Słowo kluczowe: polityka


14 kwietnia 2022 (czwartek), 13:44:44

Wielkie złudzenia - liberalne marzenia a rzeczywistość międzynarodowa (to czytam)

Kupiłem i przyszło:

Wielkie złudzenia
liberalne marzenia a rzeczywistość międzynarodowa

John J. Mearsheimer


Wydawnictwo: Fundacja Nowa Rzeczpospolita

Liczba stron: więcej niż 370
Cena: gdzieś z 40zł

Cechy narodu, strona około 130
  1. Poczucie jedności - jednostka jest odrębna, jednostka zna nie dużą grupę innych jednostek, ale istnieje poczucie więzi względem dużej grupy, grupy rodaków.
  2. Swoista kultura - zestaw przekonań i praktyk, które sprawiają, że ludzie z tego narodu robią coś inaczej niż inni ludzie.
  3. Poczucie wyższości, swoista duma narodowa. Niekoniecznie od razu to tworzy szowinizm.
  4. Odległa historia
  5. Swoje terytorium, związanie z jakimś krajem.
  6. Suwerenność, w szczególności własne państwo.
Ciekawa książka. Kupiłem dla A. bo ktoś polecił.

 


Kategorie: _blog, to czytam, geopolityka, polityka


Słowa kluczowe: liberalizm, globalizacja, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
15 listopada 2021 (poniedziałek), 19:25:25

Sytuacja międzynarodowa Polski - tekst Olka

Olek napisał:

11 LISTOPADA 2021.
SYTUACJA MIĘDZYNARODOWA POLSKI

PRETEKST DO NAPISANIA TEKSTU

Pretekstem do napisania niniejszego tekstu jest rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości oraz kryzysowa sytuacja na polskiej granicy wschodniej, wywołana przez Białoruś i Rosję, za pomocą zorganizowanej presji migracyjnej.

Sytuacja, w jakiej znalazła się Polska i sposób, w jaki na to reaguje sama Polska i jej otoczenie, dowodzi pogłębiania się problemów geostrategicznych Polski, które każą przewidywać, że:

- scenariusz utrzymania obecnego tempa rozwoju Polski i poziomu jej bezpieczeństwa jest niestety mało prawdopodobny,

a bardziej prawdopodobne scenariusze to:

- utrata podmiotowości i znaczne ograniczenie suwerenności i sprawczości państwa polskiego lub

- pełna utrata jego niepodległości

Aby poprzeć powyższe tezy, pozwolę sobie na kilka akapitów teksu poprzedzonych, dla jasności, tytułami.

PRZYPOMNIENIE TŁA HISTORYCZNEGO I GEOPOLITYCZNEGO.

ŚWIAT:

Ostatnie 30 lat można określić mianem „pauzy geostrategicznej”, gdyż konstrukcja ładu światowego była szczególna, nietypowa i praktycznie niespotykana uprzednio w historii. Stany Zjednoczone wygrały 50-letnią rywalizację ze swoim globalnym oponentem, Związkiem Radzieckim, doprowadzając go do implozji i do rozpadu. USA nie tylko pozostały na światowej arenie same, ale posiadały globalne zdolności oddziaływania, łatwość budowania sojuszy lub narzucania swojej woli (np. Wojna w Zatoce - 1991). Od tego czasu Stany Zjednoczone zapewniały światu porządek i pełną ochronę systemu gospodarczego. Stany Zjednoczone były w praktyce „sąsiadem” każdego kraju na świecie i reagowały na wszystkie lokalne konflikty.

A co z tego miały?
Cały świat prowadził handel amerykańską walutą, za pośrednictwem amerykańskich banków i prowizja, jaką Ameryka w ten sposób uzyskiwała, służyła do pokrycia kosztów obsługi

bezpieczeństwa światowego, a z kolei możliwość nieograniczonej emisji światowego pieniądza, na wiele lat równoważyła malejącą – w stosunku do świata – wielkość i konkurencyjność amerykańskiej gospodarki. Ale również niemal cały świat – w tym Polska – korzystał na takim porządku świata, gdyż państwa i narody mogły skupić się na współpracy i rozwoju, gdyż oszczędzały na bezpieczeństwie i kosztach rozwiązywania konfliktów.

Koniec takiej sytuacji był oczywisty i nieuchronny, a nastąpił dość szybko, w kilku etapach i z kilku konkretnych powodów:

  1. Atak na wieże WTC w 2001 roku, uruchomił masową interwencję USA na Bliskim Wschodzie, której skala i cele były już nierealne dla USA i wynikały z przeszacowania ich zdolności, a wynikały z uśpienia poczucia realizmu światową dominacją w latach 90-tych. Ostatnim akordem tego epokowego błedu USA, było wycofanie się z Afganistanu (Kabulu) wiosną i latem 2021 roku.

  2. W roku 2008, Rosja (pierwszy raz od swojej porażki w Zimnej Wojnie) zakwestionowała prawo USA do rozszerzania NATO na strefę swoich wpływów, atakując Gruzję, a w samych Stanach Zjednoczonych ich system gospodarczy doznał największego kryzysu od lat 30-tych, który skokowo osłabił Amerykę i szerzej – kolektywny Zachód w stosunku gównie do Chin.

  3. W roku 2014, Rosja utwierdziła swoje prawo do zmian powojennych granic (aneksja Krymu) i niezgodę na rozszerzanie wpływów Zachodu na Ukrainie podważając tym samym pełną hegemonię USA.

  4. W latach 2001-2020, Chiny, od wejścia do Światowej Organizacji Handlu w 2001 (Ameryka była wtedy zajęta rewanżem za wieże WTC), aż po pandemię COVID, wyrosły – wbrew woli i oczekiwaniom większości elit USA, na równoważnego konkurenta Ameryki w świecie. Przypomnę, że elity amerykańskie były dość zgodne co do tego, że wspierany przez USA wzrost poziomu bogactwa w Chinach, doprowadzi do demokratyzacji państwa w okolicach roku 2015... Fakt ten nie tylko nie nastąpił, ale obecny przywódca Chin – Si - stał się jednoosobowym, dożywotnim władcą absolutnym, a Chiny dążą do hegemonii globalnej na swoich zasadach i w pełni podważają prawo USA do swojej obecnej roli.

EUROPA:

Powszechnie uważa się, że projekt europejski wynikał z chęci zapobieżenia kolejnej wojnie na kontynencie i oparciu się komunistycznemu wrogowi ze Wschodu. Były to czynniki, które oczywiście legły częściowo u podstaw tego projektu i oczywiście potem, bardzo ten projekt wspierały. Ale innym czynnikiem, który stał się celem projektu europejskiego, po okresie odprężenia USA-ZSRR w latach 70-tych XX wieku, był projekt idei „imperium europejskiego”, czyli innej formy uzyskania pozycji imperialnej przez kilka starych mocarstw europejskich które po utracie swoich kolonii i utracie znaczenia globalnego po drugiej wojnie światowej i w kolejnych 20 latach po jej zakończeniu, chciały znaleźć alternatywny sposób odzyskania swoich globalnych pozycji. Idea rozwoju „imperium” zaczęła realizować się w pełni w latach 90-tych poprzez rozszerzenie (już wtedy Unii Europejskiej) o kraje Europy Środkowej i potem projekcie dalszego rozszerzania Unii o Turcję, Bałkany, a nawet kraje strefy postsowieckiej. Zdobywanie terytoriów, ludności, rynków zbytu i rozszerzanie się oddziaływania całego

projektu cywilizacyjnego Europy Zachodniej był odtąd podstawowym celem projektu europejskiego, który zapewniał mu powód do dalszego istnienia. Było to oczywiście możliwe wyłączne w otoczeniu zorganizowanym i chronionym przez globalną dominację USA. Innym szczególnym aspektem projektu europejskiego po roku 1990 jest nieproporcjonalny w stosunku do innych państw Unii, wzrost znaczenia Niemiec w ramach wspólnoty, wynikający ze ich zjednoczenia, uzyskania wielkiego zaplecza gospodarczego w nowych członkach Unii, na wschodzie oraz wynikający ze słabnięcia Francji i wycofania się ostatecznie Wielkiej Brytanii. Również wprowadzenie europejskiej waluty, w połączeniu ze szczytową produktywnością gospodarki Niemiec w XIX wieku, powoduje uzależnienie i pauperyzację większości pozostałych krajów Unii (szczególnie całego południa) od i w stosunku do Niemiec.

Jak już wspomniałem, projekt europejski związany jest ściśle z USA i porządkiem światowym, jaki są one w stanie zachować. W związku z faktem, że ten porządek upada, projekt europejski doznaje 6-ciu podstawowych ograniczeń/problemów swojego rozwoju, a więc w dłuższej perspektywie również swojej egzystencji, w formie podobnej do obecnej.

  1. Unia nie ma się gdzie rozszerzać (veto Rosji, inna droga Turcji), co zasadniczo wyczerpuje typowe możliwości rozwoju tego projektu w formie „imperium”

  2. Unia powinna się federalizować, ale nie jest w stanie przeprowadzić tego traktatowo, więc robi to metodami, które raczej doprowadzą ją do wewnętrznego konfliktu i być może jej zmniejszenia lub nawet rozpadu.

  3. Unia dąży (jest zmuszona niesterownością organizacji) do niedemokratycznej formy rządów, co podobnie jak w przypadku próby nietraktatowej federalizacji, doprowadzi ją do wewnętrznego konfliktu.

  4. Unia jest coraz bardziej niekonkurencyjna gospodarczo (fiasko agendy Lizbońskiej) w świecie i niezrównoważona gospodarczo wewnątrz wspólnoty, gdyż Niemcy celowo, ale również samoistnie, dominują i eksploatują organizm Unii poprzez najwyższą produktywność i wspólną walutę.

  5. W świetle wycofywania się USA z Europy, projekt europejski jest militarnie praktycznie bezbronny. Wspólne, europejskie siły zbrojne wydają się nierealne ze względu na konflikt celów i konflikt interesów narodowych, a próba przekazania przez USA roli czynnika bezpieczeństwa w Europie Niemcom, dodatkowo czyni to mało realnym i wprowadza napięcie w tej dziedzinie.

  6. Unia umiera demograficznie, a z drugiej strony skończyła się akceptacja narodów dla masowej imigracji. To nierozwiązywalny problem. Żadne państwo, a szczególnie imperium nie ma szans ostać się przy takiej demografii.

Każdy z tych problemów zagraża w dłuższej perspektywie istnieniu Unii, jaką znamy, a już wszystkich sześć problemów, powoduje sytuację niemal nie do rozwiązania. Unia ponadto, nie wydaje się, jakby miała pomysł, wolę i możliwość rozwiązać którykolwiek z nich. Jednym, forsowanym obecnie, wielkim projektem wspólnotowym jest ‘Fit For 55’, który jest de facto:

- metodą nietraktatowej federalizacji i zmiany wewnętrznego układu sił
- próbą nałożenia na świat podatku ekologicznego, w zamian za dostęp do europejskiego rynku i
- próbą uzyskania przewagi w sferze energetyki ekologicznej.

Projekt ten jednak faworyzuje kraje rozwinięte w ramach Unii, obniża konkurencyjność całej gospodarki europejskiej w stosunku do świata, forsuje niemiecki pomysł na utrzymanie swojej dominacji gospodarczej w ramach Unii i wątpliwe jest również, aby FF55 wprowadził jakikolwiek element nowej, trwałej przewagi gospodarczej Unii w stosunku do gigantów światowej gospodarki. Projekt ten zubaża również ludność Unii, a szczególnie resztki jej klasy średniej. Niektórzy to zubożenie ideologicznie akceptują, ale inni nie i jest to kolejny krok do uzyskania momentu, w którym cały powojenny kontrakt społeczny między państwem, a społeczeństwem, w świecie Zachodu, może zostać podważony i doprowadzić do jakiejś formy społecznej rewolucji. Byłby to wtedy problem numer ....siedem.

SCENARIUSZE (NAJWAŻNIEJSZY FRAGMENT TEKSTU):

Historię najbliżej dekady lud dwóch wyznaczy dalsze walenie się opisanego na wstępie porządku świata i tworzenie się nowego. Jego główną osią będzie rywalizacja USA i Chin. USA będą starały się utrzymać jak najdłużej swoją dominację, zaś Chiny będą starały się ją ostatecznie podważyć, co pociągnie potem za sobą efekt domina. Ani USA, ani Chiny nie wykluczają użycia bezpośredniej projekcji siły w celu rozstrzygnięcia tej rywalizacji. Kinetyczny konflikt między USA i Chinami może odbyć się z zasadzie tylko na Zachodnim Pacyfiku. USA skutecznie budują system sojuszy otaczających Chiny (ostatnio z Australią – ANKUS), wyposażając sojuszników w środki, które mogą posłużyć zablokowaniu Chin i doprowadzeniu ich do upadku lub wygrania z nimi konfliktu morskiego na tym obszarze. I tu uwaga: Rosja i jej postawa będzie decydująca dla możliwości pokonania China przez USA. Bez udziału lub przyzwolenia Rosji, Chin nie da się zablokować na morzu, ani pozbawić dostaw niezbędnych surowców lądem. Rosja wyrasta tu na podstawowego gracza o nowy porządek świata, pomimo swoich ograniczonych zasobów. Są więc możliwe generalnie dwa scenariusze:

- Rosja przystaje do USA lub tylko pozostaje neutralna, ale cena za to będzie wysoka lub bardzo wysoka, a elementem tej ceny może być wciągnięcie Rosji do decydowania o Europie, neutralizacja podmiotowości pasa buforowego w Europie Środkowej (między innymi Polski) aż do demilitaryzacji i ograniczeń gospodarczych włącznie.

- Rosja staje się sojusznikiem Chin, a wtedy Polska staje się po prostu (starym zwyczajem) potencjalnym polem bitewnym kolejnej wojny Zachodu z Rosją i Chinami.

Pierwszy scenariusz wydaje się jednak bardziej prawdopodobny, gdyż Rosja nie ma szans na trwały, podmiotowy sojusz z Chinami i to nawet po ich zwycięstwie nad USA, ma za to historycznie akceptowane i sprawdzone narzędzia współpracy z Zachodem, oczywiście zawsze kosztem Polski. Ostatecznie też, w sytuacji rozpadu Rosji, macierzą tego państwa jest styk Europy i Azji, a nie daleki Wschód, którego nie jest w stanie ani zasiedlić, ani obronić (dlatego kiedyś zrezygnowała z Alaski). Pamiętajmy również, że w obu ostatnich Wojnach Światowych Rosja – bez względu na ustrój polityczny – była sojusznikiem USA.

WNIOSKI:
POLSKA POLITYKA ZAGRANICZNA 2021, KRYZYS BIAŁORUSKI

Polityka zagraniczna państwa polskiego wynika obecnie wprost z mentalności, braku szerszej wizji geopolitycznej i znacznej niekompetencji części polskiej elity, która Polską obecnie rządzi. Można ją streścić w określeniu „nadąsanego izolacjonizmu”.

Działania „kryzysotwórcze” Rosji i Białorusi mają zapewne wiele celów, które da się przez te działania zrealizować (np. uznanie reżimu Łukaszenki, faktyczne uruchomienie NordStream2, uderzenie na Ukrainę lub wreszcie trwałe rozmieszczenie wojsk rosyjskich na Białorusi) lub celów, których realizację da się przygotować poprzez kryzys imigracyjny na polskiej granicy.

W świetle poprzednich rozważań jednak, celem tym z pewnością jest pogłębienie podmiotowości Państwa Polskiego i szerzej, całej strefy buforowej między Rosją, a Niemcami. Białoruś i ukryta za nią Rosja, doprowadzają w ten sposób do kryzysu, który ewidentnie dotyczy Polski i krajów bałtyckich, ale rozwiązanie tego kryzysu nastąpi między Niemcami, a Rosją, z pominięciem państw, których ten kryzys dotyczy. Ma to utrwalić podmiotową pozycję np. Polski, opinię kraju kłopotliwego, nie posiadającego realnych sojuszników i zagrażającego pokojowi i szerokiemu porozumieniu w Europie – ergo: Europy z Rosją. Rosja zaś chce w ten sposób na trwałe zająć pozycję współdecydenta o europejskich sprawach, bez której żaden większy europejski projekt się nie wydarzy. Inna sprawa, że byłby to powrót do roli, jaką Rosja miała w Europie przez ostatnich 250 lat (z pominięciem dwudziestolecia międzywojennego i ostatnich 30-stu lat), ale zawsze, gdy taką rolę miała, na mapie Europy nie było Polski. Dlatego też ewentualny sojusz Rosji z USA przeciw Chinom może zawierać poświęcenie Europy Środkowej, a obecny kryzys przygotowuje ten scenariusz. Z ostatniej chwili: Kanclerz Niemiec rozmawiała telefonicznie o sytuacji na polskiej granicy z prezydentem Rosji. Bez komentarza.

HASŁA KOŃCOWE:
Z perspektywy regionu europejskiego istnieją trzy możliwości geostrategiczne:

  1. Polska może być z Rosją przeciwko Niemcom

  2. Polska może być z Niemcami przeciwko Rosji

    I uwaga: To, że nie wystąpi jedna z tych dwóch możliwości nie powoduje, że Polska nie jest ani z Rosją, ani z Niemcami, tylko że realizowana jest wtedy w praktyce możliwość:

  3. Rosja i Niemcy są przeciwko Polsce

...co doprowadza do jakiejś formy ograniczenia lub likwidacji państwa polskiego.

Polska teoretycznie wybrała bycie z Niemcami i to w bardzo korzystnej formie, gdy Niemcy ciągle obudowane są Unią i wydaje się to jedynym racjonalnym wyborem geostrategicznym

page5image5145920 page5image5147840

dla Polski. Jednak, aby ten scenariusz dał długofalowy sukces, Polska musi być znacznie bardziej zakotwiczona w Niemczech, powinna mieć z Niemcami bardzo dobre i silne relacje, ale powinna mieć również poprawne relacje z Rosją, mieć realne wpływy w strefie postsowieckiej oraz oczywiście realną siłę militarną. Dwa pierwsze postulaty, pod obecnym przywództwem, wydają się niemożliwe do realizacji, a o trzecim na razie się tylko mówi...

Ustroń, 11.11.2021


Kategorie: _blog, polityka


Słowa kluczowe: olek, sdp, polityka, polska


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
6 października 2021 (środa), 13:09:09

Czas zmian: jesień 2019 - jesień 2021

Co się zmieniło od jesieni 2019, czyli przez dwa lata?

#1. Rządzący w krajach zachodu uwolnili się z pozostałości demokratycznych ograniczeń i rządzą jak chcą mając gdzieś opinię znaczącej części obywateli. Chcieli tego, tak zazdrościli Putinowi, tak zachwyceni byli rządami w Chinach i wygląda na to, że już to mają, choć jakiś opór gdzieś się jeszcze pojawia.

#2. Powszechna głupota objawiła się poprzez powszechną wiarę w rzeczy nieracjonalne, słabo uargumentowane, ale powszechnie powtarzane przez silne media.

#3. Pojawił się powszechny strach przed śmiercią, cierpieniem czy tylko pogorszeniem statutu życia. Mało kto godzi się z tym, że umrze, mało kto planuje swoje życie do śmierci, a jeszcze mniej myśli o tym co po śmierci.

#4. Ekonomia trzeszczy bo jeżeli wierzyć w te liczby opisujące budżety państw to wszystko może się w każdej chwili rozwalić, gdy okaże się, że to co nazywamy pieniądzem nie ma żadnej wartości. Ale póki co niektórzy z rządzących próbują tym jeszcze sterować.

#5. Zapanowała powszechna zgodna na grzebanie w ludzkim DNA, i to nawet nie gdzieś tam w laboratoriach tylko tak na masową skalę, na wszystkich lub prawie wszystkich, zapanowała zgoda na transhumanizm, który zaczął być praktykowany poprzez masowe szczypanie się preparatami.

#6. Coś z pieniędzmi - …. ale to jeszcze nie jest aż tak widoczne, bo póki co zmienił się tylko na wygodniejszy system prowadzenia rozliczeń. Zamiast używania gotówki, lub zastępujących ją symboli przenoszących wartość (np. banknoty) każdy mieszkaniec zachodu, a wschodu pewnie też ma już w konto w banku, który honoruje jest rozliczenia gdy tylko ten się wiarygodnie zautoryzuje u sprzedawcy a sposobiem autoryzacji jest jakaś coraz bardziej biomedyczna elektronika.

#7. …. lista jest otwarta, będę korygował, będę dopisywał...


Kategorie: _blog, obserwartor, polityka


Słowa kluczowe: zmiany, ekonomia, polityka, pandemia, demokracja


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
28 września 2021 (wtorek), 16:11:11

Sytuacja strategiczna Polski - wg Olka

Tak sobie to publikuje, bo ważne to jest. Olek napisał to w Wordzie, jest to w załączniku. No i ważna jest data - koniec lata 2021.

 

 

SYTUACJA STRATEGICZNA POLSKI

Olek M. (SDP),  późne lato 2021

Według rosyjskich strategów Polska jest w pełni zależna od „układu amerykańskiego” i jest niezdolna do samodzielnego działania. Dalekosiężnie, Polska ma dla nich nie stanowić żadnego ośrodka decyzyjnego lub nawet rozpłynąć się w innych strukturach.

Wielkim sukcesem Polski, w ostatnich trzydziestu latach, było wejście w struktur NATO i EU, co dało Polsce nieznane w przeszłości korzyści modernizacyjne (w większości już skonsumowane) i stan wysokiego bezpieczeństwa narodowego, lecz równocześnie spowodowało uśpienie lub nawet zanik myślenia strategicznego elit politycznych i decyzyjnych w Polsce.

Wydaje się, że symbolicznie:

- połowa elit politycznych i połowa społeczeństwa polskiego wyznaje nieśmiertelność i prymat pełnej niepodległości Państwa Polskiego i opiera utrzymanie tego stanu na bezkrytycznym zakotwiczeniu w Stanach Zjednoczonych, jako gwaranta tej idei (OPCJA ATLANTYCKA)

- druga połowa elit politycznych i druga połowa społeczeństwa akceptuje stopniowe rezygnowanie Polski z suwerenności Państwowej w zamian za dalszą modernizację i zapewnienie bezpieczeństwa narodowego (OPCJA EUROPEJSKA)

Wydaje się też, że obie opcje, w swojej czystej postaci nie zapewnią Polsce ani dalszej modernizacji, ani bezpieczeństwa.

  1. OPCJA ATLANTYCKA – Z powodów oczywistych, opcja ta ma niewielki potencjał modernizacyjny, a w dziedzinie zapewnienia Polsce bezpieczeństwa zaczyna być praktycznie nieaktualna, a jej nieaktualność będzie narastać w czasie, z możliwością jej raptownej zapaści, w przypadku zdarzeń, które skokowo obniżą Amerykańską wiarygodność, w światowym układzie sił.
  2. OPCJA EUROPEJSKA – Obecnie zapewnia ciągle znaczne możliwości modernizacyjne, ale nie posiada praktycznie żadnej siły sprawczej w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego. Ponadto w przypadku opcji europejskiej istnieją dwa scenariusze, przy czym oba są dla Polski niebezpieczne:

2.1. Scenariusz pierwszy – EU przekształca się w federację i buduje realny ośrodek mocarstwowej siły (ze stricte europejską armią, włącznie) - W tym scenariuszu, są znowu dwie opcje:

2.1.1. opcja pierwsza to pozostanie Polski poza tym tworem, co grozi jej marginalizacją lub unicestwieniem.

2.1.2. w opcji drugiej zaś Polska staje się częścią Federalnej Europy, ale zostaje w niej ustawiona znacznie poniżej swojego realnego potencjału i zmuszana jest do akceptowania dyktatu ekonomicznego i obcych wzorców społecznych, co w zestawieniu z unikalnymi aspiracjami narodu Polskiego, doprowadzi do konfliktu z centralą Federacji i destrukcyjny rozwód, co doprowadzi do sytuacji z poprzedniego punktu.

  • Scenariusz drugi – Rozpad obecnej UE – Spowoduje osłabienie impulsu modernizacyjnego dla Polski i całkowitą utratę bezpieczeństwa narodowego w chaosie Europy po-unijnej .

 

WNIOSKI:

Po krótkim, najlepszym w swoich dziejach okresie, Polska znajduje obecnie w zwrotnym punkcie swojej historii. Zabory, okupacja i komunizm nie odebrały narodowi Polskiemu pamięci swojej historycznej potęgi, ani aspiracji narodowych, przerwały za to, na okres całej nowoczesnej historii Europu, budowanie i utrzymywanie kultury strategicznej, a przede wszystkim kilkukrotnie fizycznie wyeliminowały polskie elity. Od roku 1990, Polska zyskała 30 lat modernizacji i straciła 30 lat budowania kultury strategicznej, własnych i niezależnych wpływów i realnych narzędzi do balansowania swojego otoczenia w wielobiegunowym świecie.

Szybka zmiana myślenia elit i w związku z tym szybkie nadrobienie straconego czasu, wydają się niemożliwe. Każdy z powyższych scenariuszy, co prawda w różnym stopniu, daje Polsce dalsze postępy modernizacyjne, ale każdy z nich niesie zagrożenie, z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i sprawczości Polski, stosownej do jej potencjału i aspiracji Polaków.

Dlatego potrzebna jest natychmiastowa i absolutnie nieprzeciętna mobilizacja polskich elit politycznych w celu wypracowania nowej strategii dla państwa polskiego, która będzie realizowana długofalowo i ponad podziałami wewnętrznymi.

Niezbędne jest wytyczenie nowej, wielokierunkowej strategii dla Polski oraz głębokie zmiany w strukturach państwa, materiale urzędniczym, w służbach wywiadowczych i w dyplomacji, które dopiero wynikowo pozwolą na zbudowanie adekwatnych do nowej strategii, sił odporności państwa, jak i sił projektujących siłę państwa na zewnątrz, czyli zupełnie nowego typu polskich sił zbrojnych, znacznie różnych i znacznie mocniejszych, niż dzisiejsze.

Podsumowując, sytuacja jest przełomowa i groźna, gdyż możemy nie tylko tracić pęd modernizacyjny, który zapchnie nas na margines, możemy nie tylko utracić narodowe bezpieczeństwo, ale możemy – pozornie zachowując w jakimś stopniu dwa poprzednie – na tyle stracić sprawczość Polski i rozminąć się z potencjałem i aspiracjami narodu, że to ten element doprowadzi do samo-destrukcyjnych zachowań Polaków i utraty dotychczasowych osiągnięć lub nawet, w skrajnym przypadku, zagrożenia polskiej państwowości.

 

Do roboty!

 

 


Kategorie: _blog, polityka


Słowa kluczowe: polska, strategia, polityka, ue, unia europejska, nato, Olek, sdp, s.d.p.


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 września 2021 (piątek), 20:09:09

Koniec z lewactwem

Od dziś będę się starał nie używać słowa lewactwo. Dlaczego? Używam go jako wytrych a mało kto rozumie co znaczy, i jak mi to wczoraj wykazała A. jest trudno definiowalne.

Zamiast tego, spróbuje dookreślić:

  • postawa konserwatywna, czasem zwana prawidową - bierze się z założenia, że dobrze to już było. Może dobrze to było w starożytności (tu wskazuje się na Rzym gdy jeszcze był republiką), na pewno dobrze to było w raju, jak go Pan Bóg stworzył, no a od tamtych czasów jest coraz gorzej, i gorzej, więc to co powinniśmy robić (i co jest istotą konserwatyzmu) to zachowywać i nie psuś. To nie przeszkadza robić odkryć, badać, tworzyć ale stare zasady były lepsze niż eksperymenty, które z reguły kończą się czegoś popsuciem.
  • postawa postępowa (i tu klei się, choć nie powinno się tego robić, określenie „lewicowa”) wychodzi z ewolucyjnego założenia, że wszystko się rozwija, od niebytu ku … - no właśnie do końca nie wiadomo, bo mało kto używa pojęcia doskonałości, ale ku lepszemu, bardziej skomplikowanemu, pełniejszemu, szczęśliwszemu. Problemy owszem są, ale ludzkość musi je pokonywać (samozbawienie) poprzed doskonaleni się, wdrażanie nowych idei, technologii a ostatnio to nawet próbę udoskonalenia własnych ciał (transhumanizm).
  • lewactwo które opisywałem jako dawanie sobie prawa do ingerowania w życie innych ludzi jest pojęciem słabym, bo każdy kierunek polityczny ingeruje w życie innych ludzi. Dlaczego tak? po prostu polityka to wpływanie na losy innych ludzi, więc niezależnie od postawy polityka polityk chce w życie innych zaingerować. Ale lewactwo bardzie! Czy tak? Raczej tak, bo lewactwo nie waha się zaingerować w wolność i własność podczas gdy konserwatyzm uważa te dwie wartości jako przyrodzone i jeżeli je narusza to stara się czynic to roztropnie.

No dobrze. To od dziś postępowość i konserwatyzm. Koniec z lewactwem.


Kategorie: _blog, polityka


Słowa kluczowe: lewactwo, konserwatyzm, postępowość, rozwój, polityka


Komentarze: (1)

wojtek, September 11, 2021 07:26 Skomentuj komentarz


Rafał P. na FB:

Ja muszę zaprotestować. Lewactwo to nie jest postępowość!!! To jest kierunek dokładnie odwrotny! Sam czasem nazywam postawy lewackie postępowymi, ale robię to z przymróżeniem oka. Nie przyszło by mi do głowy że ktoś może to potraktować powaźnie.

Postępowość kojarzy mi się z popychaniem świata do przodu, wymyślaniem nowych rzeczy. Niezbędne do tego są takie wartości jak wolność, własność, sprawiedliwość, odpowiedzalność, sumienność, pracowitość, moralność itp. Im więcej takich cech mamy, tym popychanie świata do przodu idzie sprawniej. Może jest coś nie tak z moim wyczuciem, ale wydaje mi się, że kierunek lewicowy jest dokładnie odwrotny. Nie jest nastawiony na rozwijanie świata, tylko zwijanie. (Jak się chwilowo nie da zwinąć, to przynajmniej "zero growth"). Nie postęp tylko cofanie. Nie budujmy nowych samolotów, opodatkujmy te co już są, to może ludzie przestaną nimi latać. Nie budujmy nowych aut, powiększmy strefy płatnego parkowania. Cofnijmy się trochę to w tym temacie a to w tamtym. Komuniści czasem żeby uzasadnić swoje pomysły odwoływali się właśnie do "wspólnoty plemiennej". Mówili że kiedyś to było dobrze jak była taka wspólnota. Ale potem ktoś wymyślił własność, ktoś inny wolność i świat ruszył z miejsca i teraz musimy jakioś do tego wrócić.

Z kolei konserwatyzm jest postępowy. W takim sensie że posuwa świat do przodu. I nie mówi że kiedyś było lepiej, tylko że kiedyś było gorzej, ale dzięki temu że choć było gorzej, (bo nie było aut, samolotów, internetu, laptopów), to wartości były dobre i dzięki tym wartościom zmieniliśmy świat gorszy w lepszy. Dlatego trzeba trzymać się tych samych wartości, bo skoro one działają, to z ich pomocą zmienimy ten świat jaki teraz mamy, w jeszcze lepszy.

Skomentuj notkę
14 kwietnia 2021 (środa), 13:06:06

Ambasador, Sławomir Mrożek

Zachowuję, bo warto.

PDF ze skanem z wydania - szukam tego w tekście ale w sieci nie widzę.

SuperCytaty:

Ludźmi rządzą namiętności, więc żeby rządzić ludźmi należy rządzić ich namiętnościami. Ponieważ namiętnościami najsilniejszymi są strach i nienawiść więc tylko taki taki rząd, który sprawia że obywatele boją się i nienawidzą jest rządem najbardziej demokratycznym. (…)

Co się tyczy strachu: pożyteczne jest kiedy obywatele boją się własnego rządu, ale nienawiść należy kierować na zzewnątrz. Potrzebne nam jest jakiś inny naród, jakieś inne państwo, żeby nasz naród mógł go nienawidzieć pod przewodnictwem naszego państwa.

(Sławomir Mrożek, Ambasador)

Mrozek Slawomir - AMBASADOR.PDF

Teatr Telewizji, Zapasiewicz i Kowalewski

 Teatr Polskiego Radia, Holoubek


Kategorie: _blog, polityka


Słowa kluczowe: znaki czasu, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
26 stycznia 2021 (wtorek), 22:19:19

Obozy odosobnienia

Nie oglądam telewizji bo to szkodzi, ale dziś zobaczyłem jakieś wiadomości w jakiejś telewizji, nie do końca wiem jakiej ale powiedzieli, że "osoby, które łamią obostrzenia trafią do specjalnych obozów odosobnienia" i tylko nie dosłyszałem czy w Polsce czy w Niemczech, a może w Holandii, bo tam jakieś protesty.

Powtórzę:

Osoby, które łamią obostrzenia
trafią do specjalnych obozów odosobnienia
.

Kategorie: _blog, obserwartor, polityka / obserwator


Słowa kluczowe: pandemia, polityka, obozy odosobnienia, internowanie


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 września 2020 (sobota), 00:00:00

Noszenie maseczki

5 września 2020, Główny Inspektor Sanitarny (Jarosław Pinkas) w wywiadzie dla Radia ZET tłumaczy że "noszenie maseczki może i nie w pełni zatrzymuje patogeny ale trzeba ja nosić żeby nie zapominać ze jest pandemia"

Powtórzę:

Noszenie maseczki może i nie w pełni zatrzymuje patogeny
ale trzeba ja nosić żeby nie zapominać ze jest pandemia.

Kategorie: _blog, obserwartor, polityka / obserwator


Słowa kluczowe: pandemia, polityka, maseczka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 lipca 2020 (czwartek), 14:06:06

Wielkie święto demokracji


Piłat kierował się sondażami

 

Wielki Piątek to wielkie święto demokracji.

"Uwolnij nam Barabasza" wołał tłum do Piłata, który nie kumając o co tu chodzi pomyślał, że fajnie by było rządzić sprawiedliwie i uwolnić Jezusa. 

"Uwolnij nam Barabasza" wołał tłum zmanipulowany przez elity, przez kastę kapłanów, wpływowych faryzeuszy i saduceuszy z kręgów sanhedrynu (wysokiej rady).

Czy dziś coś się zmieniło? Tak. Media mają większy (bo globalny) wpływ, a od czasów rewolucji manipulację tłumami badają psychologowie i socjologowie a obserwacje wdrażają. Widać to dziś (dopisek z maja '21) gdy od roku manipuluje się strachem.

wielkie swieto demokracji


Kategorie: kawał, polityka, _blog


Słowa kluczowe: Wielkie święto demokracji, demokracja, polityka, wielkanoc, barabasz, piłat, ukrzyżowanie


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
13 grudnia 2019 (piątek), 20:12:12

Królestwo Boże a królestwa (systemy) ludzkie

Znowu wspominając Nimroda, zastanawiając się nad korporacjami, królestwami, systemami, demokracją i republiką sięgam do wypowiedzi Jezusa na temat dwóch różnych systemów.

  • Królestwo Boże - czym się cechuje?
  • Królestwa ludzkie - pierwsze zbudował Nimrod budując wieże Babel (Babilon).

Na początek wypowiedzi Jezusa u Mateusza i Marka.


U Mateusza:

Mt 20:20-28 tpnt (20) Wtedy zbliżyła się do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami, oddając Mu pokłon i prosząc Go o coś. (21) A On jej powiedział: Co chcesz? Mówi do Niego: Powiedz, aby ci dwaj moi synowie zasiedli, jeden z Twojej prawej strony, a drugi z lewej strony w Królestwie Twoim. (22) Ale Jezus w odpowiedzi, rzekł: Nie wiecie, o co prosicie; czy możecie pić kielich, który ja mam pić? I chrztem, którym ja jestem chrzczony, być ochrzczeni? Powiedzieli do Niego: Możemy. (23) I powiedział im: Kielich mój istotnie wypijecie, i chrztem, którym ja jestem chrzczony, będziecie ochrzczeni; ale zasiąść z prawej mojej strony i z lewej mojej strony, nie moja to rzecz dać wam, ale dano to tym, którym jest to przygotowane przez Ojca mojego. (24) A gdy to usłyszało pozostałych dziesięciu, oburzyli się na dwóch braci. (25) Ale Jezus przywołał ich i powiedział: Wiecie, że przywódcy narodów panują nad nimi, a wielcy dają odczuć swoją władzę nad nimi. (26) Lecz nie tak będzie u was; ale jeśli ktoś chciałby stać się wielkim wśród was, niech jest waszym sługą. (27) A jeśli ktoś wśród was chciałby być pierwszym, niech jest waszym niewolnikiem. (28) Podobnie Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, ale aby służyć, i aby dał życie swoje na okup za wielu.

I paralela u Marka:

Mk 10:35-45 tpnt (35) I podeszli do Niego Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, mówiąc: Nauczycielu! Chcemy, abyś uczynił nam to, o co byśmy Cię poprosili. (36) A On powiedział im: Co chcecie, abym wam uczynił? (37) A oni powiedzieli Mu: Daj nam, abyśmy siedzieli w chwale Twojej jeden po Twojej prawej stronie, a drugi po Twojej lewej stronie. (38) A Jezus powiedział im: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który ja piję, i chrztem, którym ja jestem chrzczony, być ochrzczeni? (39) A oni powiedzieli Mu: Możemy. A Jezus powiedział im: Istotnie, kielich, który ja piję, wypijecie, i chrztem, którym ja jestem chrzczony, zostaniecie ochrzczeni; (40) Lecz nie moją sprawą jest dać wam usiąść po mojej prawej stronie i po mojej lewej stronie; lecz będzie to dane tym, dla których jest to przygotowane. (41) A gdy usłyszało to dziesięciu, zaczęli się oburzać na Jakuba i na Jana. (42) Ale Jezus przywołał ich do siebie, mówiąc im: Wiecie, że ci, którym wydaje się, że przewodzą narodom, panują nad nimi, a wielcy wśród nich okazują swą władzę. (43) Nie tak będzie między wami; ale jeśli ktoś chciałby stać się wielkim między wami, będzie waszym sługą; (44) A ktokolwiek z was chciałby być pierwszy, będzie niewolnikiem wszystkich. (45) Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, ale aby służył, i aby dał życie swoje na okup za wielu.


 

Analizuję tu kluczowy kawałem Marka:

(Mk 10:42) Ale Jezus przywołał ich do siebie, mówiąc im: Wiecie, że ci, którym wydaje się, że przewodzą (αρχειν) narodom (εθνων), panują (κατακυριευουσιν) nad nimi, a wielcy (μεγαλοι) wśród nich okazują swą władzę (κατεξουσιαζουσιν).

(43) Nie tak będzie między wami; ale jeśli ktoś chciałby stać się wielkim (μεγας) między wami, będzie waszym sługą (διακονος) (44) a ktokolwiek z was chciałby być pierwszy (πρωτος), będzie niewolnikiem (δουλος) wszystkich.

(45) Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono (zostać obsłużony - διακονηθηναι), ale aby służył (usłużył - διακονησαι), i aby dał życie swoje na okup za wielu.

I paralela u Mateusza:

(Mt 20:25) Ale Jezus przywołał ich i powiedział: Wiecie, że przywódcy narodów panują nad nimi, a wielcy dają odczuć swoją władzę nad nimi. (26) Lecz nie tak będzie u was; ale jeśli ktoś chciałby stać się wielkim wśród was, niech jest waszym sługą. (27) A jeśli ktoś wśród was chciałby być pierwszym, niech jest waszym niewolnikiem. (28) Podobnie Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, ale aby służyć, i aby dał życie swoje na okup za wielu.

Obserwacja:

  • Cechy systemów ludzkich w w.42:
    • są ludzie, którym wydaje się, że przewodzą narodom (εθνων)
    • ludzie ci panują (κατακυριευουσιν) nad narodami
    • wielcy (μεγαλοι) wśród narodów okazują swoją władzę (κατεξουσιαζουσιν)
  • Cechy Królestwa Bożego w .43n:
    • między uczniami ma być inaczej. Jak?
    • kto chce być wielki (μεγας) będzie sługą (διακονος)
    • pierwszy (πρωτος) będzie niewolnikiem (δουλος) wszystkich
  • Uzasadnienie w.45:
    • Syn Człowieczy nie przyszedł aby mu służono ale aby służył i ...
    • aby oddał życie swoje na okup za wielu.

Systemy świata:

Najpierw o Flawiusz Nimrodze:

Stopniowo zaprowadził w państwie ustrój despotyczny; sądził bowiem, że jedynym sposobem oderwania ludzi od bojaźni Bożej jest całkowite uzależnienie ich życia i pomyślności od potęgi władcy
(Dawne dzieje Izraela, rozdział IV oraz Targumy)

Obserwowane słowa:

  • despota
  • uzależnienie
  • potęga
  • władca

Inne obserwacje i wnioski:

  • Z Gen 2 wiemy, że Bóg powołał człowieka aby panował nad ziemią, ale nie nad innymi ludźmi. Z Tory dowiadujemy, się, że panowanie człowieka nad człowiekiem nie podoba się Bogu, choć przypadki takie miały miejsce w historii, nawet w historii ludu Bożego.
  • Pierwsze królestwo to królestwo Nimroda (napisałem o nim inną notkę) - on to "zaprowadził ustrój despotyczny w którym obecne jest całkowite uzależnienie życia i pomyślności człowieka od potęgi władcy".
  • Polecam wykład Fabiana - TP S01E08 - Babel: Zwodnicza Filozofia Antykościoła - https://www.youtube.com/watch?v=vgVN0tZIkW8 

 


Zabawa greką:

  • μεγαλοι - wielcy - a_ Nom Pl m - Przymiotnik Mianownik Liczba mnoga Rodzaj męski
  • μεγας - wielki - a_ Nom Sg m - Przymiotnik Mianownik Liczba pojedyncza Rodzaj męski

Kategorie: _blog, biblia, polityka


Słowa kluczowe: królestwo, biblia, korporacja, polityka, mk10, mt20, nimrod


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 lipca 2019 (wtorek), 13:49:49

Polityka i Arystoteles

- A taki np. Arystoteles, to - wyobraź Pan sobie - uważał, że najwyższą formą miłości jest polityka. Polityka, czyli świadome wpływanie na życie ludzi dla dobra wspólnego, czyli również ich szczęścia czy też dobra.
- Arystoteles? Kto? No i kiedy to było? Pewnie w chuj dawno temu, więc kogo to dziś obchodzi. Spadaj!


Kategorie: _blog, dialogi na cztery nogi


Słowa kluczowe: arystoteles, polityka, dobro, szczęście


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 marca 2019 (wtorek), 11:58:58

Automatyczne więzienia

Usłyszałem właśnie, że w Chinach opracowano technologię więzień całkowicie bez strażników. Fakt, że klawisze to najdroższy i najmneij pewny element systemu penitencjarnego - więc eliminacja tegoż jest słuszna, nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia (wstawka: w USA więziennictwo sprywatyzowano - prywatne więzienia są tańsze niż państwowe). Więzienie bez strażników - świetny pomysł.

Jako inżynier próbuję sobie wyobrazić takie więzienie i łatwo mi to przychodzi, bo sensory, sterowniki, rozpoznawanie obrazu, kładki, kraty i przejścia, sterowanie przepływem płynów, cieczy, przepychanie masy miękkiej i twardej, a nawet sypkiej - wszystko to jest inżyniersko łatwe do opanowania. Należy tylko to spiąć w jeden system i oprogramować. Pod takie więzienie podjeżdza furgon, wysadza więźniów a dalej zajmują się nimi nawet nie roboty tylko co? No właśnie - co? Automatyczne więzienie. Bez klawiszy, czyli bez strażników a konkretnie bez Jurka Sadysty, Zenka Zezowatego, Marka Ciamajdy czyli bez człowieka. Więzienie, w który bez problemu można zrealizować najgorszą karę, czyli pełną izolację więźnia, bo przecież to, że więzień nie widzi współwięźnia jest do zrobienia wszędzie, ale że nie widzi strażnika już nie. Pełna samotność więźnia to coś, czego dziś więźniowie nie potrafią sobie wyobrazić, nawet nie potrafią tego opisać pisarze od Sci-Fi (chyba były jakieś próby - nie pamiętam).

Przypuszczam, że niedługo będzie to hit eksportowy Chin, bo przecież w produkcji wszystkiego to oni są dobrzy, a wielu przywódców wielu państw marzy o czymś takim.

Zachwyconych chińską technologią przypominam, że Chiny to państwo komunistyczne, państwo które stale łamie wolność swoich obywateli, ot, choćby przez połączenie uruchomionego już Systemu Oceny Obywatela z systemem przydzielania wakacyjnych kredytów bankowych i systemy wydawania pozwoleń na posiadanie kota.

Lenin mówił, że "socjalizm to władza rad i elektryfikacja" i coś w tym jest a my mamy już Konwencję Stambulską, w której jasno zapisano, że "specjalne środku stosowane w celu wykorzeniania dyskryminacji nie są dyskryminacją".


Kategorie: _blog, polityka


Słowa kluczowe: chiny, polityka, więzienia, komunizm


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
13 grudnia 2018 (czwartek), 13:22:22

Znaki czasu

Moje dzienne notatki:

2018-12-11, dziś, świat… - dane do dramatu
 
  • Amerykanie aresztowali wiceszefowa Huawey’a - poważna sprawa.
  • Amerykanie dają 30 (albo 60) dni na rozpoczęcie przestrzegania umów handlowych inaczej wojna celna na ostro.
 
  • We Francji kipi i to ostro. Pałowania i podpalania.
  • A w Strazburgu strzelanina na bożonarodzeniowym jarmarku.
  • Chińczyk Ho zmienił DNA dwóch dziewczynek - jest o tym w gazecie Nature. To musiało się stać, więc się stało.
  • Niemcy chcą mieć, albo i już mają dostęp do broni atomowej od Francji - o to chodzi w armii europejskiej.
 
  • W związku z dynamicznym rozwojem chrześcijaństwa w Chinach rządzący przetłumaczą (a może napiszą) Biblię uwzględniając buddyjska i konfucjańską, specyficzną dla Chin tradycje.
 
  • A u mnie bardzo gruba kreska.
 
 
 Dzieje się!

Kategorie: obserwartor, _blog, polityka, ue


Słowa kluczowe: znaki czasu, zmiany na ziemi, polityka, unia


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
11 marca 2018 (niedziela), 19:46:46

Doktryna Gierasimowa

Odnotowuję, że coś takiego jest, i jest o tym już coś wiadomo. Istnienie tej doktryny wyjaśnia wiele rzeczy nie tylko w Polsce. Odnotuję sobie tu artykuł z serwisu jagiellonia

Ukryta wojna przeciwko Zachodowi. Doktryna generała Gierasimowa

http://jagiellonia.org/ukryta-wojna-doktryna-generala-gierasimowa/

„Generał w swej małej publikacji „Siła nauki jest w przewidywaniu” przedstawił nową wojskową doktrynę, która bardziej jest podobna do manipulacji społeczeństwem wroga, niż do wojny prosto w czoło”, pisze ekspert ds. polityki międzynarodowej Molly McKew w artykule dla Politico.

„Właściwie, „reguły wojny” bardzo się zmieniły, – pisze rosyjski generał, – wzrosła rola nie wojskowych sposobów osiągnięcia celów politycznych i strategicznych, które w wielu przypadkach, pod względem ich skuteczności, znacznie przewyższają potęgę broni…wszystko to uzupełnia się środkami wojskowymi o ukrytym charakterze”.

Celem konfrontacji, według Gierasimowa, jest osiągnięcie środowiska stałego niepokoju i konfliktów wewnątrz wrogiego kraju.

Podczas protestów 2014 roku na Ukrainie, Kreml wspierał ekstremistów po obu stronach – siły prorosyjskie, zarówno jak i ukraińskich ultranacjonalistów, aby podsycić konflikt przed bezprawną aneksją Krymu i wojną na wschodzie Ukrainy. Na dodatek wojna informacyjna na dużą skalę i niejednoznaczne środowisko – w którym nikt nie jest przekonany o motywacji drugiego i nikt nie jest bohaterem – właśnie tam Kreml może łatwo kontrolować. Jest to doktryna Gierasimowa w działaniu. […]

Podejście to jest partyzanckie, z zaangażowaniem hackerów, mediów, biznesmenów, wycieku informacji, fałszywych wiadomości oraz z wykorzystaniem zarówno zwykłych, jak i asymetrycznych środków, – podkreśla badaczka Molly McKew, – dzięki Internetowi i mediom społecznościowym, stały się możliwe działania wpływu psychologicznego, o których radzieccy agenci mogli tylko marzyć. Doktryna Gierasimowa rozbudowuje te nowe narzędzia i traktuje nie wojskowe taktyki nie tylko jak środki pomocnicze, lecz także jako najlepszy sposób na zwycięstwo. Taka taktyka jest prawdziwą wojnąMolly McKewEkspert w dziedzinie wojny informacyjnej. Konsultant ds. Polityki Zagranicznej i Strategii.

Molly McKew wzywa do aktywnego i sprecyzowanego przeciwstawiania się zagrożeniu, wzmocnienia obrony i opracowania odpowiednich działań.


Kategorie: polityka, _blog, obserwartor


Słowa kluczowe: Doktryna Gierasimowa, wojna, polityka, Polska-Rosja, Rosja-USA, Putin


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
27 września 2017 (środa), 17:12:12

Zmiany w Watykanie

Najpierw wiadomość: 

Reorganizacja Papieskiego Instytutu dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną

Synod Biskupów o Rodzinie

Radio Watykańskiej, 19/09/2017 11:54

Ojciec Święty zreorganizował Papieski Instytut Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną. Ogłoszonym dziś Motu proprio Summa familiae Franciszek zmienia jego status prawny i nazwę. Odtąd będzie to Papieski Instytut Teologiczny Jana Pawła II dla Nauk o Małżeństwie i Rodzinie.

Papież uzasadnia tę decyzję tym, co wydarzyło się w Kościele dzięki dwóm synodom o rodzinie i posynodalnej adhortacji Amoris laetitia. Na nowo zdano sobie bowiem sprawę z Ewangelii rodziny oraz z nowych wyzwań duszpasterskich, na które wspólnota chrześcijańska musi odpowiedzieć. „Zmiany antropologiczno-kulturowe wywierają dziś wpływ na wszystkie aspekty życia i wymagają podejścia analitycznego i zróżnicowanego. Dlatego też nie wolno nam się ograniczyć do praktyk duszpasterskich, które odzwierciedlają formy i wzorce z przeszłości” – napisał Ojciec Święty.

Nowy instytut nadal będzie związany z Papieskim Uniwersytetem Laterańskim. Ze względu na swój papieski charakter ma on być punktem odniesienia dla całego Kościoła powszechnego.

kb/ rv

A teraz komentarz:

Myślę, że wspomniane w artykule "formy i wzorce z przeszłości" to eufemizm oznaczający nauki Pana Jezusa spisane przez Jego apostołów i proroków i dostępne dla nas w Piśmie Świętym zwanym Biblią. Jak sugeruje papież kościół rzymski nie będzie się do nich ograniczał i zmieni nieco rozumienie takich pojęć jak małżeństwo, rodzina, intymna bliskość a pewnie niedługo i życie, bo przecież ważniejsza od życia jest jakość życia, więc eutanazja jak najbardziej jest OK.

Moim znajomym, którzy wierzą w Pana Jezusa a jednocześnie trwają przy rzymskim katolicyzmie polecam wczytanie się w słowa Apostoła Pawła na taką okazję (do Koryntian - wiadomo, problemy) specjalnie napisanych:

Nie sprzęgajcie się z niewierzącymi do jednego jarzma. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakież jest współuczestnictwo Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego - według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.
Przeto wyjdźcie spomiędzy nich i odłączcie się od nich, mówi Pan, i nie tykajcie tego, co nieczyste, a Ja was przyjmę i będę wam Ojcem, a wy będziecie moimi synami i córkami - mówi Pan wszechmogący.
Mając zatem takie obietnice, ukochani, usuńmy każdą plamę ciała oraz ducha, i pełni szacunku dla Boga, doskonalmy się w poświęceniu.
(2 Kor 6:14-7:1)

Co mówi Pan Bóg? "Wyjdźcie spośród nich i odłączcie się od nich a Ja was przyjmę i będę wam Ojcem". Czy wolicie Boga za Ojca czy też wystarczy Wam "ojciec święty" w Watykanie?


Kategorie: katolicyzm, ewangelia, _blog, znak czasów


Słowa kluczowe: franciszek, papież, Papieskie Instytut dla Studiów, zboczenie, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
24 maja 2017 (środa), 10:53:53

Przemówienie Orbana

To przemówienie jest ważne i choć pochodzi z przed roku wrzucam je dziś, bo kilka dni temu zwodziciel bp. Pieronek przemówił.

Dziś w Europie nie można mówić prawdy

Viktor Orban, premier Węgier, marzec 2016

Bądź pozdrowiona węgierska wolność, w dniu twych urodzin!

Panie i Panowie! Rodacy! Węgrzy na całym świecie!

Z uszytą przez żonę kokardą na swoim sercu, z tomikiem poezji w kieszeni, z myślami o strasznych wrażeniach z rewolucji w głowie witał Sándor Petőfi 15 marca w swoim dzienniku. „Bądź pozdrowiona węgierska wolność, w dniu twych urodzin!” Dziś po 168 latach z radością i wiosennym optymizmem, z wielkimy nadziejami i podniesioną duszą świętujemy w całym Basenie Karpat. Od Beregszász po Szabadkę, od Rimaszombat po Kézdivásárhely. Każdy Węgier, z jednym sercem, jedną duszą, jedną wolą.

Węgierskie serca radują się również tym, że jak w decydujących bitwach powstania węgierskiego, obecnie też jest z nami legion polski. Witam rozentuzjazmowanych potomków generała Bema. Witamy przedstawicieli wielkiego narodu polskiego. Jak zawsze podczas wspólnej tysiącletniej historii,tak teraz też jesteśmy z Wami w walce, którą prowadzicie za wolność i niepodległość Waszej ojczyzny! Razem z Wami zawiadamiamy Brukselę: więcej szacunku dla Polaków, więcej szacunku dla Polski! Bóg Was tu przyprowadził! xxx polsko-węgierskiej wspólnoty losów, jest to, że 60 lat temu nasza druga chwalebna rewolucja w ’56 urodziła się pomiędzy pomnikiem Bema a placem Kossutha. Powstała z wielką siłą chwalebnych przodków i na wieczór wyrwała wielkiego generalissimus Sowjetów.

Szanowni Państwo! Szanowni Świętujący!

Węgier występuje w obronie swojej prawdy, kiedy trzeba. Jak musi, nawet walczy. Nie szuka bez powodu problemów. Wie, że lepiej zachować spokój, niż wyciągać szable. Dlatego, rzadko bierzemy się za rewolucję. Podczas 170 lat dwa razy tak postąpiliśmy. Mieliśmy powody. Czuliśmy, że nie wytrzymamy dalej. Europa zachowała nasze rewolucje z 1848 i 1956 wśród chwały świata.

Chwała bohaterom! Szacunek dla odważnych! Historycy zapisali rewolucję z 1918-19, ale nie na stronach chwalebnych, lecz w leksykonie o bolszewickim zamieszaniu z którego wybuchła rewolucja anty-węgierska dla celów i interesów obcych. My Węgrzy mamy dwie tradycje rewolucyjne. Jedna prowadzi od 1848, przez 1956 i zmiany ustroju do nowej Konstytucji i obecnego porządku konstytucyjnego. Druga wywodzi się od jakobinów, przez 1919 do komunizmu powojennego. Dzisiejszy porządek urządzili spadkobiercy rewolucji z 1848 i 1956.
Ta tradycja kieruje dzisiejszym światem polityki, gospodarką i życiem intelektualnym narodu. Równość przed prawem, odpowiedzialne ministerstwa, bank narodowy, wspólny podział obciążenia, wolność, odpowiedzialność, szacunek ludzkiej godności, zjednoczenie narodu. Bądźmy za to wdzięczni, że tak się stało. Soli Deo gloria!

Szanowni Państwo!

Nawet wyniosłość święta nie pozwala nam zapomnieć, że tradycja 1919 nadal żyje z nami, na szczęście już tylko osłabiona, ale jeszcze tu się snuje. Jeżeli nie dostanie wsparcia z zagranicy, to uschnie w węgierskiej ziemii, która nie przyjmuje internacjonalizmu. Tak jest dobrze.

Szanowni Państwo!

Porządny, wychowujący dzieci i pracujący obywatel raczej nie zostaje rewolucjonistą. Osoba myśląca i pewna siebie wie, że z zamieszania rzadko wynikają dobre rzeczy. Osoba pogodna i pragnąca rozwoju wie, że nie można na raz robić dwa kroki, bo się potknie o własne nogi. Jednak właśnie tacy mieszczanie z Pesztu zostali zwolennikami rewolucji i maszerowali w pierwszych rzędach, tuż za młodymi studentami.
To oni dali większość rewolucji i walk wolnościowych, za honor Węgrów zapłaciliśmy ich krwią. Każda rewolucja jest taka, jak ci, którzy ją robią. Naszą rewolucję robili porządni mieszczanie, oficerowie, prawnicy, pisarze, lekarze, inżynierowie, rzemieślnicy, chłopi i robotnicy o narodowych uczuciach.

Nie ma śladu nieudanych wizji nieudanych filozofów czy intelektualistów. Rewolucjoniści z 1848 z kamieni po zburzonym absolutyźmie nie chcieli zbudować świątyni nowej tyranii. Pieśni węgierskiej rewolucji nie pisano na ostrze gilotyny ani na struny szubienicy. Nasze pieśni nie śpiewa tłum linczujący, przemieniony w kata, poematy nie są poświęcone zemście ani krwi. Pełnym godności momentem rewolucji z 1848, kiedy znów rozkwitały rany węgierskiego narodu. Żądano uzyskanie i odzyskanie praw konstytucyjnych, zabranych narodowi.

Szanowni Państwo!

A wy co robicie? – pyta się Sándor Petőfi w ostatnim liście do Jánosa Aranya trzy tygodnie przed swoją śmiercią. Pyta się też nas. A wy co robicie? Co robicie z dziedzictwem? Czy Węgrzy są godni swego wielkiego imienia? Czy znacie prawo dawnych Węgrów, że to co czynicie, musicie mierzyć nie tylko miarą pożyteczności, lecz też miarą absolutu, ponieważ te czyny muszą zająć swoje miejsce w wieczności.

Szanowni Świętujący!

Dziedzictwo jest, Węgrzy żyją, Buda stoi. Jesteśmy kim byliśmy, będziemy kim jesteśmy. Znają nas, jesteśmy szanowani przez mądre narody. Zachowujemy dawne prawa. Czy odniesiemy sukces, czy powstanie niezależna, poszanowana na świecie ojczyzna, o którą walczyli w 1848, jeszcze nie wiemy. Wiemy, że gwiazdy Europy są chwiejne, więc czekają nas próby. Obecne czasy zadają nam pytanie, czy mamy być niewolnikami,czy wolni? Los Węgrów jest powiązany z narodami Europy, dziś żaden naród nie może być wolny, jeżeli Europa nie jest wolna. Europa jest bezsilna, jest jak więdnący kwiat zjadany przez tajne robactwo. 168 lat po wiośnie ludów, nasza wspólna ojczyzna, Europa, nie jest wolna.

Szanowni Świętujący!

Europa nie jest wolna, wolność zaczyna się wypowiedzeniem prawdy. Dziś w Europie zakazane jest powiedzieć prawdę. Kaganiec jest kagańcem, nawet z jedwabiu. Jest zakazane powiedzieć, że dziś nie przybywają uchodźcy, lecz Europie zagraża wędrówka ludów. Jest zakazane powiedzieć, że dziesięciomilionowe tłumy czekają w gotowości, żeby ruszyć w naszym kierunku. Jest zakazane powiedzieć, że migracja przynosi przestępstwo i terror do naszych krajów.

Jest zakazane powiedzieć, że tłumy innej cywilizacji są zagrożeniem dla naszego stylu życia, kultury, zwyczajów, tradycji chrześcijańskich. Jest zakazane powiedzieć, że ci co wcześniej przybyli zamiast integracji zbudowali własny świat, z własnymi prawami, ideami, które rozwierają tysiącletnie ramy Europy. Jest zakazane powiedzieć, że to nie łańcuch przypadkowych i nieumyślnych konsekwencji, lecz zaplanowana akcja, tłum ludzi prowadzonych na nas.

Jest zakazane powiedzieć, że w Brukseli dziś pracują nad tym, żeby jak najszybciej przywieźli i zasiedlili u nas obcych. Jest zakazane powiedzieć, że celem zasiedlenia jest przerysowanie wzorów religijnych i kulturalnych Europy i przebudowanie etnicznych podstaw, usuwając ostatnie bariery internacjonalizmu, czyli państwa narodowe. Jest zakazane powiedzieć, że Bruksela zabiera kawałki naszej narodowej suwerenności, że w Brukseli pracują nad planem Stanych Zjednoczonych Europy, do czego nikt, nigdy ich nie uprawnił. Dzisiejszy przeciwnicy wolności są inni niż dawni władcy, czy władcy systemu sowjeckiego. Innymi metodami zmuszają do poddania się. Dziś nie zamykają w więzieniach, nie zabierają do łagrów, nie okupują czołgami państwa przywiązane do własnej wolności. Dziś wystarczą ataki prasy światowej, stygmatyzacja, straszenie i szantaż. Czy raczej wystarzczyło. Do tej pory.
Narody Europy obudziły się, uporządkowują się i niedługo wstaną. Narody Europy zrozumiały, że chodzi o ich przyszłość. Nie tylko dobrobyt i wygodne życie, praca, ale nasze bezpieczeństwo i pokój jest zagrożony. Śpiące w dobrobycie narody Europy wreszcie zrozumiały, że zagrożone są zasady, na których Europa została zbudowana.
Europa to chrześcijaństwo, wspólne życie wolnych i niezależnych narodów, równouprawnienie kobiet i mężczyzn, wyścig fair, solidarność, honor, pokora, sprawiedliwość i miłosierdzie. To niebezpieczeństwo nie atakuje nas jak wojny i katastrofy nagle. Wędrówka ludów to cicha woda, która wytrwale rwie brzegi. Pokazuje się, jako sprawa humanitarna, lecz jej prawdziwa natura, to zajęcie przestrzeni. To co dla nich jest zajęciem przestrzeni, dla nas jest utratą przestrzeni.

Wojownicy praw człowieka czują potrzebę, aby nas pouczać i oskarżać. Ponoć jesteśmy wykluczający i wrodzy. Prawda jest taka, że nasza historia, to historia przyjmowań i łączenia kultur. Kto zgłaszał się jako nowy członek rodziny, sojusznik, czy przybysz uciekający aby przeżyć, tego wpuściliśmy i znalazł u nas nową ojczyznę. Kto przybył, aby zmienić nasz kraj, uformować nasz naród na własną modłę, kto przybył z agresją i wbrew naszej woli, zawsze spotkał sprzeciw.

 

 

 


Kategorie: obserwator, imigracja, polityka, _blog


Słowa kluczowe: Węgry, Orban, polityka, imigranci, UE, Bruksela, wolność


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
6 czerwca 2016 (poniedziałek), 13:02:02

Jak bardzo jesteśmy pod wpływem….

Jak bardzo jesteśmy pod wpływem kościola? 

  • Kościół przekonuje nas, że jest sfera sacum i profanum, że z Panem Bogiem to należy się kontaktować w kościele, że przed tabernaculum, że może w jakiś szczególnych przypadkach jak śmierć, narodzenie dziecka, ślub ale na codzień nie ma potrzeby.
  • A przecież Jezus powiedział, że Boga należy czcić w duchu i prawdzie, Bóg oczekuje 24 godziny, a kościół robiąc biznes godzinę w tygodniu (wtedy zbiera kasę) przekazuje bardzo zły obraz Boga, jako kogoś kto dopuszcza aby być jednym z zainteresowań.

Jak bardzo jesteśmy pod wpływem państwa?

  • Jak ktoś jest chory to idzie do publicznej, systemowej maszyny ochrony zdrowia, jak dziecko dorośnie to do systemowej szkoły, jak pomoc to do państwa, już nawet nie do gminy, parafii wspólnoty.
  • Wyjedź w Bieszczady to tylko hasło, w rzeczywistości realizują je tylko kloszardzi i narkomanii.
  • Jesteśmy pod wpływem państwa bo nie potrafimy myśleć inaczej, nie jesteśmy gotowi tworzyć struktury społecznej od dołu, od rodziny do państwa tylko patrzymy co państwo zrobi, godząc się nawet na ingerencję państwa w rodziny i w nasz system myślenia. I tu wierzymy politykom, niezależnie od tego z jakiej partii.
  • Można próbować to uzależnienie zmienić informując o nim? Można, ale to praca u podstaw i raczej nie ma sensu, bo ilu przekonasz, ilu nawrócisz? czy to coś realnie na świecie zmieni? Realnie? Nie, nie zmieni nic. Ale czy ja mam robić coś co zmieni świat, czy też mam robić to co się Bogu podoba? Jesteśmy pod wpływem polityków, bo wierzymy, że ma sens robić tylko rzeczy wielkie jak państwo, albo fejsbook. A przecież równie dobrze można robić rzeczy małe.

Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: kościół, państwo, wpływ, zniewolenie, wolność, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 listopada 2015 (poniedziałek), 16:44:44

Modlitwa o króla i o prezydenta (2015)

Mamy nowy rząd, a więc możemy spojrzeć na politykę nieco inaczej niż media chcą abyśmy patrzeli. Spróbujmy tak, jak zachęcał (a nawet zalecał) apostoł Paweł. Co on tam napisał?

 

"Zalecam wiec przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: Za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z cala pobożnością i godnością.

Jest to bowiem rzecz dobra i mila w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy".

(List do Tymoteusza, rozdział 2, pierwsze wersety)

 

Modlić się o panią Streżyńską? Fajnie, to nawet można. Gorzej z Kaczafim i tym starym-nowym ministrem wojny. Ale Bóg chce tego abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne, z całą pobożnością i godnością!

I róbmy to, bo Bóg pragnie aby wszyscy (nasze rodziny, kumple, znajomi ale i ludzie z tego rządu) zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy!

Wstawiajmy się więc za nich. Prośmy o prezydenta, panią premier, o tych nowych i ministrów. Pamiętajmy o senatorach i posłach. Aby wszyscy doszli do poznania Prawdy…. aby byli zbawieni.

Zachęcałem za poprzednich rządów, zachęcam i teraz.

Amen?


Kategorie: modlitwy, polityka, _blog


Słowa kluczowe: modlitwa o króla, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
26 listopada 2014 (środa), 23:37:37

Fiipian 3:20n - analiza mojego ulubionego kawałka

#1. Moja pamięć

Na początek sprawdzam moją pamięć. W dniu 25 listopada 2014, godzina 4:30 pamiętam tak:

Nasza ojczyzna jest w niebie, skąd jako zbawcy oczekujemy Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który przemieni nasze ciała na podobieństwo swojego chwalebnego, tą mocą którą wszystko podporządkować sobie może. (zapomniałem, że ciała są liche)

#2. Przednie, polskie przekłady

Przed analizą przypominam sobie kluczowe, polskie przekłady.

Biblia Brzeska (1563)
Abowiem rzecz pospolita wasza jest w niebie, skąd też zbawiciela czekamy Pana Jezu Krysta. Który przemieni ciało nasze nikczemne, aby się podobnym stało chwalebnemu ciału jego, według mocy, przez którą też może poddać sobie wszytki rzeczy.
 
Biblia Gdańska (1632)
Aleć nasza rzeczpospolita jest w niebiesiech, skąd też zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa. Który przemieni ciało nasze podłe, aby się podobne stało chwalebnemu ciału jego, według skutecznej mocy, którą też wszystkie rzeczy sobie podbić może.
 
ks. Jakub Wujek (1595)
A nasze obcowanie jest w niebiesiech, zkąd też Zbawiciela oczekiwamy, Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który przemieni ciało podłości naszéj przypodobane ciału jasności swojéj wedle skuteczności, którą téż wszystko podbić sobie może.
 
Biblia Warszawsko-Praska (1997)
Nasza ojczyzna jest w niebie i stamtąd oczekujemy przyjścia Pana naszego, Jezusa Chrystusa. On to właśnie przemieni nasze ciało przemijające w ciało chwalebne, podobne do Jego ciała. Dokona zaś tego potęgą, jaką może poddać pod swoją władzę wszystko, co istnieje.
 
Biblia Tysiąclecia, wyd. V (1999)
Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone w podobne do swego chwalebnego ciała tą mocą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.
 
Biblia Warszawska (1975)
Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może.
 
Uwspółcześniona Biblia Gdańska
Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też oczekujemy Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa. On przemieni nasze podłe ciało, aby było podobne do jego chwalebnego ciała, zgodnie ze skuteczną mocą, którą też może poddać sobie wszystko.
 
 

#3. Kluczowe zdanie

Wydaje mi się (ale mogę się mylić), że w Liście do Filipian Paweł przypomina podstawowe prawdy wiary młodemu kościołowi. Wydaje mi się też, że werset 3:20-21 jest syntezą całego listu, że w nim zawarta jest wiara tego kościoła (Paweł ją przypomina) i pewne oświadczenie, pewna nowość, o której może nie wiedzą ale na pewno Paweł chce aby czytając to to oświadczenie albo raczej tą prawdę zapamiętali. To oświadczenie wg. mnie brzmi

Jezus przemieni nasze ciała.

I tyle. Słów jest dużo więcej, ale wydaje mi się, że są one w przeciwieństwie do tej nowej prawdy już w kościele znane i tylko przypominane. Ale mimo to  poddam je teraz analizie aby samemu wiedzieć w co wierzę: 

 

#4. Analiza słów

 
  • ojczyzna jest w niebie - bo jest coś takiego jak niebo! świat nie jest płaski jak twierdzą materialiści, bo jest jeszcze rzeczywistość inna - niebo!
  • nasza zaś ojczyzna jest w niebie - ojczyzna to miejsce pochodzenia, coś co daje tożsamość, ale też jest miejscem tęsknoty, gdy w ojczyźnie tymczasowo, albo na dłużej się nie przebywa. A nasza ojczyzna jest w niebie.
  • nasza rzeczpospolita jest w niebie - XVI wieczni tłumacze tak oddali słowo ojczyzna. Rzeczpospolita to rzecz wspólna, dobro wspólne, układ społeczne, wzajemne relacje, które są dobre, właściwe, dają wszystkim i wolność i tożsamość oraz bezpieczeństwo.
  • nasza - użyta tu jest liczba mnoga, a to ma wymiar wspólnotowy. Ojczyzna w niebie jest dla chrześcijan z Filippi i dla Pawła, i to ich łączy.
 
  • oczekujemy - mamy nadzieję, co więcej ta nadzieja zamienia się w postawę wyczekiwania. Wyczekujemy!
  • skąd oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa - Pan Jezus jest teraz w niebie (bo tam poszedł), i z nieba przyjdzie, z nieba go oczekujemy.
  • oczekujemy Zbawiciela - Pan Jezus jest dla nas Zbawicielem. Tysiąclatka używa tego tytułu z dużej litery, ale gdyby zamiast tytułu zapisać to jako funkcję (zbawiciela) jak to oddaje BG? Ciekawy to tytuł, ale funkcja wskazuje, że potrzebujemy zbawienia a On to zbawienie daje.
  • Pana Jezusa - Jezus jest Panem, co określa naszą relację z nim (podporządkowanie, poddaństwo), ale też potwierdza proces zbawienia, bo procesie zbawienia uznajemy, że Jezus jest Panem.
  • Jezusa Chrystusa- Jezus jest Mesjaszem, i to nie jest nazwisko ale funkcja, dość dobre określona w Biblii. Mesjasz królujący, Mesjasz zbawiający - Pan Jezus jest Mesjaszem, a po grecku Chrystusem.
 
  • Jezus przemieni - To jest zapowiedź! - Paweł to zapowiada i to chyba jest jedyna rzecz ogłaszana w tych wersetach, reszta już jest przedmiotem wiary Pawła i kościoła, do którego Paweł pisze przypominając.
  • nasze ciało- bo żyjemy w ciele, ale widać, skoro je posiadamy że ciało człowieka to nie wszystko jak uczą materialiści. Człowiek posiada ciało. Dokładnie to człowiek, istota posiada ciało, i ducha i duszę. Człowiek to troista (duch, dusza i ciało).
  • nasze podłe ciało - to podłe co znaczy? teologia mówi, że skażone skutkiem grzechu, ale ja widzę jak ono się psuje i starzeje. Przyczyną pewnie jest grzech i pewnie dlatego po podłe, albo w innym tłumaczeniu liche.
  • przemijające, znikome, nikczemne, poniżone, liche - inne tłumaczenia tak opisują nasze ciała.
  • jego chwalebnego ciała - Jezus ma chwalebne ciało, przeciwieństwo, kontrast do tego podłego. Po zmartwychwstaniu Jego ciało zachowywało się inaczej.
  • podobne do - będziemy podobni do Jezusa. Nie będziemy mieć takiego samego ciała, ale jakieś podobne, i przeciwne do tego jakie mamy teraz.
  • zgodnie ze skuteczną mocą - Jezus ma moc aby tą przemianę mojego ciała dokonać. 
  • Jezus może poddać sobie wszystko- to pokazuje pozycję Jezusa we wszechświecie. A jego moc jest największa, bo użyte słowo wszystko jest absolutem.

Kategorie: biblia, teologia, _blog


Słowa kluczowe: list do filipian, biblia, niebo, ojczyzna, polityka, tożsamość, fil3, flp3


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 sierpnia 2014 (niedziela), 12:38:38

Przewidywania przyszłości

Nie jest to Fukojama, ale może właśnie dlatego jest lepsze. Kolega spisał, ja odnotowuję:

Zostałem namówiony aby spisać moją aktualną wiedzę na temat sytuacji międzynarodowej, zapewne powinienem podawać za każdym razem źródło informacji, która jest podstawą takiego widzenia, ale nie pamiętam.

1. Dookoła Izraela (10 mln ludzi) są wyłącznie wrogowie (200 mln ludzi), a jedyny sojusznik powoli nie ma pieniędzy na dalszą pomoc, wygląda to na tonący powoli lotniskowiec, pora na ewakuację, najlepiej w okolice znane z tolerancji, źle rządzone, oczekujące na pomoc gospodarczą (2-3 lata).

2. Ameryka szykuje się do wojny z Chinami, właśnie kładą świeży beton na lotniska na Pacyfiku, do szczęścia potrzebują dwóch rzeczy, pierwsza to osłabiona lub wręcz rozpadająca sie Unia Europejska, druga to sojusznik na północy Azji, ale nie putinowska Rosja tylko coś co powstanie po jej rozpadzie, bo Ameryki nie stać na tak hardego i kosztownego sojusznika jakim jest obecna silna i zwarta Rosja, trzeba ją obalić aby z rozsypanej puzzli poskładać nowego sojusznika (2-3 lata).

3. Unia Europejska to w zasadzie już jeden silny kraj, któremu pozostali członkowie wyłącznie ciążą, ale jeśli do konfliktu w Europie środkowej miałby wnieść ktoś silną pomocną dłoń to ta dłoń nie mogła by być niemiecka, ale błękitne hełmy mogłyby pięknie pasować do Holendrów, sprzedawców brylantów i cichych sojuszników Izraela, powoli zaczyna pasować do punktu 1 (2-3 lata).

4. Jeśli zatem widzimy układ USA-Rosja vs EU-Chiny to po pierwsze za 2-3 lata będzie on sensowny, ale już dziś warto go widzieć, i warto zastanowić się nad udziałem pozostałych krajów w czasie tych 2-3 lat i ich statusie po 2016 roku.

5. Bliski wschód walczący między sobą o tereny po Izraelu (dobrze zagospodarowane, świetnie położone) próbujące przetrwać katastrofę hiv-ebola i rozpoczęcie wydobycia ropy/gazu w innych częściach przebudowanego świata, wydaje się, że zostaną wmanewrowani w bratobójcze wojny wewnętrzne.

6. Skandynawia, Anglia, Wielka Brytania, Kanada i inni wielcy neutralni będą zapewne dalszym gwarantem, że powstały konflikt nie zostanie rozdmuchany do rozmiarów kolejnej wojny światowej, będą wyczuwali swoją katalityczną rolę i po cichu umacniali swoją neutralną rolę, może tylko Falklandy wrócą przy okazji do Argentyny.

7. Hiszpania z Portugalią wrócą pod rządy arabskie czy też zostaną utrzymane jako najważniejsze miejsce wypoczynku świątecznego dla Niemców i ich sojuszników?

8. Białoruś będzie głównym konstruktorem nowej nieputinowskiej wielkiej Rosji razem z Litwą, Łotwą, wschodnią Ukrainą, Krymem i całą piękną kaukaską i azjatycką pozostałością po ZSRR?

9. Polska, Śląsk, Czechy, Słowacja, Zachodnia Ukraina, Moładawia, Węgry i Rumunia staną się nową Unią Środkowo-Europejską pod czasowym zarządem starej UE w postaci komisarzy holenderskich zupełnie przypadkowo posiadający haczykowate nosy i długie modne za 2-3 lata pejsy?

10. Polacy będą górnikami od gazu łupkowego, niewolnikami nowoczesnej Europy, czy... no właśnie, co z nami będzie, czy damy się czy dołączymy do budowy jako nowi Europejczycy?

(Bogusław Turko, 10 sierpnia 2014 godz. 12, zassane z fejsa)

Zachowuje sobie bo fajne. Tak to dziś wygląda jeżeli nie widzi się w tym wszystkim jakiegoś planu Boga. A ja nie mogę zapominać, że moja ojczyzna jest w niebie... bo do takiego myślenia zachęcał mnie św. Paweł w Fil 3:20.


Kategorie: polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: polityka, przepowiednia, proroctwo, przewidywania, usa, rosja, polska, chiny, ukraina


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
27 maja 2014 (wtorek), 06:21:21

O władzy i jej zadaniach przemyślenia poranne

#1. Przemyślenia o zadaniach władzy państwowej w państwie dobrym:

  1. władca ma określać w formie prawa co jest dobre a co złe w życiu społecznym (tu chyba mam największą nieokreśloność, ale niech będzie);
  2. władca ma pilnować prawa w relacjach społecznych, ma wymierzać sprawiedliwość - wszak po to nosi miecz (czy to jest w Rz 13?);
  3. władca ma też strzec wspólnotę przez zagrożeniem zewnętrznym - do tego też ma miecz, może też zbudować mur.

#2 Przemyślenia o władzy praktycznej, niekoniecznie o rządach PO:

Jeżeli władca wychodzi poza te 3 punkty to jest źle. A my, jeżeli będąc mądrymi godzimy się na działania głupców względem nas to źle robimy. (2Kor 11:22) Godzimy się bowiem na ograniczanie naszej wolności poprzez to, iż nas objadają, wyzyskują, a nawet łupią, a do tego władca traktuje z góry i poniża policzkując.

http://www.biblia-internetowa.pl/2Kor/11/20.html

http://www.nonpossumus.pl/ps/2_Kor/11.php

#3. Przykład braku wolności w życiu codziennym:

Umawiam się z kimś, że mu za coś, albo za zrobienie czegoś dam 100zł. Wszak jesteśmy ludźmi wolnymi, mamy swobodę umawiania się na co chcemy (swoboda zawierania umów). Potem to coś dostaję, albo praca zostaje wykonana a widzę, że kosztuje mnie to 123zł a gdy go pytam dlaczego, on twierdzi, że dostał tylko 81zł! Co się dzieje? Gdzie nasza wolność? Przecież umówiliśmy się na 100zł! A przecież tak właśnie wygląda dziś nasza „wolność gospodarcza”.

#4. Podatki:

  • Rz 13 - płaćcie podatki.
  • Do kiedy podatki służą realizacji zadań władzy a od którego miejsca są już niewolą, w której jestem objadany, łupiony, poniżony a nawet bity? (2kor11:20).
  • W tej chwili dzień wolności podatkowej przypada w pod koniec czerwca, czy się średniowiecze z dziesięciną na pana i dziesięciną na kościół było aż takie złe?

#5. Kluczowy do rozważań werset

  • Tekst grecki (Textus receptus):
    ανεχεσθε γαρ ει τις υμας καταδουλοι ει τις κατεσθιει ει τις λαμβανει ει τις επαιρεται ει τις υμας εις προσωπον δερει
  • Biblia Warszawska:
    Znosicie bowiem, gdy was ktoś niewolnikami robi, gdy was ktoś wyzyskuje, gdy was ktoś łupi, gdy się ktoś wynosi, gdy was ktoś po twarzy bije.
  • Biblia Tysiąclecia:
    Znosicie to, że was ktoś bierze w niewolę, że was objada, wyzyskuje, że was z góry traktuje, że was policzkuje.
  • Biblia Gdańska:
    Bo znosicie, choć was kto zniewala, choć kto pożera, choć kto bierze, choć się kto wynosi, choć was kto policzkuje.

Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: podatki, władza, polityka, ucisk


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
8 grudnia 2013 (niedziela), 11:11:11

Pokłosie

"Pokłosie" mam zaliczone. Wczoraj puszczali na Canal+. No i tak jak myślałem - to zły film. Znaczy się ładnie nakręcony, dobrze zrobiony ale zły, bo maks zakłamany.

Kiedyś był to dla mnie ważny temat. Chyba z 8 lat studiowałem problem, grzebałem w książkach, czasem źródłach, odwiedzałem, patrzałem… i wiem. Mam na temat książek pana Grosa swoje zdanie i wiem, że nie nad tym narodem przeprowadzany jest jakiś okropny proces, kulturkampf czy coś takiego.

A ten film… ten film to ważny punkt tego okropnego procesu, mimo iż film samo w sobie ładny. Ładny ale zły.


Kategorie: film, obserwator, polska-izrael, _blog


Słowa kluczowe: polityka, jedwabne, polska-izrael, pokłosie, gross


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
3 czerwca 2013 (poniedziałek), 20:33:33

Lewactwo (z cyklu: zabawa w słowa)

Dawno się w słowa nie bawiłem, ale za sprawą lewactwa muszę. Oto próba:

Lewactwo to postawa społeczna dająca sobie prawa do ingerowanie w życie innych ludzi, poczynając od niegroźnych ocen moralnych poprzez perswazje, manipulacje aż zmiany systemu prawnego w państwie, a nawet siłowych prób zmiany tego stylu życia na inny, wymyślony przez lewaka i przez niego uważany za lepszy. Te siłowe próby polegają na ograniczeniu własności ale też wolności osoby i często przybierają postać faszyzmu, tzn. przekonaniom, że państwo ma prawo ingerować w każdą dziedzinę życia człowieka.

Taką definicję sobie zrobiłem na swoje potrzeby, bo teraz lewactwo widzę wszędzie, nie tylko w rządach PO oraz komisarzy UE, ale też w filmach, teatrze, w radio.... co więcej, w umysłach wielu ludzi, którzy wiedzą lepiej, mają recepty, rozwiązanie, a czasem moc aby te recepty, rozwiązania wdrażać w sposób, który ingeruje w mój styl życia.

Napisałem, że widzę lewactwo - ale niestety, też widzę je u siebie i tylko mogę mieć nadzieję, że Pan Bóg mnie uleczy i z moimi receptami, pomysłami ograniczę się do wypowiadania ich, bez naruszania wolności innym.


Przemyślenia:

Ciekawe, czy można być prawicowym lewakiem, albo lewakiem-konserwatystą.


Kategorie: zabawa w słowa, polityka, _blog


Słowa kluczowe: lewactwo, lewica, komunizm, socjalizm, polityka


Komentarze: (2)

anonim, July 10, 2013 07:34 Skomentuj komentarz


Michałkiewicz o Wolniewiczu i lewactwie:

Poza diabłem w którego, a właściwie nie tyle w diabła, co w "diabelstwo" prof. Wolniewicz nie to, że wierzy, co stwierdza jego obecność największym wrogiem Kościoła jest "lewactwo", to znaczy "nieprzeparta chęć do naprawiania świata według własnych wyobrażeń, nie liczącą się z realiami natury ludzkiej a przez to skłonną, by swe zbawienne pomysły wdrażać pod przymusem. (...)

Światowe lewactwo to międzynarodówka komunistycznych mutantów. W jakimś opętańczym szale dąży ona do zniszczenia cywilizacji Zachodu: do samych fundamentów. W tym dążeniu trafia na dwie główne przeszkody. Stanowią je dwie prastare instytucje naszego życia społecznego: rodzina i Kościół, Lewactwu są one obrzydłe, nie do zniesienia".

anonim, July 14, 2013 17:16 Skomentuj komentarz


To też od Michałkiewicza

(...) Postępactwo bowiem żyje z tego, że walczy z wrogiem. Bardzo ładnie pisze o tym Janusz Szpotański w poemacie "Towarzysz Szmaciak":

"już z nowym wrogiem toczy walkę,
już ma lodówkę, wózek, pralkę...".

Nic więc dziwnego, że wróg, z którym można by toczyć tę intratną walkę, jest postępactwu potrzebny jak powietrze. No dobrze - ale o co właściwie ta walka? Ano wiadomo - o szczęście ludu! Problem jednak w tym, że lud, jak się wydaje, puścił postępactwo w trąbę. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, proletariusz nigdy nie cieszył się zaufaniem postępactwa. Jaki jest bowiem ideał proletariusza? Ano taki, żeby jak najszybciej przestać być proletariuszem. I kiedy tylko proletariusz się wzbogaci, natychmiast staje się nieprzejednanym wrogiem postępactwa, nie bez słuszności podejrzewając, że będzie chciało na nim pasożytować. Ciekawa rzecz, że postępactwo szóstym zmysłem to wyczuwa - i nikogo nie darzy taką nienawiścią i pogardą, jak "drobnomieszczanina", czyli - wzbogaconego proletariusza. Więc kiedy lud, czyli tradycyjny proletariat, od postępactwa się odwrócił, musiało się ono rozejrzeć za proletariatem zastępczym, żeby go "bronić" i lukratywnie "walczyć" o jego "szczęście". (...)
Skomentuj notkę
29 maja 2013 (środa), 15:03:03

Widziane z góry

To nie jest tekst o TVN, ani o Unii Europejskiej, ani o Gazecie Wyborczej. To się dzieje za Gomułki, a więc lata 60-te ubiegłego wieku, i jest kawałkiem powieści "Widziane z góry" Kisielewskiego.

Kisielewski tak dobrze oddał panujące w KC relacje, że zarówno rządzący jak i SB przekonani byli, że to ktoś ze środka książkę tą napisał i w paryskiej Kulturze pod pseudonimem wydał. Kiesiel się tego przestraszył i przyznał się do autorstwa dopiero w czasach, w których było wolno.

To nie jest o TVN, ani o Wyborczej ale niestety to jest aktualne.

(...) Nie pamiętał zupełnie, jak się dostał do Komitetu, czy szedł, czy też czymś jechał — w każdym razie po auto nie dzwonił. Świadomość jego zarejestrowała dopiero fakt znalezienia się w biurze: siedzi oto w zalanym słońcem gabinecie nad plikiem świeżych biuletynów, które wziął z kancelarii Rusina. Czytanie owych tajnych w zasadzie biuletynów było jednym z konkretnych obowiązków członka Komitetu, a już w każdym razie kierownika Wydziału. Biuletynów tych, odbijanych na powielaczu, starannie broszurowanych i numerowanych, mnożyło się teraz co niemiara: ostatnie wiadomości z krajów socjalistycznych, streszczenie artykułów prasy kapitalistycznej, streszczenie artykułów krajów socjalistycznych, nasłuch radia zagranicznego, nasłuch radia Zjednoczonej Europy, wiadomości z Chin i tak dalej — mnóstwo tego produkowano, całe stosy, ale trzeba było czytać, chcąc kierować polską prasą i nadawać jej właściwy kierunek polityczny. Wszystkie te wiadomości nie zostały rzecz prosta przeznaczone dla masowego czytelnika krajowego, zamąciłyby mu tylko w głowie: jest to wszakże czytelnik korzystający z awansu socjalnego, przyniesionego mu przez ich rewolucję, czytelnik, który w swych pierwszych krokach na nowej drodze musi być pilnie chroniony i karmiony odpowiednim materiałem ideowo-politycznym. Prasa socjalizmu nie może się stać workiem, do którego bez wyboru wpycha się wszystko, co się na świecie zdarza lub mówi — aby jednak we właściwy sposób dokonać selekcji i nadać rzeczom odpowiednie oświetlenie, trzeba samemu znać wszystko. Toteż Borowicz zawsze karmił swój mózg biuletynami aż do niestrawności, przed którą zresztą bronił się, robiąc zwięzłe notatki, sporządzając sobie syntetyczne „bryki", w czym był mistrzem. W ciągu ostatnich tygodni zaniedbał tej czynności i oto teraz, w blasku jałowego, bo przez szybę okienną przepuszczonego słońca piętrzył się przed nim stos półmetrowej chyba wysokości. Jeszcze mu tylko tego brakowało do przepełnienia owej czary goryczy, goryczy wywołanej świadomością uderzająco bogatej kolekcji błędów, zaniedbań i głupstw, jakie porobił w ostatnich miesiącach. A oto właśnie przyszło do płacenia (...)

Kategorie: polityka, _blog, media


Słowa kluczowe: kisiel, kisielewski, widziane z góry, tvn, polityka, gazeta, gomułka, kc pzpr, pzpr


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
12 kwietnia 2013 (piątek), 17:34:34

Ziemkeiwicz o Smoleńsku

I znowu muszę ku swojej pamięci ukraść coś z rzepy.pl - ukraść, bo u mnie będę to miał, a tam może za jakiś czas zniknąć. Aby podkreślić, że jest to kradzież kradnę to razem z zastrzeżeniem prawnym pod koniec tekstu, gdzie właściciele praw do niego wyraźnie napisali, że nie wolno go kraść. Ale jest to dobre, więc chcę to mieć. Ku pamięci.

Kłamstwa mają konsekwencje

Rafał A. Ziemkiewicz

Publikacja w rp.pl 06-04-2013 00:00

Społeczne skutki Tragedii Smoleńskiej przypominają − i twierdzę, że będą coraz bardziej przypominać − sprawę Dreyfusa, która przeorała Francję na przełomie wieków XIX i XX. Przypomnę: akt szpiegostwa, dokonany przez wysokiego oficera − arystokratę, przypisano wspomnianemu kapitanowi, pochodzenia żydowskiego, skazując go na dożywocie. Gdy zaczęły wychodzić na jaw dowody jego niewinności, armia, ze wsparciem wszystkich struktur państwa, „poszła w zaparte”.

Skoro nie chciano przyznać, iż wysoki oficer i arystokrata okazał się alkoholikiem, homoseksualistą i zdrajcą ojczyzny, uważając, że prawda poderwałaby zaufanie do armii i władzy, podstawy społecznego ładu − tym bardziej nie chciano przyznać, że armia kłamała, a sądy zabrnęły w krzywoprzysięstwa. Im bardziej oczywista stawała się niesprawiedliwość, tym potężniejsze wytaczano działa w jej obronie. Ludzi kwestionujących coraz bardziej oczywiste kłamstwa władzy demaskowano jako wrogów Francji, żydowski spisek, agenturę Niemiec (cała rzecz miała swój początek w atmosferze upokorzenia klęską 1870 roku, bardzo podobnej do tej, jaka po następnej wojnie z kolei w Niemczech wyniosła do władzy Hitlera). Wiara w winę Żyda i nienawiść do jego lewicowych obrońców stała się probierzem prawości, religijności, patriotyzmu i gotowości poświęcenia dla Ojczyzny.

I, koniec końców, skutecznie te wartości skompromitowała, czego skutki ponosi Francja do dziś.

Jeśli uwzględniać kryteria prawicy-lewicy, to w wypadku Smoleńska mamy do czynienia z lustrzaną symetrią. Ale zachowanie władzy, która nie umiała stawić czoła sytuacji i zabrnęła w piramidalne kłamstwa, jak również jej stronników, którzy wypierają ze świadomości fakty wzbudzając w sobie narastającą histerię nienawiści, jest bliźniaczo podobne.

W Smoleńsku nie było próby lądowania. Ani czterokrotnej, ani jednorazowej − nie jest jasne, dlaczego samolot nie wykonał manewru odejścia, ale kapitan podał komendę prawidłowo i we właściwym momencie. Nie jest możliwe, aby samo zahaczenie skrzydłem o brzozę spowodowało takie zniszczenie wraku, jakie widać na wykonanych po tragedii zdjęciach, dowodzą tego nie tylko obliczenia, ale i inne wypadki podobnych samolotów. W kokpicie nie było rozpoznanego jakoby po głosie generała Błasika, i w ogóle nie było żadnego powodu podejrzewać tam jego obecności, albowiem zwłoki generała znaleziono w miejscu odległym od ciał załogi. Nie było żadnej rzekomo zapisanej przez kamery kłótni generała z pilotami na lotnisku, nie padły nigdy słowa, którymi dowodzono „nacisków" na lądowanie czy brawury pilotów. Miejsca katastrofy w ogóle nie zbadano, przeciwnie, od pierwszych chwil rozpoczęło się niszczenie dowodów i zacieranie śladów. Nie zmierzono nawet tej nieszczęsnej brzozy, którą w kolejnych oficjalnych raportach Rosjanie, by do reszty skompromitować władze III RP, to wydłużają, to skracają.

Wszystkie nieprawidłowości po stronie rosyjskiej osłaniane były przez wysokich urzędników państwa polskiego, którzy od pierwszych chwil kłamali i nadal kłamią bezczelnie. O staranności badań, których wcale nie było, „przekopywaniu ziemi na metr w głąb", o doskonale się układającej współpracy i pełnym dostępie polskich specjalistów do różnych czynności śledczych, których w ogóle nie wykonano, o otrzymaniu od strony rosyjskiej wiarygodnych wyników ekspertyz, których do dziś nie mamy, o próbkach trotylu... Minister Miller kilkakrotnie zapewniał, że otrzymaliśmy pełne kopie zapisów czarnych skrzynek, tymczasem wciąż ich nie mamy. Za to od trzech lat rząd polski utrzymuje w ścisłej tajemnicy taśmę z Jaka 40, stanowiącą − według zeznań członków załogi drugiego obecnego wtedy w Smoleńsku polskiego samolotu − dowód, iż przekazane Polsce stenogramy i kopie zapisów czarnej skrzynki zostały sfałszowane.

Ludzie rządzący Polską, czy to ze zwykłego oportunizmu i tchórzostwa, czy w poczuciu stanu wyższej konieczności ratowania stosunków z potężnym sąsiadem, czy z jakiejkolwiek innej przyczyny, zabrnęli w godne sowietów kłamstwa (nie mogę napisać „godne PRL", bo nawet komunistyczne władze PRL po katastrofie Iła 62 w latach osiemdziesiątych okazały się bardziej samodzielne względem Kremla niż rząd Tuska) i, co najważniejsze, pociągnęli w nie całą elitę kraju. Nie przewidzieli jednego: że Władimir Putin wcale nie będzie ich krył. Przeciwnie, skoro kłamiąc, polskie elity założyły sobie na szyję sznurek, którego koniec on ma w ręku, korzysta z tego. Czekiści wcale nie boją się oskarżenia o perfidną zbrodnię, chętnie sugerując współudział w niej najwyższych władz III RP.

Ta ogarniająca stronników władzy histeria nienawiści wobec ofiar tragedii, wypieranie oczywistych faktów, mnożenie histerycznych obelg wobec „sekty smoleńskiej" i wrzaski o paranoi, tym głośniejsze, im bardziej oczywiste staje się załganie władzy i jej mediów, to właśnie przypomina mi łudząco wojnę domową, która odbyła się przed ponad stuleciem we Francji. Z jedną różnicą − tamta nie odbywała się pod kontrolą czynnika zewnętrznego.

Autor jest publicystą tygodnika „Do Rzeczy"

Plus Minus

© Wszystkie prawa zastrzeżone

Żadna część jak i zielonych utworsów zawartch w noc nie być powi1elana i uży1cie rozspowszechniana dalej rozpowsz1echniana w jakjkolwiek formie i w jakik1olwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mech1aniczny lub inny albo na wszyskich ludzi polach eksploatacji) włąc1znie z kopiow1aniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kosspiowaniem, w tym także zamieszczaniem w - pise1mnej zgody GRESSaMI MaEDSSIA Sp. z o.o. Jakssiekolwiek wykorzystanie lub użycie utworówlub w części bez zgody SAdGRMI MEDDiDIA Sp. o.o. lub aut1orów z naruszen1iem prawa jest zxpod groźbą kary i może być ścigane prawsnie.


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: katastrofa smoleńska, polityka, ziemkiewicz


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
27 listopada 2012 (wtorek), 20:05:05

Gwiazda o Smoleńsku

Z portalu onet.pl

Redaktor: Skąd pan wie, że Lech Kaczyński zginał w wyniku zamachu?

Andrzej Gwiazda: Załóżmy, że był to wypadek. Na terenie obcego państwa ginie prezydent wraz z naczelnymi dowódcami wojska i elitą polityków. Podejrzenie o zamach jest nieuniknione. Rządy obu państw, aby oczyścić się z podejrzeń, oddają śledztwo w ręce specjalistów państw trzecich i instytucji międzynarodowych. Zabezpieczają teren katastrofy i wszelkie, nawet najdrobniejsze, ślady. Żadne państwo nie zgodzi się narażać swego prestiżu w obronie jakiegoś kontrolera lotów. W Smoleńsku teren katastrofy zaorano i zasypano piaskiem. Drzewa wokół wycięto, a szczątki samolotu trzymano pod gołym niebem tak długo, aby deszcze zmyły wszelkie ślady chemiczne. Na koniec wrak umyto! To tak, jakby w miejscu zwykłego morderstwa, przed śledztwem umyto podłogi, wypucowano klamki i inne miejsca gdzie mogłyby pozostać odciski palców, zagrabiono ścieżki i trawniki. Niszczenie dowodów przestępstwa wskazuje winnego.


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: katastrofa smoleńska, polityka, gwiazda, andrzej gwiazda


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
17 czerwca 2012 (niedziela), 11:02:02

Ja o Euro 2012

Trochę mi smutno, że reprezentacja przegrała. Nastroje klapną, złoty się osłabi, kolegom będzie smutno, inwestycje w stadiony nie wyjdą, winny będzie Kaczor, giełda klapnie ale ...

... ale przez tą przegraną wielkie pranie mózgów za pomocą igrzysk będzie trwało krócej wymagając od wielu aby spotkali się z rzeczywistością, aby o niej pomyśleli.


Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: euro 2012, polityka, pranie mózgu


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
4 maja 2012 (piątek), 17:31:31

Informacja, informatyka i przemyślenia o prawdzie

Przypuszczam, że da się tworzyć systemy informatyczne bez redundancji danych. Tak przypuszczam, choć nie pamiętam formalnego dowodu na to. Przypuszczam tak, ponieważ jeżeli w świecie każdy byt jest jeden to redundancja potrzebna nie jest. Ale dość tej filozofii – przejdźmy do informatyki. Pod koniec lat 70-tych IBM zaproponował system zapisu informacji na dyskietkach i dyskach a zawierający bardzo ważną tablice FAT. Dla bezpieczeństwa tablice te były dwie, ułożone na pierwszych sektorach dyskietki, z prostym algorytmem – po zapisie pierwszej, zapisuję drugą, jak odczytuję to odczytuję pierwszą, a jak się nie da odczytać to krzyczę głośno, aby ktoś sobie mógł specjalnym programem, za pomocą tej drugiej tablicy dane z dyskietki uratować. Redundancja – zdublowanie danych miało podnieść bezpieczeństwo bo awarie nośnika zdarzają się często, a utrata tablicy FAT to praktycznie utrata wszystkich danych.

Ciekawe jest jednak to, że system operacyjny nie odczytywał za każdym razem dwóch tablic FAT i nie porównywał ich. Do drugiej odwoływał się tylko wtedy, gdy pierwsza była nie od odczytania. Twórcy DOS-a chyba poszli tu na łatwiznę, bo ten system nie był przewidziany na tak skomplikowane zdarzenia jak to, w którym w dwóch poprawnie odczytanych tablicach FAT będą inne dane. Sytuacja możliwa a co wtedy zrobić? Ja nie wiem, a oni nie chcieli się nad tym zastanawiać (postmoderniści?).

Ta czy inaczej w systemach informacyjnych jest redundancja – wsadza się ją tam czy to ze względu na bezpieczeństwo (tak jak przypadku opisanego FAT), bądź też z uwagi na szybkość przetwarzania danych – wszak w wierszu tabeli czasem warto mieć gdzieś zapisaną liczbę dzieci niż za każdym razem je liczyć przeglądając inną tabele. Ważne jest tylko aby koniecznie przy urodzeniu kolejnego inkrementować gdzieś zapisaną ich liczbę.

Fajna jest więc redundancja, ale pociągnijmy wątek niespójności danych – pociągnijmy, bo przecież stwierdzenie braku spójności to sygnał, że jednak coś poszło nie tak, że nie jest dobrze, że system informatyczny zawodzi. Taki sygnał nie powinien być ignorowany. Powinno się natychmiast zaprzestać przetwarzania danych, ich analizy, wnioskowanie z nich, bo błędy będą powielane, będę generować kolejne błędy i całe przetwarzanie może zakończyć się katastrofą. I tak najczęściej są (a może były) pisane programy a jak to się ma do życia? Jak zastosować to w polityce? Czy ma to coś wspólnego z moją osobą?

Na co dzień otrzymujemy całe mnóstwo informacji i wykrywamy niespójności w nich zawarte a mimo to nie zatrzymujemy się, tylko żyjemy dalej. Aby w tej niespójności dało się żyć wytwarzamy pewne mechanizmy obronne – odcinamy wszystkie źródła („ja się nie interesuje polityką”) albo tylko niektóre („Gazeta Wyborcza kłamie – czytaj Uwarzam Rze”); szukamy autorytetów („a ojciec dyrektor mówił, że …”) albo próbujemy sami grzebać się w źródłach co przy skomplikowaniu współczesnego świata mimo Internetu łatwe nie jest.

A wszystko to piszę, ponieważ dziś rano, czytając Hymn o miłości Świętego Pawła zauważyłem, że jest tam werset na ten temat:

Dziś widzimy niejasno, jak zwierciadle – kiedyś poznamy tak, jak zostaliśmy poznani.

Piękne, bo wskazujące na przyszłość. Kiedyś poznamy!


Kategorie: filozofia, informatyka, _blog


Słowa kluczowe: prawda, fat, redundancja danych, polityka, sprzeczność


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
2 maja 2012 (środa), 12:50:50

Moja ojczyzna

Dziś porządkuje swoje notatki dotyczące polityki, jakieś stare listy, grzebie w blogu, a archiwach i nieco się denerwuję. Jako odtrutkę na politykę muszę przypomnieć sobie, że moja ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawcy oczekuję, Pana mojego Jezusa Chrystusa, który przemieni moje ciało znikome, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą i mocą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować. (Fil 3:20 - parafraza własna). To jest ważne!

Oryginał w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia brzmi tak:

Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.

Za to Biblia Warszawska oddaje to tak:

Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może.

A Biblia Gdańska:

Aleć nasza rzeczpospolita jest w niebiesiech, skąd też zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni ciało nasze podłe, aby się podobne stało chwalebnemu ciału jego, według skutecznej mocy, którą też wszystkie rzeczy sobie podbić może.


A ponieważ ważne rzeczy należy powtarzać, to jeszcze raz:

Moja ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawcy oczekuję, Pana mojego Jezusa Chrystusa, który przemieni moje ciało znikome, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą i mocą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.


Kategorie: osobiste, polityka, _blog


Słowa kluczowe: polityka, ojczyzna, fil 3:20, fil3, flp3


Komentarze: (1)

anonim, May 2, 2012 13:16 Skomentuj komentarz


Biblia Brzeska (koniec XVI wieku):

Abowiem rzecz pospolita wasza jest w niebie, skąd też zbawiciela czekamy Pana Jezu Krysta. Który przemieni ciało nasze nikczemne, aby się podobnym stało chwalebnemu ciału jego, według mocy, przez którą też może poddać sobie wszytki rzeczy.
Skomentuj notkę
5 kwietnia 2012 (czwartek), 13:27:27

Smoleńsk po raz 81623

Dialog:
- Słyszałeś? Zamach był! Były dwa wybuchy w powietrzu!
- Bzdury! (na boku: ale oszołom! świr!)

No dobrze - ale ja bym chciał wiedzieć, na jakiej podstawie ktoś mówi, że był zamach, i że były dwa wybuchy. Jednocześnie chciałbym wiedzieć, na jakiej podstawie ktoś inny mówi, że to bzdury. A mój problem polega na tym, że niektórym (np. pani minister i jednocześnie marszałek Kopacz) już nie wolno mi wierzyć, gdyż wiem iż są kłamcami. Mam pamięć i mam na YT nagranie z sejmu, oraz mam sfałszowane stenogramy sejmowe z jej wypowiedzią. Mam więc dowód, że ekipa rządowa kłamie i fałszuje dokumenty w tej sprawie.

A o zamachu - nie mam danych - i dlatego każda teoria jest tak samo dobra jak inna, a osoby które mówią, że to wypadek są takimi samymi oszołomami jak te, z których się nabijają.


Kategorie: polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: katastrofa smoleńska, polityka, Kopacz, zamach


Komentarze: (4)

Buczacz, April 6, 2012 20:45 Skomentuj komentarz


"ale ja bym chciał wiedzieć, na jakiej podstawie ktoś mówi, że był zamach, i że były dwa wybuchy." To już plus dla Pana, większość społeczeństwa takich chęci nie przejawia. Jednak nie ma co liczyć, że taka wiedza spłynie sama. Ale tym razem dopomogę: oto podstawy twierdzenia o dwóch wybuchach http://niezalezna.pl/26278-prof-nowaczyk-o-dwoch-eksplozjach-w-tupolewie nie twierdzę, że to rozstrzyga temat, natomiast jest kolejną cegiełką, która tworzy przygnębiający obraz.
Pozdrawiam
P.S. Od jakiegoś czasu czytuję Pańskiego bloga i zaskakuje mnie, jak w wielu sprawach dochodzę do podobnych wniosków

adam@kormoran, May 6, 2012 23:46 Skomentuj komentarz


Mnie interesuje takie coś: Antonio uważa, że Polska powinna zwrócić sie do USA o udostepnienie zdjec satelitarnych zrobionych zaraz po katastrofie. Nie wyobrażam sobie, żeby Amerykanie tych zdjec sami już dawno nie sprawdzili. Jeśli coś z nich wynika, to muszą od dawna o tym wiedzieć.

Skoro wiedzą, to

  • już nie powiedzą, bo jakby to teraz wyglądało?
  • ruscy też wiedzą, że Amerykanie wiedzą; może dogadali się w szerszym gronie -- no bo taki numer jak zabicie prezydenta należało uzgodnić -- no nie? Czarny jeszcze zanim go wybrano dawał do zrozumienia że USA rezygnują z aktywnej polityki w Europie i zachęcał niemców do brania większej odpowiedzialności za kontynent. Zatem uzgodnienia nie musiały być zbyt trudne. (Swoją drogrą nieobecność czarnego i anieli na pogrzebie też była wymowna).

anonim, May 10, 2012 11:34 Skomentuj komentarz


Wydaje mi się, że Antonio wierzy z Hamerykę, jej ideały, w jej siłę ale też w jej demokrację. Ale czy mając taką wiedzę jaką ma (wszak był ministrem spraw ważnych i tajnych wiele widział) jego wiara jest uzasadniona? Nie wiem. Nie rozumiem go - ale wiem, że taką postawę antyamerykańscy cynicy wyśmiewali od zawsze. Nawet jak w Wawie, chyba w 1920 (albo 1930-tym) postawili pomnik wdzięczności Ameryce to powstałe wierszyk "z przodu cyce z tyłu cyce, Polska wdzięczna Ameryce" (bo pomnik był bardzo krągły i pulchny).

Ale to może być tak: jeżeli przedmiotem naszej wiary nie jest coś poza ziemią, to musimy sobie znaleźć na ziemi coś w co wierzymy. I pewnie dlatego wielu wierzy w Hamerykę i jej ideały, a wielu wierzy w Unię. Nieco jest taki co wierzy w siebie, swój humanizm a wiec i w Polskę. No i oczywiście są tacy, co czując siłę Wschodu wierzy w jej metody i pragmatycznie z nich korzystając do Wschodu się przyłącza.

Tak czy inaczej "stworzeniu oddają cześć Boga mając za nic" (Rz. 1.17nnn) i to jest smutne.

W34.

adam@kormoran, May 30, 2012 23:36 Skomentuj komentarz


To ja znowu przyziemnie. Oderwałem się na chwilę od swoich zajęć i poogladałem jutjuba -- i jutjub twierdzi tak:

  • zdjecia satelitarne w bardzo wysokiej rozdzielczosci. zostaly przekazane Polsce
  • nawet na zdjeciach o malej rozdzielczosci dostepnych w necie widac "przemieszczanie sie" kawalkow samolotu.
  • zdjecia krążyły między różnymi organami naszego zdającego egzamin państwa aż zaginęły.

Btw, prezentacje prof-ow Biniendy i Nowaczyka warte obejrzenia!

Skomentuj notkę
17 lutego 2012 (piątek), 19:54:54

Gęba i cholewa

Słowo o politykach, a dokładnie o wiodącym polityku PO, który powiedział:

Premier Donald Tusk: "Gdybym ustąpił w sprawie ACTA, musiałbym podać się do dymisji".

(TVP1, Wiadomość, 6 lutego 2012, godzina 19.30)

a po 11 dniach powiedział coś takiego:

Premier Donald Tusk zaproponował w piątek przywódcom partii należących do frakcji Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim odrzucenie ACTA w kształcie wynegocjowanym przez Komisję Europejską.

(TVP1, Wiadomość, 17 lutego 2012, godzina 19.30)

Jacy słabi politycy nami rządzą! Jeżeli jest przekonany w sprawie ACTA i tej całej globalizacji to niech to robi, wbrew protestom, wbrew demokracji, wbrew ludziom. Historia zna wielu wielkich Napoleonów, Aleksandrów Wielkich ale też Hitlerów. Ale on woli patrzeć na sondaże, przypodobać się wielu, mówić tu coś, a tam coś innego - mały człowiek, a co gorsza nic nie zabezpiecza nas przez nim.

Demokracja jest bez sensu. Niedemokracja jeszcze bardziej bez sensu.... to co moa sens?

W liście do Filipian św. Paweł napisał, że "moja ojczyzna jest w niebie ..." i to jest ważne. Za dużo tej telewizji oglądam. Za dużo gazet czytam.


Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: tusk, premier tusk, polityka, acta


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
7 lutego 2012 (wtorek), 00:09:09

Jeden inaczej

Piękne zdjęcie!

W 1936 dla wielu Niemców nie było to takie jasne, że Nazizm jest aż takim złem. Nie było jeszcze masowych zbrodni, które pojawiły się po wybuchu wojny, choć zbrodnię w walce politycznej wykorzystywano masowo (i to bynajmniej nie tylko Naziści) od końca poprzedniej wojny. Nie było jeszcze oczywistych głupot systemu, ani przesadnego kultu, ani zbyt wielkich kłamstw propagandy. Były populistyczne hasła oraz dość intrygujący program o tym, jak zrobić aby Niemcom było dobrze. Co więcej - w 1936 roku było już wiele pozytywnych objawów polityki Hitlera - co sprawiało, że ludzie tym bardziej mu wierzyli, że mieli podstawy do optymistycznego patrzenia na jego wizje i idee.

A ten jeden gość nie! Dlaczego? Czyżby jego zasady moralne, to co w nim głęboko siedzi sprawiło, że był czujny? Przecież tłum wokoło nie ułatwiał, co więcej - zwodził (jak wódka w parku wypita albo zachód słońca). A może tylko się zagapił, zamyślił i nie zdążył podnieść ręki i tak uchwyciła to kamera? Nie wiem, ale ta jego inność daje do myślenia.

Oryginalny podpis pod zdjęcie

Ordinary people. The courage to say no.

The photo was taken in Hamburg in 1936, during the celebrations for the launch of a ship. In the crowed, one person refuses to raise his arm to give the Nazi salute. The man was August Landmesser. He had already been in trouble with the authorities, having been sentenced to two years hard labour for marrying a Jewish woman.

We know little else about August Landmesser, except that he had two children. By pure chance, one of his children recognized her father in this photo when it was published in a German newspaper in 1991. How proud she must have been in that moment.

Zwykli ludzie. Jeden ma odwagę powiedzieć nie.

Zdjęcie zostało zrobione w Hamburgu w 1936 roku, podczas obchodów wodowania statku. Jedna osoba nie chce podnieść ręki w hitlerowskim pozdrowieniu. Mężczyzna ten to August Landmesser. Miał on już kłopoty z władzami, został skazany na dwa lata ciężkiej pracy na poślubienie Żydówki.

Niewiele wiemy więcej o Auguście Landmesser, tyle, że miał dwoje dzieci. Przez czysty przypadek, jedno z jego dzieci rozpoznawane ojca na tym zdjęciu, kiedy został opublikowano je w niemieckiej gazecie w 1991 roku. Jak dumny musiało ono być w tym momencie.

Modlitwa:

Panie Boże - pomóż mi poznawać Twoje zasady, a potem nimi rozsądzać rzeczy wokoło mnie. Pomóż mi trzymać się ich pomimo zwodzącego tłumu i pomimo tego, że widoczne są pozytywnie efektów działań zwodzicieli. Proszę Cię o to, bo wiem, że Ty masz najlepszy plan dla mnie, ale też dla wszystkich innych ludzi na tej ziemi - plan lepszy niż wszyscy inni magicy i mądrale. I wiem też, że na koniec to Ty będziesz rozliczał - wszystkich, bo skoro wieczność należy do Ciebie, do Ciebie też będzie należało ostatnie słowo.


Kategorie: polityka, modlitwy, _blog


Słowa kluczowe: modlitwy, nazizm, hitlerowcy, niemcy, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
27 stycznia 2012 (piątek), 20:28:28

W sejmie, w Gazecie i w moim życiu

Wczoraj w sejmie, po raz kolejny, chyba w ramach komisji kultury dyskutowano o koncesji na cyfrowe nadawanie naziemnie dla Telewizji Trwam. Ale nie o tym tylko o chamstwie chciałem teraz napisać. Otóż w trakcie obrad pan poseł z PiS (nie pamiętam który) konsekwentnie zwracał się do pana/pani posła (niepotrzebne skreślić a ja nie pamiętam nazwiska przy czym wiadomo o kogo chodzi) "proszę pana" wiedząc, że w papierach zapisana jest płeć żeńska, choć ten pan/pani urodziła/urodził się jako mężczyzna. No i tak dziś rano zrelacjonowała to Gazeta, bo jakże można by pokazać takie chamstwo PiSu inaczej. Należy je pokazywać i piętnować aby młodzi i wykształceni, oraz wykształciuchy, bo lektorze portalu Gazety wiedziały o PiSie, że to nietolerancyjne chamy.

Ani jednym słowem nie zwrócono uwagi na fakt, że pan/pani (niepotrzebne obciąć) do obecnego na komisji w charakterze gościa obywatela/księdza/ojca Rydzyka również zwracał/zwracała się "proszę pana". Chamstwo PiSu należy w Gazecie piętnować, chamstwo Palikotowców już niekoniecznie.

* * * * * *

W moim komentarzu sam obrażam pana/panią poseł dopisując to "niepotrzebne obciąć". Obrażam bo nie ma we mnie aż tyle tolerancji i na chamstwo reaguje moim chamstwem. I nie chodzi mi o osobę tylko o jej zachowanie. Kultura w której żyje (czy mi się to podoba czy nie, jest to kultura katolicka) wymaga, aby do osoby duchownego zwracać się "proszę księdza", "pastora", albo "ojcze" lub "rabi".

Tak wypada a ja reaguję, bo uważam, że takiemu jak ja heretykowi lepiej żyć w kulturze katolickiej niż nieokreślonej kulturze świeckiej, proponowanej przez nowoczesnych liberałów a propagowanej w celach politycznych przez cwaniaków w osobie pana Palikota. Katolicy to przynajmniej szanują życie, dopuszczają wolność, rozumieją grzeszność, znają wybaczenie. Wiem, że to nie zbawia ale przynajmniej żyje się takimi ludźmi przyjemniej (ostatnie zdanie jest dosłownym cytatem Leona z GMB – pozdrawiam).

Tak. Tak uważam - katolicyzm, takim jakim go najczęściej w Polsce spotykam nie zbawia, ale katolicka Polska jest bezpieczniejsza dla niekatolików niż świecka dla katolików i niekatolików, którzy z obowiązującą i narzucaną przez stojące u władzy świeckie elity ideologią niekoniecznie się utożsamiają. Przykłady ze Szwecji, gdzie wsadza się pastorów do pierdla za to, że czytają na nabożeństwach pierwszy rozdział Listu do Rzymian pokazują to wyraźnie. Jeżeli w Polsce zniszczą katolicyzm będziemy mieli to samo.

W nawiasie dygresja dla oburzonych moim pisaniem katolików: katolicyzm nie zbawia? Tak uważam i aby wyjaśnić zacytuję dosłownie zdanie wypowiedziane przez katolickiego księdza na katolickim pogrzebie ojca mojego kolegi. Powiedział tak: „zbawienie, a dokładnie to czy po śmierci znajdziesz się w niebie czy piekle zależy tylko i wyłącznie od twojego (drogi słuchaczu, bo ksiądz zwracał się do wszystkich obecnych na tej smutnej uroczystości)... a więc od twojego stosunku do Jezusa Chrystusa”. Koniec cytatu – tak myślę i kropka.

* * * * * *

Wielu moich znajomych, również tych obecnych na fejsie nie zgodzi się z powyższym rozważaniem na temat wspierania katolicyzmu aby póki co, tu na ziemi żyło się lepiej. Wiem o tym i chyba będę musiał przemyśleć ich racje, bo może racje mają a ja w swoim lenistwie, wygodnictwie, pogoni za dobrami tego świata wyznaję ideologię budowania na ziemi królestwa bożego już teraz, jakby wbrew proroctwom, że wszystko to najpierw będzie musiało przejść przez ogień.

Wiem, że jeżeli nie katolicyzm, jeżeli nie to tak zwalczane przez niektórych (Tomku – to do Ciebie) z wielkiej litery pisane „Bóg, Honor, Ojczyzna” to w jego miejsce wejdzie świecka, bezbożna ideologia humanizmu zaprawionego magią horoskopów i mająca gdzieś nie tylko wolność jednostki (patrz ACTA) ale też życie. Wakacje na Antylach czekają? – chorą mamusię do domu starców (Francja). ZUS zacznie mieć problemy – zastosujemy eutanazje (Niemcy, Holandia). O takich drobiazgach jak własność zupełnie zapominając, wszak podatki powyżej 50% to norma, a katastrat w całej Europie to tylko kwestia czasu.

A więc będziemy mieli kulturę New Age w której dla niebezpiecznych społecznie uczniów niejakiego Jezusa przeznaczone są prześladowania. Stadiony już są – pochodnie Nerona można w muzeum zobaczyć. Proroctwa i znaki czasu też to potwierdzają, więc może to lepiej aby przyszło już? Może właśnie już teraz, przez wyeliminowanie szczepionki katolicyzmu, który pozwala mieć nadzieję na niebo bez przemiany serca, który jakże często sprowadza się do wyspowiadasz się i jest OK. Albo nawet jeszcze mniej, wszak Bóg jest miłosierny, jesteś ochrzczony, a żyjesz jak żyjesz, bo księża (w tym pewnie też wspomniany ksiądz Rydzyk) żyją jeszcze gorzej pławiąc się w luksusie, rozbijając drogimi limuzynami (Volvo S-80 to na Jasnej Górze standard) i robiąc ciemnie interesy z postkomunistami.

Wiem, że prześladowaniach ludzie muszą się określić - nie przed systemem, ale przez Bogiem. W prześladowaniach ludzie się nawracają – i co prawda lecą głowy, ale Kościół (napisałem z duże litery ? tak, bo nie chodzi mi o katolicyzm) się rozwija i w niebie się radują.

* * * * * * *

Modlitwa: Panie Boże – nie wiem. Nie wiem co robić bo często moje emocje, a potem i działania angażują się w bieżącą politykę. Podświadomie wiem, że niepotrzebnie. Wypalam się, denerwuje. Niepotrzebnie – wszak Ty dajesz pokój i żyjąc tym Twoim pokojem mógłbym zupełnie luzować się nie przejmując tym co się dzieje w sejmie. Wydaje się, że przyczyną tego jest, iż za mało obcuję z Tobą. Możesz to zmienić? Pewnie możesz więc zmień bo wiem, że zmiany jakie od Ciebie pochodzą są dla mnie dobre. Może też będą dobre dla innych.

Amen

(spacer z biura do domu, po drodze kawiarnia w Forum)


Kategorie: polityka, osobiste, _blog


Słowa kluczowe: sejm, tv trwam, polityka, chamstwo


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
20 stycznia 2012 (piątek), 08:08:08

Filozof, obywatel Palikot

Żyjemy w państwie miłującym filozofów!

Właśnie sąd stwierdził, że filozof Palikot np. nie popełnił oszustwa wypełniając swoje oświadczenie majątkowe (pewnie przestępstwa skarbowego też nie) ponieważ "nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych pana posła wynikają z filozoficznego wykształcenia i stosunku do wartości materialnych". Brawo!

Takie mamy państwo.


Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: palikot, polityka, prokuratura, umożenie, sprawiedliwość


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
19 lipca 2011 (wtorek), 08:45:45

O Jarosławie Kaczyńskim

Na serwisie se.pl znalazłem komentarz:

ZALOSNY JEST TEN KACZYNSKI - STARY KAWALER,UZALEZNIONY OD MAMUSI, BEZ PRAWA JAZDY, KONTA, MIESZKAJACY Z KOTEM, ZGRYZLIWY I MSCIWY - POLSKIE KOBIETY MARZA O KIMS TAKIM... :)

a ja patrzę się na tego Kaczyńskiego i widzę, że ...

Kaczyński poważnie zaangażował się w służbę publiczną rezygnując z życia osobistego ale mimo to ma silne i dobre relacje rodzinne troszcząc się o samotną, owdowiałą matkę. Rozlicza się gotówką nie kredytując swoich wydatków a hodując domowe zwierzęta daje wyraz szacunku do świata i harmonii z przyrodą - wiele kobiet chciało by mieć takiego męża, ojca swoich dzieci.

Inne spojrzenie na te same fakty.


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: kaczyński, jarosław kaczyński, pis, wybory, polityka, media, manipulacja


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
14 czerwca 2011 (wtorek), 21:11:11

Czas niedokonany

A. przyniosła mi z biblioteki, ale dziś sobie kupiłem, bo lepiej to mieć, choć grube. To ważna książka.

Czas niedokonany

Bronisław Wildstein

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 978-83-7506-797-2
Liczba stron: 592
Cena: 34,50-

To ważna książka. To, że opisuje Polskę z agnostycznego punktu widzenia sprawia, że nie jest do końca prawdziwa, ale przez to będzie łatwiejsza do zaakceptowania przez współczesnego czytelnika. Brak metafizycznej nadziei (może poza pierwszym wątkiem widzącego Boga Barucha i ostatnią kartką nawiązującą do tego wątku) sprawia, że po lekturze można się skłaniać do nihilizmy, można stracić sens życia, można chcieć się powiesić. Niestety, dość trudno książkę tą potraktować rozrywkowo.


Wynotowuje sobie dwa cytaty, stanowiące syntezę tego co mnie poruszyło szczególnie. Pierwszy kawałek o mediach i polityce ale też o postmoderniźmie, który zaczyna się już coraz bardziej kształtować.

- To Olaf Nok, najwybitniejszy w Polce specjalista od marketingu dramatycznego, tak naprawdę to on jest szarą eminencją rządu (...) Nok tymczasem rozprawiał (...)

- Nie można się obrażać na czas. Trzeba się do niego9 dostosować. Postpolityczność oznacza, że władzę przekazujemy w ręce profesjonalistów. Jest więc postępem, tak jak postępem jest, że leczenie oddelegowujemy lekarzom, a budownictwo inżynierom. W ten sam sposób postępem jest marketing dramatyczny w stosunku do marketingu narracyjnego. To marketing czwartej generacji. Przekładamy rzeczywistość na spektakl i w tej formie przekazujemy ją wyborcy. Dramatyzujemy ją w parę fundamentalnych starć. Elementarny konflikt białego z czarnym, dobrego ze złym, zacofanego z nowoczesnym. Są więc specjaliści od rządzenia i co, którzy potrafią przełożyć tę żmudną praktykę na spektakl, w którym role są już obsadzone. I obecny rząd potrafi to zrozumieć, co oznacza, że jest nowocześniejszy i lepiej przygotowany do rządzenia niż jego poprzednicy. Proszę zwrócić uwagę, że zawieszam tu jakiekolwiek sądy ocenne. Bezstronnie, jako profesjonalista opisuję stan rzeczy.

- Olaf jak zawsze ma rację. Ten spektakl to jak piłka nożna (...) skończmy z ideologiami. Liczy się profesjonalizm. (...)

- Przepraszam, ale mówi pan o tym, że nie ma rzeczywistości. W następnych zdaniach opisał pan precyzyjnie, na jaką rzeczywistość jesteśmy skazani. Nie dostrzega pan tu sprzeczności?

- Ależ drogi panie - Nok rozłożył ręce, jakby czekał na to pytanie - to jest kwestia z minionej epoki. Chce mi pan narzucić żelazne prawa logiki, jak nie tak dawno narzucano żelazne prawa dialektyki? Ale ja się nie dam tak ustawić. Pana ideologicznym, zamykającym nas formułkom przeciwstawiam świat mieniący się nieskończoną ilością możliwości. I was pytam: w jakim świecie wolicie żyć? - Aplauz obecnych był jednoznaczną odpowiedzią. - Profesjonalnie rządzeni wyborcy mają prawo do spektaklu. Mają prawo do zabawy. Przedstawienie musi trwać i my je organizujemy. Bo jesteśmy profesjonalistami. I nas rząd to rozumie.

Drugi to coś z pogranicza metafizyki i teorii spiskowych, ale tych bardzo deistycznych, nie zakładających zbytnio diabelskich inspiracji i ingerencji.

Taggart przyjął go na późnym śniadaniu w Bristolu.

- (...) Stoisz w przejściu! Miałeś wykonać krok i znaleźć się naprawdę między nami. Między tymi, którzy formatują świat. (...) Ten kryzys pokazuje, że nawet tak opanowany świat może się wymknąć z rąk. Trzeba wzmóc kontrolę. Inaczej nie wiadomo, co się stanie. Bez nas zapanuje chaos. Dlatego zarzucamy sieć. Telewizja to zasadnicza rzecz. Musimy jej pilnować. Nie obchodzi nas, czy nasi partnerzy ze wschodu byli komunistami czy faszystami. W klubie dżentelmenów będą musieli zachowywać się jak dżentelmeni. Inaczej pozbędziemy się ich. Ale ci, do których miałbyś przystąpić, muszą mieć do ciebie zaufanie. Muszą wiedzieć, co jest dla ciebie najważniejsze.


Kupując tego Wildsteina kupiłem też:

Filozofia sukcesu, czyli
f**k it

J. C. Parkin, i G. Pollini

Wydawnictwo: Charyzma
Liczba stron: troszkę
Cena: około 35,-

Całkowita sprzeczność! Jaki ja pokręcony jestem! Przecież to manifest postmodernizmu praktycznego.

I znowu cytat:

Podróż na odległość 1000km zaczyna się od jednego kroku. (Wtedy masz do przebycia 1000km minus jedek krok, a to strasznie długa droga).

Pieprz to. Jesteś już u celu.


Kategorie: to czytam, polityka, _blog


Słowa kluczowe: wildstein, czas niedokonany, polityka, historia współczesna polski, prl


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
27 maja 2011 (piątek), 08:50:50

Prawdziwi Polacy zwodzą Polaków

Czas poświęcony na rozmowy rekrutacyjne to czas ciekawy, wielce inspirujący i dający wiele do myślenia. Wszak to czas poznawania ludzi, a jako istoty społeczne zostaliśmy stworzenie, więc poznawanie się jest jakoby "wpisane w nas", jest naszą istotą.

A więc dziś, w trakcie rozmów rekrutacyjnych (bo było ich kilka) pojawili się "prawdziwi Polacy" oraz "ci, którzy dzielą". Ponoć kandydata nie wolno pytać o poglądy polityczne - co więcej - nie wolno w CV umieszczać informacji o rodzinie. Okropna jest ta polityczna poprawność! Przecież jak ktoś ma poukładane sprawy rodzinne to musi w procesie rekrutacji działać to na jego korzyść! Przecież nowotestamentowy warunek dla biskupa jest taki, że "mąż jednej żony, który dzieci umiał wychować w karności". Tak mi się wydaje, ale świat jest popieprzony i coraz więcej menadżerów uważa, że lepiej zatrudniać singli.

No dobrze - o rodzinę i politykę pytać nie wolno, ale spytałem i pojawili się "prawdziwi Polacy". A skoro się pojawili to ja tylko po raz kolejny wpadłem w zachwyt nad specjalistami od zakłamania naszego życia publicznego. Nie będę się wypowiadał, za PO czy PiSem bo nie jest to zupełnie przedmiotem moich rozważań ale zaduma nad kłamstwem będzie tu właściwa, a jak to było z tymi "prawdziwymi Polakami" to prawie pamiętam.

Otóż Kaczyński wygłosił przemówienie, w którym było o "wolnych Polakach w swoim wolnym kraju". Już w trakcie wiecu media przekłamały relacje podając na czerwonych paskach i na portalach, że "Kaczyński mówi o prawdziwych Polakach". Sprostowanie owszem, poszło za 3 dni, małym druczkiem ale za to przez 3 dni politycy i komentatorzy używali sobie na tym antyfakcie rzeczywiście dzieląc Polaków na tych przeciwko Kaczorowi i tych, co jednak go lubią. Przy okazji Kaczyńskiemu dołożono antysemityzm (bo kim są ci nieprawdziwi Polacy), totalitaryzm skoro chce przejmować władzę, a ostatnio i faszyzm bo Bratkowskiemu do reszty odbiło.

Czytam ostatnio wiele książek o II Wojnie Światowej i zastanawiam się jak praktycznie cały narów niemiecki dał się zwieść. Z jednej strony nie potrafię tego zrozumieć, a z drugiej strony na własnych oczach widzę dokładnie to samo - przez manipulowanie informacją ktoś sprawia, że większość narodu żyje w kłamstwie. Do czego to doprowadzi?


Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: rozmowy rekrutacyjne, prawdziwi polacy, kaczyński, pis, media, zakłamanie, polityka


Komentarze: (1)

ulotny, May 27, 2011 11:47 Skomentuj komentarz


Chyba mi nie uwierzysz...bo prawie we wszystkim zgadzam się z Tobą. I cierpię (bo nazywam się "milijon" -AM).
Jestem przekonany, że nasz Pan Chrystus Jezus niedługo powróci, a za jeden ze znaków jego powrotu uznaję wielki wpływ na poglądy ludzi demona zamieszania - nie symbolicznego - osobę, złego ducha, demona, którego wielkim sukcesem jest wprowadzenie zamieszania i niezrozumienia. Nie tylko w Polsce, oczywiście. Ludzie robią źle, a są szczerze przekonani, że robią dobrze. I coraz więcej jest typów czy rodzajów grzechów chronionych przez prawo. Ale, żeby nie było(że pesymista), zwycięstwo jest po stronie wiernych Jego słowu (mimo tego ogromu zamieszania i nieporozumień).

Pozostań z Bogiem - ulotny.
Skomentuj notkę
12 kwietnia 2011 (wtorek), 22:05:05

Moja mowa nienawiści

Uwaga – znowu będzie mowa nienawiści. A będzie bo nienawidzę i dalej chcę pewne rzeczy nienawidzić (to w nawiązaniu do moich ostatnich notek na FaceBooku).

#1. Zacznę od polityki

Pamiętam, jak z miesiąc temu czytałem jakiś wspomnieniowy wywiad z JarKaczem. Było głównie o sobocie 10 kwietnia. Opowiadał że po wylądowaniu, ich podróż z Witebska do Smoleńska była celowo opóźniana przez rosyjskich czy białoruskich kierowców i dopiero gdy kolumna z premierem Tuskiem ich wyprzedziła to pojechali nieco szybciej. Tyle jego wspomnień, które jak każda wypowiedź JarKacza były potem przez kilka dni na wszystkie sposoby komentowane, tak jakby jego wspomnienia były rzeczywiście istotne dla Polski.

Pamiętam, że na fali komentarzy do tych wspomnień odniósł się też premier Tusk. Tego dnia włączyłem telewizor i oglądałem w Wiadomości. Widziałem jak premier cynicznie skomentował wypowiedź Kaczyńskiego twierdząc, że Kaczyński znowu coś wymyśla, insynuuje, spiski wietrzy. Ewidentnie sugerował, że biednemu człowiekowi z pomieszanymi zmysłami znowu się coś przewidziało.

Prawdę mówiąc to nawet dałem wiarę jego wypowiedzi, bo rzecz mimo iż mierzalna (dziennikarz może to prześledzić) dotyczyła sfery ich osobistych odczuć, gdy obaj, wraz ze swoimi sztabami działali w wielkim stresie. To pamiętam.

A teraz (dokładnie przedwczoraj na Twicie Kataryny a dziś u Dorna) czytam cytowaną z zagranicznej gazety wypowiedź premiera, który potwierdza, że ich przejazd do Smoleńska był celowo przez Rosjan napędzany podczas, gdy mieli oni świadomość, ze przejazd JarKacza jest hamowany. Nawet w tej sprawie na życzenie premiera interweniował bezskutecznie Graś a więc Tuks to wydarzenie pamięta.

Pamiętam. Pamiętam a do tego dzięki Googlom i internetowym archiwum mogę sobie dziś moją pamięć odświeżyć wiedząc, że pamiętam dobrze.

#2. Lustro

Czytają o innych ludziach czytam często o sobie. Może dlatego, że praktycznie nie czytam historii doskonałych herosów, fantastyki, lukrowanych panegiryków i cukierkowych biografii mistrzów. Nie czytuję też romansideł a to co ostatnio lubię czytać to książki o historii i to historii raczej współczesnej, z widzianej każdej strony, przez wiele książek różnych ludzi ciągle o tym samy. Lubię czytać o faktach, przeglądać dokumenty źródłowe, zagłębiać się wypowiedzi, patrzeć na decyzje, studiować oświadczenia, analizować zachowania. Patrząc na to można dochodzić motywacji, systemu wartości człowieka, zgłębiać jego psychikę. Lubię tak, ponieważ w takim podejściu widać człowieka, z jego dramatami wyborów, z jego trudnymi decyzjami moralnymi, z jego wzlotami, upadkami, wielką wielkością ale i wielkim przekrętactwem. Przez ostatnie lata przeczytałem chyba wszystko co dało się przeczytać o Wałęsie, a teraz mocuję się z kolejnymi postaciami. Na tapecie mam grubą cegłą o Goebellsie ale w swoim czytaniu spotkałem się już w Piłsudskim ale też z Andersem, Mołotowem, Mikołajczykiem, Bach-Zalewskim, Witkacym, Brandysem, Anną Kowalską, Rakowskim, ...

A po co to? Otóż czytają o innych ludziach czytam o sobie - bo zastanawiam się, co ja bym zrobił postawiony w takie czy innej sytuacji, jak ja bym się zachował, jaką decyzję podjął, co bym wykreował, powiedział, do czego się zobowiązał a od czego odciął. Zastanawiam się co stoi za motywami, które sprawiły, że te osoby postąpiły tak a nie inaczej, i jakie siły stoją za moimi motywacjami w których dokonuję podobne lub przeciwne wybory.

Zastanawiam się, i cieszę się, że Bóg sprawił, iż żyjąc w miejscu i czasie, w którym żyję te rozważania są tylko teoretyczne. Cieszę się, że nie muszę zastanawiać się czy w 1937 wstąpić do NSDAP aby łatwiej mi było prowadzić swój telekomunikacyjny biznes, nie muszę też analizować czy opodatkowanie 10% własnych przychodów na rzeczy Państwa Podziemnego jest wystarczające, czy też należy oddawać na sprawę 20% oraz zezwolić na zmagazynowanie w garażu trefnego towaru. Nie muszę w piwnicy przechowywać żydowskiej rodziny z babcią wariatką i chorymi dzieciakami, nie muszę też w 1948, pod wpływem tortur wydawać kumpli z WiNu.

Cieszę się, bo mam obawy, że postąpił bym gorzej niż opisywane postacie, a gorzej bo mój system moralny. moje motywacje, i moc moich "dobrych chęci" pozostawiają wiele do życzenia.

Czytając o innych czytam o sobie - i nad sobą się zastanawiając proszę Boga o to abym był nieco inny, był bardziej taki, jaki On chciałby abym był, i trochę mniej taki jakim ja sam siebie kreuje.

#3. Prawda

Prawdę rozumiem jako słowa opisujące rzeczywistość. W tego określenia łatwo sobie mogę wyprowadzić definicję kłamstwa, które rozumiem jako słowa nie opisujące rzeczywistości, lub też słowa opisujące nie istniejącą rzeczywistość. Bóg powiedział, że kłamstwo jest "korzeniem wszelkiego grzechu" a w moich przemyśleniach zauważam, że rzeczywiście, kłamstwo potrafi zniszczyć każdą dobrą relacje między osobami, potrafi rozwalić każdy dobry system. Kłamstwo między ludźmi sprawia, że miłość staje się manipulacją zniewalającą drugą osobę i wykorzystującą w tym zniewoleniu najbardziej intymne uczucia. Kłamstwo w biznesie niszczy relacje biznesowe sprawiając, że zamiast harmonijnego rozwoju całej gospodarki (relacja win-win) mamy doczynienia z wykorzystywaniem jednego podmiotu przez drugi. Kłamstwo w relacjach społecznych naszego systemu politycznego prowadzi do zniewolenia jednych (nazwijmy ich roboczo "głupszych") przez innych (roboczo: "oświeconych"). W końcu kłamstwo w strukturach państwowych sprawia, że państwo przestaje być "dobrem wspólnym", a zaczyna być maszyną wyzysku w rękach władców, którzy nie są sługami wielu, ale robią wszystko aby im służono.

Z kłamstwem w polityce mam doczynienia dzisiaj - będąc okłamanym przez premiera Tuska.

#4. Nienawiść

Chciałbym aby pewnych rzeczy na świecie nie było, co więcej - wiem, że niedługo pewnych rzeczy na świecie (niekoniecznie tym, ale jednak mowa jest o świecie) nie będzie. Może właśnie dlatego lubię czytać Apokalipsę, która mimo opisanych w niej rzeczy strasznych dla mnie zawsze jest księgą pocieszenia. W Apokalipsie bowiem wyczytuję, że w niedalekiej przyszłości nie tylko nie będzie chorób ani śmierci, ale też nie będzie kłamstwa (sprawdziłem w źródle - tam pisze tylko, że nie będzie kłamców, więc czy to jest tożsame? przyjmijmy, że tak).

A więc chciałbym aby na świecie nie było kłamstwa co przy mojej definicji nienawiści, rozumianej jako chęć aby coś zniknęło, coś nie miało miejsca sprowadza się do tego, że nienawidzę kłamstwa. Oczywiście nienawiść może być też osobowa, skierowana na kogoś - wtedy życzy się komuś coś złego, w szczególności aby ten ktoś zniknął - ponieważ istnienie, życie jest wielką wartością wiem też, że nienawiść osobowa zawsze jest czymś złym. Ciekawostką jest to, że gdy nienawiść osobowa pojawia się jako uczucie (bo jak każde uczucie pojawić się może) jest niszcząca zarówno w odniesieniu do nienawidzonego jak i nienawidzącego. Kolejną ciekawostką zapisaną gdzież na początku Biblii jest deklaracja Boga o jego ochronie w stosunku do niektórych znienawidzonych i przekleństwie dla nienawidzących, na których jakby koncentruje się odbita wytworzona przez nich nienawiść.

Ale dość ciekawostek - napisałem, że nienawidzę kłamstwa? Tak, bo łatwo mi to przychodzi w moich deklaracjach. W życiu jednak wiem, że zdarza mi się z nim zaprzyjaźnić, używać, pokłamać nieco, pościemniać, mijać się z prawdą (nawet teraz kłamię używając tych milszych eufemizmów) a potem będąc już uwikłanym brnąć dalej, bo kłamstwo jest jak siła, kłamstwo wiąże. Wałęsa ze swoimi działaniami tuszującymi chwilową słabość a może i głupotę młodości (1971) jest mi tu bliski, bo wyszła na jaw jego słabość i głupota w chwili, gdy był już dojrzałym mężczyzną (rok 1991). Dziś, na starość przeobraża się już tylko w głupotę, przy czym ciekawe jest uwikłanie innych osób (ponoć "autorytetów"), które nie pomagają mu wyjść z problemu poprzez wyznanie, opamiętanie ale wiedząc o jego kłamstwie same stają się wielkimi kłamcami niepotrzebnie go broniąc.

Ale zostawmy Wałęsę, wracam do siebie. Nienawidzę kłamstwa, bo boję się iż też mogę być przez nie tak usidlony. Bo skoro Wałęsa ma z tym problem to czy ja sobie z tym poradzę? Czy jesteś silniejszy od tego człowieka? Boję się, że za mało we mnie będzie mocy, aby opamiętać się, pokutować, wyznać i iść dalej w mocy przebaczenia. Modlitwa o moc z góry wydaje się być w tym miejscu właściwa, modlitwa z nadzieją bo Ten w górze ma moc w przeciwieństwie do ze znaczka w klapie.

#5. Nienawiść do Tuska? Na koniec też polityka!

Miała być mowa nienawiści więc na koniec spróbuję, aby łatwiej było niektórym zaklasyfikować mnie jako pisowskiego oszołoma. Nienawidzę kłamstwa a właśnie zostałem okłamany przez swojego premiera. Trudno - muszę żyć z tym dalej, ale jak z tą moją nienawiścią poradzą sobie miłujący (nienawidzący nienawiść) tego już nie wiem. Może ich premier nie okłamał, może o tym nie wiedzą, może wiedzieć nie chcą ale moje oczekiwania względem rządzących są inne. Chciałbym aby byli bardziej w myśl prezydenta Reagana, co powiedział, że "przywódca musi być tylko uczciwy, od reszty ma bowiem doradców".

Chyba muszę już skończyć z tą moją mową nienawiści, bo może względem mnie też zaraz wypowiedzieć się jakaś mądra głowa i tak jak dzisiejszy profesor powiedział, że JarKacz pójdzie do piekła również o mnie zawyrokuje.


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: nienawiść, po, tusk, kłamstwo, prawda, polityka


Komentarze: (2)

Jarek, April 30, 2011 00:11 Skomentuj komentarz


Fajny tekst. Ostatnio przesłuchałem wywiad rzekę z Prof. Władysławem Bartoszewskim. Gorąco polecam.
Jarek

ky, May 4, 2011 11:32 Skomentuj komentarz


NSDAP, jakie było, już dzisiaj nie ma. Ale są inni, którzy maszerują z pochodniami, piszą ", obudźcie sie", są popierani przez kościół w dążeniu do władzy... Myślę, Wojtku, że jednak musisz się zastanawiać... a dziękować warto za to, że dziś wiadomo jak wyglądało NSDAP i do czego dążyło - bo w tamtych czasach dla wielu nie było to takie oczywiste.
Skomentuj notkę
12 kwietnia 2011 (wtorek), 07:25:25

Nienawiść (do dyskusji)

W dyskusji o nienawiści muszę przemyśleć pewne rzeczy. Oto materiał polityczny do przemyśleń.

Potrzebujemy nienawiści?

Paweł Chojecki

tekst pochodzi z marcowego numeru miesięcznika "idź Pod Prąd" a ściągnięte z Nowy Ekran

Jaruzelski cieszy się sympatią większości społeczeństwa, a Lech Kaczyński był znienawidzony. To samo w sobie jest ewenementem – jak bezwolnym obiektem obróbki mentalnej staliśmy się, że agenta okupacyjnego mocarstwa, sprawcę śmierci setek Polaków obdarzamy sympatią, a nienawidziliśmy pierwszego Prezydenta, który starał się budować wolną Polskę i przywracać właściwą miarę wartościom.

Czy Polakom potrzebna jest wobec tego nienawiść? Czy można na tym świecie przetrwać bez nienawiści? Wreszcie, czy Bóg pozwala nienawidzić? Nie są to tylko filozoficzne pytania. Od właściwej na nie odpowiedzi zależy przyszłość ludzkiej cywilizacji, a Polski w szczególności.

Wrogowie ludzkości wypaczyli przekaz biblijnego przesłania Jezusa stanowiącego fundament cywilizacji i pod przykrywką cytatów z Pisma nasączyli współczesny świat anty-Bożą propagandą. Cóż dzisiaj znaczą nakazy: „Nie zabijaj”, „Zło dobrem zwyciężaj”, „Miłuj bliźniego swego”, „Nie sądźcie”? Gdy rozważymy ich dzisiejsze konotacje i zestawimy je z zamiarem Autora, ze zgrozą odkryjemy przewrotną, diabelską propagandę.

„Nie zabijaj”. Oszukano nas, że Bóg jest przeciwnikiem kary śmierci dla morderców, podczas gdy to On sam ją ustanowił (A od człowieka będę żądał duszy człowieka za życie brata jego. Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka. 1 Mojż. 9:5-6). Kara śmierci dla morderców to Boży straszak stojący na straży moralności społeczeństw (Rządzący bowiem nie są postrachem dla tych, którzy pełnią dobre uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz się nie bać władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę; jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle. Rzym. 13:3-4). Zlikwidowanie kary śmierci otworzyło drogę do zalewu przestępczości i burzenia porządku moralnego świata zachodniego.

„Zło dobrem zwyciężaj”, „miłuj bliźniego swego”, „nie sądźcie”. Tu z kolei dokonano sprytnego pomieszania porządku indywidualnego z porządkiem państwowym. W życiu osobistym chrześcijanin ma się kierować miłością bliźniego – szukać jego największego dobra, ale jak ma to robić państwo w stosunkach z innym państwem? Jak na przykład rząd polski ma miłować rząd rosyjski? Czy w odpowiedzi na rozmieszczenie w Kaliningradzie rakiet Iskander ma wprowadzić ruch bezwizowy dla Rosjan??? Powyższe nakazy stosują się do indywidualnych relacji uczniów Jezusa ze swymi bliźnimi i mają ograniczony zakres, który sprytni propagandyści nadmiernie rozszerzają. Przykładowo nakaz „Nie sądźcie” oznacza niewydawanie wyroków na innych ludzi w zakresie, który jest przynależny jedynie Bogu (np. wiecznego potępienia). Absolutnie nie oznacza rezygnacji z osądów moralnych cudzych czynów i nie zachęca do ich relatywizacji. Sam Jezus wzywa: Nie sądźcie z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie. Jan. 7:24

Pod pozorem fałszywie pojętej miłości bliźniego i miłosierdzia dokonano w świecie zachodnim masowego prania mózgów nową ideologią relatywizmu i braku odpowiedzialności. Wmówiono nam, że nienawiść jest zła pod każdą postacią. Problem w tym, że człowiek pozbawiony nienawiści nie potrafi też kochać. Staje się zobojętniałym, niepewnym w swych przekonaniach obiektem manipulacji „kapłanów” postępu uzbrojonych we wszechpotężne mass media.

Miłość idzie w nierozerwalnej parze z nienawiścią. Gdy coś prawdziwie kochamy, jednocześnie nienawidzimy zaprzeczenia tego. Jezus tak to zilustrował:

Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie. Mat. 6:24,

także:

       Nienawidzę i wstręt czuję do kłamstwa, a Prawo Twoje miłuję. Ps. 119:163. Brzydźcie się złem, trzymajcie się dobrego. Rzym.12:9 

Powyższe obserwacje prowadzą nas do zaskakującego wniosku – współczesna walka z wszelką nienawiścią ma tak naprawdę na celu zniszczenie miłości do dobra!

By mieć rozeznanie w tej duchowej walce, potrzebna jest jasność w kwestii nienawiści – tej złej i tej dobrej. Najprościej można powiedzieć, że powinniśmy nienawidzić tego, czego nienawidzi Bóg i analogicznie - kochać to samo. Oto przykładowa lista „nienawiści” Boga (zachęcam do samodzielnego zgłębiania Biblii pod tym kątem): 

  • Bać się Pana - znaczy nienawidzić zła; nienawidzę buty i pychy, złych postępków oraz przewrotnej mowy. Przyp. 8:13

  • Bo Ja, Pan, który miłuję prawo i nienawidzę zbrodniczego łupiestwa… Izaj. 61:8

  • Nie knujcie złego w swoim sercu jeden przeciwko drugiemu i nie lubujcie się w krzywoprzysięstwie, gdyż tego wszystkiego nienawidzę - mówi Pan. Zach. 8:17

  • Na swoją obronę masz to, że nienawidzisz uczynków nikolaitów, których i ja nienawidzę. Obj. 2:6

  • Pan bada sprawiedliwego i bezbożnego, a nienawidzi tego, kto kocha bezprawie. Ps. 11:5

  • Tych sześć rzeczy nienawidzi Pan, a tych siedem jest dla niego obrzydliwością: Butne oczy, kłamliwy język, ręce, które przelewają krew niewinną, serce, które knuje złe myśli, nogi, które śpieszą do złego, składanie fałszywego świadectwa, i sianie niezgody między braćmi. Przyp. 6:16-19

  • Lecz do Syna: Tron twój, o Boże, na wieki wieków, berłem sprawiedliwym berło Królestwa twego. Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość. Hebr. 1:8-9 

By chrześcijanie byli użyteczni dla Boga i skuteczni w walce o wartości, muszą kochać Boga i Jego wolę oraz nienawidzić zła. W przeciwnym razie staną się letni, zdziecinniali, do niczego nieprzydatni.

Mając więc ogłupione, bezideowe społeczeństwo, infantylnych chrześcijan, wystarczy przygotować zastępy nowych barbarzyńców, którzy zniszczą naszą cywilizację. Ten proces już trwa. Gdy lewacka propaganda kastruje nas z wartościowej nienawiści do zła i jego przejawów, jednocześnie sączy nam subtelnie nienawiść do tego, co dobre. Przykładowo w Polsce udało się jej wzbudzić w nas litość do ubeków i kapusiów, a wpoić nam pogardę wobec zwolenników lustracji czy dekomunizacji. Jaruzelski cieszy się sympatią większości społeczeństwa, a Lech Kaczyński był znienawidzony. To samo w sobie jest ewenementem – jak bezwolnym obiektem obróbki mentalnej staliśmy się, że agenta okupacyjnego mocarstwa, sprawcę śmierci setek Polaków obdarzamy sympatią, a nienawidziliśmy pierwszego Prezydenta, który starał się budować wolną Polskę i przywracać właściwą miarę wartościom? Co więcej, tragiczna śmierć Lecha Kaczyńskiego nie zahamowała tego procesu. Wybory prezydenckie wygrało stronnictwo przynajmniej moralnie odpowiedzialne za jego śmierć, a pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu media urządzały seanse nienawiści do tego, co Polacy przez wieki kochali. 11 listopada „Gazeta Wyborcza” na młodych patriotów napuściła „antyfaszystów” gotowych zastąpić nienawiść słowną „rewolucyjnym czynem”. Co będzie kolejnym krokiem?

Pewną nadzieję daje ostatnia próba zakłócenia patriotycznego wiecu na 10 marca przez bojówki postępu spod baru naprzeciwko pałacu namiestnikowskiego. Pomimo nagłośnienia sprawy na wezwanie partii stawiło się tylko kilkanaście osób. Pokazuje to, że na 10 kwietnia nie wystarczy już spontaniczny zryw przez Internet. Jeśli partia zechce naprawdę się wykazać, musi sięgnąć po wypróbowane rezerwy kadrowe – akurat czas jest odpowiedni, bo u starych towarzyszy z UB narasta gniew za zmniejszenie emerytur…

Paweł Chojecki

I jeszcze drugi, ostrzejszy, bardziej emocjonalny i ze znacznie mniejszą liczbą argumentów.

Potrzebna jest nienawiść

z Kijowa, (blog 100410 z Salon 24)

http://100410.salon24.pl/208547,potrzebna-jest-nienawisc

Podobno nieprzyjaciel zarzuca nam, że kierujemy się nienawiścią wobec niego. Nienawiść jest potrzebna, jest niezbędna, jest naturalna. Czym innym moglibyśmy się kierować w stosunku do nieprzyjaciela? Jakie inne uczucie jest tu właściwe? Jeżeli PO ma być partią miłości, to oczywiście PiS powinien być partią nienawiści - nienawiści do zdrady, zbrodni i przestępstwa.

Czas już, żebyśmy przestali tłumaczyć się przed nieprzyjacielem. Nieprzyjaciel jest po to, by go zlikwidować. Nie daj Boże, by jakiś biedny Polak wstydził się, czuł się źle z tego powodu, że nienawidzi nieprzyjaciela Polski. Nie ma innego sposobu, by Polski bronić. Nieprzyjaciel musi być pokonany.

Oczywiście będzie on stosował swoje stare sztuczki, apele do sumienia chrześcijańskiego i katolickiego. Użyje do tego nawet całej sfory arcybiskupów, biskupów i prałatów. Nie ma dla nich litości. Ktoś, kto służy nieprzyjacielowi, zdradził Polskę i zdradził Kościół. Nie ma litości dla komunistów i ich tajnych współpracowników. Na marginesie: ktoś tu niedawno się zdziwił "Komorowski komunistą?" A czymże innym to jest? Gnojem, oczywiście. "Komunista" to tylko wyzwisko, takie samo dobre, jak każe inne. W tym wypadku szczególnie odpowiednie, bo "komorowski" jest synkiem komunisty, jest tajnym współpracownikiem komunistycznej służby bezpieczeństwa i jest zwolennikiem mafijnego "komunistycznego" kapitalizmu, czyli obecnego ustroju gospodarczego Polski.

Bez nienawiści złego dobro nie zwycięży. Nie będziemy nawet wiedzieli, co to jest dobro. Błogosławiony Popiełuszko to wiedział. Mówił po polsku, że dobro to NSZZ Solidarność, a zło - to komuniści. Komuniści i zdrajcy nie mogą rządzić w niepodległej Polsce. Delikatnie, kulturalnie, bez nienawiści i w sposób dyplomatyczny sformułował to pan Macierewicz:

Odpowiedzą przed sądem.


Kategorie: polityka, zabawa w słowa, _blog


Słowa kluczowe: nienawiść, polityka, polska, po, pis


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
11 kwietnia 2011 (poniedziałek), 13:23:23

O polityce po 10 kwietnia

Mam wrażenie, że w polityce ukonstytuowały się dwie grupy: jedna używa haseł: święty spokój, kiełbaski, front jedności narodu, druga ponad wszystko lubi słowo prawda. Pierwsza wyzywa drugą od nienawiści, druga pierwszą od zakłamania.

Wydaje mi się jednak, że łatwo się w tym połapać, robiąc właściwe testy. Na początek prawda, bo prawda jest kategorią łatwo sprawdzalną. Po pierwsze - prawda musi być spójna, a właściwie - nie może być wewnętrznie sprzeczna. Wiedząc to można badać.

A teraz nienawiść - nienawiść zakłada nieistnienie drugiej osoby (nie jej poglądów, nie zachowań, nie czynów ale osoby jako osoby). I znowu test bo łatwo sprawdzić kto nie chciałby istnienia innych osób.

A smutne jest to, że proces podziału, wbrew zjednoczonym w grillowaniu zwolennikom świętego spokoju będzie się pogłębiał, konflikt wartości będzie narastał, ludzie będą musieli się opowiadać. A może to nie jest smutne? Może to dobrze? - wszak tylko jedne z tych systemów jest tolerancyjny (i moim zdaniem nie jest ten grillujący) i tylko na jednym można budować coś dobrego i trwałego.


Kategorie: polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: po, pis, polityka, grilowanie, prawda, prawda w polityce, katastrofa smoleńska


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
18 marca 2011 (piątek), 11:15:15

Jestem ważnym człowiekiem.

Musiałem pojechać na stację diagnostyczną zrobić przegląd mojego samochodu. Co jakiś czasu trzeba. Siedzę, czekam aż pan mechanik wypiszę fakturę, przybije pieczątki, wpisze wszystko w komputer, siedzę i słucham radia, a dokładnie wiadomości z RMF.

RMF: "Rada bezpieczeństwa ustaliła (...), już wkrótce (...) A jakie wg was powinno być stanowisko Polski w sprawie Libii? Już teraz możecie się wypowiedzieć na portalu naszego radia".

Pytają mnie to znaczy, że mam głos, jestem kimś ważnym, pytają mnie wiec pewnie mój pogląd ma znaczenie w tej istotnej kwestii! Mam okazję się wypowiedzieć - muszę tylko wejść na stronę radia i wpisać co myślę, a przecież myślę, mam swoje zdanie! Dlaczego więc tego nie robię? Przecież ktoś mnie pyta jakie, według mnie powinno być stanowisko Polski w sprawie Libii? Przecież mój minister Sikorski powinien wiedzieć co myślę. Potem powinien to przedstawić na sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ, powinien przedyskutować moje stanowisko z sojusznikami w NATO. Radio RMF zachęca mnie abym się wypowiedział, co więcej - stworzyło swój portal - doskonałe narzędzie komunikacji!

* * * * * *

Przypomina mi się scena z filmu "Okruchy życia" (o życiu pewnego kamerdynera przy boku ważnego angielskiego arystokraty w czasie II wojny światowej, świetna rola Hopkinsa i Emmy Thomson), scena w której ministrowie rządu wyśmiewając się z demokracji pytając kamerdynera trudne, polityczne kwestie.

Obawiam się, że wmawia się nam demokracje. Na pewno nie ma jej w aspekcie wpływania wszystkich jednostek na decyzje wspólne. Nie mam jej - i takie akcje w wydaniu RMF będą tylko pogłębiać frustracje spowodowaną tym, że co innego się wmawia, a co innego doświadczamy. Niestety, nie mam jej też w równości względem prawa o czym przypomniałem sobie podczas wizyty w barze na 40 piętrze hotelu Mariott. Nie ma też walki o demokracje rozumianej jako nieakceptacja niedekokracji skoro Putin, Kadafi i rządy koministów w Chinach mają się tak dobrze.

To może czas skończyć z życie w kłamstwie, mówiącym że demokracja jest najlepszym systemem społecznym i zacząć szukać jakiegoś innego?

* * * * * *

Modlitwa: Panie Boże - czy moje życie w takim świecie ma sens? Jakbym chciał abyś to Ty, jako mój Stwórca na nowo go dziś nadal. Jak bym chciał, abyś jako Stwórca nadał go nie tylko mnie, ale też tym rządzącym, w Nowym Jorku, Brukseli, Warszawie a może też i w Trypolisie. A gdybyś jeszcze nadał sens życia tym, co nadają z kopca w Krakowie - wszak media powinny służyć zbliżeniu się ludzi w miłości i prawdzie.


Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: libia, rmf, glos, polityka, demokracja, hopkins


Komentarze: (1)

Andrzej, March 26, 2011 21:12 Skomentuj komentarz


Tak naprawdę realna demokracja jest tylko odmianą feudalizmu. Różnica jest taka, że w feudaliźmie wiadomo było kto jest panem.
Skomentuj notkę
27 sierpnia 2010 (piątek), 14:41:41

Laurowo i ciemno

Znalazłem dziś taki tekst, a ponieważ uważam, że jest on mądry, cenny i ważny cytuję go tu w całości, ku pamięci i do poczytania bezczelnie kopiując z bloga autora, tj. z http://wojciechwencel.blogspot.com

Oczywiście zachęca do lektury źródła, ale póki co proponuję zadumę nad tym tekstem

Laurowo i ciemno

Wojciech Wencel

Blog autora, czwartek, sierpień 26, 2010

Nie mamy drogowskazu. Tłumimy światło historii. W polityce, w kulturze i we własnym życiu. Zarówno biografie przodków, jak i dawne arcydzieła uznajemy za produkty jednorazowe. Szydzimy z tych, którzy wierzą, że mogą się one powtórzyć w naszej epoce.

Zwiedzić Wawel. Kupić bilet, mieć przewodnika, zachowywać się cicho. Doceniać dawnych królów i wieszczów, gardzić współczesnym prezydentem. Buntować się przeciwko wspólnej krypcie, oburzać się, stukać się w czoło.

Uczcić pamięć powstańców warszawskich. Zapalić znicz, stanąć na warcie. Żeby, broń Boże, nie wyszli z grobów. Żeby pozostali straconym pokoleniem, pobielonym wapnem, opisanym w podręcznikach. Żeby ich wiara w Boga nie kłóciła się z naszą wiarą w Przypadek, a poczucie misji nie zniszczyło poczucia świętego spokoju.

Czytać Biblię. Jeździć na urlop do Ziemi Świętej. Studiować historie Hioba, Abrahama, Jakuba. Widzieć w nich metaforę i nie brać ich do siebie. Negować misję wspólnoty. Nie wierzyć, że Bóg w XXI wieku chce czegoś od człowieka. Że go doświadcza, zawiera z nim przymierze, powołuje go i prowadzi, coś mu zabiera albo coś mu daje. Dokładnie tak samo, jak w czasach biblijnych.

„Po-obracanych w przeszłość niepojętę,/ A uwielbionę – spotkałem niemało!” Szanowali martwe dzieje. Budowali cokoły, pomniki, muzea. Betonowali, szpachlowali, malowali, zamykali, konserwowali. Cytowali umarłe formuły. Kładli na grobach laurowe wieńce. Nie dostrzegali, że ta sama historia toczy się do dzisiaj. Z naszym udziałem.

Nie mamy drogowskazu. Tłumimy światło historii. W polityce, w kulturze i we własnym życiu. Zarówno biografie przodków, jak i dawne arcydzieła uznajemy za produkty jednorazowe. Szydzimy z tych, którzy wierzą, że mogą się one powtórzyć w naszej epoce.

Skąd się bierze ta niemal powszechna niechęć do wpisywania współczesnych wydarzeń w kołowrót dziejów? Do odczytywania ich sensów na podstawie wydarzeń z przeszłości. Do mierzenia tego, co było, i tego, co jest, jedną, odwieczną miarą prawdy, dobra i piękna. Czy tylko z fałszywej skromności? Z uznania własnej głupoty, egoizmu czy braku talentu? Z doświadczenia bylejakości swojego życia? A może odpowiedź jest prostsza. Może ta niechęć bierze się z wygody i lęku przed wielkimi wyzwaniami?

Niedawno przeczytałem czyjś komentarz w internecie: „Szczerze mówiąc, wolałbym żeby prawda w sprawie Smoleńska nigdy nie wyszła na jaw”. Żeby prawda nie wyszła na jaw? No jasne. Bo gdyby się okazało, że to nie był zwyczajny wypadek, trudno byłoby nadal żyć w hipermarkecie popkultury. Trzeba by zająć stanowisko i zrobić coś poważnego, w wymiarze wspólnotowym albo indywidualnym. Historia wyszłaby z muzeum i zaczęła nas ciągnąć za rękaw. A to dla wielu Polaków byłoby gorsze od życia w kłamstwie, do którego zdążyli się przyzwyczaić.

A teraz podkreślenia moje:

Skąd się bierze ta niemal powszechna niechęć do wpisywania współczesnych wydarzeń w kołowrót dziejów? Do odczytywania ich sensów na podstawie wydarzeń z przeszłości. Do mierzenia tego, co było, i tego, co jest, jedną, odwieczną miarą prawdy, dobra i piękna. Czy tylko z fałszywej skromności? Z uznania własnej głupoty, egoizmu czy braku talentu? Z doświadczenia bylejakości swojego życia? A może odpowiedź jest prostsza. Może ta niechęć bierze się z wygody i lęku przed wielkimi wyzwaniami?

Niedawno przeczytałem czyjś komentarz w internecie: „Szczerze mówiąc, wolałbym żeby prawda w sprawie Smoleńska nigdy nie wyszła na jaw”. Żeby prawda nie wyszła na jaw? No jasne. Bo gdyby się okazało, że to nie był zwyczajny wypadek, trudno byłoby nadal żyć w hipermarkecie popkultury. Trzeba by zająć stanowisko i zrobić coś poważnego, w wymiarze wspólnotowym albo indywidualnym. Historia wyszłaby z muzeum i zaczęła nas ciągnąć za rękaw. A to dla wielu Polaków byłoby gorsze od życia w kłamstwie, do którego zdążyli się przyzwyczaić.


Kategorie: polityka, historia, _blog


Słowa kluczowe: katastrofa smoleńska, polityka, historia


Komentarze: (2)

6539, November 5, 2010 14:31 Skomentuj komentarz


Póki. Póki. Póki. Dopóki. Tak długo jak.

Rety, są błędy, które na takiej stronie jak ta nie powinny się pojawiać!

anonim, November 5, 2010 20:32 Skomentuj komentarz


No tak.
Skomentuj notkę
7 czerwca 2010 (poniedziałek), 22:56:56

Modlitwa o króla i o prezydenta

Polityka inaczej:

Zalecam wiec przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: Za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z cala pobożnością i godnością.

Jest to bowiem rzecz dobra i mila w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy.

List do Tymoteusza, rozdział 2, pierwsze wersety

PPJ! Zalecam czujność. Zbliżają się wybory!


Kategorie: modlitwy, polityka, _blog


Słowa kluczowe: modlitwa o króla, polityka, ppj


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
4 maja 2010 (wtorek), 23:47:47

O myśleniu

Tak sobie czytam i zauważam, że nie jestem jeszcze stary, nie jestem biedny, religijni też nie, nie mieszkam w mniejszym mieście ani małym miasteczku i do tego raczej jestem dobrze wykształcony. Na przemianach w Polsce więcej zyskałem niż straciłem i dość dobrze sobie radzę w życiu potrafiąc się szybko znaleźć w otaczające rzeczywistości.

Wiem, że nie jestem za Polską zamkniętą, ksenofobiczną, nienowoczesną i pewnie dlatego dalej będę popierał PiS i głosując w najbliższych wyborach na Jarka.

I nie życzę sobie, żeby mnie jacyś redaktorzy Gazety Wyborczej od debili i oszołomów wyzywali tylko dlatego, że jestem jaki jestem i myślę (bo myślę) jak myślę, a nie tylko powtarzam slogany za jakimiś najmądrzejszymi, oświeconymi mądralami.


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: wybory, gazeta, myślenie, manipulacja, polityka, media


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
3 maja 2010 (poniedziałek), 14:43:43

Merkel chce karać

Inspiracja z gazet

Tytułów woli karania innych państw przez kanclerza Niemiec było więcej ale ku pamięci zachowam sobie tylko te dwa, bo dają do myślenia.

Z konserwatywnej Rzepy

Merkel chce karać zadłużone państwa strefy euro

rp.pl karp, 01-05-2010 19:32

W wywiadzie dla najnowszego wydania "Bild am Sonntag" kanclerz Niemiec Angela Merkel oceniła, że niezbędne jest zaostrzenie regulacji dla państw strefy euro, w tym wprowadzenie surowych kar za łamanie kryteriów Paktu Stabilności i Wzrostu Kanclerz Angela Merkel podczas konferencji z szefami WTO i OECD na temat pomocy Grecji

"W przyszłości musi być możliwe, by w ostateczności pozbawiać - przynajmniej przejściowo - prawa głosu państwo, które nie dotrzymuje swych zobowiązań. Niemcy uważają to za nieodzowne" - powiedziała Merkel w rozmowie, której fragmenty opublikowały w sobotę z wyprzedzeniem niemieckie media.

(...)

I jeszcze liberalnego TVN24

Merkel chce karać państwa za długi

TVN24, 17:50, 01.05.2010, http://www.tvn24.pl/0,1654501,0,1,merkel-chce-karac-panstwa-za-dlugi,wiadomosc.html

Trzeba karać tych, którzy nie przestrzegają kryteriów Paktu Stabilności i Wzrostu - takiego zdania jest niemiecka kanclerz Angela Merkel. W swoim wywiadzie szefowa niemieckiego rządu mówi o przyszłości, ale wypowiedż pada w związku z kryzysem wokół greckiego zadłużenia.

- W przyszłości musi być możliwe, by w ostateczności pozbawiać - przynajmniej przejściowo - prawa głosu państwo, które nie dotrzymuje swych zobowiązań. Niemcy uważają to za nieodzowne - powiedziała Merkel w rozmowie z gazetą "Bild am Sonntag".

(...)

Przemyślenie

Jestem teraz po potężnej dawce książek historycznych i jakoś tak jak czytam, że kanclerz Niemiec chce karać inne państwa to niezbyt dobrze się z tym czuję. Z drugiej strony te państwa (dokładnie wybrane rządy), łamiąc porozumienia i zadłużając się ile wlezie psują wspólny pieniądz, pieniąc w dużej mierze niemiecki. A jak ktoś łamie zasady, to powinien być karany - tylko karanie międzypaństwowe oznacza... ojej!

Aż mi się nie chce myśleć dalej co z tego będzie, ale jesteśmy w Unii i widać w jak wielkim eksperymencie przyszło nam brać dziś udział.

Kiedyś państwa wybierały sobie rządy, te rządy rządziły lepiej lub gorzej, miały własne atrybuty państwowości (np. pieniądz, granice, suwerenność) a dziś? Bez granic, unifikowane prawo, wspólny pieniądz ale jakoś wspólnoty europejczyków nie ma, choć tworząca państwo polskie wspólnota Polaków też sobie z łamaniem zasad nie radzi.

Trudny temat - wiec zakończę odnotowując: Kanclerz Niemiec chce karać państwa za łamanie zasad.


Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: merkel, niemcy, unia, unia europejska, euro, strefa euro, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
29 kwietnia 2010 (czwartek), 16:18:18

Przyzwoitość p.o. prezydenta, czyli rzecz o Komorowskim

Przyzwoitość. Przyzwoitość to coś, czego panu Komorowskiemu dziś zabrakło a ponieważ o człowieku świadczą nie słowa a czyny zapominam wszystko co przeczytałem w ostatnich tygodniach o nim, zapominam te miłe słowa w wywiadach, te kresowe opowieści o rodzinie, te wspomnienia z opozycji. Pan Komorowski to po prostu aparatczyk rządzącej ekipy jakoś tak z nią powiązany, że w miejsce przyzwoitości jaka mogła by wynikać z jego przeszłości niszczy naszą przyszłość. Dlaczego? Nie wiem.

Uważam, że Komorowski jako prezydent to będzie zły wybór. I w ten sposób rozpoczynam swoją prywatną kampanie wyborczą.


Notka powstała początkowo na FaceBook a FaceBook zachęca mnie do pisania hasłem "napisz co myślisz" a ponieważ wlazłem tu po szybkiej lekturze Gazety Wyborczej chciałem napisać "Komorowski to świnia".... na szczęście emocje opadły i pół godziny później napisałem to co powyżej.


Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: polityka, wybory, komorowski, kaczyński, prezydent, ipn


Komentarze: (15)

jacek, April 30, 2010 08:54 Skomentuj komentarz


pytanie w sprawie kandydatów na prezydenta:
Czy masz/znasz jakiś dobry wybór ?

anonim, April 30, 2010 11:31 Skomentuj komentarz


Głosuję na Jarka. Nie wierzę, że może "podpalić Polskę" ale wierzę, że mu na Polsce zależy bardziej niż na jego prywatnym majątku i biznesach jego kolesiów.

A że będzie opozycja, będą podziały, będą działania ośmieszające ze strony elit... będą. Trudno.

mike, May 9, 2010 15:30 Skomentuj komentarz


Problem polega na tym, że z tego co do tej pory dało się po Jarku poznać, to właśnie na tym mu głównie zależy. Może nie na tym, żeby poprawić prowadzenie biznesu swoich kolesiów (bo akurat niewielu jego kolesiów poradziło sobie w biznesie), ale na tym, żeby porozsadzać ich na wygodnych posadkach i wypompować trochę forsy z budżetu. Dużo mówisz (w kontekscie IPN) o pamiętaniu o tym, co ludzie kiedyś zrobili: trzeba pamiętać o tym, co kiedyś Porozumienie Centrum zrobiło z Fundacją Prasową "Solidarność", trzeba pamiętać o Bagsiku i Gąsiorowskim. Ludzie mają różne rzeczy na sumieniu, nie tylko te poczynione za PRLu (może te późne są gorsze nawet, bo nic im wtedy nie groziło za bycie uczciwymi ludźmi). Dlatego nigdy, przenigdy na Jarosława głosować nie będę.

A co do podpisania ustawy o IPN: gdyby cała PO wraz z Tuskiem zginęła w wypadku lotniczym, to czy PiS wprowadziłby np. podatek liniowy albo zlikwidował KRRiT? Pewnie, że nie. Więc myślę, że argument o "testamencie LK" możemy spokojnie pogrzebać. Skoro Lech Kaczyński chciał skierować sprawę do Trybunału Konstytucyjnego, to powinien to zrobić, a nie czekać nie wiadomo na co.

anonim, May 10, 2010 19:17 Skomentuj komentarz


Chciałem brzydko nazwać Komorowskiego nie za to, że podpisał, tylko dlatego, że widziałem jak użył tego samego co Ty argumentu (widać, Ciebie to przekonało. Powiedział, że gdyby LK chciał skierować ustawę do Trybunału to powinien to zrobić.

Wiem, że Komorowski wiedział, że ustawa z senatu wpłynęła do kancelarii w piątek. To kiedy miał to zrobić? Oczywiście jest odpowiedź: natychmiast!

Może by i tak zrobił widząc, że w kalendarz ktoś na sobotę rano mu katastrofę zaplanował.

mike, May 10, 2010 20:56 Skomentuj komentarz


Argument ten mnie przekonuje dlatego, że nie przekonuje mnie schemat w jakim dowiadujemy się o tym co Prezydent Lech Kaczyński zrobić chciał: na scenę wychodzi jeden z jego sekretarzy i mówi: "Ja wiem, że wolą Pana Prezydenta było..." itd. Nie może być tak, że tylko dlatego, że pojawia się jakiś człowiek, który mówił, że zna prawdziwą wolę Śp. prezydenta, to nagle Komorowski jest do czegoś zobowiązany. Nie odpowiada mi to, że oczekuje się od niego wypełniania jakiejś niepisanej woli, bo w ten sposób tworzy się zamknięty krąg, uniemożliwiający zarządzanie państwem. Weźmy np. najbliższy problem: sprawozdanie z działalności KRRiT. Można się domyślać, że "wolą Pana Prezydenta było..." podpisanie tego sprawozdania. Istnienie KRRiT w obecnym składzie leżało LK na sercu równie mocno, co istnienie IPN w obecnej formule. Z drugiej jednak strony, jak działa KRRiT chyba każdy widzi, o tym jak działa rada nadzorcza TVP, nad którą KRRiT pełni straż broniąc ją przed rozwiązaniem - chyba też. To co, Komorowski też powinien wypełnić wolę Śp. Prezydenta? A co z następnym problemem który nawinie się na rękę? A następnym? Dlatego wydaje mi się, że dobrze się stało, że Komorowski uniknął stworzenia takiego niebezpiecznego precedensu.

jacek, May 11, 2010 21:42 Skomentuj komentarz


mój odbiór Jarka jest taki, że to na czym mu najbardziej zależy to wladza, rządzenie...
To nie jest w moim odbiorze typ czlowieka, ktory rządzenie pojmuje jako służbę.
Jednocześnie zgoda - ewidentnie odbieram go jako kogoś osobiście uczciwego - w sensie niezabiegania o materialne dobra dla siebie, czy swoich bliskich lub kolesiów.
Ale czy to jest kwalifikacja wystarczająca do urzędu prezydenta ???
Prosze mnie tylko nie odbierać jako fana Komorowskiego !
Dlatego dopytuję się o dobrych kandydatów...
Jarosław Kaczyński takim nie jest.

anonim, May 12, 2010 13:23 Skomentuj komentarz


Więcej chęci rządzenia dla rządzenia widzę w Tusku. Podobnie w Wałęsie - nawet w przychylnej mu biografii pt. "Zadra" jest to bardzo albo i za bardzo widoczne.

Ale Kaczyński? Że pcha się do władzy widać ale chyba nie dla władzy co dla realizacji jego idei i jego wizji budowania państwa porządnego. Ta idea może być potem trudna do zrealizowania ale ta idea jest, jest czytelna w przeciwieństwie do bezideowych pomysłów "wybierz przyszłość" czy "Polskę stać na cud".

Jarek nie podoba mi się - ale idea porządnego państwa zdecydowani tak, a więcej jej widzę w Macierewiczach niż Schetynach.

adam@kormoran, May 1, 2010 08:34 Skomentuj komentarz


POśpiech w przejmowaniu IPN

Rafał Ziemkiewicz 29-04-2010, ostatnia aktualizacja 29-04-2010 21:07

W świetle przyjętej dosłownie przed chwilą, głosami rządzącej większości, nowelizacji ustawy o IPN, poranna decyzja Bronisława Komorowskiego o podpisaniu nowej ustawy staje się jeszcze bardziej znamienna, niż to się w pierwszej chwili wydawało.
(...)
Przyjęta tego samego dnia wieczorem, w trybie superekspresowym nowelizacja daje prawo wskazania tymczasowego następcy… marszałkowi Sejmu.
(...)
O co zakład, że Bronisław Komorowski na mocy tej noweli wskaże nie Gryciuka, ale Marię Dmochowską − tę, która stała się sławna, kiedy dwie godziny po śmierci Janusza Kurtyki ogłosiła, że przejmuje jego funkcje, i próbowała zająć jego gabinet?
(...)

http://www.rp.pl/artykul/2,468986_POspiech_w_przejmowaniu_IPN.html

anonim, May 1, 2010 14:50 Skomentuj komentarz


Pani Maria Dmochowska to ta, co próbowała wstrzymać druk książki Centkiewicza. Gdybym nie czytał nie wiedziałbym co myśleć, ale przeczytałem.

Hocus, May 1, 2010 16:51 Skomentuj komentarz


Mnie IPN kojarzy sie glownie jako narzedzie do wyciagania efektownych (co nie znaczy:prawdziwych) hakow na kazdego, kto sie nawinie.

Fanom IPN uwazajacych go za niezwykle wazny (zwlaszcza w kampanii wyborczej) dla funkcjonowania panstwa polskiego organ dedykuje ponizszy wiersz Adama Asnyka:

Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe,
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę

Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą:
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą!

anonim, May 2, 2010 22:29 Skomentuj komentarz


A jak Ty chcesz budować świetlaną przyszłość nie rozumiejąc, ani nawet nie próbując zrozumieć tego co dzieje się dziś? Lepiej postaraj się to zrozumieć inaczej będziesz walił głową w niewidzialny mur i nie będziesz wstanie zrozumieć, dlaczego to co czynisz Ci nie wychodzi.

IPN jest po to aby łatwiej Ci było zrozumieć. To prawda, że IPN czasem wyciąga panu A z partii AAA a czasem panu B z frakcji BBB jakiś papier. Ale wyciąga to po to, abyś mógł słuchając pana A i pana B zrozumieć kto tu jest wiarygodny a kto kłamie. IPN czasami pozwala też zrozumieć dlaczego kłamie.

W.

ky, May 4, 2010 15:06 Skomentuj komentarz


Hej!

Chyba jestem niedzisiejszy, ale jakie świństwo (chyba tak to trzeba nazwać skoro masz ochotę nazwać go świnią...) on był popełnił?

Ky

anonim, May 5, 2010 20:05 Skomentuj komentarz


Podpisał ustawę o IPN. Nie musiał. 3 miesiące sprawa może poczekać a przez wzgląd na prezydenta Kaczyńskiego, jego poglądy mógł poczekać.

Ale to nie czyni go świnią. Świnią czyni go to, jak ten podpis uzasadniał. Jeden z argumentów był taki, że "gdyby Lech Kaczyński chciał ją przesłać do Trybunały to mógł to uczynić". Tak powiedział - a wiedział, że Kaczyński mógł to uczynić najwyżej w piątkowy wieczór (wtedy kwity przyszły z sejmu do kancelarii prezydenta) przed niedzielną tragedią. Na pewno też wiedział, że Kaczyński kazał urzędnikowi przygotować kwity na przesłanie do Trybunału, więc pewnie gdyby ten urzędnik przysiedział w piątek i sobotę, a Kaczyński wiedział, że na kolacje nie wróci ...

No dobra - jeżeli nie świnia to przynajmniej "mały człowiek".

ky, May 5, 2010 23:06 Skomentuj komentarz


Moim zdaniem ustawa powinna trafić do Trybunału jeśli na to zasługuje łamiąc konstytucję, lub gdy jest takie podejrzenie, a nie z powodu tego, że poprzedni prezydent rzekomo tak chciał... Jeśli ktoś ma realizować testament Lecha Kaczyńskiego to nie są potrzebne wybory wystarczy ustanowić jakiegoś kuratora - nie wiem jak się nazywa ten kto czuwa na wykonaniem testamentu. Ja sam nie uważam też, że Kaczyński był wzorem godnym do naśladowania - wręcz przeciwnie, więc niechętnie patrzę na nawoływania do realizowania jego woli po śmierci. Cokolwiek jednak chciał zrobić poprzedni a chce zrobić p.o. to człowiek, który nie ma własnego zdania i poglądów nie powinien kandydować na prezydenta. A jeśli je ma to niech według nich postępuje - niech ze względu na to kim jest i co sobą reprezentuje zostanie prezydentem lub nie.

Ciekawe, że po wygranych wyborach PiS nie kwapił się do realizowania woli poprzedników... czy tylko ze względu na to, że Miller przezym wypadek? A gdyby zginął - to wtedy realizowałby? Oczywiście, że nie. Ja to widzę tak, że jeśli ktoś nawołuje to niepodpisywania ustawy z powodu kadencji zakończonej śmiercią a nie ponownymi wyborami i "testamentem" to znaczy, że nie ma innych argumentów, albo są takie, których nie można ich podać do publicznej wiadomości - i to jest żenujące.

Yann, June 20, 2010 23:07 Skomentuj komentarz


Słuchal czie mnie. Wszystko alle nie liberalna strona. One son osobe bez żadna etyka. Prosce, ja tak bardzo lubie polska i polskie ludzki, nie oczekiwam zadne kłamstwo. Na prawde, bedzie cie płakać, to son illuminati. One pogryźon was do krwi. Bede modlić się. Y jeszcze jedna rzecz, one tak mowily ze na euro bedzie nam wszystko lepiej i wiele rzecz mniej kosztować. To nie prawda. Moge wam powiedzieć ze na początek euro 100gr ser kosztowalo 0.80 euros, ale dzisiaj 100gr ten same ser kosztule 1.20 euros. Na prawde, Słuchal czie mnie, liberał demoniczny. Bede modlić się dla polakow i dla polska.
Skomentuj notkę
7 grudnia 2009 (poniedziałek), 09:50:50

Trzy internetowe znaki czasu

1. Informacja

CIA dostanie dostęp do naszych kont

jen, z serwisu rp.pl, za PAP, 06-12-2009 18:28

Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza, która tropi fundusze służące terrorystom, uzyska wgląd w prywatne konta bankowe obywateli państw UE

O sprawie pisze tygodnik "Sunday Times", powołując się na unijną notatkę informacyjną.

Porozumienie USA-UE, które ma wejść w życie za dwa miesiące, wymaga od rządów 27 krajów unijnych, aby odpowiadały pozytywnie na wnioski o udostępnienie bankowych danych, składane w ramach amerykańskiego programu tropienia funduszy terrorystów i w ramach systemu przesiewania danych międzybankowego systemu rozliczeń Swift.

"W notatce informacyjnej z ubiegłego tygodnia, która uszła szerszej uwagi, UE potwierdziła, że godzi się na to, by jej członkowie mieli obowiązek ujawnienia (tego rodzaju) danych CIA w trybie pilnym" - napisał brytyjski tygodnik.

Amerykański program, stawiający sobie za cel odcięcie terrorystów od źródeł finansowania, analizuje tysiące transakcji, przesiewając dane z ośrodka globalnego systemu bankowego, jakim jest Swift, mający siedzibę w Belgii.

Amerykanie odpowiedzialni za walkę z terroryzmem twierdzą, że monitoring i przesiewanie danych systemu Swift służy prześledzeniu transakcji osób powiązanych z Al-Kaidą. Jednak źródła cytowane przez "Sunday Times" zauważają, że UE nie przysługuje na zasadzie wzajemności podobne prawo wobec obywateli USA.

Ponadto CIA uzyska o wiele łatwiejszy dostęp do bankowych danych UE niż europejskie służby specjalne, które w większości państw unijnych przed uzyskaniem wglądu w czyjeś prywatne konto muszą uzyskać zgodę sądu. PAP

2. Informacja

Internet poza cenzurą

Wojciech Lorenz, rp.pl, 07-12-2009 07:01

Freenet może być instrumentem i dobra, i zła. Pomaga tak dysydentom w Chinach, jak i islamskim terrorystom Demonstracja w Kalifornii przeciw współpracy Google’a z chińską cenzurą. Freenet pozwala ominąć wszelkie bariery w sieci

Już ponad 2 miliony ludzi na całym świecie ściągnęło program Freenet, dzięki któremu można korzystać z zasobów sieci niedostępnych dla przeciętnych użytkowników. Podręcznik dla bojowników dżihadu, który w normalnym Internecie jest ocenzurowany, za pośrednictwem Freenetu pozwala dowiedzieć się, jak skonstruować bombę i jak zabić jak największą liczbę osób. Normalne wyszukiwarki Google czy Yahoo pod hasłem „silent death” pokażą opis gry komputerowej. Freenet udostępni podręcznik przygotowywania najbardziej zabójczych trucizn.

Ostrzega o pedofilach

„Wsypując trutkę na szczury do kawy, można narazić się na poważne nieprzyjemności, bo ofiara zanim umrze, łatwo się zorientuje, o co chodzi. Ta książka pomoże przyrządzić bezwonną i bezsmakową truciznę” – czytamy. Nic dziwnego, że z sieci korzystają grupy przestępcze, terroryści czy pedofile.

Ale jest też jasna strona Freenetu. To tu użytkownicy mogą np. znaleźć ostrzeżenia o osobach skazanych za pedofilię, co w ogólnodostępnej sieci można by uznać za naruszanie prywatności. Informacjami wymieniają się obrońcy praw człowieka z krajów, w których Internet podlega ostrej cenzurze, zwłaszcza z Chin. Freenet gwarantuje bowiem całkowitą anonimowość. Ściągając program, użytkownik musi tylko zaznaczyć, jak bardzo zależy mu na ochronie swojej prywatności. Ceną za bezpieczeństwo jest wolniejsze ściąganie danych.

Anonimowość oferuje też sieć Tor, z której korzystają np. agenci wywiadu czy dziennikarze chcący bezpiecznie kontaktować się z informatorami.

– U podstaw Internetu leżała całkowita swoboda wymiany informacji. Tymczasem mamy kolejne zakazy i próby ingerencji ze strony rządów. Jak daleko zaszliśmy, pokazują zapowiedzi Wielkiej Brytanii czy Francji, że osobom przyłapanym na nielegalnym ściąganiu danych będzie ograniczany dostęp do Internetu. Nic dziwnego, że użytkownicy intuicyjnie szukają sieci, gdzie panuje wolność – mówi „Rz” Rick Falkvinge, szef szwedzkiej Partii Piratów, która walczy o prawo do prywatności i swobody wymiany informacji w Internecie. Jak zaznacza, taką wolność można sobie zagwarantować dzięki specjalnym programom kryptograficznym chroniącym tożsamość użytkowników sieci. – W dziewięciomilionowej Szwecji już pół miliona osób postanowiło korzystać z takiego programu – mówi.

Szansa czy nie

Jednak przewagą Freenetu czy Toru jest dostęp do niezgłębionych zasobów informacji. W 2008 r. Internet osiągnął liczbę biliona stron WWW odnajdywanych przez wyszukiwarki. Szacuje się, że zasób tych ogólnie dostępnych informacji będzie się podwajał co pięć lat. Tymczasem ilość informacji pozostająca poza zasięgiem wyszukiwarek może być o wiele większa. Michael K. Bergman, amerykański naukowiec, który zajmuje się badaniem Internetu, oszacował w pracy opublikowanej w 2001 r., że tzw. głęboka sieć może być nawet 400 – 500 razy większa niż ogólnodostępny Internet. – Bardzo wątpię w te szacunki. Nie znam nikogo, kto korzystałby z Freenetu – mówi Tom Royal z ComputerActive Magazine.

Ale eksperci są zgodni, że wraz z udoskonalaniem sieci oferujących anonimowość będą się one stawać coraz popularniejsze. Freenet i Tor są wciąż unowocześniane. Pieniądze na dalsze badania przekazała m.in. firma Google. – Bardzo mnie niepokoi wizja powszechnie używanej sieci, w której nie ma żadnej kontroli. Wykrycie pedofila jest w niej praktycznie niemożliwe – mówi „Rz” Zafar Majid, szef brytyjskiej firmy Spysure produkującej oprogramowanie umożliwiające nadzór nad dziećmi korzystającymi z komputerów. Ale hiszpański analityk Felipe Ortega widzi przyszłość dla takich sieci: – To szansa na swobodny dostęp do informacji dla mieszkańców krajów, gdzie Internet jest cenzurowany. Nie jest to konkurencja dla Internetu. To ta sama sieć, tylko sposób przesyłu informacji jest inny.


Sieć w sieci, czyli jak to działa

Freenet i Tor to jakby sieć w sieci. Łączność odbywa się na zasadzie peer-to-peer, czyli bezpośrednio między użytkownikami komputerów z pominięciem centralnych serwerów, które mogą podlegać kontroli. Użytkownicy dobrowolnie udostępniają część swojego twardego dysku na składowanie danych. Nigdy nie wiadomo, czy ściągane z czyjegoś komputera zostały udostępnione przez jego właściciela, czy jest on tylko pośrednikiem. Całość transmisji i dane są szyfrowane. Zdecentralizowanie sieci i ominięcie centralnych serwerów powoduje, że usunięcie danych, zablokowanie połączeń lub wykrycie tożsamości ich użytkowników staje się praktycznie niemożliwe.

3. Informacja

Widziałeś stronę z porno? Poinformuj nas. Zapłacimy

dżek, gazeta.pl, za PAP 2009-12-06 12:44

Władze chińskie postanowiły wypłacać nagrody sięgające 10 tys. juanów (prawie 1 tys. euro) internautom, którzy zadenuncjują pornograficzne strony internetowe - poinformowała w niedzielę agencja Xinhua.

W piątek Ośrodek Nielegalnych Informacji w Internecie - którego zadaniem jest wyszukiwanie w internecie stron z obsceniczną treścią - uruchomił w tym celu specjalną stronę internetową. W ciągu 24 godzin na podany tam numer zadzwoniło 500 osób, a sama strona zarejestrowała 13 tys. odwiedzin.

Chiny, które mogą się poszczycić największą liczbą internautów na świecie (300 mln), rozpoczęły na początku roku wielką kampanię antypornograficzną. W ramach tej akcji ograniczono internautom dostęp do informacji dotyczących seksu, nawet o charakterze naukowym. Władze podjęły także decyzję o wgraniu na wszystkie komputery sprzedawane osobom prywatnym specjalnego oprogramowania antypornograficznego.


Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: polityka, konta, ue, prawa obywatelskie, chiny, internet


Komentarze: (2)

adam@kormoran, December 15, 2009 18:09 Skomentuj komentarz


AD.1

Tez zwróciłem uwagę:

(...) nawet władze UE zawarły ze Stanami Zjednoczonymi porozumienie o tym, że CIA będzie miała wgląd w konta bankowe wszystkich obywateli Unii i kraje członkowski »zostały o tym zawiadomione« - »do wykonania«, co pokazuje jaka praktyka zaczyna się wytwarzać (...)

http://www.youtube.com/watch?v=Sb6tKzKVXrc&feature=sub

pietrekr, December 19, 2009 14:42 Skomentuj komentarz


Zalegalizowali to co i tak robili nieoficjalnie
Skomentuj notkę
19 czerwca 2009 (piątek), 08:39:39

Buzek wezyrem europy

Zakładając, że UE ma być takim pięknym superpaństwem (a do tego zmierza Traktat Lizboński) nie koniecznie powinno mi zależeć na tym, żeby Buzek był lub nie był szefem europarlamentu. Walka o stołki dla Polaków (lub Włochów) dowodzi, że Europa nie jest i nie będzie superpaństwem dobrym dla wszystkich europejczyków tylko jest miejscem wydzierania czegoś jednym narodom przez inne, które sprawniej powalczyły o stanowiska.

Mniej państwa i mniej państwa europejskiego. Tylko jeżeli będzie mniej państwa to czym media będą drażnić tłumy? Dziurą w lokalnym moście? Kogo to interesuje!


Kategorie: polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: buzek, europarlament, traktat lizboński, państwo, polityka


Komentarze: (2)

anonim, June 23, 2009 15:54 Skomentuj komentarz


Moja Europo, Pan nad tobą płacze
Ty zabijasz proroków, wolisz żyć w kłamstwie.
W siatce pozorów, w blichtrze kolorów
Za trzydzieści srebrników kupujesz względny spokój.

* * *

Sztuczne zęby i uśmiechy.
Ładnie, ślicznie i na efekt,
Glanc, puc, błysk, pięć gwiazdek i na luzie szpan.

Puste domy i kościoły,
Chłodne wnętrza, krótkie stoły.
Życia ćwierć, alkohol z lodem, dyskoteka trwa.

* * *

Zjednoczona, wielka, wolna,
Pax na ziemi, Gloria w niebiosach
Perspektywy, raj prawdziwy za parę lat.

Mądrze, pięknie, jak należy
Choć na progu Łazarz leży.
Grunt to my, kontynent i ? humanizm ?? nasz ???.

(Nasza Rodzina Poszerzona)

http://www.youtube.com/watch?v=tSGw3_gIhKI

anonim, June 23, 2009 17:08 Skomentuj komentarz


Moja Europo, Pan nad Tobą płacze
Ty zabijasz proroków, wolisz żyć w kłamstwie
W siatce pozorów, w blichtrze kolorów
Za trzydzieści srebrników kupujesz względny spokój.

Jest historia pełna Boga i wielkich dat.
Dwa tysiące lat chrześcijaństwa,
Wzlotów ducha, wojen, draństwa,
Krwawe dłonie piłatowe, cmentarzysko szans.

Sztuczne zęby i uśmiechy, ładnie ślicznie i na efekt
Glanc, puc, błysk, pięć gwiazdek i na luzie szpan.
Puste domy i kościoły, chłodne wnętrza krótkie stoły
Życia ćwierć, alkohol z lodem, dyskoteka trwa

Zjednoczona, wielka, wolna, Max na ziemi
Gloria w niebiosach, perspektywy, raj prawdziwy za parę lat.
Mądrze, pięknie, jak należy, choć na progu Łazarz leży
Grunt to my, kontynent i w tumanie zła.
Skomentuj notkę
14 czerwca 2009 (niedziela), 15:33:33

Czas wrzeszczących staruszków

A. mi kupiła, przeczytałem i teraz mi smutno, choć jakbym nie przeczytał też smutno mi by było.

Czas wrzeszczących staruszków

Rafał A. Ziemkiewicz

Wydawnictwo: Fabryka Słów, maj 2008
ISBN: 978-83-7574-012-7
Liczba stron: 480
Wymiary: 125 x 195 mm
Cena: 29,-

Są jednak różne smutki. Ten motywuje mnie do tego, aby bardziej prosić o rządzących w myśl zalecenia skierowanego przez Pawła do Tymoteusza, aby modlitwy odprawiać za królów i wszystkich sprawujących władzę. I aby nie było wątpliwości - robię to "abym mógł życie prowadzić w cichości, w spokoju, w sposób godny" (1Tm2).

A książkę polecam kolegom demokratom, humanistom, wierzącym jeszcze że świat jest taki piękny a swoim głosem oddanym w eurowyborach przyczyniamy się do tego by był jeszcze piękniejszy.


Kategorie: to czytam, polityka, _blog


Słowa kluczowe: tusk, kaczyński, ziemkiewicz, polska, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 maja 2008 (czwartek), 09:13:13

Ochrona danych osobowych

Ustawa o ochronie danych osobowych to przykład sprawności polityków (naszych, ale i unijnych) produkujących piekne w swej idei ale przynoszące tylko szkody prawo.

Jako przedsiębiorca wchodzący na rynek usług masowych czuję się więcej niż związany nie mogąc w prosty sposób oferować swoich usług osobom, które wcześniej, na papierze nie wyraziły zgody na to abym im coż zaoferował. Jako konsument stale jestem atakowany telefonicznie i papierowo ofertami, których nie chcę, mimo iż gdzie tylko się da zaznaczam, iż "nie wyrażam zgodny na przetwarzanie moich danych do celów marketingowych".

Ale ustawa jest, ma rygory karne i jedyne co wg. mnie przyniosła to to, że kilku cwaniaków wyciągneło już z banków i innych instytucji jakieś wielotysięczne odszkodowania, za to iż mają one bałagan w papierach i mimo zakazu coś do tych cwaniaków wysłali.

Państwo prawa? Państwo złego prawa? A może państwo bezprawia? Słyszałem, że w Afganistanie nie ma podatku VAT. Pewnie nie ma też ustawy o ochronie danych osobowych, ale czy to jest wystarczająca zachęta abym chciał tam żyć?


Kategorie: obserwator, marketing, _blog


Słowa kluczowe: ochrona danych osobowych, ustawa, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
22 października 2007 (poniedziałek), 23:38:38

Zasługi 2 lat rządów PiS

Skoro Kaczyński to teraz będzie opozycja, to mogę po tych dwóch lata napisać co mi się bardzo podobało, a może dopisze (albo ktoś dopisze) co było fatalnego w ich rządach.

Uwaga, będzie wersja 2.0 bo sobie dopisuje i zmieniam.

Na plus, za co mogę być Kaczyńskiemu wdzięczny

  • Usunięcie Samoobrony z rzeczywistości politycznej. Mam nadzieje, że na zawsze.
  • Likwidacja WSI, czyli filmu "Psy 2.2" raczej już nie nakręcą. Na minus sposób, bo Macierewicz z wnioskami i kwitami to powinien do prokuratury chodzić a nie na konferencje prasową.
  • Poważne traktowanie policjantów - ot, choćby wprowadzenie rent rodzinnych i stypendiów dla dzieci tych policjantów, którzy giną na służbie.
  • Sądy 24-godzinne.
  • Pokazanie, że nie ma świętych krów w sądach (zwłaszcza w sądach), prokuratorze, policji, własnej partii. Na minus, że sami nie najlepiej ludzi dobierali o czym przykład Kaczmarka świadczył dobitnie.
  • Zmiany w IPN. Na minus, że tą ustawę lustracyjną to mu nieco spieprzyli ale przez te dwa lata poznaliśmy prawdziwe motywacje kilku mocnych autorytetów przeciwnych lustracji. A prokuratorzy i historycy też mają sporo do roboty (polecam www.ipn.gov.pl)
  • Nieco inne podejście do Brukseli i tematów związanych z Unią Europejską. Może za bardzo gburowate to było, ale fajnie.
  • Poważne podejście do historii. Uporządkowanie Katynia, ale nie tylko, wcześniej kombatantów AK i Powstania Warszawskiego (ale to Lech jak był prezydentem Warszawy zaczął).
  • Twarde potraktowanie roszczeń lekarzy i pielęgniarek. Na minus ugięcie się przed górnikami.
  • Ulgi rodzinne w podatku dochodowym - mniejsze podatki to zawsze coś dobrego!

Ale na minus też się znajdzie:

  • Z ostra kampania, za ostre słowa, często nieprawdziwe i krzywdzące (np. wypowiedziane w stoczni o tym, gdzie stało ZOMO ).
  • Poniżanie Balcerowicza, szczególnie jak jego sprawozdanie sejmowe odbierał marszałek (tfu) Lepper.
  • Wykorzystywanie efektów pracy CBA i ABW w polityce zamiast w prokuratorze.
  • Współpraca z Samoobroną... chyba nie powinien, ale może wszystkiego nie wiem.
  • Wpuszczenie w machinę sejmową kilku dobrych ustaw źle zapisanych a potem udowadnianie całemu światu, że były dobre tylko agenci z marsa kontratakują (np. sprawa lustracji).
  • Obniżanie rangi sądu, w tym TK (choć czasem uważam, że ktoś powinien te "niezawisłe" sądy wyprostować).
  • AntyTaniePaństwo i brak reform finansów publicznych mimo pracy Zyty.

Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: pis, polityka, kaczyński, lepper, sejm


Komentarze: (8)

ky, October 24, 2007 01:19 Skomentuj komentarz


W zasadzie zgadzam się z Tobą z oceną zasług PiS, dopisałbym jeszcze Giertycha, ustrzelenie Wielgusa
a ująłbym ulgi - to nie zasługa PiS.
Do minusów dodałbym:
- próba podporządkowania sobie Trybunału Konstytucyjnego
- podporządkowanie sobie RPP i NBP
- TVP
- "naprawianie" NFZ przez zwiększanie podatków i ograniczanie dostępności świadczeń
- wyłączenie kościoła z lustracji, bez którego lustracja WIELE straci.
- "kotwica budżetowa" - i inne pierdoły na koszt podatników
- 500 metrów autostrad
- unieważnienie przetargu, wożenie się przez 2 lata z Kulczykiem i w końcu podpisanie za cenę +50%
- akcja CBA z Lepperem
- brak zmian w finansach publicznych

Dla mnie ocena ogólna zdecydowanie negatywna mimo wielu dobrych drobiazgów, głównie z powodu zapędów ustrojowych w kierunku totalitaryzmu, wykorzystania ABW i CBA,... i paru innych rzeczy, o których nie chcę pisać, bo tak mi łatwiej...

pozdrawiam,
Krzysztof

w34, October 26, 2007 10:16 Skomentuj komentarz


Co uważam, dopisuje ale
- lustracja kościoła (w znaczeniu KRK) to problem kościoła (w znaczeniu KRK)
- o autostradach to się wygłupiasz - za rok PO będzie się chwalił odcinkiem koło Knurowa i to będzie ich sukces?
- przetarg z Kulczykiem.... no coż, nie wiem, nie znam się. Ja tylko wiem, jaką zasługą Kulczyka i Układu jest regulacja rynku telekomunikacyjnego w Polsce. Na tym się znam, to widzę, widzę jakie koszty ponosimy przez to wszyscy. Może lepiej aby nie było autostrad niż mają być budowane przez Kulczyka.
............. /ciach/ .......
>>> MySQL error no 862.2

ky, October 29, 2007 14:32 Skomentuj komentarz


Gdyby KRK był oddzielony od państwa to lustracja KRK była by problemem KRK, ale ponieważ duchowni KRK mają w Polsce status prawie urzędników państwowych (w zasadzie są osobami zaufania publicznego, są autorytetami moralnymi) to lustracja KRK jest problemem każdego, kto żyje w tym kraju - moim też.

Czemu z tymi autostradami to wygłup? Tego nie rozumiem. Ja jestem prostym człowiekiem - wiem mniej więcej co trzeba zrobić by powstała autostrada i chcę żeby takowe powstały, a to jakoś nie chce zrobić się samo. I nie zrobi się, jeśli ktoś się nad tym problemem "nie pochyli". Nie chcę aby za kilka(naście) lat okazało się, że nadal ich nie ma bo jakoś coś komuś nie było po drodze. Sam ich nie wybuduję na pewno.
W tej kwestii oczekuję, że rząd mnie obsłuży jak obywatela.

A może zamiast /ciach/ na email, o ile to istotne?


w34, October 29, 2007 21:55 Skomentuj komentarz


1. Skoro uważasz, że KRK nie jest oddzielony od państwa to raczej rób tak aby go oddzielić. Lustracja podkreślała by ten związek.

2. Z autostradami dlatego uważam, że się wygłupiasz, bo jest praktycznie niemożliwe, aby jedna ekipa zaczęła budowę (albo przynajmniej uruchomiła jakiś program budowy) i przed wyborami cokolwiek z tego politycznie skonsumowała. Jeżeli PO utrzyma się tylko 2 lata to i tak będą mieli sukces w tej dziedzinie, bo pojadą sobie przeciąć wstęgę pod Knurów i pod Tczew - tylko czy będzie to ich sukces?

3. Ja czasem zastanawiam się, czy lepiej żyć w kraju bez autostrad (skoro Polacy nie potrafią się ich dobrze budować) czy też z autostradami zbudowanymi na kłamstwie i korupcji. Zastanów się - bo korupcja na poziomie władzy rządowej, oprócz tego, że buduje drogie i krzywe autostrady to demoralizuje wszystkie szczeble poniżej i potem nawet remontu skrzyżowania na Sikorniku nie można zrobić tak, aby za dwa lata to skrzyżowanie nie było dziurawe. A autostrada z Kulczykiem... no cóż, ludzie się zmieniają ale Kulczyk to nie jest Bill Gates i swojego bogactwa nie ma dzięki temu, że coś wymyślił i zrobił ale dzięki temu, że kogoś znał. Przykład TP jest dobitny - z naszej branży, na autostradach się nie znam, ale ludzie nie zmieniają się tak łatwo.

Dobrze tzn. w stanie rzeczy, w jakim Bóg chciałby aby się one znajdowały. Dobrze to niekoniecznie znaczy z autostradami.

ky, October 30, 2007 11:33 Skomentuj komentarz


Uważam, że ludzie KRK powinni być traktowani tak jak reszta: jeżeli ksiądz popełnił przestępstwo to powinien być ścigany, sądzony i karany tak samo jak inni obywatele. Jeżeli współpraca z SB jest dla zwykłych obywateli naganna i z tego powodu zostaną zlustrowani i coś ktoś im powie/zrobi to księża powinni być traktowani tak samo - czyli tak jakby KRK w ogóle nie istniał, a oni byli zwykłymi obywatelami.
Lustracja wprowadzona prawem jest nad obywatelami tak to prawo, które ją wprowadza - narzuca pewną powinność, wskazuje to co złe, wyznacza karę. Jeżeli KRK sam ma to sobie zrobić wg. własnych reguł to jest ponad prawem, które obowiązuje pozostałych obywateli. W moich oczach to tak jakby dać mu możliwość rozliczania księży z przestępstw: kradzieży, rozbojów. Uważam, że każdy ksiądz powinien być poddany prawu tak samo jak każdy inny obywatel, KRK nic do tego.
Dlatego uważam, że powinno się w tych kwestiach traktować KRK jakby nie istniał, a ludzi KRK tak samo jak innych. Wyłączenie ludzi KRK spod prawa obowiązującego innych obywateli tylko z powodu KRK jest uprzywilejowaniem KRK i nie powinno mieć miejsca.

Co do autostrad to w zasadzie zgadzam się z Tobą, drażni mnie po prostu tracenie czasu... Ta historia z Kulczykiem i dowodzi, że PiS chodziło tylko do dostanie się do "układu" (R) - jeśli mam wybierać układ z autostradami lub bez to wybieram ten z autostradami, choć wolałbym, żeby mnie nikt nie okradał.

w34, October 30, 2007 20:57 Skomentuj komentarz


KRK - no to skoro tak uważasz, to nie jesteś za lustracją księży, no chyba, że są redaktorami naczelnymi :-)

A co do autostrad - może to moje smuteczki, ale mimo iż lubię jeździć, i lubię jeździć szybko po ładnych autostradach wydaje mi się, że to nie jest aż takie ważne. Podobnie jak wybory i modlitwy wiernych, że ma wygrać ten lub tamten. Coraz bardziej czuję, że Królestwo Boże jest w poprzek, jest ortogonalne do tego świata a niestety, za dużo zajmuję się tym ostatnim. O jakbym chciał aby ludzie bardziej patrzyli na Stwórce niż na premiera, jakby bardziej ufali Jahwe niż PO, radowali się ze zbawienia i nowego narodzenia tak jak się radują z Układu z Schengen, który to niewątpliwie ułatwi przekraczanie granic doczesnych nijak się nie mając do wkraczanie w wieczność. Jakbym chciał... ale co mam robić? Nie wiem - więc tylko w swym smuteczku patrzę się w niebo - może przyjdzie odpowiedź? Póki co proszę. A jest o co.

jacek, October 24, 2007 21:48 Skomentuj komentarz


Brakuje mi w Twojej ciekawej analizie sprawy współpracy z Radiem Maryja, a wydaje mi się, że to sprawa na tyle ważna, że trzeba ją gdzieś umieścić, jeśli zależy nam na pelnej ocenie.
W plusach albo w minusach, bo obojętnie trudno koło niej przejść. Więc ? Uprzedzam, że zajrzałem do Twojego wpisu z 1 września 2004 ! :-)

Na trochę innej płaszczyźnie pojawia się u mnie problem próby oceny Kaczyńskich:
- jacy to faceci (uczciwość, prawdomówność, zdolności przywódcze, posiadanie przymiotów mężów stanu.....)
- kogo właściwie reprezentują/reprezentowali - interes jakiej grupy....dla kogo, wydaje im się, działają i kim, jakim wojskiem, się w swojej walce posługują.

No i jak dla mnie - wypadają tu niestety :-( dość katastrofalnie. A dzisiejsze wystąpienia Jarosława w sprawie zaległych pozwów za 2 lata obrażania go przez opozycję - całkiem mnie przygnębiły.

w34, October 26, 2007 01:15 Skomentuj komentarz


Notka z 1 września 2004 powstała po moim odkryciu Radia Maryja (pierwsze spotkanie) i co ciekawe, jak ją dziś czytam, to zgadzam się z nią całkowicie. Powstało jeszcze kilka notek na temat tego zjawiska (oto zestawienie), wszystkie opisują postrzegane przeze mnie negatywy. Ale czy niema w tym zjawisku jakieś jasnej strony? Wiem, że jest a teraz sprowokowany komentarzem zachciało mi się ją opisać.

Otóż okryłem jeden pozytyw, o którym ciągle jeszcze nic nie napisałem - otóż Radio Maryja (i inne media o. Rydzyka) są wolne, niezależne ... no nie, co ja pisze! Co to jest wolność? Co to niezależność? nie wiem! Więc inaczej - Radio Maryja (i inne media o.Rydzyka) są niewolne i zależne ale zależą od kogoś, kto ma zupełnie inne widzenie świata niż Michnik i jego okolice, czyli liberalne media. I to już wystarcza aby był pozytyw, bo za sprawą Radia Maryja polityka wykluczenia medialnego została w tym kraju choć częściowo przełamana. To jest ten jeden pozytyw.

Nawiasem mówiąc, ten sam pozytyw widzę w Al-Jazeer'ze :-) zwłaszcza tej angielskojęzycznej, a więc dostępnej dla świata.

* * * * * *

A teraz o PiS i ich współpracy. Ta pierwsza notka powstała po wysłuchaniu jakiś tam programów religijnych, przeudochrześcijańskich, ale jak sprawdziłem później, oprócz takich programów i paciorków w RM dużo jest treści społecznych i politycznych, przy czym te ostatnie bazują na zupełnie innym światopoglądzie, innym postrzeganiu świata i rzeczywistości - a skoro tak, to są inne a przez to ciekawe i inspirujące, jak wszystko czego się nie zna.

Otóż Wyborcza może zrobić wywiad z Zbigniewem Ziobro, ale choćby to był wywiad na 3 strony (pamiętam, że czytałem w GW taki wywiad z Giertychem) i choćby go 3 razy autoryzowano to mimo autoryzacji nie dowiem się z niego kim jest Ziobro, bo dziennikarze GW pytają go o rzeczy, które interesują czytelników GW przedstawione w sposób dla czytelników GW właściwy (choć tak naprawdę, pytają go o rzeczy, które każe im zapytać naczelny GW aby pokazać takiego Ziobro we właściwym dla GW świetle). A w Radio Maryja jest inaczej - taki Ziobro jest zapraszany przez wielebnego i w godzinnej, albo i dwugodzinnej rozmowie gadają sobie na tematy nawet takie same, ale w zupełnie w inny sposób, w sposób przyjazny, dogłębny, nieagresywny i twórczy. Oczywiście dziennikarze mają prawo do prokuratorskiej metody wyciągania z człowieka prawdy czyli do krzyżowego oginia pytań - ale czy rzeczywiście po takich odpowiedziach poznaje się poglądy człowieka?

Lubię wieczorne audycje w RM, bo przychodzili tam ciekawi (i nieciekawi) ludzie i mówili ciekawe (i nieciekawe) rzeczy, ale mówili to jakby na innych warunkach. Np. rozmowa o aborcji albo o homo... wiadomo, że będzie miała u podstaw że to grzech ciężki i koniec gadania, ale w trakcie takiej rozmowy padną argumenty, jakie nigdy nie pojawią się w innych mediach, bo w innych mediach takie argumenty nie mogą zaistnieć, nie mają prawa być podejmowane. Podobnie jest z rozmowami o gospodarce, polityce... W RM słucham sobie przez 3 godziny jak Macierewicz mówi o WSI przytaczając fakty ujawnione w raporcie z likwidacji i czuję, że gdzieś to widziałem. Gdzie? Psy 2 - pamiętasz? Był taki film. Ten sam Macierewicz był w innych mediach totalnie ośmieszany, pokazany jako oszołom ale tylko w RM mogłem usłyszeć jego zdanie, poznać jego sposób myślenia. Niekoniecznie się z nim w pełni zgadzam, ale wiem, że gość miał dużo racji (przekonany jestem, że istnienie WSI to znacznie większy problem dla kraju niż istnienie Radia Maryja, a sądząc z ilości artykułów w GW musi być na odwrót). Innym razem słucham tego Macierewicza jak jest skonfrontowany z wpuszczonym na antenę RN byłym premierem Estonii (skrajny liberał, ale konserwatysta - dali mu 2 godziny na wypowiedź, mam ją na mp3 w dziale "dzwięki" - jest doskonała!) i widzę, jak z tego Macierewicza debilny socjalizm wychodzi. Skąd miałem wiedzieć jaki on jest, skoro w TV jedyne co pokazują, to że oskarżył większość polskich ministrów spraw zagranicznych o bycie agentami. Jak się okazało niesłusznie, bo silne papiery w IPN są tylko na 3 z 10 a więc nie większość tylko 1/3.

* * * * * *

I tyle na temat dobrej strony Radia Maryja. A co do PiS i RM - po pierwsze, to ich elektorat i nie wolno go lekceważyć, bo te miliony moherów to też obywatele tego kraju, wbrew temu co mówią tolerancyjni, światli i postępowi (nawiasem mówiąc tu wychodzi tolerancja niektórych - pedałów tolerujemy, mohery i Rydzyki niech znikną). Jeżeli Kaczyńscy chcieli coś powiedzieć swoim to szli do RM a mohery cieszyły się, bo ich premier ich odwiedził i przemówił mówiąc prawdę jaką chcą słyszeć. W innych mediach PiSowcy nie mieli szans się przebić z poglądami.

Co ciekawego - ta miła atmosfera w RM sprawiała, że czasem PiSowcy dawali się sprowokować i mówili rzeczy albo straszne (bo czasami są straszni) albo odlotowe (bo czasem odlatywali) ale na pewno politycznie niepoprawne. Tam Ziobro powiedział, że śmierć Blidy to wina SLD. Ja rozumiem, że może tak myśleć, "bo gdyby SLD nie tolerowało jej kontaktów w mafią węglową"... ale jak SLD będąc partią mafiozów miało by potępiać kontakty polityka z mafią? Ten Ziobro to jakiś głupi jest! Albo Macierewicz... "większość ministrów z MSZ to agenci" - no tak, jak go ojczulkowie podpuścili o Bartoszewskim i Skubiszewskim zapomniał a dla niego przynależność do PZPR i bycie agentem to jedno - a więc "większość".

I tu ciekawostka - w innych mediach stale ktoś nasłuchuje, sprawdza, pilnuje, bo jak taki PiSowiec coś w RM chlapnie, to zaraz należy to w odpowiednim świetle światu pokazać, spytać o opinie kilku "niezależnych" ekspertów, zrobić ankietę w portalu aby lud miał się gdzie wypowiedzieć i właściwie potępić... "Rozmowy niedokończone" kończą się o 24.oo a już o 4.oo na www.gazeta.pl jest wystawiony pręgierz sondażu.

* * * * * *

Zauważyłeś, jak często TVN (i nie tylko) mówi o "imperium o. Rydzyka"? Dlaczego nie mówią o imperium Walterów (kina, portal, telewizje, wytwórnie filmowe, platforma cyfrowa) albo imperium Michnika (gazety, radia, outdory produkcja medialna) - ano dlatego, że od czasów Gwiezdnych Wojen imperium to coś złego a więc ITI i Agora to koncerny a Rydzyk ma imperium. Ale to Rydzyk zieje nienawiścią... tak, bo nazywa ich media "polskojęzycznymi, nie mylić z polskimi".

* * * * * *

Mam gdzieś notkę o antysemickim felietonie Michałkiewicza. O... jest tu! Antysemicki to on jest w warstwie uczuć wywołanych językiem, ale na ile sprawdziłem, wszystkie opisane fakty są prawdą. I jak jestem filosemitą to nie wiem co mam myśleć o tym, że te fakty jakoś nie mogą się przebić przez inne niż rydzykowe lub rydzykopodobne media.

* * * * * *

Tyle się napisałem, że przenoszę ten komentarz do notki.

Skomentuj notkę
24 marca 2006 (piątek), 22:47:47

Budżet trzeciej RP

Materiał źródłowy:

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2005
z dnia 22 grudnia 2004r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 174.703.733 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 209.703.733 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większà niż 35.000.000 tys. zł.

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2004 z dnia 23 stycznia 2004 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 154.552.589 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 199.851.862 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 45.299.273 tys. zł.

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2002
z dnia 14 marca 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 145.101.632 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 185.101.632 tys. zł. 

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na  kwotę nie większą niż 40.000.000 tys. zł.

(...)

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2003
z dnia 18 grudnia 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 155.697.654 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie  z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 194.431.654 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 38.734.000 tys. zł.

(...)

Źródło: www.sejm.gov.pl

Przemyślenia:

Te liczby są głęboko inspirujące: 194 miliardy! 156 miliardów! ... i to wszystko w imieniu i dla 40 mln obywateli, dla których najczęściej kwoty powyżej 10 tys. zł to czysta abstrakcja.

Jak się podzieli 194 miliardy przez niecałe 40 milionów to wychodzi około 5 tys. zł na obywatela. Ciekawe, czy obywatel sam nie zrobiłby sobie lepiej, za to 5 tys. zł rocznie? I to pytanie wcale nie jest propagandą UPR-u, tylko bardzo poważnym pytaniem o sens istnienia państwa.

Do przemyślenia jest wysokość deficytu finansowanego poprzez zadłużenie. Przecież to 20%! Wygląda na to, że żyjemy na koszt przyszłych pokoleń.

Do zapamiętania:

  • Budżet państwa to około 200mld.
  • Na obywatela to około 5 tys. zł. (jak 200mld podzieli się przez 40 mln)
  • Deficyt około 40 mld czyli 20% budżetu.

Kategorie: obserwator, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: polityka, budżet, ekonomia, deficyt budżetowy, sejm, ustawa budżetowa


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
26 lutego 2006 (niedziela), 23:16:16

Putin, Boris Reitschuster

Zbyszek jest zachwycony, więc sięgam po tą lekturę.

Putin

Boris Reitschuster

wydawnictwo: Świat Książki, Sierpień 2005
ISBN: 83-7391-835-3
liczba stron: 328
wymiary: 175 x 245 mm
okładka: twarda
cena: ja nie dam ani złotówki, ale Z. sobie kupił.

Myśli nieuczesane:

  • W naszym, europejskim myśleniu dobrze na Rosji będzie wtedy, gdy będzie ona pełna demokratycznych instytucji, zadowolonych i zamożnych obywateli, gdy będzie Rosją nowoczesnej gospodarki, sprawnej i uczciwej administracji. Ale jakże inne jest nasze myślenie od myślenia wielu Rosjan a pełni akceptujących myślenie prezydenta Putina. Dla Putina silna Rosja to silna władza zdolna realizować swoje cele zarówno wobec innych państw jak i w polityce wewnętrznej, w polityce wobec swoich obywateli. W naszym myśleniu jakże często ważne są zasady, oczywiście te demokratyczne, te wolnościowe, mówiące o braterstwie i równości (dalekie echa rewolucji francuskiej ale tak naprawdę mające teistyczne korzenie). Dla Putina ważny jest cel i jego osiąganie - a środki można stosować dowolnie - ważne jest osiągnięcie celu.
  • Rosja to państwo, którego władze kłamią i wcale nie wstydzą się tego. Czy aby do tego dojsć musiałem czytać to jedno wielkie pranie brudów? Ale warto było dlatego, że jak się europejskimi metodami analizuje azjatyckie państwo to pranie brudów wychodzi jak nic.
  • Ale tak poważnie - jeżeli rolą władcy jest określanie swoim poddanym norm moralnych (dla wielu dość kontrowersyjna teza) to w Rosji nigdy dobrze nie będzie, bo styl rządzenia kolejnych władców tego kraju przekazuje wartości niszczące moralność jednostek. A Putin już zupełnie się nie szczypie i robi to co uważa, że jest dobre dla imperarialnego mocarstwa jakiego chce być przywódcą.

Kategorie: to czytam, _blog


Słowa kluczowe: Rosja, Putin, polityka


Komentarze: (1)

anonim, January 22, 2016 18:15 Skomentuj komentarz


Litwinienko zatruł się sałatką, Juszczenko miał trądzik młodzieńczy, Polakowska straciła głowę - pewnie dla Putina a politolog Władimir Pribyłowski wypił kawę i umarł.
Skomentuj notkę
24 października 2005 (poniedziałek), 19:15:15

IV Rzeczpospolita

Obudziłem się, umyłem, ubrałem, zjadłem śniadanie, pogadałem z kotami, ...

Niby wszystko tak samo a jednak jakby inaczej. Zobaczymy.

Kategorie: , _blog


Słowa kluczowe: Rzeczpospolita, polityka


Komentarze: (4)

lilienn, October 31, 2005 02:06 Skomentuj komentarz


perspektywy:
ucieczka z kraju
bo najlatwiej

szewo.blox.pl, October 29, 2005 22:05 Skomentuj komentarz


>> (...)pogadalem z kotami(...)

Teraz się gada z drobiem. No chyba, że dla przyjemności.

w34 -> nestor, October 28, 2005 19:37 Skomentuj komentarz


na razie wyglada to fatalnie

nestor, October 27, 2005 23:00 Skomentuj komentarz


na razie nie wyglada to najlepiej
Skomentuj notkę
19 października 2005 (środa), 10:39:39

Balcerowicz musi odejść!

Będzie o polityce.

W demokracji ohydne jest to, że jeżeli chce się dla dobra ludzi realizować swoje słuszke koncepcje należy sięgnając po władzę mówić ludziom nie to co jest dla nich dobre a jedynie to co chcą słyszeć.

Mojżesz w demokracji nie miałby szans, bo przecież na drugą kadencje wybrano by przedstawiciela partii "Wracamy", który niewątpliwie zwyciężyłby używając hasła "w Egipcie mieliśmy cebule i czosnek a na tej pustyni to tylko manna i przepiórki".

Pan Kaczyński stracił w moich oczach pokazując się wczoraj jako populista, kolega Leppera.

Ale i tak się cieszę, bo wybór pomiedzy Kaczyńskim i Tuskiem to jakiś wybór, to dwie koncepcje ale koncepcje, to dwóch przywódców ze swoimi wizjami. Ubrany w piękny garnitur złotousty kłamca chroniący swoich kolegów złodziei kończy swoje urzędowanie i ten, który go zastąpi wydaje się być o 187dB lepszy.

Kategorie: refleksja, polityka, _blog


Słowa kluczowe: Balcerowicz, demokracja, polityka, Mojżesz


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
23 września 2005 (piątek), 18:52:52

Kampania wyborcza

Tak łatwo przyłapać kogoś na kłamstwie, na krętactwie, na niespójności. Tak łatwo wykazać, że ten lub tamten jest złym człowiekiem. Ale jak trudno żyć w prawdzie, żyć integralnie, spójnie. Jak trudno żyć w świętości, żyć dobrym życiem - takim, jakie podoba się Bogu.

Ale czy to się w ogóle da? Słuchając kandydatów dochodzę do wniosku, że niekoniecznie. Patrząc dokładnie na siebie utwierdzam się tylko w tym przekonaniu.


Kategorie: etyka, refleksja, _blog


Słowa kluczowe: kampania wyborcza, polityka, wybory


Komentarze: (2)

swojanka, September 24, 2005 11:34 Skomentuj komentarz


nie wiem :(
na każdego podbono znajdzie się pokusa: jak nie pieniądze to sława, jak nie dobra materialne to uczucie.
niby nie zgadzam się z powiedzeniem, że wszystko można kupić, ale skusić każdego niekoniecznie pieniędzmi można, bo każdy ma podobno słaby punkt, ale też nie jestem pewna do końca czy to prawda.

lilienn, September 23, 2005 23:00 Skomentuj komentarz


cale zycie jest jedynie dazeniem do tego o czym piszesz...

wiec dobrze wiesz ze sie tak nie da:)

nawet swieci nie byli w 100% swieci
Skomentuj notkę
9 września 2005 (piątek), 18:10:10

Gazociąg Nieprzyjaźni

Kolega z Niemiec poprosił o komentarz, bo będąc tam nie potrafi zrozumieć o co Polsce chodzi z tym gazociągiem. Biorę się więc za politykę:

From: "Wojtek" <w34@blog.pl
To: "Marek....." <marek....@......de>
Sent:
Friday, September 09, 2005 1:37 PM ]
Subject:
Re: rurociąg

 

> Wojtku mam pytanie do tego artykułu:
> http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2905878.html  
>
> co to za problem z tego Polacy robią. po co komu rura lecąca w poprzek
> kraju? Chyba ze się połączyć chcą. Ale tego właśnie chyba chcą Niemcy i
> Rosja uniknąć. Jak można taka postawę krytykować? o co tu Polakom chodzi?
>

 

Marku

Z Twojej, niemieckiej perspektywy może to wyglądać dziwnie, ale pozwól, ze zachowam się jak  polityk pokaże Ci perspektywę Polską.

1. Rosja jest krajem imperialnym. Imperium znaczy mocarstwo a imperialnym znaczy, ze wykorzystując swoja silna pozycje dużego państwa wywiera wpływ na inne mniejsze państwa, nie zawsze korzystny dla tych państw. Było tak przez wieki historii i jest tak tez teraz.

2. Polska jest sąsiadem Rosji.

3. Gospodarka rosyjska nie jest gospodarka wolnorynkowa, tzn. niekoniecznie przedsiębiorstwa i przedsiębiorcy kieruje się zasada maksymalizacji własnego zysku. Gospodarka rosyjska może być i często jest sterowana przez politykę, również ta politykę imperialna.

4. Rosja jest największym eksporterem gazu ziemnego a prognozy mówią, ze Europa gazu potrzebuje więcej a Rosja go więcej ma. Musi się w jedna stronę płynąc gaz a w druga pieniądze.

5. Rosja nie zadowoli się jednak tylko pieniędzmi z gazu. Jako kraj imperialny będzie prowadzić swoja politykę, która prowadzi się różnymi narzędziami: pieniądzem, wojna, bezpieczeństwem, propaganda.

6. Wojna jest dla krajów wysoko rozwiniętych za drogim narzędziem prowadzenia polityki. Za dużo się niszczy i trudno się to potem odbudowuje. Nawet jeżeli rozwalisz komuś tylko kawałek infrastruktury (tak jak Amerykanie Serb poprzez precyzyjne bombardowania) to i tak przeciwnik zniszczony szybko biednieje i nie masz z niego korzyści. Nie działa giełda, obligacje niewiele są warte, nie można spekulować waluta w ilościach bankowych - wiec wojna nie jest właściwa i w zasadzie można ja prowadzi w takich krajach jak Irak czy tez Somalia. W Europie już nie ale  bezpieczeństwo? Bezpieczeństwo to świetne narzędzie prowadzenia polityki, bo media potrafią tak pokazać fakty, ze obywatele się boja, a politycy boja się obywateli.

7.  Społeczeństwa państw wysokorozwiniętych, a wiec społeczeństwa europejskie lubią bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo to stan, w którym wydaje nam się, ze wiemy, co będzie w przyszłości, to stan w którym możemy planować i nasze plany będziemy mogli realizować. Człowiek zachodu planuje wakacje i chce, aby benzyna kosztowała tyle co zwykle, chce aby samolot wyleciał o zaplanowanej godzinie a po powrocie aby jego dom stal na miejscu w stanie w jakim go pozostawił. Człowiek zachodu ma swoje pieniądze w banku internetowym, wiec oczekuje, ze zawsze się będzie mógł z nim połączyć i zobaczy, ze jest bezpieczny bo te pieniądze, polisy, akcje i obligacje tam są. Bezpieczeństwo to ważna sprawa.

8. Rurociąg po dnie morza jest cholernie drogi w budowie, dużo droższy niz. taki sam wybudowany na ziemi - to, ze Rosja i Niemcy budują rurociąg po dnie Morza Bałtyckiego zamiast przez Polskę pokazuje, ze polityka jest ważniejsza niz. gospodarka i udowadnia moja tezę z punktu 3.

9. Nie tak dawno był taki wypadek: Rosja chciała pokazać reżimowi Lukaszenki, ze nie jest taki ważny jak mu się wydaje. Co zrobiła? Zmniejszyła dostawy gazu na Białoruś. Lukaszenko zmiękł ale Rosja miała w tym zabiegu drugi, może nawet ważniejszy cel - pokazać Polsce swoja sile, pokazać kto tu od kogo zależy i kto tu kogo się będzie prosić. O zmniejszeniu dostaw gazu na Białoruś nie poinformowano Polski a efekt był taki, ze do Polski gaz przestał dochodzić. W Polsce uruchomiono rezerwy, ograniczono dostawy dla Przemyślu. Wszystko to trwało 3 dni ale prasa miała o czym pisać a ludzie, którzy są coraz bardziej uzależnienie od gazu mogli się bać. Co będzie jak nie będziesz mógł ogrzać domu? Co będzie, jeżeli fabryka w której pracujesz przestanie pracować? To była bardzo ciekawa demonstracja siły udowadniająca moja tezę z punktu 5

10. Mając rurociąg prosto z Rosji do Niemiec Rosja będzie mogła pogrywać sobie z Polska nie wprowadzając w zakłopotanie państw zachodnich, z którymi liczyć się musi.

11. Gdyby gazociąg przebiegał przez Polskę Polska była by do niego podpięta, bo gazociągi nie są eksterytorialne ale jako strategiczna gałąź Przemyślu są zarządzane przez państwowe przedsiębiorstwa. Rosjanie nie mogli by wiec odciąć Polski bez odcinania Niemców czy innych państwa zachodnich. I nie chodzi tu nawet o kasę, jaka zarabia się na tranzycie i handlu - chodzi o bezpieczeństwo energetyczne państwa.

12. To co jest podnoszone w Polsce to brak zrozumienia tego co napisałem ze strony Niemieckiej. Niby zjednoczona Europa, ale jakby nie do końca. Oczywiście możemy sobie zbudować gazociąg do Niemiec i w chwili kryzysu z Niemiec kupować - pewnie tak, ale tu znowu pojawi się kwestia ceny, bo ktoś w Niemczech na naszym bezpieczeństwie będzie zarabiał.

13. Ciekawe są te rozważania geopolityczne. Jakoś nikt nie wpadł jeszcze na pomyśl aby spakować ta Polskę i przenieść ja gdzie indziej.

14. Cieszę się, gdy ludzie którzy sprawują władze myślą o bezpieczeństwie społeczeństw, którymi władają. A właściwie nie tyle cieszę się, co bym się cieszył gdyby tak było. Afera Orleanu wykazuje, ze liczą się tylko krótkowzroczne interesy kolesiów, głownie z SLD a słowa o bezpieczeństwie są tylko miłymi słowami skierowanymi do wyborców. Może właśnie dlatego bezpieczeństwa dla siebie i swoje rodziny musze poszukać gdzie innej niz. w moim państwie.

Moje państwo nie spełnia praktycznie żadnej z ról, jakie państwo spełniać powinno - tym bardziej wiec cieszę się wiec z tego, ze jestem tez obywatele Królestwa Bożego, królestwa, którego król troszczy się o bezpieczeństwo swoich obywateli i miłując ich dba o ich przyszłość. Na tej ziemie jeszcze będę musiał pewnie troszkę pożyć ale wiem, ze wieczość szykuje się być dużo ciekawsza.

15. Jak ja dawno nie pisałem o polityce :-)

Pozdrawiam

Wojtek


W czasach tow. Gierka o Rurociągu przyjaźni krążyły dwa kawały, które pamiętam:

  1. Dwa diabły założyły się, który pierwszy przejedzie z Moskwy do Warszawy: jeden rurociągiem przyjaźni a drugi pociągiem.

    Pierwszy czeka na drugiego w Warszawie, czeka i czeka a jak ten dopłynął to się z niego nabija, że przegrał. Na to tamten: A czy ty myślisz, że to tak łatwo płynąć pod prąd?

  2. Po wygranym przez Polskę meczu Polska - ZSRR (nie pamiętam dokładnie, ale chyba było 1:0) Breżniew pisze depesze do Gierka:
    BARDZO DOBRY MECZ - STOP - GRATULUJEMY SUKCESU - STOP - ROPA -STOP

Kategorie: listy, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: ekonomia, polityka, Rosja, gazociąg, imperializm


Komentarze: (1)

nestor, September 11, 2005 14:04 Skomentuj komentarz


Najgorzej jest w przypadku wylaczenia dostaw gazu z przemyslem, ktory do swoich procesow produkcyjnych potrzebuje ciaglego doplywu gazu. Wystarczy na kilka dni zakrecic kurek, zeby polozyc kilka znaczacych fabryk.
Skomentuj notkę
30 sierpnia 2005 (wtorek), 12:39:39

Modlitwa o Polskę

1. Werset przysłany dziś przez Słowo Dnia:

Biada tym, którzy ustanawiają niesprawiedliwe ustawy, i pisarzom, którzy wypisują krzywdzące wyroki, aby odepchnąć nędzarzy od sądu i pozbawić sprawiedliwości ubogich mojego ludu, aby wdowy stały się ich łupem i aby mogli obdzierać sieroty.
(Księga proroka Izajasza, rozdział 10, werset pierwszy i następny)

2. Obserwacja

Te słowa spisane 2500 lat temu są ciągle na czasie. Ustawy pisane pod swoją partie (TKM), kupowane w sądzie wyroki, przekupni notariusze (pisarze, rejenci), rozwarstwienie społeczne w którym biedni stają się łupem bogatych co rzeczywistości tego świata, które nie zmieniają się od lat, które istnieją w każdym systemie politycznym niezależnie od czasu i miejsca. Biada! Biada tym, którzy...

3. Zalecenie znalezione u św. Pawła:

Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością.

Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy.
(List do Tymoteusza, rozdział 2, pierwsze wersety)

4. Obserwacja #1

Zalecane są wspólne modlitwy o rządzących abyśmy...

... abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z pobożnością i godnością. 

5. Obserwacja #2

Wolą Boga jest aby wszyscy ludzie poznali prawdę i byli zbawieni. Nie pisze tu, że będą, więc uniwersaliści nie powinni tego wersetu naciągać bo pisze jedynie czego Bóg chce.

6. Wezwanie do działania aktywu partyjnego

Idą wybory i myślę, że Polska Partia Jonaszy powinna się w nie włączyć wypowiadając do Boga słowa podziękowania oraz zanosząc wspólne prośby o rządzących (odchodzących i tych, którzy przyjdą).

7. Modlitwa za Polskę (propozycja):

  • Panie Boże, po pierwsze dziękuję Ci za moje zbawienie. Dziękuję, że kiedyś pociągnąłeś mnie do siebie; dziękuję, że dałeś się poznać; dziękuję, że będąc tu na ziemi wykonałeś wszystko co było konieczne aby moje grzechy nie były przeszkodą w naszej bliskiej relacji. Dziękuję Ci, że będąc teraz Twoim dzieckiem mogę być pewny iż niedługo będę z Tobą na całego, na stałe, w nieco ciekawszej niż tej obecnej, przedwyborczej rzeczywistości.
  • Panie Boże, dziękuję Ci też za innych, których tak samo jak mnie pociągnąłeś do siebie. Dziękuję Ci, że Twoja wielka miłość objawiła się na tak licznej rzeczy Tobie wierzących ludzi, stanowiących teraz przedziwny twór zwany Twoim Kościołem.
  • Panie - idą wybory i już teraz na na każdym kroku wywieszone są twarze ludzi, którzy chcą nami rządzić. Wiem, że będzie jeszcze gorzej bo to przecież dopiero początek kampanii - ale dajmy sobie spokój z kampanią - ja proszę Cię o tych, którzy będą wybrani.

    Proszę aby zainspirowani Twoją koncepcją władzy, koncepcją w której władca jest największym sługą, pasterzem i przewodnikiem czynili tu w Polsce rzeczy dobre. Proszę Cię aby będąc otwarci na Twoje Słowo dali się wykorzystać przez Ciebie dla dobra nas wszystkich. Ty potrafiłeś wykorzystać Cyrusa i Dariusza w swojej sprawie, twoje polecenia wykonywał Nabuchodonozor - czy możesz sprawić aby ten, którego w Polsce wybiorą pierwszym podpisywał papiery, które będą dobre dla Polaków? Wierzę, że potrafisz dlatego z nadzieją patrzę w przyszłość.

  • Ale są jeszcze Ci co już rządzili - czy możesz Panie w tej chwili wyzwolić w nich chwilę refleksji? Może się załapią i będą rządzili dalej ale może odejdą w polityczny niebyt, choć kto to wie - zawsze jeszcze mogą robić biznesy. W zasadzie nie jest ważne co robi człowiek - ważne jest, aby robił to z Tobą. Wyczytałem dziś, że Twoją wolą jest aby wszyscy doszli do poznania prawdy i w konsekwencji wszyscy byli zbawieni - dlatego proszę, aby ta zmiana polityczna stała się dla naszych rządzących okazją do refleksji, impulsem do zadumy, zastanowienia się: kim jestem, co czynię, dla kogo to czynię i czy wszystko to jest integralne, prawdziwe, dobre i słuszne, czy jest to w harmonii z Bogiem czy tylko w zgodzie z moim wyobrażenie Boga.

    Czas zmian to dobry czas do przemyśleń, o ile się nie biegnie, nie goni - dlatego też o dobry czas dla nich proszę, o czas refleksji.

  • Wierzę, że czytujesz moje listy do Ciebie więc teraz będę oczekiwał od Ciebie działania. Możesz zmienić tą polską rzeczywistość zgodnie z moją prośbą i wierzę, że nie jest to dla Ciebie problem. Jednak wiem, że to Twoja wola a nie moje chciejstwo ma się dziać więc jeżeli nie zmienić rzeczywistości to zmień mnie. Spraw abym bardziej myślał po Twojemu, abym bardziej rozumiał, bardziej był zaangażowany w Twój a nie swój plan.

8. Polska Partia Jonaszy

O PPJ napisałem pod koniec notki "Refleksja po śmierci papieża (#3)" z 9 kwietnia tego roku.

9. Tu wciśnij swoje "Amen"


Kategorie: modlitwy, polityka, _blog


Słowa kluczowe: wybory, polityka, ppj


Komentarze: (3)

kapelan, September 1, 2005 00:42 Skomentuj komentarz


Amen.

M.Ś., August 30, 2005 19:12 Skomentuj komentarz


Amen Wojtku, Amen.
I mnie dzisiaj też poruszył ten przesłany fragment- jakże bardzo na czasie.
I tak, jak poparłam PPJ, tak i teraz pod Twoją modlitwą się podpisuję.

"Amen"

kwiatek, June 5, 2010 08:04 Skomentuj komentarz


Niech Pan da pociechę tym wszystkim, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa a nie w siebie, a tym, którzy nie podjęli tej decyzji da poznanie PRAWDY aby jak najwięcej naszych rodaków przejrzało na oczy i było zbawionych. Amen
Skomentuj notkę
18 lipca 2005 (poniedziałek), 10:45:45

Prywatyzacja w wydaniu Leszka Milera (SLD)

1. Inspiracja

Związki oskarżają Mittal Steel o transfer zysków 

Dariusz Malinowski, Gazeta Wyborcza, 15-07-2005

Śląscy związkowcy oskarżają hutniczy koncern Mittal Steel Holdings o transfer zysków z Polski. To kłamstwo - zaprzecza firma. Sytuację bada resort skarbu.

Sprzedaż Mittal Steel Polskich Hut Stali była jedną z kluczowych prywatyzacji rządu Leszka Millera. Największy na świecie koncern hutniczy kupił za 1,4 mld zł cztery polskie huty skupiające ok. 70 proc. krajowej produkcji. Prawdopodobnie bez inwestora huty padłyby.

Dzięki mocnej poprawie koniunktury na stal ubiegły rok dla spółki-córki Mittal Steel Polska, kontrolującej nasze huty, był bardzo udany. Zanotowała ona ok. 1,7 mld zł. zysku netto.

(...)

2. Komentarz

Chyba brak mi słów na komentarz... Ta sama liberalna GW będzie tępić oszołomów z pod znaku LPR i Samoobrony, co sprzeciwiają się wyprzedaży majątku narodowego ale te kilka zdań cytowanych powyżej pokazuje, że jednak jest problem. Nie potrzeba być znawcą by wiedzieć o koniunkturze na stal i węgiel. Nie potrzeba być specem od ekonomi aby wiedzieć, że przejęcie za 1,4 mld firm, które po roku, w ciągu roku przynoszą 1,7 mld zysku po opodatkowaniu stawia pod znakiem zapytania prawdziwość tezy, jakoby "bez inwestora huty padłyby". Ale właściciel (Skarb Państwa? kto to jest Skarb Państwa? raczej jakiś minister skarbu z rządzącej ekipy) może tak zarządzać zarządem aby ten wykazał to, co jest potrzebne do wykazania. Zarząd wykazał, inwestor kupił, jest fajnie.

Ale obecne w notatce nazwisko Leszka Milera wyjaśnia wszystko. Nie wyjaśni tylko skali poparcia jakie w wyborach prezydenckich ma jego kolega z SLD (a wcześniej w PZPR) Włodzimierz Cimoszewicz.

3. Wyliczenie

1,7 mld zł / 40 mln obywateli = 42,50zł kapitału na osobę.

Czy to dużo czy mało? Nie wiem.


Kategorie: obserwator, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: ekonomia, polityka, SLD, prywatyzacja, huta, PHS, Mittal Steel


Komentarze: (2)

marekm, July 19, 2005 23:19 Skomentuj komentarz


"Wczoraj w Krakowie zarząd Mittal Steel Poland podpisał dwa kontrakty na realizację inwestycji, do jakich zobowiązał się w umowie prywatyzacyjnej. Na przełomie lat 2003 i 2004 przejął on Polskie Huty Stali, które kontrolują ok. 70 proc. polskiego rynku stali.

W Hucie im. Sendzimira w Krakowie rozpocznie się niebawem budowa walcowni gorącej blach. Wykonawcą będzie Voest Alpine Industrieanlagenbau. Inwestycja kosztować ma 1,15 mld zł" GW.

Powstaje pytanie czy gdyby huta byla nadal panstwowa byly by pieniadze na takie inwestycje a jesli nie to jak dlugo przynosilaby takie zyski jak dotad. Jak dla mnie prywatyzacja takich przedsiebiorstw nie daje sie opisac prostymi porownaniami liczb.

nestor, July 18, 2005 19:04 Skomentuj komentarz


Do Wyborczej pasuje raczej "liberalna".

Wybiorcza od 15 lat tropi antysemityzm, nazywa czlonkow Armii Krajowej faszystami, Adas M. robi z Herberta wariata, nazywa zwolennikow lustracji zadnymi nienawisci zoologicznymi antykomunistami. Naczelny Wybiorczej wraz z S.P. Jackiem Kuroniem obcalowuja sie z Kiszczakiem i Kwasniewskim a potem chleja z nimi wodke. Naczelny Wybiorczej w latach 87-89 zastanawiajaco czesto jezdzi do Moskwy. Na lamach Wybiorczej co rusz pojawiaja sie klamstwa i manipulacje ale....Michnik w tym chorym kraju jest nadal autorytetem moralnym.
Skomentuj notkę
29 czerwca 2005 (środa), 00:04:04

Dzień w którym zostałem anarchistą (#2)

... to jest ten dzień! Dzisiaj!

A zaczął się tak, jak każdy inny. Wstałem i poszedłem do biura.

Jak to się stało?

Po prostu przyjąłem do wiadomości, że obowiązujący system prawny w miejscu w którym mieszkam nie jest ostatecznym (absolutnym) systemem prawnym, więc nie muszę (choć czasem wydaje mi się, że mogę) za pomocą niego wyciągać wniosków dotyczących tego co jest dobre a co złe.

Ergo - jeżeli łamię ten system to niekoniecznie postępuję źle. Ergo - nie zawsze postępując niezgodnie z prawem będę takie postępowanie klasyfikował do pudełka z napisem "grzech".

Obowiązujący system prawny, (np. ten dotyczący klasyfikacji samochodów względem podatku VAT albo zakazujący stosunków płciowych z osobą poniżej 15 roku życia) jest systemem ludzkim, wprowadzonym przez władającą nad danym terytorium władzę, która wprowadzając taki czy inny przepis kierowała się przesłankami niekoniecznie płynącymi z objawienia. Prawo oparte na objawieniu nakazywało by dziesięcinę (podatek dochodowy na poziomie 10%) regulując też sposób wydatkowania zgromadzonych pieniędzy. Nie było by więc progów 19, 21, 33%, 22% VAT, akcyzy, cła, podatku od darowizn, katastratu, haraczu od spadku, nieruchomości i wódki. Prawo oparte na objawieniu zakazywałoby stosunków pozamałżeńskich wartościując osobę kobiety dużo bardziej niż potrafią to zrobić wszystkie feministki świata.

Jak się to objawiło?

Przejechałem przez miasto bezczelnie nie zapinając pasów bezpieczeństwa i słuchając na słuchawkach iPAQ'a kantaty 51.

Ograniczenie:

Mój anarchizm nie poszedł jeszcze tak daleko aby zanegować wszystkie formy władzy. Na razie zatrzymałem się na poziomie zanegowania wszystkich ziemskich (ludzkich) form władzy, zostawiając sobie Jahwe jako jedynego archonta.

Co mnie do tego sprowokowało:

  1. Retransmisja z przesłuchania premiera Oleksego przez komisje d.s. Orlen.
  2. Fakt, że marszałek Cimoszewicz ze świętą Jolantą Kwaśniewską w klapie wystartował na prezydenta (komuchy kontratakują).
  3. Krótka rozmowa w firmie o prawości pana Kaczyńskiego, który łamiąc prawo odebrał prawo innym ludziom ("inni ludzie" - dobre stwierdzenie) zamanifestować swoją inność.
  4. Okazywany przez osoby trzymające w KRK władzę brak szacunku dla prawa kanonicznego wyrażony poprzez kreowanie a potem poddawanie się emocjom społecznym dotyczącym świętości JP2.

Podstawa prawna

Następnego dnia zebrali się ich przełożeni i starsi, i uczeni w Jerozolimie: () postawili ich [Piotra i jego ekipe] w środku i przesłuchiwali (...) potem zakazali im (nakaz prawny wydany przez prawomocną władzę) w ogóle przemawiać (...) Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga?

(Dzieje Apostolskie, rozdział 4)

Reklama:


Kategorie: refleksja, _blog


Słowa kluczowe: anarchizm, polityka, Kwaśniewski, Oleksy


Komentarze: (6)

nestor, July 5, 2005 19:43 Skomentuj komentarz


a moze by tak anarchokapitalizm?

krisper, July 1, 2005 22:16 Skomentuj komentarz


a ja powiem tylko- witaj w klubie!!! a jak sobie przypomnę, że mnie uczono, o wyzysku chłopa w średniowieczu, bo płacił dziesięcinę to mnie pusty śmiech bierze.

w34 -> neno, June 30, 2005 09:20 Skomentuj komentarz


Jeżeli obowiązywać będzie przykazanie zakazujące cudzołóstwa to ten zapis z polskiego kodeksu karnego nie jest potrzebny, gdyż się zawiera w tym pierwszym.

Ale prawo zakazazujące cudzołóstwa to chyba tylko w Arabi Saudyjskiej wprowadzili.

lilienn, June 30, 2005 08:49 Skomentuj komentarz


prawo jest wyzyskiem i tym pozostanie:D

neno, June 30, 2005 08:12 Skomentuj komentarz


Moim zdaniem trzyma, choć te objawy buntu to raczej idea, a nie żaden bunt :)
Natomiast kompletnie nie rozumiem podniesienia zakazu "stosunków płciowych z osobą poniżej 15 roku życia". Tzn. co, że jesteś za ??? Ale idac tym torem myślenia, to chyba należałoby obniżyć prawem kościelnym określony wiek pozwalający na zawieranie związków małżeńskich ?

szewo.blox.pl, June 29, 2005 21:49 Skomentuj komentarz


Kupy to się to nie trzyma, niestety.
Skomentuj notkę
22 czerwca 2005 (środa), 18:50:50

Zaduma przy tankowaniu na stacji BP

Można zrobić tak: ogłosić populistyczny program zwalczania bezrobocia, sfinansować go poprzez zwiększenie akcyzy na paliwa (to najłatwiejsza metoda) po czym te pieniądze przewalić przez prowadzone przez partyjnych kolesiów "agencje rozwoju i doskonalenia zawodowego" aby w efekcie, w każdym powiecie przeszkolić sześciu bezrobotnych z pisania standardowego CV.

Ale można zrobić tak: wbrew silnemu lobbyngowi sektora paliwowego prawem wymusić to, aby nie było czegoś takiego jak samoobsługowe stacje benzynowe i abym wszędzie gdzie podjadę był obsłużony przez miłego pana co naleje do pełna. Pewnie benzyna będzie nieco droższa niż teraz ale pewien jestem, że będzie mniej droższa niż w poprzednim przypadku związanym ze zwiększeniem przez państwo akcyzy. Za to wiem też, że zatrudnienie w kraju wzrośnie o jakieś 5000 stacji * 5 osób czyli 25 tys. osób jak nic.

I powyższy tekst nie ma nic wspólnego z kampanią PiS lub PO, na pewno jest przeciwny względem SLD i Samoobrony a powstał gdyż jako człowiekowi wielce leniwemu nie chce mi się manipulować przy korku mojego samochodu.

Kategorie: ekonomia, refleksja, _blog


Słowa kluczowe: polityka, ekonomia, bezrobocie, podatki


Komentarze: (3)

neno, June 25, 2005 09:45 Skomentuj komentarz


>pt, to czemu się smucisz, kolejnie 5 miejsc pracy :D

Oboje z mężem zaczynamy jeździć na rowerach, bo nas wkrótce nie będzie stać na paliwo. Jednak to szczęście mieszkać w Polsce klasy bardzo-B - wszędzie blisko :)

pt, June 23, 2005 22:43 Skomentuj komentarz


A w Zabrzu przybyla kolejna stacja benzynowa ;(

nestor, June 23, 2005 00:44 Skomentuj komentarz


a ja nie wiem cow Ministerstwie Finansów robi mój "ulubieniec" Jarosław Neneman.
Skomentuj notkę
5 czerwca 2005 (niedziela), 20:46:46

Konstytucja (nowego) państwa "Europy"

Ale fajnie - już nie muszę być tak bardzo przeciw. Francuzi i Holendrzy zrobili to za mnie. Co prawda używana u nich argumentacja nie za bardzo mi przypada do gustu ale efekt jest dobry. Przez jakiś czas będę mieszkał w kraju rządzonym demokratycznie (co to znaczy?) przez Polaków ale ważne jest to, że nie będę mieszkał w mocarstwie rządzonym przez ... mo właśnie - nie wiadomo przez kogo.

Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: Unia Europejska, globalizacja, polityka, konstytucja, demokracja


Komentarze: (3)

nestor, June 9, 2005 19:17 Skomentuj komentarz


do markam: to nie znaczy, ze mamy sie zamykac w eurosocjalistycznym sosie. Od Niemcow i Francuzow uczyc sie ekonomii to chyba wolne zarty.
A miejsce eurokonstytucyjnego gniota jest w koszu.

szewo.blox.pl, June 6, 2005 23:10 Skomentuj komentarz


marekm:
Fakt, że wśród trójki rządzących nie wymieniłeś Francuza może się zakończyć skandalem międzynarodowym.

marekm, June 6, 2005 20:11 Skomentuj komentarz


Naprawde uwazasz, ze rzad skladajacy sie z trzech Polakow jest lepszy niz skladajacy sie z Polaka, Niemca i Hiszpana?
A na jakiej podstawie? - Bo Czech to pijacy piwo knedel, Niemiec to faszysta a Francuz to zabojad??

Zreszta kilka panstw europejskich jakos lepiej sobie poradzilo ze swoja gospodarka wiec moze jednak trzeba by sie od nich czegos nauczyc a nie bac sie i zamykac we wlasnym "narodowym sosie".
Skomentuj notkę
4 marca 2005 (piątek), 08:49:49

Zmiany...

Człowiek wyjeżdza na 3 dni w daleką podróź (do Łodzi), wraca - a tu nagle premier rządu jest już w opozycji.

Ale fajnie!

Kategorie: , _blog


Słowa kluczowe: polityka, SLD, premier Belka


Komentarze: (5)

soul-sister, March 5, 2005 22:43 Skomentuj komentarz


jakaż ta rzeczywistość szara robi sie kolorowa czasem ;)

soul-sister, March 5, 2005 22:43 Skomentuj komentarz


jakaż ta rzeczywistość szara robi sie kolorowa czasem ;)

crazymary-75, March 4, 2005 11:40 Skomentuj komentarz


w opozycji ale do czego?? do innych czy do samego siebie? ;)))

falista, March 4, 2005 11:35 Skomentuj komentarz


aż strach pomysleć, co by było, gdyby Człowiek wyjechał w daleką podróż na dłużej, niż 3 dni ...

neno, March 4, 2005 09:24 Skomentuj komentarz


ale czy człowiek doszukuje się w tym jakiegoś związku ?
Czytam "Kod Leonarda..." Jako, że omawiałeś PI - to czy z FI to prawda ?
:))
Skomentuj notkę
8 lutego 2005 (wtorek), 16:39:39

Pokój? (z cyklu: obserwator)

Wiadomość z dzisiaj:
"Premier Izraela Ariel Szaron ogłosił we wtorek zakończenie akcji wojskowych wymierzonych w Palestyńczyków. Wcześniej Abbas zapowiedział położenie kresu aktom przemocy wymierzonym w Izrael i dodał, że zawarł w tej sprawie porozumienie z Szaronem"
PAP 08-02-2005

Zobowiązania stron:

1. zakończenie akcji wojskowych wymierzonych w Palestyńczyków;

2. kresu aktom przemocy wymierzonym w Izrael.

Zobaczymy.


Kategorie: obserwator, Izrael, _blog


Słowa kluczowe: pokój, polityka, Izrael, OWP, Autonomia Palestyńska


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
18 stycznia 2005 (wtorek), 10:22:22

Bizantyjskie myślenie (z cyklu: obserwator)

putin

Emerytom jest źle, bo urzędnicy nie zrobili tego co im kazałem zrobić. Ale już wydałem stosowne polecenie aby od jutra wszystkim emerytom było dobrze.
(Władimir Putin, 17 stycznia 2005, parafraza)

A oni mu wierzą!


Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: Putin, polityka, Bizancjum


Komentarze: (4)

lilienn, January 20, 2005 19:19 Skomentuj komentarz


czepiasz się... jak Putin powiedział że im będzie dobrze od następnego dnia, to będzie i kropka:P:P:P hehehe w każdym razie głośno nie poweidzą że jest inaczej:)

anonim, January 19, 2005 10:15 Skomentuj komentarz


ale jakie to bezpieczne...
the show must go on

Marciocha, January 19, 2005 08:19 Skomentuj komentarz


taaa... naiwni...sa....ludzie

wings, January 18, 2005 18:06 Skomentuj komentarz


no wierzą niestety... a końca tych kłamstw nie widać !!
Skomentuj notkę
3 grudnia 2004 (piątek), 15:20:20

Zdrowie dla każdego Europejczyka (z cyklu: obserwator)

1. Cytat

Kuriozalna wypowiedź wiceministra zdrowia

Gazeta Wyborca, Sławomir Zagórski 01-12-2004

"Nie można zaoferować dobrego zdrowia wszystkim obywatelom Europy, bo niektórzy z nich nie chcą dobrego zdrowia, potrzebują po prostu choroby, żeby odgrywać swoje role społeczne; inni mają bardzo złe geny albo nie mają szczęścia - to opinia polskiego wiceministra zdrowia, która wywołała konsternację w Brukseli." - wywodził na oficjalnym papierze resortu zdrowia wiceminister Rafał Niżankowski.

(...)

Taki był polski wkład w debatę o tym, co zrobić, by obywatele Unii byli zdrowsi. List stał się w Brukseli przedmiotem kpin, a Belka nazwał go "kompromitacją".

(...)

2. Oburzenie świata

Minister napisał co myśli, to co myśli było niezgodne z polityką Brukseli więc minister przestaje być ministrem.

3. Kłamstwo

Odwracając wypowiedź ministra można dojść do wniosku, że w Unii oferuje się zdrowie wszystkim obywatelom, nawet tym którzy nie chcą dobrego zdrowia bo z jakiś powodów potrzebują choroby, oraz tym, którzy mając złe geny lub nie mając szczęścia są nieuleczalnie chorzy lub kalecy. Ale przecież to nie jest prawda!

W każdej społeczności są ludzie, którym bycie chorym jest na rękę. Dzieje się tak zwłaszcza w społecznościach, gdzie opieka zdrowotna jest dostępna za darmo a status chorego wyższy niż status zdrowego. Na starość lepiej być rencistą niż emerytem (więcej dodatków a przecież choroby są prawie zawsze składnikiem starości), w szkole lepiej być dyslektykiem niż normalnym (więcej czasu na klasówkach i maturze) - a skoro tak jest to kwestia doszukania w sobie jakiejś choroby jest już tylko kwestią zaangażowanych w diagnostykę środków. Jest hipochondryk - znajdzie się choroba.

W naszych zanieczyszczonych ekologicznie społeczeństwach coraz częściej rodzą się chore dzieci, których leczenie jest tak kosztowne, że nie jest tego wstanie tego ponieść żaden system ubezpieczeń społecznych. Oczywiście do takich dzieci zaraz docierają dziennikarze bo bardzo medialne jest dziecko skazane na śmierć przez Ministra Finansów, szefa Kasy Chorych albo Ministra Zdrowia. Taki Minister siedzi w pięknym garniturze za swoim biurkiem w bogatym gabinecie, nie chce dać na ten konkretny przypadek 4 mln i od razu widać, że jest złym człowiekiem na którym wyładuje się agresja tłumu czytelników. Dziennikarze robią zadymę i od razu ludzie zrzucają się i znajdują ten jeden milion z potrzebnych czterech (pamiętna akcja "TVN dzieciom") - no i dobrze, jedno dziecko prawie uratowanie, ale ktoś zapomina, że tych dzieci są setki (!) a czasu antenowego wystarcza na jedno.

Czy robiąc taką akcje dla jednego dzieciaka myśli się o tych pozostałych, którym serwuje się fałszywą nadzieje? A przecież hasło "zdrowie dla wszystkich Europejczyków" jest właśnie takim fałszywym hasłem zwłaszcza wtedy, gdy widać, że 4mln jako koszt leczenia jednego dziecka jest porównywalne z rocznym budżetem oddziału dziecięcego w jakimś szpitalu powiatowym. Na takim oddziale, za takie pieniądze można wyleczyć znacznie więcej dzieci chorych na nieco mniej kosztowne, aczkolwiek równie nieprzyjemne choroby. Ale skoro z przyczyn finansowych należy dokonywać wyborów to nie wolno szafować hasłami zahaczającymi o absolut w stylu "dla każdego".

"Zdrowie dla każdego" to kłamstwo, które może jest miłe, na pewno jest niezłym hasłem wyborczym ale jest fałszywą nadzieją a więc czymś co rodzi więcej zła niż dobra.

4. O przyczynach

I tu powinienem zastanowić się nad tym skąd biorą się choroby i czy da się ten problem jakoś całościowo rozwiązać. Powinienem, ale nie mam czasu, więc się zastanawiać nie będę. Zresztą nie ja jestem Ministrem Zdrowia.

5. Linki:


Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: polityka, zdrowie, ochrona zdrowia, Unia Europejska, polityczna poprawność


Komentarze: (2)

anonim, December 6, 2004 11:46 Skomentuj komentarz


1. "inni mają bardzo złe geny albo nie mają szczęścia" - to dość niefortunne określenie, poza tym kompletnie pozbawione jakiejkolwiek treści merytorycznej. Elementu pecha i przypadku - jakby :P - nie da się z naszego życia wykluczyć. Przed "złymi genami" ogranizm kobiety broni się przez poronienie. Natomiast medycyna, jak wszyscy wiemy, pozwala na podtrzymanie takiej zagrożonej ciąży. I sądzę, że każda kobieta, która pragnie mieć dziecko, za wszelką cenę starałaby się taką ciążę utrzymać...
2. "bo niektórzy z nich nie chcą dobrego zdrowia, potrzebują po prostu choroby, żeby odgrywać swoje role społeczne". Z tym się zgadzam. Nie sądzę by zbyt wiele osób uświadamiało sobie tę potrzebę.
3. jestem zdrowa, bądź z chorobą jeszcze się nie odnalazłyśmy, taki jest mój punkt widzenia w tej chwili :)
4. jest takie powiedzenie "jak się nająłeś za psa to szczekaj" - zgodnie z polityką :P Zwykła konsekwencja.
5. jeszcze słowo a autorytetach. Bardzo banalnie - autorytetem dla mnie są moi rodzice. Sama dla siebie ? to byłoby dość komiczne - autoautorytet. Aż tak bardzo siebie nie podziwiam :PPP

marekm, December 3, 2004 21:56 Skomentuj komentarz


Dwa cytaty z Twoich przemyśleń:
1. "W każdej społeczności są ludzie, którym bycie chorym jest na rękę."

2. " to kłamstwo, które może jest miłe, na pewno jest niezłym hasłem wyborczym ale jest fałszywą nadzieją."

Czegoś tu nie rozumiem - jest nadzieją czy jest nie na rękę?
Skomentuj notkę
28 listopada 2004 (niedziela), 12:49:49

Przemiana modelu 2/3 w model 20:80 (z cyklu: obserwator)

Biorąc pod uwagę fakty, Niemcom wciąż nie powodzi się tak źle, jak to wygląda z zewnątrz i jak sami Niemcy to odczuwają. W porównaniu z innymi krajami nasze bezpieczeństwo socjalne wciąż jest wysokie. Także liczba bezrobotnych nie jest wcale ogromna. (...)

Ale rzeczywiście, od pięciu lat obserwujemy u nas proces, który nazwałbym przechodzeniem od społeczeństwa, w którym wszystkiego jest coraz więcej, do społeczeństwa, w którym wszystkiego jest coraz mniej. Po II wojnie światowej żyliśmy w przekonaniu, że wszystko będzie się tylko poprawiać - dochody będą rosnąć, będziemy mieć coraz więcej wolnego czasu, będzie więcej bezpieczeństwa socjalnego itd. Dziś stwierdzamy, że ta winda jedzie w dół: dochody spadają, jest mniej pracy, mniej bezpieczeństwa socjalnego, mniej dzieci...

Tak dzieje się nie tylko u nas, ale w Niemczech to zjawisko jest szczególnie dotkliwe, zwłaszcza psychologicznie. Powracają więc konflikty o podział dóbr. Dopóki tort rósł, łatwo było je łagodzić. Gdy gospodarka nie rośnie, gdy spada liczba miejsc pracy, a fabryki przenoszą się za granicę, wybuchają konflikty, od których zdążyliśmy się już odzwyczaić.

Wszędzie na świecie rodzice pragną, by ich dzieciom powodziło się lepiej niż im samym. Ale w Niemczech w przewidywalnej przyszłości jest to pragnienie nierealne. Rodzice i dzieci muszą się pogodzić z tym, że wykształcenie nie gwarantuje już kariery zawodowej, że bezrobocie i związana z nim niepewność będą coraz bardziej dotykać klasy średniej. Wiele osiągnięć zdobytych w poprzedniej epoce nie będzie już udziałem przyszłych pokoleń.

(Gazeta Wyborcza, Państwo socjalne nie wróci, 26-11-2004 r., rozmowa z prof. Ulrich Beck - socjologiem, szefem Instytutu Socjologii na uniwersytecie w Monachium, wykładowcą w London School of Economics and Political Science.)


Kategorie: obserwator, globalizacja, _blog


Słowa kluczowe: polityka, ekonomia, biznes, kryzys, model 20:80, model 2/3


Komentarze: (2)

lilienn, November 30, 2004 16:21 Skomentuj komentarz


Biedni Niemcy... niedługo to u nich Etiopia będzie... brak wody, żywności i sami bezrobotni...

falista, November 29, 2004 10:17 Skomentuj komentarz


to jest przykre ... i smutne niestety. Wykształcenie nawet w Polsce nie gwarantuje zatrudnienia, a jeśli zatrudnienie się ma - to nie gwarantuje odpowiednich zarobków. I mając tą świadomość ciągłego ubożenia ekonomicznego, socjalnego, kulturowego czy obyczajowego społeczeństwa - jak tu się decudować na dzieci? Przecież robie im krzywdę powołując je do życia.

... tak sobie wydumałam mimochodem ...
Skomentuj notkę
15 listopada 2004 (poniedziałek), 22:57:57

Fajni faceci

1. W sejmie

Jeden pan poseł, dziś w telewizji powiedział:  "Udowodnienie prawdy jest bardzo trudne. Jak ktoś kłamie to mu wierzą, ale jak mówi prawdę to mu nie wierzą."
(Prosto w oczy - program Moniki Olejnik w TVP1, 15-11-2004, około 20.15)

Tak sobie słucham i podoba mi się bo dobrze mówi. Tak sobie patrzę tak sobie na niego i co widzę: fajny facet.

2. Na uczelni

Władze Uniwersytetu Gdańskiego z jm Rektorem na czele przez 2 godziny udowadniały dziennikarzom, że czarne jest białe a jeżeli ktoś myśli, że jest inaczej to winni temu są kosmici.

Ale na szczęście jest autonomia uczelni i jm Rektor stanowi najwyższą na jej terenie władzę. Cechą najwyższej władzy jest to, że określa co jest dobre, co złe a co białe. Taki to przywilej władcy.

A co jeżeli nie jest on władzą najwyższą?

3. Król Dawid i prorok Natan:

Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna. Dawid zasięgnął wiadomości o tej kobiecie. Powiedziano mu: To jest Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetyty. Wysłał więc Dawid posłańców, by ją sprowadzili. A gdy przyszła do niego, spał z nią. (...)

Kobieta ta poczęła, posłała więc, by dać znać Dawidowi: Jestem brzemienna. (...)

Następnego ranka napisał Dawid list do Joaba [dowódcy wojsk izraelskich, przełożonego Uriasza] (...) W liście napisał: Postawcie Uriasza tam, gdzie walka będzie najbardziej zażarta, potem odstąpicie go, aby został ugodzony i zginął. (...)

Joab obejrzawszy miasto, postawił Uriasza w miejscu, o którym wiedział, że walczyli tam najsilniejsi wojownicy. Ludzie z miasta wypadli i natarli na Joaba. Byli zabici wśród ludu i sług Dawida; zginął też Uriasz Chetyta. (...)

Żona Uriasza dowiedziawszy się, że Uriasz, jej mąż, umarł, opłakiwała swego pana. Gdy czas żałoby przeminął, posłał po nią Dawid i sprowadził do swego pałacu. Została jego żoną i urodziła mu syna.

Postępek jednak, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Panu.

Pan posłał do Dawida proroka Natana. Ten przybył do niego i powiedział: W pewnym mieście było dwóch ludzi, jeden był bogaczem, a drugi biedakiem.

Bogacz miał owce i wielką liczbę bydła, biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył. (...) Raz przyszedł gość do bogacza, lecz jemu żal było brać coś z owiec i własnego bydła, czym mógłby posłużyć podróżnemu, który do niego zawitał. Więc zabrał owieczkę owemu biednemu mężowi i tę przygotował człowiekowi, co przybył do niego.

Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. (...)

Natan oświadczył Dawidowi: Ty jesteś tym człowiekiem. (...)

Dawid rzekł do Natana: Zgrzeszyłem wobec Pana.

(2 Księga Samuela, rozdział 11 i 12)

4. Opamiętanie

Jeżeli ktoś przyjdzie i powie mi, że źle coś zrobiłem to mam do wyboru dwie drogi: mogę (#A) udowadniać sobie, jemu i światu, że jest w błędzie a ja jestem fajnym facetem postępującym prawo, i mającym prawo do takiego prawego postępowania.

Mogę też (#B) zastanowić się, przemyśleć, przyznać do winy, spróbować coś zmienić, poprawić się i naprawić coś (nie używam niemodnych czasowników: opamiętać się, pokutować, nawrócić, zadośćuczynić bo po cóż ich używać).

Mogę tak lub mogę inaczej. Tylko jedna droga jest dobra a podążanie nią jest trudne, bo przecież będzie się zawstydzonym przed tym co przyszedł, przed innymi, przed znajomymi, przed ludźmi.

Królowi Dawidowi było szczególnie trudno - wszak był królem a tu przychodzi prorok i wali prosto z mostu: "ty jesteś winien królu!". Jaka król mógł powiedzieć: spadaj, ja tu rządzę, masz tu bilet na Syberie, miałem prawo, a inni królowie to mają po 28 żon i jeszcze przyciemniane szyby w autach. Ale Dawid poważnie traktował Boga, poważnie traktował prawdę, wiedział co to sprawiedliwość. Dawid opamiętał się.

5.  Moje odczucia

Żal i smutek, bo żal mi tych fajnych facetów. Żal bo teraz mogą wciskać kit masowej publice, która może jeżeli nie w tych to w następnych wyborach pewnie znowu ich wybierze. A mi żal bo przecież każdy z nich, o ile dalej będzie trwał w swym zakłamaniu to nie ostoi się na sądzie, na którym będzie oświetlony i prześwietlony. Sprawiedliwość sprawiedliwością ale mi ich żal bo wielka krzywdę sobie robią.

6. Psalm 51

psalm Dawidowy. Gdy do niego przyszedł Natan prorok, potem jak był wszedł do Betsaby.

Zmiłuj się nademną, Boże! 
według miłosierdzia twego;
według wielkich litości twoich
zgładź nieprawości moje.

Omyj mię doskonale od nieprawości mojej,
a od grzechu mego oczyść mię.
Albowiem ja znam nieprawość moję,
a grzech mój przedemną jest zawżdy.

Tobie, tobiem samemu zgrzeszył,
i złem przed oczyma twemi uczynił,
abyś był sprawiedliwy w mowie twojej,
i czystym w sądzie twoim.

Oto w nieprawości poczęty jestem,
a w grzechu poczęła mię matka moja.
Oto się kochasz w prawdzie wewnętrznej,
a skrytą mądrość objawiłeś mi.

Oczyść mię, isopem, a oczyszczon będę;
omyj mię, a nad śnieg wybielony będę.
Daj mi słyszeć radość i wesele,
a niech się rozradują kości moje, któreś pokruszył.

Odwróć oblicze twoje od grzechów moich,
a zgładź wszystkie nieprawości moje.
Serce czyste stwórz we mnie, o Boże!
a ducha prawego odnów we wnętrznościach moich.

Nie odrzucaj mię od oblicza twego,
a Ducha swego świętego nie odbieraj odemnie.
Przywróć mi radość zbawienia twego,
a duchem dobrowolnym podeprzyj mię.

(...)

Panie! otwórz wargi moje,
a usta moje opowiadać będą chwałę twoję.
Albowiem nie pragniesz ofiar,
choćbym ci je dał, ani całopalenia przyjmiesz.

Ofiary Bogu przyjemne duch skruszony;
sercem skruszonem i strapionem nie pogardzisz, o Boże!

7. Moja modlitwa

Panie - spraw abym patrzał na siebie w świetle Twoje sprawiedliwości.

Panie - spraw abym nie bał się zawstydzenia i jeżeli dowiem się iż postępuję nieprawo potrafił nie bacząc na koszty przyznać się do tego.

Panie - stawiaj na mojej drodze swoich proroków.

7. Psalm 139

(...)
Zbadaj mnie, Boże, i poznaj me serce;
doświadcz i poznaj moje troski,
i zobacz, czy jestem na drodze nieprawej,
a skieruj mnie na drogę odwieczną!

8. Miłosierdzie

"Moją ofiarą, Boże, duch skruszony, nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym." Dawid o tym wiedział a po wpadce z morderstwem Uriasza i cudzołóstwem z Batszebą doświadczył w sposób szczególny miłosierdzia Boga. 

9. Linki


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: fajni faceci, humanizm, polityka, politycy, SLD, grzech, pokuta


Komentarze: (4)

lilienn, November 17, 2004 00:03 Skomentuj komentarz


Przeczytałam część jutro reszta bo juz mi się oczka zamykają... chyba będę chora...

believe-in-imaginati, November 16, 2004 18:10 Skomentuj komentarz



nikt nie mowil ze bedzie łatwo.

neno, November 16, 2004 08:49 Skomentuj komentarz


jestem dzisiaj na takim poziomie swoich myśli, że "fajni faceci" to zbyt wiele.
Bardziej przykuło moją uwagę "zawstydzenie"...
Moje młodsze dziecko stało się niezwykle twórcze. Wciąż rysuje. Wczoraj powstał mój portret telewizyjny. Mama w telewizorze ! Naga !! Mnie to zawstydziło. Z niejakim żalem (mimo wszystko :P) kazałam narysować sobie sukienkę. Mój sześciolatem zupełnie nie był zawstydzony. Raczej zaskoczyła go moja reakcja. Już sama nie wiem czy ze mnie taka hipokrytka ? Dewocieje.

Eliszeba, November 16, 2004 00:10 Skomentuj komentarz


Fajni faceci?
są i znam kilku...
przyznanie sie do winy jest najtrudniejsze, ale naprawde pomocne.
Skomentuj notkę
11 listopada 2004 (czwartek), 09:18:18

Medycyna w służbie polityków

1. Inspiracja - bardzo subiektywny przegląd tytułów prasowych

  • Jaser Arafat zmarł dziś w nocy (11-11-2004)
  • Arafat w śpiączce, ale nie w stanie śmierci mózgowej (05-11-2004)
  • Raffarin: to ostatnie godziny Arafata (2004-11-10)
  • UE nie widzi związku między majątkiem Arafata a pieniędzmi od Unii (2004-11-10)
  • Palestyński imam: Arafat żyje (2004-11-10)
  • Podobno osiągnięto porozumienie w sprawie pochówku Arafata (2004-11-09)
  • Palestyńskie źródła: Arafat umarł po wylewie (2004-11-09)
  • Jaser Arafat w śpiączce i w agonii (2004-11-09)
  • "Arafatowi zostało kilka godzin życia" (2004-11-09)
  • Żona Arafata oskarża palestyńskie władze o spisek (2004-11-08)
  • Sprzeczne informacje o zdrowiu Arafata (2004-11-07)
  • Palestyńczycy: Arafat mógł zostać otruty (2004-11-06)
  • Arafat będzie odłączony od aparatury? (2004-11-06)
  • Jaser Arafat w stanie śmierci klinicznej (04-11-2004)

2. Komentarz

Muszę przyznać, że współczesna medycyna w służbie polityki zrobiła potężne postępy. W przypadku tow. Józefa Stalina walka o władzę musiała się ograniczyć do 3 dni; było ciężko ale zdążyli. Teraz jest łatwiej, teraz lekarze dają polityką możliwość aby spokojnie sobie uzgodnili kto następny, za ile, ile dla wdowy, ile ma jaką partie a na koniec aby uzgodnili decyzję o dacie śmierci wodza. Jakie to wygodne! Można wcześniej przygotować ceremonie pogrzebu, bez niepotrzebnej nerwowości, bez pośpiechu.

3. Politycy

A politycy robią sobie swoje - czyli z "dobrem" swojego narodu na ustach walczą o władzę i pieniądze dla siebie. Opinia publiczna (a kto to jest?) urabiania przez media jest równie dobrym narzędziem w tej walce co niemodne dziś już czołgi i trucizny. Palestyńczycy, nie mając czołgów opanowali sztukę walki mediami doskonale. Szkoda tylko, że robią to kosztem swojej godności, nawet kosztem godności swojego wodza - nawiasem mówiąc najlepszego spośród nich polityka. Można więc powiedzieć, że Arafat sam sobie zgotował taką śmierć. W każdy razie dziś skończyła się pewna epoka a my zobaczymy co dalej.


Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: OWP, Arafat, Jaser Arafat, medycyna, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
29 października 2004 (piątek), 13:10:10

Witamy w Europejskim SuperMocarstwie w organizacji

Dziwi mnie to, że tak doniosłe wydarzenie przechodzi bez większych komentarzy, bez protestów, awantur, które zapowiadały się w chwili gdy treść tej konstytucji ustalano. Jakoś tak dziwnie cicho – Belka i Cimoszewicz pojechali, podpisali, rękę podali i już, stało się. Nawet politycy LPR za bardzo nie krzyczą, może dlatego, że zajmują się teraz konsumowaniem tajemnych związków prezydenta Kwaśniewskiego z Kulczykiem.

Niby nic się nie stało a ja jednak myślę, że muszę podkreślić znaczenie tego faktu: Unia Europejska zaistniała jako kolejne państwo i od teraz każdy z nas nie tylko może z nią wchodzić w relacje ale już ma podwójne obywatelstwo i jakby przez to podwójną lojalność. Faktem jest, że burdel w naszym (polskim) porządku prawnym może być do przeżycia gdyż istnieje możliwość odwoływania się do porządku prawnego Unii ale faktem jest też, że poprzez Unie mogą być dużo łatwiej wprowadzone pewne kontrowersyjne zmiany dotyczące sposobu zachowania się całych społeczeństw.

Berlusconi powiedział, że to „kolejny krok naprzód" przy czym zarówno Berlusconi jak i inni politycy niekoniecznie wiedzą w jakim kierunku (często to podkreślają w wywiadach), ja za to wiem, że przez polityków o moralności Berlusconiego (czy Milera – podobni są do siebie) niekoniecznie chciałbym być prowadzony.

Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: konstytucja europejska, Unia Europejska, polityka, Berlusconi


Komentarze: (1)

myslicielka, October 31, 2004 19:05 Skomentuj komentarz


ile można krzyczeć
Skomentuj notkę
7 października 2004 (czwartek), 12:12:12

1947, 1956, 1968, 1970, 1976, 1980, 1981, 1989

Słuchając Grotowskiego i Zwierzchowskiej wzieło mnie dziś na refleksję historyczną.

Kiedyś pijany zając
Włóczył się po rżysku
A spotkawszy niedźwiedzia
Naprał go po pysku.

Niedźwiedź wpadłszy do domu
Wrzasnął: „Leokadio!
Coś się chyba zmieniło,
Włącz no szybko radio

(zassane od Olka Grotowskiego)


Kategorie: poezja, _blog


Słowa kluczowe: polityka, Olek Grotowski, Leokadia, waligórski, grotowski, studio 202


Komentarze: (2)

w34, October 16, 2004 16:19 Skomentuj komentarz


Myślę, że tyle o ile my wiedzieliśmy kto to Grechuta, Demarczyk, Kaczmarek i Waligórski.

Ale Grotowski ciągle jeszcze śpiewa!

krisper, October 11, 2004 00:36 Skomentuj komentarz


Ciekawe czy współczesna brać studencka wie kto to jest?
Skomentuj notkę
27 września 2004 (poniedziałek), 15:17:17

Lider Hamasu zabity

1. Notka prasowa

Jeden z liderów Hamasu zginął w zamachu bombowym w stolicy Syrii Damaszku. Do zamachu przyznały się izraelskie służby specjalne.

Izz ad-Din Szejk Chalil - członek organizacji odpowiedzialnej za większość zamachów w Izraelu - zginął w niedzielę rano od wybuchu bomby podłożonej w jego samochodzie. Ukryty pod siedzeniem ładunek eksplodował, kiedy Chalil wsiadł do samochodu zaparkowanego w dzielnicy Damaszku az-Zahira. Komentując to wydarzenie, jeden z izraelskich urzędników powiedział: - To wynik niebezpiecznego trybu życia, jaki prowadzą niektórzy ludzie.

(...) Hamas nazywa niedzielny zamach "tchórzliwą zbrodnią syjonistycznego Mossadu" i zapowiada zemstę. Rzecznik organizacji Sami Abu az-Zuhri powiedział po zamachu, że "izraelskie zbrodnie, takie jak ta, nie powstrzymają dżihadu. Wojna Hamasu z Izraelem nie ma końca".

(...)

Gazeta Wyborcza, mk 26-09-2004

2. Co kto powiedział

Żyd, urzędnik państwa prowadzącego wojnę z organizacją Hamas powiedział: "To wynik niebezpiecznego trybu życia, jaki prowadzą niektórzy ludzie." a więc powiedział prawdę. Wydaje mi się, że prowadzenie wojny z jakimś państwem jest niebezpieczne i grozi śmiercią.

Arab, członek organizacji Hamas powiedział, że opisywany fakt to "tchórzliwą zbrodnią syjonistycznego Mossadu". Cztery słowa i 3 kłamstwa bo kłamstwem pewnie nie jest jedynie to, że stoi za tym Mosad. Ale kłamstwem niewątpliwie jest:

  • nazwanie akcji "tchórzliwą" to pierwsze kłamstwo. Wydaje mi się, że pamiętając jak skończył w 1965 r. w Damaszku Eli Cohen potrzebna jest odwaga i ci, którzy tą akcję przeprowadzili byli odważni.

  • "zbrodnia" to kolejne kłamliwe słowo. W czasie wojny zabija się wrogów więc trudno mówić o zbrodniach na nich. Oczywiście używanie eufemizmów typu "eliminacji siły przeciwnika" też jakoś nie brzmi niech więc zostanie na tym, że ktoś kogoś po prostu, w trakcie wojny zabił. Ciekawe jest, że Hamas skoro tak wiele mówi o wojnie z Izraelem nie potrafi o swoich zabitych członkach mówić jak o poległych na wojnie.

  • "syjonistyczna" to ciekawy przymiotnik, który można przykleić do wielu rzeczy po to by je zdyskredytować. A przecież to pozytywne słowo oznaczające umiłowanie Syjonu przez naród, którego centrum życia jest właśnie wzgórze Syjon. Słowo "patriotyzm" ma pozytywne znaczenie, "narodowy" już niekoniecznie (a niby dlaczego? czy tylko dlatego, że mieści się w skrócie NSDAP i w skrótach podobnych?). Oczywiście od czasu rezolucji ONZ (1975) określającej syjonizm rasizmem znaczenia słów nie można być już pewnym.

3. Kto co czyni i jak to nazywa

  • Arabowie z Hamas podkładają bomby pod autobusy i restauracje i nazywają to walką z Izraelem. Izraelczycy nazywają to terroryzmem.

  • Żydzie podkładają bomby pod samochody przywódców Hamasu. Nazywają to wojną z terrorystami podczas, gdy Arabowie nazywają to zbrodnią.

4. Kim jestem?

Wydaje mi się, że jestem obserwatorem faktów. Ale już widzę, jak będę nazwany syjonistą, filosemitą, polskojęzycznym polakożercą. Na szczęście komentarze mogę kasować - takie mam prawo.

5. Ciekawy teksty:


Kategorie: Izrael, polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: Izrael, Hamas, polityka


Komentarze: (1)

lilienn, September 28, 2004 00:12 Skomentuj komentarz


Najgorsze jest to że często ludzie na wojnie gubią się w ideach za które walczą. Walczy bo, Żyda trzeba zabić lub Araba, Amerykanina, Europejczyka. Bo jego naród nienawidzi nie wiernych, bo wszyscy tak myślą i on też. Smutne jest to, żę nikt nie zada sobie trudu aby przemyśleć swoje postępowanie, wszystkie za i przeciw i dojść do wniosku, że może jednak się myli. Cieszę się, że mam możliwość czytania Twoich myśli:) Bo dzięki temu na pewne rzeczy, sprawy mogę patrzyć z innej, mądrzejszej perspektywy. Dziękuję, żę zadajesz sobie trud i prowadzisz tego bloga :)
Skomentuj notkę
7 września 2004 (wtorek), 15:09:09

Polacy i Czeczeni

"Dlaczego Polacy zaatakowali czeczeńskich uchodźców?" - taki tytuł zadała wczoraj redakcja Dużego Formatu a więc jak by nie było Gazety Wyborczej.

Zaraz, chwileczkę - dlaczego Polacy? Może spróbujmy inaczej. Od 1 maja ten tytuł może przecież wyglądać tak:

"Dlaczego Europejczycy zaatakowali czeczeńskich uchodźców?"

No nie, tak nie można. Przecież (prawdziwi) Europejczycy nie postępują w ten sposób. To musieli być rasiści, faszyści, fundamentaliści (jacy?), ale na pewno nie Europejczycy. Spróbujmy więc inaczej. Skoro wydarzenie miało miejsce gdzieś pod Warszawą to niewykluczone, że atakujący byłi mniej lub bardziej praktykuącymi katolikami a Czeczeni pewnie byli wyznawcami proroka. Co my więc mamy:

"Dlaczego katolicy zaatakowali islamskich uchodźców?"

Brzmi okropnie wszystko co piszę służy zastanowieniu, że przecież muszą istnieć jakieś zasady uogólnienia, w myśl których Gazeta może napisać to co napisała i jest OK, a moje płodzone tu wymysły są całkowiecie nie do przyjęcia.

Jeżeli o mnie chodzi to wolałbym aby takiej zasady nie było i aby zawsze po takim ataku podawane były imiona i nazwiska, aby wskazywać na konkretnych ludzi, którzy odpowiadają za siebie. Nie lubię być traktowany zbiorowo niezależnie od tego, czy chodzi o atakowanie uchodźców, czy też o wygrywanie mistrzostw gdyż ani w jednym ani w drugim nie mam swojego udziału.

Tak więc pod Warszawą zaatakowali znani we wśi z nazwiska ludzie, a na olimpiadzie złote medale zdobyli też znani z nazwiska olimpijczycy a nie tak ogólnie "Polacy". (To ostatnie stwierdzenie może być wsparte np. tym, że w reprezentacji Polski zaczyna też już być kolorowo)

Kategorie: media, polityka, _blog


Słowa kluczowe: polityka, Czeczenia, manipulacja


Komentarze: (4)

Wojtek, September 23, 2004 02:36 Skomentuj komentarz


Polacy są ogólnie negatywnie postrzegani przez GW, więc tytuł mnie nie dziwi.
Co innego Europejczycy pozbawieni tych paskudnych tendencji narodowych ;)

lilienn, September 15, 2004 12:16 Skomentuj komentarz


Hmmm... zastanawiające i takie... prawdziwe. Być moze gdyby nie te uogólnienia swiat uniknął by wielu wojen, sprzeczek. Bo zawsze kogoś trzeba winić, a jeśli znana gazeta napisze ze to ci, a ci, to wiemy już na kim się zemścić. Teraz Osetyjczycy[to tak a propos masakry w szkole] będą się chcieli zemścić. Dzieki gazetom i ich własnej opinii wyrosłej do rangi nagłównka w gazecie, uzyskują złudną pewność co do tego na kogo spada odpowiedzialność. Ale to i tak tylko cześć prawdy... Koncze już, bo odbiegłam troszkę od tematu :) Nom... ale będę częściej wpadać, mogę?

trissa, September 9, 2004 09:56 Skomentuj komentarz


czyż to nie nazywa się generalizacją? uogólnieniem?

Nie identyfikuję się ani z Polakami-łobuzami, ani Polakami-olimpijczykami. Ale jestem mimo to Polką, prawda?

pozdrawiam

marekm, September 8, 2004 23:52 Skomentuj komentarz


Zgadzam sie z Tobą jeśli chodzi o uogólnienia, jednak z ostatnim zdaniem zgodzić się nie można. Kolor skóry nie ma nic wspólnego z narodowością (identyfikacją z daną grupą ludzi) a każdy, który widzi to inaczej jest po prostu rasistą - czy może się myle?
Skomentuj notkę
10 czerwca 2004 (czwartek), 08:35:35

Na tych nie będę głosował.

Partia #1: muszą odejść ale też musimy ich rozliczyć, najlepiej rozstrzelać, zamordować bo zaprzedali, zdradzili, rozkradli, głosujcie na nas.

Partia #2: jesteśmy wspaniali, mieliśmy wspaniałych przywódców, chlubną przeszłość, myślimy w was, głosujcie na nas.

Partia #3: słońce świeci, drzewa rosną, gospodarka też, jest pięknie i wspaniale a to nasza zasługa, głosujcie na nas.

Partia #4: wszyscy co rządzili są be bo myśleli tylko o sobie; czas z tym skończyć, teraz wy wszyscy możecie rządzić więc głosujcie na nas.

Partia #5: emerytom jest źle a ma być dobrze dlatego jesteśmy za zmniejszeniem podatków, głosujcie na nas.

Partia #6: byliśmy zawsze w Europie i to dzięki nam (a opłaciliśmy to krwią) w Europie jest tak pięknie a u nas jest źle, bo Europa nas zdradziła ale teraz idziemy dumnie, z podniesionym czołem ich nauczyć solidarności (janosikowej) więc będzie dobrze, głosujcie na nas.

Partia #7:  żądamy...., żądamy...., żądamy...., żądamy..., żądamy... głosujcie na nas.

A kto zgadnie na kogo zagłosuje?


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: polityka, wybory, SLD, Samoobrona, LPR, PSL


Komentarze: (3)

M.Ś., June 16, 2004 21:02 Skomentuj komentarz


"Credo (po)wyborcze"

1.Na ostatnich wyborach nie byłam.

2.Na kilku wcześniejszych, które się z różnych "okazji" odbywały - także.

3.Mam dosyć "tych samych twarzy" przefarbowywujących "kolory na sztandarach" z częstotliwością kogucika na dachu..., lubujących się w serwowaniu przedwyborczych kiełbas i marchewek....

4.Nie lubię politycznego bełkotu, pustosłowia i obietnic bez pokrycia (kwintesencja polityki).

5.Nie lubię tych wszystkich "gości w krawatach i garniturach", którzy o swoich wyborcach zapominają tuż po... wyborach.

6.Męczy mnie przerabianie tego wszystkiego od początku przy okazji każdych,kolejnych wyborów.

7.Nie mogę powiedzieć, że z tego powodu wyzbyłam się już całkowicie wyrzutów sumienia, jednak

8.mam nadzieję, że świat nie skończy się jutro i jeszcze się w tym względzie wydoskonalę.



ja, June 11, 2004 22:21 Skomentuj komentarz


a może by tak na UPR?

anonim, November 10, 2007 23:42 Skomentuj komentarz


#1. Samoobrona (albo LPR)
#2. PSL
#3. SLD (Za Leszka Milera)
#4. Samoobrona albo LPR
#5. PO
#6. PiS
#7. Emeryci? albo ci od Ikonowicza
Skomentuj notkę
30 maja 2004 (niedziela), 14:12:12

Ludzka przemowa

  1. Za pomocą dwóch kryteriów można podzielić ludzi na cztery grupy:
    • Kryterium A: tych co mając coś do powiedzenia (w ich umysłach istnieją spójne i prawdziwe obrazy, idee, myśli, treści) i tych, co do powiedzenia nie mają nic;
    • Kryterium B: tych co mają gadane (czyli mają technikę przekazywania treści, idei obrazów za pomocą wypowiadanych słów) i tych co gadane nie mają.

    Nie chce mi się robić tabelki obrazującej to, bo chyba jest to jasne.

  2. Źle się słucha tych, którzy mówią (bo mają urząd gadania a do tego mają gadane) ale nie mają nic do powiedzenia.
  3. Słuchanie kogoś, kto nie ma nic do powiedzenia albo jest czasem straconym, albo można wielkim wysiłkiem próbować samemu przemyśleć temat, uznać ten bełkot za inspiracje, zastanowić się o co mówiącemu naprawdę chodzi.
  4. Po wizycie w KZ Gliwice.

Kategorie: komunikacja, _blog


Słowa kluczowe: media, komunikacja, polityka,


Komentarze: (2)

Wojtek, June 2, 2004 20:01 Skomentuj komentarz


Ehh to co mam do przekazania jest tak hermetyczne, oddzielone od reszty świata, ludzkich zainteresowań.
Nie ma sensu mówić o tym, wśród ludzi, konwencja, forma nie pozwala.

pepegi, May 31, 2004 11:07 Skomentuj komentarz


to działa! czasem się śmieję, że moje zapędzenia w maliny podczas uczenia matmy sprawiają, ze słuchacz przejmuje inicjatywę myślenia i sam dochodzi do tego, o co chodzi w jakimś nie aż tak trudnym zwykle zagadnieniu, przedkładając to nad próbę podążania za moim rozumowaniem ;-)
Skomentuj notkę
29 maja 2004 (sobota), 19:02:02

Sejmowe poszukiwania prawdy o Rywinie

  1. W sejmie poszukiwano "prawdy" o Aferze Rywina. Poprzez głosowanie. Czy może być coś głubszego? A oto wyniki:
    Raport:IIIIIIIVV
    Zbigniewa Ziobro (PiS) 81 80 104 160 190
    Jana Łącznego (Samoobrona) 32 103 105 163 142 i odpadł
    Tomasza Nałęcza (SdPl) 31 87 84 34 i odpadł X
    Jana Rokity (PO) 59 59 60 i odpadł X X
    Jana Szczepańczyka (PSL) 24 22 i odpadł X X X
    Bohdana Kopczyńskiego (niezrz.) 2 i odpadł X X X X

    Gazeta Wyborcza nazwała to tak: "kolejne etapy sejmowego teleturnieju". A jak się to ma do rzeczywistości?

  2. Poseł Gadzinowski (SLD) w nocy doszedł do wniosku, że "prawdy się nie głosuje". Genialne! Szkoda tylko, że do takich wniosków dochodzi w chwili, gdy nie pasuje mu głosowanie.

  3. Ale zastanówmy się nad definicją. Co to jest prawda?
    1. Definicja #1: Prawa to opis rzeczywistości (za FIKI). 
    2. Definicja #2: Prawda - nazwa gazety codziennej, będącej oficjalnym organem prasowym Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Była wydawana w Moskwie od Rewolucji Październikowej (1917). (za www.wikipedia.pl)

Kategorie: polityka, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: prawda, Afera Rywina, polityka, komisja śledcza, Źiobro, Nałęcz, Błachowiak


Komentarze: (1)

anonim, December 28, 2012 20:03 Skomentuj komentarz


A posłanka Błachowiak? Nie wiem gdzie przepadł jej raport w którym pisała, że pijany Rywin coś tam nagadał Michnikowi i nie ma sprawy.
Skomentuj notkę
30 kwietnia 2004 (piątek), 21:07:07

dla Andrzeja, Alka i Tomka

  1. Od mojego kolegi Andrzeja otrzymałem informację, że w czwartek 13 września, w Gliwicach w auli D wydziału Automatyki Politechniki Śląskiej odbędzie się wykład pt.

    „Biblijne Konsekwencje dla życia politycznego
    i społecznego”

    wykład poprowadzony będzie przez

    Zygmunta Karela

    rektora
    Biblijnego Seminarium Teologicznego
    we Wrocławiu.

    Bardzo się ucieszyłem z wykładu, zaprosiłem już wielu moich znajomych, bo osoba prelegenta gwarantuje, że będzie to wydarzenie ciekawe.

    Organizatorzy, chcąc przybliżyć gościom treść wykładu w zaproszeniu napisali:

    Przewrót 1989 r., w efekcie którego rozpoczęło się odchodzenie od ateizmu i wrogości wobec chrześcijaństwa, rodzi wiele nadziei na pozytywne zmiany w naszym kraju. Dzisiaj, z perspektywy minionego czasu odnosimy wrażenie, że szansa na sukces nie została wykorzystana w sposób optymalny.

    W odczuciu wielu Polaków jedną z głównych przyczyn jest korupcja, nieudolność i słabość tzw. klasy politycznej.
    Czy istnieje szansa na poprawę?
  2. Inny mój kolega, Alek, któremu zaproszenie przesłałem w celu dalszego użycia, zaintrygowany notatką wyartykułował w liście do mnie wątpliwości, które można zawrzeć w następujących tezach:
    • Do 1989 r. w Polsce było mniej wrogości wobec chrześcijaństwa niż jest teraz.
    • Szansa na poprawę? Wręcz odwrotnie, bo np. w USA jest od wielu lat obserwuje się odwrót od wartości biblijnych (prawa homoseksualistów, aborcja, styl życia itp.) a gospodarka amerykańska rozkwita.
    • Biblijne wartości stwarzają szansę ale na pogorszenia sytuacji, bo zgodnie z zapowiedzią Jezusa im więcej osób będzie go naśladować, tym więcej będzie podziałów i prześladowań.
    • Jezus ani jego apostołowie nigdy nie nauczali, że zastosowanie Jego wartości przyczyni się do poprawy sytuacji - wręcz przeciwnie ostrzegali, że spowoduje to prześladowania.
  3. List kolegi i dokładniejsza lektura zaproszenia sprowokowały mnie do przemyśleń na temat komunikacji w procesie głoszenia ewangelii światu. Ale zacznę od wypisania ciekawy określeń użytych w zaproszeniu oraz w liście:
    • pozytywne zmiany
    • szansa na sukces
    • optymalny sposób
    • szansa na poprawę
    • poprawa sytuacji
    • gospodarka rozkwita

    Ciekawą rzeczą jest to, że wszystkie te określenia funkcjonują jedynie w jednowymiarowej przestrzeni liniowej, w której możliwe jest zbudowanie relacji typu mniejszy-większy.

    Pozytywne zmiany, to zmiany gdzie było mniej a będzie więcej - wszak pozytyw to inaczej plus. Sukces to przejście ze stanu, gdzie jest tak sobie, do stanu gdzie jest na tyle dobrze, że sprawia to satysfakcję. Rozkwit gospodarki to wzrost wartości mierzonych w milionach dolarów, i to wzrost kojarzący się z procesami biologicznymi tak sprawiającymi nam radość na wiosnę (koło domu kwitną mi właśnie forsycje i magnolie, co bardzo mnie cieszy).

  4. Słowa mają swoje znaczenie. Słowa mają swój kontekst. Poprzez użycie takich a nie innych słów przekazujemy kontekst w jakim przeprowadzamy swojej rozumowania i tworzymy własne wypowiedzi. Słowa są ważne.

  5. Jako ludzie, żyjemy w świecie, który jest bardzo wielowymiarową przestrzenią. Każdy zajmuje się przecież rodzina, pracą, rozrywkami, zdrowiem, politykom, jedzeniem - jednak każdy człowiek w swoim życiu wytwarza sobie funkcję odwzorowującą ten wielowymiarowy świat w jednowymiarową przestrzeń liniową z pojęciami dobra i zła na dwóch skrajnych końcach skali. Każdy to robi, bo każdy przecież kieruje się dobrem, do dobra dąży, chce dobrze, dobrem się dzieli.

    Czy ja mam słabą pamięć czy też nigdy w życiu nie spotkałem człowieka, który chciałby źle?

  6. Ludzie tego świata dążą do dobra. Oczywiście każdy jakoś sobie to dobro definiuje, każdy ma jakąś funkcję odwzorowującą wielowymiarową przestrzeń jego życia w jednowymiarowy wektor przyrostu dobra ale czy chrześcijanie mają działać tak jak ludzie ze świata? Oczywiście można wprowadzić teorię, że poprzez modlitwę, pobożność, lekturę Biblii, obcowanie z Bogiem chrześcijańskie rozumienie dobra będzie lepsze niż rozumienie tego świata ale czy na pewno, mając na uwagę upadłą naturę człowieka będzie to teoria prawdziwa?

    Śmiem twierdzić, że nie a przekonuje mnie do tego zarówno znajomość mojej osobistej złej natury jak i smutna prawda na jej temat zawarta np. w Rz3.23.

  7. Moja prywatna opinia: chrześcijanie nie są na świecie po to aby robić dobro. Chrześcijanie nie są na świecie po to aby wytworzyć tu raj (od raju na tej ziemi to są Świadkowie Jehowy). Chrześcijanie nie mają za cel stworzenie Królestwa Bożego - jedyne co mają robić to je głosić, wszak jak sama nazwa wskazuje Królestwo to należy do Boga. Nie po to aby robili dobrze posyłał swoich uczniów Jezus. Wysyłał ich aby powielali się poprzez czynienie podobnych do siebie, również uczniów Jezusa.
  8. Oglądając TV, czytając gazety, czy też prowadząc liczne rozmowy dochodzę do wniosku, że w rozumienia tego świata dobro, do którego się dąży znaczy tyle co:
    • wygodne życie
    • bogactwo
    • bezpieczeństwo
    • szczęście w znaczeniu cholernie subiektywnym
    • zdrowie (to podpada pod bezpieczeństwo)
    • pokój, w sensie brak wojen, brak konfliktów (też bezpieczeństwo)
    • miłość rozumiana jako "przyjemnie mi"
    • kolorowo, szałowo, trendnie

    Czasem dobro, do którego się dąży, tyle że już tak nie nazywane znaczy też:

    • władza (a czasem wręcz panowanie - drobna różnica)
    • zaspokojenie (w tym zaspokojenie pożądliwości we wszelkich jej dziedzinach)
    • podniecenie i satysfakcja (seks plus dobra kasa - jak śpiewa Maryla Rodowicz)

    Warto to wiedzieć, warto to przeanalizować - wszak wszyscy wokoło dążą do dobra.

  9. W moim rozumieniu dobra (Kolega napisał mi kiedyś, że Augustyn rozumie to tak samo - ciekawe, bo ja mu o tym nie mówiłem) dobro to stan rzeczy, w którym Bóg chce aby się one znajdowały. Tak przyjęta definicja powoduje, że moje możliwości czynienia dobra ograniczają się tylko do miejsc, gdzie jest realizowana moja wola i do zagadnień, w których dobrze odczytuję wolę Boga.

    Jedyne więc co ja potrafię zrobić dobrze krzyknąć do Boga: ratuj!

  10. Słowo o Hiobie.

    Przeżycia hiobowe w rozumieniu tego świata to istna tragedia. Gość w jednej chwili stracił stada owiec, potem stada wielbłądów (to tak jakby spalił mu się cały park maszynowy, czyli środki trwałe). Potem zginęły jego dzieci a na koniec zachorował na trąd i wyglądało, że sam z życiem nie ujdzie.

    W rozumieniu świata to tragedia ale czy dla Hioba było to dobre czy złe? Oczywiście Hiob, jego żona i przyjaciele wytworzyli sobie funkcje odwzorowujące świat w jednowymiarowe lepiej i gorzej. Więcej, niektórzy używając tych funkcji mogli Hiobowi doradzać wskazując na Boga jako winnego tego zajścia. Hiob jednak nie posłuchał, pozostał w wielowymiarowym świecie i w wypowiedzi: "Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?" (Hiob2.20) zdradził, że w jego systemie jego pojęcie dobro i zła jest podrzędne (a raczej ortogonalne) względem planu Boga dotyczącego jego osoby.

    Aby mieć taką hierarchię w mózgu człowiek musi dobrze znać Boga. Albo nie... człowiek musi ufać Bogu. Też nie! Człowiek musi wiedzieć, że przyjęcie woli Boga względem swojej osoby jest bezwzględnie lepsze niż przyjęcie swojej woli. To nie o podporządkowanie systemów wartości chodzi ale o podporządkowanie woli człowieka.

  11. Słowo o bezpieczeństwie.

    Moja robocza definicja bezpieczeństwa mówi, że bezpieczeństwo to stan, w którym kontrolujemy sytuacje i akceptujemy tylko wydarzenia, które jesteśmy wstanie przewidzieć. Ewidentnie więc chodzi o realizację woli człowieka z wolą .... no właśnie? Z czyją wolą? Ludzie tego świata mają tu odpowiedzi typu: los tak chciał albo  to złośliwy przypadek przez personifikując coś, co wydaje się mieć większą moc (silniejszą wolę) niż ich wola.

    Ludzie tego świata szukają bezpieczeństwa (zdrowia, pokoju, stabilizacji) po to aby ich wola mogła być realizowana i nie natrafiała na sprzeczność z wolą innych osób, nie natrafiała na zniewolenie.

    Chrześcijanie bezpieczeństwa swojego szukają w Bogu - wszak nawet przykład Hioba wskazuje, że Jego wola zawsze jest dla człowieka dobra (patrz: Hiob) a lepszym stanem jest podporządkowanie woli Stworzenia woli stwórcy.

  12. Przemyślenia moje biorą początek w spotkaniu z Tomkiem, który zadał mi retoryczne pytanie: "co dzisiejsi chrześcijanie mają do zaoferowania ludziom tego świata?"

    Oczywiście można odpowiedzieć tak, jak z pozoru sugeruje zaproszenie na wykład: "wprowadźmy biblijne zasady do życia politycznego i społecznego a pojawi się szansa na poprawę, pojawią się nadzieje, zaistnieje szansa na sukces". Można tak, ale będzie to odpowiedź z gruntu nieprawdziwa wszak tezy wyrażone przez Alka (patrz pkt 2) są jak najbardziej prawdziwe.

    W świetle tezy sformułowanych przez Alka ofertę skierowaną do świata można zapisać w taki sposób: "wprowadźcie biblijne zasady do swojego życia a będziecie prześladowani, wejdziecie w konflikty, zaczniecie doświadczać wrogości". Dobre, bo prawdziwe ale czy z takim poselstwem można trafić do ludzi tego świata?

  13. Myślę, że chrześcijanie mają do zaoferowania ludziom na świecie prawdę. Trywialne stwierdzenie, ale w czasach wszechobecnego kłamstwa ma ono swoją moc. Ponieważ jakoś dziwnie czuję siłę tego stwierdzenia pozwolę sobie umieścić je w jakieś ramce:

    Jedyną rzeczą jaką chrześcijanie mają do zaoferowania dzisiejszemu światu to prawda.

    ... wraz ze specjalną dedykacją dla Tomka.

    No dobra - jest piękne zdanie i co dalej?

  14. Wydaje mi się, że gdzieś popełnia się błąd głosząc ewangelię jako przyjemny sposób na życie. "Nawróćcie się a będzie wam dobrze. Nawróćcie się a będziecie szczęśliwi. Nawróćcie się a zaznacie pokoju -  a może nawet dwóch pokojów z kuchnią. Nawróćcie się a przemienimy ten świat w raj, w Królestwo Boże na ziemi, w miejsce powszechnej miłości, akceptacji, radości, w miejsce długiego i szczęśliwego życia". Trywializuje i przeginam ale wydaje mi się, że gdzieś ciągle z wysokich ambon to słyszę, że gdzieś to przewija się w materiałach aktywistów, w zwiastowaniach misjonarzy.

    Muszę przyznać, że brzmi to przyjemnie, niestety, za bardzo upodabnia się do sloganów reklamowych typu "Philips - życie stało się prostsze"; "e-Bank - czym jeszcze możemy ci służyć"; "Wedel - przyjemność, która trwa i trwa" albo "red-bul doda ci skrzydeł". Myślę też, że oprócz tego, że nie jest to właściwe nie przebije się to do świata, bo Władca Tego Świata i ludzie tego świata mają zdecydowanie sprawniejszych fachowców od reklamy.

  15. Zastanawiam się jak wezwania ewangelii w stylu "nawracajcie się, bo bliskie jest Królestwo Boże" albo "opamiętajcie się, bo tylko u Boga znajdziecie to, co jest do życia potrzebne" przetłumaczyć na dzisiejszą kulturę i przekazać tak, aby przebiły się przez hałas MTV i kłamstwa kolorowych gazet.

    Zastanawiam się. Zastanawiam, zastanawiam ...

    I to zastanowienie jest w moim dzisiejszym przemyśleniu najważniejsze. A skoro najważniejsze, to jest to miejsce na kolejną ramkę:

    Problemem Kościoła jest
    znalezienie form w jakie należy ubrać prawdę ewangelii 
    aby zdołała się ona przebić przez hałas
    i była czytelna w swym przekazie
    skierowanym do ludzi tego świata.

    Kurze, ale trywialna rzecz mi z tego wszystkiego wyszła. Trywialna, bo przecież każdy to wie a ja musiałem się tyle napocić aby sobie to dziś uświadomić. Ale warto było.
  16. Nawiasem mówiąc ciekawe czy większym kłamstwem były co wtorkowe konferencje prasowe Urbana w latach 80-tych, czy obecne wystąpienia Milera, Leppera tak powszechnie akceptowane przez tłumy? Kłamstwa nie da się odwzorować w przestrzeń metryczną, ponieważ kłamstwo to po prostu odstępstwo od prawdy i nie ma większych i mniejszych kłamstw. Ale odbiegam od tematu. Przecież to nie ważne.
  17. No cóż - pewnie napisanie tej umowy, wklepanie kilku schematów do projektów i przeliczenie wszystkiego w nowym budżecie nie było dziś wieczorem aż takie ważne. Czas do domu.
  18. Słowniczek - FIKIczek (wolno komentować)
  19. Gorące podziękowania dla Andrzeja, Alka i Tomka. Niech Pan Wam błogosławi.
  20. System tworzenia notek wymaga abym je jakoś tytułowa. I teraz wymiękam, chcę zapisać - ale jak zatytułować to co dziś napisałem. Pierwsze podejście: "ewangelia przyjemności i ewangelia prawdy" to chyba przegięcie. Dziura w mózgu, a coś zapisać trzeba. Chyba już mam.

Kategorie: kościół, _blog


Słowa kluczowe: Biblia, prawda, polityka, Zygmunt Karel, BST, sukces, mentoring, chrześcijaństwo


Komentarze: (1)

Żelazny, April 30, 2004 23:50 Skomentuj komentarz


Wybacz, że nie przeczytałem do końca tej arcydługiej notki, ale jestem pod wrażeniem chwili. Byc świadkiem historii to COŚ. Za 10 min. będziemy członkami Unii Europejskiej. Niech Bóg błogosławi. Pozdrawiam pełen wzruszenia
Piotr Ż.
Skomentuj notkę
7 kwietnia 2004 (środa), 23:21:21

Specjalne "Fakty" w specjalnym TVN

Zostawiam sobie ku pamięci moje streszczenie, bardzo, ale to bardzo subiektywne:

1. Jeden facet ze służb specjalnych (ABW, dawniej UOP) pracuje tam od 1990 roki. Już powinien dorobić się rangi generała ale okazuje się, że nie może bo ponoć pracował w służbach specjalnych na długo wcześniej niż UOP powstał.

2. Urban oddając dysku MSZ oficerom służb specjalnych (ABW) powiedział, że nie zakabluje skąd ma te dyski bo "nie będzie współpracował z policją polityczną" (służbami specjalnymi?). A gdy w latach 80-tych, co wtorek opowiadał w czasie najlepszej oglądalności co ciekawego się działo w kraju to z nimi nie współpracował? Niejawnie nie - ale jawnie, jako rzecznik rządu który na służbach specjalnych się opierał na pewno.

3. W tym samy czasie inny gość współpracował z jeszcze innymi służbami specjalnymi, potem wyjechał daleko, niedawno umarł i teraz po śmierci sprowadzają do kraju jego prochy jako prochy bohatera, choć nie wszyscy go za takiego uważają.

4. Na dodatek agenci służ specjalnych (nie wiem czy ABW czy UOP bo to co chwile się zmienia) badali kontakty handlowe spółek akcyjnych i opiniują czy są korzystne czy też nie. Pewnie jeżeli gdzieś jakiś wskaźnik ekonomiczny im nie pasuje to ...

5. ... to ci sami agenci proszą prokuraturę, aby pozwoliła innym agentom służb specjalnych w demonstracyjny sposób zamknąć menadżera tejże spółki, który ponoć podpadł w zupełnie innej sprawie, którą rozpracowują jeszcze inni agenci (nie wiem tylko czy służb specjalnych, czy też normalnych, bo niedosłyszałem).

Barcikowski w Faktach wystąpił dziś 3 razy, 5 wiadomości dotyczyły rzeczy tajny... ale poza tym żyjemy w kraju, gdzie wszystko jest jawne, jasne, przejrzyste, czytelne, demokratyczne, władza należy do ludu a tenże lud jest mądry, uczciwy i wspaniały. Wszak "Fakty" podały jeszcze, że Gołota będzie się prał z jakim innym Gołotą tylko ponoć czarnym, więc jakże ktoś mógłby pomyśleć, że jest onaczej.

Aj! Zapomniałbym o jeszcze jednej wiadomości. Samoobrona ma chyba z 30% poparcia i znacznie wyprzedza PO. Dziwne, że w tej wiadomości nie pojawiły się służby specjalne, choć to, że się nie pojawiły wsale nie oznacza, że gdzies tam nie mieszają.

Nie tak dawno uważałem, że "Protokoły Mędrców Syjonu" to brednie. Niedawno szperając na serwisie polskich narodowców (albo wprost: faszystów) wyczytałem, że jeżeli nawet jest to falsyfikat, to coś takiego może być napisane naprawdę, bo taki spisek na pewno gdzieś jest. Moim problem jest to, że zaczynam w to wierzyć. A. już dawno wierzy i jak zwykle pewnie ma racje.

Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: media, Fakty, TVN, służby specjalne, polityka


Komentarze: (1)

wibr-wibr, April 8, 2004 14:19 Skomentuj komentarz


fakty sa faktami i co?
Skomentuj notkę
9 lutego 2004 (poniedziałek), 16:23:23

Luźne myśli o władzy

Definicja

Władza to atrybut osoby, pozwalający jej na stanowienia i egzekwowania prawa.

Dwie koncepcje władzy

Koncepcja #1

Władza to przywilej. Będąc u władzy mogę robić z poddanymi co mi się podoba. Mogę kazać im zaspokajać swoje potrzeby, mogę pokazywać im kim jestem i zupełnie nie przejmować się ich opiniami na mój temat.

Koncepcja #2

Władza to służba. Będąc u władzy mam służyć tym, nad którymi mam władzę. Mając władzę nie jestem nikim więcej niż ci, nad którymi mam władzę, choć na pewno mam większe odpowiedzialności, gdyż mam troszczyć się o zaspokojenie potrzeb tych, którym przewodzę.

Skąd można mieć władzę:

  1. Władzę można zdobyć:
    • siłą;
    • podstępem;
    • kłamstwem;
    • źle użytą demokracją.
  2. Władzę można mieć z mianowania:
    • od ważniejszego władcy, który deleguje władzę;
    • od tych, którymi się będzie rządzić (demokracja)
  3. Czasem do władzy dochodzi się przypadkiem (przykład: Nikodem Dyzma, choć było tam sporo kłamstwa a niewiele przypadku)
  4. Czasem władzę się dziedziczy i nie wiem, czy to podpada to pod pkt. 1 czy pkt. 2. Ale dziedziczenie władzy to chyba nic dobrego, bo jest to troszkę jak władza z losowania.
  5. Czasem władzę się osiąga w wyniku wykreowania czegoś. Ciekawa jest władza rodzica nad dzieckiem, ciekawa władza fundatora nad fundacją.

Współczesne demokracje

Współczesne demokracje w przedziwny sposób łączą te dwie koncepcje władzy oraz dwa główne sposoby jej zdobywania. Władza jest przywilejem kolesiów i kolesiom służy, choć aby ją zdobyć kolesie muszą udawać, że służą ogółowi. Władza niby jest z mianowania, mandatu ludu, ale tak naprawdę jest zdobyta kłamstwem i podstępem (czasami się to nazywa działaniami PR (czytaj: Pi-aR), w których Kwaśniewskiego ubiera się w niebieską koszulę, karze mu się schudnąć i mówić o mieszkaniach dla młodzieży). Stąd obietnice dla ludu, które lud tak chce słyszeć, a potem stołki dla kolesiów, którzy chcą przywilejów, chcą korzystać. "Chwała nam i naszym kolegom" to chyba najlepszy SMS charakteryzujący naszą demokracje oraz najsmutniejsza wiadomość o naszej politycznej rzeczywistości.

Jeszcze raz List do Rzymian

Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. 

Kto więc przeciwstawia się władzy -  przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, prowadzącym ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. Należy więc jej się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie.
List do Rzymian 13:1-5

 

To trudny tekst, jednak obcując z Bogiem chyba coraz bardziej go rozumiem i akceptuję. Wszak nie jestem na świecie by było mi dobrze (choć tak by się chciało). Skoro jestem też premillenialistą to nie jestem na świecie po to, by ten świat przemieniać na Królestwo Boże a jedynie po to by to Królestwo głosić.

Owce

Mojżesz zanim wyprowadził Żydów z Egiptu przez 40 lat pasł owce na pustyni. Dawid zanim został namaszczony na króla, też był pasterzem. Jezus, mimo że jest królem, mówi o sobie, że jest dobrym pasterzem. W tych owcach to coś musi być, choć oczywiście niektórzy będą widzieć tylko to, że owce nadają się do strzyżenia.

Linki


Kategorie: polityka, _blog


Słowa kluczowe: władza, demokracja, dyktatura, wódz, przywódca, stowarzyszenie, służba, polityka


Komentarze: (4)

w34, February 11, 2004 11:41 Skomentuj komentarz


Ja nic nie dodam, bo nie mając danych nic nie mogę wytworzyć.

krisper, February 10, 2004 22:07 Skomentuj komentarz


Khan czy coś więcej i konkretniej możesz na ten temat? W34 a co ty na to co napisał Khan?

khan-gőör, February 10, 2004 11:06 Skomentuj komentarz


a ja mam wrażenie, że czuć tutaj św. Konstantyna i "jego" "poprawki" w Piśmie... :||

krisper, February 9, 2004 18:35 Skomentuj komentarz


Za każdym razem, gdy czytam ten kawałek do Rzymian, w skrytości ducha tli mi się nadzieja, że Paweł był na niezłym gazie gdy to pisał..., alba właśnie nawrócił jakiegoś oligarchę i w ramach euforii "jaki piękny będzie świat" popełnił ten tekst.
Skomentuj notkę
5 lutego 2004 (czwartek), 17:15:15

Demokracja #2

Dlaczego nie jestem demokrata?
A moze inaczej: dlaczego nie wierze w demokracje? Powody sa takie:

1. Demokracja jest sprzeczna z moim widzeniem swiata. Demokracja zaklada (podobnie jak humanizm), ze ludzie sa w swej naturze dobrzy. Ja znam siebie a to juz jest jeden czlowiek, ktory jest zly, ergo ludzie sa zli, ergo demokracja nie moze byc dobra bo ma falszywe zalozenia.

2. Wszystkie obserwowane przeze mnie demokracje zawiodly, zarowno te historyczne, jak i te wspolczesne. Zawiodla nawet ta, w ktorej ja sam uczestnicze czyli Polska.

Demokracje obserwowane sa systemami, w ktorych cwana mniejszosc wykorzystuje wiekszosc manipulujac ja zgrabnymi klamstwami. Czuje sie wykorzystywany.

3. Nie przekonuja mnie fajne slowa Churchila, ze niby "demokracja jest zla ale najlepsza z wszystkich znanych form sprawowania wladzy". Jak cos jest zle, to jest po prostu zle i koniec.

Co zatem? Skoro zawiodla demokracja to co robic? Nie wiem. Na szczescie nie musze wiedziec bo w miejscach w ktorych musze sprawowac wladze jakos sobie radze.
- Sa miejsca w ktorych ktos mie powolal, wiec wiem czego oczekuje, co mam robic i przed kim odpowiadam.
- Sa mniejsca, ktore sam wykreowalem i sam wiem co mam w nich robic.
- W cudze zagony staram sie nie wchodzic.
Tak wiec na razie moge sobie radzic bez demokracji.

(spisane na PDA 5 lutego 2004, pod wplywem dyskusji o pp.org.pl)

Kategorie: humanizm, polityka, _blog


Słowa kluczowe: demokracja, humanizm, polityka, władza, dyktatura


Komentarze: (4)

ja, February 8, 2004 11:01 Skomentuj komentarz


Mylisz pojecia. Demokracja zaklada, ze ludzie wiedza czego chca. To anarchia wierzy, ze ludzie z natury sa dobrzy. Ja osobiscie jestem zdecydowanym przeciwnikiem demokracji, bo to ustroj slaby, skorumpowany i falszywy. Sam opowiadam sie po stronie oswieconego absolutyzmu i monarchii konstytucyjnej. Swoja droga - ciekawe jakby w naszym swiecie wygladalo panstwo z systemem politeicznym?

red/wl (pepegi.blog., February 6, 2004 11:20 Skomentuj komentarz


Nie wgłębiałem się nigdy w nauki polityczne i społeczne, więc nie wiem, skąd stwierdzenie, że "demokracja zaklada (podobnie jak humanizm), ze ludzie sa w swej naturze dobrzy". To jest gdzieś napisane, czy tylko luźna teza, żeby było się z czym nie zgodzić?
Na mój stan wiedzy demokracja niczego takiego nie zakłada, podobnie jak np. system elektronicznego obiegu dokumentów w mojej firmie nie zakłada, że ludzie są dobrzy czy źli, tylko po prostu ktoś uznał, że tak będzie praktycznie.

w34 -> wojtek, February 6, 2004 11:10 Skomentuj komentarz


Nie wiem co mam o tym sądzic, bo nie umiem po angielski i nie rozumiem co tam jest napisane.

Wojtek, February 6, 2004 01:55 Skomentuj komentarz


Przyjmując wyłącznie polityczne i ekonomiczne kryteria:
co sądzisz o Singapurze, Chinach ? Azjatycki model ?


http://www.time.com/time/asia/news/article/0,9754,165453,00.html

Podejrzewam jednak, że nie jesteś w stanie patrzeć wyłącznie przez te kryteria.
Skomentuj notkę
19 grudnia 2003 (piątek), 10:21:21

Budżet trzeciej RP

Materiał źródłowy:

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2002
z dnia 14 marca 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 145.101.632 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 185.101.632 tys. zł. 

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na  kwotę nie większą niż 40.000.000 tys. zł.

(...)

 

USTAWA BUDŻETOWA NA ROK 2003
z dnia 18 grudnia 2002 r.

Art. 1.

1. Dochody budżetu państwa ustala się, zgodnie z załącznikiem nr 1, na kwotę 155.697.654 tys. zł.

2. Wydatki budżetu państwa ustala się, zgodnie  z załącznikiem nr 2, na kwotę nie większą niż 194.431.654 tys. zł.

3. Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 38.734.000 tys. zł.

(...)

 

Źródło: www.sejm.gov.pl


Przemyślenia:

Te liczby są głęboko inspirujące: 194 miliardy! 156 miliardów! ... i to wszystko w imieniu i dla 40 mln obywateli, dla których najczęściej kwoty powyżej 10 tys. zł to czysta abstrakcja.

Jak się podzieli 194 miliardy przez niecałe 40 milionów to wychodzi około 5 tys. zł na obywatela. Ciekawe, czy obywatel sam nie zrobiłby sobie lepiej, za to 5 tys. zł rocznie? I to pytanie wcale nie jest propagandą UPR-u, tylko bardzo poważnym pytaniem o sens istnienia państwa.

Do przemyślenia jest wysokość deficytu finansowanego poprzez zadłużenie. Przecież to 20%! Wygląda na to, że żyjemy na koszt przyszłych pokoleń.

Do zapamiętania:

  • Budżet państwa to około 200mld.
  • Na obywatela to około 5 tys. zł.
  • Deficyt około 40 mld czyli 20% budżetu.

Kategorie: obserwator, polityka, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: polityka, budżet, ekonomia, deficyt budżetowy, sejm, ustawa budżetowa


Komentarze: (2)

marekm, December 21, 2003 23:46 Skomentuj komentarz


Jak dla mnie to na obywatela wychodzi tylko jakieś 4 tysie, bo Państwo dostanie te 20% budżetu na kredyt a pojedynczy Obywatel to już nie tak łatwo - dyży może więcej ;)

khan-goor, December 19, 2003 10:22 Skomentuj komentarz


bronić UPRu będę jeśli zaatakowan - obywatel może i lepiej by ich nei wydał, ale przynajmniej sam mógłby zdecydować. afterall to są jego pieniądze...
Skomentuj notkę
27 listopada 2003 (czwartek), 09:06:06

Samoobrona dostawcą wzruszeń

Oglądając TV tak się wzruszyłem nad łzami składającej swój immunitet i prześladowanej posłanki Renaty Berger, że nie mogłem już zapłakać nad gazetą w której wyczytałem iż właśnie skazano niewinną posłankę Danutą Hojarską.

Kiedyś (1 października - "Bez ściemy") podobnie się wzruszyłem, tyle tylko że związane to było z SLD a nie Samoobroną.


Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: Samoobrona, polityka


Komentarze: (1)

soul-sister, November 28, 2003 10:44 Skomentuj komentarz


też się wzruszyłam, i to bardzo. bo to uciskana kobieta jest. biedactwo. jestem nadwrażliwa na samoobronę, która sama się obronić przezd złym światem nie może.
Skomentuj notkę
11 listopada 2003 (wtorek), 22:18:18

Pan prezydent powiedział

"Polska to suma nas wszystkich."

Tak powiedział dzisiaj pan prezydent, więc ja czuję się jak składnik :-)


Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: polityka, prezydent, prezydent Kwaśniewski, Polska


Komentarze: (5)

pepegi, November 17, 2003 14:11 Skomentuj komentarz


Grunt, żeby ta suma była powyżej zera. Bo jak się za dużo ujemnych składników pododaje (a mamy trochę takich w naszym kraju...), to jeszcze gotowiśmy znaleźć się pod kreską.

krisper, November 14, 2003 21:34 Skomentuj komentarz


No i cóż. Dzisiaj też nie czuję się składnikiem...

eutanazja-kaska, November 13, 2003 05:51 Skomentuj komentarz


Za każdym razem jak czytam Twoje notki, muszę sie zawsze dłuuuugo zastanawiać o co chodzi,dlatego Twojego bloga odwiedzam zawsze na początku:) Czasem i tak nie wiem, ale chociaż pobudzasz moją sieć neuronową do myślenia. Dzięki:*

krisper, November 12, 2003 16:36 Skomentuj komentarz


Odniosłem wrażenie , że jesteś niepoprawnym marzycielem...

crazymary-75, November 11, 2003 20:44 Skomentuj komentarz


a te składniki muszą być jakos wymieszane i połaczone.. :)
Skomentuj notkę
9 listopada 2003 (niedziela), 01:17:17

Spóźnione wiadomosci z frontu i frontu pracy

Wiadomość #1

Polski żołnierz nie żyje
Polski żołnierz został śmiertelnie raniony w szyję podczas ataku irackich bojówkarzy na polski konwój wojskowy. Zmarł po półtoragodzinnej reanimacji w szpitalu polowym w Karbali. (...)
GW, tobi, Mariusz Zawadzki, 06-11-2003


Komentarz:
Ciekawi mnie to, czy rząd miał wcześniej przygotowany scenariusz na wypadek śmierci pierwszego polskiego żołnierza. Jak znam życie i politykę to tak. Po prostu do MON przyszła wiadomość, rzecznicy otworzyli przygotowane wcześniej teksty wystąpień, przeczytali imię i nazwisko i rangę i opracowali komunikat. Sekretarze wpisali odpowiednie czynności w kalendarze prezydenta, premiera i niektórych ministrów i okazało się, że na taką ewentualność rząd jest przygotowany.

A sprawa jest ważna. W końcu należy to przedstawić tak, aby w narodzie pojawił się duch bohaterstwa, poświęcenia (za waszą i naszą wolność) aby Polacy byli gotowi na dalsze ofiary dla sprawy. Mało tego, należy przedstawić to tak, aby nie pojawił się żaden pomysł zalatujący pacyfizmem albo zadający pytania: co robią nasi w Iraku?

Dziś, te kilka dni po można powiedzieć, że rząd się spisał - efekt osiągnięty! Sukces! Tylko (jak zwykle) Lepper się wyłamał i zrobił tak, że śmierdzi (patrz wiadomość 3).


Wiadomość #2

Katastrofa w kopalni Sośnica: jedna osoba nie żyje, osiem rannych
W kopalni Sośnica zapalił się w poniedziałek metan. Jedna osoba nie żyje, osiem jest rannych. Do tragedii doszło w południe 950 m pod ziemią. (...)
GW dodatek Katowicki, Piotr Purzyński, Sławomir Starzyński 07-11-2003


Komentarz:
Górnicy są dziś nie modni dlatego o wypadku (dość poważny) tak na poważnie to napisali tylko w dodatku do katowickiej GW. Zupełnie inaczej to wyglądało w czasach tow. Gierka. Wtedy były inne priorytety polityki, bo Polska była na 6 miejscu w produkcji węgla na świecie. Jeżeli dobrze pamiętam to ponad 200mln ton!


Wiadomość #3

Lepper: prezydent i premier winni śmierci mjr. Kupczyka
Andrzej Lepper, przewodniczący Samoobrony, odpowiedzialnością za śmierć majora Hieronima Kupczyka w Iraku obciążył w piątek prezydenta, premiera i opozycję, która popierała wysłanie polskich wojsk do tego kraju.
PAP 07-11-2003


Komentarz:
Wstydu facet nie ma aby robić z tragedii politykę. A może on robi tylko z polityki swoją politykę?


Konkluzja
Kiedyś napisałem coś o politykach i Iraku. Notatka: Prawda w wydaniu wielkich polityków (28-06-2003). Myślę, że czas to przypomnieć ze względu na szczerość w odpowiedzi na pytanie: co robią nasi w Iraku i czy czasem ten górnik, nie robił dla Polski lepszej roboty - lepszej bo mniej zakłamanej przez polityków.

Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: Lepper, samoobrona, polityka, Wojna w Iraku


Komentarze: (3)

krisper, November 10, 2003 15:47 Skomentuj komentarz


Dla mnie ten górnik jest bohaterem...Dla niego szacunek i ukłon głowy.

doria, November 9, 2003 20:35 Skomentuj komentarz


ja staram się separować od polityki,ale oczywiście nie zawsze jest to możliwe

wings, November 9, 2003 17:46 Skomentuj komentarz


śmierci człowieka nie można dzielić na mniej lub bardziej ważną...ale to moje zdanie...
Skomentuj notkę
7 listopada 2003 (piątek), 19:45:45

Śmierć polskiego żołnierza

Po wpływem wizyty u Khan-goora napisałem coś takiego.
  1. Clausewitz:
    "Wojna jest narzędziem prowadzenia polityki."

  2. Wielcy tego świata prowadzą politykę i nie interesują się narzędziami ale celami polityki. Narzędzia są po to aby osiągać cele.

  3. Obłuda
    Z obłudą mamy doczynienia, gdy polityk realizujący swoje cele wzrusza się nad uszczerbkiem narzędzia, nie dlatego że go to wzrusza, ale dlatego iż boi się, że ktoś (demokracja?) mu to narzędzie odbierze.
    Wczorajsze posiedzenie Rady Gabinetowej rozpoczęło się od minuty ciszy. Co było ważniejsze? Minuta ciszy czy też informacja PAP o tej minucie?

  4. Władcom w systemach totalitarnych dużo łatwiej jest prowadzić jest wojnę - nie muszą udawać wzruszeń.

  5. Śmierć
    Jeżeli ktoś idzie do wojska, bo chce albo dlatego, że mu za to płacą musi liczyć się z tym, że zginie, gdyż ktoś kto mu płaci, płaci mu właśnie za to.
    Ale w pracy giną też górnicy, marynarze, kolejarze (zwłaszcza SOK-iści) i policjanci (w słusznej sprawie). Do czasu gdy służba w wojsku jest pracą (zawodem) takim jak praca górnika, listonosza, marynarza czy lekarza podobne, smutne reakcje powinny być przy każdej śmierci na stanowisku pracy.
    Dziwne, bo w dzisiejszych gazetach (i blogach) jest jakby inaczej, jakby bardziej czarno, bardziej poważnie. Czyżby redaktorzy dali się zwieść politykom i realizują ich cele? A może tylko zadziałały emocje? A gdzie rozum? A gdzie uczciwość?

  6. Powyższy punkt nie ma zastosowania gdy wojsko jest przymusem, niezależnie od tego czy dobrym (wojna obronna) czy też złym (system totalitarny w stylu ZSRR)

Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: wojna w Iraku, polityka


Komentarze: (1)

wings, November 7, 2003 20:54 Skomentuj komentarz


:(
Skomentuj notkę
1 października 2003 (środa), 13:33:33

Bez ściemy

Ostatnio w naszym kraju dzieje się tak, że złodziej złapany za rękę krzyczy, że to nie jego ręka.

Najgorsze jest jednak to, że przykład takiego zachowania przychodzi z samej góry, ze szczytów naszej władzy: tak zachował się kiedyś nasz pan prezydent, gdy wykazano mu, że nie jest magistrem tylko kwaśnistrem, tak teraz zachowują się posłowie i ministrowie z ekipy Leszka - nie ma co się więc dziwić, że tego samego próbują piłkarze oskarżeni o sprzedanie meczu.

I tak psujemy sobie sumienia, psujemy prawo, psujemy obyczaj, psujemy kraj odsuwając czasy błogosławieństa na kiedyś i żyjąc pod jakimś dziwnym przekleństwem zwanym w politycznie poprawnym języku "kryzysem" lub "recesją".

Szkoda. Szkoda podwójnie, bo choć nie wierze w Królestwo Boże w III Rzeczpospolitej to wiem, że żyć tu można przyjemniej, ale co gorsza - ci co teraz się przed prawem wymigują, niedługo (bo czym że jest wobec wieczności to 20 lub 30 lat) staną przed takim Sędzią, przed którym nie da rady powiedzieć "to nie moja ręka", "u Michnika byłem pijany", "mnie tam nie było" itp. Tam wszystko będzie widać i wszystko będzie jasne. (czytaj: bez sciemy)

Ponieważ perspektywa stania przed takim Sędziom wydaje się być nieprzyjemna już teraz radzę zaprzyjaźnić się z nim po to, aby w chwili gdy woźny sądowy będzie zapraszał w charakterze oskarżonego na salę rozpraw Syn Sędziego powiedział: "ten nie! ten już swoją winę załawił, ten już jest usprawiedliwiony".

Wszak napisane jest u świętego Jana: iż Jezus powiedział: "Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia." (J5.24)

po lekturze GW - ministrze Sobótce, który jest niewinny.

Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: etyka, moralność, polityka, SLD,


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
29 sierpnia 2003 (piątek), 10:42:42

Władcy tego świata ....

Pan prezydent Putin jedzie sobie odwiedzić pana premiera Berlusconiego. No i fajnie, problem w tym, że przypuszczalnie nie będą razem pracować dla dobra swych obywateli tylko planują dobrze się bawić w iście bizantyjskiej atmosferze. Spotkają się nie w gabinecie premiera Włoch ale na jego prywatnej posiadłości, gdzie specjalnie dla Putina wybudowano kaskady wodne, amfiteatr, nowe ogrody i inne bajery mające zachwycić władcę wschodniego imperium. Razem wysłuchają śpiewu jakieś światowego supertenora a żeby było jeszcze ładniej to Putin nie przyjeżdża taksówką tylko przypływa sobie w eskorcie 3 okrętów wojennych – w końcu on też musi zachwycić premiera Włoch, który niech się nie czuje za bardzo następcą Cesarzy Rzymskich gdy przypływa do niego następca Carów Rosji i Wszechrusi.

I wszystko byłoby fajnie, ale oba te kraje deklarują się jako demokratyczne, co znaczy mniej więcej tyle że władza należy do ludzi. Ale czy rzeczywiście tak jest?

W biblijnej koncepcji świata władza to służba, ciężka praca aby społeczeństwu, którym się rządzi żyło się najlepiej. Dobrym modelem władcy w biblijnej koncepcji świata jest pasterze – pasterzem był Mojżesz, który 40 lat uczył się paść owce po to, aby przez następne 40 lat paść lud Izraela w czasie ich podróży z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Pasterzem był król Dawid zanim został królem, pasterzem (i to do tego dobrym) określił się Jezus, gdy tłumaczył swoim uczniom zasady Królestwa Bożego.

W bożej koncepcji świata władza to służba – a jak to jest w świecie? Zupełnie inaczej: władza to przywilej pozwalający, gdy się już ją ma korzystać z wszystkich rzeczy ku zaspokojeniu własnych żądz i nasyceniu pychy. Tak odbieram wizytę pana Putina u pana Berlusconiego., tak odbieram zachowanie ekipy Leszka Milera, tak zachowuje się Kim Jong-II a zachowywał Sadam Husajn. Wydaje mi się jednak, że ci ostatni są bardziej integralni, bardziej w porządku, gdyż oni doszli do władzy nie przy pomocy demokratycznych frazesów a jakimiś innymi, bardzo czytelnymi choć może mniej moralnymi metodami. Nie kłamią, mówiąc że gdy się na nich głosować będzie to zrobią raj, no może nie na ziemi ale na pewno w kraju, w którym startowali w wyborach. Nie oszukują twierdząc, że wierzą w zbiorową mądrość narodu a potem, tak jak ekipa naszego premiera ograniczają pojęcie narów do wąskiej grupy swoich kolesiów.

Władza czasami więc jest służbą, ale częściej jest też nadużywanym w złym celu przywilejem ale wszyscy władcy zapominać nie powinni, że władza to jest też odpowiedzialność. Ktoś kiedyś władcę rozliczy i tu najmniejszym problemem będzie przegrać wybory i odejść w polityczny niebyt. Może być gorzej – władcę mogą rozstrzelać (Nicolae Ceausescu) ale może być jeszcze gorzej, co dobrze opisywała Konstytucja Kwietniowa: władca będzie odpowiadał przez Bogiem i historią, przy czym historia wydaje się być niegroźna. Szkoda, że większość władców i kandydatów na władców nie liczy się z tą, jakby nie było najważniejszą odpowiedzialnością. Autor listu do Hebrajczyków zapisał to tak: Straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga żyjącego. (Hbr 10.31) i brzmi to tak, że lepiej traktować to poważnie.

Kategorie: obserwator, _blog


Słowa kluczowe: polityka, Putin, Berlusconi, władza, politycy


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę

Afera Rywina

 
Definicja:
Afera Rywina to %^@/**/*&# ! $$$? 17 000 000,- *&(##! @&^^#&@* !

Myśli nieuczesane:

  1. Patrz: Grzech
  2. Dlaczego powstał ten wpis? Po prostu, w czasie tworzenia Fiki przysłuchiwałem się pracy sejmowej komisji ds. zbadania Afery Rywina (Wiki), więc nie mogłem się nie odnieść do opisanej przez komisję rzeczywistości.

Kategorie: fiki, _blog, fikipedia, polityka


Słowa kluczowe: afera rywina, grzech, gazeta wyborcza, polska, polityka


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
28 czerwca 2003 (sobota), 09:27:27

"Prawda" w wydaniu wielkich polityków

Wiadomość #1

Rafineria Gdańska w Iraku?

Gazeta Wyborcza, Dariusz Malinowski, 09-04-2003

Amerykanie prowadzili w tym tygodniu w Warszawie rozmowy w sprawie udziału Rafinerii Gdańskiej w odbudowie Iraku - dowiedziała się "Gazeta". Zapłatą dla Polaków byłaby dzierżawa części irackich złóż naftowych - z dobrą i tanią w wydobyciu ropą.

(...)

Wiadomość #2

Kirkuk zajęty

Gazeta Wyborcza, kro 10-04-2003

Po południu do mieszkańców Iraku zwrócą się brytyjski premier Tony Blair i prezydent USA George W. Bush. Przemówienie opatrzone arabskimi napisami wyemituje nowa iracka telewizja. Nagrano je podczas poniedziałkowego spotkania przywódców w Irlandii Płn, ma obwieścić, że "reżim Saddama upadł". Premier Tony Blair zapewnił Irakijczyków, że sami będą odpowiadali za powojenne rządy w Iraku, i tylko oni będą mogli korzystać z pieniędzy ze sprzedaży irackiej ropy naftowej.

(...)

Komentarz

Komentarzem będzie cytat ze pewnej opery Stanisława Moniuszki:

Jontek: ... i ty mu wierzysz piękna dziewczyno?


Kategorie: obserwator, polityka, _blog


Słowa kluczowe: wojna w Iraku, polityka, ropa


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.