścić 320 pełnowymiarowych szaf serwerowych oraz zaplecze infrastrukturalne o wielkości 4700 m². Infrastruktura obiektu to najnowocześniejszy system klimatyzacji i wentylacji precyzyjnej z chłodzeniem in row wykorzystujący przyjazną dla środowiska technologię free coolingu, systemy zasilania energetycznego zapewniające nieprzerwaną pracę urządzeń obejmujące m.in. generator o mocy 2MW, systemy bezpieczeństwa fizycznego i informatycznego, nowoczesne zaplecze konferencyjno-szkoleniowe, a także powierzchnie do wynajęcia dla firm informatycznych - klientów Toruńskiego Parku Technologicznego.

EXEA DATA CENTER - nowoczesne centrum przetwarzania danych w Toruniu

Podstawowymi rozwiązaniami technologicznymi, o które oparta będzie działalność Centrum to usługi w modelu cloud computing oraz technologia wirtualizacji zasobów sprzętowych. Głównym założeniem jest udostępnienie usługi korzystania z określonych zasobów informatycznych,  gdzie odbiorca nie płaci za licencje na konkretne oprogramowanie czy sprzęt, lecz za faktyczne wykorzystanie określonych zasobów informatycznych udostępnionych w formie usługi.

Klient korzystający z usług w tym modelu będzie uiszczał opłatę za ich zrealizowanie. Na ich cenę będą miały wpływ parametry świadczonej usługi ujęte w czasie. Dzięki temu innowacyjne przedsiębiorstwa będą miały do dyspozycji unikalną technologię pozwalającą na maksymalne oszczędzanie kosztów inwestycyjnych – opłata będzie ściśle związana z wykorzystanymi w danym okresie czasu zasobami Centrum.  Jedną z korzyści dla przedsiębiorców jest również szeroka dostępność aplikacji i możliwość pracy w trybie 24/7 bez przerw konserwacyjnych.

EXEA DATA CENTER - nowoczesne centrum przetwarzania danych w Toruniu

Projekt "Rozbudowa i rozwój działalności Toruńskiego Parku Technologicznego"realizowany jest jako kluczowy z działania 5.3 Programu Innowacyjna Gospodarka. Jego celem jest zwiększenie dostępności i upowszechnienie korzystania z zasobów informatycznych w modelu tzw. chmury obliczeniowej (cloud computing). Może on przynosić istotne korzyści zarówno przedsiębiorcom, jak i sektorowi publicznemu. Upowszechnienie tego modelu zostało ostatnio uznane za jeden z priorytetów Komisji Europejskiej.

Koszt całkowity przedsięwzięcia to 91,1 mln zł, a dofinansowanie z Unii Europejskiej wynosi ok. 54,2 mln zł.

Centrum pracuje już w pełnym zakresie, a oficjalna konferencja otwierająca odbyła się 19 września 2013 roku  z udziałem wiceminister rozwoju regionalnego Iwony Wendel.


W ramach działania 5.3 PO IG Wspieranie ośrodków innowacyjności realizowanych jest 12 projektów na łączną kwotę dofinansowania ponad 1 mld  zł, z czego blisko 650 mln zł zostało już przekazane beneficjentom.

A dlaczego marudzę? Ano dlatego, że płacę podatki i daniny w wysokości ponad 50%, też zawodowo jestem zaangażowany w budywy DC i wiem, że (1) takie coś można zbudować za połowę, 1/3 a śmiem twierdzić, że nawet za 1/4 lub 1/5 tej kwoty (no może 1/4) i wiem też, że zbudowanie to mniej niż połowa sukcesu. Gospodarka to coś co się kręci, służy, pracuje i zarabia - zbudowanie jest łatwe, ale jak takie DC zapełnić, jak przekonać klientów aby się tam wprowadzili - tego urzędnicy nie przewidzieli, więc pewnie jak im ktoś zada pytanie to pomyślą, pomyślą i będą walczyć jednym argumentem tzn. ceną. A więc znowu za pieniądze z moich podatków ktoś buduje dla mnie niekonkurencyjną konkurencję. Okropność.


Kategorie: ekonomia, rynek, ue, unia, _blog


Słowa kluczowe: datacenter, exea, poig


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 września 2014 (wtorek), 18:12:12

Rynki finansowe

Za sprawą kolegi odnotowałem takie sobie zdanie:

"Na rynkach finansowych coraz częściej słychać głosy, że przywódcy biznesowi, zamiast wybiegać myślą w przyszłość, koncentrują się na realizacji narzucanych przez inwestorów celów krótkoterminowych. Wszelkie apele, aby liderzy bardziej koncentrowali się na strategiach długoterminowych niż na bieżących wynikach finansowych, zupełnie nie skutkują.

Dzieje się tak, ponieważ gospodarka pozostaje pod wpływem rozrośniętego sektora finansowego, który skupia się przede wszystkim na pomnażaniu krótkookresowych zysków."


Kategorie: ekonomia, rynek, _blog


Słowa kluczowe: rynki finansowe, strategie


Komentarze: (1)

wojtek, April 9, 2019 10:41 Skomentuj komentarz


Czy coś się zmieniło? Tak! Za sprawą usług on-line na całym świecie pojawili się trejderzy (takie mniejsze e-leszcze), których strategie sięgają aż do kolacji.

Skomentuj notkę
12 maja 2014 (poniedziałek), 20:48:48

Lichwa - analiza biblijna

Znalazłem pod http://radtrap.wordpress.com/2013/02/19/biblijna-analiza-problemu-lichwy/ a ponieważ ciekawe, to mając na uwadze, że może zniknąć zachowuję sobie.

Biblijna analiza problemu lichwy

Autor artykułu jest analitykiem finansowym, ze stażem w dużych instytucjach finansowych i państwowych.

*   *   *

Radku, od pewnego czasu w sposób pogłębiony studiuję Biblię i w załączeniu przesyłam Ci biblijne opracowanie tematu lichwy. Mam nadzieję, że będzie to dla Ciebie lub dla czytelników Twojego portalu interesująca lektura. Dla mnie w praktyce oznacza to konieczność zmiany zawodowej i koncentracji na innym sektorze działalności.

Moim celem nie jest przy tym potępianie kogokolwiek (np. korzystających z kredytów), bo sam zasługuję tu na największe potępienie – ze skruchą muszę przyznać, że byłem tu faryzeuszem największych z możliwych, gdyż tworzyłem w banku nowe produkty kredytowe… Tym niemniej warto wiedzieć, co Słowo Boże mówi na dany temat. I dziękuję Bogu Najwyższemu, że mi to pokazał.

Krzysztof Borawski

Białystok, 19.02.2013 r.


 

Biblijna analiza problemu lichwy w kontekście odsetek, kredytów bankowych i lokat

Do czasu rozpoczęcia przeze mnie studiów nad tekstem Biblii byłem przekonany, że lichwa oznacza – zgodnie z potocznym rozumieniem tego pojęcia – pobieranie wysokich odsetek. Czytając uważnie tekst Słowa Bożego zauważyłem jednak, że pod pojęciem lichwy Bóg definiuje pobieranie jakichkolwiek odsetek, a nawet tzw. dopłaty (np. pożyczenie pięciu bochenków chleba w ramach umowy, że po określonym czasie zwrócona zostanie większa ich ilość), zgodnie z:

Jeżeli zubożeje twój brat i podupadnie, to ty go wspomożesz na równi z obcym przybyszem czy tubylcem, aby mógł żyć obok ciebie. Nie bierz od niego odsetek ani lichwy, a bój się swojego Boga, aby twój brat mógł żyć obok ciebie. Nie dasz mu swoich pieniędzy na odsetki, a swojej żywności mu nie dasz, aby więcej odebrać.” (3 Mojż. 25:35-37)

(Lev 25:36 Take 3947 thou no usury5392 of him, or increase 8636: but fear 3372 thy God 430; that thy brother 251 may live 2416 with thee.

Lev 25:37 Thou shalt not give 5414 him thy money 3701 upon usury5392, nor lend 5414 him thy victuals 400 for increase 4768.)

inny przykład:

U ciebie przyjmują łapówki za przelew krwi. Bierzesz odsetki i dopłatę, i krzywdzisz gwałtem swojego bliźniego, a mnie zapomniałeś – mówi Wszechmocny Pan.” (Ez. 22:12)

(Eze 22:12 In thee have they taken 3947 gifts 7810 to shed 8210 blood 1818; thou hast taken 3947 usury5392 and increase 8636, and thou hast greedily gained 1214 of thy neighbours 7453 by extortion 6233, and hast forgotten 7911 me, saith 5002 the Lord 136 GOD 3069.)

Słowo „neshek”, określające w języku hebrajskim lichwę, w konkordancji Stronga opisane jest pod H5392 (źródło: http://www.blueletterbible.org/lang/lexicon/lexicon.cfm?Strongs=H5392&t=KJV). W języku angielskim występuje w tym miejscu słowo „usury”. Miejsca występowania tego słowa, wraz ze składnią z konkordancji Stronga, są wymienione w dalszej części tego opracowania.

Warto zauważyć, że w czasach Starego Testamentu za pożyczanie na procent lub pobieranie dopłaty, czyli za lichwę, Bóg karał śmiercią – był to bardzo poważny grzech, wymieniany łącznie z bałwochwalstwem, cudzołóstwem itd., zgodnie z:

Uciska ubogiego i biednego, dopuszcza się gwałtu, zastawu nie zwraca i podnosi oczy swoje ku bałwanom, popełnia ohydne czyny, Pożycza na lichwę i bierze odsetki – na pewno nie będzie żył, ponieważ popełnił wszystkie te ohydne czyny. Na pewno poniesie śmierć; jego krew będzie na nim.” (Ez. 18:12-13)

Pożyczanie na procent lub pobieranie dopłaty groziło również utratą majątku:

Kto powiększa swój majątek przez lichwiarskie odsetki, gromadzi go dla tego, który lituje się nad ubogimi.” (Przysłów 28:8)

(Pro 28:8 He that by usury5392 and unjust gain 8636 increaseth 7235 his substance 1952, he shall gather 6908 it for him that will pity 2603 the poor 1800.) H8636 = increase (również w: Ez. 22:12)

W czasach Starego Testamentu dopuszczalne było jednak pożyczanie na procent poganom:

Nie będziesz pożyczał na lichwiarskie odsetki twemu bratu, nie będziesz brał odsetek za wierzytelność pieniężną ani za wierzytelność żywnościową, ani za cokolwiek, za co się bierze odsetki. Obcemu możesz pożyczać na lichwiarskie odsetki, ale twemu bratu nie będziesz pożyczał na lichwiarskie odsetki, aby ci błogosławił Pan, Bóg twój, w każdym twoim przedsięwzięciu, w ziemi, do której wchodzisz, aby ją wziąć w posiadanie.” (5 Mojż. 23:19-20)

Warto jest przyjrzeć się tu oryginalnej wersji tekstu, aby nie wywieść mylnego wniosku, że werset ten mówi o czymś na kształt określonej wysokości odsetek, które dopiero wtedy stają się lichwą – wyraźnie użyte jest tu wyłącznie słowo „usury”/”neshek” bez dodatkowych określeń, a jedynie ze wskazaniem rodzaju lichwy (lichwa pieniężna, lichwa w żywności, lichwa w czymkolwiek).

Deu 23:19 Thou shalt not lend upon usury 5391 to thy brother 251; usury5392 of money 3701, usury5392 of victuals 400, usury5392 of any thing 1697 that is lent upon usury 5391

Jezus Chrystus w swoim nauczaniu podniósł wymagania w tym zakresie, zakazując pożyczania w formie lichwy (z odsetkami lub dopłatą) komukolwiek – zarówno poganom, jak i braciom w wierze. Zamiast tego wezwał On do pożyczania nie tylko osobom bliskim, ale również nieprzyjaciołom, i to bez spodziewania się czegokolwiek w zamian, zgodnie z:

I jeśli pożyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, na jaką wdzięczność zasługujecie? Przecież i grzesznicy pożyczają grzesznikom, aby z powrotem odebrać tyle samo. Ale miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie im dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając, a wielka będzie wasza nagroda i będziecie synami Najwyższego.” (Łk. 6:34-35)

Jednocześnie Nowy Testament wzywa wierzących w Jezusa Chrystusa:

Postępujcie jak dzieci światłości; Bo owoc Ducha jest we wszelkiej dobroci, sprawiedliwości i prawdzie. Badając to, co podoba się Panu; I nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej strofujcie. (Efez. 5:8-11)

a także:

Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie.(1 Tes. 5:22)

Oznacza to, że wierzący chrześcijanie nie powinni mieć nic wspólnego z lichwą, która występuje dziś pod postacią… kredytów bankowych, pożyczek, leasingu (który w praktyce niewiele różni się od kredytu bankowego – w najlepszym razie jest to zakup na kredyt) itd., ale również pod postacią wszelkich oprocentowanych lokat. Wierny Słowu Bożemu chrześcijanin nie powinien stąd wspierać swoimi talentami i intelektem instytucji pożyczkowych ani kredytowych (czyli np. nie powinien pracować w banku), nie powinien on również uczestniczyć w żadnym pośrednictwie finansowym, które powoduje korzystanie z kredytów lub pożyczek lub też wiąże się z lokowaniem środków na procent (wszelka działalność, gdzie pożycza się na procent lub dopłatę).

Ktoś mógłby zapytać: Jak w takim razie mają żyć młode małżeństwa, które bez kredytu bankowego nigdy nie będą w stanie kupić mieszkania? Odpowiedź mogłaby być taka: Zawsze pozostaje najem – życie w mieszkaniu, które może za 30 lat, po okresie spłaty kredytu, będzie należeć do tego małżeństwa, może niewiele różnić się od życia w mieszkaniu najmowanym (i jedno i drugie nie należy w praktyce do nich, lecz do właściciela lokalu albo do banku). Pieniądze płacone w ramach czynszu najmu w rzeczywistości są również dużo mniejsze niż łączny koszt odsetek i kosztownych, niezbędnych w dłuższym okresie co pewien czas remontów – a nadal pozostaje nam możliwość przeprowadzki. Bóg również dba o swój lud i nagradza On tych, którzy są Mu wierni – np. dając szansę na zakup w przyszłości mieszkania z pozyskanych środków lub błogosławiąc w inny sposób. A najprostsza odpowiedź na pytanie, dlaczego tak należy czynić: Bo Bóg w swoim Słowie tak powiedział. Nie obiecał On nam zrozumienia wszystkich swoich przykazań, ale to, że będzie z nami i że będzie nas wspierał.

Istotnym zagadnieniem, które może się tu pojawić, jest sytuacja użycia lichwy do czynienia czegoś, co wydaje się nam dobre lub nawet obiektywnie jest dobre, np. pomocy zagrożonemu upadłością przedsiębiorstwu, aby ratować miejsca pracy. Warto tu jednak pamiętać o słowach apostoła Pawła:

Również jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje korony, jeżeli nie walczy prawidłowo.” (2 Tym. 2:5)

Oznacza to, że droga dojścia do celu jest równie ważna, jak sam cel – cel „nie uświęca środków”, nie możemy tłumaczyć zaangażowania się w grzeszne działania tym, że czynimy to w dobrym celu. W podobny sposób mogłaby tłumaczyć się prostytutka, która uzasadnia nierząd brakiem środków na utrzymanie rodziny. Warto pamiętać, że dla osób wierzących w Jezusa Chrystusa wszystko, co ma miejsce, dzieje się z woli Bożej lub z dopuszczenia Bożego, zgodnie z:

„Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego. Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone.” (Mt. 10:29-30)

Czasem trudne sytuacje lub wprost cierpienia, które nas spotykają, są dla nas próbą, czasem karą za grzechy, a czasem błogosławieństwem, gdyż pozwalają nam się zmienić i są wyrazem miłości Bożej, zgodnie z:

„Kogo bowiem Pan miłuje, tego karze, a chłoszcze każdego, którego za syna przyjmuje. Jeśli znosicie karanie, Bóg obchodzi się z wami jak z synami. Jaki to bowiem syn, którego ojciec nie karze? A jeśli jesteście bez karania, którego wszyscy są uczestnikami, wtedy jesteście bękartami, a nie synami. Poza tym nasi cieleśni ojcowie nas karali, a szanowaliśmy ich. Czyż nie tym bardziej powinniśmy poddać się Ojcu duchów, abyśmy żyli?” (Hebr. 12:6-9)

Jest to szerszy temat (dlaczego coś przykrego nas spotyka), jednak na pewno nie uzasadnia to posługiwania się grzesznymi metodami dla czynienia czegoś, co uważamy w danym momencie za dobre. Droga dojścia do celu jest równie istotna, jak sam cel. Często ciężko jest iść tą drogą, ale… wierzę w to, że Bóg kocha, prowadzi i wspiera swój lud, czyli wierzących w Jezusa Chrystusa.

Warto również wspomnieć o jednym przypadku, gdy Jezus Chrystus w przypowieści o talentach pozornie zachęcał do lichwy, czyli oddania pieniędzy bankierom (Mt. 25:27). Pozornie, gdyż po pierwsze była to przypowieść, która używa przenośni dla opisania sensu, głównego przesłania, a po drugie dlatego, że w sytuacji potraktowania tej przypowieści dosłownie byłoby to sprzeczne nie tylko z pozostałym nauczaniem Biblii, ale również z samym stosunkiem Jezusa do bankierów, których nazwał On „zbójcami” przepędzając ich ze świątyni, zgodnie z:

Wtedy Jezus wszedł do świątyni Boga i wypędził wszystkich sprzedających i kupujących w świątyni; poprzewracał stoły wymieniających pieniądze i stołki sprzedających gołębie. I powiedział im: Jest napisane: Mój dom będzie nazwany domem modlitwy, a wy zrobiliście z niego jaskinię zbójców. (Mt. 21:12-13)

Przykładem błędów wynikających z dosłownej interpretacji przypowieści bez uwzględniania pozostałego nauczania Biblii na dany temat może być oderwanie od reszty nauczania słów Jezusa:

A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, jeślibyście mieli wiarę i nie wątpili, nie tylko to, co się stało z drzewem figowym, uczynicie, ale gdybyście i tej górze rzekli: Wznieś się i rzuć do morza, stanie się tak.” (Mt. 21:21)

które koniecznie należy rozpatrywać łącznie z:

Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie, chcąc tym zaspokoić wasze żądze. Cudzołożnicy i cudzołożnice, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeśli więc ktoś chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga.” (Jakuba 4:3-4)

Tylko łączne uwzględnianie obu tych fragmentów pozwoli nam zarówno wzmocnić wiarę, jak i uniknąć bałwochwalczego poczucia, że to my sami w praktyce jesteśmy bogami – bo mając silną wiarę możemy czynić wszystko, co zapragniemy, a nie to, czego Wszechmocny i Suwerenny Bóg od nas oczekuje (Jezus miał bardzo silną wiarę i przed ukrzyżowaniem prosił On Ojca, aby jeśli to jest możliwe minęło go to cierpienie – jednak powierzył On to woli Ojca, aby działa się wola Ojca).

We wspomnianej przypowieści o talentach oczywiście mowa jest nie o zachęcie do lichwy czy też usprawiedliwianiu jej, lecz o wykorzystaniu danych nam przez Boga możliwości, a także uzdolnień do tego, aby działać na Jego rzecz, aby rozwijać się i wzrastać wykorzystując posiadane możliwości na rzecz Boga. Wskazuje to również na odpowiedzialność osób bardziej obdarzonych przez Boga, że są one zobowiązane tak samo do pracy, jak osoby mniej utalentowane. Oczywiście talent w przypowieści oznacza jednostkę masy złota (ok. 21 kg), a nie talent w znaczeniu szczególnych uzdolnień. Nie jesteśmy w stanie pozyskać dodatkowego talentu, np. plastycznego, poprzez piękne śpiewanie. Możemy jednak nauczyć się służyć Bogu pieśnią w trakcie nabożeństw – podobnie jak osoba uzdolniona plastycznie może np. przygotować atrakcyjne zajęcia dla dzieci. Poprzez służenie innym ubogacamy się wzajemnie. Ważnym jest, aby nasze uzdolnienia rozwijać na chwałę Bożą.

Podsumowując:

Z biblijnego punktu widzenia pożyczanie na jakikolwiek procent lub z pobieraniem dopłaty było karane przez Boga śmiercią (Ez. 18:12). Ten, kto tak czyni, gromadzi majątek dla tego, który lituje się na ubogimi (Przysłów 28:8). Sprawiedliwość tych, którzy podążają za Jezusem ma być przy tym wyższa, niż ludzi z czasów Starego Testamentu (ST) (Mt. 5:20), stąd wezwani jesteśmy do tego, aby pożyczać niczego się za to nie spodziewając (Łk. 6:35). Do pożyczania bez odsetek, z miłości i dla pomocy biednym wzywał również wielokrotnie ST (Psalm 112:5, Przysłów 19:7).

  1. Nie może tu jednak występować odpowiedzialność jednego partnera za środki zainwestowane przez drugiego partnera – wtedy nie jest to pożyczka, ale wspólne zaangażowanie inwestycyjne.

A co jeśli udziałowiec liczy na określoną stopę zwrotu? Czy jest to lichwa, czy współpraca? Jeżeli dzielone są możliwe straty oraz wytworzone zyski, to jest to współpraca. Bez konieczności zwrotu środków zainwestowanych przez jednego partnera przez drugiego partnera. Bez przymusu dokonania wykupu partnera, raczej z opcją. Wtedy jest to partnerstwo. Nawet, jeżeli ktoś przelicza to na odsetki od zainwestowanego kapitału, to ponieważ w rzeczywistości nie otrzymuje on odsetek (i nie jest to przedmiotem umowy), ale jest to udział w zyskach, nie można tego nazwać lichwą.

Fragmenty dot. pożyczania na procent ze Starego Testamentu (ST):

Jeżeli pożyczysz pieniędzy komuś z ludu mojego, ubogiemu, który jest u ciebie, nie postępuj z nim jak lichwiarz; nie ściągajcie od niego odsetek. Jeżeli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, zwrócisz mu go przed zachodem słońca, Bo jest to jego jedyne okrycie, okrycie jego ciała. W czymże innym będzie spał? Gdy wołać będzie do mnie, wysłucham, bo Ja jestem miłosierny.” (2 Mojż. 22:25-27)

Konkordacja Stronga (oryginalna wersja Biblii, hebrajska oraz grecka):

(http://www.blueletterbible.org/lang/lexicon/lexicon.cfm?Strongs=H5392&t=KJV)

Exd 22:25 If thou lend 3867 money 3701 to [any of] my people 5971 [that is] poor 6041 by thee, thou shalt not be to him as an usurer 5383 , neither shalt thou lay 7760 upon him usury5392.

Jeżeli zubożeje twój brat i podupadnie, to ty go wspomożesz na równi z obcym przybyszem czy tubylcem, aby mógł żyć obok ciebie. Nie bierz od niego odsetek ani lichwy, a bój się swojego Boga, aby twój brat mógł żyć obok ciebie. Nie dasz mu swoich pieniędzy na odsetki, a swojej żywności mu nie dasz, aby więcej odebrać.” (3 Mojż. 25:35-37)

Lev 25:36 Take 3947 thou no usury5392 of him, or increase 8636: but fear 3372 thy God 430; that thy brother 251 may live 2416 with thee.

Lev 25:37 Thou shalt not give 5414 him thy money 3701 upon usury5392, nor lend 5414 him thy victuals 400 for increase 4768.

Nie będziesz pożyczał na lichwiarskie odsetki twemu bratu, nie będziesz brał odsetek za wierzytelność pieniężną ani za wierzytelność żywnościową, ani za cokolwiek, za co się bierze odsetki. Obcemu możesz pożyczać na lichwiarskie odsetki, ale twemu bratu nie będziesz pożyczał na lichwiarskie odsetki, aby ci błogosławił Pan, Bóg twój, w każdym twoim przedsięwzięciu, w ziemi, do której wchodzisz, aby ją wziąć w posiadanie.” (5 Mojż. 23:19-20)

Deu 23:19 Thou shalt not lend upon usury 5391 to thy brother 251; usury5392 of money 3701, usury5392 of victuals 400, usury5392 of any thing 1697 that is lent upon usury 5391

Panie! Kto przebywać będzie w namiocie twoim? Kto zamieszka na twej górze świętej? Ten, kto żyje nienagannie I pełni to, co prawe, I mówi prawdę w sercu swoim. Nie obmawia językiem swoim, Nie czyni zła bliźniemu swemu Ani nie znieważa sąsiada swego. Sam czuje się wzgardzony i niegodny, A czci tych, którzy boją się Pana. Choćby złożył przysięgę na własną szkodę, nie zmieni jej. Pieniędzy swych nie pożycza na lichwę I nie daje się przekupić przeciw niewinnemu. Kto tak czyni, nie zachwieje się nigdy.” (Psalm 15:1-5)

Psa 15:5 [He that] putteth not out 5414 his money 3701 to usury5392, nor taketh 3947 reward 7810 against the innocent 5355. He that doeth 6213 these [things] shall never 5769 be moved 4131 .

Szczęśliwy mąż, który się lituje i pożycza, Prowadzi swe sprawy zgodnie z prawem, Bo nigdy się nie zachwieje; Sprawiedliwy nigdy nie będzie zapomniany.” (Psalm 112:5-6)

Kto się lituje nad ubogim, pożycza Panu, a ten mu odpłaci za jego dobrodziejstwo.” (Przysłów 19:17)

Kto powiększa swój majątek przez lichwiarskie odsetki, gromadzi go dla tego, który lituje się nad ubogimi. (Przysłów 28:8)

Pro 28:8 He that by usury5392 and unjust gain 8636 increaseth 7235 his substance 1952, he shall gather 6908 it for him that will pity 2603 the poor 1800.

Oto Pan spustoszy ziemię i zniszczy ją, sprawi zamieszanie na jej powierzchni i rozproszy jej mieszkańców. Ten sam los co lud spotka i kapłana, sługę i jego pana, służącą i jej panią, kupującego i sprzedającego, pożyczającego i biorącego pożyczkę, lichwiarza i jego dłużnika.” (Iz. 24:1-2)

Nie uciska nikogo i dłużnikowi zwraca jego zastaw, nie dopuszcza się gwałtu, udziela chleba głodnemu, a nagiego przyobleka w szatę, Nie pożycza na lichwę i nie bierze odsetek, powstrzymuje swoją rękę od złego, w sporach między ludźmi rozsądza zgodnie ze słusznością, Postępuje według moich przykazań i przestrzega wiernie moich praw: ten jest sprawiedliwy, on też na pewno będzie żył – mówi Wszechmocny Pan. (Ez. 18:7-9)

Eze 18:8 He [that] hath not given forth 5414 upon usury5392, neither hath taken 3947 any increase 8636, [that] hath withdrawn 7725 his hand 3027 from iniquity 5766, hath executed 6213 true 571 judgment 4941 between man 376 and man 376,

Uciska ubogiego i biednego, dopuszcza się gwałtu, zastawu nie zwraca i podnosi oczy swoje ku bałwanom, popełnia ohydne czyny, Pożycza na lichwę i bierze odsetki – na pewno nie będzie żył, ponieważ popełnił wszystkie te ohydne czyny. Na pewno poniesie śmierć; jego krew będzie na nim.” (Ez. 18:12-13) (!!!)

Eze 18:13 Hath given forth 5414 upon usury5392, and hath taken 3947 increase 8636: shall he then live 2425 ? he shall not live 2421 : he hath done 6213 all these abominations 8441; he shall surely 4191 die 4191 ; his blood 1818 shall be upon him.

U ciebie przyjmują łapówki za przelew krwi. Bierzesz odsetki i dopłatę, i krzywdzisz gwałtem swojego bliźniego, a mnie zapomniałeś – mówi Wszechmocny Pan.” (Ez. 22:12)

Eze 22:12 In thee have they taken 3947 gifts 7810 to shed 8210 blood 1818; thou hast taken 3947 usury5392 and increase 8636, and thou hast greedily gained 1214 of thy neighbours 7453 by extortion 6233, and hast forgotten 7911 me, saith 5002 the Lord 136 GOD 3069.

Fragmenty dotyczące pożyczania na procent z Nowego Testamentu (NT):

Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, kto chce od ciebie pożyczyć, nie odwracaj się.” (Mt. 5:42)

I jeśli pożyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, na jaką wdzięczność zasługujecie? Przecież i grzesznicy pożyczają grzesznikom, aby z powrotem odebrać tyle samo. Ale miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie im dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając, a wielka będzie wasza nagroda i będziecie synami Najwyższego. (Łk. 6:34-35)

Mówię wam bowiem: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie obfitsza niż uczonych w Piśmie i faryzeuszy, żadnym sposobem nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.” (Mt. 5:20)

Wtedy Jezus wszedł do świątyni Boga i wypędził wszystkich sprzedających i kupujących w świątyni; poprzewracał stoły wymieniających pieniądze i stołki sprzedających gołębie. I powiedział im: Jest napisane: Mój dom będzie nazwany domem modlitwy, a wy zrobiliście z niego jaskinię zbójców. (Mt. 21:12-13)

Postępujcie jak dzieci światłości; Bo owoc Ducha jest we wszelkiej dobroci, sprawiedliwości i prawdzie. Badając to, co podoba się Panu; I nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej strofujcie. (Efez. 5:8-11)

Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie.(1 Tes. 5:22)


Kategorie: ekonomia, biblia, _blog


Słowa kluczowe: lichwa, pożyczki, kredyty, biblia, studium biblijne


Komentarze: (1)

Sylwester, February 8, 2019 02:02 Skomentuj komentarz


Dzisiaj lichwa może zniknąć, za sprawą zmiany mechanizmu kreacji pieniądza przez kredyt. (Kredyt łac. credere - uwierz).

Wystarczy, że bank wykreuje na samym początku więcej niż potrzebuje Kowalski, który przyszedł po kredyt. Dzisiaj banki tworzą pieniądze poprzez dokonywanie zapisów w elektronicznych księgach banku. Więc taka możliwość naprawdę jest. Ja wiem jak to zrobić. Potrzebna jest grupa programistów, którzy stworzą dla banku nową platformę według tego pomysłu. Przydałby się również ekonomista, aby podać pomysł pod ocene,,, jakie to miałoby konsekwencje gdyby lichy nie było w kredycie.

Skomentuj notkę
26 sierpnia 2013 (poniedziałek), 16:57:57

Słowa z działalności inwestycyjnej (zabawa w słowa)

Nowe słowa do nauczenia się: stake, earnout, stop loss, landgrab. Nowe związki semantyczne: mój stake, perspektywa earnoutu, przełknąć stop loss, zrobić landgrab.

Kurcze! To się musi dać powiedzieć po polsku! Ale sam tego chciałem. Chciałem opanować nową dziedzinę, muszę opanować nowe słownictwo, bo przecież to słowa tworzą rzeczywistość podobnie jak Słowo (Logos) stworzyło Rzeczywistość (Wszechświat).

 

Kiedyś było łatwiej. Po prostu sobie usiadłem na 2 lata i zrobiłem takie oto definicje:

  • Miłość to relacja między osobami, zakładająca czynienie drugiej osobie dobra. Czasami miłość wymaga ofiary.
  • Bezbożność to nieliczenie się z wiecznymi konsekwencjami własnych czynów.
  • Dobro to stan rzeczy w jakim Bóg chciał aby się one znajdowały.
  • Prawda to opis rzeczywistości.
  • Wola to jeden z artybutów osoby stanowiący o możliwości podejmowania przez nią decyzji (aktów woli).
  • Mądrość to wiedza w zastosowaniu z miłością.
  • Sprawiedliwość to cecha działania osoby polegająca na konsekwentnym stosowaniu obowiązującego prawa.
  • Władza to przywilej stanowienia i egzekwowania prawa.
  • Niewola to stan osoby w którym jest ona zdeterminowana (przymuszana) do podejmowania działań niezgodnych ze swoimi decyzjami. 
  • Moc to możliwość realizacji własnych decyzji, a w przypadku osób posiadających władzę przywilej egzekwowania prawa.
  • Odpowiedzialność to gotowość do ponoszenia wszelkich konsekwencji własnych decyzji (aktów swojej woli).
  • Wolność to możliwość podejmowania decyzji (aktów woli).
  • Wiedza to znajomość prawdy.
  • Rzeczywistość to wszystko co istnieje.

Więcej na Zabawa w słowa czyli tu: http://www.pp.org.pl/wojtek/index.php?s=_notki_w_serii&seria=zabawa%20w%20s%B3owa


Kategorie: ekonomia, zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: vc, venture capital, nowomowa, język polski


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
20 maja 2013 (poniedziałek), 17:20:20

MSKR

Na spotkaniu z finansistami wymyśliłem, że ...

MSKR to Międzynarodowe Standardy Kreatywnej Rachunkowości.

I do tego wierszyk:

Z cyklu: Bajeczki Babci Pimpusiowej Andrzeja Waligórskiego

Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać
Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,
Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!


Kategorie: zabawa w słowa, poezja, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: MSKR, kreatywna księgowość, gospodarka, elektrownia, kopalnia, waligórski


Komentarze: (1)

adam@kormoran, June 8, 2013 16:45 Skomentuj komentarz


Hehehe, a ja niedawno slyszalem o wiatraku, ktory mial silnik spalinowy zeby produkowac ekologiczny prad (nie wiem, czy prawda).
Skomentuj notkę
4 kwietnia 2013 (czwartek), 18:03:03

Bilans

Bilans ma dwie strony: aktywa i pasywa.

Aktywa opisują co mamy. Pasywa skąd się wzięło to co mamy. Logiczną konsekwencją takiego spojrzenia jest, że zawsze pasywa muszą równać się aktywom.
Ważne - bilans jest zrobiony na jakiś dzień, a więc jest fotografią stanu. Nie opisuje rzeczywistości w czasie tak jak fotografia nie opisuje ruchu.

Aktywa to:
- środki trwałe,
- środki obrotowe.

Pasywa to:
- kapitały,
- zobowiązania długoterminowe,
- zobowiązania krótkoterminowe.

I już? Tak! I już. Tyle wystarczy.


Kategorie: ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: bilans, aktywa, pasywa, kapitały, biznes, zobowiązania, środki trwałe


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 stycznia 2013 (środa), 23:35:35

Idąc na spacer myślałem o kapitale

#1. W Polsce klasa średnia chyba nie zdąży się wytworzyć. To się nie uda i już. Tendencja Europejska jest przeciwna, klasa średnia znika z Niemczech, Włoch, Francji czy Hiszpanii - dlaczego miała by więc powstać w Polsce? Nie zdąży - bo temu powolnemu procesowi bogacenia się tych kilku co ma własne biznesy a przez to jako taką niezależność przeciwstawia się np. proces odbierania Polakom mieszkań poprzez oferowanie ohydnych kredytów z odwróconą hipoteką. Babcia nie przekaże mieszkania wnukowi, zresztą wnuk robi w korpo i już dawno wziął kredyt na 40 lat. Ale robiąc w korpo nigdy nie zaryzykuje, nigdy nie pofrunie, zawsze będzie tylko wyrobnikiem bojącym się podskoczyć. #2. Idąc dziś po mieście zrywałem brzydko naklejone na każdym słupie i latarni ogłoszenia o kredycie świątecznym, co go można bez wiedzy współmałżonka i innych swoich wierzycieli mieć. Pieniądze ci się należą więc zadzwoń - na pewno damy!

Zrywałem i teraz sam nie wiem czy dobrze robię - przecież ludzie potrzebują pieniędzy! Czy zrywając ogłoszenia mam prawo im w tym przeszkadzać? Usprawiedliwiam się tylko dbałością o estetykę miasta, choć ogłoszenia "Mała, czarna suczka zginęła w piątek" nie zerwałem.

#3. Rozważaliśmy dziś z kumplem dla pewnej spółki program obligacji pracowniczych. Po prostu - wyszliśmy z głupiego założenia, że jest grupa pracowników co swoje oszczędności daje na jakieś nędzne lokaty, a tu spółka się rozwija, jest akcyjna, przejrzysta, raporty publikuje, rozwija się ale rozwój finansuje biorąc z tych samych banków inwestycyjne kredyty. Może więc program obligacyjny dla pracowników?

Ale głupoty wymyślamy! Szybka analiza doprowadziła nas do wniosku, że wśród zatrudnionych nie ma kapitału - jest kredyt! Chyba wszyscy (wszak młodzi) na kredytach lecą, wiec takie numery to w rozwiniętych krajach kapitalistycznych, gdzie jest (jeszcze) klasa średnia ale nie u nas.

#4. Niedawno czytałem świetną książkę pt. "Co u pana słychać" czyli rozmowy z przywódcami III Rzeszy, którym robili złe rzeczy ale jakoś udało się nie być osądzonym. Jednym z rozmówców był autor Generalnego Planu Wschodniego. Nie chodzi tu o plan zagłady Żydów, ale o plan dotyczący Polaków w GG, gdy już z Żydów te tereny się oczyści.

Czy ja jestem nienormalny widząc analogię do tego co się dzieje dziś u nas? Przeanalizowałem właśnie statystyczną strukturę wydatków dla polskiej rodziny i jestem przerażony - przecież większość zysku idzie do przedsiębiorstw o całkowicie niepolskim kapitale. Spłaty kredytów, wydatki na jedzenie, opłaty związane z domem, ciuchy, zdrowie..... może jak ktoś ma telefon od Solorza to zyski zostają w Polsce bo nawet w wydatkach na restauracje więcej jest McDonald'sa niż "Baru u Piotra".

#5. Mówili, że "kapitał nie ma narodowości". Kłamali, bo kapitał to może narodowości nie ma ale właściciele kapitału to już na pewno. Szkoda, że w Polsce nie ma bogatych Polaków.


#6. Dopisek o klasie średniej. Dziś znajomy opowiadał nam o sieciach sprzedaży agencyjnej usług operatorów komórkowych. Opowiadał o tym jak to powstawało, jakie aspiracje mieli agenci, jak wynajmowali lokale, zatrudniali ludzi, a potem jak dokładali, zaciągali, nie potrafili spłacić i jak trwają w takim kieracie, że ani wyjść ani coś z tego mieć. Horror.


Kategorie: przemyślenia, ekonomia, polityka, _blog


Słowa kluczowe: kapitał, klasa średnia, ekonomia, bogactwo, bieda, kredyt, kredyt hipoteczny, odwrócona hipoteka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
11 grudnia 2012 (wtorek), 21:43:43

Lalka i Opel

Mój rząd przyznał dziś dofinansowanie fabryce Opla w wysokości 15mln zł. Razem z kosztami poboru podatków i urzędnikami to ponad 1zł na obywatela po to aby Opel uruchomił 150 miejsc pracy.

Moim zdaniem to zdrada, to ograbianie swoich dla obcych, to działanie antypolskie.

Znalazłem sobie dziś w Lalce fragment, który o fabryce Opla traktuje.

ROZDZIAŁ JEDENASTY:

STARE MARZENIA I NOWE ZNAJOMOŚCI

(...)

- To jest podkopywanie naszego przemysłu - odezwał się oponent z grupy kupieckiej.

- Mnie nie obchodzą fabrykanci, tylko konsumenci... - odpowiedział Wokulski.

Kupcy i przemysłowcy poczęli szeptać między sobą w sposób mało życzliwy dla Wokulskiego.

- Otóż i dotarliśmy do interesu publicznego! zawołał wzruszonym głosem książę. - Kwestia zarysowuje się tak: czy projekta szanownego pana Wokulskiego są objawem pomyślnym dla kraju?... Panie mecenasie... - zwrócił się książę do adwokata, czując potrzebę wyręczenia się nim w kłopotliwej nieco sytuacji.

- Szanowny pan Wokulski - zabrał głos adwokat - z właściwą mu gruntownością raczy nas objaśnić: czy sprowadzanie owych tkanin, aż z tak daleka, nie przyniesie uszczerbku naszym fabrykom?

- Przede wszystkim - rzekł Wokulski - owe nasze fabryki nie są naszymi, lecz niemieckimi...

- Oho!... - zawołał oponent z grupy kupców.

- Jestem gotów - mówił Wokulski - natychmiast wyliczyć fabryki, w których cała administracja i wszyscy lepiej płatni robotnicy są Niemcami, których kapitał jest niemiecki, a rada zarządzająca rezyduje w Niemczech; gdzie nareszcie robotnik nasz nie ma możności ukształcić się wyżej w swoim fachu, ale jest parobkiem źle płatnym, źle traktowanym i na dobitkę germanizowanym...

- To jest ważne!... - wtrącił hrabia zgarbiony.

- T e k... - szepnął Anglik.

- Jak Boga kocham, doświadczam emocji słuchając!... - zawołał marszałek. - Nigdym nie myślał, że tak można zabawić się przy podobnej rozmowie... Zaraz wrócę...

I opuścił gabinet, aż uginała się pod jego stopami podłoga.

- Czy mam wyliczać nazwiska? - spytał Wokulski.

Grupa kupców. i przemysłowców złożyła w tej chwili dowód rzadkiej powściągliwości nie domagając się nazwisk. Adwokat szybko podniósł się z Fotelu i zatrzepotawszy rękoma zawołał:

- Sądzę, że nad kwestią miejscowych fabryk możemy przejść do porządku. Teraz szanowny pan Wokulski raczy nam, z właściwą mu jędrnością, objaśnić: jakie pozytywne korzyści z jego projektu odniesie...

- Nasz nieszczęśliwy kraj - zakończył książę.

Notkę wstawiam do serii notek "to lubię" bo Lalkę lubię, ale takie zachowanie mojego rządu uważam za zdradę. Ale co się dziwić po rządach PO?


Kategorie: literatura, proza, ekonomia, to lubię, _blog


Słowa kluczowe: lalka, Bolesław Prus, handel, ekonomia, opel


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
12 września 2012 (środa), 17:53:53

TFI SKOK

Jest taki fundusz inwestycyjny, który "przygotowując nowy produkt czerpał zarówno z uniwersalnych wartości etycznych jak i podstawowych zasad społecznej nauki Kościoła Katolickiego oraz pewnych reguł przyjętych powszechnie w światowym ruchu unii kredytowych."

Co ciekawego - "daje on nabywcom gwarancję, iż zainwestowane przez nich środki nie będą przeznaczane na rozwój niehumanitarnych branż przemysłu, handlu czy usług przy jednoczesnym zachowaniu ekonomicznej efektywności produktu."

Co o tym myśleć?


Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: skok, tfi, fundusze, finanse, lokata


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 maja 2012 (środa), 11:09:09

Spółka Komandytowa (info.)

Ku pamięci

Spółka komandytowa to korzystna forma współdziałania jednostek o zróżnicowanym kapitale, umożliwiająca wspólnikom dogodne ukształtowanie odpowiedzialności za zobowiązania spółki oraz za prowadzenie jej spraw. Spółką komandytową jest spółka osobowa mająca na celu prowadzenie przedsiębiorstwa pod własną firmą, w której wobec wierzycieli za zobowiązania spółki co najmniej jeden wspólnik odpowiada bez ograniczenia (komplementariusz), a odpowiedzialność co najmniej jednego wspólnika (komandytariusza) jest ograniczona.

Umowa spółki komandytowej powinna być zawarta w formie aktu notarialnego. Nie ma określonego minimum kapitału zakładowego.

Firma spółki komandytowej powinna zawierać nazwisko jednego lub kilku komplementariuszy oraz dodatkowe oznaczenie "spółka komandytowa". Nazwisko komandytariusza nie może być zamieszczane w firmie spółki. W przypadku zamieszczenia nazwiska lub firmy (nazwy) komandytariusza w firmie spółki komandytariusz ten odpowiada wobec osób trzecich tak jak komplementariusz.

Komandytariusz odpowiada za zobowiązania spółki wobec jej wierzycieli tylko do wysokości sumy komandytowej.

Natomiast odpowiedzialność komplementariuszy jest nieograniczona, za zobowiązania spółki odpowiadają oni całym swoim majątkiem.

Spółkę reprezentują komplementariusze, których z mocy umowy spółki albo prawomocnego orzeczenia sądu nie pozbawiono prawa reprezentowania spółki.

Komandytariusz może reprezentować spółkę jedynie jako pełnomocnik. Jeżeli komandytariusz dokona w imieniu spółki czynności prawnej, nie ujawniając swojego pełnomocnictwa, odpowiada za skutki tej czynności wobec osób trzecich bez ograniczenia; dotyczy to także reprezentowania spółki przez komandytariusza, który nie ma umocowania albo przekroczy jego zakres.

Spółka komandytowa prowadzi pełną księgowość.


Kategorie: ekonomia, prawo, _blog


Słowa kluczowe: spółka komandytowa, komandytariusz, komplementariusz, kapitał


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
29 grudnia 2011 (czwartek), 19:53:53

drugie słowo o Mleku Prawdziwym

W biedronce a wcześniej w jakimś innym sklepie wzieła mnie zaduma nad mlekiem, które mam kupić. Nie pierwszy raz sądząc po tym, że kilka lat temu też mleko prawdziwe mnie wkurzyło.

Co więc było do kupienia:
#1. Mleko łaciate - ciekawe, bo słowo łaciate odnosi się do cechy nie mleka, ale krowy jest więc to nazwa zabawna. Łaciate to marka Mlekpolu.
#2. Mleko łowickie - nazwa dość prawdziwa, bo rzeczywiście (podobnie jak łaciate) produkowane jest przez (o ile pamiętam) OSM w Łowiczu.
#3. Mleko prawdziwe - zdecydowanie najbardziej zakłamana nazwa, bo o ile łowickie coś mówi, łaciate i wypasione to zabawne granie na cechach powiązanych z produktem to prawdziwe jest już tylko manipulacją.
#4. Mleko UHT Polana - to też Mlekpol.
#5. Mleko wypasione - gra słowna podobna do łaciatego, ale inna grupa docelowa. Pewnie niedługo dla nich zrobią mleko zajebiste.

Kupuję łowickie (bo prawdziwe) lub łaciate (bo lubię). Nie kupuję prawdziwego bo nie lubię jak mnie i innych okłamują.


Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: prawda, mleko, marketing, etyka


Komentarze: (1)

Andrzej, January 25, 2012 12:45 Skomentuj komentarz


Sprawa robi się trudniejsza jak się wchodzi do mięsnego i widzi produkty o nazwie "szynka jakaśtam", a wiadomo, że to jest głównie woda opakowana w szynkę czy inną "wędlinę". Zawartość wody napompowanej do "wędliny" jest uzależniona od stopnia zaawansowania technologii pompowania.
W przypadku mleka to przynajmniej wiadomo, że to mleko UHT z x % tłuszczu, niezależnie od tego, co napisano na kartoniku.
Skomentuj notkę
21 listopada 2011 (poniedziałek), 13:22:22

Ligota

Ligota. Ligota, albo Lgota w nazwie miejscowości ma coś wspólnego z ulgą, albo ulżeniem. Mariusz powiedział mi, że jeżeli w nazwie miejscowości pojawia się coś takiego to tłumacząc na dzisiejsze chodzi o Specjalną Strefę Ekonomiczną, czyli miejsce gdzie w zamian za inwestycje władca dawał ulgi podatkowe, zwolnienia, jakieś wsparcie albo przywileje. Ot, taka ciekawostka.


Kategorie: ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: ligota, lgota, specjalna strefa ekonomiczna


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
16 listopada 2011 (środa), 22:13:13

CV i szukam posady

I jeszcze raz Lalka i Bolesław Prus:

ROZDZIAŁ JEDENASTY:

STARE MARZENIA I NOWE ZNAJOMOŚCI

(...)

Z kolei zbliżył się do Wokulskiego człowiek młody, mizerny, z rzadkim zarostem na twarzy, ale z niewątpliwymi śladami przedwczesnego zniszczenia w całej postaci. Wokulski spotykał go na rozmaitych widowiskach, wreszcie i na ulicy, jeżdżącego najszybszymi dorożkami.

- Jestem Maruszewicz - rzekł zniszczony młody człowiek z miłym uśmiechem. - Wybaczy pan, że prezentuję się tak obcesowo i w dodatku przy pierwszej znajomości będę miał prośbę...

- Słucham pana.

Młodzieniec wziął Wokulskiego pod ramię i zaprowadziwszy go do okna mówił :

- Kładę od razu karty na stół; z takimi ludźmi jak pan nie można inaczej. Jestem niemajętny, mam dobre instynkta i chciałbym znaleźć zajęcie. Pan tworzy spółkę, czy nie mógłbym pracować pod pańskim kierunkiem?...

Wokulski przypatrywał mu się z uwagą. Propozycja, którą słyszał, jakoś nie pasowała do wyniszczonej figury i niepewnych spojrzeń młodzieńca. Wokulski uczuł niesmak, mimo to spytał:

- Cóż pan umie? jaki pański fach?

- Fachu, uważa pan, jeszcze nie wybrałem, ale mam wielkie zdolności i mogę podjąć się każdego zajęcia.

- A na jaką pan liczy pensję?

- Tysiąc... dwa tysiące rubli... - odparł zakłopotany młodzieniec.

Wokulski mimo woli potrząsnął głową.

- Wątpię - odparł - czy będziemy mieli posady odpowiadające pańskim wymaganiom. (...)


Kategorie: proza, ekonomia, to lubię, _blog


Słowa kluczowe: lalka, Bolesław Prus, cv


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
16 listopada 2011 (środa), 22:11:11

NewConnect czyli komitet inwestycyjny u księcia

W drodze na NewConnect właściwą lekturą jest Lalka Bolesława Prusa. W niej dziś przeczytam sobie o komitecie inwestycyjnym u księcia. Kluczowy kawałek obrazujący działanie funduszy inwestycyjnych sobie podkreślam.

ROZDZIAŁ JEDENASTY:

STARE MARZENIA I NOWE ZNAJOMOŚCI

(...)

Z podobnego zjazdu skorzystał książę, ażeby zbliżyć Wokulskiego z ziemiaństwem.

Książę we własnym pałacu, na pierwszym piętrze, zajmował ogromne mieszkanie. Część jego, złożona z gabinetu pana, biblioteki i fajczarni, była miejscem męskich zebrań, na których książę przedstawiał swoje lub cudze projekta dotyczące spraw publicznych. Zdarzało się to po kilka razy w roku. Ostatnia nawet sesja wiosenna była poświęcona kwestii statków śrubowych na Wiśle, przy czym bardzo wyraźnie zarysowały się trzy stronnictwa. Pierwsze, złożone z księcia i jego osobistych przyjaciół, koniecznie domagało się śrubowców, drugie zaś, mieszczańskie, uznając w zasadzie piękność projektu, uważało go jednak za przedwczesny i nie chciało dać na ten cel pieniędzy. Trzecie stronnictwo składało się tylko z dwu osób: pewnego technika, który twierdził, że śrubowce nie mogą pływać po Wiśle, i pewnego głuchego magnata, który na wszystkie odezwy, skierowane do jego kieszeni, stale odpowiadał:

- Proszę trochę głośniej, bo nic nie słychać...

Książę z Wokulskim przyjechali o pierwszej, a w kwadrans po nich zaczęli schodzić się i zjeżdżać inni uczestnicy sesji. Książę witał każdego z uprzejmą poufałością, prezentował Wokulskiego, a następnie podkreślał przybysza na liście zaproszonych bardzo długim i bardzo czerwonym ołówkiem.

Jednym z pierwszych gości był pan Łęcki; wziął Wokulskiego na stronę i jeszcze raz wypytał go o cel i znaczenie spółki, do której należał już całą duszą, ale nigdy nie mógł dobrze spamiętać, o co chodzi. Tymczasem inni panowie przypatrywali się intruzowi i zniżonym głosem robili o nim uwagi.

- Bycza mina! - szepnął otyły marszałek wskazując okiem na Wokulskiego. - Szczeć na głowie jeży mu się jak dzikowi, pierś upadam do nóg, oko bystre... Ten by nie ustał na polowaniu!

- I twarz, panie... - dodał baron z fizjognomią Mefistofelesa.- Czoło, panie... wąsik, panie... mała hiszpanka, panie. Wcale, panie... wcale... Rysy trochę, panie... ale całość, panie...

- Zobaczymy, jaki będzie w interesach - dorzucił nieco przygarbiony hrabia.

- Rzutki, ryzykowny, t e k - odezwał się jakby z piwnicy drugi hrabia, który siedział sztywnie na krześle, nosił bujne faworyty i porcelanowymi oczyma patrzył tylko przed siebie jak Anglik z "Tournal Amusant".

Książę powstał z fotelu i chrząknął; zebrani umilkli, dzięki czemu można było usłyszeć resztę opowiadania marszałka:

- Wszyscy patrzymy na las, a tu coś skwierczy pod kopytami. Wyobraź sobie pan dobrodziej, że chart idący przy koniach na smyczy zdusił w bruździe szaraka!...

To powiedziawszy marszałek uderzył olbrzymią dłonią w udo, z którego mógł był wyciąć sobie sekretarza i jego pomocnika.

Książę chrząknął drugi raz, marszałek zmieszał się i niezwykle wielkim fularem otarł spocone czoło.

- Szanowni panowie - odezwał się książę. - Poważyłem się fatygować szanownych panów w pewnym... nader ważnym interesie publicznym, który, jak to wszyscy czujemy, powinien zawsze stać na straży naszych interesów publicznych... Chciałem powiedzieć... naszych idei... to jest...

Książę zdawał się być zakłopotany; wnet jednak ochłonął i mówił dalej :

- Chodzi o inte... to jest o plan, a raczej... o projekt zawiązania spółki do ułatwiania handlu...

- Zbożem - wtrącił ktoś z kąta.

- Właściwie - ciągnął książę - chodzi nie o handel zbożem, ale...

- Okowitą - pośpieszył ten sam głos.

- Ależ nie!... O handel, a raczej o ułatwienie handlu między Rosją i zagranicą towarami, no.:. towarami... Miasto zaś nasze, pożądane jest, ażeby się stało centrum takowego...

- A jakież to towary? - spytał przygarbiony hrabia.

- Stronę fachową kwestii raczy objaśnić nam łaskawie pan Wokulski, człowiek... człowiek fachowy - zakończył książę. - Pamiętajmy jednak, panowie, o obowiązkach, jakie na nas wkłada troska o interesa publiczne i ten nieszczęśliwy kraj...

- Jak Boga kocham, zaraz daję dziesięć tysięcy rubli!... - wrzasnął marszałek.

- Na co? - spytał hrabia udający autentycznego Anglika.

- Wszystko jedno!... - odparł wielkim głosem marszałek.- Powiedziałem: rzucę w Warszawie pięćdziesiąt tysięcy rubli, więc niech dziesięć pójdzie na cele dobroczynne, bo kochany nasz książę mówi cudownie!... z rozumu i z serca, jak Boga kocham...

- Przepraszam - odezwał się Wokulski - ale nie chodzi tu o spółkę dobroczynną, tylko o spółkę zapewniającą zyski.

- Otóż to!... - wtrącił hrabia zgarbiony.

- T e k!... - potwierdził hrabia-Anglik.

- Co mnie za zysk z dziesięciu tysięcy? - zaprotestował marszałek. - Z torbami bym poszedł pod Ostrą Bramę przy takich zyskach.

Zgarbiony hrabia wybuchnął:

- Proszę o głos w kwestii : czy należy lekceważyć małe zyski!... To nas gubi!... to, panowie - wołał pukając paznokciem w poręcz fotelu.

- Hrabio - przerwał słodko książę - pan Wokulski ma głos.

- T e k!... - poparł go hrabia-Anglik czesząc bujne faworyty.

- Prosimy więc szanownego pana Wokulskiego - odezwał się nowy głos - ażeby ten publiczny interes, który nas zgromadził tu, do gościnnych salonów księcia, raczył nam przedstawić z właściwą mu jasnością i zwięzłością.

Wokulski spojrzał na osobę przyznającą mu jasność i zwięzłość. Był to znakomity adwokat, przyjaciel i prawa ręka księcia; lubił mówić kwieciście, wybijając takt ręką i przysłuchując się własnym frazesom, które zawsze znajdował wybornymi.

- Tylko żebyśmy zrozumieli wszyscy - mruknął ktoś w kącie zajętym przez szlachtę, która nienawidziła magnatów.

- Wiadomo panom - zaczął Wokulski - że Warszawa jest handlową stacją między Europą zachodnią i wschodnią. Tu zbiera się i przechodzi przez nasze ręce część towarów francuskich i niemieckich przeznaczonych dla Rosji, z czego moglibyśmy mieć pewne zyski, gdyby nasz handel...

- Nie znajdował się w ręku Żydów - wtrącił półgłosem ktoś od stołu, gdzie siedzieli kupcy i przemysłowcy.

- Nie - odparł Wokulski. - Zyski istniałyby wówczas, gdyby nasz handel był prowadzony porządnie.

- Z Żydami nie może być porządny...

- Dziś jednak - przerwał adwokat księcia - szanowny pan Wokulski daje nam możność podstawienia kapitałów chrześcijańskich w miejsce kapitału starozakonnych...

- Pan Wokulski sam wprowadza Żydów do handlu - bryznął oponent ze stanu kupieckiego.

Zrobiło się cicho.

- Ze sposobu prowadzenia moich interesów nie zdaję sprawy przed nikim - ciągnął dalej Wokulski. - Wskazuję panom drogę uporządkowania handlu Warszawy z zagranicą, co stanowi pierwszą połowę mego projektu i jedno źródło zysku dla krajowych kapitałów. Drugim źródłem jest handel z Rosją. Znajdują się tam towary poszukiwane u nas i tanie. Spółka, która zajęłaby się nimi, mogłaby mieć piętnaście do dwudziestu procentów rocznie od wyłożonego kapitału. Na pierwszym miejscu stawiam tkaniny...

- To jest podkopywanie naszego przemysłu - odezwał się oponent z grupy kupieckiej.

- Mnie nie obchodzą fabrykanci, tylko konsumenci... - odpowiedział Wokulski.

Kupcy i przemysłowcy poczęli szeptać między sobą w sposób mało życzliwy dla Wokulskiego.

- Otóż i dotarliśmy do interesu publicznego! zawołał wzruszonym głosem książę. - Kwestia zarysowuje się tak: czy projekta szanownego pana Wokulskiego są objawem pomyślnym dla kraju?... Panie mecenasie... - zwrócił się książę do adwokata, czując potrzebę wyręczenia się nim w kłopotliwej nieco sytuacji.

- Szanowny pan Wokulski - zabrał głos adwokat - z właściwą mu gruntownością raczy nas objaśnić: czy sprowadzanie owych tkanin, aż z tak daleka, nie przyniesie uszczerbku naszym fabrykom?

- Przede wszystkim - rzekł Wokulski - owe nasze fabryki nie są naszymi, lecz niemieckimi...

- Oho!... - zawołał oponent z grupy kupców.

- Jestem gotów - mówił Wokulski - natychmiast wyliczyć fabryki, w których cała administracja i wszyscy lepiej płatni robotnicy są Niemcami, których kapitał jest niemiecki, a rada zarządzająca rezyduje w Niemczech; gdzie nareszcie robotnik nasz nie ma możności ukształcić się wyżej w swoim fachu, ale jest parobkiem źle płatnym, źle traktowanym i na dobitkę germanizowanym...

- To jest ważne!... - wtrącił hrabia zgarbiony.

- T e k... - szepnął Anglik.

- Jak Boga kocham, doświadczam emocji słuchając!... - zawołał marszałek. - Nigdym nie myślał, że tak można zabawić się przy podobnej rozmowie... Zaraz wrócę...

I opuścił gabinet, aż uginała się pod jego stopami podłoga.

- Czy mam wyliczać nazwiska? - spytał Wokulski.

Grupa kupców. i przemysłowców złożyła w tej chwili dowód rzadkiej powściągliwości nie domagając się nazwisk. Adwokat szybko podniósł się z Fotelu i zatrzepotawszy rękoma zawołał:

- Sądzę, że nad kwestią miejscowych fabryk możemy przejść do porządku. Teraz szanowny pan Wokulski raczy nam, z właściwą mu jędrnością, objaśnić: jakie pozytywne korzyści z jego projektu odniesie...

- Nasz nieszczęśliwy kraj - zakończył książę.

- Proszę panów - mówił Wokulski - gdyby łokieć mego perkalu kosztował tylko o dwa grosze taniej niż dziś, wówczas na każdym milionie kupionych tu łokci ogół oszczędziłby dziesięć tysięcy rubli...

- Cóż to znaczy dziesięć tysięcy rubli?... - spytał marszałek, który już powrócił do gabinetu, ale jeszcze nie wpadł w tok rozpraw.

- To wiele znaczy... bardzo wiele! - zawołał hrabia zgarbiony.- Raz nauczmy się szanować zyski groszowe...

- T e k... Pens jest ojcem gwinei... - dodał hrabia ucharakteryzowany na Anglika.

- Dziesięć tysięcy rubli - ciągnął Wokulski - jest to fundament dobrobytu dla dwudziestu rodzin co najmniej...

- Kropla w morzu - mruknął jeden z kupców.

- Ale jest jeszcze inny wzgląd - mówił Wokulski - obchodzący wprawdzie tylko kapitalistów. Mam do dyspozycji towaru za trzy do czterech milionów rubli rocznie...

- Upadam do nóg!... - szepnął marszałek.

- To nie jest mój majątek - wtrącił Wokulski - mój jest znacznie skromniejszy...

- Lubię takich!... - rzekł zgarbiony hrabia.

- T e k... - dodał Anglik.

- Owe trzy miliony rubli stanowią mój osobisty kredyt i przynoszą mi bardzo mały procent jako pośrednikowi - mówił Wokulski.- Oświadczam jednak, że o ile w miejsce kredytu podstawiłoby się gotówkę, zysk z niej wynosiłby piętnaście do dwudziestu procentów, a może więcej Otóż ten punkt sprawy obchodzi panów, którzy składacie pieniądze w bankach na niski procent. Pieniędzmi tymi obracają inni i zyski ciągną dla siebie. Ja zaś ofiaruję panom sposobność użycia ich bezpośredniego i powiększenia własnych dochodów. Skończyłem.

- Pysznie! - zawołał przygarbiony hrabia. - Czy jednak nie można by dowiedzieć się szczegółów bliższych?

- O tych mogę mówić tylko z moimi wspólnikami - odpowiedział Wokulski:

- Jestem - rzekł zgarbiony hrabia i podał mu rękę.

- T e k - dodał pseudo-Anglik wyciągnąwszy do Wokulskiego dwa palce.

- Moi panowie! - odezwał się wygolony mężczyzna z grupy szlachty nienawidzącej magnatów. - Mówicie tu o handlu perkalami, który n a s nic nie obchodzi... Ale, panowie!... - ciągnął dalej płaczliwym głosem - m y mamy za to zboże w spichlerzach, m y mamy okowitę w składach, na której wyzyskują nas pośrednicy w sposób - że nie powiem - niegodny...

Obejrzał się po gabinecie. Grupa szlachty gardzącej magnatami dała mu brawo.

Promieniejąca dyskretną radością twarz księcia zajaśniała w tej chwili blaskiem prawdziwego natchnienia.

- Ależ, panowie! - zawołał - dziś mówimy o handlu tkaninami, lecz jutro i pojutrze któż zabroni nam naradzić się nad innymi kwestiami?... Proponuję więc...

- Jak Boga kocham, cudnie mówi ten kochany książę - zawołał marszałek.

- Słuchamy... słuchamy!... - poparł go adwokat, silnie okazując, że stara się pohamować zapał dla księcia.

- A więc, panowie - ciągnął wzruszony książę - proponuję jeszcze następujące sesje: jedną w sprawie handlu zbożem, drugą w sprawie handlu okowitą...

- A kredyt dla rolników?... - spytał ktoś z nieprzejednanej szlachty.

- Trzecią w sprawie kredytu dla rolników - mówił książę.- Czwartą...

Tu zaciął się.

- Czwartą i piątą - pochwycił adwokat - poświęcimy rozważaniu ogólnej ekonomicznej sytuacji...

- Naszego nieszczęśliwego kraju - dokończył książę prawie ze łzami w oczach.

- Panowie!... - wrzasnął adwokat obcierając nos z akcentem rozrzewnienia. - Uczcijmy naszego gospodarza, znakomitego obywatela, najzacniejszego z ludzi...

- Dziesięć tysięcy rubli, jak Bo... - zawołał marszałek.

- Przez powstanie! - szybko dokończył adwokat.

- Brawo!... niech żyje książę!... - zawołano przy akompaniamencie łoskotu nóg i krzeseł.

Grupa szlachty gardzącej arystokracją krzyczała najgłośniej.

Książę zaczął ściskać swoich gości nie panując już nad wzruszeniem; pomagał mu adwokat, wszystkich całował, a sam bez ceremonii płakał. Kilka osób skupiło się przy Wokulskim.

- Przystępuję na początek z pięćdziesięcioma tysiącami rubli mówił zgarbiony hrabia. - Na rok przyszły zaś... zobaczymy...

- Trzydzieści, panie... trzydzieści tysięcy rubli, panie... Bardzo, panie... bardzo! - dodał baron z fizjognomią Mefistofelesa.

- I ja trzydzieści tysięcy... t e k!... - dorzucił hrabia-Anglik kiwając głową.

- A ja dam dwa... trzy razy tyle, co... kochany książę. Jak Boga kocham!... - rzekł marszałek.

Paru oponentów z grupy kupieckiej również zbliżyło się do Wokulskiego. Milczeli, lecz tkliwe ich spojrzenia stokroć więcej miały wymowy aniżeli najczulsze słowa.

(...)

Na środku gabinetu przygarbiony hrabia zabrał głos.

— A zatem — mówił — szanowni panowie, w zasadzie przystępujemy do spółki proponowanej przez pana Wokulskiego. Interes wydaje się bardzo dobrym, a obecnie chodzi tylko o bliższe szczegóły i spisanie aktu. Zapraszam więc panów, chcących zostać uczestnikami, do mnie na jutro, o dziewiątej wieczorem...

— Będę u ciebie, kochany hrabio, jak Boga kocham — odezwał się otyły marszałek — i może jeszcze przyprowadzę ci z paru Litwinów; no, ale powiedz, dlaczegóż to my mamy zawiązywać spółki kupieckie?... Niechby już sami kupcy...

— Choćby dlatego — odparł hrabia gorąco — ażeby nie mówiono, że nic nie robimy, tylko obcinamy kupony... Książę poprosił o głos.

— Zresztą — rzekł — mamy na widoku jeszcze dwie spółki: do handlu zbożem i — okowitą. Kto nie zechce należeć do jednej, może należeć do drugiej... Nadto zaś prosimy szanownego pana Wokulskiego, żeby w innych naszych naradach chciał przyjąć udział...

— T e k!... — wtrącił hrabia—Anglik.

— I z właściwym mu talentem raczył oświetlać kwestie — dokończył adwokat.

— Wątpię, czy przydam się panom na co — odparł Wokulski. — Miałem wprawdzie do czynienia ze zbożem i okowitą, ale w wyjątkowych warunkach. Chodziło o duże ilości i pośpiech, nie o ceny... Nie znam zresztą tutejszego handlu zbożem...

— Będą specjaliści, szanowny panie Wokulski — przerwał mu adwokat. — Oni nam dostarczą szczegółów, które pan raczysz tylko uporządkować i rozjaśnić z właściwą mu genialnością...

— Prosimy... bardzo prosimy!... — wołali hrabiowie, a za nimi jeszcze głośniej szlachta nienawidząca magnatów.


Kategorie: proza, ekonomia, to lubię, _blog


Słowa kluczowe: lalka, Bolesław Prus, handel, ekonomia, newconnect, giełda, start-up


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 czerwca 2011 (piątek), 15:21:21

Dane o Śląsku

Dane pochodzą z źródeł obecnych na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, w 2011 roku. Była tam dawana broszurka w której jest sporo ciekawych liczb dot. regionu.

Ważniejsze dane.

Województwo śląskie:

4,63 mln mieszkańców
452 tys firm
z tego
Katowice 43 tys firm
Częstochowa 27 tys firm
Bielsko-Biala 25 tys firm
Sosnowiec 25 tys firm
Gliwice 23 tys firm
Cały GZM (14 miast) - 194 tys firm

produkcja przemysłowa 175 mld (wzrost o 13%)
wzrost wydajności o 14%
produkcja górnictwa 32-35mld - szacunki 2011

zatrudnienie ogółem 733 tys (spadek o 1,1%)
zatrudnienie przemysł 438 tys (spadek o 1,3%)
zatrudnienie górnictwo 109 tys

bezrobocie 10,8%

średnia płaca brutto 3675 - jest o niecały 1% wyższa niż średnia krajowa
średnia płaca rok temu w woj śląskim była nieco niższa niż średnia krajowa o 0,5%
płaca w woj śląskim w ostatnim roku rosła szybciej niż w kraju

GZM - zajmuje 1218 km2
GZM zamieszkuje niecałe 2,0 miliony - wyraźna tendencja spadkowa - jest to o 300 tys mniej niż w W-wie a nie tak dawno różnica wynosiła ponad 500 tys

uwaga GZM to 14 miast bez Tarnowskich Gór, Radzionkowa, Będzina, Czeladzi, Knurowa, Mikołowa....

GZM produkuje 8,7% PKB Polski - a więc ok 50% lepiej niż średnia dla kraju


Kategorie: ekonomia, polityka, gospodarka, _blog


Słowa kluczowe: Śląsk, gospodarka, pkb, płace, zatrudnienie, gzm


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
7 lutego 2011 (poniedziałek), 18:17:17

Prospekt emisyjny (z cyklu: to czytam)

Dostałem, i zamiast pisać swój prospekt emisyjny (a może przynajmniej memorandum inwestycyjne lub choćby teasera) to czytam to dzieło, czasem staram się czytać na głos i jestem więcej niż zadowolony.

Prospekt emisyjny

Autor: Krzysztof Bartnicki (repr.)

ISBN: 978-83-62574-06-3
Seria: Liberatura
Liczba stron: 214
Cena: 31,40 zł
Data Premiery: 2010-11-01

Ktoś odwalił kawał pięknej roboty i można to kupić za jedyne 31 złotych + przesyłka. Zaraz zamówię 10 sztuk tego dziełka i będę je dodawał współpracującym z nami finansistom - może przeczytają, może się zdziwią, może zainspirują. Ja w każdym razie jestem zafascynowany lektem willamlans choć pewnie z tego powodu do Szkocji nie pojadę.

Prospekt emisyjny kupować należy tu:
http://www.ha.art.pl/wydawnictwo/katalog-ksiazek/1376-krzysztof-bartnicki-prospekt-emisyjny.html


„Prospekt emisyjny” to powieść jedyna w swoim rodzaju, opisująca świat, którym rządzi Tekst pasożytujący na człowieku. Świat, w którym człowieka można legalnie sprzedać, legalnie kupić, legalnie zabić. Świat, w którym Bogiem jest Liczba, a Pieniądz jego Prorokiem. Główny bohater wystawia na sprzedaż samego siebie już nie na targu niewolników, lecz w formie bardziej współczesnej, choć nie mniej okrutnej – poprzez emisję akcji. Cząstkę Emitenta może kupić każdy czytelnik, stając się w ten sposób Inwestorem. Do tego celu służy niniejszy Prospekt, w którym dokonano całkowitej wiwisekcji nie tylko głównego bohatera, Komandora OM (osoby mieszanej), ale także języków, za pomocą których podobne operacje zazwyczaj się dokonują. Język tej książki zwraca się przeciwko samej substancji literatury, przeciwko tekstowi.

Kategorie: to czytam, poezja, ekonomia, biznes, _blog


Słowa kluczowe: Prospekt emisyjny, memorandum inwestycyjne, teaser, liberatura, Krzystof Bartnicki


Komentarze: (2)

anonim, March 6, 2011 20:35 Skomentuj komentarz


Andrzej Bursa, Poeta

poeta cierpi za miliony
od 10 do 13.20
o 11.10 uwiera go pęcherz
wychodzi
rozpina rozporek
zapina rozporek
wraca chrząka
i apiat
cierpi za miliony

* * * * *

Andrzej Bursa, Poeta, tłumaczenie Po Etamu

feminista za miliony grzmi
dumdumnie, od kwoty do kwoty
w wieku 60 lat uwiera go fallogocentryzm
dochodzi
rozpina język
zapina język
dodośny
i afiut, wraca
cipieć za miliony

anonim, March 6, 2011 20:57 Skomentuj komentarz


ŚMIERTELNOŚĆ EMITENTA

Cel Dokumentu - podany w pkt 4-3 - to inwestycja w Akcje, tzn. nakłonienie Inwestorów do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Cel (tekstu) Dokumentu może być różny od celu (tekstu) Emitenta.

Inwestorzy powinni rozważyć możliwość uśmiercenia (tekstu) Dokumentu w następujące sposoby:

1) żaden egzemplarz Dokumentu nie zostaje przeczytany;
2) żaden egzemplarz Dokumentu nie zostaje zrozumiany;
3) każdy egzemplarz Dokumentu zostaje zniszczony;
4) Dokument - acz przeczytany, zrozumiany, bez zniszczeń - nie składania żadnego Inwestora di decyzji inwestycyjnej.

Ponadto zwraca się uwagę Inwestorów na to, że śmiertelność tekstu Emitenta może być zrównana ze śmiertelnością Emitenta. Ekonomicznie istotne jest to, że tekst Emitent nie istnieje w jednej kopii - ryzyko jego uśmiercenia zostało zdywersyfikowane.

Tekst (Emitent) może umrzeć w następujące sposoby:

1) w wyniku zdarzenia losowego, któremu tekst nie mógł zapobiec;
2) w wyniku zdarzenia losowego, któremu tekst mógł zapobiec;
3) wskutek działań (re)animacyjnych;
4) wskutek ukarania tekst śmiercią.
Skomentuj notkę
20 stycznia 2011 (czwartek), 00:03:03

Przedsiębiorstwo

Definicja #1:
Przedsiębiorstwo to wyodrębniona prawnie, organizacyjnie i ekonomicznie jednostka prowadząca działalność gospodarczą.

Komentarz:

  • Wikipediowość - jest to jakaś synteza tego co tam zapisano w bardzo, ale to bardzo długi sposób bo pewnie pisał to ktoś mądry a moja synteza jest słaba.
  • Co to jednostka? Majakowski pisał, że "zero" ale w tej definicji nie wiadomo co i wszystko bierze w łeb. Można tam użyć słowa struktura albo system akcentując złożoność.

Spróbujmy inaczej.

Definicja #2:
Przedsiębiorstwo to zorganizowany zespół składników materialnych i niematerialnych przeznaczonych do prowadzenia działalności gospodarczej.

Komentarz:

  • To Kodeks Cywilny, dokładnie artykuł 551 ale też chyba przeze mnie kiedyś zsyntetyzowany, bo jakiś krótki.
  • Chyba w kc jest też napisane coś o elementach przedsiębiorstwa, a dokładnie o ...
    • firmie - rozumianej jako oznaczeniu przedsiębiorstwa
    • majątku
    • relacjach z dostawcami
    • relacjach z odbiorcami (czasem się to zwie bazą klientów i nie ma to nic wspólnego z SQL-em, czasem też zwie się to rynkiem to też fajne określenie)
    • relacje z pracownikami
    • wiedza - w tym patenty, procedury, zwyczaje ale też kultura korporacyjna
    • koncesje, licencje i pozwolenia
  • Już nie pamiętam skąd to wszystko wziąłem. Na pewno tak to zapisałem tworząc wykład o budowaniu wartości przedsiębiorstw.
  • Najważniejsze jest jednak w tej definicji słowo "zorganizowany" wskazujące na tą wartość dodaną, na to coś czym różni się przedsiębiorstwo od sumy tych składników. To słowo wskazuje też na kogoś, kto to zorganizował - a wiec albo na zarząd albo na organ założycielski, co przedsiębiorstwo powołał do życia.
  • Ktoś kiedyś (chyba mecenas M.A.) powiedział mi, że przed wojną przez pojęcie "firma" rozumiało się "rynek" podkreślając istotę relacji z odbiorcami jako najważniejszą rzecz w przedsiębiorstwie. Dziś, w czasach produkcji wszystkiego (łącznie z miodem, majtkami, iPadem i czosnkiem) w Chinach chyba znowu tak jest, choć wcale to nie jest zabawne.

Kategorie: zabawa w słowa, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: przedsiębiorstwo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
31 grudnia 2010 (piątek), 14:27:27

Model biznesowy (zabawa w słowa)

Dawno nie bawiłem się w słowa. Bardzo dawno. Ale dziś, mając pewną potrzebę wypracowałem sobie taką definicje.

Definicja:
Model biznesowy to abstrakcyjny opis zjawisk zachodzących w przedsiębiorstwie i jego otoczeniu, opis, którego celem jest ułatwienie menadżerom analizy biznesu, w celu poszukiwania optymalnej ścieżki rozwoju.

A wszystko dlatego, abyśmy wiedzieli o czym rozmawiamy. Oczywiście w sieci znalazłem też wiele innych definicji, akcentujący inne aspekty tego pojęcia - ale te znaleziska nie przeszkadzają mi zostać przy swoim.

Przy okazji zauważam, że ta definicja jest łatwiejsza niż definicja takich słów jak prawda, miłość, dobro, wolność czy odpowiedzialność, z którymi to zmagałem się kiedyś.

Łatwa jest są za to definicje synału, zbawienia i mufy światłowodowej.


Kategorie: zabawa w słowa, ekonomia, biznes, _blog


Słowa kluczowe: model biznesowy, biznes, przedsiębiorstwo, rozwój przedsiębiorstwa, zarządzanie


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
4 października 2010 (poniedziałek), 13:58:58

O wartości bezwartościowych weksli

Dla osoby prowadzącej gospodarkę wekslami weksel przekreślony jest więcej wart niż weksel unicestwiony (całkowicie zniszczony, spalony, przepuszczony przez niszczarkę). Dlaczego tak? Ano dla tego, że osoba która go przekreśliła może wykazać się tym, że to zrobiła a osoba, która weksel unicestwiła już niekoniecznie.

Kategorie: ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: weksel


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
23 czerwca 2010 (środa), 20:00:00

O budowaniu wartości przedsiębiorst

Wczoraj, w ramach Spodek 2.0 poprowadziłem dla młodej młodzieży bardzo luźny wykład na temat budowania wartości przedsiębiorstw. Nie ma powodu abym się nim nie mógł pochwalić, co niniejszym czynię bo chwalić się lubię.

Można kliknąć tu: http://prezi.com/bahg1v2d7oix/

Albo oglądać poniżej używając strzałek oraz jeżeli ktoś chce kółka na myszce. W trybie Full Screen ogląda się lepiej ale tak czy inaczej warto mieć przy sobie taki woreczek, co go w samolotach dają, bo PREZI działa mocno na błędnik.

Gdyby zrodziły się Wam przy lekturze tego jakieś refleksje to proszę o komentarze. Chętnie je uwzględnię bo przypuszczam, że materiał będzie jeszcze używany.


Kategorie: osobiste, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: budowanie, spółka, spółki, przedsiębiorstwo, akcje, giełda, inwestor


Komentarze: (1)

anonim, July 4, 2010 18:26 Skomentuj komentarz


Zlap mnie!
Skomentuj notkę
17 czerwca 2010 (czwartek), 17:45:45

Tworzenie przedsiębiorstw

Dziś, tworząc prezentacje na kolejny Spodek 2.0, a potem rozmawiając z kolegami "w moim wieku" zauważyłem, że to co mnie bawi da się opisać łatwo w takim liście:

From: Wojciech ...
To: Piotr ...
Sent: Thursday, June 17, 2010 5:41 PM
Subject: Re: Zaproszenie ...

> Odkurzyłem pare moich pomysłów, które kiedyś miałem. Potrzebują bez wątpienia
> krytyki, ale żeby pogadać co oprócz cash flow potrzebujesz?

Nnajlepiej się gada zgodnie ze schematem klasycznych biznesplanów, mówiących:
- kto
- co
- rynek na to coś i analiza przychodów
- analiza kosztów aby pokazać EBIDTA i zyski
- proces inwestycyjny i harmonogram odpalenia całości
- kluczowi ludzie i zespół jak potrzeba
- analiza ryzyka i jakiś SWOT
- wyliczenia wsadzone w tabelki P&L, BS, CF
- propozycja struktury właścicielskiej i zaproszenie dla inwestora

Nawet jak robi się szkic biznesplanu, to taki schemat jest dobry, bo zawsze pytania wokoło tego się kręcą.

W.

W zasadzie to chyba chciałbym aby moim koledzy się bogacili a nawet byli bogaci. Oczywiście, dla ich bezpieczeństwa fajnie by było aby byli nie z tego świata, jakby lekko "pomyleni".

Chcę być pomylony! Pomyleni mają w głowie słoneczko.


Oto dobry dodatek do każdego biznesplanu:

Teraz wy, którzy mówicie: "Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski". Wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika.

Zamiast tego powinniście mówić: "Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo".

(List apostoła Jakuba, rozdział 4, wersety od 13, wg Biblii Tysiąclecia)


Kategorie: osobiste, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: ebidta, przedsiębiorstwo, wartość, biznes


Komentarze: (2)

w34, June 17, 2010 20:21 Skomentuj komentarz


Wyjaśnienie

Stan finansów przedsięwzięcia obrazuje się z reguły za pomocą trzech tabel:

Balance Sheet - czyli bilans. Idea jest taka sama jak w polskim bilansie, ale układ anglosaski jest nieco inny, inaczej grupuje pewne rzeczy i chyba przez to lepiej pasuje do współczesnych przedsięwzięć - więc wolę BS niż bilans. Bilans nie pokazuje dynamiki, jest jakby fotografią pociągu - widzisz ile ma wagonów i nawet ile jest węgla w węglarce, ale nie wiesz jak szybko jedzie.

P&L - po polsku tabela zwana "rachunek zysków i strat" ale ponieważ zawiera przychody i koszty, lepiej nazywać ją z angielska profit & lost. Do tego jeszcze polskie zwyczaje bardzo akcentują amortyzację i to amortyzację wg. tradycyjnych, długich stawek (podobnych do tych, jakie używa się w księgowości fiskalnej, aby wyliczyć podatki) - i może dlatego coraz częściej pojawia się u nas anglosaskie P&L akcentujące EBIDTA czyli coś, jakby zysk liczony bez amortyzacji, jakby zysk wyrażony w pieniądzu.

Cashflow to tabela obrazująca przepływy pieniężne.

P&L i CF to tabele okresowe, pokazujące dynamikę roczną, miesięczną, kwartalną. Co coś, co opisuje dynamikę przedsiębiorstwa.

EBIDTA to Earnings Before Interest, Taxes, Depreciation and Amortization - i najlepsza moja definicja tego to
zysk operacyjny liczony inaczej" :-) a użyłem pisząc o czekoladzie i coca-coli w biznesie, w czasach Leszka Milera.
http://www.pp.org.pl/wojtek/index.php?id=30060

Wszystko to, w praktycznym zastosowaniu możesz zobaczyć tu:
http://www.pp.org.pl/wojtek/?id=30830

anonim, June 19, 2010 17:20 Skomentuj komentarz


Teraz wy, którzy mówicie: "Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski".
Wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika.
Zamiast tego powinniście mówić: "Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo".

(List apostoła Jakuba, rozdział 4, wersety od 13, wg Biblii Tysiąclecia)



Nuż teraz wy, co mówicie: Dziś albo jutro pójdziemy do tego miasta i zamieszkamy tam przez jeden rok, a będziemy kupczyć i zysk sobie przywiedziemy;
Którzy nie wiecie, co jutro będzie; bo cóż jest żywot wasz? Para zaiste jest, która się na mały czas pokazuje, a potem niszczeje.
Zamiast tego, co byście mieli mówić: Będzieli Pan chciał, a będziemyli żywi, uczynimy to albo owo.

(List apostoła Jakuba, rozdział 4, wersety od 13, wg Biblii Gdańskiej)
Skomentuj notkę
14 maja 2010 (piątek), 07:48:48

Bruksela będzie się zadłużać

Inspiracja: tekst w Rzepie pt: "Bruksela będzie się zadłużać" pod http://www.rp.pl/artykul/479589.html.

#1. Cytuję ważnego polityka UE: Grecja nadmiernie się zadłużyła, nie może obsługiwać swojego długu i
dlatego uchwaliliśmy dla nich program pomocowy na 110mld euro. Muszą
wiedzieć, że nie można zadłużać się bez końca.

#2. Reklama ze słupa: Tanie pożyczki konsol...idacyjne! Nie potrafisz spłacać kredytów? Ciążą ci raty? Weź pożyczkę konsolidacyjną, bez poręczenia
żyrantów, bez wiedzy żony. Pożyczka konsolidacyjna może być
przeznaczona na dowolny cel lub spłatę zobowiązań kredytowych, kredytu samochodowego, rat RTV/AGD....

#3. Traktat
Lizboński stwierdza, że UE jest pomiotem prawa międzynarodowego, jest
państwem. A państwo zadłużać się może.

#4. Mądra księga naucza: Nie pożyczaj aby nikt nie miał cię w garści.

#5. Czy ja mogę ogłosić, że mój dom,
moja działka nie jest u Unii?


Kategorie: obserwator, polityka, ue, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: dług publiczny, ue, unia, kredyty, zadłużenie, kryzysk finansowy


Komentarze: (3)

anonim, May 14, 2010 07:50 Skomentuj komentarz


Bruksela będzie się zadłużać

Elżbieta Glapiak 14-05-2010, ostatnia aktualizacja 14-05-2010 03:58

http://www.rp.pl/artykul/479589.html

Wraca pomysł emitowania euroobligacji przez Komisję Europejską. Koszt pozyskania w ten sposób pieniędzy będzie niższy niż przy sprzedaży papierów przez najbardziej

Dzięki pakietowi ratunkowemu dla strefy euro rentowność greckich obligacji dwuletnich spadła poniżej 7 proc. Wcześniej agencja S&P obniżyła rating Grecji do poziomu śmieciowego.

Dzięki pakietowi ratunkowemu dla strefy euro rentowność greckich obligacji dwuletnich spadła poniżej 7 proc. Wcześniej agencja S&P obniżyła rating Grecji do poziomu śmieciowego.

– Decyzja w sprawie emisji euroobligacji jeszcze nie zapadła. Ale bliski jest moment, gdy zabierze się do tego Komisja Europejska – powiedział „Rz” eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski, zastępca szefa Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego.

Emisja euroobligacji sprawi, że Komisja będzie mogła pozyskiwać pieniądze na rynku, a następnie przekazywać je krajom, które ze względu na niskie ratingi (wynikające z kolosalnego zadłużenia i ogromnego deficytu finansów publicznych) są zmuszone płacić więcej za pożyczane od inwestorów pieniądze.

Zdaniem Janusza Lewandowskiego, unijnego komisarza odpowiedzialnego za budżet, Unia Europejska dopiero w konfrontacji z kryzysem jest zmuszona szukać narzędzi do jego przezwyciężenia. – Teraz trzeba się zająć profilaktyką, aby nie trzeba było już więcej gasić pożarów – wyjaśnia Lewandowski.

Emisja euroobligacji to jeden z dyskutowanych obecnie w Brukseli pomysłów, które mają pomóc w szybkim wyjściu z kryzysowej sytuacji w strefie euro i całej Unii. Saryusz-Wolski podkreśla, że Komisja chce też ścisłej koordynacji polityki ekonomicznej krajów UE. – Konieczne są reformy strukturalne tak na poziomie całej Unii, jak i poszczególnych krajów – wyjaśnił eurodeputowany.

W jego ocenie konieczne jest doprowadzenie do otwarcia rynków zbytu i ograniczenia biurokratycznych barier. – Europa już widzi, że bez zmian sobie nie poradzi, czego dowodem jest decyzja rządu Francji o obniżce wydatków na najbliższe trzy lata – mówi Saryusz-Wolski. – To oznacza np. obniżkę płac w całej, nie najmniejszej przecież, administracji. Polityk dodaje, że Europę czeka teraz bardzo ciężka kuracja, której efektem będzie powrót do wskaźników, które narzuca traktat z Maastricht (wymaganych od członków strefy euro), a o które dziś nikt prawie nie dba.

Tego samego zdania jest inny eurodeputowany Bogusław Liberadzki. Podkreśla, że zarówno Polsce, jak i innym krajom unijnym potrzebne jest dziś przyspieszenie wzrostu gospodarczego, do czego powinny się przyczynić rządy poszczególnych krajów. – W przypadku Polski konieczne są: poprawa stanu infrastruktury, zadowolenie społeczeństwa i obniżenie kosztów funkcjonowania systemu gospodarczego – wylicza Liberadzki.

"750 mld euro jest wart pakiet pomocowy dla zadłużonych członków UE"

Krzysztof Rybiński, prof. SGH, uważa, że obecnie nieproporcjonalnie dużo energii unijni politycy poświęcają na wymyślanie planów awaryjnych na wypadek kolejnych pożarów wywoływanych przez kłopoty zadłużonych krajów w stosunku do zmian w finansach publicznych. – To reformy finansów publicznych tak naprawdę jako jedyne mogą się przyczynić do zmniejszenia ryzyka wystąpienia kolejnych kryzysów finansowych w strefie euro i całej Unii – podkreśla Rybiński. – Jeśli Komisja Europejska nie znajdzie sposobu, aby zmusić zadłużone kraje do naprawy swoich finansów i ograniczenia długów, pokusa do nadużyć będzie duża.

Zdaniem ekonomisty przed Brukselą stoi poważne zadanie doprowadzenia do sytuacji, w której kraje członkowskie w wyniku reform tak uzdrowią sytuację własnych finansów, że w okresie dobrobytu w ich budżetach pojawi się nadwyżka.

W opinii prof. Jerzego Osiatyńskiego z Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk u podstaw obecnego zadłużenia państw Unii Europejskiej leży strukturalna nierównowaga w wymianie handlowej. – Są kraje z chronicznym deficytem bądź nadwyżkami na rachunkach obrotów bieżących – wyjaśnia ekonomista. – Tak długo, jak nie poprawią swej konkurencyjności i nie zbilansują rachunków, trudno będzie pozbyć się długów. Narzędziami przywracania równowagi muszą być inwestycje modernizacyjne i pilnowanie wzrostu płac, aby nie przekraczał wzrostu wydajności pracy. Konieczne jest także pilnowanie równowagi w polityce fiskalnej.

Sytuacja w Portugalii i Hiszpanii

Rząd w Lizbonie ogłosił wczoraj pakiet działań, które mają ograniczyć deficyt budżetowy z 9,4 proc. PKB w 2009 r. do 4,6 proc. PKB w 2011 r. Plan ma uchronić kraj przed podzieleniem losu Grecji i kłopotami z finansowaniem długu. Pierwotnie rząd José Socratesa zakładał zejście z deficytem w 2011 r. do 5,1 proc. PKB. Według pakietu VAT wzrośnie o 1 pkt proc., do 21 proc., a stawki podatku dochodowego o 1 – 1,5 pkt proc. Opodatkowanie firm zwiększy się z kolei o 2,5 pkt proc., do 27,5 proc., a płace polityków i pracowników sfery budżetowej zostaną obniżone o 5 proc. Te zasady podatkowe będą obowiązywać do końca 2011 r. – Rząd nie zakłada wprowadzania dalszych cięć wydatków – oświadczył wczoraj Socrates. Dzięki tym zmianom deficyt budżetowy zmniejszy się w tym roku o ok. 2 mld euro i wyniesie 7,3 proc. PKB, a dług finansów publicznych, który w 2009 r. wynosił 76,6 proc. PKB, w tym roku wzrośnie do 86 proc. PKB, znacznie powyżej dozwolonego dla krajów strefy euro limitu 60 proc. PKB.

Strajku generalnego nie wykluczają tymczasem dwa największe związki zawodowe Hiszpanii. Sprzeciwiają się rządowemu planowi cięć mającemu doprowadzić do zmniejszenia deficytu budżetowego. Wcześniej hiszpańscy związkowcy zagrozili, że 2 czerwca dojdzie do strajku wśród pracowników sektora publicznego. To reakcja na zapowiedź premiera Jose Luis Rodriguez Zapatero, że w tym roku zarobki w administracji publicznej mogą spaść średnio o 5 proc. i nie zmienią się do 2011 r. Bezrobocie w Hiszpanii sięga 20 proc. Zgodnie z prognozami tamtejsza gospodarka ma się w tym roku skurczyć o 0,3 proc., a deficyt wynieść 9,3 proc. afp, reuters, p.r., b.d.

jstar, May 15, 2010 14:51 Skomentuj komentarz


Ad #1. Grecy zachowują się jak dzieci: wystarczy poczytać lub posłuchać ich komentarzy dotyczące programu naprawczego - są zdziwieni, że po latach gigantycznej "socjalki" i rządów "sprawiedliwości społecznej" nagle zabrakło pieniędzy. Mam nadzieje, że ktoś da im do zrozumienia, że możemy ich raz poratować, ale żeby nie liczyli na to, że będzie jak dawniej. Trzeba to przede wszystkim zakomunikować zwykłym ludziom, bo o ile Greccy politycy chyba rozumieją w jakiej sytuacji są, to Grecka ulica chyba ciągle tkwi w rozumieniu, że obowiązkiem państwa jest dać. Podobną mentalność chyba ogólnie wyrażają mieszkańcy południa. Miejmy nadzieję, że uda się ich z tego wyleczyć, ale żeby to zrobić też potrzebna jest jakaś skoordynowana akcja.

Ad #2. No cóż, zaskoczony jestem, że po tym wszystkim co się stało w USA, ciągle są chętni na finansowanie takich pożyczek - mam tylko nadzieje, że rząd nadal będzie się trzymał polityki nieratowania prywatnych instytucji finansowych.

Ad #3. Nie trzeba zbyt wiele, by być podmiotem prawa narodowego: ONZ też jest podmiotem prawa międzynarodowego. Unia Europejska państwem nie jest - najbliżej jej do organizacji międzynarodowej, choć do państwa federalnego powoli się zbliża - niemniej nadal nie spełnia podstawowego kryterium suwerenności. Trzeba doprowadzić do tego, by problemy finansowe jednego kraju nie wpływały znacząco na wspólną walutę. W końcu taka np. Kalifornia też jest praktycznie bankrutem, a to nie spowodowało jakiejś gigantycznej destabilizacji gospodarki USA (znaczy, nie powiększyło tej, która już jest;)).

Ad #4. To chyba chodziło o to, żeby nie pożyczać od nikogo pieniędzy, ale w tym wypadku potrzymanie trochę Greków w garści może nauczy ich trochę rozsądku i matematyki. A jak nie - to trzeba się zastanowić czy nadal pasują do Europejskiego klubu.

Ad #5. Chyba możesz - ale to niestety musiałoby oznaczać, że musiałbyś ogłosić też, że Twój dom nie należy do Polski. Ale żeby się tak naprawdę zupełnie uniezależnić, to musiałbyś też przestać używać Polskiej waluty, którą, jakby nie było, ma pokrycie w zasadzie tylko w obligacjach.

jax, May 23, 2010 15:01 Skomentuj komentarz


wlasnie ta ksiega i tych dwunastu gorali z wzgorz Golan...

I ta Grecja , ktora sie tak zadlozyla-SAMA. Przyposzczalnie brali miliardowe kredyty w nocy i nikt sie nie zorietowal, bo ciemno bylo... Juz na pewno nie Gorale. Aby wziac kredyt na podkoszulek trzeba miec wille i mercedesa.

Dzisiaj pan Ackerman/Detsche Bank dostanie miliardy od pani Merkel na 1% i wspomoze Grekow za %7.
Gotowka plus poreczenia za 750mld. Trzeba byc ostatnim jeleniem zeby z tych pieniedzy sobie nie "wygospodarowac". A Grecy za dwa lata oglosza upadlos - stosowne przepisy w opracowaniu. itditditd.
Skomentuj notkę

Kredyty konsumpcyjne

Czytam ....

Komisja Nadzoru Finansowego: uwaga na kredyty konsumpcyjne!

Nina Hałabuz, gazeta.pl, 2010-02-10 17:36

Do 154,5 mld zł wzrosła w 2009 r. wartość udzielonych pożyczek konsumpcyjnych. Ale banki mają problem z odzyskaniem co 10-tej pożyczonej złotówki

(...)

Czytam i wydaje mi się, że 155mld to bardzo dużo. Jak to podzielić przez 38mln to wychodzi po 4 tys. zł na głowę albo po 13 tysięcy na rodzinę. To dużo.

Współczesne niewolnictwo to zadłużanie. Spłacaj kartę kredytową, spłacaj samochód, spłacaj dom, buduj firmę na kredyt inwestycyjny, zwiększ tempo kredytem obrotowym, rozruszaj gospodarkę przez emisję obligacji rządowych, ... Ojej!


Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: kredyty, zadłużenie, dług, pożyczki, knf


Komentarze: (1)

anonim, February 18, 2010 21:45 Skomentuj komentarz


Jesienią bank może zamknąć stare konto
n.ch. 18-02-2010, ostatnia aktualizacja 18-02-2010 17:06

http://www.rp.pl/artykul/436166_Bank_moze_zamknac_stare_konto.html

Dłuższe stanie w okienku bankowym, a nawet możliwe zamknięcie konta, na którym wciąż znajdują się środki – to skutki nowych regulacji w sprawie prania pieniędzy
Do 22 października instytucje mają wzmożoną kontrolą objąć dotychczasowych klientów. W przypadku banków oznacza to m.in. pozyskanie dodatkowych informacji o właścicielach kont

Za dwa miesiące, 22 kwietnia, w ramach dostosowania do dyrektywy unijnej, w Polsce wchodzi w życie nowela ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Szereg instytucji finansowych oraz innych firm będzie zmuszona zaostrzyć dotychczas stosowane procedury. Spośród klientów zmiany odczują na własnej skórze głównie ci korzystający z usług bankowych.

Przede wszystkim zwiększy się kontrola tożsamości osób zakładających konta. – Nowe regulacje mogą wydłużyć czas oczekiwania na załatwienie formalności przez klientów banków. Mogą wymagać dodatkowych dokumentów czy oświadczeń – mówi Romuald Paprzycki, starszy menedżer w dziale zarządzania ryzykiem w firmie Deloitte. Chodzi m.in. o oświadczenie, że nie jest się osoba publiczną (w rozumieniu tej ustawy dotyczy to jedynie osób zamieszkałych poza Polską), o wskazanie tzw. rzeczywistego beneficjenta konta czy dokonywanej transakcji (w przypadku osób fizycznych może to być np. wnuk, a w przypadku osób prawnych - spółka powiązana), a także o weryfikację, czy klient nie jest na międzynarodowych listach sankcyjnych, np. osób i podmiotów uczestniczących w akcjach terrorystycznych.

Zostanie zaostrzona również procedura otwierania rachunku przez internet. Oprócz standardowo wymaganych danych pojawi się np. wymóg podania rachunku bankowego, z które zostanie zasilone nowo otwarte konto.

Do 22 października instytucje mają wzmożoną kontrolą objąć dotychczasowych klientów. W przypadku banków oznacza to m.in. pozyskanie dodatkowych informacji o właścicielach kont. Jeśli nie uda się ich zdobyć, konto uznane jest za anonimowe i 22 października zamknięte. Jeśli znajdują się na nim środki – będą przechowywane przez pięć lat. Klient może w tym czasie przyjść do banku i ubiegać się o ich odzyskanie.

Równocześnie już za dwa miesiące banki będą zobowiązane do bieżącej analizy wszystkich transakcji. - Klienci banków powinni spodziewać się, ze ich rachunki bankowe będą monitorowane m.in. pod kątem poziomu obrotów, czy zmian salda odbiegających od standardowych zachowań – dodaje Agata Kulas, menedżer w dziale zarządzania ryzykiem w Deloitte.
Skomentuj notkę
9 lutego 2010 (wtorek), 14:23:23

Anioły biznesu

Definicja: Anioły biznesu (business angels) to osoby fizyczne lub grupy osób prowadzące regularną działalność inwestycyjną podwyższonego ryzyka, które inwestują kapitał własny w przedsiębiorstwa nienotowane na giełdzie. (art. 3 ust. 2 lit. a) załącznika do Zalecenia Komisji z dnia 6 maja 2003 r. dotyczącego definicji mikroprzedsiębiorstw oraz małych i średnich przedsiębiorstw (2003/361/WE)).

Cel: pomaganie w tworzeniu nowych firm lub będących we wczesnej fazie rozwoju poprzez zapewnienie im niezbędnego kapitału i wsparcie merytoryczne.

Oferta dla przedsiębiorców:
kapitał dla spółek o dużym potencjale wzrostu, we wczesnych fazach rozwoju.


Komentarz A. - diabeł to też anioł.


Kategorie: ekonomia, ue, _blog


Słowa kluczowe: anioły biznesu, poig


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
7 lutego 2010 (niedziela), 21:38:38

Kupuj u swojego

----- Original Message -----
From: "W34"
Newsgroups: pl.regionalne.gorny-slask
Sent: Sunday, February 07, 2010 9:36 PM
Subject: Re: Lącze intenetowe - jakie???

>> To jest fajna grupa małych, na pewno polskich operatorów.
>>
> (...)
>
> Przed podjęciem współpracy muszą się wykazać odpowiednim pochodzeniem do
> trzech pokoleń wstecz? LOL, a myślałem, że te czasy dawno minęły ;)

Kilka razy pisałem już dlaczego lepiej kupować u lokalnego ale mogę napisać to jeszcze raz.

Kupując usługi u lokalnego operatora sprawiasz, że zysk trafia do jego lokalnego właściciela a ten wyda to gdzieś obok Ciebie. Wyda część pieniędzy w miejscowych knajpach, skorzysta z lokalnego fryzjera, może zbuduje dom w miejscowości obok zatrudniając lokalnych murarzy - a Ci wszyscy będą mieli więcej pieniędzy na kupowanie kolejnych usług - i tak się to nakręca.

Kupując w UPC lub TP sprawiasz, że Twoje pieniądze będą wykazane jako zyski na zachodnich giełdach a podatki (nie) będą płacone na jakiś małych wyspach.

Oczywiście możesz wierzyć w narodowego operatora francuzów, możesz też uważać że amerykański kapitał nie ma narodowości - ale to Twoje pieniądze i Ty masz wybór.

Ja wolę kupować lokalnie.

W.


Kategorie: zawodowe, gospodarka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: pariotyzm, targowica, upc, tp, internet


Komentarze: (3)

anonim, February 7, 2010 21:52 Skomentuj komentarz


Umowa z francuską Telekomunikacją Polską to coś jak Targowica a korzystanie z Neostrady jest niepatriotyczne.

krisper, February 14, 2010 23:29 Skomentuj komentarz


A jedzenie Danonków patriotyczne jest?

anonim, February 15, 2010 16:48 Skomentuj komentarz


Też nie - i dlatego staram się ich nie nadużywać. Skupiam się na twarożku produkcji "OSM Pszczyna".... a na wakacje to jeżdżę na Ziemie Odzyskanie a nie do Egiptu. I tylko samochodem jeżdżę japońskim bo nie mam za bardzo wyboru od czasu wycofania z produkcji Polonezów.

Skomentuj notkę
5 stycznia 2010 (wtorek), 16:57:57

Swobodny przepływ kapitału

Pewne państwo zadziałało tak:
- podpisało traktaty o swobodzie handlu oraz przepływu kapitału,
- stworzyło przepisy ułatwiające tworzenie banków oraz ostre granie na rynku bankowym.
- W efekcie ludziki z całego świata lokowali pieniądze w tych bankach, bo dawały dobry procent a bank to bank, gwarancje państwa to gwarancje państwa.
- Jak banki przestały być wypłacalne państwo (w osobie rządu tego państwa) powiedziało, że owszem - gwarantuje za te banki, ale bardzo prosi aby inne państwa mu pomogły.
- Niektóre państwa pomogły - jedne bardziej, bo są bogate, inne mniej bo są biedne (moje państwo jest biedne ale pomogło), a inne wcale - bo mają mądre rządy (moje państwo ma głupi rząd więc pomogło). - Potem rząd tego państwa powiedział, że rzeczywiście gwarantuje za te banki, ale tylko oszczędności swoich obywateli. Jeżeli ma gwarantować za wszystkie wierzytelności to musi się spytać narodu, bo to naród jest suwerenem i tworzy prawo w tym państwie.

Myślę, że ludziki z całego świata co kupowali papiery w tych bankach mogą sobie teraz teraz te papiery zabrać. Może zaczną myśleć a może nie.

No i co? Wojna?


Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: bank, islandia, oprocentowanie, lokaty


Komentarze: (2)

anonim, January 5, 2010 17:03 Skomentuj komentarz


Islandia? Tak. A rząd Tuska wspomógł Islandię polskimi 300 mln, bo tylko na tyle nas stać.

anonim, January 5, 2010 17:03 Skomentuj komentarz


Islandia nie spłaci długów swych upadłych banków?

Leszek Baj, Reuters, AP 2010-01-05 15:49

Brytyjskie i holenderskie władze są wściekłe. Islandzki prezydent Olafur Grimsson odmówił podpisania ustawy regulującej spłatę ponad 5 mld dol., które po upadku islandzkiego banku Landsbanki stracili jego klienci w Wielkiej Brytanii i Holandii

Teraz o dalszych losach kontrowersyjnej ustawy zadecydują sami Islandczycy w referendum. - To kamień węgielny struktury konstytucyjnej w Islandii, że ludzie są najwyższym sędzią ważności prawa - powiedział prezydent w oświadczeniu. Referendum ma się odbyć najszybciej jak to możliwe. Problem w tym, że jeśli ustawa nie wejdzie w życie, Islandia może mieć kłopoty z otrzymaniem dalszych międzynarodowych pożyczek - w sumie miała dostać około 4,6 mld dol. od Międzynarodowego Funduszu Walutowego i krajów nordyckich na ratowanie pogrążonej w kryzysie gospodarki. Co więcej Islandia będzie też miała inny poważny problem. W lipcu islandzki rząd złożył wniosek o członkostwo w Unii Europejskiej, ale bez rozwiązania problemów zadłużenia prawdopodobnie nie będzie ono możliwe.

- Jesteśmy bardzo rozczarowani decyzją prezydenta. Oczekujemy szybkiej reakcji islandzkiego rządu, co się teraz będzie działo - powiedział Reuterowi Ruud Slotboom, rzecznik holenderskiego resortu finansów. - Islandia ma obowiązek spłaty zobowiązań - dodał. W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele brytyjskiego rządu.

- To wielkie zaskoczenie, bardzo negatywne dla rynków finansowych. To może zaszkodzić pożyczce z MFW - powiedział z kolei Petter Sandgren, ekonomista szwedzkiego banku SEB.

Skąd takie międzynarodowe zamieszanie o islandzkie długi?

W październiku 2008 r. Islandia przeżyła prawdziwe załamanie gospodarcze. Tamtejszy system finansowy przewrócił się do góry nogami, korona mocno straciła na wartości. Kłopoty niewielkiego leżącego na Atlantyku kraju na własnej skórze odczuli obywatele różnych krajów Unii Europejskiej. Islandzkie banki kusiły bowiem wysokim oprocentowaniem obywateli Wielkiej Brytanii, Holandii czy innych krajów UE. Kłopoty pojawiły się, gdy największe islandzkie banki wpadły w tarapaty, w rezultacie rząd musiał je znacjonalizować.

Upadek największych instytucji finansowych w Islandii spowodował, że tysiące ich klientów za granicą zostało na lodzie, nierzadko tracąc oszczędności swojego życia. W Wielkiej Brytanii i Holandii internetowy bank Icesave (należący wtedy do Landsbanki) miał około 320 tys. klientów. Oszczędności swoich obywateli - w sumie około 5,7 mld dol. - musiały zagwarantować rządy Wielkiej Brytanii i Holandii.

Islandzki rząd opracował specjalną ustawę, która regulowała spłatę tych długów począwszy od 2016 r. Pod koniec zeszłego roku przyjął ją parlament. Problem w tym, że ponad 56 tys. osób, czyli niemal jedna czwarta islandzkiego elektoratu, podpisało petycję do prezydenta, by tej ustawy nie popierał. Z badań opinii publicznej przeprowadzonych jeszcze w sierpniu 2009 r. wynika, że przeciwko spłacie długów po upadku Icesave jest aż 70 proc. obywateli liczącej 320 tys. osób Islandii. I trudno im się dziwić. Na jednego Islandczyka przypada bowiem niemal 18 tys. dol. długu.
Skomentuj notkę
11 listopada 2009 (środa), 16:31:31

Mapy kolejowe

Takie śliczne mapy znalazłem - więc sobie je zachowuje. Dużo z nich można wywnioskować na temat Polski, rozwoju Polski, rozwoju miast w czasach pozytywizmu. Pliki dość spore, bo niektóre to nawet po 20MB ale warto zassać, powiększyć i popatrzeć.

#1. Mapa z 1849 roku

Widoczna linia Warszawsko-Wiedeńska, budowana od 1839 a uruchomiona w całości w 1848 roku (długość: 327,6 km, 27 stacji, ostatnia to stacja Granica w Maczkach koło Sosnowca, gdzie było dobudowany łącznik do Szczakowej na linii Kraków-Wiedeń).

1849-Bahnkarte_Deutschland

#2. Mapa z 1861 roku

Jak widać pomiędzy 1949 a 1861 na ziemiach polskich istniała tylko jedna linia: kolej Warszawsko-Wiedeńska. Ale na mapie już jest:

  • łącznik ze Skierniewic na Łowicz (1862), potem dobudowano na Kutno i do granicy pod Toruniem.
  • początek linii Prawego Brzegu Odry wychodzący z Bytomia aż do Opola (1865)
  • łącznik z linii Warszawsko-Wiedeńskiej od Ząbkowic do granicy z Prusami i dalej do Katowic (1861)

#3. Mapa z 1899 roku:

Jak widać zbudowali dużo więcej, ale widać też linie polskie, zwłaszcza wybudowaną linię do Łodzi. Teraz, czytając Ziemię Obiecaną, końcowy fragment w którym Olbryski wraca z Berlina bo mu się fabryka pali, można zobaczyć gdzie Aleksandrów (stacja graniczna koło Ciechocinka, przed Toruniem), gdzie Kutno w których to miastach odbierał telegramy i dlaczego nie jechał autostradą A2 do Stykowa tylko pchał się przez (!) Toruń. No i jeszcze coś - widać też, że kiedyś najszybsza droga z Berlina do Wiednia przechodziła przez Racibórz.

Co jeszcze ciekawego: linię Warszawsko-Wiedeńską przedłużono z Pragi do Petersburga (nie pamiętam w którym roku wybudowano most kolejowy na Wiśle, ale późno, bo wojskowi się nie zgadzali) no i wybudowaną druga linię w głębi Rosji: z Moskwy przez Mińsk, Dęblin do Sosnowca Południowego (budowa od 1875). Ta linia, w przeciwieństwie do Warszawsko-Wiedeńsko-Petersburskiej miała w całości rosyjską obsadę czego ślady można spotkać do dziś w Sosnowcu w postaci funkcjonującej cerkwi prawosławnej.

Co jeszcze:

  • dokończony łącznik ze Skierniewic, przez Łowicz, Kutno do Aleksandrowa na granicy i dalej do Torunia już w Prusach. Od łącznika bocznica do Ciechocinka bo tam się jeździło do wód.
  • Łącznik z Koluszek do Łodzi 1866
  • rozbudowaną linię z Krakowa na Lwów
  • kolej galicyjską z Białej i Oświęcimia przez Grzybów, Rabkę, Krosno, Jasło do Sanoka (Zagórz).

#4. Rozkład jazdy Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej

Rewelacja! To nie jest mapa ale można z tego sporo wyczytać - nawet to jak to było z powozem panny Łęckiej co to chciała z Wokulskim do Paryża ale tato nie miał kasy na bilet.

#5. Mapa rozkład linii Warszawsko-Wileńskiej i dalej na Petersburg

1862-Kolej-Warszawsko-Petersburska-mapa

Dodatki:

Tu spróbuję sobie zgromadzić inne kolejowe mapy. 

#1. PKP 1945 - przed zakończeniem wojny

Ta mapa jest o tyle interesująca, że nie są jeszcze na niej zaznaczone, bo to 1945 rok - a więc nie są do końca określone granice powojennej Polski. Konferencja w Jałcie to luty 1945 tam określono granice zachodnie ale ich wytyczenie to nieco później, stąd na mapie zaznaczone line na wyspie Uznam. A na wschodnie to nie pamiętam, czy PKWN czy już TRJN na polecenie Stalina ze Stalinem przebieg granicy negocjował - i tu też ciekawostka: Sokal wtedy był miastem granicznym, zagłębie węglowe było w Polsce, na mapie widać miejscowość Ulwówek po 1951 oddana Ukrainie w zamian za Ustrzyki i transgraniczną od 1951 do czasu likwidacji po 1989 roku linię kolejową Ustrzyki-Przemyśl.

PKP 1952/1953

Ta obrazuje PKP w czasach komunizmu ale zawiera kilka rzeczy, które potem uległy zmianie:

  • nie ma jeszcze transgranicznej linii kolejowej Przemysł - Ustrzyki Dolne. Może ktoś panięta, że pociągi jeździły wtedy przejeżdżając przez stację Chrzyżowa a każdy wago był pilnowany przez dwóch czerwonoarmieńców.
  • nie ma Centralnej Magistrali Kolejowej. Ale czy na pewno?

Pytania?


Kategorie: historia, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: mapa kolejowa, historia kolei, kolej, prusy, pkp


Pliki


Komentarze: (1)

adam@kormoran, October 10, 2010 10:59 Skomentuj komentarz


> Teraz, czytając Ziemię Obiecaną, końcowy fragment
> w którym Olbryski wraca z Berlina

Nie Olbrychski tylko Borowiecki. Karol Borowiecki :-)
Skomentuj notkę
14 maja 2009 (czwartek), 16:34:34

Liczenie na OFE

#1. Inspiracja

(...)

chyba z Gazety Wyborczej, ale to nie ma znaczenia

(...)

W ubiegłym tygodniu ZUS wypłacił pierwszą emeryturę z nowego systemu. 60-letnia warszawianka dostała 917,8 zł, w tym ze swojego otwartego funduszu emerytalnego 23,65zł.

(...)

Pierwsze niewysokie wypłaty z OFE nie stawiają pod znakiem zapytania reformy emerytalnej. (...)

Ta pani, które dostała jako pierwsza świadczenie z nowego systemu, odłożyła przez ten czas w OFE niewiele, bo tylko ponad 6 tys. zł. Dlaczego tak mało - nie wiemy. Być może miała przerwę w pracy, a może niewiele zarabiała. Ta suma podzielona przez liczbę lat do przeżycia dała prawie 24 zł.

#2. Wyliczenia

Jeżeli ta pani zaoszczędziła by w OFE kapitał 60 tys. dostała by 240zł renty. Jeżeli jej kapitał rentierski osiągnął 600 tys. otrzymała by 2400zł renty, czyli coś za co można na rencie żyć.

Wniosek: aby myśleć o rentierstwie na starość należey myśleć o pół miliona jak nic!

Ale czy na pewno?

#3. Rzeczywistość

Rzeczywistością są:

  • wojny, nie znamy, bo w europie od 60 lat dość spokojnie.
  • choroby - wiem, przesadzam
  • wypadki - chyba też przesadzam - są i co z tego!
  • kryzysy - a te mało znamy, bo ten za Leszka Milera był nieprzyjemny ale jakoś się żyło. Ten teraz jest inny, niewiadomo jaki, ale jak banki padają?

Oczywiście człowiek szuka mądrości aby się zabezpieczyć, ubezpieczyć, aby móc kontrolować swoją przyszłość i aby była ona realizowana zgodnie z jego planami - cóż z tego, jak inni ludzie mają inne plany, i te inne plany za chwile mogą być przyczyną całkiem realnego kryzysu czy też wojny.

#4. Słowo

z Ewangelii Łukasza, z rozdziału 18, werset 22

Jezus słysząc to, rzekł mu: Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź ze Mną.

z Ewangelii Mateusza, z rozdziału 6, od wersetu 19

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.

#5. Modlitwa

Panie Boże - mam z tym problem. Nie ufam do końca i stale sam kombinuje. Dziękuję, że stale pokazujesz mi bezsens takiego kombinowania - niestety, stale jestem głupi (również w tym względzie). Do tego boję się siły tego świata mimo iż wiem, że nic zrobić mi nie mogą.

Proszę. Miej cierpliwość.


Kategorie: osobiste, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: ofe, renta, kapitał, rentier, skarb w niebie, kryzys


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 marca 2009 (czwartek), 18:33:33

Jednak kryzys?

Informacja:

Klienci nie mogą wycofać pieniędzy funduszu

gazeta.pl, maz, 2009-03-05 14:44

Po raz pierwszy w histori fundusz inwestycyjny zawiesił możliwość wycofania pieniędzy przez swoich klientów. DWS Polska TFI nie jest w stanie wycenić części swoich inwestycji - informuje dzisiejszy "Puls Biznesu"

DWS TFI zawiesił możliwość nabywania i odkupywania jednostek uczestnictwa w trzech swoich funduszach: Płynna Lokata, Płynna Lokata Plus i Dłużnych Papierów Wartościowych. Zawieszenie może trwac maksymalnie dwa tygodnie. To pierwszy taki przypadek w polskich funduszach inwestycyjnych - podaje "Puls Biznesu"

Jako powód takiego działania zarządzający podają "przesłanki uniemożliwiające dokonanie wiarygodnej wyceny istotnej częście aktywów funduszy".

Prawdopodbnie chodzi o papiery wyemitowane przez irlandzkie firmy m.in. instytucje finansową, która mocno inwestowała na rynku nieruchomości, który stał się ostatnio przyczyną strat.

Komentarz:

No cóż - daje do myślenia. Skoro bezpieczne obligacje nie są już bezpieczne?


Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: kryzys, fundusze inwestycyjne, dws


Komentarze: (1)

anonim, March 5, 2009 19:25 Skomentuj komentarz


*******

Uprzejmie proszę o zatrudnienie mnie w charakterze prezesa zarządu, dyrektora generalnego, menadżera projektu, programisty, konsultanta, telemarketera, konserwatora maszyn biurowych, operatora koparki, spawacza konstrukcji stalowych, fryzjera, portiera...

Ukończyłem z powodzeniem londyńskie MBA w Łądku-Zdrój, SGH, AGH, Politechnikę Wrocławską, Wyższą Szkołę Marketingu i Zarządzania w Pcimiu, Techniku Kolejowe w Koluszkach, kurs malowania szaf....

Jestem człowiekiem pogodnym, bezkonfliktowym, twórczym i odtwórczym, dobrze integruję się ze środowiskiem.....

Interesuje się sportem, kulturą Japoniim, fotografią wysokogórską i wschodnimi sztukami walki. Dysponuję samochodem i dwójką dzieci z biegłą umiejętnością języka angielskiego oraz hiszpańskiego (jedno dziecko).

Swoim zaangażowaniem i wydajną pracą mogę wspomóc Wasze przedsiębiorstwo w intensywnym rozwoju na rynkach dalekowschodnich, poszukiwaniu nowych pokładów ropy i gazu, osiągnięciu wzrostu sprzedaży nakrętek calowych, zwiększeniu dynamiki przeróbki smoły, ...

*******

Nie ma dnia, aby nie wpłynęło do mnie co najmniej jedno CV a przez zeszły rok nie wpłynęło ani jedno. Czy to już kryzys czy tylko mi się wydaje?

Nie wiem co o tym myśleć.

Skomentuj notkę
24 lutego 2009 (wtorek), 21:44:44

Moja dyskusja o euro

Postanowiłem, w dyskusji sam ze sobą przemyśleć nieco sprawę przejścia w Polsce ze złotego na euro.

  1. Słabym argumentem jest dla mnie argument o wygodzie w używaniu jednolitych pieniędzy przy podróżach po Europie. Niewątpliwie jest to wygodne ale sprawa jest poważniejsza aby podejmować decyzję na podstawie takiej przesłanki.
  2. W pewnym moim przedsięwzięciu kurs dolara jest elementem ważnym. Gdy zmieniło się coś z 2,20 na 3,80 poczuliśmy to bardzo. Ale czy mój biznes ma być powodem rezygnacji ze złotego? Gdybym był eksporterem produkującym dla Niemców mój biznes wyglądałby teraz kwitnąco (o ile nie byłbym złapany na opcje). Tak więc przemysł może płakać z powodu niestabilności kursu (o tym poniżej) ale jeżeli chodzi o wartość złotego to argumentów za euro nie ma.
  3. Stabilność kursu wymiany i przewidywalność (bezpieczeństwo) w biznesie i nie tylko. Tak, to jest argument. Zdecydowanie łatwiej prowadzi się biznesy gdy biznesplany mają jedną niewiadomą mniej.
  4. Suwerenność Polski - to chyba jest najważniejszy argument, bo jednak dla każdego pieniądza istnieje coś takiego jak bank emisyjny i pieniądz oprócz funkcji płatniczej ma też funkcję finansową. Ograniczanie analizy przed podjęcie decyzji do korzyści płynących z wygody realizacji funkcji płatniczych jest poważnym błędem a już mowa jest o jakiś EuroObligacjach.

Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: euro, złoty, euroobligacje, bank centralny


Komentarze: (2)

ky, March 2, 2009 17:31 Skomentuj komentarz


Hej!

Suwerennośc to inaczej niepodległość, brak zależności - to wolność w podejmowaniu decyzji, w dysponowaniu tym co pozostaje w dyspozycji. Jak jestem właścicielem mieszkania to mogę go wynająć i sprzedać itp. A co można zrobić z pieniądzem mając odpowiednia władzę? Może na dobry początek np. "wyregulować" kurs złotówki tak, żeby był odpowiedni... tylko dlaczego nikt tego nie robi? Nie da się? Trochę kiepska ta suwerenność... Ale tu nie chodzi o samą suwerenność, ale o to kto i do czego z niej będzie korzystał - jak widzę (w tv) tych, którym jej tak bardzo brakuje (bardzo chcą zostać naszymi suweranemi), mając o nich zdanie takie jakie mam, wolałbym byśmy jako Polacy nie mieli mieli już jakieś suwerenności, którą można zawłaszczyć - mniejsza byłaby dla nas krzywda. Nie dlatego, że inni będą o nas specjalnie dbać, ale dlatego, że może będą nas traktować tak samo jak resztę (straszne, nie?).

Ale zróbmy eksperyment myślowy do czego można użyć tej suwerenności, co się da? Zobaczmy jakie są pomysły... jeżeli mnie pamięć nie myli to głównie chodzi o robienie większego deficytu. Za granicą w tej chwili nie da się za bardzo (czy to jest ograniczenie suwerenności?). Z tego co słyszę to jest prosty pomysł: niskie stopy, tanie kredyty, trochę ożywczej infacji - i będzie fajnie.
Czyli tak:
- relatywnie spadnie zadłużenie państwa - duży plus dla tych co mają władzę
- kredyty będą droższe bo trzeba będzie w banku wygrać konkurencję z własnym państwem - młodzi bez majątku zajmą się w końcu pracą, a nie konsumpcją na kredyt
- ci co mają oszczędności stracą (inflacja)
- ci co mają majątki mniej stracą, czyli relatywnie zyskają
- podatki będą większe - stracą biedniejsi, bo mają mniejsze majątki
- uzyskane środki zostaną podzielone przez wykonawców suwerenności - też plus dla mających władzę...

Co z tego będzie? Może ożywienie gospodarcze, a może nie...
Ale jedyne co pewne to większe podatki... i inflacja.
Warto pamiętać, że z tych wypróbowanych środków w Polsce korzystano już wcześniej - np. za rządów SLD - skutki tego na pewno łatwiej ocenić niż skutki przeszłych działań naszego niedoszłego suwerena (a właściwie dwóch).

ky, March 17, 2009 09:36 Skomentuj komentarz


To znowu ja... o euro.
Ostatnio wystapiła p.Gilowska i stwierdziła, że wyłączna winę za nie wejście Polski do strefy euro ponosi aktualny rząd... z czego ja wyciągam wniosek, że J.Kaczyńskiemu w sondażach wyszło, że Polacy w dostatecznie dużej ilości mają mu za złe sprzeciwianie się wejściu do strefy euro. Dziś jeden z doradców prezydenta sugerował, że euro owszem, bez referendum, ale ze zmianą konstytucji, a ceną za zmianę konstytucji byłoby opóźnienie wejścia do strefy euro tak by zostało to "wprowadzone przez następny parlament" (takie słowa zostały użyte!) - wygląda jakby ktoś kto teraz jest w opozycji chciał zachować szansę na "własnoręczne" wejście "do euro"... no i jakie znaczenie ma ta cała suwerenność?
Skomentuj notkę

Greenspan mówi

Greenspan zwątpił w rynek

gazeta.pl, wybór i redakcja Marcin Gadziński 2008-10-27

Odkryłem dziurę w mojej ideologii. Nie wiem jeszcze, jak jest ona duża i trwała, ale czuję się z tym fatalnie... - te słowa Alana Greenspana zdumiały jego zwolenników i przeciwników w Kongresie.

Przesłuchanie 82-letniego Greenspana, szefa Banku Rezerw Federalnych Fed w latach 1987-2006, przed komisją Izby Reprezentantów było wydarzeniem ubiegłego tygodnia w Waszyngtonie. Człowiek, który przez wiele lat był największym autorytetem światowej gospodarki, wyraźnie rozbity psychicznie sytuacją na Wall Street, przyznał się do błędów.

Greenspan jest dziś obwiniany za to, że nie powstrzymał pompowania "bańki" na rynku nieruchomości w Ameryce. Utrzymywał przez wiele lat na minimalnym poziomie stopy procentowe oraz własnym autorytetem chronił przed nadzorem rządowym rynek finansowy i pojawiające się jak grzyby po deszczu nowe, coraz dziwniejsze instrumenty finansowe. Oparte one były m.in. na handlu ubezpieczeniami pożyczek hipotecznych dla ryzykownych klientów o niskich dochodach. To upadek tego rynku, efekt gwałtownego spadku cen nieruchomości, pociągnął za sobą bankructwo banków inwestycyjnych na Wall Street i światowy kryzys finansowy.

Oto fragmenty ubiegłotygodniowego przesłuchania Greenspana w Kongresie:

HENRY WAXMAN (demokrata, szef komisji): Przez długi czas w Waszyngtonie dominowało podejście, że rynek zawsze wie najlepiej. Fed miał uprawnienia, by powstrzymać nieodpowiedzialne praktyki kredytowe, które sztucznie pompowały rynek pożyczek hipotecznych. Ale wieloletni szef Fed Alan Greenspan odrzucał apele o interwencję.

Komisja Nadzoru Giełdowego (SEC) miała uprawnienia, by domagać się zaostrzenia standardów przez agencje ratingowe. Ale nie zrobiła nic mimo nacisków Kongresu.

Departament Skarbu mógł być inicjatorem odpowiedzialnego nadzoru nad nowymi instrumentami finansowymi. Tyle tylko że przyłączył się do opozycji wobec tych regulacji.

Lista tych błędów i złych decyzji jest długa. SEC osłabiała kolejne regulacje na Wall Street. Inne instytucje rządowe uniemożliwiły władzom poszczególnych stanów chronienie ludzi kupujących domy przed bandyckimi pożyczkami. A Departament Sprawiedliwości przerwał dochodzenia wymierzone w oszustów w białych kołnierzykach.

Raz za razem ideologia brała górę nad właściwymi decyzjami. Instytucje nadzoru wspierały złe praktyki, zamiast je eliminować. Ich wiara w nieomylność rynku była niewyczerpana. Zasada "regulacje rządowe są złe, rynek jest nieomylny" stała się mantrą.

GREENSPAN: Jesteśmy świadkami zdarzającego się raz na 100 lat kredytowego tsunami. Banki centralne i rządy zostały zmuszone do bezprecedensowych kroków. Ten kryzys okazał się większy, niż mogłem to sobie wyobrazić.

Jak pisałem w marcu, ci z nas, którzy oczekiwali od banków dbania o interesy własne i swoich akcjonariuszy, w tym zwłaszcza ja, są w stanie niedowierzania i szoku.

Biorąc pod uwagę ostatnie straty finansowe, nie wiem, jak możemy uniknąć znaczącego wzrostu liczby zwolnień i bezrobocia. Niezbędnym warunkiem tego, by kryzys się skończył, jest stabilizacja cen nieruchomości w USA. Ta stabilizacja jest jednak jeszcze wiele miesięcy przed nami. Gdy wreszcie przyjdzie, zamrożony rynek kredytowy zacznie się stopniowo odmrażać, przerażeni inwestorzy krok po kroku zaczną znów podejmować niezbędne ryzyko inwestycyjne. Zerwane rynkowe kontakty między bankami, funduszami emerytalnymi, inwestycyjnymi, sektorem niezwiązanym z finansami, zostaną odtworzone. Nasza złożona gospodarka globalna znów ruszy do przodu.

WAXMAN: Podczas swoich rządów w Fed był pan głównym adwokatem deregulacji rynków finansowych. W 1997 r, powiedział pan: „Nie widać żadnej potrzeby rządowych regulacji nowych instrumentów finansowych”. W 2002 r., gdy upadek Enronu sprawił, że Kongres zajął się tymi nowymi typami transakcji na Wall Street, napisał pan do Senatu: „Nie widzę uzasadnienia dla tego typu rządowej interwencji”. Także wtedy napisał pan w „Financial Times”: „Z mojego doświadczenia wynika, że urzędnicy bankowi opiniujący kredyty wiedzą o ryzyku transakcji o wiele więcej niż rządowi nadzorcy”.

Moje pytanie jest proste: Czy pan się mylił?

GREENSPAN: Częściowo. Wśród tych nowych instrumentów finansowych jest wiele takich, które okazały się pożyteczne dla gospodarki. Ich zawsze broniłem.

Jeśli chodzi o bankierów... Pracowałem w banku centralnym i bankach prywatnych dziesiątki lat. I zawsze ludzie udzielający kredytów wiedzieli wiele więcej o ryzyku oraz o tych, którym kredytu udzielają, niż nawet najlepsi urzędnicy Fed.

W tym właśnie tkwi mój problem: coś, co wydawało się fundamentem systemu rynkowego, nawaliło. I to naprawdę był dla mnie szok. Wciąż nie do końca rozumiem, dlaczego tak się stało. I nie wykluczam, że gdy poznam, jak do tego wszystkiego doszło, zmienię swoje poglądy.

WAXMAN: Pan miał swoją ideologię. Wiarę, że nieskrępowany rynek jest najlepszym rozwiązaniem. Mógł pan zapobiec nieodpowiedzialnym praktykom na rynku kredytów hipotecznych. Wiele osób to panu doradzało. Teraz nasza cała gospodarka płaci cenę. Czy to pana ideologia sprawiła, że podjął pan decyzje, których dzisiaj pan żałuje?

GREENSPAN: Ideologia to przecież tylko konceptualna baza, która pomaga ludziom mieć jakiś punkt odniesienia do rzeczywistości. Każdy ma jakąś ideologię. Musi mieć. Pytanie tylko, czy ta ideologia przystaje do rzeczywistości. Przyznaję dzisiaj: tak, odkryłem dziurę w mojej ideologii. Nie wiem jeszcze, jak jest ona duża i trwała, ale czuję się z tym fatalnie.

WAXMAN: Odkrył pan dziurę???

GREENSPAN: Odkryłem błąd w modelu, który uważałem za kluczowy w opisie tego, jak funkcjonuje świat.

WAXMAN: Czyli odkrył pan, że pana poglądy, ideologia okazały się błędne? Że nie sprawdzają się?

GREENSPAN: Dokładnie tak. I to jest właśnie powód tego, że byłem tak zdruzgotany. Bo przez 40 lat albo dłużej byłem przekonany, że działają wyjątkowo dobrze.

MARK SOUDER (republikanin): Wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego nikt nie wiedział lub nie mówił głośno prawdy o sytuacji w firmach uzależnionych od tych instrumentów finansowych. W lipcu AIG wypłaca swoim prezesom milionowe bonusy. W sierpniu nie ma pieniędzy. We wrześniu rząd ratuje ich 61 miliardami dolarów. Widać z tego, że sektor prywatny nie ma mechanizmów, dzięki którym winni ponoszą odpowiedzialność za swoje czyny. Za wszystko muszą płacić podatnicy.

GREENSPAN: Ale rynki przecież ukarały już tych ludzi. Większość tych złych instrumentów finansowych znika i prawdopodobnie nigdy już nie powróci. Wielkie pensje i premie, które były wypłacane podczas rynkowej euforii, powodowane często wielką chciwością, też już znikają. Cały rynek zmienił się, myślę, że trwale.

DENNIS KUCINICH (demokrata): Pan Greenspan powiedział, że rynek ukarał już winnych. Ale to nasi wyborcy są karani! Tracą swoje domy. Pan Greenspan ustawił się w tym wszystkim w roli widza, podczas gdy był uczestnikiem całej tej gry. Obwinia pan banki, sekurytyzację pożyczek hipotecznych, agencje ratingowe, modele badania ryzyka kredytowego, ale gdzie pan był jako szef banku centralnego? Fed ma najlepszy zespół analityczny na świecie. 450 wybitnych specjalistów, połowa z doktoratami. Ale za pana czasów dług publiczny i prywatny eksplodował - z 10,5 biliona do 43 bilionów dolarów.

W czerwcu 2005 r. powiedział pan: "Nie da się wykluczyć spadku cen nieruchomości, ale jeśli nawet do niego dojdzie, nie będzie niosło to implikacji makroekonomicznych".

W połowie 2006 r. były już oznaki kryzysu na rynku mieszkań. Ale pan stwierdził: "Najgorsze już chyba za nami. Podejrzewam, że zbliżamy się do końca tego spowolnienia". Kiedy pan wiedział, że na rynku powstała wielka "bańka"?

GREENSPAN: Z perspektywy czasu widzę, że istnienie „bańki” było jasne w pierwszej połowie 2006 r. Nie przewidywałem znaczącego spadku cen domów, bo nigdy nie mieliśmy takiego spadku cen na tym rynku. Dopiero potem stało się jasne, że jesteśmy świadkami globalnego spadku cen nieruchomości.

Przy tej okazji warto powiedzieć coś o prognozach. Jednym z powodów tego, że rządowe regulacje zawodzą, jest to, że te regulacje w gospodarce są oparte o prognozy tego, co się może wydarzyć. Jeśli prognoza jest błędna, regulacja też się nie działa. Muszę powiedzieć, że jeśli 60 proc. naszych prognoz co do gospodarki się sprawdza, to jest to świetny wynik. Tyle tylko że to oznacza, iż w 40 proc. przypadków się mylimy. Jeśli spojrzymy na sektor prywatny - tam też bardzo dużo zależy od prognozowania przyszłości. A Fed z tymi 60 proc. trafnych prognoz jest i tak znacznie lepszy od sektora prywatnego. Z tego powodu nie widzę, jak w przyszłości uniknąć wielu tego typu problemów. Możemy się starać lepiej prognozować, ale nigdy przecież nie można mieć racji w 100 proc.

WAXMAN: Nasz dzisiejszy świadek mówi, że oni po prostu nie wiedzieli... Nie umieli odgadnąć przyszłości albo że ich prognozy są często błędne. Prawda jest taka, że było mnóstwo znaków ostrzegawczych. A dla rządowych agencji pracują tłumy ekspertów. Przecież powołaliśmy te agencje, dajemy im pieniądze na nowe etaty, by zauważały problemy, zanim zmienią się one finansową katastrofę.


Kategorie: obserwator, globalizacja, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: greenspan, kryzysk finansowy

5 października 2008 (niedziela), 12:28:28

Przedsiebiorstwa w III RP

Taka sobie obserwacja. Przedsiębiorstwa tworzące gospodarkę III RP z grubsza można podzielić na 3 grupy:

  • układowe - a więc stworzone przez ekipę PRL i polegające głównie na przejęciu majątku PRL
  • geszefciarskie - czyli tworzone przez ciężko pracujących ludzi, którzy uwierzyli, że wolno, że można, że się da, a ludzie PRL i biurokracja ich nie zniszczyli. Cecha - brak kapitału.
  • globalne - przez co rozumiem wejście wielkiego kapitału w Polskę i robienie tu tego, co ten kapitał robi wszędzie.

Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: prl, gospodarka, geszefciarstwo, geszeft, kapitalizm, rynek


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
14 stycznia 2008 (poniedziałek), 17:19:19

W biznesie podstawy są ważne

Czas zmian to czas, w którym dobrze sobie przypomnieć podstawy, zastanowić się i odpowiedzieć na ważne pytania. Bostońska Grupa Konsultingowa wymyśliła kiedyś pytania, więc będzie łatwiej - zwłaszcza, że kilka minut googlowania i wszystko to jest dostępne bez płacenia za drogie MBA w Londynie.

Macierz BGK opisuje przedsięwzięcia w taki sposób:
#1. Dojne krowy.
#2. Gwiazdy.
#3. Psy.
#4. Znaki zapytania.

W niektórych przypadkach stany występują sekwencyjnie i można je traktować jako fazy życia przedsiębiorstw.

Ciekawa jest też analiza cyklu życia produktu:
#1. faza powstawania produktu - jeszcze nie ma na rynku;
#2. faza wprowadzenia - reklama;
#3. faza wzrostu;
#4. faza nasycenie (dojrzałości);
#5. faza schyłek (spadku)- wyprzedaże aby pozbyć się zapasów.


Kategorie: ekonomia, biznes, _blog


Słowa kluczowe: macierz bgk, dojne krowy, czas życia produktu


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
6 listopada 2007 (wtorek), 20:26:26

List o spółkach

From: w34@trzepak.pl
News: pl.trzepak.sieci (Budowa i prowadzenie ASK)
Sent: 16 maja 2007
Subject: ISP jako spolka cywilna

> widynek napisał:
> ....oczywistym jest, że bardzo trudno doprowadzić
> do sytuacji, w której podział obowiązków jest 50-50...
> u nas raczej tak nie jest, ale jakoś się uzupełniamy ;) .....

 

Spółki. Ach te spółki.

Pozwólcie, że się nieco wtrącę.

 

#1. Przy prowadzeniu działalności gospodarczej (w każdej formie prawnej i w każdym kraju) jest potrzebna pewnego rodzaju schizofrenia. Mniejsza lub większa ale potrzebna jest. Schizofrenia przedsiębiorcy potrzebna jest aby na co dzień rozdzielał interes własny od interesu przedsiębiorstwa które prowadzi, bo czasem jest tak, że te interesy nie są jednoznaczne. Im większy geszeft tym większy problem.

 

#2. Widocznym miejsce tego rozdziały jest majątek. Majątek przedsiębiorstwa nie jest majątkiem przedsiębiorcy nawet wtedy, gdy przedsiębiorstwo jest 100% w jego rękach (własność i kontrola). Przykład: majtki jakie mam na sobie są w 100% moje ale AP zawieszony na kominie we wsi obok już niekoniecznie (mimo iż moje jest przedsiębiorstwo operatorskie), bo nie mam nad nim takiej swobody dysponowania jak majtkami. Jako właściciel nie mogę go iść i zniszczyć bez naruszenia interesu przedsiębiorstwa. Jako zarządzający przedsiębiorstwem muszę się o ten AP troszczyć bo jest on elementem przedsiębiorstwa generującym obrót.

 

#3. Schizofrenia pojawia się jeszcze mocniej, gdy zaczynamy robić spółki. Np. gdy dwóch przedsiębiorców postanawia, że razem będzie im łatwiej i od dziś tworzą wspólne przedsiębiorstwo. Czyje są majtki wiadomo, ale czyj jest AP na kominie? Sprawa jest o tyle poważna, że roszczenia do przedsiębiorstwa (np. za nienależycie wykonaną usługę) będą dotyczyć zarówno AP jak i majtek, bo spółki cywilne (podobnie jak działalność indywidualna) nie rozróżniają łatwo jednego od drugiego majątku.

Jeżeli więc nie ma tego wszystkiego w papierach jasno udokumentowanego może być problem.

Zakładając spółki od razu, na początek udokumentujcie (choćby dla siebie, aby się za 3 lata nie kłócić) kto co wnosi, bo z majtkami to wiadomo, ale np. PeCet stojący w domu, na którym się robi biling to majątek przedsiębiorstwa czy też nie. Jeden ma takiego PeCeta a inny ma dwa... można się nieźle pożreć potem i o te pare groszy walcząc rozwalić przedsiębiorstwo warte sporo. Niestety, widziałem już takie odloty. Nie polecam.

 

#4. Ideałem jest Spółka - podmiot prawa handlowego ... ale o tym potem

 

#5. Wniesiony majątek to raz a kontrola (władza, zarząd) to dwa. Wierzcie mi - układ we władzy 50% na 50% jest najgorszy z możliwych. Macie problem: rzućcie monetą i już macie 51 na 49%. Albo umówcie się, że co 9 miesięcy zmiana. Ale nie róbcie 50 na 50 bo może się Wam przydarzyć paraliż decyzyjny a ten jest najgorszy. Lepiej jeżeli jeden, ten co ma mniej w chwili sporu powie "ok, masz 51%, podejmujesz decyzje, ja się z nią nie zgadzam więc ty odpowiadasz, ale ja jako ten co ma 49% będę teraz wspierał cię w twojej decyzji aby osiągnąć cel przedsiębiorstwa" To trudne, ale lepsze niż paraliż. Nie każdego stać aby takie coś zrobić w spółce cywilnej - dlatego lepsze są z spółki mające osobowość.

 

#6. Lepiej jest, jak parytety władzy oddają zaangażowany kapitał, ale tu ludzie muszą być dojrzali i wiedzieć, ze nie warto dominować mniejszościowego.

 

#7. Bardzo dobra jest Spółka - podmiot prawa handlowego (czyli sp. z o.o. albo S.A.) bo spółka taka (nawet jak jedna osoba ma w niej 100% czyli jakby nie spółka) wyraźnie rozdziela majątek, ma określone cele (Kodeks mówi, że ma przynosić zysk) i jest chroniona prawem przed właścicielem i zarządcą, który nie może działać na jej niekorzyść (np. zniszczyć AP bo ma taki kaprys).

Wadą jest to, że należy wiedzieć więcej i koszty obsługi są nieco większe. Zaletą.... łatwość wchodzenia w bieznesy, przejrzystość, zdolność kredytowa, możliwość łatwego wchodzenia i wychodzenia wspólników poprzez aporty, umorzenia, wykupienie.

 

#8. W każdym przypadku (w sp. z o.o. to już obowiązkowe) ustalcie sobie pensje jako zarządcy. Nie róbcie tak, że całość wypracowanych środków (jak już będzie) będziemy dzielić na pół i pójdziemy na piwo. To zły model. Raczej ustalcie, że jako menadżer takiego przedsiębiorstwa otrzymuję 30 dnia miesiąca wypłatę w wysokości ....zł i jeżeli jest więcej to zostaje w przedsiębiorstwie, a jak jest mniej to przedsiębiorstwo jest mi winne i musi to oddać (albo zbankrutować). Takie podejście może zniwelować potencjalne konflikty między Wami - bo jeden pracował za dwóch (więc niech ma premie) a drugi się opieprzał, bo np. się zakochał. To może też pomóc w przypadku kryzysu (ktoś choruje) albo rozwoju (zatrudniamy trzeciego menadżera, który nie jest wspólnikiem ale jest dobrym fachowcem. Pensja menadżera to fajna rzecz.

 

#9. I na koniec jeszcze raz o tej schizofrenii. Posiadanie spółki tworzy z człowieka biznesmena-kapitalistę, tzn. takiego kogoś kto używa kapitału (do spółki wszedł kapitałem - nawet, jeżeli był to zużyty PeCet i to i tak bo wniesiono aportem wycenionym w PLN).... kto używa kapitału w celu pomnażania kapitału. Obecność w zarządzie spółki to konieczność działania zgodnie z prawem handlowym a to mówi, że spółka ma przynosić zysk (czyli menadżer ma zwiększać przychód i zmniejszać koszty). I to może być czasem w sprzeczności, bo kapitalista patrzy na wartość spółki (cały czas powinien się zastanawiać ile warte są jego udziały-aktywa) a dyrektor na to aby się przedsiębiorstwo dobrze kręciło.

 

#10. Chyba wystarczy..... W 1999 na spotkaniach trzepakowych mówiłem: "zakładajcie stowarzyszenia". Myliłem się - mieliście zakładać spółki. Ale jeszcze nie jest za późno.

W.

 

PS. z mojego bloga: "we współczesnej gospodarce najbardziej zyskownym przedsięwzięciem jest produkcja zyskownych przedsiębiorstw." http://www.pp.org.pl/wojtek/?id=30974


Kategorie: ekonomia, listy, _blog


Słowa kluczowe: spółki, isp


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 kwietnia 2007 (wtorek), 13:45:45

Parafraza biznesowa wg. ewangelii Łukasza (Łk12)

Parafraza

Pewien biznesmen zrealizował wyjątkowo rentowną transakcję (deal).

Ponieważ jego dotychczasowe lokaty i fundusze inwestycyjne były nieadekwatne do wielkości osiągniętego tym razem zysku zastanawiał się co zrobić z wolnymi środkami.

I rzekł: spieniężę akcje i inne aktywa w swoich posiadanych przedsięwzięciach i ulokuję wszystko w bezpiecznych funduszach rentierskich. I powiem sobie: mam wielki kapitał, wystarczający na długie lata – będę więc odpoczywał, jadł, pił, podróżował i używał tego co nagromadziłem.

Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają duszy twojej – kto więc skorzysta z tego znacznego majątku, który zgromadziłeś?

Problem ten ma każdym, kto gromadzi kapitał a nie jest dość bogaty u Boga.

(moja parafraza Ewangelii Łukasza, rozdział 12, wersety od 16)

Oryginał

Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów.

I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!

Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?

Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

(Ewangelia Łukasza, rozdział 12, wersety od 16)

Kategorie: biblia, parafraza, ekonomia, _blog, biblia/parafraza


Słowa kluczowe: ewangelia, Jezus, rentier, rada nadzorcza, fundusz inwestycyjny, szafarz, akcje, opcje, biznesmen, Łk12


Komentarze: (2)

mobi, April 19, 2007 16:05 Skomentuj komentarz


Zawsze mi się podoba jako sedno to "rozważał sam w sobie".

http://zbawieni.blox.pl
http://biblia.blox.pl

wojtek, May 24, 2017 14:12 Skomentuj komentarz


Właśnie uświadomiłem sobie, że na 10 lecie jednej ze spółek akcyjnych, którą zakładałem i która akcjonariuszy ma kilkunastu nie mogę zaprosić dwóch, a nawet trzech kolegów obecnych przy założeniu, bo już ich z powodu śmierci zaprosić nie można. Akcje z 1zł (nominał) sprzedaje się powyżej 10, Walne wypłaca dywidente 60gr na akcje a ich już nie ma.

Ciekawe czy byli bogaci u Boga.

Skomentuj notkę
18 marca 2007 (niedziela), 10:42:42

Dlaczego P4 powinno się wywrócić

Zbyszek się zadumał i wyprodukował exela, z którego wynika, że do 2012 P4 będzie gdzieś pod 2 mld w plecy. Mimo to Netia się w to pcha - pewnie jest jakiś kupiec na to. A dlaczego się w to pcha? Bo mają innego exela.

Dopisek z 2018:

Dziś mogę ujawnić dwie rzeczy:

  • ten plik, bo kogo dziś interesują dane z przed 11 lat
  • fakt, że Zbyszek bardzo się pomylił.

Kategorie: telekomunikacja, _blog, zawodowe, ekonomia


Słowa kluczowe: netia, p4, ebidta, play, gsm, operator gsm, biznesplan


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
24 marca 2006 (piątek), 22:47:47

Budżet trzeciej RP

Materiał źródłowy:

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2005
z dnia 22 grudnia 2004r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 174.703.733 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 209.703.733 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większà niż 35.000.000 tys. zł.

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2004 z dnia 23 stycznia 2004 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 154.552.589 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 199.851.862 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 45.299.273 tys. zł.

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2002
z dnia 14 marca 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 145.101.632 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 185.101.632 tys. zł. 

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na  kwotę nie większą niż 40.000.000 tys. zł.

(...)

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2003
z dnia 18 grudnia 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 155.697.654 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie  z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 194.431.654 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 38.734.000 tys. zł.

(...)

Źródło: www.sejm.gov.pl

Przemyślenia:

Te liczby są głęboko inspirujące: 194 miliardy! 156 miliardów! ... i to wszystko w imieniu i dla 40 mln obywateli, dla których najczęściej kwoty powyżej 10 tys. zł to czysta abstrakcja.

Jak się podzieli 194 miliardy przez niecałe 40 milionów to wychodzi około 5 tys. zł na obywatela. Ciekawe, czy obywatel sam nie zrobiłby sobie lepiej, za to 5 tys. zł rocznie? I to pytanie wcale nie jest propagandą UPR-u, tylko bardzo poważnym pytaniem o sens istnienia państwa.

Do przemyślenia jest wysokość deficytu finansowanego poprzez zadłużenie. Przecież to 20%! Wygląda na to, że żyjemy na koszt przyszłych pokoleń.

Do zapamiętania:

  • Budżet państwa to około 200mld.
  • Na obywatela to około 5 tys. zł. (jak 200mld podzieli się przez 40 mln)
  • Deficyt około 40 mld czyli 20% budżetu.

Kategorie: obserwator, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: polityka, budżet, ekonomia, deficyt budżetowy, sejm, ustawa budżetowa


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
16 marca 2006 (czwartek), 14:53:53

List o biznesie

----- Original Message -----
From: "Wojtek" wojtek.nooospaam@pik-net.pl
Newsgroups: pl.internet.polip,pl.soc.polityka
Sent: Tuesday, March 14, 2006 7:25 PM
Subject: O biznesie ... (było: Podziel się swoim internetem - a w Polsce to my mamy od wielu lat)

Wiadomość brzmiała tak:

> Google i Skype zainwestowały 18 mln euro w mało znaną hiszpańską
> spółkę Fon Technologies, która umożliwia klientom dzielenie się
> bezprzewodowym dostępem do internetu.

A ktoś komentując ją na news://pl.internet.polip w temacie napisał "... a w Polsce to my mamy od wielu lat". Otóż z tym zdaniem pozwolę sobie nieco popolemizować.

W Polce rzeczywiście nałogowo dzieli się rozwiązania DSL na wielu użytkowników (neostrada na czterech albo i czterdziestu) ale nikt z tego nie zrobił jeszcze biznesu w który ktoś by zainwestował więcej niż cztery tysiące a więc nie jest prawdą, że "mamy to od wielu lat".

Nie jest sztuką kupić radiowy routerek z portem DSL i dzielić się z kumplami opłatami dla TPSA. Nie jest też sztuką odsprzedawać kawałek neostrady sąsiadom, mieć internet za darmo i jeszcze parę złotych na piwo. Sztuką jest zrobić biznesplan przedsięwzięcia, wsadzić w pomysł niewielki kapitał, sprawić aby w jakiś sposób pomysł zaskoczył (czyli już się realizował), potem zrobić szum w głowach inwestorów i analityków, opracować prospekt, przeprowadzić negocjacje i sprawić, że wielka firma zainwestuje w przedsięwzięcie 18mln euro.

I tego niestety w Polsce ciągle nie mamy - Polak potrafi zrobić w garażu sklep osiedlowy z zawsze świeżym chlebem i tanią wódką ale nie potrafi zrobić ogólnokrajowej sieci tysiąca takich sklepów i dopiero muszą do nas przyjechać Portugalczycy, Hiszpanie, Włosi aby takie Żabki, Groszki i A, B, C... masowo otwierać. I problem nie jest w kapitale ale w myśleniu, kulturze, kompetencjach i celach.

Wojtek


Kategorie: telekomunikacja, ekonomia, listy, _blog


Słowa kluczowe: neostrada, dzielenie internetu, biznes, google, inwestycje w Polsce, inwestycje, biznesplan


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
11 stycznia 2006 (środa), 15:41:41

Prognozy wyników spółek

Program Exel firmy Microsoft daje menadżerom wyjątkowo proste narzędzie wpływania na nastroje inwestorów. Trzy kliknięcia myszą dodają trend do jakiegoś wykresu i w zależności od tego, czy chcemy aby ten trend był wykładniczy, wielomianowy czy też logarytmiczny, oczywiście bez podawania błędu każdej z metod możemy otrzymać wykres optymistyczny, taki sobie lub pesymistyczny. Oczywiście uczciwie było by podawać średnie odchylenie kwadratowe każdej z metod ale czy czasem nie jest tak, że jeszcze uczciwiej byłoby nie 1 robić ogóle takich wykresów.

Ale aby było zabawniej zrobiłem sobie jakieś trendy i oto efekty - i żeby nie było wątpliwości, wszystkie wykresy są dla tych samych danych:

Makler radzi: Jak widać spółka wchodzi w fazę agresywnego rozwoju. należy inwestować, inwestować, inwestować! Zalecenie: kupuj!

wzrost

Makler radzi: Widać wyraźnie, że spółka rozwija się nierównomiernie, wahania koniunktury wyraźnie wpływają na dynamikę rozwoju. Zalecenie: akumuluj.

stagnacja

Makler radzi: Spółka jest po fazie intensywnego rozwoju a rynek na jej usługi się nasyca. Zalecenie: kumuluj lub sprzedaj.

koniec rozwoju


Kategorie: ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: tkp, ekonomia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
19 września 2005 (poniedziałek), 14:06:06

Prawda (słowo o Mleku Prawdziwym)

Pijąc dziś rano prosto z kartonika wyprodukowane dla "Biedronka" "Mleko Prawdziwe" , w smaku identyczne z "Mlekiem Łowickim", o procedurze produkcji identycznej jak "Mleko Łaciate" a wyprodukowane na tej samej linii produkcyjnej i przez tą samą fabrykę co "Mleko Białe" muszę dość do wniosku, że słowo prawda też już niewiele znaczy.

Aby poczuć się lepiej, przypomnę więc tu swoją roboczą definicje tego pojęcia.

Prawda to opis rzeczywistości.

A z tej definicji wynika, że zdanie prawdziwe to znaczy zdanie zgodne z rzeczywistością, zdanie opisujące rzeczywistość. Nie wiem komu poddać ocenie to, czy coś co wyciągnięto z krowy (mleko niewątpliwie prawdziwe) po odtłuszczeniu, wybiciu wszystkich bakterii, dodaniu czegoś tam i wyjęciu jeszcze czegoś, umieszczeniu (bo przecież nie przelaniu) w kartoniku powlekanym od wewnątrz aluminium wraz z folią jest mlekiem prawdziwym. Pewnie tak, bo przecież pisze wyraźnie - "Mleko Prawdziwe". Ale skoro to jest mleko prawdziwe, to słowo prawda nie znaczy już to co znaczy.

Marketingowcy w swej ciężkiej, i nie tak łatwej pracy psują słowa. Szukając skojarzeń muszą być kreatywni ale jednocześnie naginają, wykręcają, przeciągają i kolorują słowa oddalając je od pojęć, które te słowa mają reprezentować. Smutno mi, bo przypuszczam, że kiedyś, gdy staną przed sądem, w którym słowa mają swoje znaczenia będą musie odpowiedzieć, za zepsucie każdego z nich przed Kimś, kto nie wykręca znaczenia słów. Smutno mi, bo zanim staną przed tym sądem sprawią, że ludzie nie będą mogli się porozumieć, skomunikować, wymienić ze sobą myśli i idei gdyż mimo iż mamy lepsze łącza i lepsze telefony, brakuje nam słów a te co mamy są słowami popsutymi.


Modlitwa:
Panie Boże - Ty przez Słowo stworzyłeś, przez Słowo zapowiedziałeś, przekazałeś i teraz przez Słowo realizujesz. Słowo ma swoją moc, ma swoją wartość. Przykro mi, że tu na ziemi tak psujemy słowa, niszczymy ich znaczenie, wykorzystujemy je do własnych, chwilowych celów, manipulujemy nim, szastami, a przecież słowa są cenne, słowa są ważne.
Panie Boże - przepraszam.


Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: prawda, mleko, marketing, etyka


Komentarze: (8)

w34 -> tmki, September 28, 2005 19:19 Skomentuj komentarz


Ale nie ma też powodu żeby traktować definicję prawdy podaną przez Arystotelesa jako tę, która _nie_ jest najmilsza Bogu. Masz racje, że koncepcji jest wiele, wiele z nich wpłyneło na filozofów, ojców kościoła, humanistów, polityków, pewnie też któraś z nich wpłyneła na marketingowców z "Biedronki" skoro wymiślili "Mleko prawdziwe". Dziś w GW jest informacja, że prawnicy Biedronki wydobyli wreszcie _prawdę_ z pracowników, którzy przed sądem świadczyli o łamaniu prawa pracy w tej firmie tak więc widać, że pojęcie prawdy ma w społeczeństwie duże znaczenie.

Tak więc całkowicie zgadzam się, że koncepcji prawdy jest wiele ale którą podałem ma to do siebie, że ...

#1 Ta koncepcja jest moja a nie Arystotelesa, bo doszedłem do niej sam, nie czytając Arystotelesa ani też nie czytając za bardzo innych filozofów (uważam, że to w filozofi przeszkadza). Wiem, że kosztowało mnie to nieco wysiłku ale lubię od kilku lat zmagać się ze słowami (patrz -> Zabawa w słowa)

#2 W oparciu o tą koncepcję potrafię zbudować w miarę spójny, własny system filozoficzny, może nieco prosty (albo prostacki) ale za to zgodny z tym, co wyczytuje w Biblii.

Nie odczytuj tego co piszę jako moją wolę kolejnego spalenia Biblioteki Aleksandryjskiej - tak nie jest, ale czytajac innych mądrych ludzi muszę stosować zasadę zapisaną w Liście do Galacjan 1.9 - czyli sprawdzać zgodność z objawieniem jeżeli już jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Jeżeli więc za radą apostoła Pawła usłyszę "ewangelię inną niż ta, którą on głosi" to nie ważne, czy będzie to Ojciec Kościoła czy tylko Anioł z Nieba - niech będzie przeklęty i koniec.

A w całym poszukiwaniu prawdy, tworzeniu swojego światopoglądu, zastanawianiu się co za a co przeciw można oczywiście korzystać z całego dorobku ludzkości - tylko po co? Wiem, że objawienie jest wystarczająco jasne i czytelne a dorobek ludzkości oprócz rzeczy cennych zawiera też mnóstwo śmieci. Zamiast więc sortować, przecedzać, filtrować czy nie lepiej udać się do czytego źródła? Przykład z marketingowacami to przykłąd na dzień dzisiejszy skrajny ale bez sięgnięcia do źródeł prawdy za jakiś czas nie wykryjesz, że ktoś tu kłamie.

A co do humanizmu.... no coż - mam swoje zdanie.

tmki, September 27, 2005 15:45 Skomentuj komentarz


1. Zwróć uwagę, że definicja Prawdy, podana przez Arystotelesa, a za nim i przez Akwinatę, nie jest jedyną, jaka funkcjonowała w obrębie chrześcijańskiej teologii. Warto zastanowić się choćby nad platonskim rozumieniem prawdy, obecnym w myśli św. Augustyna albo filozofią neoplatońską, która miała przecież zasadniczy wpływ na niektórych ojców kościoła.
Nie ma powodu, żeby traktować definicję prawdy podaną przez Arystotelesa jako tę, która jest najmilsza Bogu. To nieporozumienie.
2. Nie proponuję, żebyś porzucił Arystotelejską definicję prawdy. Proponuję jedynie, żebyś zastanowił się także nad innymi możliwościami. Zwróć uwagę np., jak ciekawie rozumie się prawdę we współczesnej semiotyce. To nie musi być wcale bezbożne. Analiza głębokich struktur znaczenia jest jedną z najciekawszych dróg prowadzących ku Bogu we współczesnej humanistyce.

w34 -> swojanka, September 25, 2005 10:31 Skomentuj komentarz


Mleko, mleko, mleko... ale ja muszę to pić, bo czegoś innego niestety już nie kupisz.

w34 -> tmki, September 25, 2005 10:28 Skomentuj komentarz


1. Jeżeli ta definicja nie pasuje do dzisiejszego świata to będę musiał prosić Boga aby zmienił świat bo nie zamierzam zmieniać definicji. Zobacz na mój komentarz do komentarza xpż i zauważ na ewolucję tego pojęcia:

* hebrajczycy: "Słowo Twoje (do Jahwe) jest Prawdą"
* Tomasz: "Prawda to zgodność myśli i rzeczy"
* dzisiejsi władcy: "Prawda to to co ja mówię" (patrz: minister Jakubowska, prezydent Bush itp.)

Ja nie zatrzymam tego procesu degradacji słowa "prawda", ale ja go zauważam i nie pasuje mi on. Zamiast więc szukać nowego znaczenia, dopasowywać do świata wolę przepraszać Boga za grzechy i prosić o zlitowanie, gdyż wiem, że ten świat i ci ludzie nie są wieczni i prędzej czy później świat pójdzie na przemiał (recykling) a ludzie będą musieli stanąć przed Bogiem, będąc sądzonymi za pomocą Słów Boga a nie świata.

2. Piszesz: "Wychodzisz z założenia, że jednak słowa są w stanie odzwierciedlać rzeczywistość. To dość naiwny pogląd."

Widzisz - Ty też wychodzisz z tego założenia skoro piszesz do mnie przy pomocy słów i chcesz abym Ciebie zrozumiał. Czym lepsze będziemy mieć słowa tym pójdzie na łatwiej dlatego cieszę się również z Twojej naiwności wyrażonej przez fakt wciśnięcia "komentuj" i wpisania zdań mających sens. Wchodząc na chata pt. "polityka" możesz używać jakich chcesz słów i nie będzie to miało żadnego znaczenia.

3. A do modlitwy zawsze się możesz dołączyć.

w34 -> xpż, September 25, 2005 10:23 Skomentuj komentarz


1. thx. Z tym Tomaszem i Arystotelesem to podejrzewałem, że tak jest :-)

2. Dla hebrajczyków z czasów ST funkcjonowało jeszcze mocniejsze określenie Prawdy. Mówili do Boga: "Słowo Twoje jest Prawdą" i na tym temat się kończył. Jeszcze bardziej radykalna postawa niż ta u Tomasza czy Arystotelesa.

3. Widzę, że masz polską klawiaturę. Ale fajnie!

tmki, September 25, 2005 05:32 Skomentuj komentarz


no, to jest definicja Arystotelesa. W pewnym sensie jest ona dla nas najbardziej oczywista, jednak ma już jakieś 2500 lat. Temat prawdy jest niebywale trudny, zachacza to to o logikę i takie sprawy. Jak zwykle: z filozofowaniem trzeba uważać :-)
A Twoj modlitwa wydała mi się urocza (niech nie brzmi to lekcewaząco). To trochę niedzisiejsze, prosić Boga o wybaczenie w tym temacie, tak jak Ty Go prosisz. Wychodzisz z założenia, że jednak słowa są w stanie odzwierciedlać rzeczywistość. To dość naiwny pogląd. Definicja prawdy Arystotelesa jednak trochę nie pasuje do dzisiejszego świata (jako jednak relatywista [fuj!] nie piszę, że jest błędna, tylko, ze nie pasuje), więc i prawda jest dzisiaj sprawą bardziej złożoną. Szukać należy jej raczej w języku. Dla Twoich potrzeb i dla potrzeb relacji człowieka z Bogiem, tak całkiem prywatnie i amatorsko polecałbym szukać jej raczej w człowieku, niż na styku język/rzeczywistość.

xpż, September 24, 2005 13:49 Skomentuj komentarz


To jest definicja prawdy wg Arystotelesa, sformułowana przez Tomasza jako: "Veritas est in genere adecquatio intellectus et rei" czyli "Prawda, to w ogólności zgodność myśli i rzeczy".
Czyli prawdziwe jest zdanie, które odzwierciedla rzeczywistość.
Oczywiście dla Arystotelesa i Tomasza była to definicja najbardziej oczywista.
Dla mnie też jest ciekawa, chociaż dla hebrajczyków Starego Testamentu nieznana.
Prawda na starożytnym Bliskim Wschodzie nie ma takiej definicji.
Nie jestem specjalistą od historii filozofii, ale teoria prawdy nie zatrzymała się na Tomaszu.
Zachęcam do poszukiwań.

swojanka, September 20, 2005 23:19 Skomentuj komentarz


ale to tylko mleko i jakby je nie nazwano, to nadal jest mleko :)
Skomentuj notkę
9 września 2005 (piątek), 18:10:10

Gazociąg Nieprzyjaźni

Kolega z Niemiec poprosił o komentarz, bo będąc tam nie potrafi zrozumieć o co Polsce chodzi z tym gazociągiem. Biorę się więc za politykę:

From: "Wojtek" <w34@blog.pl
To: "Marek....." <marek....@......de>
Sent:
Friday, September 09, 2005 1:37 PM ]
Subject:
Re: rurociąg

 

> Wojtku mam pytanie do tego artykułu:
> http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2905878.html  
>
> co to za problem z tego Polacy robią. po co komu rura lecąca w poprzek
> kraju? Chyba ze się połączyć chcą. Ale tego właśnie chyba chcą Niemcy i
> Rosja uniknąć. Jak można taka postawę krytykować? o co tu Polakom chodzi?
>

 

Marku

Z Twojej, niemieckiej perspektywy może to wyglądać dziwnie, ale pozwól, ze zachowam się jak  polityk pokaże Ci perspektywę Polską.

1. Rosja jest krajem imperialnym. Imperium znaczy mocarstwo a imperialnym znaczy, ze wykorzystując swoja silna pozycje dużego państwa wywiera wpływ na inne mniejsze państwa, nie zawsze korzystny dla tych państw. Było tak przez wieki historii i jest tak tez teraz.

2. Polska jest sąsiadem Rosji.

3. Gospodarka rosyjska nie jest gospodarka wolnorynkowa, tzn. niekoniecznie przedsiębiorstwa i przedsiębiorcy kieruje się zasada maksymalizacji własnego zysku. Gospodarka rosyjska może być i często jest sterowana przez politykę, również ta politykę imperialna.

4. Rosja jest największym eksporterem gazu ziemnego a prognozy mówią, ze Europa gazu potrzebuje więcej a Rosja go więcej ma. Musi się w jedna stronę płynąc gaz a w druga pieniądze.

5. Rosja nie zadowoli się jednak tylko pieniędzmi z gazu. Jako kraj imperialny będzie prowadzić swoja politykę, która prowadzi się różnymi narzędziami: pieniądzem, wojna, bezpieczeństwem, propaganda.

6. Wojna jest dla krajów wysoko rozwiniętych za drogim narzędziem prowadzenia polityki. Za dużo się niszczy i trudno się to potem odbudowuje. Nawet jeżeli rozwalisz komuś tylko kawałek infrastruktury (tak jak Amerykanie Serb poprzez precyzyjne bombardowania) to i tak przeciwnik zniszczony szybko biednieje i nie masz z niego korzyści. Nie działa giełda, obligacje niewiele są warte, nie można spekulować waluta w ilościach bankowych - wiec wojna nie jest właściwa i w zasadzie można ja prowadzi w takich krajach jak Irak czy tez Somalia. W Europie już nie ale  bezpieczeństwo? Bezpieczeństwo to świetne narzędzie prowadzenia polityki, bo media potrafią tak pokazać fakty, ze obywatele się boja, a politycy boja się obywateli.

7.  Społeczeństwa państw wysokorozwiniętych, a wiec społeczeństwa europejskie lubią bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo to stan, w którym wydaje nam się, ze wiemy, co będzie w przyszłości, to stan w którym możemy planować i nasze plany będziemy mogli realizować. Człowiek zachodu planuje wakacje i chce, aby benzyna kosztowała tyle co zwykle, chce aby samolot wyleciał o zaplanowanej godzinie a po powrocie aby jego dom stal na miejscu w stanie w jakim go pozostawił. Człowiek zachodu ma swoje pieniądze w banku internetowym, wiec oczekuje, ze zawsze się będzie mógł z nim połączyć i zobaczy, ze jest bezpieczny bo te pieniądze, polisy, akcje i obligacje tam są. Bezpieczeństwo to ważna sprawa.

8. Rurociąg po dnie morza jest cholernie drogi w budowie, dużo droższy niz. taki sam wybudowany na ziemi - to, ze Rosja i Niemcy budują rurociąg po dnie Morza Bałtyckiego zamiast przez Polskę pokazuje, ze polityka jest ważniejsza niz. gospodarka i udowadnia moja tezę z punktu 3.

9. Nie tak dawno był taki wypadek: Rosja chciała pokazać reżimowi Lukaszenki, ze nie jest taki ważny jak mu się wydaje. Co zrobiła? Zmniejszyła dostawy gazu na Białoruś. Lukaszenko zmiękł ale Rosja miała w tym zabiegu drugi, może nawet ważniejszy cel - pokazać Polsce swoja sile, pokazać kto tu od kogo zależy i kto tu kogo się będzie prosić. O zmniejszeniu dostaw gazu na Białoruś nie poinformowano Polski a efekt był taki, ze do Polski gaz przestał dochodzić. W Polsce uruchomiono rezerwy, ograniczono dostawy dla Przemyślu. Wszystko to trwało 3 dni ale prasa miała o czym pisać a ludzie, którzy są coraz bardziej uzależnienie od gazu mogli się bać. Co będzie jak nie będziesz mógł ogrzać domu? Co będzie, jeżeli fabryka w której pracujesz przestanie pracować? To była bardzo ciekawa demonstracja siły udowadniająca moja tezę z punktu 5

10. Mając rurociąg prosto z Rosji do Niemiec Rosja będzie mogła pogrywać sobie z Polska nie wprowadzając w zakłopotanie państw zachodnich, z którymi liczyć się musi.

11. Gdyby gazociąg przebiegał przez Polskę Polska była by do niego podpięta, bo gazociągi nie są eksterytorialne ale jako strategiczna gałąź Przemyślu są zarządzane przez państwowe przedsiębiorstwa. Rosjanie nie mogli by wiec odciąć Polski bez odcinania Niemców czy innych państwa zachodnich. I nie chodzi tu nawet o kasę, jaka zarabia się na tranzycie i handlu - chodzi o bezpieczeństwo energetyczne państwa.

12. To co jest podnoszone w Polsce to brak zrozumienia tego co napisałem ze strony Niemieckiej. Niby zjednoczona Europa, ale jakby nie do końca. Oczywiście możemy sobie zbudować gazociąg do Niemiec i w chwili kryzysu z Niemiec kupować - pewnie tak, ale tu znowu pojawi się kwestia ceny, bo ktoś w Niemczech na naszym bezpieczeństwie będzie zarabiał.

13. Ciekawe są te rozważania geopolityczne. Jakoś nikt nie wpadł jeszcze na pomyśl aby spakować ta Polskę i przenieść ja gdzie indziej.

14. Cieszę się, gdy ludzie którzy sprawują władze myślą o bezpieczeństwie społeczeństw, którymi władają. A właściwie nie tyle cieszę się, co bym się cieszył gdyby tak było. Afera Orleanu wykazuje, ze liczą się tylko krótkowzroczne interesy kolesiów, głownie z SLD a słowa o bezpieczeństwie są tylko miłymi słowami skierowanymi do wyborców. Może właśnie dlatego bezpieczeństwa dla siebie i swoje rodziny musze poszukać gdzie innej niz. w moim państwie.

Moje państwo nie spełnia praktycznie żadnej z ról, jakie państwo spełniać powinno - tym bardziej wiec cieszę się wiec z tego, ze jestem tez obywatele Królestwa Bożego, królestwa, którego król troszczy się o bezpieczeństwo swoich obywateli i miłując ich dba o ich przyszłość. Na tej ziemie jeszcze będę musiał pewnie troszkę pożyć ale wiem, ze wieczość szykuje się być dużo ciekawsza.

15. Jak ja dawno nie pisałem o polityce :-)

Pozdrawiam

Wojtek


W czasach tow. Gierka o Rurociągu przyjaźni krążyły dwa kawały, które pamiętam:

  1. Dwa diabły założyły się, który pierwszy przejedzie z Moskwy do Warszawy: jeden rurociągiem przyjaźni a drugi pociągiem.

    Pierwszy czeka na drugiego w Warszawie, czeka i czeka a jak ten dopłynął to się z niego nabija, że przegrał. Na to tamten: A czy ty myślisz, że to tak łatwo płynąć pod prąd?

  2. Po wygranym przez Polskę meczu Polska - ZSRR (nie pamiętam dokładnie, ale chyba było 1:0) Breżniew pisze depesze do Gierka:
    BARDZO DOBRY MECZ - STOP - GRATULUJEMY SUKCESU - STOP - ROPA -STOP

Kategorie: listy, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: ekonomia, polityka, Rosja, gazociąg, imperializm


Komentarze: (1)

nestor, September 11, 2005 14:04 Skomentuj komentarz


Najgorzej jest w przypadku wylaczenia dostaw gazu z przemyslem, ktory do swoich procesow produkcyjnych potrzebuje ciaglego doplywu gazu. Wystarczy na kilka dni zakrecic kurek, zeby polozyc kilka znaczacych fabryk.
Skomentuj notkę
18 lipca 2005 (poniedziałek), 10:45:45

Prywatyzacja w wydaniu Leszka Milera (SLD)

1. Inspiracja

Związki oskarżają Mittal Steel o transfer zysków 

Dariusz Malinowski, Gazeta Wyborcza, 15-07-2005

Śląscy związkowcy oskarżają hutniczy koncern Mittal Steel Holdings o transfer zysków z Polski. To kłamstwo - zaprzecza firma. Sytuację bada resort skarbu.

Sprzedaż Mittal Steel Polskich Hut Stali była jedną z kluczowych prywatyzacji rządu Leszka Millera. Największy na świecie koncern hutniczy kupił za 1,4 mld zł cztery polskie huty skupiające ok. 70 proc. krajowej produkcji. Prawdopodobnie bez inwestora huty padłyby.

Dzięki mocnej poprawie koniunktury na stal ubiegły rok dla spółki-córki Mittal Steel Polska, kontrolującej nasze huty, był bardzo udany. Zanotowała ona ok. 1,7 mld zł. zysku netto.

(...)

2. Komentarz

Chyba brak mi słów na komentarz... Ta sama liberalna GW będzie tępić oszołomów z pod znaku LPR i Samoobrony, co sprzeciwiają się wyprzedaży majątku narodowego ale te kilka zdań cytowanych powyżej pokazuje, że jednak jest problem. Nie potrzeba być znawcą by wiedzieć o koniunkturze na stal i węgiel. Nie potrzeba być specem od ekonomi aby wiedzieć, że przejęcie za 1,4 mld firm, które po roku, w ciągu roku przynoszą 1,7 mld zysku po opodatkowaniu stawia pod znakiem zapytania prawdziwość tezy, jakoby "bez inwestora huty padłyby". Ale właściciel (Skarb Państwa? kto to jest Skarb Państwa? raczej jakiś minister skarbu z rządzącej ekipy) może tak zarządzać zarządem aby ten wykazał to, co jest potrzebne do wykazania. Zarząd wykazał, inwestor kupił, jest fajnie.

Ale obecne w notatce nazwisko Leszka Milera wyjaśnia wszystko. Nie wyjaśni tylko skali poparcia jakie w wyborach prezydenckich ma jego kolega z SLD (a wcześniej w PZPR) Włodzimierz Cimoszewicz.

3. Wyliczenie

1,7 mld zł / 40 mln obywateli = 42,50zł kapitału na osobę.

Czy to dużo czy mało? Nie wiem.


Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: ekonomia, polityka, SLD, prywatyzacja, huta, PHS, Mittal Steel


Komentarze: (2)

marekm, July 19, 2005 23:19 Skomentuj komentarz


"Wczoraj w Krakowie zarząd Mittal Steel Poland podpisał dwa kontrakty na realizację inwestycji, do jakich zobowiązał się w umowie prywatyzacyjnej. Na przełomie lat 2003 i 2004 przejął on Polskie Huty Stali, które kontrolują ok. 70 proc. polskiego rynku stali.

W Hucie im. Sendzimira w Krakowie rozpocznie się niebawem budowa walcowni gorącej blach. Wykonawcą będzie Voest Alpine Industrieanlagenbau. Inwestycja kosztować ma 1,15 mld zł" GW.

Powstaje pytanie czy gdyby huta byla nadal panstwowa byly by pieniadze na takie inwestycje a jesli nie to jak dlugo przynosilaby takie zyski jak dotad. Jak dla mnie prywatyzacja takich przedsiebiorstw nie daje sie opisac prostymi porownaniami liczb.

nestor, July 18, 2005 19:04 Skomentuj komentarz


Do Wyborczej pasuje raczej "liberalna".

Wybiorcza od 15 lat tropi antysemityzm, nazywa czlonkow Armii Krajowej faszystami, Adas M. robi z Herberta wariata, nazywa zwolennikow lustracji zadnymi nienawisci zoologicznymi antykomunistami. Naczelny Wybiorczej wraz z S.P. Jackiem Kuroniem obcalowuja sie z Kiszczakiem i Kwasniewskim a potem chleja z nimi wodke. Naczelny Wybiorczej w latach 87-89 zastanawiajaco czesto jezdzi do Moskwy. Na lamach Wybiorczej co rusz pojawiaja sie klamstwa i manipulacje ale....Michnik w tym chorym kraju jest nadal autorytetem moralnym.
Skomentuj notkę
14 lipca 2005 (czwartek), 08:53:53

Ile kosztuje praca?

Po raz kolejny musiałem zastanowić się ile kosztuje praca. Nasze kochane, socyjalystyczne państwo bardzo zaostrza spór na linii pracodawca pracownik powodując, że te dwa podmioty mają zupełnie inne spojrzenie na rzeczywistość zwaną wypłatą. I nie chodzi już nawet o to, że dla jednego jest to koszytem a dla drugiego przychodem - chodzi o to, że ten koszt nijak się nie ma to tego przychodu. A dlaczego? Przeanalizujmy.

Przykład może dla wielu dość hipotetyczne ale powiedzmy, że ktoś się z kim umawia, że będzie pracował za 5000zł miesięcznie. 

Jak to widzi pracownik? Ano tak:

Pozycja Stawka Kwota
Pensja na umowie (brutto)   5 000,00 zł
Ubezpieczenie emerytalne 9.76% 488,00 zł
Ubezpieczenie rentowe 6.5% 325,00 zł
Ubezpieczenie chorobowe 2.45% 122,50 zł
Kasa Chorych 8,25% po ZUS 335,32 zł
Koszty uzyskania przychodu stała kwota 102,25 zł
Zaliczka na PDOF 19% po kosztach 708,66 zł
Kasa Chorych z PDOF 7,75% po ZUS 315,00 zł
Zaliczka na PDOF (bez Kasy Chorych)   393,70 zł
Pensja wypłacona (netto)  3 335,48 zł

A teraz to samo widziane oczami pracodawcy:

Pozycja Stawka Kwota
Ubezpieczenie emerytalne 9.76% 488,00 zł
Ubezpieczenie rentowe 6.5% 325,00 zł
Ubezpieczenie wypadkowe 1,93% 96,50 zł
Fundusz pracy i gwarantowanych świadczeń socjalnych 2,60% 130,00 zł
Razem część pracodawcy   1 039,50 zł
 
Łączny wydatek pracodawcy  6 039,50 zł

Wnioski:

Wnioski muszą być szokujące, bo praca, która kosztuje pracodawcę ponad 6 tysięcy złotych przyniosła pracownikowi na rękę nieco ponad 3 tysiące! Nie ma się co dziwić naciskom pracodawców na samozatrudnienie, outsourcing, prace na czarno za pieniądze płacone do ręki. Kumpel mi opowiadał, że w jego branży są firmy budowlane przyjeżdżające do wsi autobusem, zabierające rano pracowników na zasadzie kto przyjdzie ten jedzie, a wieczorem, po prawie 12 godzinach wypłacające w tym samy autobusie po 30zł na rękę za dniówkę za prace. Nikt nie zadaje żadnych pytań i interes się kręci.

Aby bardzie dostrzec problem powiększę nieco cyferki z mojej tabelki: 

Koszt pracownika  6 039,50
Kwota na umowie:  5 000,00
Wypłacona kwota netto: 3 335,48

Dodatki:

  1. Podziękowania dla MM za trud włożony w obliczenia.

  2. Z cyklu "ile kosztuje" ukazały się następujące notki:

  3. Ciekaw czy napiszę notkę pt. "Ile kosztuje poseł". W związku z ponoć prawdziwą wizytą pana posła Janusza Piechocińskiego na moim serwisie mogę mieć pewne przemyślenia na ten temat.


Kategorie: ekonomia, ile kosztuje, _blog


Słowa kluczowe: praca, ZUS, podatki, koszty pracy, obciążenia finansowe


Komentarze: (5)

wings, July 16, 2005 11:20 Skomentuj komentarz


ech... nic dodać nic ująć... tak niestety jest !

nestor, July 15, 2005 23:39 Skomentuj komentarz


Od lat powtarzane jest jak mantra, iz pozaplacowe koszty pracy sa OGROMNE, ale te balwany w rzadzie NIC! Jak widac prawo popytu i podazy nie jest dla nich oczywiste.

pt, July 14, 2005 17:21 Skomentuj komentarz


A ile kosztuje kowalskiego ogladanie tv?

Tytus, November 4, 2010 03:55 Skomentuj komentarz


Zastanawia mnie czy ten rak (rzad/administracja) jest uleczalny czy w koncu zabije pacjenta.
Moze podcinanie galezi na ktorej sie siedzi lezy w naszej naturze

anonim, December 9, 2014 14:42 Skomentuj komentarz


Wojtek Wr.. pracodawca z Bytomia, na fejsie wyliczył:

Czyli jeszcze raz:
- ja wyciągam z portfela 2415 zł;
- pracownik zarabia 2000 zł brutto, ale:
- w portfelu zobaczy jedynie 1460 zł, ale:
- może za te pieniądze kupić jedynie dobra o wartości 1187 zł.
Podsumowując: Pracodawca ma 2415 zł mniej, pracownik ma dobra o wartości 1187 zł.
Zagadka: gdzie jest reszta: 2415-1187 = 1228 zł??
Skomentuj notkę
22 czerwca 2005 (środa), 18:50:50

Zaduma przy tankowaniu na stacji BP

Można zrobić tak: ogłosić populistyczny program zwalczania bezrobocia, sfinansować go poprzez zwiększenie akcyzy na paliwa (to najłatwiejsza metoda) po czym te pieniądze przewalić przez prowadzone przez partyjnych kolesiów "agencje rozwoju i doskonalenia zawodowego" aby w efekcie, w każdym powiecie przeszkolić sześciu bezrobotnych z pisania standardowego CV.

Ale można zrobić tak: wbrew silnemu lobbyngowi sektora paliwowego prawem wymusić to, aby nie było czegoś takiego jak samoobsługowe stacje benzynowe i abym wszędzie gdzie podjadę był obsłużony przez miłego pana co naleje do pełna. Pewnie benzyna będzie nieco droższa niż teraz ale pewien jestem, że będzie mniej droższa niż w poprzednim przypadku związanym ze zwiększeniem przez państwo akcyzy. Za to wiem też, że zatrudnienie w kraju wzrośnie o jakieś 5000 stacji * 5 osób czyli 25 tys. osób jak nic.

I powyższy tekst nie ma nic wspólnego z kampanią PiS lub PO, na pewno jest przeciwny względem SLD i Samoobrony a powstał gdyż jako człowiekowi wielce leniwemu nie chce mi się manipulować przy korku mojego samochodu.

Kategorie: ekonomia, refleksja, _blog


Słowa kluczowe: polityka, ekonomia, bezrobocie, podatki


Komentarze: (3)

neno, June 25, 2005 09:45 Skomentuj komentarz


>pt, to czemu się smucisz, kolejnie 5 miejsc pracy :D

Oboje z mężem zaczynamy jeździć na rowerach, bo nas wkrótce nie będzie stać na paliwo. Jednak to szczęście mieszkać w Polsce klasy bardzo-B - wszędzie blisko :)

pt, June 23, 2005 22:43 Skomentuj komentarz


A w Zabrzu przybyla kolejna stacja benzynowa ;(

nestor, June 23, 2005 00:44 Skomentuj komentarz


a ja nie wiem cow Ministerstwie Finansów robi mój "ulubieniec" Jarosław Neneman.
Skomentuj notkę
9 czerwca 2005 (czwartek), 11:22:22

Wartość (wygrzebane z archiwum)

Pięć lat temu popełniłem taki oto tekst. Dziś, przy okazji porządkowania dysku odnalazł się - ale fajnie.


Luźne przemyślenie o wartości w zglobalizowanym świecie

(lipiec 2000)

Złoto - miało wartość i nie dało się tej wartości podrobić (tylko posiadacze Kamienia Filozoficznego to potrafili). Złoto nie było wygodne w przenoszeniu z miejsca na miejsce, za to zawsze przenosiło wartość. Zlotem nie można się najeść w sytuacji totalnego kryzysu typu wojna, susza, głód lub zaraza, choć wydaje się, ze posiadaczom złota przez jakiś czas jest łatwiej było przeżyć.

Banknot - był wymienialny na złoto wiec był wygodniejszy w użyciu niż ono samo. Pewnie dlatego go wymyślono, ale miął już wtedy swoje wady: mógł się spalić lub mogły go zjeść szczury. Banknot w przeciwieństwie do złota można było już podrobić, ale wszystkie udane próby fałszerzy raczej nie wpływały na wartość gdyż zawsze miały dość ograniczony zasięg. Wniosek: o ile szczury nie zjadły (w Biblii mowa o molach) to banknoty przenosiły wartość.

Pieniądz papierowy – niestety wartości przenosi już słabiej. Ktoś kto ma władze i jest emitentem pieniądza może nam go w łatwy sposób zabrać dewaluując wartość pieniądza papierowego. Historia zna wiele przypadków a nie wszystkie były usprawiedliwione wojna globalna - czasem dewaluowano pieniądz ot tak sobie. Właściwie niewiele osób zauważyło przejście z Banknotów na Pieniądz papierowy - z lekcji ekonomi pamiętam, ze zrobiono to w czasie I Wojny Światowej tj. w 1914 roku, kiedy to banki przestały wymieniać swoje banknoty na złoto po stałym, wyznaczonym dużo wcześniej i niezmiennym kursie. Wniosek: pieniądz papierowy jest dobry w stabilnym systemie politycznym, a ponieważ na świecie nie ma stabilności to tylko w krótkich przedziałach czasu ten instrument jest gotów przenosić rzeczywistą wartość.

Pieniądz elektroniczny - niby to samo, co papierowy ale nie do końca. Niby ma go zastępować bo bardziej wygodny. A niby dlaczego wygodny? Bo szybciej można go używać na duże odległości. W zasadzie nigdzie nie ma jeszcze w pełni elektronicznego pieniądza - wszystkie kraje tak naprawdę maja ciągle instytucje, które wymieniają papier na zapis elektroniczny, ale obok rynków pieniężnych istnieją _całkowicie_ _elektroniczne_ rynki papierów wartościowych (akcji i obligacji i innych zobowiązań). Emitenci pieniędzy elektronicznych i elektronicznych papierów wartościowych starają się być godnymi zaufania i prowadzić odpowiednio zabezpieczona dokumentacje - ale czy tak robią? Czy są godni zaufania?

Plastik - plastik w zasadzie nie jest pieniądzem. Dopóki używa się pieniądza w formie materialnej (złoto, banknot, pieniądz papierowy), a w takiej używa się go w codziennym życiu to czuje się jego przypływ, odpływ a także jego posiadanie. Człowiek wie, ze zarabia, bo COŚ dostaje. Wie, ze kupuje bo COŚ musi dąć. Widzi, że COŚ ma bo to cos leży w szufladzie, w sejfie albo ma się to w portfelu lub skarpecie.

Pieniądz elektroniczny i plastik niszczą więc poczuje materialności wśród ludzi prowadzących działalność gospodarcza (przykład tego młodego maklera z Hong Kongu, co grał cyferkami aż poważny bank zbankrutował - on nie czuł tego co robi). Plastik niszczy to poczuje materialności wśród ludzi używających na codzien pieniądza - Amerykanie kupują na umór płacąc plastikiem, bo nie czują, że wydają pieniądze. Ja tez się na tym łapie, bo plastik daje takie złudne poczucie wolności - w końcu wyciąg z konta przychodzi dopiero za miesiąc.

 * * * * *

 Ponieważ ludzie w krajach rozwiniętych zarabiają znacznie więcej niz. potrzebują do przeżycia stać ich na dużo, a nawet bardzo dużo. Posiadanie plastiku połączonego z dobrym kontem połączone z odrealnieniem materialności transakcji powoduje, że zaczyna się traktować plastik nie jako substytut pieniądza, ale jako dokument dający prawo do towarów i do usług. Po prostu: w knajpie pokazuje się kartę i to wystarcza. W sklepie machnie się karta i już wyjeżdża się z wózkiem. Nie potrzeba się zastanawiać ile co kosztuje, jaka jest suma, ile tam wpisali na karteczkę - pokazuje się kartę i z głowy. Można tak śmiało robić o ile tylko chodzić się do knajp i do sklepów przypisanych do własnej klasy społecznej. a wiec pośrednio dopasowanych do własnego poziomu zarobków. Nadmiar pieniędzy pozwala traktować plastik nie jako formę płatności ale jako przepustkę, pozwolenie, czy też prawo. Nawet pewien nasz poeta napisał o tym w balladzie: "Moi koledzy poszli w biznesy, (...) maja (...) stałą przepustkę do wszystkich barów - nie muszą chodzić tam gdzie taniej".

* * * * *

Osobista refleksja: Dziwi mnie taka mała niekonsekwencja w moim życiu: uważam się za konserwatystę i raczej bardziej podobają mi się stare poglądy niż nowe, ewolucyjne lub rewolucyjne pomysły. Z taka lubością jednak używam pieniądza elektronicznego (namiastka w PeKaO S.A. - Oddział Elektroniczny), plastiku, internetu ... Fakt, jest to pewien technologiczny postęp, który sam w życiu zawodowym kreuje. Fakt, jest to wygodne i pomagające zaspokoić moje lenistwo, ale czy jest to dobre?

Czy opisywana tutaj zmiana na świecie (złoto, pieniądz, pieniądz papierowy, pieniądz elektroniczny, plastik) może być w ogóle oceniana kategoriami etycznymi? W każdym systemie monetarnym istnieje możliwość okradania jednostki jak i tłumu. W każdym można się bogacić uczciwie bądź tez nie. W każdym istnieje lichwa. W każdym można wartość i majątek wykorzystywać w dobry lub zły sposób. Może wiec jednak rzeczywiście ten postęp, czy raczej zmiana nie podlega ocenie moralnej? Choć z drugiej strony jak uświadamiam sobie na czym to polega to wzbiera we mnie jakiś niepokój. 

* * * * *

Refleksja międzynarodowa: Amerykanie to ciekawy naród. Jak cos wymyśla to tak, aby inni musieli im płacić. Płacimy wiec za Levisy, Intela, Coca-cole, McDonalda, kartę VISA, Internet pomimo, że wszystkie te dobra, przedmioty czy też usługi bynajmniej nie są wytwarzane na terenie Ameryki ani nawet rękami Amerykanów. One zostały tam tylko wymyślone, sprawdzone, wdrożone, ulepszone i wyeksportowane przy czym eksport nie obejmuje produktu lub usługi ale jedynie technologie wytwarzania tegoż. Z używania przez nas tych rzeczy pieniądze maja Amerykanie, a ponieważ im tych pieniędzy jeszcze jest mało to wymyślili i wytwarzają u siebie kolejne dobra dla nas takie jak Windowsy, Gwiezdne Wojny i międzynarodowe rozmowy telefoniczne. Ciekawostką jest też to, że sprzedając nam je z reguły drożej niż sprzedają to u siebie. 

* * * * *

Dziś w Sorento zapłaciłem za obiad gotówką! Stało się tak właśnie pod wpływem tych przemyśleń i stało się tak, że z zapłaconego za obiad rachunku 3% mniej dostaną Amerykanie i 3% więcej dostanie właściciela knajpy. Tak pomyślałem, ale może właścicielem knajpy jest już w 80% fundusz inwestycyjny z USA? Co wtedy? Ale jest cos czego Amerykana nie wymyślili: GSM i brazylijskie seriale - to może oni nie maja monopolu na wymyślanie?

Gliwice, 9 lipca 2000 r.

Wojtek

 


Kategorie: ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: wartość, kapitał, ekonomia, pieniądz, złoto, banknot, karta płatnicza, przelew, bank


Komentarze: (2)

krisper, June 9, 2005 22:57 Skomentuj komentarz


ja też dzisiaj byłem w sorrento. znam panią krysię jędralską osobiście jakiś czas i w tym miejscu muszę cię zmartwić. pani krysia przez lat bodaj siedem mieszkała w kaliforni. jej mąż zajmował się tam sprzedażą rosyjskich kurczaków do polski i amerykańskich kuraków do rosji :-) ale ponoć trafił na dwóch takich z ameryki co go wyczyścili w ciągu tygodnia z kilku milionów w skutek czego wrócili do polski, gdzie mieli równolegle drugi ale już dużo mniejszy interesik. w każdym bądź razie, trochę się odkuli finansowo i gdy tylko syn pani krysi skończy szkołę mają zamiar wrócić do usa, gdzie wydadzą twoje 3%.

nestor, June 9, 2005 21:41 Skomentuj komentarz


Pieniadz przez cale wieki byl towarem (zlotem, srebrem). Od czasow konferencji w Bretton Woods definitywnie odcieto sie od pelnego pokrycia banknotow w zlocie.
Obecnie mamy do czynienia z tzw. fiat money (pustym pieniadzem), kreowanym przez banki, majacym pokrycie w innych pustych pieniadzach (dewizach) i w malej czesci w zlocie.
Banki sa wiecznymi bankrutami, gdyby w jednym momencie wszyscy zglosili sie po swoje oszednosci, okazaloby sie, ze banki sa niewyplacalne.
Kreacja pieniadza to rowniez wyjasnienie cyklow koniunkturalnych (polecam pracy wybitnych ekonomistow - Ludviga von Misesa - nauczyciela noblisty z ekonomii Friedricha von Hayeka oraz Murraya Rothbarda).
Skomentuj notkę
7 czerwca 2005 (wtorek), 14:57:57

Mistyka finansów

Julian Tuwim

Mistyka finansów

Osoby: Goldberg i Rapaport

Goldberg: Dzień dobry panu, panie

Rapaport: Jak ja pana widzę u siebie, to już o "dzień dobry" nie może być mowy. (wyłącza gramofon)

Goldberg: Kiedy ja pana rozumiem...

Rapaport: Ale jak pan tu jest, to siadaj pan. Jak pan tu wszedł? Służąca nie powiedziała panu, że mnie nie ma w domu?

Goldberg: Powiedziała, moja służąca też czasem mówi, że mnie nie ma, jak jestem.

Rapaport: Patrz pan, jak ta służba nauczyła się kłamać?

Goldberg: A jak byś pan nie był w domu, to ona by przecież też powiedziała, że pana nie ma, co za różnica?!

Rapaport: Swoją drogą!...

Goldberg: Panie Rapaport, pan mnie oddaje pieniądze czy nie?

Rapaport: Wiele jestem panu winien?

Goldberg: Osiemset.

Rapaport: Ładna sumka.

Goldberg: W razie pan oddaje to ładna, nawet bardzo ładna. W razie mnie nie oddaje nie jest taka ładna. Otóż ja się pana zapytowywuję jeden z ostatnich razów: czy pan mnie oddaje moje osiemset złotych?

Rapaport: Naturalnie, że oddaję.

Goldberg: Czy pan mi nie może odpowiedzieć po ludzku?

Rapaport: Przecież mówię panu od pół roku, że nie mam pieniędzy.

Goldberg: To co ja mam robić?

Rapaport: Upominać się!

Goldberg: Co mi to pomoże?

Rapaport: Nic!

Goldberg: Szanowny panie Rapaport. Przecież pan rozumie, że osiemset złotych to nie jest suma, której można nie oddać. Można nie oddać dziesięć złotych. Jak się jest bardzo wielki łobuz, to można nie oddać dwudziestu złotych, ale od stu złotych w górę każdy dług się robi honorowy. Pan to rozumie, przecież pan jest kupiec.

Rapaport: Panie Goldberg szanowny, ja mam inny pogląd na tę sprawę. Dla mnie osiemset złotych to jest właśnie suma, której nie można oddać. Oddać można dziesięć złotych. Jak się jest bardzo lekkomyślnym, to można oddać dwadzieścia złotych. Ale od stu złotych w górę to każdy dług staje się fikcyjny! Pan to wie! Przecież pan jest kupiec.

Goldberg: Słodki panie Rapaport:, więc ja się pana pytam, co ja mam robić?

Rapaport: To ja się pana zapytam co innego, ale pan mi daje słowo honoru, że pan mnie odpowie całą prawdę!

Goldberg: Oficerskie słowo honoru.

Rapaport: Ja wolę kupieckie.

Goldberg: Niech będzie kupieckie.

Rapaport: Otóż pan przychodzi do mnie, że bym panu oddał osiemset złotych. Dajmy na to ja wstaję, podchodzę do kasy i... powiedzmy, wyciągam osiemset złotych i, przypuśćmy, panu je daję. To co by pan o mnie pomyślał?

Goldberg: Ech!... panie Rapaport!

Rapaport: Kotuchna! Słowo pan dałeś! Pomyślałbyś pan, że jestem a myszygene kopf?

Goldberg: No, zaraz a myszygene!...

Rapaport: Pomyślałbyś pan tak? Tak czy nie!

Goldberg: Tak!...

Rapaport: Dziękuję panu!

Goldberg: Złocisty panie Rapaport. Teoretycznie pan jest kryty, ale w praktyce pan nie ma racji. Pan mnie musi oddać!

Rapaport: Dla samego oddania?

Goldberg: Nie! Ja jestem winien Gutmanowi osiemset złotych!

Rapaport: Gutman może poczekać!

Goldberg: Gutman nie może poczekać, bo jego dusi Rajtman.

Rapaport: Rajtman też zaczeka.

Goldberg: Rajtman absolutnie nie zaczeka bo on jest winien Maliniakowi.

Rapaport: Maliniak też może poczekać. Chociaż nie, Maliniak nie może czekać.

Goldberg: Dlaczego?

Rapaport: Bo on jest winien mnie, a ja nie mogę czekać.

Goldberg: Pan nie może czekać?

Rapaport: Bo przecież pan chce, żebym panu oddał osiemset złotych, a ja ich nie mam. Bo ja pożyczyłem Maliniakowi, Maliniak Rajtmanowi, Rajtman Gutmanowi, Gutman pożyczył panu, a pan mnie, nikt ich nie wydał, bo każdy drugiemu pożyczył i nikt ich nie ma. To ja się pana pytam, gdzie się podziały te osiemset złotych?

Goldberg: A czy ja wiem?!

Rapaport: O, widzi pan, to jest ta mistyka finansów. I stąd się wziął ten cały kryzys ogólnoświatowy!

Goldberg: Nie rozumiem.

Rapaport: Ja panu wytłumaczę. Ameryka pożyczyła Anglii, Anglia Niemcom, Niemcy pożyczyli do Włoch, Włochy pożyczyli Szwajcarii, Szwajcaria pożyczyła Francji, Francja pożyczyła Anglii, a Anglia pożyczyła Ameryce!

Goldberg: To kto ma te pieniądze?

Rapaport: Teoretycznie wychodzi, że myśmy powinni mieć te pieniądze.

Goldberg: Co myśmy?

Rapaport: Bo myśmy nikomu nie pożyczyli i nam nikt nie pożyczył. Sytuacja jest bez wyjścia!

Goldberg: Ja mam jedno wyjście.

Rapaport: Jakie?

Goldberg: Przez drzwi, do domu!

Rapaport: Widzisz pan, panie Goldberg. Nareszcie dorósł pan do sytuacji. Przyjdź pan kiedyś znowu się upomnieć - porozmawiamy.

Goldberg: Najlepiej nie zastać pana w domu.

Rapaport: Niech pan się nie obawia. Jak tylko będę miał pierwsze pieniądze, to zaraz pana zawiadomię przez służbę, że mnie nie ma w domu. Nie do zobaczenia się z panem, pa!

Goldberg: Pa.

Rapaport: Pa! Paszoł won!


Kategorie: proza, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: Tuwim, finanse, kredyt, pożyczka, kapitał


Komentarze: (2)

agnieszka, July 29, 2009 22:51 Skomentuj komentarz


doskonały

agnieszka, July 29, 2009 22:52 Skomentuj komentarz


świetny skecz
Skomentuj notkę
22 marca 2005 (wtorek), 19:26:26

VISA górą

Za Gazetą Wyborczą:
"Polacy w 2004 zapłacili kartą Visa 22,2 mld euro"

1. Zakładając, że prowizja organizacji VISA wynosi tylko 1% (a jest pewnie większa) to do Ameryki przepłyneło 220 mln euro. Ciekawe, dlaczego nie podali tego w dolarach a przecież w dolarach rozlicza się VISA.

2. Przypominam sobie klęskę polskiej karty płatniczej PolCard (to był pierwszy mój plastik). Niestety, pomysł padł. Pewnie teraz gdzieś 1/4 z tych 220 mln została by w kraju. Ale przecież banki w Polsce polskie nie są (piszę zupełnie jak Nasz Dziennik) to po co ten PolCard miałby być.

3. Dziwi mnie pasywność EuroCardu. Przeciez to miała być odpowiedź starego kontynentu na ssanie organizacji VISA. Może to jakiś spisek?

4. Amerykanom wiele rzeczy wyszło. Na pewno VISA, Coca-Cola, filmy z Hollywood, Wrangle, Intel i Microsoft. No może jeszcze Mc Donald's - wszystkie te rzeczy tworzą globalną pompe dolarową zasysającą dla amerykańskich emerytów pieniądze na wycieczki po świecie.

5. Amerykanom nie wyszedł GSM, płyta CD i brazylijskie seriale. Nie wiem co jeszcze ale chyba niewiele tego jest.

Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: VISA, karty płatnicze, globalizacja, ekonomia


Komentarze: (1)

marekm, March 23, 2005 20:28 Skomentuj komentarz


Za Gazetą Wyborczą:
"Polacy w 2004 zapłacili kartą Visa 22,2 mld euro"

1. Zakładając, że prowizja organizacji VISA wynosi tylko 1% (a jest pewnie większa) to do Ameryki przepłyneło 220 mln euro.

Nie jest tak źle. Okazuje sie że z tych 22,2 mld euro tylko 4 mld euro to transakcje bezgotowkowe z ktorych VISA ma prowizje, reszta to wyplaty z bankomatow (zwykle wlasnego banku) czyli bez oplat. Znaczy to, że Amerykanie dostali "tylko" 40 mln euro :)
Skomentuj notkę
11 marca 2005 (piątek), 19:31:31

Apostoł Jakub do biznesmenów

Lekcja nowotestamentowa:

Do biznesmenów zwracał się w swym liście brat pański, Jakub w słowach:

„Teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski, wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: Jeżeli Pan zechce, a będziemy żyli, zrobimy to lub owo."
(List apostoła Jakuba, rozdział 4, wersety od 13)

Obserwacja:

Jeżeli Pan da. Jeżeli będziemy żyli. Jeżeli Pan zechce. Lepiej przyjąć, że najważniejsza jest wola Pana, a moja wola zawsze niech pozostanie na drugim miejscu. Ale zyski to fajna rzecz.

Modlitwa:

Panie Boże - czy zechcesz bym żył? Czy dasz mi osiągać zyski? Nie, żeby mi specjalnie zależało, bo już dość sporo mi dałeś i wielce Ci jestem wdzięczny. Ale tak z ciekawości pytam.

Panie - niech Twoja chwała się tu na ziemi objawia!

Amen!


Kategorie: ekonomia, teologia, _blog


Słowa kluczowe: biznes, zyski, handel, jakub, wola boża


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 marca 2005 (środa), 18:42:42

Wizyta w Łodzi

1. Inspiracja

Targi telekomunikacyjne Intertelecom 2005, w Łodzi.

2. Dialogi na cztery nogi

Q: Panie prezesie. Czy chciałby pan, aby pracownicy pana firmy przy podejmowaniu decyzji jej dotyczących kierowali się względami osobistymi?

A: jakby się dowiedział o takim to wylałbym na zbity pysk. (...) bardzo ważną rzeczą jest prowadzenie biznesu w sposób moralny. Tak, tak - nasz firma znana jest ze stosowania zasad etyki w biznesie. Działamy uczciwie!

Q: Jak zatem w świetle powyższej oceni pan działanie waszego pionu sprzedaży?

3. Przykłady

  • BP, Shell, Orlen i inne takie z małymi stacjami włącznie. Tankujesz, zbierasz punkty. Wiadomo, że jak ktoś ma małe autko to zanim uzbiera na plecak, brelok albo czapkę to promocja się skończy ale jak ktoś jeździ wielkim TIR-em? 3 tankowania po 600l i już jest wiertarka, żelazko, odtwarzać CD. 

    Kierowca podejmuje o miejscy w którym tankować mając na uwadze nie dobro firmy (jakość i cena paliwa) ale swoje dobro (promocje, darmowe obiady). Ale przecież firma BP znana jest ze stosowania etyki w biznesie... tylko chyba w Anglii bo "w Polsce tu już Allach nie widzi".

  • Persel - producent świetnych materiałów biurowych z papieru (segregatory, pudełka, koperty). O kilku miesięcy każdy katalog przesyłany do firmy, na pierwszej stronie informuje o promocji: przy zamówieniu większym niż 300zł gadżet (małe radio, byle jaki aparat fotograficzny...) dodajemy za darmo. I która sekretarka po otrzymaniu takiego katalogu będzie się z wózkiem po Makro włóczyła aby dla firmy zaoszczędzić parę złotych? Przecież wystarczy zamówić w Presel, zaraz przyślą a o gadżecie firma wiedzieć nie musi.
  • Telefonika - przez lata główny i chyba jedyny dostawca kabli światłowodowych do TP S.A. (i nie tylko). Cena cennikowa 1m 24J to coś około 15zł. Jak się przyciśnie to można to kupić za 3,10zł a może i taniej.

    Rabat 80% ?! Takie rabaty dają tylko Arabowie na suku w Egipcie jak się dobrze turysta targuje o zabytkowy papirus z czasów Ramzesta XII made in China.

    To nie rabat, nawet nie spisek kupiecki ale ohydny układ w którym zaopatrzeniowcy wielkich firm są wstanie wykazać swoim szefom, że dobrze kupili (bo, np. za 12zł) a handlowcy jakoś to tym zaopatrzeniowcom w samochodach to potem wynagradzają.

4. Werset przedtargowy

Wyjeżdżając na targi, w moim mailbox-ie znalazłem taki oto werset wystany przez serwis Słowo Dnia (gorąco polecam):

Pouczaj mnie, bym Prawa Twego przestrzegał, 
          a zachowywał je całym sercem.
Prowadź mię ścieżką Twoich przykazań,
          bo ja się nimi raduję.
Nakłoń me serce do Twoich napomnień,
          a nie do zysku!
Odwróć me oczy, niech na marność nie patrzą;
          przez swoje słowo udziel mi życia!

(Psalm 119 wersety od 34 do 37 za Biblią Tysiąclecia)

Jak jechać na targi telekomunikacyjne i oczy mieć odwrócone by nie patrzeć na marność? Jak negocjując cene kabla pamiętać o napomnieniach a nie skupiać się na zysku?

5. Kyrie eleison

Pouczaj mnie, bym Prawa Twego przestrzegał. Prowadź mię ścieżką Twoich przykazań. Nakłoń me serce do Twoich napomnień. Odwróć me oczy, niech na marność nie patrzą. Kyrie eleison!

6. Notka nie tylko kulinarna

  • Restauracja "Havana", Piotrkowska 61 (?) jest spolegliwa. Zgodnie z zaproszeniem jedzenie było super (żeberka po kubańsku) a i atmosfera przyjemna.
  • Żarcie w Galerii Łódzkiej, niezależnie od baru to ohyda. Kiedy w końcu nauczę się omijać takie miejsca niezależnie od tego jak europejsko będą wyglądać.
  • GPRS, a właściwe Egde działa - lubię jak z powietrza pakiety lecą szybciej niż na ISDN.

Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: telekomunikacja, intertelecom, Łódź, etyka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
22 lutego 2005 (wtorek), 00:42:42

Nowa fabryka na Dolnym Śląsku

#1 Inspiracja

Electrolux wybuduje fabryki na Dolnym Śląsku

GW, PAP 21-02-2005

Szwedzki koncern Elektorlux wybuduje na Dolnym Śląsku dwie fabryki inwestując w nie łącznie około 130 mln zł. W Oławie pod Wrocławiem Electrolux zamierza wybudować fabrykę pralek, a w Żarowie fabrykę zmywarek. Oba zakłady powstaną w podstrefach Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, zatrudnienie znajdzie w nich łącznie około 850 osób. Budowa fabryk ma ruszyć wiosną tego roku. Do Electroluksa (jeden z czołowych producentów sprzętu AGD na świecie) należą m.in. takie marki jak AEG, Zanussi, czy Husqvarna.

W Pulsie Biznesu (nie lubię tego brukowca) znalazłem informacje, że fabryki te mają produkować do 1mln produktów (cokolwiek to znaczy) rocznie.

#2 Zabawa w szacowania

  • Koszt wytworzenia miejsca pracy w nowoczesnej fabryce to 130 mln zł inwestycji / 850 pracowników = 152 tys. zł na miejsce pracy

    Jakoś to dziwnie mało, ale może się nie znam.

  • Jak znam życie (choć nie podano tych danych) to fabryka ta pewnie będzie jedna z większych fabryk pralek (i nie tylko) w Europie i będzie wstanie zasypać pralkami nie tylko Polaków ale pewnie wszystkie okoliczne kraje również.
  • Policzmy wydajność (na sztuki):

    1 mln produktów (cokolwiek to znaczy) rocznie / 850 pracowników = 1176
    a to w przeliczeniu na dzień pracy w roku daje:
    1176 / 240 dni roboczych = 5 produktów na pracownika dziennie.

  • Oszacujmy przychody:

    Mogę założyć, że produkt (pralka, zmywarka) średnio kosztuje 1000zł (e, chyba za mało) to sprzedaż roczna będzie na poziomie 1 mld zł.

  • Oszacujmy zysk na produkcji:

    Rentowność na produkcji nie powinna być gorsza niż 50% więc fabryka (nie całość biznesu - tylko fabryka!) przyniesie jak nic 500 mln zł zysku.

  • Oszacujmy zysk do opodatkowania:

    0 zł - nie ma co szacować, a na dodatek budują to w strefie, więc podatków lokalnych też nie będzie.

#3. Wnioski

  • Elektrolux to dobra marka (a do tego ma jeszcze kilka innych marek, niektóre z nich inspirują). Ta marka, technologia oraz kapitał muszą kosztować 400mln rocznie aby to co robi ta firma w Polsce miało jakiś sens.

  • Jak porównać sprzedaż (1 mld) z inwestycją (130 mln) oraz transferowanym do inwestora zyskiem na produkcji (500 mln) to widać, że współczesna gospodarka nie opiera się na fabrykach, sile roboczej, pracy ale na marketingu, kapitale oraz technologii.

  • Jak wyglądałby świat, gdyby ludzie z taką samą łatwością kupowali pralki marli Elektrolux jak identyczne pralki marki pralka?

  • W "Mini wykładach o maxi sprawach" Kołakowskiego czytałem kiedyś ciekawe rozważanie na temat tego jak wyglądałby świat bez kredytu. Teraz już wiem, że wyglądałby piękniej!

  • Powyższy wnioski wcale nie powodują, że zostanę na starość komunistą - wręcz przeciwnie, potwierdza to moje widzenie świata w której tak ważną rolę odgrywa chciwość (ostra gra kapitałem) i kłamstwo (marketing).


Kategorie: ekonomia, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: globalizacja, ekonomia, fabryka, kredyt


Komentarze: (1)

Felix X., January 26, 2006 16:37 Skomentuj komentarz


Troche uproszczone te Twoje wyliczenia. Po pierwsze, rentownosc fabryki na pewno nie wyniesie 50% (zdziwilbym sie, gdyby wyniosla wiecej niz 10%). Po drugie, nawet jesli srednia cena "wyrobu" wyniesie 1000 zl, to do fabryki trafi moze polowa - reszte wezma posrednicy. Po trzecie w koncu, nawet jesli fabryka nie zaplaci ani grosza podatku, to iles osob (850?) znajdzie w niej zatrudnienie, ergo zarobi pieniadze. Wiec nie mozesz mowic, ze region z tego nic nie bedzie mial. Mozna sie obrazac na zagraniczne koncerny stawiajace w Polsce fabryki - tylko po co? Myslisz, ze polski koncern (o ile taki by powstal) placilby podatki?

Pzdr,
Felix
Skomentuj notkę
14 stycznia 2005 (piątek), 00:01:01

Macro Cash & Cary (z cyklu: obserwator)

Na podstawie dzisiejszej obserwacji garnków, foteli biurowych, butów sportowych, narzędzi i kociego żarcia dochodzę do wniosku, że w Macro Cash & Cary dostępne zaczynają być produkty z lekko powyżesz średniej półki a powoli znikają chińskie podróbki i wietnamska tandeta.

Nie wiem na ile spowodowane jest to wejście do UE a na ile większymi wymaganiami chodzących do Macro rodaków w każdym razie dziś, po 10 latach obecności tej firmy w Polsce zaobserwowałem pewną zmianę.

A może po prostu zaobserwowałem różnicę pomiedzy tanimi marketami osiedlowymi a siecią hal dla ludzi, którzy albo prowadzą jakiś biznes albo pracują w jakimś biznesie, w którym da się załatwić kartę do Macro a więc dla ludzi mających pieniądze. Na pewno te hale nie są wycelowane w klientów Plusa czy też Biedronki - może po prostu stąd ta róźnica.

I jeszcze drobiazg - po 10 latach hala (jako hala) zaczyna się sypać.

Kategorie: obserwator, marketing, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: Macro Cash & Cary, marketing, globalizacja


Komentarze: (5)

margaux, January 15, 2005 21:09 Skomentuj komentarz


Przepraszam, że nie w temacie i nie w odpowiednim miejscu.

Emi_grise-do, Ciebie kieruję ten post. Weszłam na Twego bloga, napisałam komentarz, ale hmmm... no cóz kobietą li tylko jestem, trafiłam na problemy publikacyjne. Jeśli można, prosiłabym o maila wyjasniającego w jaki sposób prawidłowo można zalogować się. Pozdrawiam!
marg

Gosia, January 15, 2005 19:00 Skomentuj komentarz


W. - prośba, by się nie przejmować tamtym wpisem.

Głupców i oszczerców jak widać wciąż na tym świecie nie brakuje :-(

A we mnie wzrasta na przemian: to smutek, to bezradność, że tak...ale wiem jedno: obok niegodziwości nie wolno przechodzić obojętnie!

Bądź zdrowy!

margaux, January 15, 2005 13:45 Skomentuj komentarz


Ja pierdykam!
Mieszkam w kraju, gdzie obskurantyzm wciąż panoszy sie w umysłach ludzkich jak najbardziej plugawe ścierwo.

Postrzegana jestem przez co niektórych jako osoba mało tolerancyjna, bo głoszę poglądy niepopularne, łatkowanie jest kolejną przywarą nas Polaczków. Pytam zatem czym jest tolerancja jak nie akceptacją odmienności ludzkiej? Goowno mnie obchodzi z kim? kto i jak sypia?, bo w ludziach szukam dobra i myślenia. Sorki za wulgaryzmy.

PS. Co do Bacha sprofanowałam jego Toccatę, brr... aż chce się odbierać telefony.

anonim, January 15, 2005 10:07 Skomentuj komentarz


wow
to jakas plaga...

szczesliwy, January 14, 2005 22:10 Skomentuj komentarz


TY GEJUSIU!!!JAK CI NIE WSTYD BYC GEJEM??ROBISZ Z NAS-MEZCZYZN-POZMIEWISKO....A BLOG JEST BEZNADZIEJNY,ZENADA I PLYCIZNA.WPADNIJ NA MOJ ZOBACZYSZ JA POWINIEN WYGLADAC BLOG-LALECZKO...CZEKAM NA POLEMIKE.(CHYBA ZE TCHORZYSZ PANIENKO)
Skomentuj notkę
3 stycznia 2005 (poniedziałek), 18:26:26

Dualizm kapitalizmu i bezrobocia

1. Dualizm

Albert Einstein na początku ubiegłego wieku sformułował zasadę, zapisywaną w postaci równania

E = m c 2

a zasada ta obrazuje dualizm masy i energii jako czynników potrafiących się nawzajem przemieniać. Pewnym dualizmem jest też spojrzenie Schroedingera widzącego w pędzącej cząstce nie cząstkę a probabilistyczną falę. E. Klingman w swym dziele dającym podstawy sztuce tworzenia mikrokomputerów sformułował dualizm, jakoby "dowolny proces programowy można przekształcić na równoważny mu proces sprzętowy i na odwrót" a ja teraz będę próbował zastanowić się, czy kapitał jest w jakiś sposób wymienny na miejsca pracy. Dualizm świata ekonomi w czasach modelu 20:80? Chyba tak.

2. Inspiracja

Przyszła dziś do nas pewna pani z wodociągów aby odpisać stan licznika wody. Odpisała i teraz pewnie będzie można się spodziewać rachunku za wodę. No i dobrze, ale pani powiedziała, że niedługo na ulicy zrobią remont kanalizacji, wymienią wszystkie rury i doprowadzą kabelki, które będą odczytywać stan liczników i ona już nie będzie musiała chodzić odpisywać bo odpisze się samo. Ciekawe czy była świadoma tego co mówi? Przecież to, że nie będzie musiała chodzić odczytywać oznacza dokładnie tyle, że ją zwolnią z roboty!

3. Proste kapitalistyczne myślenie

Jeżeli zainwestuje określony kapitał w nową technologię, redukującą koszty (a to jest jednym z dwóch celów inwestowania) a zwłaszcza znaczne, trudne do kształtowania koszty osobowe to poprawię rentowność i w efekcie uzyskam lepszy zwrot na kapitale.

4. Proste socjologiczne myślenie

Ludzie pozostający w dłuższym czasie bez pracy czują się niepotrzebni, zbędni, poza nawiasem. To wyoutowanie wraz z postępującą pauperyzacją stanowi poważny problem dla całego społeczeństwa.

5. Stacja paliw

W pewnym europejskim kraju (ale nie pamiętam czy chodzi o Holandie czy o coś innego) próba zainstalowania robotów na stacji benzynowej a co za tym idzie znormalizowania korków wlewu paliwa skończyła się burzliwą debatą parlamentarną w wyniku której nie tylko zakazano instalowania takich robotów jak i tez zakazano prowadzenia stacji samoobsługowych. Stwierdzono, że w każdym społeczeństwie jest grupa ludzi potrafiąca w pracy realizować tylko proste zadania i nalewanie benzyny na stacji świetnie się do tego nadaje. W trosce o nich wprowadzono zakaz robotów i zakaz samoobsługi co ma zwiększyć zatrudnienie w sektorze paliwowym. Ciekawy głos w dyskusji.

6. Autostrada

W innym europejskim kraju, gdzie autostrad jest naprawdę sporo prowadzi się w tej chwili badania nad automatycznym kierowanie pojazdów samochodowych. Prace są mocno zaawansowane roboty, autopiloty, komputerokierowcy czy jak tamo to będą zwać radzą sobie świetnie z prowadzeniem wielkiej ciężarówki po autostradzie, niestety głupieją gdy muszą z niej zjechać. Efekty są jednak na tyle zadawalające, że wielkie koncerny logistyczne sponsorują badania, bo przecież jakby tak w miejsce kierowcy posadzić maszyny to koszty transportu radykalnie by spadły, samochody nie miały przestojów, nie było by strajków oraz związków zawodowych, do końca rozprawiono by się z zaszłością jaką jest transport kolejowy.

7. Idealizm

Pamiętam propagandowy film z czasów niemego kina: do pewnej fabryki wprowadzono maszyny i robotnicy mogli sobie całymi dniami tańczyć. Film był produkcji USA co świadczy, że takie utopijne myślenie nie było cechą wyłącznie komunistów. To ja się pytam: gdzie teraz są ci pracodawcy? W fabrykach General Motors wyłącza się światło na hali, bo roboty mogą pracować w ciemności za to przed halami nie widziałem tych sal bankietowych dla robotników, bo ich (znaczy się robotników) tam po prostu  nie było.

8. Inwestycje

Władze moje miasta załatwiły z Unii dofinansowanie na inwestycje w wodociągi i kanalizacje. Teraz lokalny zakład ciesząc się z tych milionów zastanawia się jak to zainwestować. Już na pewno jakiś inżynier cieszy się studiując prospekty firm, które obok rurek proponuję instalację magistrali teleinformatycznej gotowej nie tylko zczytywać liczniki ale też dać nam dostęp do banku, rozrywki, internetu. Cieszy się i swym entuzjazmem zaraża panią odczytywaczkę, która wierzy, że nie będzie musiała już latać po osiedlu odczytywać. Taki system komputerowy to pewnie dużo kosztuje ale praca człowieka też... na pewno się to zwróci, może nie po pięciu ale po dziesięciu latach ale zwróci się na pewno. I tak kapitał przemieni się w bezrobocie tworząc nowy dualizm - dualizm świata 20:80.


Kategorie: globalizacja, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: kapitalizm, bezrobocie, Einstein, dualizm, model 80/20, ekonomia, globalizacja, bezrobocie


Komentarze: (4)

margaux, January 8, 2005 22:48 Skomentuj komentarz


Może pani "odczytywaczka" liczy na bardziej nobilitująca posadę? Zamiast chodzić po osiedlu i odczytywać liczniki zasiądzie na wygodnym fotelu przed nowiutkim komputerem obsługującym nowy system wodno-kanalizacyjny Górnego-Śląska?

khan-goor, January 5, 2005 17:06 Skomentuj komentarz


tak właśnie. postęp oznacza niestety bezrobocie. oczywiście przy założeniu, że "pracownik" się nie nadaje po przekwalifikowania.

p_tutka, January 4, 2005 19:35 Skomentuj komentarz


Ciekawe ile osob zostanie zatrudnionych do obslugi tego systemu.... oraz o ile wiecej zaplaca ludzie za nowe liczniki i wode.

wings, January 4, 2005 10:03 Skomentuj komentarz


wiem, wiem, słyszałam wczoraj w radio o pozyskanych funduszach przez Twoje miasto... tym samym wiem w jakim mieście mieszkasz :)
Skomentuj notkę
27 grudnia 2004 (poniedziałek), 16:50:50

Dolar po 3zł ! (z cyklu: obserwator)

Co to się porobiło...


Kategorie: ekonomia, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: globalizacja, ekonomia, dolar, kurs dolara, dewizy, tabela kursów


Komentarze: (3)

wings, December 30, 2004 15:21 Skomentuj komentarz


a wczoraj jeśli dobrze pamiętam 2,97

falista, December 28, 2004 10:13 Skomentuj komentarz


dla mnie dobrze - kredyt w walucie mam to się cieszę

lilienn, December 28, 2004 01:02 Skomentuj komentarz


dla mnie to i tak bez znaczenia... a powinno?
Skomentuj notkę
15 lipca 2004 (czwartek), 17:51:51

Mój patriotyzm gospodarczy

Nie wiem czy to hasło "popieraj swojego szeryfa", czy też wpływy na moje życie ideologii ZetChaEnu ale jakoś wolę robić interesy z firmami polskimi, zwłaszcza takimi, które zaczynały gdzieś w latach 90-tych od zera, dla których praca zawsze była radością a przy tym ich produkty były nie gorsze a czasem nawet lepsze niż importowane

Geneza mojego postępowania bierze się raczej z tego, że sam zawsze w takich firmach pracowałem i wiem ile kosztuje wytworzenie czegoś lepszego, nowszego i fajnieszego na co ktoś w tym kraju oczekuje. Tak więc nie ZetChaEn - wszak nigdy bym się nie posunął do realizacji hasła "nie kupuj u Żyda", choć ostatnio głoszę hasło, że "korzystanie z Neostrady jest wysoce niepatriotyczne". Ot, taka sprzeczność.

Ale notkę tworzę dlatego, że właśnie dwie porządne (czy to w tym kontekście właściwe słowo?) polskie firmy dają ciała w taki sposób, że nie mam innego wyjścia jak tylko skorzystać z importu. Telefonika nie może dostarczyć nam dobrego kabla światłowodowego w dobrej cenie, bo główny specjalista od upustów, który potrafi przebić każdą dobrą ofertę Koreańczyków jest na urlopie. Wiadomo było, że ZPAS pod pojęciem "szare" rozumie wszystkie możliwe odcienie na zasadzie "co się panu od farb Jankowi namieszało to będzie". Kolejne kupowane szafy na aparaturę wyglądają więc jak szachownica mimo iż na zamówieniu kod określający kolor jest ten sam. Ale pal licho kolor, szafy stoją, my żyjemy. Ale jak zamawiając 600mm dostaje się 800mm po czym, po zrobieniu awantury odpowiadają, że 600 to już nie robią to już chyba lekkie przegięcie. Niemieckiego Rittela kupuje się w dowolnym asortymencie i do tego taniej (szok!) a przy tym szare jest szare.

Reasumując zjawisko zmiany moich preferencji ma swoje źródło w jakości. Kiedyś zachodniego nie było, było cholernie drogie i trudno dostępne. Wtedy człowiek cieszył się polskim, bo było, bo wiadomo było kto robi, spotykało się tych ludzi na targach więc było fajnie. Było widać, że handlowcy zagranicznych firm to tylko niewolnicy korporacji bez prawa wyjścia poza procedurę. Tak było, ale procedura daje mi pewność, że szafie będzie szare, że będzie w tej a nie w innej cenie, że będzie na czas. W procedurach korporacje są znacznie, znacznie do przodu niż rodzime firmy, które stworzone ze szwagrem w garażu już pobudowały piękne biurowce.

Ale aby nie dać się do końca nie kupie dziś nic w Mc Donaldzie na dole i pójdę na obiad do baru pierożek - może ruskie mnie czymś zaskoczą?


Kategorie: ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: patriotyzm, gospodarka, globalizacja, biznes, ekonomia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
11 czerwca 2004 (piątek), 13:50:50

Tuwim (a nie Brzechwa ) menedżerom

Gdzieś znalazłem coś takiego. Jest piękne więc cytuje:
Biega, krzyczy pan Hilary
Gdzie podziały się dolary
Bowiem z racji stanowiska
Musi dbać, by koncern zyskał
A tymczasem forsy rzeka
Gdzieś na boki mu wycieka.
Szuka zatem oszczędności
W Dystrybucji, w Księgowości
Budżet obciął już Ha-eR-om
Normy zwiększa Presellerom
Skraca produkcyjna linie
Zwęża ściany w magazynie
Likwiduje Dział Vendingu
Tnie etaty w Marketingu
Co się da centralizuje
Albo tez outsoursinguje
Już zamykać chce depoty
Już sprzedawać chce pól floty
Nagle - spojrzał do lusterka
Nie chce wierzyć, znowu zerka
I już wie, że zyski zżera
Jego pensja menadżera!

Kategorie: poezja, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: Tuwim, pan Hilary, globalizacja, ekonomia, biznes, poezja, korporacja


Komentarze: (3)

w34, November 18, 2004 16:33 Skomentuj komentarz


Takich zdolności to nie mam - to przypełzło gdzieś z sieci.

pepegi, June 14, 2004 12:28 Skomentuj komentarz


dołączam do pytania: czy to własna twórczość? tak czy owak, nader udana!

siska, June 13, 2004 14:20 Skomentuj komentarz


tworczy bardzo jestes-sam to napisales?
pozdor:*
Skomentuj notkę
25 kwietnia 2004 (niedziela), 12:03:03

Wall Street (z cyklu: to lubię)

O filmie:

  • scenariusz i reżyseria: Oliver Stone
  • muzyka: Stewart Copeland
  • Bud Fox: Charlie Sheen
  • Gordon Gekko: Michael Douglas
  • Produkcja: 1987, akcja 1985, komputery z 1983.

"Chciwość jest dobra" - wypowiedź Gekko na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy

Prezes zarządu:
- Wasza spółka, panie i panowie została oblężona przez Gordona Gekko. Teldar Papier uległa wykupowi kredytowanemu, jak jakiś biedny kraj. Namawiam was, byście przejrzeli na wylot bezwstydne intencje pana Gekko, który próbuje rozebrać tę spółkę i ciężko obciążyć akcjonariuszy. Zdecydowanie zalecam odrzucenie jego oferty, poprzez głosowanie za restrukturyzacją zadłużenia.

Gekko:
- Jestem bardzo wdzięczny, panie Cromwell, że pozwala mi pan, jako największemu akcjonariuszowi Teldar Papier, zabrać głos. Nie jesteśmy tu po to, aby ulegać fantazji, lecz by ocenić rzeczywistość ekonomiczną. Ameryka stała się mocarstwem drugiego rzędu. Jej deficyt handlowy i fiskalny osiągnął koszmarne rozmiary.

W czasach gospodarni wolnorynkowej, kiedy nasz kraj był wiodącą siłą przemysłową, obowiązywała zasada odpowiedzialności względem akcjonariuszy. Ludzie jak Canegie i Mellon, którzy stworzyli to imperium, dbali o nie, ponieważ w grę wchodziły ich własne pieniądze.

Dzisiaj zarząd nie ma żadnego udziału w spółce. Ci, których tu widzicie, posiadają w sumnie mniej niż 3% majątku spółki. A co robi pan Crommwell ze swoją pensją w wysokości jednego miliona dolarów? Nie kupuje akcji Teldara! Posiada ich mniej niż 1%!

To wy jesteście właścicielami tej spółki. Tak jest, wy, akcjonariusze. Jesteście regularnie wykorzystywani przez tych królewskich biurokratów. To wy płacicie za ich lunche, wycieczki na ryby, firmowe odrzutowce i ubezpieczenia.

Prezes zarządu:
- To skandal. Przekraczasz wszelkie granice, Gekko!

Gekko:
- Teldar Papier, panie Creomwel ma 33 różnych wiceprezesów, z których każdy zarabia 200 tysięcy dolarów rocznie! W ciągu dwóch ostatnich miesięcy analizowałem, co oni właściwie robią. I dale nie wiem! Ale wiem jedno, że w zeszły roku nasza firma papiernicza straciła 10 milionów dolarów. I założę się, że połowa tych pieniędzy poszła na wymianę listów miedzy tymi panami.

Nowe prawo ewolucji a Ameryce korporacyjnej zdaje się głosić przetrwanie najgorzej przystosowanych. Cóż, według mnie albo robicie to, co do was należy, albo zostajecie wyeliminowani.

W siedmiu transackcjach, w których brało udział 2,5 miliona akcjonariuszy uzyskało - przed opodatkowaniem sumę 12 miliardów dolarów.

(oklaski) -

Gekko:
- Dziękuje

Nie jestem niszczycielem przedsiębiorstw - jestem ich wyzwolicielem! Chodzi o to, panie i panowie, że chciwość, z braku lepszego słowa, jest dobra. Chciwość (żądza) jest dobra. Żądza przynosi rezultaty. Żądza wyjaśnia, streszcza i wyraża esencję ducha ewolucji. Żądza, we wszystkich swych postaciach - żądza życia, pieniądza, miłości, wiedzy - popycha w górę rozwój ludzkości. I żądza, wspomnicie moje słowa, uratuje nie tylko Telda Paper, ale też inną, źle funkcjonującą korporacje pod nazwą USA.

Dziękuje bardzo.

"Uwielbiam tę grę!" - wypowiedziane gdy wszystko szło w górę.

Uwaga:

Film ten (obok Pretty Woman i Ziemi Obiecanej) powinien być obowiązkowy przed spotkaniem kogoś, kto prowadzi własny biznes ze światem kapitału.


Kategorie: to lubię, film, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: Wall Street, giełda, film, Gecko, Gekko, pieniądze, akcje, opcje, opcje na akcje, notowania, fuzje, korporacja, kurs akcji, globalizacja, kapitalizm, ekonomia, biznes


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
24 stycznia 2004 (sobota), 14:36:36

Nowy Harry Ploter (do pieniędzy)

Usłyszane w radiu:

Nowy odcinek filmy Harry'ego Pottera ma kosztować ponad 250 mln$. Producent skomentował to tak: "Na ten film czekają miliony 10-latków na całym świecie. Przecież nie możemy ich zawieść!"

A ja sobie coś policzę:

  • 25 mln 10-latków po 5$ od łebka = 250 mln$,
  • do tego dodajmy: 25 mln 11-latków i jest kolejne 250 mln$,
  • .... 25 mln 12-latków,
  • troszkę rodziców, co to będą do kina szli z dzieciakami (bez :-) zniżki),
  • wpływy z DVD, VHS, emisji telewizyjnych,
  • wpływy z od tych co wykorzystują wizerunek w reklamach.

Jedno jest pewne. Inwestorów to pan producent na pewno nie zawiedzie. Tylko proszę nie wmawiać mi, że tu o dzieciaki chodzi.

I jeszcze jedna ważna rzecz: warto sobie przy okazji uświadomić ile to jest 250 mln$. To może nie być łatwe ale warto o tym pomyśleć.


Kategorie: obserwator, ekonomia, marketing, _blog


Słowa kluczowe: Harry Poter, ekonomia, biznes, moralność, media, marketing


Komentarze: (3)

jayin, January 25, 2004 12:26 Skomentuj komentarz


życie.
bez popytu nie ma podaży.

tylko ten przepływ kasy mógłby np. na moje konto iść... a co:-)

wings, January 25, 2004 11:32 Skomentuj komentarz


policzyłam... sporo kasy... ale przecież chodzi wyłącznie o dzieciaki... !!! o nic innego... !!! nikt nie chce wszak się bogacić tylko dziecią dawać radość.. !!! (haha)

believe-in-imaginati, January 24, 2004 15:45 Skomentuj komentarz


bedzie wmawail dalej
Skomentuj notkę
21 stycznia 2004 (środa), 16:49:49

Czy etyka moze być w biznesie?

Definicja 1

Etyka to dział filozofii zajmujący się badaniem i tworzeniem systemów moralnych (moralności) rozumianych jako systemy określania tego co jest dobre a co złe.

Definicja 2a

Biznes#1 to część aktywności człowieka ukierunkowana na przynoszenie zysku.

Definicja 2b

Biznes#2 to część aktywności człowieka ukierunkowana na zabezpieczenie jego potrzeb materialnych oraz zaspokojenie potrzeby bogacenia się.

Twierdzenie

Jeżeli czynimy etykę narzędziem prowadzenia biznesu to etyka przestaje być etyką.

Szkic dowodu

  • Cel biznesu: zaspokojenie potrzeb życiowych oraz zaspokojenie potrzeby bogacenia się.
  • Etyka: czerpiący ze światopoglądu proces kreowania systemu moralnego, który przesądza o stylu życia i stylu prowadzenia biznesu.
  • Prawdziwy (dobry) światopogląd powinien być odzwierciedleniem odkrywanej rzeczywistości.
  • Jeżeli etykę podporządkowujemy celom biznesowym (utrzymanie się, zysk, bogacenie się) nie wyprowadza ona systemu moralnego ze światopoglądu (swobodnego badania wszechświata).

Uzupełnienia:


Kategorie: etyka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: etyka, moralność, biznes, ekonomia, gospodarka, liberalizm


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
16 stycznia 2004 (piątek), 12:52:52

Ziemia obiecana #3 (z cyklu: to lubię)

Na początek cytat:

Borowiecki podniósł się do wyjścia, bo go śmieszyła i oburzała zarazem ta rozmowa.

- Panie Karolu, chciałam się z panem widzieć, aby prosić go o pomoc, o wytłumaczenie Mieciowi tego małżeństwa. Wiem, że pana poważa, a jako naszego kuzyna prędzej może posłucha, pan mnie rozumie i odczuje, że ja nie mogę pomyśleć nawet o tym bez bólu, że jakaś pachciarka, córka nędznego aferzysty mogłaby panować tutaj, wśród pamiątek i wspomnień żywych czterowiekowej przeszłości rodu naszego. Cóż by oni na to powiedzieli! - wykrzyknęła boleśnie, szerokim ruchem wskazując szereg portretów, szereg głów rycerskich i senatorskich, majaczących żółtymi plamami w zmroku.

Borowiecki uśmiechnął się zjadliwie i trącając palcem w starą zbroję zardzewiałą, stojącą pomiędzy oknami, rzekł prędko i dobitnie:

- Trupy. Archeologia ma swoje miejsce w muzeach; w życiu dzisiejszym nie ma czasu na zajmowanie się upiorami.

- Pan się śmieje! Wy wszyscy się śmiejecie z przeszłości, zaprzedaliście duszę złotemu cielcowi. Tradycje nazywacie trupami, szlachectwo przesądem, a cnotę zabobonem śmiesznym i godnym politowania.

- Nie, tylko rzecz zbyteczna, jak na dzisiaj. Cóż mi pomoże cześć tradycji do zbytu perkalików! Cóż mi pomogą moi kasztelańscy przodkowie, gdy stawiam fabrykę i muszę szukać kredytu! Dają mi go Żydzi, a nie wojewodowie. A cały ten balast rupieci, jak tradycja, jest jak cierń w nodze, przeszkadza do szybkiego chodzenia. Człowiek dnia dzisiejszego, który nie chce zostać cudzym parobkiem, musi być wolnym od więzów, przeszłości, szlachectwa i tym podobnych przesądów, to krępuje wolę i obezsila w walce z przeciwnikiem bez skrupułów - bo bez tradycji; z przeciwnikiem dlatego strasznym, że jest sam sobie przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, środkiem i celem.

- Nie, nie! ale dajmy temu spokój. Może pan ma rację, ale ja swojej nie ustąpię nigdy.

Władysław Reymont, Ziemia Obiecana, rozdział XIX, rozmowa Borowieckiego z panią Wysocką. W wersji filmowej rozmowa Borowieckiego z ojcem w Kurowie.

Myśli nieuczesane:

  • Czytając wypowiedź Borowieckiego wydaje się, że świat zmusza nas do podjęcia walki, rywalizacji, gonitwy, biegu wyścigu szczurów i wszystko to na zasadach jakie w świecie panują, a których większość z nas nie akceptuje. Ale czy na pewno? Tak, oczywiście - przecież Łódź w XIX wieku i Warszawa na przełomie XX i XXI pokazują, że tak. I dlaczego zadaje takie głupie pytania?

    Ale czy na pewno? Wątpliwość jednak pozostaje.

  • Jezus powiedział do swoich uczniów, którzy mieli jeszcze przez jakiś czas być na świecie:
    • "Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać. życie bowiem więcej znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie. Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichrzów, a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki! Któż z was przy całej swej trosce może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia? Jeśli więc nawet drobnej rzeczy uczynić nie możecie, to czemu zbytnio troszczycie się o inne?"

      (Ewangelia Łukasza 12:22-26)

    • "To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat."

      (Ewangelia Jana 16:33)

    Wydaje się, że te wypowiedzi Jezusa nie pasują do dzisiejszych czasów, są niepraktyczne, nie da się je zastosować, należy je schować w muzeum. Ale czy pasowały do Jego czasów?

    Na pewno nie i albo On mówił prawdę i to prawdę ponadczasową i takie podejście jest słuszne zawsze i wszędzie albo po prostu kłamał.

    Ważna uwaga: mówił to do swoich uczniów, nie do ludzi ze świata.

  • Tematem rozmowy Borowieckiego jest tradycja? Moim pytaniem jest, czy sama tradycja jest w sobie wartością? Gdyby była, to pewnie nie dała by się tak łatwo zmieść przez nowoczesność, która po jakimś czasie sama staje się też tradycją.

    To kolejna moja wątpliwość, dlatego chyba muszę dać sobie spokój z przywiązywaniem się do niej mimo, że wokoło jest kilku  integrystów i  fundamentalistów, którzy zapomnieli o prawdziwych wartościach zawartych w tradycji i bronią jedynie tradycji samej w sobie.

  • Filmowcy mają pewną swobodę w kręceniu filmów "na podstawie powieści", mogą ciąć, podkreślać, przekreślać, mieszać. Cieszę się jednak, że Wajda, mimo że tak dużo pozmieniał pozostawił co ciekawsze wypowiedzi Reymonta. Fajne jest też to, że nie musiał ich kolorować, gdyż są one ciągle aktualne.

  • I niech to będzie pierwsza notka z tych korporacyjnych, których mając pełen podziw dla Dilbertów pewnie za jakiś czas napiszę więcej.

Kategorie: to lubię, film, ekonomia, etyka, _blog


Słowa kluczowe: Borowiecki, Ziemia Obiecana, Reymont, etyka, zasady


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 stycznia 2004 (piątek), 12:15:15

Do czego służy Nowy Rok

23.59 i 55 sekund, 56, 57, 58, 59 (!!!) Mamy nowy, 2004 rok!

To znaczy, że za 1998 już nas nie mogą kontrolować! Można wywalić wszystkie faktury, zaświadczenia, rachunku, papiery, PIT-y i VAT-y, bo za 1998 już przyleźć nie mogą!

Czy Sylwester może być smutny? Radujmy się bo Urząd Skarbowy za 1998 rok już nas nie ruszy!

Mogą jeszcze za 2003, 2002, 2001, 2000, 1999 więc do następnego Nowego Roku.


Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: podatki, VAT, PIT, Nowy Rok, ekonomia, Sylwester


Komentarze: (3)

eeeee, March 21, 2004 10:56 Skomentuj komentarz


urzad skarbowy ma 5 lat na kontrole.... ale poczawszy nie od konca roku .. ale od konca roku w jakim nalezy przedlowyc dokumenty, czyli za rok 1998 nalezy je trzymac do konca roku 2004

myslicielka, January 3, 2004 19:33 Skomentuj komentarz


przynajmniej wiecej miesjsca w szafie

wings, January 3, 2004 12:40 Skomentuj komentarz


uffffffffff...
Skomentuj notkę
22 grudnia 2003 (poniedziałek), 18:32:32

Parafraza biznesowa wg. ewangelii Łukasza (Łk16)

Wiadomość (parafraza):

Jezus coachując swoich mentee omówił takie case study:

Pewien bogaty człowiek był rentierem, trzymającym swój kapitał we własnym funduszu powierniczym. Rada nadzorcza funduszu zarzucili prezesowi zarządu (CEO), że nie zachowując należytej staranności działa na jego szkodę uszczuplając aktywa.

Rentier zwołał Radę, która wezwała prezesa i wypowiedziała mu kontrakt, jednocześnie żądając przeprowadzenia audytu i przedstawienia zbadanego sprawozdania finansowego.

Prezes, będąc już na wypowiedzeniu zastanawiał się nad dalszą swoją karierą: "Co robić skoro tracę tak dobrą posadę? Nie zostanę przecież księgowym, a iść na zasiłek się wstydzę. Wiem co uczynię aby przyjęli mnie na równie dobrze płatną stanowisko jak już te utracę".

Spotykał się wiec z szefami spółek, w których zaangażowany był kapitał rentiera i zadawał im pytanie: jakie jest wasze zadłużenie wobec funduszu?

Pierwszy odpowiedział: w obligacjach zamiennych na akcje naszego koncernu olejowego macie 5,6 mln $. Rozumiem, rzekł - weź umowę emisji obligacji, zmień nominał i napisz 1,6 mln.

Następnie spytał drugiego: ile jesteś winien funduszowi za wiosenne opcje zakupu pszenicy brazylijskiej? Ten odrzekł: 1,6 mln euro. Rzekł mu: weź swoją umowę i napisz 800 tys.

Rentier, gdy powziął wiadomość o postępowaniu dyrektora pochwalił go, że tak przebiegle postąpił, gdyż synowie korporacji są sprawniejsi w interesach z podobnymi sobie niż synowie światłości.

W rozdawanych na szkoleniu materiałach Jezus napisał: używajcie capexu tak aby gdy już ten system definitywnie padnie (wielki reset) ludzie dawali wam wpływowe posady.


Wiadomość (wersja źródłowa):

1 [Jezus] powiedział też do uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek.

2 Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą.

3 Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę.Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu.

5 Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt.

8 Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.

9 Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.

(Ewangelia Łukasza, rozdział 16, wersety od 1 do 9, za tłumaczeniem Biblii Tysiąclecia)


Myśli nieuczesane:

  • Stowarzyszenie "Ordynacka" nie powinno mnie dziwić. Wszak "synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie" więc dlaczego mam się dziwić, że TVP zamawiała filmy u Rywina a remont dróg powiatowych w Pabianicach robili (albo nie robili) kolesie z SLD. Wygląda na to, że świat się nie zmienił, skoro 2 tysiące lat temu Jezus już o tym nauczał swoich uczniów.
  • Słowo "pochwalił" użyte we wszystkich trzech tłumaczeniach pod koniec przypowieści jest wielce problematyczne. Problematyczne jest też "Pan", bo chyba mowa tu nie tylko o rentierze.
  • Zastanawiam się, czy całość tego fragmentu oznacza, że uczniowie Jezusa w biznesie realizowanym w takim jaki jest świecie nie mają szans, że nie wytrzymają konkurencji, że nie będą podpisywać tak dobrych kontraktów? Dokładnie tak. Jeżeli sami będą prowadzić swoje biznesy to nie mają szans. Szok, ale to właśnie tu pisze.

    Ale Bóg chce prowadzić tu na ziemi swoje interesy i te nie tylko mają szanse, ale mają też gwarancje powodzenia, przy czym powodzenie niekoniecznie musi oznaczać milionowe zyski i szybki wzrost ceny akcji. Te ostatnie wskaźniki są ludzkimi wskaźnikami i jakże nietrwałymi wyznacznikami ludzkich sukcesów. Co więc jest bożym sukcesem w biznesie? Kiedy jego przedsięwzięcie kończy się powodzeniem? 

  • Ciekawe jest też nauczanie zawarte zaraz po tej przypowieści (Łukasz 16.9n):
    • Co uczniowie Jezusa mają robić z pieniędzmi:

      Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.

    • O robieniu interesów z kimś, o kim wiemy, że oszukuje (np. daje w łapę policjantom, okłamuje wspólnika, nie płaci dostawcom):

      Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. 

    • O pewnym teście, jaki przechodzi się tu, na ziemi (? popracować nad tym!)

      Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?

    • O lojalności. Jak podkupujesz pracownika, wiedz, że ktoś ci go może podkupić:

      żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi.

    • O konieczności dokonania ostatecznego wyboru:

      żaden sługa nie może dwom panom służyć. (...) Nie możecie służyć Bogu i mamonie.

Całość nadaje się na osobne, poważne studium. Może kiedyś je zrobię, a może tylko będę poprawiał tą notkę (poprawiałem ją w 2010, w 2014 ale i w 2019).

Tabelka do porównania tłumaczeń:

Biblia Tysiąclecia Biblia Warszawska Biblia Gdańska Parafraza
Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Był pewien bogaty człowiek, który miał zarządcę, a tego oskarżono przed nim, że trwoni jego majętność. Człowiek niektóry był bogaty, który miał szafarza, a ten był odniesiony do niego, jakoby rozpraszał dobra jego. Pewien bogaty człowiek był rentierem, trzymającym swój kapitał we własnym funduszu inwestycyjnym. Rada nadzorcza funduszu zarzucili prezesowi zarządu (CEO), że trwoniąc kapitał funduszu działa na jego szkodę.
Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą. I przywoławszy go, rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego szafarstwa, albowiem już nie będziesz mógł nadal zarządzać. A zawoławszy go, rzekł mu: Cóż słyszę o tobie? Oddaj liczbę z szafarstwa twego; albowiem już więcej nie będziesz mógł szafować. Rentier zwołał Radę, która wezwała Dyrektora i wypowiedziała mu kontrakt, jednocześnie żądając przeprowadzenia audytu i przedstawienia zbadanego sprawozdania finansowego.
Na to rządca rzekł sam do siebie: I rzekł zarządca do siebie samego: I rzekł on szafarz sam w sobie: Prezes, będąc już na wypowiedzeniu zastanawiał się nad dalszą swoją karierą:
Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Cóż pocznę, skoro pan mój odbiera mi szafarstwo? Nie mam sił, aby kopać, a żebrać się wstydzę. Cóż uczynię, gdyż pan mój odbiera ode mnie szafarstwo? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Co robić skoro tracę tak dobrą posadę? Nie zostanę przecież księgowym, a iść na zasiłek się wstydzę.
Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Wiem, co uczynię, aby mnie przyjęli do domów swoich, gdy zostanę usunięty z szafarstwa. Wiem, co uczynię, że gdy będę złożony z szafarstwa, przyjmą mię do domów swoich. Wiem co uczynię aby złapać równie dobrą posadę jak tą już utracę.
Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? I wezwał dłużników swego pana, każdego z osobna, i rzekł do pierwszego: Ile winieneś panu memu? Zawoławszy tedy do siebie każdego z dłużników pana swego rzekł pierwszemu: Wieleś winien panu memu? Spotykał się wiec z szefami spółek, w których zaangażowany był kapitał rentiera i zadawa im pytanie: jakie jest wasze zadłużenie wobec funduszu?
Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. A ten odrzekł: Sto baryłek oliwy, Rzekł mu więc: Weź zapis swój, siądź i szybko napisz pięćdziesiąt. A on rzekł: Sto bareł oliwy. I rzekł mu: Weźmij zapis twój, a siadłszy prędko, napisz pięćdziesiąt. Pierwszy odpowiedział: w obligacjach zamiennych na akcje naszego koncernu olejowego macie 5,6 mln dolarów. Rozumiem, rzekł - weź umowę emisji obligacji, zmień nominał i napisz 1,6 mln.
Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt. Potem rzekł do drugiego: A ty ile winieneś? A ten odrzekł: Sto korców pszenicy. Rzekł mu: Weź zapis swój i napisz osiemdziesiąt. Potem drugiemu rzekł: A tyś wiele winien? A on mu rzekł: Sto korcy pszenicy. I rzekł mu: Weźmij zapis twój, a napisz ośmdziesiąt. Następnie spytał drugiego: ile jesteś winien funduszowi za wiosenne opcje zakupu pszenicy brazylijskiej? Ten odrzekł: 1,6 mln euro. Rzekł mu: weź swoją umowę i napisz 800 tys.
Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości. I pochwalił pan nieuczciwego zarządcę, że przebiegle postąpił, bo synowie tego świata są przebieglejsi w rodzaju swoim od synów światłości. I pochwalił pan szafarza niesprawiedliwego, iż roztropnie uczynił; bo synowie tego świata roztropniejsi są nad syny światłości w rodzaju swoim Rentier, gdy powziął wiadomość o postępowaniu dyrektora pochwalił go, że tak przebiegle postąpił, gdyż synowie tego świata są sprawniejsi w interesach z podobnymi sobie niż synowie światłości.

Kategorie: biblia, parafraza, ekonomia, _blog, biblia / parafraza


Słowa kluczowe: ewangelia, Jezus, rentier, rada nadzorcza, fundusz inwestycyjny, szafarz, akcje, opcje, Łk16, ceo


Komentarze: (3)

no-words, December 22, 2003 19:35 Skomentuj komentarz


W końcu ktoś mnie oświecił czym się róźnią te tłumaczenia!!

Konrad Turzyński, March 14, 2007 02:08 Skomentuj komentarz


Ejże, a czy owe 3 przekłady RÓŻNIĄ SIĘ w jakiś ISTOTNY sposób? Ja widzę INNĄ różnicę: między nimi trzema a parafrazą, opisana w dzisiejszych "realiach". Różnica polega na tym, że tekst biblijny ROZUMIEM (tak mi się wydaje), a tego współczesnego nie całkiem rozumiem.

w34, March 14, 2007 16:51 Skomentuj komentarz


Bo ta parafraza nie jest napisana literacką polszczyzną (jak to czynili tłumacze) ale żargonem współczesnych polskich finansistów i biznesmenów okołogiełdowych. Dla nich ten tekst, oraz przykłady (obligacje zamienne na akcje) są całkowicie czytelne, zrozumiałe i dość dobrze oddają obraz prezentowanej przez Jezusa sytuacji.

Ale nie dziw się temu - dla nich ten tekst powstał.
Skomentuj notkę
19 grudnia 2003 (piątek), 10:21:21

Budżet trzeciej RP

Materiał źródłowy:

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2002
z dnia 14 marca 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 145.101.632 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 185.101.632 tys. zł. 

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na  kwotę nie większą niż 40.000.000 tys. zł.

(...)

 

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2003
z dnia 18 grudnia 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 155.697.654 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie  z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 194.431.654 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 38.734.000 tys. zł.

(...)

 

Źródło: www.sejm.gov.pl


Przemyślenia:

Te liczby są głęboko inspirujące: 194 miliardy! 156 miliardów! ... i to wszystko w imieniu i dla 40 mln obywateli, dla których najczęściej kwoty powyżej 10 tys. zł to czysta abstrakcja.

Jak się podzieli 194 miliardy przez niecałe 40 milionów to wychodzi około 5 tys. zł na obywatela. Ciekawe, czy obywatel sam nie zrobiłby sobie lepiej, za to 5 tys. zł rocznie? I to pytanie wcale nie jest propagandą UPR-u, tylko bardzo poważnym pytaniem o sens istnienia państwa.

Do przemyślenia jest wysokość deficytu finansowanego poprzez zadłużenie. Przecież to 20%! Wygląda na to, że żyjemy na koszt przyszłych pokoleń.

Do zapamiętania:

  • Budżet państwa to około 200mld.
  • Na obywatela to około 5 tys. zł.
  • Deficyt około 40 mld czyli 20% budżetu.

Kategorie: obserwator, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: polityka, budżet, ekonomia, deficyt budżetowy, sejm, ustawa budżetowa


Komentarze: (2)

marekm, December 21, 2003 23:46 Skomentuj komentarz


Jak dla mnie to na obywatela wychodzi tylko jakieś 4 tysie, bo Państwo dostanie te 20% budżetu na kredyt a pojedynczy Obywatel to już nie tak łatwo - dyży może więcej ;)

khan-goor, December 19, 2003 10:22 Skomentuj komentarz


bronić UPRu będę jeśli zaatakowan - obywatel może i lepiej by ich nei wydał, ale przynajmniej sam mógłby zdecydować. afterall to są jego pieniądze...
Skomentuj notkę
27 listopada 2003 (czwartek), 15:55:55

Czek domicylowany, bez prawa indosu

Teleinfo to gazeta dla ludzi z branży IT. Na ostatniej stronie czasami dorabia sobie jeden z większych autorytetów w dziedzinie informatyki, profesor Turski. Czasem, podczytuje jego felietony aby się pośmiać ale teraz okazało się, że od pana profesora znowu mogę się czegoś nauczyć.

Tym razem pan profesof napisał tak:

(...)
Ucząc się więc bankowości, doznałem olśnienia: uświadomiłem sobie, że istnieją - z grubsza powiedziawszy - dwa zupełnie różne systemy bankowe, oparte na dwu fundamentalnie różnych zasadach. W jednym, nazwijmy go anglosaskim, wystawienie czeku kreuje pieniądz, w drugim, nazwijmy go żyro, kreuje dług - czek jest de facto skryptem dłużnym, najprostszą formą weksla (trasowanego na bank, tamże domicylowanego, bez prawa indosu).

Odpowiednio do tego, w systemie anglosaskim głównym instrumentem rozliczeń między podmiotami gospodarczymi jest czek, zaś w systemie żyro - przelew. 

Konsekwencje praktyczne są ogromne: w systemie anglosaskim wierzyciel najpierw dostaje czek (czyli informację o dokonaniu zapłaty) od dłużnika, a dopiero potem zanosi czek do swego banku ("wpłaca" czek na swoje konto), w systemie żyro dłużnik poleca swojemu bankowi uregulowanie należności, wierzyciel zaś otrzymuje informację o zapłacie od swojego banku i to dopiero po dokonaniu transferu między bankami. W systemie anglosaskim na opieszałości banków "zarabia" wierzyciel, w systemie żyro – dłużnik
(...)
prof. Władysław M. Turski, Teleinfo, 46/2003

Rozumiem już dlaczego powiedzenie, że "czek generuje pieniądz" jest prawdziwe i rozumiem jaki jest mechanizm tego, że czek ten pieniądz generuje. Rozumiem co, oprócz okropnej inflacji było problemem gospodarki polskiej w latach 1991-1995 zanim w Krajowej Izbie Rozliczeniowej na dobre uruchomiono systemy SYBIR, a potem ELIKSIR.

Rozumiem też, że cała ta wiedza powoli przestanie być ważna, bo w czasach wymiany dokumentów elektronicznych (EDI, EdiFact, HL-7) i księgowania wszystkiego on-line problem trasowania czeków (zwłaszcza tych domicylowanych) po prostu nie istnieje.

Pewnie niedługo ekonomów będzie się tego uczyć tylko na zajęciach fakultatywnych, albo nie będzie się uczyć wcale podobnie jak zamiast uczyć Podstaw informatyki wg skryptu prof. Turskiego już w szkołach średnich uczy się programować w postmodernistycznym PHP-ie i VBA.

Ot, taka kolejna zmiana zaobserwowana w dzisiejszym świecie a ja się cieszę, bo jestem bogatszy, bo znowu coś zrozumiałem!


Kategorie: ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: czek, weksel, bank, przelew, żyro, ekonomia, profesor Turski


Komentarze: (3)

wings, November 28, 2003 17:29 Skomentuj komentarz


wow...wypadam z tej gry...

w34 -> khan-goor, November 28, 2003 10:10 Skomentuj komentarz


PHP jest językiem postodernistycznym w przeciwieństwie do jednoznacznych modernistycznych Algoli, Pascali, czy nawet C (łącznie z C++).

Mam już pomysł na notkę, która zobrazuje ten fakt ale jakoś ciągle nie chce mi się jej napisać. Ale pomysł jest taki: przytocze kawałek kodu w C - np. procedure zapisu pliku z ustawieniami programi a obok przytoczę podobny fragment zapisany wg wspołczesnej mody w PHP-ie.

khan-goor, November 27, 2003 16:16 Skomentuj komentarz


PHP? no bez ściem mi tutaj... :)
Skomentuj notkę
15 listopada 2003 (sobota), 15:09:09

Inflacja, wzrost PKB, stopy 1993-2003

wykres inflacji
Źródło: Gazeta Wyborcza: Czy inflacja znów będzie groźna? Patrycja Maciejewicz 14-11-2003

Ponad miesiąc nie piję coca-coli i choć inflacja dalej wygląda dobrze w ostatnim miesiącu nieco wzrosła. Może dla dobra złotówki powinienem znowu zacząć pić?

Kategorie: ekonomia, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: inflacja, gospodarka, ekonomia


Komentarze: (5)

jakis_lol, November 26, 2004 13:43 Skomentuj komentarz


siema lole z 3C :D

wiem-i-nie-wiem, November 16, 2003 11:14 Skomentuj komentarz


To moze dlatego, ze ja pije ja w nadmiarze? :)

eutanazja-kaska, November 16, 2003 01:25 Skomentuj komentarz


:)

krisper, November 15, 2003 16:29 Skomentuj komentarz


za karę napiszę 10 stron A4 "przerzuć się"

krisper, November 15, 2003 16:22 Skomentuj komentarz


przeżuć się na hoop colę, jest tańsza i lepsza. będziesz mógł więcej wypić:-)
a w dodatku "teraz Polska", a ty czujesz się składnikiem sumowania...
Skomentuj notkę
2 października 2003 (czwartek), 11:51:51

Ceny telefonów GSM

hZ. opowiedział mi dziś jak wygląda światowy rynek producentów telefonów komórkowych. Ciekawą informacją jest to, że telefony sprzedawane do Polski np. przez Nokie są droższe (i to sporo) w porównaniu do tych, które są sprzedawane do krajów UE. Zmowa producentów i pasywność operatorów powoduje, że jest jak jest a próby niezależnych dostawców ściągnięcia większych partii z innych krajów są blokowane czy to przez serwis producentów czy to przez trudne procedury homologacyjne operatorów i właściwych urzędów państwowych.

Mamy więc sytuacje, gdzie Polska znowu jest drenowana z pieniędzy, piszę znowu bo niedawno widziałem podobne przykłady z drogimi lekami. Oczywiście, swoim zwyczajem nazwę to chciwością ale jakiś menadżer odpowiedzialny za sprzedaż w tej czy innej w światowej korporacji nazwie to już zupełnie inaczej: on po prostu powie, że w tym kraju mają lepsze marże i nie będzie zupełnie zastanawiał się nad tym, jakie to ma skutki społeczne a jedynie zastanowi się jak się to ma do jego awansu, premii, opcji na akcje które mają rosnąć itp.

Teoretycznie wiem, że odpowiednie komisje w UE zajmują się przełamywaniem takich spisków - ale czy mając doświadczenia z rządami Leszka w Polsce mogę przypuszczać, że w Brukseli siedzą jacyś inni, lepsi ludzie? Pewnie nie - a już myślałem, że zostanę zwolennikiem Uni i jak będzie jakieś kolejne referendum to zmienię zdanie.

Kategorie: ekonomia, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: telekomunikacja


Komentarze: (1)

jon, August 27, 2018 12:17 Skomentuj komentarz


Możesz stać się bogaty i szczęśliwy, jeśli możesz ubiegać się o Pustą Kartę ATM, za pomocą tej karty możesz zrobić 3000 Euro dziennie przez 6 miesięcy, jestem obecnie w Polsce i używam tej karty codziennie, aby 3000 bez żadnych problemów. Korzystam również z tej karty w supermarkecie, a także bezpiecznie robię zakupy online.

Jeśli chcesz dostać tę kartę, skontaktuj się z bardzo znanym hackerem Mr Divine (divinecardhacker@gmail.com), a otrzymasz swoją własną kartę dostarczoną do drzwi wejściowych, a agent pokaże ci dokładnie, jak obsługiwać kartę, abyś mógł potrafię robić własne 3000 codziennie. ta karta działa dla dowolnego kraju, więc kup teraz.

Aby uzyskać kartę pieniężną, prosimy o kontakt: divinecardhacker@gmail.com lub whatsapp +16317433683

Dzięki

Skomentuj notkę
9 września 2003 (wtorek), 12:55:55

Coca-cola i EBIDTA

Obserwacja: Coca-cola, nawet w dużych ilościach też nie zniemia wyników finansowych spółki. Jej działanie (a właściwe niedziałanie) jest podobne do działania (lub niedziałania) czekolady.

Szukamy dalej. W końcu polska gospodarka musi zaskoczyć aby L.Miler miał się czym chwalić.

Dla niewtajemniczonych:
EBIDTA (Earnings Before Interest, Taxes, Depreciation and Amortization) - zysk operacyjny liczony inaczej.

Kategorie: ekonomia, zarządzanie, _blog


Słowa kluczowe: EBIDTA, wynik finansowy


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 sierpnia 2003 (niedziela), 09:31:31

Na czym opiera się handel (B. Prus)

Panna Izabela z wolna podsunęła się tuż do kantorka, za którym siedział Wokulski. Była bardzo blada. Zdawało się, że widok tego człowieka wywiera na nią wpływ magnetyczny.

- Czy mówię z panem Wokulskim?

Wokulski powstał z krzesła i odparł obojętnie:

- Jestem do usług.

- Wszakże to pan kupił nasz serwis i srebra? - mówiła zdławionym głosem.

- Ja, pani.

Teraz panna Izabela zawahała się. Po chwili jednak słaby rumieniec wrócił jej na twarz. Ciągnęła dalej:

- Zapewne pan sprzeda te przedmioty?

- W tym celu je kupiłem.

Rumieniec panny Izabeli wzmocnił się.

- Przyszły nabywca w Warszawie mieszka? - pytała dalej.

- Rzeczy tych nie sprzedam tutaj, lecz za granicą. Tam... dadzą mi wyższą cenę - dodał spostrzegłszy w jej oczach zapytanie.

- Pan spodziewa się dużo zyskać?

- Dlatego, ażeby zyskać, kupiłem.

- Czy i dlatego mój ojciec nie wie, że srebra te są w pańskim ręku? - rzekła ironicznie.

Wokulskiemu drgnęły usta.

- Serwis i srebra nabyłem od jubilera. Sekretu z tego nie robię. Osób trzecich do sprawy nie mieszam, ponieważ to nie jest w zwyczajach handlowych.

Pomimo tak szorstkich odpowiedzi panna Izabela odetchnęła. Nawet oczy jej nieco pociemniały i straciły połysk nienawiści.

- A gdyby mój ojciec namyśliwszy się chciał odkupić te przedmioty, za jaką cenę odstąpiłby je pan teraz?

- Za jaką kupiłem. Rozumie się z doliczeniem procentu w stosunku... sześć... do ośmiu od sta rocznie...

- I wyrzekłby się pan spodziewanego zysku?... Dlaczegóż to?.. - przerwała mu z pośpiechem.

- Dlatego, proszę pani, że handel opiera się nie na zyskach spodziewanych, ale na ciągłym obrocie gotówki.

- Żegnam pana i... dziękuję za wyjaśnienia - rzekła panna Izabela widząc, że jej towarzyszka już kończy rachunki.

Wokulski ukłonił się i znowu usiadł do swej księgi.

Lalka, Bolesław Prus


Kategorie: proza, ekonomia, to lubię, _blog


Słowa kluczowe: lalka, Bolesław Prus, handel, ekonomia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.