Słowo kluczowe: film


15 stycznia 2015 (czwartek), 11:10:10

Film "Ida", zniesławienie i współodpowiedzialność

Dziś rano, w Dwójcie usłyszałem mniej więcej takie zdanie:

"Film 'Ida' jest zakłamany bo wprowadzając wątek żydokomuny rozmywa współodpowiedzialność Polaków za holokaust z takim trudem ujawniany przez współczesnych historyków".

Widać, że do Dwójki zaprasza się gości, który bardzo dobrze opanowali umiejętność kłamania. A może wcześniej byli przygotowani, bo aby tak z marszu, takie zdanie wymyślić, że jestem przeciw jakiemuś filmowi, bo kłamie, bo ..... i przez to jego kłamstwo ma się stać prawdą. Okropność.

To może sprzedajmy już te lasy aby oddać Żydom te 68mld$ i przez jakiś czas będzie spokój. I jak tu nie słuchać Stanisława Michałkiewicza? Ten ferieton ma prawie 10 lat i niestety był proroczy.

http://www.pp.org.pl/wojtek/index.php?id=30876 


Kategorie: obserwator, polska-izrael, _blog, polityka


Słowa kluczowe: zniesławienie, holocaust, żydzi, antysemityzm, film, pisf, ida, dwójka, film ida


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 marca 2014 (sobota), 10:26:26

Milton i Lomax

Znalazłem, opracowałem. Od dawna chciałem to zrobić, bo wydaje mi się to ważne. A co to jest? Końcowy dialog z filmu "Adwokat diabła". Scena gdy Milton tłumaczy Lomaxowi o co tu szło.


Ona:
- Jesteś. Spójrz na siebie. Jesteś przerażony. Nie martw się. On sprawi że już nigdy nie będziesz się bać. Idź już. Czeka na ciebie. Idź.

Milton:
- Miałeś rację co do jednego. Obserwowałem cię. Nic nie mogłem na to poradzić. Obserwowałem. Czekałem. Wstrzymywałem oddech. Ale nie traktowałem cię jak marionetki. Nikim nie rządzę. To nie tak.

Lomax:
- Co zrobiłeś Mary Ann?

Milton:
- Wolna wola. To jak skrzydełka motyla, dotkniesz ich i już nie pofruną. Ja tylko przygotowuję scenę. Dalej działasz sam.

Lomax:
- Co zrobiłeś Mary Ann?

Milton:
- Pistolet? Tutaj?

Lomax:
- Co zrobiłeś mojej żonie?

Milton:
- Powiedzmy... W skali od jednego do dziesięciu, gdzie 10 oznacza najbardziej zdeprawowany stosunek seksualny a jeden - przeciętną, piątkową wprawkę u Lomaxów... Dałbym sobie, żeby nie być nieskromnym... Dałbym nam, powiedzmy siedem.

Lomax:
- Niech cię diabli!

Milton:
- Trafiłeś mnie! Trafiłeś mnie! Tak! Wyładuj się, synu! Wyładuj całą wściekłość! Ludzie zawsze ją ukrywają! Najbardziej ze wszystkich uczuć. To ostatni listek figowy.

Lomax:
- Kim jesteś?

Milton:
- Kim jestem? Kim ty jesteś? Nigdy nie przegrałeś żadnej sprawy. Dlaczego? Jak myślisz? Bo jesteś tak cholernie dobry!

Lomax:
- Tak.

Milton:
- Ale dlaczego?

Lomax:
- Bo jesteś moim ojcem?

Milton:
- Jestem kimś więcej, Kevinie. Strasznie było gorąco w sądzie, prawda? "Jaki masz plan?", "Dobrze ci szło". "Któregoś dnia musiałeś przegrać. "Nikt nie wygra wszystkich spraw."

Lomax:
- Kim jesteś?

Milton:
- Mam wiele imion.

Lomax:
- Szatan.

Milton:
- Mów mi tato.

Lomax:
- Mary Ann wiedziała. Wiedziała, więc ją zniszczyłeś.

Milton:
- Obwiniasz mnie za Mary Ann? Mam nadzieję, że żartujesz. Mogłeś ją uratować w dowolnej chwili. Pragnęła tylko miłości. Byłeś zbyt zajęty.

Lomax:
- To kłamstwo.

Milton:
- Jak tylko przyjechałeś, zacząłeś się rozglądać za lepszą.

Lomax:
- To nieprawda. Nic o nas nie wiesz!

Milton:
- Jestem po twojej stronie.

Lomax:
- Kłamiesz! Nic tam nie znajdziesz!

Milton:
- Nie bądź takim kretynem! Przestań się mamić! Mówiłem ci, żebyś się troszczył o żonę! Co ci powiedziałem? "Świat to zrozumie." Nie tak mówiłem? A ty co zrobiłeś? "Wiesz, co mnie przeraża, John? Zrezygnuję ze sprawy, jej się polepszy, wtedy ją znienawidzę." Pamiętasz?

Lomax:
- Wiem, co zrobiłeś. Wystawiłeś mnie.

Milton:
- Kto ci kazał bronić Gettysa? Czyj to był wybór?

Lomax:
- Wpakowałeś mnie w pułapkę.

Milton:
- A Moyez! Twoja linia obrony! Papieże, Hindusi, zaklinacze węży - łączy ich to samo. Czyj to pomysł?

Lomax:
- Bawiłeś się mną!

Milton:
- To była próba! A Cullen? Wiedziałeś, że jest winny! Zobaczyłeś zdjęcia i co? Wezwałeś na świadka tę sukę!

Lomax:
- Dałeś mi tę sprawę!

Milton:
- Przez ciebie skłamała!

Lomax:
- Nieprawda! Ja nie robię tych rzeczy!

Milton:
- Co ci mówiłem tego dnia w metrze? Co ci wtedy powiedziałem? Może nadszedł czas przegranej. Ty tak nie uważałeś.

Lomax:
- Ja nie przegrywam! Ja wygrywam! Ja wygrywam! Jestem prawnikiem! To moja praca! Tym się zajmuję!

Milton:
- Miałem rację. Próżność. Próżność... To zdecydowanie mój ulubiony grzech. To takie proste, Kevinie. Miłość własna. Naturalny narkotyk. Nie chodzi o to, że nie kochałeś Mary Ann ale że kogoś innego kochałeś bardziej. Siebie!

Lomax:
- Masz rację. To moja wina. Pozwoliłem jej umrzeć.

Milton:
- Nie obwiniaj się tak. Chciałeś czegoś lepszego. Uwierz mi.

Lomax:
- Zostawiłem ją, parłem naprzód.

Milton:
- Nie możesz się za to karać. To cudowne, że tak daleko zaszedłeś. Ja ci tego nie ułatwiałem. Nie mogłem. Ani tobie... Ani twojej siostrze. Przyrodniej, dokładnie mówiąc. Niespodzianka.

Ona:
- Zaskakujące, co? Nie pozwól, żeby cię przestraszył.

Milton:
- Miałem wiele dzieci. I wiele rozczarowań. Pomyłki jedna za drugą. A potem zjawiłeś się ty. Wy oboje.

Lomax:
- Czego ode mnie chcesz?

Milton:
- Bądź sobą. Coś ci powiem chłopcze. Wina jest jak torba cegieł. Jedyne, co musisz zrobić to ją odłożyć.

Ona:
- Wiem, przez co przechodzisz. Sama tego doświadczyłam. Podejdź tu. Uspokój się.

Lomax:
- Nie potrafię.

Milton:
- Dla kogo nosisz te wszystkie cegły? Dla Boga? Mam rację? Dla Boga? Zdradzę ci kilka tajnych informacji na temat Boga. Bóg lubi obserwować. To żartowniś. Przemyśl to sobie. Daje człowiekowi instynkty. Daje ci ten niezwykły dar i co potem? Przysięgam, że dla własnej uciechy, dla potrzeb własnej kosmicznej burleski ustala wszelkie zasady na opak. Żart wszechczasów. Patrz, ale nie dotykaj. Dotknij, ale nie próbuj. Spróbuj, ale nie połykaj. Kiedy ty przestępujesz z nogi na nogę, co on robi? Zrywa boki ze śmiechu! To sztywniak! Sadysta! Wiecznie nieobecny gospodarz! Jego mam czcić? Nigdy!

Lomax:
- Lepiej rządzić w piekle, niż służyć w niebie, zgadza się?

Milton:
- Czemu nie? Tkwię na tej ziemi, od kiedy to wszystko się zaczęło. Podżegałem wszelkie uczucia jakie posiada człowiek. Dbałem o to, czego chciał i nigdy go nie sądziłem. Bo nigdy go nie odrzuciłem, mimo wszystkich jego niedoskonałości! Uwielbiam człowieka! Jestem humanistą. Może ostatnim. Czy ktoś przy zdrowych zmysłach mógłby zaprzeczyć że wiek XX należał całkowicie do mnie? Całkowicie! Całkowicie do mnie. Osiągnąłem szczyt. To moja chwila.

Ona:
- Nasza chwila. Napijecie się czegoś?

Milton:
- Ja chętnie.

Lomax:
- Niezła robota! Musisz mnie bardzo potrzebować. Czego chcesz?

Milton:
- Eddie miał rację. Chcę, żebyś przejął firmę. Ty i twoja siostra.


Lomax:
- To wszystko?

Milton:
- Nie. Ona ma teraz owulację. Teraz. Twoja próżność jest usprawiedliwiona. Twoje nasienie to klucz do nowej przyszłości. Twój syn będzie najbardziej wpływowym człowiekiem. On nas wyzwoli do działania.

Lomax:
- Chcesz dziecka.

Milton:
- Chcę rodziny.

Lomax:
- Antychryst.

Milton:
- Nazwij to jak chcesz.

Lomax:
- Ale muszę się na to zgodzić.

Milton:
- Wolna wola. Co za suka. Potrzebuję rodziny. Potrzebuję pomocy. Jestem zajęty. Zbliża się koniec tysiąclecia, synu. Walka o tytuł. Dwudziesta runda. Jestem gotów do pracy. Co ty na to?

Lomax:
- Co proponujesz?

Milton:
- Negocjujemy warunki?

Lomax:
- Cały czas.

Milton:
- Wspaniale!

Lomax:
- Co proponujesz?

Milton:
- Wszystko. Cokolwiek. Czego chcesz? Może rozkosz na początek? Nieustanną. Rozkosz na skinienie. Rozkosz pod każdą postacią. Jak pierwszorzędna kokaina. Jak nieznajoma w sypialni. Znasz to uczucie?

Lomax:
- Będziesz musiał się bardziej postarać.

Milton:
- Wiem. Dopiero się rozgrzewam. Chcesz więcej, prawda? Zasłużyłeś na więcej. Może to, co najbardziej kochasz? Uśmiech ławy przysięgłych. Ławnicy otwarci na twoje słowa, nie mogący ci się oprzeć.

Lomax:
- Sam mogę to zdobyć.

Milton:
- Nie w ten sposób. Zabiorę ci cegły z teczki. Dam ci satysfakcję. I żadnych warunków! Wolność jest gdy nigdy nie musisz powiedzieć "przepraszam". To rewolucja, Kevinie.

Lomax:
- Czemu prawo? Dlaczego adwokaci? Dlaczego prawo?

Milton:
- Bo dzięki prawu mamy dostęp do wszystkiego. Bo to przepustka do każdego miejsca. Nowe duchowieństwo. Wiedziałeś, że więcej jest studentów prawa niż prawników na ziemi? Zaczynamy! Broń pluje ogniem! Wy dwoje... My wszyscy, wygrywamy. Uniewinnienie za uniewinnieniem. Aż wreszcie ich odór dotrze do samego nieba. I wszyscy się w nim uduszą.

Lomax:
- W Biblii przegrywasz. Jesteśmy skazani na porażkę, tato.

Milton:
- Uważaj, co cytujesz. Poza tym sami napiszemy naszą księgę. Rozdział pierwszy. Tutaj. Na tym ołtarzu. W tej chwili.

Ona:
- Przestaniesz wreszcie mówić? Za dużo gadasz. Obaj za dużo gadacie. Spójrz na mnie. Tylko popatrz.

Milton:
- Naprawdę jest olśniewająca.

Ona:
- Kim jestem?

Lomax:
- Pragnąłem cię od momentu, kiedy się poznaliśmy.

Milton:
- Diabelska moc tkwi w jego lędźwiach.

Lomax:
- A co z miłością?

Milton:
- Przeceniana. Z chemicznego punktu widzenia nie ma różnicy między nią, a jedzeniem sporej ilości czekolady.

Ona:
- Za dwie minuty na dobre zapomnisz o Mary Ann. Chodźże tutaj.

Milton:
- Ona ma rację, synu. Czas wyjść naprzód i brać, co twoje.

Lomax:
- Masz rację. Już czas. Wolna wola, tak?

Milton:
- Nie! Głupcze! Przestań! Za mało ci dałem?

Lomax:
- Dobrze ci szło. Któregoś dnia musiałeś przegrać. Nikt nie wygra wszystkich spraw.


Kategorie: film, _blog


Słowa kluczowe: film, adwokat diabła, lomax, milton


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
16 kwietnia 2013 (wtorek), 20:39:39

Baza aktorów niepolskich

Dość trzymania w głowie zbędnych rzeczy. Lepiej zapisać i zapamiętać jak wyszukać. Dziś postanowiłem wyrzucić z pamięci niepotrzebne nazwiska aktorów niepolskich i połączone z nimi filmy. Zapisane w notatce i Ctrl-S i już zapisane na dysku. Pewnie się poindeksuje a jako słowo klucz muszę zapamiętać Apollo 13.


A może by w tej notce poćwiczyć style CSS i poformatować <LI> wewnątrz <LI> ??? Skoro tak przechowuję dane?


  • Keanu Reeves
    • Adwokat diabła
    • Matrix
    • Tyle hałasu o nic
    • Speed
  • Emma Thomsona
    • Tyle hałasu o nic
    • Okruchy dnia
    • Rozważna i romantyczna
  • Tom Hanks
    - Apollo 13
    - Masz wiadomość
    - Bezsenny z Seatel
    - Zielona Mila
  • Anthony Hopkins
    • Okruchy dnia
  • Al Pacino
    - Gorączka
    - Adwokat diabła
  • Robert De Niro
    • Misja
    • Gorączka
  • Meg Ryan
    • Masz wiadomość
    • Bezsenny z Seatel
    • Dowód życia
  • Joan Reno
    • Leon zawodowiec
  • Denzel Washington
    • Tyle hałasu o nic
  • Sandra Bulock
    • Speed
    • Ja cię kocham a ty śpisz
  • Hugh Grant
    • Rozważna i romantyczna
    • Okruchy dnia

Kategorie: film, _blog, notatka, notatka/film


Słowa kluczowe: film, aktorzy, baza danych, kino


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
8 kwietnia 2013 (poniedziałek), 17:29:29

Krzyżacy po raz drugi

Dwa razy zobaczyłem "Układ zamknięty". Mistrzowska gra Gajosa, ale film trudny, okropny, bo realistyczny. Na odtrutkę muszę teraz Krzyżaków w HD oglądać. Wersja odnowiona naprawdę robi wrażenie. W tamtych czasach operator też operował głębią ostrości co takie łatwe wtedy nie było.

- Danuśka!
- Ciesz się. Kasztelan zgodził się odroczyć chwilę kaźni.
- E, co mi tam.
- Nie żal Ci?
- Tydzień wcześnie czy tydzień później. A jak tam na dworze?
- Słońce przygrzewa.
- Mocny Boże, konia pod sobą mieć i jeżdził po polach, po szerokich.
- Żal ci?
- Zaśpiewaj mi.
- Gdybym ja miała....

Mam to w HD! Rewelacja. A pamiętam, że 10 lat temu, co mój blog odnotował tu Krzyżacy (to lubię) też tak przeżywałem ten film, tylko wtedy, na DVD to była byle jaka kopia. Miałem też wersje z komentarzem ...


Kategorie: to lubię, film, _blog


Słowa kluczowe: krzyżacy, film, kino rp, hd


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
8 sierpnia 2010 (niedziela), 18:49:49

Film "Agora"

Dwój kolegów mówiło mi, że koniecznie muszę to zobaczyć więc zobaczyłem. Kilka przemyśleń:

  1. Zawodowo biznesu na VOD zrobić łatwo nie będzie, skoro tak łatwo w internecie zobaczyć ten film nie na pirackich serwisach tylko na jakiś dziwnych pseudobiznesach sieciowych, działających chyba nawet legalnie. Np. na serwerach Onetu można zobaczyć film "Wróg u bram" w wersji chamsko zgranej z TVN, z logo stacji, wyciętymi reklamami i informacjami w trakcie filmów o tym co będzie po filmie - ale czy tu miejsce na refleksje zawodowe?
  2. Z całą pewnością film ten jest ważny. To chyba pierwszy film, który tak jednoznacznie oskarża chrześcijan w sposób wywołujący u widza nienawiść i agresję. Oglądając go widziałem nieco bardziej subtelne ale tożsame mechanizmy propagandy antyżydowskiej stosowanej w III Rzeszy. Cel ten sam więc i metody te same.
  3. Poganie są ładni,umyci, wystrzyżeni i ogoleni. Do tego ubrani na biało, bo przecież stereotyp, że białe to dobre - wypracowany w Gwiezdnych Wojnach wszedł na stałe do naszej kultury i dobrze się nim operuje. Chrześcijanie to najczęściej motłoch, zarośnięci, w jakiś szmatach ale z krzyżami, którymi stale wymachują. Wśród chrześcijan dodatkowo są bojówki - widać, że karna, wyszkolona ekipa fanatyków z mieczami, co przoduje w prowokacjach, zamieszkach i zbrodniach. Ubrani na czarno, szatyni, zarośnięci czarnym zarostem.
  4. Przypuszczam, że dla wielu ludzi, którzy podjęli decyzję o nie oddawaniu czci Stwórcy ten film będzie kolejnym objawieniem jedynie słusznej prawdy. Na pewno tak jest, skoro na Wikipedii (i to nie tylko Polskie) odnotowano próby poprawiania hasła Cyryl Aleksandryjski, Hespatia, Biblioteka Aleksandryjska posiłkując się informacjami z tego filmu jako informacjami źródłowymi. Póki co redaktorzy Wikipedii, stosują zasadę neutralności powywalali co niepewne ale ta sama zasada nakazuje odnotować, że coś w tym jest i przenieść wątek do dyskusji. Tak więc po "Kodzie Leonarda" mamy kolejne pop-objawienie dzięki któremu więcej ludzi będzie wiedziało dobrze jak to było na prawdę.
  5. Zero metanoi - a wiec albo nie jest to obraz prawdziwy, albo pokazuje już tylko chrześcijaństwo polityczne, chrześcijaństwo jako kolejną religię a nie bliską i osobistą relację z Bogiem. To by się nawet mogło zgadzać, bo w końcu koniec IV w. to w zasadzie koniec tego pierwszego chrześcijaństwa.
  6. Ciekawostką są dwie postacie: dobry biskup i zły biskup. Zupełnie jak dziś.

Kategorie: film, _blog


Słowa kluczowe: agora, film, chrześcijaństwo, terroryzm, lewica, lewactwo, liberalizm


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
1 sierpnia 2010 (niedziela), 17:40:40

Bolesław Prus - Lalka i dwie ekranizacje filmowe

Bardzo lubię tą książkę, a iPad i ebooki dają mi kolejną możliwość przeczytania uważnie wszystkich dialogów. Do tego bardzo lubię obie wersje filmowe więc dziś zrobiłem sobie małe porównanie zawarte w tabelce poniżej. Co bardziej widoczne osoby pozwalam sobie wyróżnić aby było widać.

 

  Wersja kinowa Wersja telewizyjna (serial)
Reżyseria Wojciech Has Ryszard Ber
Rok produkcji 1968 (późny Gomułka) 1977 (późny Gierek, Szczepański)
Muzyka Wojciech Kilar Andrzej Kurylewicz
Czar trwania 151 minut serial telewizyjny, 9 odcinków po 78 minut

Stanisław Wokulski Mariusz Dmochowski Jerzy Kamas
Izabela Łęcka Beata Tyszkiewicz Małgorzata Braunek 
Ignacy Rzecki Tadeusz Fijewski  Bronisław Pawlik
Tomasz Łęcki Jan Kreczmar Emil Karewicz
baronowa Krzeszowska Halina Kwiatkowska Alina Janowska
baron Krzeszowski Wiesław Gołas  Czesław Wołłejko
Kazimiera Wąsowska Kalina Jędrusik Barbara Wrzesińska 
Kazimierz Starski Andrzej Łapicki Roman Wilhelmi 
Julian Ochocki Jan Machulski Andrzej Zaorski
prostytutka Magdalenka Anna Seniuk ---
Suzin Bernard Ładysz (bas, poznaje się go po głosie) Aleksandr Kaliagin
kamieniarz Węgiełek  Marian Opania Marian Łaszewski
Stawska Helena --- Marta Lipińska 
Szlangbaum Henryk Kazimierz Ostrowicz, Andrzej Płocki ?? Piotr Fronczewski
subiekt Lisiecki  Bogumił Kobiela Wojciech Pokora
subiekt Klein Krzysztof Litwin  Stefan Friedmann
licytant  Jan Kociniak  Władysław Dewoyno
Mraczewski Julian Jabczyński Jan Englert
Maruszewicz  Zdzisław Maklakiewicz  Zdzisław Wardejn

Kategorie: to lubię, film, _blog, notatka, notatka / film


Słowa kluczowe: lalka, wojciech has, film, bolesław prus, kino


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
8 października 2007 (poniedziałek), 21:36:36

Dwugłos o męskości

Zobaczyłem ostatnio dwa filmy:
- Testosteron, reż. Konecki, Madejski, Saramonowicz, 2006
- Katyń, reż. Andrzej Wajda, 2007

Oba w bardzo ciekawy sposób traktują temat męskości. Ciekawy, ale jakże różny.


Kategorie: film, obserwator, _blog


Słowa kluczowe: testosteron, katyń, film, wajda, Konecki, Madejski, Saramonowicz


Komentarze: (1)

W., April 13, 2010 10:00 Skomentuj komentarz


Osobiste:
Panie Boże - jak bardzo chciałbym być bardziej staroświecki (głos #2) a jak idąc na łatwiznę staję się nowoczesny (głos #1). Czy Ty potrafisz coś pozmieniać w trybrach mojego umysłu aby chciał się zmienić a potem zmienił się.


W.

Skomentuj notkę
11 czerwca 2005 (sobota), 20:58:58

Gliniany ptak (z cyklu: to lubię)

1. O filmie

2. Notka

Na przykładzie jednej rodziny pokazane jest życie w kraju, gdzie w kulturze hinduskiej żyje znaczna liczba pobożnych muzułmanów. W tle nieco polityki, bo właśnie Bangladesz oddziela się od Pakistanu (więc pewnie rok 1971) ale polityka jest mniej ważna, bo ciekawe są realia islamu, szkoły, wioski, świąt,  poglądów, sposobu na życie.

Film bardzo mi się podobał. Leciał dwa razy na kanale Europa-europa i udało się go nagrać więc teraz mogę sobie puszczać do woli.

3. Scena pod drzewem

Pieść wyśpiewana pod drzewem jest apologią islamu, ot takie rekolekcje dla ludu, do wysłuchania w mp3

Muzułmanka:

Jeśli chcecie iść do nieba
Lękajcie się Boga!

 

Fakir:

Jeśli chcecie być blisko Allacha
Miejcie w sercu miłość!

 

Muzułmanka:

Choć mogłabym być waszą córką
Przedstawię Wam teraz zgodnie z muzułmańskim prawem
Kilka problemów wiedzy duchowej.

Nie bierzcie tego co mówię za brak szacunku
Ale co to za muzułmanin który nie zna Koranu i Hadisu?
Dlaczego mułłowie zawsze są na waz źli?

 

Fakir:

Żeby zrozumieć Koran potrzebna jest wiedza.
Jak niedouczeni mułłowie, którzy nie przeczytali Koranu
I sami nic nie rozumieją mogą wyjaśniać zawiłości świętej księgi?
Nie pragniemy iść do nieba, nie boimy się piekła

 

Muzułmanka:

Wy fakirzy recytujecie imię Allacha lekceważąc modlitwę.
Pod pretekstem medytacji pali haszysz podczas postu.
Nie bierzecie udziału w pielgrzymkach, nie dajecie jałmużny,
Co macie przeciwko składaniu ofiary ze zwierząt?
Dlaczego muzułmanin ma trząść na widok krwi?

 

Fakir:

W ofierze trzeba złożyć to co najdroższe.
Czy aż tak miłujecie krowy i kozły?
Nie ma nic droższego od siebie samego.
Złóżcie więc siebie w ofierze!
Jeśli potraficie opanujcie swoje zmysły i namiętności.

 

Muzułmanka:
Zadajecie się z kobietami nie żeniąc się z nimi,
Bez wstydu z nimi tańczycie i śpiewacie.
Świat zewnętrzny jest dla mężczyzn,
Miejsce kobiety jest w domu.

 

Fakir:

Kobieta jest nasieniem życia
I źródłem stworzenia.
Kto nie uznaje równouprawnienia kobiet
Więzi je w okowach małżeństwa.
Kobieta jest naczyniem miłości,
Matką - bez niej nie przyszlibyśmy na świat.

 

Razem:

Dla procesu kreacji i prokreacji
Potrzeba mężczyzny i kobiety.

Miejcie w sercu miłość.
Jeśli chcecie być blisko Allacha
Miejcie w sercu miłość!

4. Myśli nieuczesane

  • Na tle demonicznego hinduizmu monoteistyczny islam to naprawdę coś fajnego.
  • Może czas abym napisał już o czterech islamach - przemyślenie już prawie gotowe
    • kierunki w wymiarze pierwszym:
        wolność zakon
      wolność człowieka, mądrość, twórczość zakon, prawo, litera, tradycja, zniewolenie zasadami, zaślepienie, fanatyzm.
    • kierunki w wymiarze drugim:
      kult Boga kult Stwórcy, kult Boga, poważne traktowanie zasad i objawienia, prawda
      kult demonów kult demonów, bratanie się ze światem, ukierunkowanie na życie doczesne, naginanie zasad do potrzeb chwili, wykręcanie objawienia i jest dowolna interpretacja
    • tabelka "czterech islamów":
        wolność zakon
      kult Boga islam bogobojny,
      dzihad w sobie, walka z własnym grzechem, wojna o własne uświęcenie, sufi i sufizm
      islam poważny, dzihad w ze światem, wojna z niewiernymi przy niezauważaniu własnych problemów, pokopana hierarchia wartości
      kult demonów islam mistyczny, tańczący derwisze, islam pomieszany z hinduizmem, medytacje i wpadanie w trans islam liberalny - "róbta co chceta"
  • A. powiedziała, że w hinduizmie kobieta jest niczym więc w Bangladeszu ten islam to naprawdę duży postęp kulturowy. Widać to zresztą w tej pieśni, gdzie mimo tradycyjnych (moim zdaniem dobrych) poglądów (miejsce kobiety jest w domu) kobieta jest znacznie dowartościowana.

Kategorie: to lubię, film, Islam, _blog


Słowa kluczowe: Gliniany ptak, Pakistan, Bangladesz, Indie, Islam, Hinduizm, film


Pliki


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
5 lipca 2004 (poniedziałek), 16:17:17

Troja

Zobaczyłem "Troje". Fajne plenery, ładne zdjęcia, piękne turkusy... tylko oglądając przekonany jestem, że reżyser oglądał wcześniej "Krzyżaków" Forda z 1960 r.

Gdyby Ford miał do dyspozycji takie jak dziś mają zabawki!

Kategorie: film, _blog


Słowa kluczowe: film, Troja


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
25 kwietnia 2004 (niedziela), 12:03:03

Wall Street (z cyklu: to lubię)

O filmie:

  • scenariusz i reżyseria: Oliver Stone
  • muzyka: Stewart Copeland
  • Bud Fox: Charlie Sheen
  • Gordon Gekko: Michael Douglas
  • Produkcja: 1987, akcja 1985, komputery z 1983.

"Chciwość jest dobra" - wypowiedź Gekko na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy

Prezes zarządu:
- Wasza spółka, panie i panowie została oblężona przez Gordona Gekko. Teldar Papier uległa wykupowi kredytowanemu, jak jakiś biedny kraj. Namawiam was, byście przejrzeli na wylot bezwstydne intencje pana Gekko, który próbuje rozebrać tę spółkę i ciężko obciążyć akcjonariuszy. Zdecydowanie zalecam odrzucenie jego oferty, poprzez głosowanie za restrukturyzacją zadłużenia.

Gekko:
- Jestem bardzo wdzięczny, panie Cromwell, że pozwala mi pan, jako największemu akcjonariuszowi Teldar Papier, zabrać głos. Nie jesteśmy tu po to, aby ulegać fantazji, lecz by ocenić rzeczywistość ekonomiczną. Ameryka stała się mocarstwem drugiego rzędu. Jej deficyt handlowy i fiskalny osiągnął koszmarne rozmiary.

W czasach gospodarni wolnorynkowej, kiedy nasz kraj był wiodącą siłą przemysłową, obowiązywała zasada odpowiedzialności względem akcjonariuszy. Ludzie jak Canegie i Mellon, którzy stworzyli to imperium, dbali o nie, ponieważ w grę wchodziły ich własne pieniądze.

Dzisiaj zarząd nie ma żadnego udziału w spółce. Ci, których tu widzicie, posiadają w sumnie mniej niż 3% majątku spółki. A co robi pan Crommwell ze swoją pensją w wysokości jednego miliona dolarów? Nie kupuje akcji Teldara! Posiada ich mniej niż 1%!

To wy jesteście właścicielami tej spółki. Tak jest, wy, akcjonariusze. Jesteście regularnie wykorzystywani przez tych królewskich biurokratów. To wy płacicie za ich lunche, wycieczki na ryby, firmowe odrzutowce i ubezpieczenia.

Prezes zarządu:
- To skandal. Przekraczasz wszelkie granice, Gekko!

Gekko:
- Teldar Papier, panie Creomwel ma 33 różnych wiceprezesów, z których każdy zarabia 200 tysięcy dolarów rocznie! W ciągu dwóch ostatnich miesięcy analizowałem, co oni właściwie robią. I dale nie wiem! Ale wiem jedno, że w zeszły roku nasza firma papiernicza straciła 10 milionów dolarów. I założę się, że połowa tych pieniędzy poszła na wymianę listów miedzy tymi panami.

Nowe prawo ewolucji a Ameryce korporacyjnej zdaje się głosić przetrwanie najgorzej przystosowanych. Cóż, według mnie albo robicie to, co do was należy, albo zostajecie wyeliminowani.

W siedmiu transackcjach, w których brało udział 2,5 miliona akcjonariuszy uzyskało - przed opodatkowaniem sumę 12 miliardów dolarów.

(oklaski) -

Gekko:
- Dziękuje

Nie jestem niszczycielem przedsiębiorstw - jestem ich wyzwolicielem! Chodzi o to, panie i panowie, że chciwość, z braku lepszego słowa, jest dobra. Chciwość (żądza) jest dobra. Żądza przynosi rezultaty. Żądza wyjaśnia, streszcza i wyraża esencję ducha ewolucji. Żądza, we wszystkich swych postaciach - żądza życia, pieniądza, miłości, wiedzy - popycha w górę rozwój ludzkości. I żądza, wspomnicie moje słowa, uratuje nie tylko Telda Paper, ale też inną, źle funkcjonującą korporacje pod nazwą USA.

Dziękuje bardzo.

"Uwielbiam tę grę!" - wypowiedziane gdy wszystko szło w górę.

Uwaga:

Film ten (obok Pretty Woman i Ziemi Obiecanej) powinien być obowiązkowy przed spotkaniem kogoś, kto prowadzi własny biznes ze światem kapitału.


Kategorie: to lubię, film, ekonomia, _blog


Słowa kluczowe: Wall Street, giełda, film, Gecko, Gekko, pieniądze, akcje, opcje, opcje na akcje, notowania, fuzje, korporacja, kurs akcji, globalizacja, kapitalizm, ekonomia, biznes


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
10 marca 2004 (środa), 15:44:44

W stronę Marakeszu (z cyklu: to lubię)

To ładny film ale  nie wiem za bardzo o czym. Nie mam też żadnej złotej myśli z niego wynotowanego więc po co go tu daję?

Może po prostu mi się podoba dlatego, że tu jest zima a tam było ciepło, przyjemnie i do tego były ładne widoki. Lubię jak jest ciepło
Scena w wiosce, rozmowa ze starczymi o życiu i o małżeństwie. Niezłe. Chyba jedyne takie naprawdę mądre w tym filmie
Swoboda. W takich górach można się wykrzyczeć.
Z wyjątkiem marokańskiego poety wszystkie twarze wykorzystane w filmie były bardzo ładne. Może dlatego film wkładam w kategorię ładne i może o to właśnie chodziło twórcom.


Kategorie: to lubię, film, _blog


Słowa kluczowe: W stronę Marakeszu, Maroko, film, hipisi


Komentarze: (1)

homo hipisus, January 7, 2007 12:32 Skomentuj komentarz


Marakesz - jakże Ci po cichu zazdroszczę - tego klimatu, spotkań z tamtymi ludźmi, mimo ze mam swe wlasne wspomnienia - z innych miejsc i czasów - troche o nich napisalem na stronce www.hipisi-w-rozstajach.prv.pl, jesli masz ochotę i czas - zajrzyj. Pozdrawiam życząc wiele dobrego
Skomentuj notkę
9 marca 2004 (wtorek), 16:05:05

Pasja (z cyklu: nie bardzo lubię)

  1. Byłem, bo G. zaprosił więc polazłem. Sam bym się nie wybrał.
  2. Film jest o tym "jak zabili faceta". To jest  najlepszy opis tego filmu jaki słyszałem i całkowicie się z nim zgadzam. Dlaczego?
  3. Ano dlatego, że poza zabijaniem nic więcej w tym filmie niema! Na pewno nie ma tam ewangelii bo śmierć Jezusa nie jest ewangelią, choć jest niewątpliwie jej ważnym elementem. Poza kilkoma przebitkami zawierającymi bądź maryjne sceny z dzieciństwa oraz wyrwane w kontekstu wypowiedzi Jezusa wsadzone w Ostatnią Wieczerzę wszystko dotyczyło męki i śmierci.
  4. A dlaczego uważam, że ten film nie jest ewangelią? Wiele osób próbowało ewangelie skrócić, skondensować, wsadzić w kilka punktów, w jedno zdanie. Wiele osób odpowiadało sobie na pytanie co musi być w ewangelii aby było wszystko co ewangelią jest i co ją tworzy. Wszak ewangelia to dobra nowina więc jako taka powinna się dać łatwo wyrazić. Ja teraz też spróbuje ewangelie ją spisać:
    • ewangelia jest o tym, że Bóg kocha ludzi, których stworzył;
    • ewangelia jest o tym, że ludzie zgrzeszyli a będąc grzeszni oddzieleni są od Boga; 
    • ewangelia jest o tym, że Bóg w swej miłości chce aby ten podział był do pokonania, aby ludzie mogli znowu obcować blisko z Bogiem tak jak to było przy stworzeniu;
    • ewangelia jest o tym, że Bóg na siebie wziął konsekwencje grzechu ludzi i sam osobiście, w osobie swojego Syna przeżył śmierć i to śmierć na krzyżu;
    • ewangelia jest o tym, że śmierć nie ma jednak władzy na Bogiem i Jezus zmartwychwstał;
    • ewangelia jest o tym, że każdy kto będzie chciał się w Bogiem pojednać może to uczynić korzystając z ofiary jaką na krzyżu złożył przez Bogiem jego Syn.

    Ja teraz zapisałem ewangelię w 6 punktach - film Gibsona "Pasja" porusza tylko jeden z nich, lekko zahaczając o zmartwychwstanie (20 sekund). Film "Pasja" ewangelią więc nie jest!

  5. Ewidentnie film jest przerysowany. Nie liczyłem ile razy Jezus był biczowany ale na pewno było to grubo więcej 40 (a w zwyczaju było nawet, że tylko 39 - patrz. 2 kor 11.24). Gdzież więc się podziała ta tak reklamowana zgodność. Ja nie widzę potrzeby zakrzywiania gwoździ z drugiej stronie krzyża ale faktem jest, że jak się dwa razy krzyż leżący na ziemi odwraca przez przerzucanie, to cierpienia przybitego doń można pokazać znacznie dosadniej. Można ale po co?
  6. Można nakręcić film jeszcze bardziej krwawy ale po co? Po co wieszać Jezusa na krzyżu jak go tam przecież nie ma! Po co stawiać w kościołach piety i zastanawiać się nad (jak to sam Pan Jezus określił) godziną panowania ciemności (Łk 22.53). Przecież Jezus zmartwychwstał i wiem, że właśnie to podkreślają protestanci przez puste krzyże w swoich kościołach. A katolicy? Ci jakby na przekór, krzyże z umęczoną figurą, piety, film "Pasja", w który epatowanie śmierci Jezusa jest aż niesmaczne.
  7. Nie jest ewangelią cierpienie Marii, matki Jezusa. Dla katolików to ważna sprawa ale stawianie bez wyjaśnienia jej cierpienia obok cierpienia Jezusa jest wyraźnym nadużyciem. Odsyłam do Redemptoris Mater. W tym aspekcie film jest ewidentnie przerysowany i moim zdaniem szkodliwy.
  8. W tej chwili trudno wyrokować o efektach jakie film wywoła, ale skoro nie jest to ewangelia to trudno spodziewać się aby były one dobre. Wiele osób dowie się jak Jezus cierpiał i jak został zabity, ale czy wychodząc z kina będą wiedzieli, że w jakiś sposób ich to dotyczy? Czy obraz cierpienia wywoła u nich chęć pokuty, nawrócenia, opamiętania się? Czy będzie to dotykało ich osobiście? Bóg ma różne metody działania więc już teraz proszę go, aby wykorzystał również to ludzkie dzieło na swoją chwałę, bo tylko ona nadaje sens ludzkiemu działaniu.
  9. Film jest o tym "jak zabili faceta" i cieszy mnie, że nie jestem jedyny, który ośmiela się go krytykować. O tym, że krytykują go ludzie tego świata wiem i to mnie smuci, bo znowu sobie urządzają igrzyska. Cieszę się jednak, że pojawia się też krytyka ze strony osób myślących w Kościele Katolickim.
  10. Trudno w naszej kulturze nakręcić film aż tak krwawy. Jeżeli film nie dotyczyłby prawdy biblijnej na pewno nie mógłby się pokazać w normalnym obiegu. Po co więc taki film kręcić? Czy czasem nie chodziło o jakieś zboczone epatowanie cierpienia. A może po prostu znowu chodzi o kasę?

    A ja, na przekór Gibsonowi zamiast umieścić scenę z jego filmu przytoczę tu obraz Szymona Czechowicza (1689-1775) pt. "Zmartwychwstanie". Zgodność z realiami podobna jak w filmie za to treść bardziej chwalebna.

  11. Gdzieś pod koniec lat 80-tych próbowałem z kolegami zapisać ewangelie za pomocą najmniejszej liczby słów. K. nie wymyślał ale zacytował J3.16 i okazało się, że wszystko tam jest a słów jest tylko 21. Ja też teraz zacytuje ten werset bo jest on ważny, ważniejszy niż film "Pasja".

    Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. 


Kategorie: obserwator, ewangelia, to lubię, film, _blog


Słowa kluczowe: pasja, Gibson, film, Jezus, ewangelia


Komentarze: (10)

Aleksander Gillner, March 23, 2004 08:05 Skomentuj komentarz


Wojtku,
Gdzie w Ewangeliach (4) mamy ewangelię, tzn. np. wymienione przez Ciebie 6 punktów. Ile objętościowo zajmuje to miejsca? Ciekawe, nie?
Alek

eeeee, March 21, 2004 10:18 Skomentuj komentarz


w tym streszczeniu ewangelii brakuje streszczenia tej ostatniej, zwanej apokalipsa;

musicie nad tym streszczeniem troche jeszcze popracowac!

Lookash, March 15, 2004 20:43 Skomentuj komentarz


Skomentowałem Twoją wypowiedź na grupie dyskusyjner, na którą została ona wysłana. Jeśli jesteś zainteresowany (bo zauważyłem, że nie bierzesz tam udziału w dyskusji), to zapraszam: < yxm5c.116838$Or1.31648@news.chello.at >

krisper, March 11, 2004 20:47 Skomentuj komentarz


Tyle lat a pamiętasz? To miło. Ale ja też pamiętałem.

Ż, March 10, 2004 19:03 Skomentuj komentarz


Jeśli weźmiemy pod uwagę dialogi, scenariusz i tekst biblijny, to rację mają Ci, którzy mówią: "ten film to, jak sam tytuł mówi: 12 ostatnich godzin z życia Jezusa". I tyle.
Już samo cytowanie słów Jezusa (dosłowne), słów Ewangelii (też dosłowne) ma walor ewangelizacyjny.
Nie podoba mi się stwierdzenie p. Agnieszki Holland: "Przedstawianie Jezusa w formie krwawego befsztyku ma tyle wspólnego z Ewangelią, co Bin Laden z Koranem" [cytat z pamięci].
Podoba mi się zdanie, które przeczytałem w Tygodniku Powszechnym: "Większość głosów na temat tego filmu absolutyzuje subiektywizm własnych doznań". [cytat z pamięci]
Cieszę się, że tego nie zrobiłeś, ale uważam, że nie zamieściłeś prawdziwej recenzji filmu, tylko próbowałeś na siłę skonfrontować obraz ze swoimi oczekiwaniami wobec niego (może podświadomie liczyłeś na "ewangelię w pigułce").
Ja lubię pójść na Drogę Krzyżową i w piątek pójdę...
A że głosy są różne ("w Kościele i na obrzeżach") {czy obrzeża należą jeszcze do Kościoła?} to bym się nie przejmował. Niech każdy mówi, co uważa. Może ktoś znalazł w "Pasji" Ewangelię? Ja mam nadzieję na chociaż cząstkę. Nawet mała cząstka czegoś tak pięknego jak Dobra Nowina ma chyba jakąś wartość.

w34 -> Ż., March 10, 2004 10:11 Skomentuj komentarz


Nie mylisz się, ale ja nie polemizuje z tytułem, ale z wypowiedziami, które twierdzą iż ten film to "czysta ewangelia", a wypowiedzi takich i w Kościele i na jego obrzeżach jest sporo.

Ż., March 9, 2004 21:19 Skomentuj komentarz


Może się mylę, ale ten film ma chyba tytuł: "Pasja", a nie Ewangelia.

Marcin, March 9, 2004 16:43 Skomentuj komentarz


Donald Knuth, znana sława w świecie informatyki, napisał książkę "3:16" o 16. wersetach 3. rozdziałów wszystkich ksiąg Biblii. Tu jest ilustracja do Jan 3:16
http://www-cs-faculty.stanford.edu/~knuth/john316.pdf

Młoda, January 30, 2007 17:31 Skomentuj komentarz


yyy, Twoje 6 punktów to ewentualne(!) "streszczenie" Biblii a nie Ewangelii....Że Bóg kocha itd...
Jak już coś robisz to rób to porzadnie, nawet krytykując coś...A film ma tytuł;, jak jużtu wpsominano, "Pasja", czyli Męka Chrystusa, a nie "Ewangelia", czyli Dobra Nowina.

A tak w ogóle to odsyłam do strony: http://www.esensja.pl/magazyn/2004/03/iso/12_24.html

Pozdrawiam serdecznie!

Pasek, April 10, 2007 19:28 Skomentuj komentarz


Ależ się ubawiłem - wrzuciłeś ten komentarz na filmweb.pl nie pod tym filmem co trzeba. Radze troche więcej rozwagi i chłodnej głowy.
Pozdrawiam
Pasek
Skomentuj notkę
2 marca 2004 (wtorek), 13:53:53

Prosta droga (z cyklu: to lubię)

  • reżyseria: David Lynch
  • scenariusz: David Lynch, John Roach,Mary Sweeney
  • zdjęcia: Freddie Francis
  • muzyka: Angelo Badalamenti
  • produkcja: 1999 r.


- Młodzi nie myślą o starości.
- Nie powinni.
- Starość musi mieć swoje dobre strony.
- A co w tym dobrego, że jestem ślepy i kulawy. Z drugiej strony zdarzyłem poznać życie. Wiem jak oddzielić ziarno od plew i rzeczy ważne od głupstw.

- Co jest najgorsze na starość
- Najgorsze jest to, że pamiętasz jak byłeś młody.

(Dialog z młodym cyklistą na biwaku)


Dziwny film jak na Dawida Lyncha. Mądry i ciekawy a do tego ładny. Dobrze, że nauczyłem się obraz z TV wkładać do Divixa - będzie do czego wracać.

A o czym jest ten film? O upartym ośle, o mądrości, o pojednaniu, z zwykłym życiu, o rodzinie, o starości.

- Zrobiłeś tym taki kawał drogi dla mnie?

- Tak.

(scena finałowa, spotkanie braci)


Kategorie: film, to lubię, starość, _blog


Słowa kluczowe: Prosta droga, David Lynch, film, Ameryka, kosiarka


Komentarze: (2)

mortella, March 2, 2004 18:31 Skomentuj komentarz


chetnie bym obejrzała...
byłeś, czytałeś.. miło mi.

Filip, March 17, 2013 13:00 Skomentuj komentarz


Mamy rok 2013 mimo telewizi cyfrowych w dzisiejszych czasach to uwazam ze powinni czesciej emitowac taki film czy w TVN czy moze w Polsacie bo ten film nietylko sie milo oglada ale takze i uczy do tego ta wspaniala muzyka powiem krotko THIS FILM IST THE VERY BEST ON THE WORLD.
Skomentuj notkę
23 lutego 2004 (poniedziałek), 20:31:31

Dyktator (z cyklu: to lubię)

"Być Cezarem albo być nikim. Imperator Świata."


Groteska? Pewnie tak. Film nakręcono w 1940, gdy już było wiadomo co dzieje się w Europie ale można było jeszcze próbować zamienić to w śmiech. Wiadomości jakie zaczęły napływać od początku 1942 r. powodowały, że sceny w getcie nabierały innego wymiaru. Po 1942 Chaplin pewnie zaniechałby nakręcenia tego filmu, po 1942 nie było już do śmiechu.

Hitler ponoć zobaczył ten film. Czy się śmiał? Czy płakał? Może wkurzył się na Chaplina a przez to jeszcze bardziej zwiększyła się jego nienawiść do Żydów? Nie wiadomo. Ale raczej się nie zmienił, no chyba, że na gorsze - wszak do 20 stycznia 1942 czyli do Konferencji w Wannsee było jeszcze trochę czasu.


Kategorie: to lubię, film, _blog


Słowa kluczowe: dyktator, film, Hitler, Chaplin, Konferencja w Wannsee


Komentarze: (2)

red/wl (pepegi.blog., February 24, 2004 11:33 Skomentuj komentarz


Czytam soebie protokół z Wannsee i przeraża mnie, naprawdę przeraża, metodyczność tego szaleństwa.

red/wl (pepegi.blog., February 24, 2004 11:31 Skomentuj komentarz


Drugą wojnę światową uważam za jeden z najciekawszych czasów w historii - choć pewnie brzmi to cholernie cynicznie... W zasadzie całą pierwszą połowę ubiegłego stulecia... Dzięki za linka. Ech, czemuż ludzie nie potrafią znaleźć idealnego środka pomiędzy prężną dyktaturą a rozlazłą gnijącą demokracją?..
Skomentuj notkę
23 lutego 2004 (poniedziałek), 15:10:10

La'Strada i okolice

  1. Od dłuższego czasu szukam staroci:
    - Frederico Fellini, Rzym, 1971
    - Frederico Fellini, La'Strada, 1954
    W wypożyczalniach nie ma. Takich rzeczy to się tam nie pokazuje, bo kto to będzie oglądać. Może jakby się strzelali, albo coś o mafii ... Nie ma, nie wiemy, nie znamy, sprawdzę w komputerze, było miasto kobiet ale ktoś ukradł kasetę.
  2. KaZaa, Donkey - też nie ma albo ja nie potrafię szukać. A ponoć w internecie jest wszystko. Pewnie wszystko co ma Xy w nazwie to jest ale w La'Stradzie to o takich sprawa można się co najwyżej domyślać a w Rzymie nieco dziwnych scen jest, ale czy służą one podniecaniu?
  3. Mam w pamięci pewien obraz. Mróz, pusta przestrzeń na granicy miasta. Pole, niepole - nie wiadomo, ale pusto, biało, zimno. Poranek. W namiotach i lepiankach mieszkają ludzie. Ranek jest zimny, bardzo zimny po jeszcze bardziej zimnej nocy. Leży śnieg, ale we Włoszech to wiadomo, że tego śniegu nie może być wiele choć jest. Dziwne, ale jest. Ludzie wychodzą z namiotów, rozgrzewają się tupiąc, biegając, rozcierając się nawzajem.

    Pierwsza dziwna scena: w pewnym miejscy przez chmury przebija się słońce. Kilku facetów podbiega do tego miejsca i właśnie tam tupią, podskakują, bo nie dość, że to tupanie ich rozgrzewa to rozgrzewa ich jeszcze słońce. Po chwili chmury zasłaniają to miejsce za to promienie słońca pojawiają się w innym, więc wszyscy biegną aby teraz tam potupać. I tupią, bo zimno, bo poranek, bo coś trzeba robić a nic innego do roboty nie ma.

    Scena druga: przez przestrzeń przejeżdża pociąg. Szybki, pędzący, osobowy, wjeżdża do miasta ale przez to pole to mknie, bo jego pasażerowie nie mają nic wspólnego z ludźmi mieszkającymi na polu. Nie mają? Mają, bo oto z pociągu ktoś wyrzuca pustą butelkę. Ludzie rzucają się na nią i w wyniku walki jeden z nich staje się jej posiadaczem. To on ma ten skarb, albo dar, ale na pewno coś, co pochodzi z innego, lepszego świata, ze świata w którym budzący się rano ludzie nie muszą się rozgrzewać poprzez tupanie w wąskim promieniu słońca.

    Co to za film? Jak go odnaleźć, skoro nawet takich przebojów jak Rzym czy La'Strada nie potrafię poszukać aby wzruszyć się historią Zampano i Gelsominy, czy zadumać nad obrazami z Wiecznego Miasta.

  4. Obraz opisany powyżej został wyciągnięty z mojej pamięci pod wpływem przemyśleń znajomej na temat problemów ze znalezieniem pracy. A może nie? Może pojawił się pod wpływem tych trzech meneli poszukujących dziś rano w okolicach basenu złomu (czy złomem jest barierka, która oddziela parking od podwórza? dla nich pewnie tak, bo w punkcie skupu dostaną za nią 5zł - będzie na bełta). Ale obrazy nie wyciągają się z pamięci dla samego obrazu, obrazy służą zadumie nad światem, nad ludźmi, nad sobą. Jaki jest ten świat? Skoro obraz tej włoskiej biedy lat 50-tych oraz obraz trzech meneli kręcących się koło baseny są obrazami prawdziwymi to kim jest? Kim są ci ludzie? Dokąd to wszystko zmierza? Jak bardzo kłamliwe są wszystkie obrazy z kolorowych gazet, które służą do uspokajania naszych sumień, do powtarzania sobie, że jesteśmy tacy w porządku.

  5. Lektura dzisiejszej Gazety a szczególnie rozmowy posła Jagiełły ze starostą Sławkiem pokazuje, jak daleko zaszli ludzie popsuciu swojego myślenia. Z rozmowy wyczytałem, że przecież wszystko jest w porządku, że wszystko jest OK, że kolesie są tacy uczciwi, wspaniali. 

    Czytając to jednak zastanowiłem się, czy to, że oni są tacy jacy są nie powoduje, że ja czuję się w porządku, że ja jestem już ok. Przecież nie mam nic wspólnego z mafią, nie zdradzam tajemnic państwowych, nie kradnę nadużywając swojej władzy. Jestem OK i mam codziennie swój Gazetowy SamoUsprawiedliwiacz, taki SLD-owski usypiacz własnego sumienia. Zupełnie jak kolorowa gazeta - aby nie myśleć, aby nie zastanawiać się nad sobą.


Kategorie: film, to lubię, _blog


Słowa kluczowe: La Strada, Fellini, film, Rzym, Włochy


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
9 lutego 2004 (poniedziałek), 13:00:00

Piano Bar (z cyklu: to lubię)

Mój ostatni kłamca mawiał: "kłamstwa to marzenia przyłapane na gorącym uczynku"


Scenariusz i reżyseria:
         Claude Lelouch

Muzyka:
         Michel Legrand

To wystarczające dwa powody aby ten film się podobał. Do tego jest filmem ciepłym, w sam raz na zimę.


Kategorie: to lubię, film, _blog


Słowa kluczowe: piano bar, film, Michel Legrand, Claude Lelouc, Maroko, Maroco


Komentarze: (0)

Skomentuj notkę
12 stycznia 2004 (poniedziałek), 15:28:28

Misja (z cyklu: to lubię)

"Misja", reżyseria Roland Joffe, scenariusz Robert Bolt.

Scena finałowa, rozmowa kardynała Altamirano z Wielkimi Tego Świata.

Kardynał Altamirano:
                   - Macie odwagę mówić mi, że ta rzeź była konieczna?

Don Cabeza:
                   - Zrobiłem, co do mnie należało, wobec uzasadnionej potrzeby, którą, ty sam, Eminencjo, usankcjonowałeś. Muszę stwierdzić, że w istocie było to konieczne.

Senor Hontar:
                   - Nie miałeś wyboru Eminencjo. Żyjemy w tym świecie a ten świat taki jest.

Kardynał:
                   - Nie, senor Hontar. Takim ten świat uczyniliśmy. Takim uczyniłem go ja.

Luźne przemyślenia:

  • Oglądając ten film, pierwszy raz po ponad 15 latach zauważyłem, że głównym bohaterem nie jest ani kapitan Mendoza (Robert de Niro) ani ojciec Gabriel (Jeremi Irons) ale kardynał Altamirano (Ray Mc Anally). Film w zasadzie jest obrazem, jaki namalował reżyser do listu, który Altamirano pisze do papieża zdając relacje z misji jaką miał wykonać. Obraz ten próbuje pokazać dylematy człowieka a działania misyjne Jezuitów powyżej wodospadów, nawrócenie Mendozy i sam konflikt to już tylko tło, choć bardzo jasno i ostro przedstawione. Może nawet za jasno, skoro pierwszy plan zauważyłem dopiero teraz. Tak więc film jest o dylematach, wyborach, konsekwencjach i prawdzie a o misji jest jakby przy okazji.
  • Kluczową sceną filmu jest jego ostatnia scena - jest jakby podsumowaniem: Wyznanie kardynała jest mocne i prawdziwe: "... Takim ten świat uczyniliśmy. Takim uczyniłem go ja". Jakże niewielu ludzi stać na takie stwierdzenie. Przecież dużo łatwiej powiedzieć: takim ten świat uczynili oni (cykliści, żydzi, komuniści i postkomuniści, solidaruchy, milery i buzki, rywiny i leppery... oni!). Takim ten świat uczyniłem ja. I to również moje wyznanie.
  • Trudni mi było odnaleźć w filmie jakieś ładne zdjęcia, które chciałbym tu umieścić. Niby są ładne widoki, ale jak się ich szuka to nie ma. Aby więc nie było tak pusto umieszcza jeszcze trzy, które chyba ładne nie są ale oddają jakoś klimat tego co w filmie się działo.
  • Ciekawostką jest, że po napisach końcowych jest jeszcze jedna scena, którą w kinie trudno zobaczyć, bo z reguły już się z niego wyszło. W scenie tej kardynał kończy pisanie, składa i pieczętuje swój list.
  • Muzyka Ennio Morricone jak w wielu podobnych przypadkach żyje sobie własnym życiem, znana oczywiście jako muzyka z Misji.

Kategorie: to lubię, film, _blog


Słowa kluczowe: misja, film, Brazylia, Argentyna, Hiszpania, Portugalia, jezuici, Indianie


Komentarze: (11)

krisper, January 16, 2004 12:04 Skomentuj komentarz


Jesteś pewny że czynisz to wyznanie? Myślałeś nad jego konsekwencjami? Dalej uważasz że tego świata nie należy zmieniać? Bo moim zdaniem takie wyznanie może pociągnąć za sobą tylko działanie. Chyba że się jest wrażliwym tchurzem jak kardynał.

w34 -> krisper, January 16, 2004 12:28 Skomentuj komentarz


Tak, potwierdzam, to moje wyznanie. Jestem kawałkami odpowiedzialny za to jak wygląda ten świat.

Wyznanie to zmusza mnie to refleksji nad sobą i do "mocnego postanowienia poprawy" na które mam, a właściwie Pan Bóg ma dobrą recepte, np. w Gal 2.20.

Nie wiem czy przez to uda się ten świat zmienić na lepszy, pewnie nie (tak mówią proroctwa) ale może uda się go przynajmniej mniej psuć, tzn. może ja będę go mniej psuł.

khan-goor, January 12, 2004 20:38 Skomentuj komentarz


w sumie mamy wolną wolę, więc świat kształtujemy my…

pomoc-drogowa, January 12, 2004 19:11 Skomentuj komentarz


hm.

lucynapilo, August 6, 2007 12:41 Skomentuj komentarz


Czytając Twój komentarz do filmu "Misja"
zauważyłam, że ze zrozumieniem filmu tak naprawdę, Miałam ten sam problem. Kiedy naście lat temu oglądałam ten film (kilkanaście -z resztą - razy; nieźle sobie kino na mnie zarobiło :D) nie do końca łapałam jego sens. Na szczęście dostałam książkę na podstawie której film nakręcono (autora nie pamiętam), i zauważyłam, że -jak rzadko kiedy - książka pomogła mi pojąć film, a film ułatwił zrozumienie książki.
W ogóle jestem zwolenniczką zasady, że lepiej jest najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć adaptację. Mam wówczas swój własny pogląd na wiele kwestii i interpretacja scenarzysty, czy reżysera nie zakłóca mi myślenia. Nie wiem czy jasno piszę, ale zawsze było mi ciężko ubrać w słowa to co chodzi mi po głowie (pomijając insekty wszelkiej maści :D).
Dziękuję za mile spędzone na lekturze chwile.
Lucyna P

w34, August 6, 2007 13:31 Skomentuj komentarz


:-)

raritan, August 6, 2007 22:08 Skomentuj komentarz


"Misja" to takze moj ulubiony film.
Dla mnie to film o zaborczosci i bucie. Kardynal dzialal wylacznie w interesie instytucji ktora reprezentowal a jego wyrzuty sumienia sa jak kac po lekkim nadurzyciu dzien wczesniej. Misjonarze z kolei uznali ze trzeba tubylcow uszczesliwic na sile. Z filmu wynika ze misjonarzy w ogole nie interesowalo to ki sa Ci ludzie tylko jak zrobic z nich owieczki boze..
Kapiten Mendoza z kolei jest tylko we wlasnym interesie i wylacznie ze soba sie identyfikuje. Nawet w ostatniej scenie kiedy Irons namawia go by z pokora przyjal wyroki Boga, Mendoza z szabelka wyzyna tylu "wrogow" ilu potrafi nia siegnac. Robi to bo ma klopot z samymm soba i gniew mimo ze przez jakis czas uspiony eksploduje w calej pelni.
Sami Indianie ponosza najwieksze ofiary - nie tylko wlasnego zycia ale takze poprzez kompletne zrujnowanie cywilizacji w ktorej zyli przez prawdopodobnie tysiac lat, na zasadzie ze dobry Indianin to martwy Indianin.
Pozdrawiam

w34, August 6, 2007 22:09 Skomentuj komentarz


No cóż. Twoje widzenie tego filmu nie jest jeszcze najgorsze. Są tacy, co wszędzie tylko gołe baby widzą. Ale jedno jest pewne - masz zupełnie inny system wartości - powinieneś zostać Indianinem.

raritan, August 10, 2007 00:00 Skomentuj komentarz


2007/08/07 17:29:41
Oczywiscie ze Kardynal reprezentowal instytucje Kosciola. Przeciez nie Komitet Centralny Komunistycznej partii Kuby. Ale dlaczego mowimy o niej jak o czyms oczywistym?? Za kazda instytucja stoja ludzie. Czy chce dalej powazac instytucje Kosciola ktora rzadzi np. pan Rydzyk? Czy Panstwo jest moim panstwem jesli rzadzi nim pan Lepper??
Nie jestem bynajmniej rozwydrzonym liberalem ale wiem ze instytucja - jakkolwiek by sie nie nazywala nie jest warta slepego oddania. Nie jest przede wszystkim wieczna jak ci co ja reprezentuja staraja sie przedstawic. Wszystko ma swoj poczatek i koniec ( no, moze oprocz Wiekuistego). Sama instytucja nie ma w sobie wbudowanej superinteligencji ktora stawialaby ja ponad wszystko, bo twarza ja i rzadza nia ludzie. Najczesciej drapiezni i niebezpieczni.
Zawsze zastanawialem sie w jaki sposob czlowiek taki jak Kardynal Altamirano doszedl do swojej godnosci. Ilu swoim przeciwnikom podstawil noge w drodze po swoj kapelusz, a moze go sobie po prostu kupil? Kosciol wcale nie jest lepsza instytucja od innych, ktore zarzadzaja tym czy tamtym swiatem, wiec nie mam zludzen.
Jezeli odczuwal po tym co zobaczyl jakis wewnetrzny konflikt moralny to przeciez mogl zrzucic swoj kapelusz, wziac krzyz i fujarke i pojsc w dzungle. Zdecydowal sie jednak zostac na swoim stanowisku. W czym jest on lepszy od swego potencjalnego nastepcy?? W tym ze objawia skrupuly??? Ze modli sie za tych ktorzy zgineli?? Moze wlasnie tylko tym ostatnim. Moze roznica pomiedzy nim a innymi ludzmi Kosciola jest taka, ze Kardynal wciaz wierzy w Boga. I tylko to broni go w moich oczach.
Co do kultur prekolumbijskich to znow mnie troszke niedoceniasz. Pasjonuja mnie one i moja wiedze na ten temat uzupelniam na biezaco.
Ale nawet pomijajac wszystkie te antropologiczne i kulturowe dane mowiac o Indianach, wciaz mowimy o ludziach. Takich samych jak my. Dzialajacych jak my. Uzywajacych szarych komorek do myslenia i obu rak do pracy. To nie sa Marsjanie W34....
Nie mozemy uzurpowac sobie prawa ze wiemy lepiej co jest dla nich dobre, zwlaszcza, ze nawet nie zadalismy sobie trudu by zrozumiec kim sa.
Myslisz ze Tatarzy ktorzy spalili moj Sandomierz trzy razy - chcieli zle??? Na pewno mieli znakomite uzasadnienie dla tego co robia i nie mieli zadnych wyrzutow sumienia. Reprezentowali wyrafinowana kulture wiec nie byli tak do konca dzikusami jakbysmy chcieli ich widziec. Ale tak na nich patrzymy. Jak myslisz: jak patrzyli na konkwistadorow Aztekowie czy Inkowie???
Nie chce przedluzac tego wpisu wiec jeszcze na koniec w punktach:
1. ciesze sie ze mamy prznajmniej wspolne zdanie na temat Mendozy :)
2. Moralnosc aczkolwiek niesamowicie intymna w swej knstrukcji poprzez to, ze czlowiek nie jest samotnikiem staje sie czescia regul ktore wyznaje okreslona grupa spoleczna. Np. Niemcy w znakomitej swej wiekszosci milczaco poparli faszyzm i jest to sytuacja moralna spolecznie. Czyz sam nie uzyles podobnego skrotu myslowego ( ze tak powiem :)) )mowic o holokauscie u Aztekow??? :)
3. Zgadzam sie rowniez, ze autorefleksja jest istotna, dlatego nie zacietrzewiam sie w tej dyskusji i z przyjemnoscia czytam Twoje argumenty.
4. A to czego Ty mi zyczysz ja Tobie zycze nawzajem :)

cito1, August 10, 2007 00:00 Skomentuj komentarz


2007/08/07 18:59:07
O matko z córką!

w34, August 10, 2007 00:02 Skomentuj komentarz


#1. Przykro mi ale to państwo jest twoim państwem, ponieważ w nim mieszkasz (o ile się nie mylę). Niestety - taka jest demokracja - wybrano Leppera. Ale możesz spróbować się przeprowadzić do innych państw, np. we Włoszech wybrano Berlusconiego, w Niemczech Szredera. Są jeszcze mniej demokratyczne państwa typu Białoruś (nie polecam) i Arabia Saudyjska (to może być ciekawe). Wybór należy do Ciebie.

#2. Źle opisujesz Kościół, bo Kościół to wspólnota ludzi mających bliską relacje ze Stwórcą. To o czym piszesz to Kościół Rzymsko-Katolicki i w nim mieści się zarówno Rydzyk jak i Pieronej, de Mello jak i Levebr (ten ostatni nieco wystaje). To problem Kościoła Rzymsko-Katolickiego - nie mój.

#3. W tym filmie dyskutowany był problem moralny kardynała przy decyzji o wytyczeniu granicy Portugalsko-Hiszpańskiej. O jego karierze nie ma tam słowa więc nie domyślaj się, bo o karierze kleru jest wiele innych filmów. Ten jest ciekawy ze względu na samorefleksję tego kardynała.... i już. A to że mógł postąpić inaczej - tak, mógł. Nie był tak radykalny jak Mendoza, który w swej samorefleksji (i pokucie) poszedł znacznie dalej. Widocznie kardynała było stać tylko na samorefleksje. Ciekawe jest jednak to, że pozostałe osoby dramatu cynicznie olewają tą samorefleksje mówiąc kardynałowi "nie przejmuj się - taki jest świat". A Ty kim jesteś w swoim świecie? Nawróconym neofitą Mendozą? Mającym samorefleksje kardynałem? A może jesteś cynikiem jak Senior Hontar lub trzepiącym kasę Don Cabeza?

#4. Tak, Indianie to ludzie. Aż nadziwić się nie mogę, że kultura europejska zauważyła to gdzieś dopiero w XVII w. Obok nas są jednak kultury, które wolności osoby nie uznają do dziś - i co ciekawego, kultura europejska chyba się też w tej dziedzinie cofa, mimo iż pozornie wolność i tolerancja pozwala na coraz więcej. Nie wiem czy wiesz, ale kwestia Indian, niewolnictwa itp. to były problemy podnoszone ludzi Kościoła. Oczywiście znajdziesz wśród kleru wypowiedzi udowadniające, że niewolnictwo jest OK, ale jednocześnie ruch abolicjonistów, praca metodystów i baptystów w USA doprowadziły do zmiany prawa i zniesienia niewolnictwa. Co więcej - misje chrześcijańskie (nawet ta przedstawiona w Misji) miały za cel zachowanie Indian w ich kulturze w przeciwieństwie do przemysłowców tylu Senior Hontar dla którzych ważny był teren i zyski z niego płynące.

#5. Jeżeli piszesz, że "Nie mozemy uzurpowac sobie prawa ze wiemy lepiej co jest dla nich dobre, zwlaszcza, ze nawet nie zadalismy sobie trudu by zrozumiec kim sa." to pisz za siebie. Ty nie możesz. Ja pozwolę sobie wiedzieć, co jest dobre dla mnie i co jest dobre dla innych ludzi. Jeżeli tylko zaprzeczysz mojemu zdaniu, udowodnisz, że wierzysz dokładnie tak samo jak ja więc zastanów się, weź to na logikę i przemyśl.

#6. Moralność jest subtelna - ale nie jest tylko wytworem kultury, bo człowiek jako istota duchowa (tak zostaliśmy stworzeni) ma to coś więcej, co powoduje, iż może chcieć szukać swego Stwórcy. Poszukasz - znajdziesz. Znajdziesz - zachwycisz się i oddasz mu cześć jako Stwórcy. Olejesz poszukiwania - nie znajdziesz i będziesz oddawał cześć czemuś innemu co skutecznie popsuje sumienie i sprawi, że moralność będzie tylko wytworem kultury.

#7. Dziękuję za miłe komentarze.

W34.
Skomentuj notkę
6 stycznia 2004 (wtorek), 16:02:02

Leon zawodowiec (z cyklu: to lubię)

"Leon Zawodowiec", scena drugiego spotkanie bohaterów

Matylda:
- Życie zawsze jest takie trudne, czy tylko kiedy jesteś dzieckiem?

Leon:
- Zawsze.

 

Luźne myśli:

  1. Kupiłem, bo dałem się zwieść cenie (choć nie widziałem jeszcze Leona ... na DVD za duże pieniądze). Jak się kupuje film razem z kolorową gazetką to kupuje się go za normalne pieniądze, W tym wypadku kupiłem z jakąś kolorową gazetką za 8,99 zł i teraz nie wiem co o tym myśleć bo ...

  2. Wkładam, uruchamiam i ...

    ... i niestety muszę się naoglądać reklam innych filmów, na które wydawcy tej gazetki chętnie by posłali swoich czytelników. Po prostu, aby więcej zarobić wydawcy gazetki biorą pieniądze od dystrybutorów filmów za obowiązkową reklamę.

  3. Nie wiem też co o tym myśleć, bo sam film pozbawiony jest jednej z kluczowych scen. Po wyzwoleniu Matylny z rąk policji nie ma sceny w której przebiera się ona w otrzymaną od Leona czerwoną sukienkę. Nie ma bardzo ważnej rozmowy o młodości Leona, która tak wiele wyjaśnia.

    Jak to możliwe, żeby coś takiego wydawać? Czy producent filmu godzi się na to? A może to jest wersja dla ubogich? Co z prawami autorskimi reżysera? Dziwne to to.

    Nie wiem nawet czy można się na coś takiego poskarżyć. Bo niby co: napiszę do tej gazetki, że sprzedali mi niekompletny film na 8zł? Albo poskarżę się producentowi, że w Polsce jakaś gazeta niszczy jego dzieło?

  4. Leon to nie jest film o zabijaniu - to film o o miłości, choć właściwie nie o miłości ale o jej braku. To film o tym, co dzieje się z ludźmi, którzy nie mieli i nie mają normalnej miłości.

  5. Jeszcze o tych reklamach. W reklamie pierwszego filmu tylko dwa razy kopulowali. W reklamie drugiego 6 scen jest delikatnie mówiąc niestosownych  - dużo można wsadzić w niecałe 2 minuty. Trochę to mówi o tym do kogo te filmy (a właściwie reklamy) są adresowane.

  6. I jeszcze o tych reklamach. Oczywiście nie działa przewijanie, przeskoczenie, przyspieszenie ale znalazłem metodę aby nie oglądać tego zawsze jak będę chciał zobaczyć Leona. Po prostu na początku właściwego filmu zrobiłem sobie znacznik w moim DVD i teraz płytę startuje od tego miejsca. Archimedes?

  7. Jest jednak jeden plus tej płyty - mimo braku kluczowej sceny cieszę się jakością obrazu i dźwięku (szczególnie jak Matylda wali ze spluwy przez okno). Jednak DVD to jest klasa w porównaniu z Divix-em i VHS-em.

  8. DVD ma jeszcze jedną zaletę: można sobie dokładnie przeczytać napisy, a pisze dużo ciekawych rzeczy. Np. to, że utwór "Venus as a boy" to gra BJORK, czego nie wiedziałem bo skąd mam to wiedzieć.

"Leon", scene in the roof

Mathilda:
- No womens no kids, right?

Leon:
- right.


Kategorie: to lubię, film, _blog


Słowa kluczowe: Leon zawodowiec, film, Matylda, morderca, Nowy Jork


Komentarze: (6)

pomoc-drogowa, January 12, 2004 19:17 Skomentuj komentarz


A może to jest wersja dla ubogich?

- te! ty mi tu ubogich nie sprowadzaj do nie wiadomo kogo.

jot, July 15, 2006 21:33 Skomentuj komentarz


tak się składa że również jestem posiadaczem owej płytki, to że film jest pozbawiony kilku scen nie jest winą owej gazetki. Po prostu 'Leon' ma kilka wersji, widocznie gazetka nabyła prawa do tej krótszej. Z tego co wiem Polsat, jak powtarza kolejny raz 'Leona' emituje dłuższą wersję. Aby mieć pewność, że nabywamy dłuższą wersję radzę rozejrzeć się za 'Leon - Director's Cut'. Pozdrawiam jot

szarik, June 1, 2008 20:34 Skomentuj komentarz


Tak się niestety składa, że te sceny zostały ocenzurowane. Zbyt dużo podtekstów miłości do nieletniej, nie ma też dosyć długiego fragmentu, jak Matylda uczy się sprzątać i chodzi z Leonem na akcje. Ogółem brakuje 30 minut filmu.
Dlatego ja się szczycę napisami. W końcu czytać się umie.

anonim, September 20, 2010 18:31 Skomentuj komentarz


Po dłuższych poszukiwaniach udało się znaleźć na YT pełną wersję Leona Zawodowca. Pełną, tzn. zawierającą scenę w restauracji (szampan działa na małolaty), naukę sprzątania, wspólne akcje, historię opowiadaną przez Leona oraz scenę lekko łóżkową. Ponoć to 24 minuty - ponieważ pierwszy raz oglądałem Leona w pełnej wersji wszystko to c...o potem pokazywali w TV albo co było dostępne na tanich płytach DVD wydawało mi się jakoś niepełne.

Leon to bardzo ciekawy film. Podobnie jak Goodbye Lenin film o miłości.

http://www.youtube.com/watch?v=zSKEze7y3-o&feature=related

anonim, September 20, 2010 18:42 Skomentuj komentarz


No i jeszcze scena jak Matylda myśli i płacąc 100$ spławia z podwórka małolatów aby jej się lepiej myślało.

anonim, September 20, 2010 18:45 Skomentuj komentarz


Leon Zawodowiec - Scenariusz, a właściwie kawałki

http://the-professional.uw.hu/Version_1_Script.html

Version 1 Script
from an original idea by Luc Besson

Notes:

The beginning is identical to the movie, so we considered useless reporting it here.

It's from Mathilda's first rifle training scene that the original script is totally different from the movie. This version is much more violent and the affective relation between Léon and Mathilda shows no more ambiguities. In this version, Mathilda was to be aged 13 or 14.



* * * * * * * * * *


two on the roof



Léon and Mathilda arrive on the roof of a building which faces Central Park. They get close to a wall and maintain this position. Sunlight floods the park.

LÉON (concentrated)

Firstly, you look. For more than one minute. Because there are alarm systems with one minute period. Therefore, you wait and look. Alarms firstly, the sky for helicopters, nearby buildings. Meanwhile, you observe the floor's color and will try to wear dresses of the same color. Never lighter.

Mathilda listens very carefully.

LÉON

OK. Good. Now you can assemble your weapon.

He opens the violin case and assembles a rifle with telescopic sight and silencer.

LÉON

The rifle is the first weapon you learn to use, because you can keep distance from the client. The more experience you have, the closer you get.

He finished assembling the weapon and hands it to Mathilda. She's going to pull off telescope's cover.

LÉON

No. Never take it off until the last minute, because it reflects light. They'll see you in two seconds.

They get close to roof's edge. Mathilda sits down and gets in position.

LÉON

Relax. You must feel at ease.

Mathilda leans down properly.

MATHILDA

OK, I'm fine.

LÉON

Good.

He removes the telescope's cover.

LÉON

Here, this is the light amplificator for night shooting. There, you fix the client's distance... How much to the bench down there in the park?

MATHILDA

Huh... 500 meters?

LÉON

130... 140...

MATHILDA

How can you say it?

LÉON

Look. When you can see his fingers, it's 50 meters. When you just see his hands, it's about 80 meters. When you distinguish arms from body, it's 120-130. When you see nothing more than a shape, you don't shoot. Not very sure. You have one chance out of five to miss. A contract means getting all chances on your side. 5 out of 5. You can't miss a client. Never... If the task is delicate or the risk is too big, you double. That is, you insure yourself by another mean.

MATHILDA

What, for example?

LÉON

Well, if the guy is far, in a car, and I know the weather is going to be bad, rainy for example, I think I would plastic the car, with a remote here. I shoot from the distance and if I miss I plastic.

MATHILDA

What if you can't approach the car or he changes car?

Léon thinks.

LÉON

Rocket launcher.

MATHILDA

Oh really?

(She looks at the road and imagines)

But can you miss the car?

Léon pulls a small box out of the violin.

LÉON (showing a special bullet)

It's a coded bullet... You put it in the rifle, you glue it to the car, no matter where. Then you take your rocket launcher and the rocket will get there automatically.

MATHILDA

Wow! It's brilliant!

LÉON

Yeah... Come on, have a little training.

Mathilda gets in position.


in position



MATHILDA

Who'll I aim at?

LÉON

Whoever.

Léon pulled out binoculars. Mathilda looks for a victim by telescope. She passes over playing kids.

MATHILDA

No women... No kids....

Léon smiles: she learned the lesson.

LÉON

Begin from a steady target. It's easier.

She stops on a man who's reading a newspaper. The man wears a suit, Herald Tribune, fat.

MATHILDA

The fatman down there, on the bench.

LÉON

Perfect.

Mathilda aims at the fatman. One of the bench's boards explodes. The fatman turns his head. He doesn't understand what happened and resumes reading.

LÉON

Try again. The same.

Second shot. The bench explodes on the opposite side. The man is still curious but doesn't understand.

LÉON (at binoculars)

Too much to the left.

Mathilda concentrates again and shoots: nothing happens. Mathilda wonders whether she missed again and prepares for a new shot.

LÉON

Wait...

The fatman softly leans down on his side.

LÉON

Bull's-eye.

Mathilda is happy but, evidently, she expected death to be more spectacular.

LÉON

Come on, now a walking one.

Mathilda aims at a businessman. She really chooses the ugliest one. She shoots. The man's case explodes and he hides behind a tree: he's scared and doesn't move any more.

LÉON

Good! First shot!

MATHILDA

Yeah, but I didn't get him, I got his case and now he's behind the tree. What can I do?

LÉON

It's not serious, it's just training. You have to learn from the beginning to hit the target, then, to improve precision, you'll train, but on cardboards.

MATHILDA

OK.

LÉON

Now, try a running guy.

Mathilda gets back to telescope and looks for a jogger.

MATHILDA

The yellow and pink.

LÉON

OK.

The guy is footing, sweaty, with a walkman and headphones. Mathilda shoots once. Twice. Thrice. The bullets pass around the jogger, who can't see or hear anything.

MATHILDA

Shit! It's hard when he runs!

Léon hands her another charger.

LÉON

Don't lose him! Concentrate. There, reload. OK, keep calm. Calm, breathe easy. Watch his movement. Pretend you're running with him. Breathe... Hold your breath... Try to feel his next movement... Now...

She shots and the guy gets a bullet in a thigh. He's scared, but doesn't know where to go.

MATHILDA

Did you see? First shot! It's good, isn't it? Did I learn well?

Mathilda proudly smiles.

LÉON (serious and steady)

Put the tools away.

Mathilda obeys, seriously.


leaving the roof



* * * * * * * * * *



Night over city. The two are on a small building's stairway.

LÉON

Codes!

Mathilda gets by his side for her new lesson.

LÉON

For codes, there are two solutions. You have to choose depending on your needs. First case: you have time. You need the code for a later time. So, you wait for the night, you get a box with soot powder and blow a little on the keyboard.

He does it and pulls out a screwdriver.

LÉON

Then you break the little lamp to be sure the client can't see anything. You wait for someone who gets inside, so you have just to see which numbers were touched. Once you know the four or five digits, you have to try all combinations; once per hour and not more than a minute to do not get found.

LÉON (continues)

Second case: you have no time but you mustn't get discovered. Screwdriver.

He disassembles lock's cover.

LÉON

Here, wires need the code. Always four wires.

An approximately 40-year-old man climbs the stairway. He evidently lives in the building.

MAN

May I...?

LÉON

Pardon.

(To Mathilda)

Let him pass.

Léon opens the door by disassembled lock's wires. The man is going to pass, but doesn't. Léon's going to resume his explanation.

MAN

Excuse me, but... What are you doing?

LÉON

I teach the girl.

MAN

You teach her how to break buildings' doors, don't you? Don't you give a shit about me? Get away before I call the police!

The man is very nervous, searches in his pocket, then pulls out an anti-aggression bomblet. He'll have no time to use it: Léon pulled out his silenced gun.
A shot to the hand and the bomblet takes off. Shot's energy makes the man turn around. A second shot in the back makes the man get over the parapet and disappear in a decorative bush, almost without noise.

Mathilda is immobilized. Léon looks around, then resumes.

LÉON

So... the wire which starts from the bottom of the metal part and then, you try the other three wires, one by one.

At second wire, the door opens. Léon smiles.

LÉON

Simple, isn't it?

She nods yes.

LÉON

What's up? I don't feel you're concentrated.

MATHILDA

Yes, yes...

She gets close to the parapet and looks at the bush.

MATHILDA

It's incredible! How did you do that?

LÉON

What?

MATHILDA

There, the guy... How did you do that, without even touching him? Without noise. It's like you put him away... How did you do it?

LÉON (pause - proud)

...Did you like it?

She pauses and seriously looks at him.

MATHILDA

It was brilliant.



* * * * * * * * * *


Fred Astaire



Léon and Mathilda in the movies. On the screen, Fred Astaire breaks out as usual.

LÉON (talking about Fred Astaire)

Watch his movement... Whatever he says, whatever he does, he never stops. Sad or happy, the movement always goes on.

Pirouette by Fred Astaire.

LÉON

...Look! Even the wall, nothing stops him. The movement goes on. He uses everything: the floor, the wall, his rush, his weight. Life is movement, death is a part of it.

Mathilda listens carefully.

LÉON

So, you have to let the client finish the movement he started. It's better, if he thinks about other things and he can't see the death's arrival. He's got no time to suffer. He isn't surprised. He's got no time even to think. He departs without realizing it. He departs in the movement he started.

Mathilda looks at the screen, sparkling eyes.

MATHILDA

...It's brilliant.



* * * * * * * * * *



MUSIC



Series of short sequences.

Morning in the apartment

Television turned on. Mathilda and Léon are doing sit ups. After some bendings, Mathilda collapses and remains on the floor. Léon goes on, undisturbed. Mathilda tries again.

Weapons assemblage

Léon disassembled a big weapon in front of him. Mathilda observes, very concentrated. Léon reassembles it in record time. She's stunned. He hands her the weapon. Mathilda doesn't know where to start from.

Mathilda's room

In the little room, Mathilda started a collection of target cardboards. The first targets have just two or three off-center hits.

Living room

Léon's doing sit ups, feet always blocked under a wardrobe. Mathilda is doing exercises in front of the television. Léon glances at her now and then.

Kitchen

Léon pours a big glass of milk. Mathilda sits in front of him. She's tired. He hands her the glass. She shakes her head no, but he clearly shows she can't discuss. She takes the glass without pleasure.


weapons assemblage



Weapons assemblage

Mathilda's much quicker now, but makes an error. Léon stops her and takes over to explain her mistake. Mathilda understands and restarts.

Mathilda's room

Cardboard collection expands. More and more impacts on targets.

Living room

Mathilda was able to convince Léon to do his workout in front of the television and with music. She teaches him, since he's not used to this and is quite embarrassed.

Kitchen

Mathilda pours two glasses of milk. She gives one to Léon: he drinks then they have a race. Mathilda does everything to be fast. Léon is too used: he wins. The two laugh because Mathilda spread milk everywhere. Two kids.

Mathilda's room

Mathilda adds a cardboard to her collection. Five impacts, all virtually on target.



MUSIC ENDS

END of short sequences



* * * * * * * * * *



TONY'S RESTAURANT

Léon sits in front of Tony. From his position, he can see the window on the street.

TONY

It's been a long time, Léon. You missed two nice contracts, you know.

LÉON (badly lying)

...been training.

He looks at the street: Mathilda is pirouetting in front of the restaurant.

TONY

...You also moved, didn't you?

LÉON

Yeah.

TONY

Huh!? Because of the slaughter at your same floor?

LÉON

...Not at all.

TONY

It's better... You see, it's my turf, so I don't want contracts I'm not informed about, on my turf. I'm not opposing, but the least they can do is informing me, isn't it?

LÉON

Yes.

Mathilda, outside, sends a "cuckoo" to Léon, who slightly leans down to reply. Tony didn't see anything.

TONY

At a certain moment I thought: maybe Léon would like to work on his own? So he makes some little extras?

LÉON

Dirty work, and I kill no women and no kids.

TONY

That's what I later told myself! No, Tony, forget Léon! It can't be him, he likes too much his job to make such a slaughter!

Léon can't avoid looking at Mathilda, who's looking up to breathe better. This little woman, only survivor of a massacre.


Tony



LÉON

Tell me... The money I make and you keep for me...

TONY

Do you need money?

LÉON

No... Just to know... Because I've been working a long time... And I haven't done anything with my money... I should do something.

Tony is a little bit surprised by Léon's naivety.

TONY

It's true, you're right... Did you meet a woman?

Léon smiles.

LÉON

No, no.

TONY

You gotta be careful with women, Léon. They are dangerous, you know?

LÉON

Yeah... Well... I don't know.. I don't know any.

TONY

Listen, think about what you want to do, but don't worry, your money is here and it's safer than in a bank... Banks are robbed every five minutes!

Tony makes an effort to laugh.

TONY

Anyway, you can't have a bank account, so the discussion is finished.

Léon nods.

LÉON

Why can't I have a bank account?

TONY

I'll explain you, Léon: they'll ask you to fill out a lot of forms and you can't write and they'll ask you your job, your employer's name and you can't tell them: "My job, I'm a hitman and my employer is Tony, his record is longer than his restaurant's menu". That's why you can't have a bank account!

Léon thinks. Outside, Mathilda lets a young man approach her. They start talking. Léon gets nervous.

TONY

But your money is here, Léon. Whenever you want it, you ask me. Take it...

He hands one thousand dollars to Léon.

TONY

Take it...

LÉON

Well, I don't need it...

TONY

Take it, you never know... If you want to have some fun. Take, it's a gift.

Tony puts the money in Léon's hand, who takes it.

LÉON

Thanks.

TONY (smiling)

Good. Now let's talk business. I've got a hit perfect for you. I kept it for you. To be made alone. That's what you like. Don't move, I get the file.

Manolo! A glass of milk for Léon!

Tony stands up and disappears. Léon looks out. Mathilda accepts a cigarette from the young man. They laugh. Léon can't resist any more. He stands up and exits. He kindly pushes Mathilda aside. The quite nice young man waits.


on the street



LÉON (low voice)

Listen, Mathilda. You can't let people approach you like that. People are kind and very fast, they offer you drugs or other things.

MATHILDA (smiling)

Léon, don't worry. I'm on the street since I've born. I was just smoking a cigarette while waiting for you.

Léon pauses and looks at the young man, who smiles at him.

LÉON

Stay away from him. He looks suspicious. A bad guy, OK?

MATHILDA (smiling)

OK.

LÉON

Five minutes. Stand in front of the window.

MATHILDA

OK.



INSIDE THE RESTAURANT

Léon sits in front of his milk. Tony comes back and sits down.

TONY

I have to put on my glasses... My sight is worse and worse... I'm getting old... Here it is.

Tony hands a photo to Léon, who observes it.

TONY

Not easy. Armoured car, isolated home, bodyguards all the time. I don't know what he trades, but it's a good hit because I've got three contracts on him... Three times eight thousand for Léon. Good deal, isn't it?

Outside, Mathilda has disappeared. Léon gets upset. Tony takes the photo back.

TONY

I write client's data on the back. You have to be quick, he's going to leave the city at the end of the week. With the contracts on his head, I don't think we'll see him again.

Léon is too nervous. He takes the photo and stands up.

LÉON

I come back later for details. I've got something to do and... I'm late.

He gets out, looks left and right. You've never seen anyone as nervous as him. Mathilda, crouched down behind the door, jumps on his back. He's relieved and slightly smiles. She hangs on him like a little monkey.

LÉON

Come on, get down!

MATHILDA

You were scared, weren't you?

LÉON

I was nervous, that's all! Where is the guy?

MATHILDA

I killed him... and cut him and ate all of him... I left nothing for you!

Léon suddenly realizes Tony is behind the window. He shyly smiles, slightly embarrassed. Mathilda makes a big smile to him and heels Léon.

MATHILDA

Let's go home!!!



* * * * * * * * * *



Léon arrives to the hotel, Mathilda still on his back. The receptionist smiles at Léon, who doesn't return. Mathilda gets the key with a big smile.

MATHILDA

We'd a nice walk!

RECEPTIONIST (smiling)

Good, Miss.

Mathilda cackles and leads her mount upstairs. In the room, she jumps on the bed.


on the bed, spread arms



MATHILDA

Léon? I think I'm falling in love with you.

Léon's milk goes the wrong way. She calmly said it, laying on the bed, spread arms. Like a simple truth. Léon got milk everywhere.

MATHILDA

...Anyway, this impressed you!

He dries himself, but doesn't reply.

MATHILDA

It's strange, being in love... It's the first time for me...

LÉON

How do you know it's love, if you've never been in love before?... It may be friendship... or the love you can have with a brother or a father... How can you know?

MATHILDA

...Because I feel it.

LÉON (upset)

Huh? Where?

Mathilda puts a hand on her stomach.

MATHILDA

Here... in my stomach... it's hot.

She turns, takes his hand and puts it on her stomach.

MATHILDA

I always had a knot there... No longer...

Léon pulls off his hand. He stands up and nervously walks.

LÉON

Mathilda, I'm... I'm very happy you've got no stomachache any more, but... this doesn't mean anything.
I'm late for work and I don't like being late for work.

Mathilda smiles. She's calm. She rolls herself into the blanket. Léon gets out of the room. He puts various weapons into his case and in his violin. He's nervous. This conversation upset him. He hears a noise, flowing water: Mathilda sings. She's having a bath. He finished preparing his gear. He knocks bathroom's door.

LÉON

Mathilda? May I get in?

MATHILDA

Yes.

Léon opens the door. Mathilda is naked and is brushing her hair. Léon closes back the door without entering.

LÉON (embarrassed)

Sorry. I heard "yes", so I got in...

Mathilda opens the door. She's still combing her hair. She's still naked.

MATHILDA

Yes... You can get in.

Léon is rigid. He takes a towel and deploys it in front of her.

LÉON

Take it, please.

She rolls herself into the towel, without speaking. Léon's relieved.

LÉON

I... I've got a contract... I've got to go now. It's urgent. ...So, you stay here. You don't move. About telephone, I let it ring once then I call you again, else you don't answer, OK?

Mathilda is sulky.

MATHILDA

Why don't you take me with you?... I'm ready, now. You said I learn very quickly.

LÉON

"Quick" doesn't mean "ready". And you can't discuss, we said. Right?

Mathilda has to surrender.

LÉON

Go on learning like this... Then we'll see.

He gets in the living room and she follows him.

MATHILDA

May I get to the cinema?

LÉON

No.

MATHILDA

For musicals? That's part of the job!

LÉON

No, you can't get out.

MATHILDA (resigned)

OK... you come back tonight, don't you?

He takes his violin and his case.

LÉON

During my absence, you have to work on a very important thing you badly lack: patience.

He slightly smiles. She's sulky.

LÉON

You see, five minutes ago you said you loved me and now you hate me... but I prefer this!

MATHILDA

I hate you because you depart without kissing me. That's all.

She sweetly closes the door in face of him. For a moment, he's blocked behind the door. The receptionist is walking along the hall and notices Léon prostrate in front of the door.


Leon at the wall



RECEPTIONIST

Did you lose your key, Mister?

Léon recovers from his shock.

LÉON

No... I just thought if I'd lost anything...

RECEPTIONIST

And did you forget anything?

LÉON

Yeah... But "forgotten" doesn't mean "lost"

He passes in front of the perplexed receptionist, leaving the hotel.



* * * * * * * * * *



The receptionist is at his desk. The hall is empty. Mathilda walks down the stairs, slowly, like a kid who's got nothing to do.

RECEPTIONIST

How are you, Miss?

MATHILDA

Fine...


at the reception



She puts her elbows on the desk.

MATHILDA

I'm sick of practising, that's it...

RECEPTIONIST

I see. You're doing all right, because I didn't hear anything.

MATHILDA

Yeah. I put a cloth over the strings, to lessen the noise.

RECEPTIONIST

Huh? That's smart!

MATHILDA

I'm used to it. Not everyone likes music.

RECEPTIONIST

Yeah, true. But what does your father exactly do for living?

MATHILDA

...Composer.

RECEPTIONIST

Huh, that's good!

MATHILDA

Yeah, but he's not exactly my father...

RECEPTIONIST

Huh?

MATHILDA

...No... he's my lover...

RECEPTIONIST

Huh?

Mathilda sighs and glances at the hall.

MATHILDA

I'm going to have a walk... I'll come back.

Receptionist's tense smile.



* * * * * * * * * *


at her old building



MATHILDA'S OLD BUILDING

Mathilda slowly gets to her floor. In front of the door, a thin yellow "no entry" police strip. A cop is distractly guarding the hall; he's talking with a young black girl. Mathilda gets in her apartment unnoticed. She gets in her room, recovers her teddy bear and her polaroid. Then, she gets in the devastated living room. There's dry blood almost everywhere.
On the corridor, she raises one of parquet's boards. A big roll of $100 bills is hidden beneath. There is a small checkbook too. She carelessly puts everything away.
Noise in the apartment. Mathilda crouches down. Stansfield gets in together with two more guys.
Mathilda can see them without being seen. Stansfield is evidently not at ease, he's justifying his actions in front of upper-rank officers.


in the apartment



STANSFIELD

So, the guy was there, he'd hidden a shotgun behind the tent, here. His woman was armed too.

MAN

Where were the kids during first shots?

STANSFIELD

I don't know... that was very fast. I didn't see him pulling out his weapon.

The man writes some notes. The second man observes the cracked entry door.

SECOND MAN

Did you follow the procedure? Who got to the door?

STANSFIELD (getting nervous)

What are you looking for, guys? This guy was shit, we found five kilos of heroin in the apartment, and you are bothering me?

MAN

The fact that you're a public officer doesn't give you the right to do whatever you want! The narcotics had been following this guy for two years. They had a lot of information about him. Your quick lonely action upset them. It's normal that they asked for an inquiry.

STANSFIELD

I don't give a shit about the narcotic department! And if you'll go on searching in this shit, you'll fall in it. You can find me in my office... #2702.

MAN

It's routine, why are you doing this to us?

Stanfield doesn't listen. He got out. Mathilda slides behind him. She follows him downstairs.



* * * * * * * * * *



IN THE STREET

Stansfield gets in a car and departs. Mathilda stops a cab and gets on board.

MATHILDA

May you follow that blue car, please?

The driver smiles.

DRIVER

Do you also want music and skids at every turn?

She hands him $100.

MATHILDA

No, I want you to drive smoothly, get your $100 and tell me what the last question was.

The driver takes the bill and starts moving. He understood everything.
Stansfield's car stops in front of a building. Mathilda gets out of the cab and follows Stansfield. She gets stopped at the first checkpoint in the large hall.

COP (amused)

Where are you going, little girl?

MATHILDA

What's that man's name?

COP

Why do you want to know?

MATHILDA

He forgot his money... My mother's got a pub, behind the corner, and he forgot his money, about $100.

COP

Huh? I see, but this is the FBI, little girl, and I can't let you in. But if you leave me his money, I'll give him it myself.

Mathilda thinks.

COP (smiling)

You don't trust me.

Mathilda shakes her head no. The cop laughs.

MATHILDA

Give me his name, I will mail him.

COP

OK. Mister Stansfield, Norman STANSFIELD.

MATHILDA

...Office #2702.

COP

Yeah... How do you know it?

MATHILDA

...I heard him saying... That's all... Thanks.

Mathilda gets away. The cop looks at her, smiling.



* * * * * * * * * *


Mathilda on the couch



Mathilda gets back in the hotel room. She sits on the couch, in front of the switched off television. One has never seen, nor heard her that concentrated and determined. Her face looks thirty-year-old.
Noise from the lock; she switches the television on: anime. Léon gets in, gets off his stuff. He's got a parcel. He puts it on the table. Léon is stunned by her lack of interest for the parcel.

LÉON

...It's for you... It's a gift.

No reaction. No reply.

LÉON

Would you like me to open it?

He's too excited.

...I open it!

He pulls out a small dress, flowers motif. He's very happy.

...Do you like it?

MATHILDA (harsh)

...You'd better directly buy the doll to fit in it, that would be clearer!

Léon doesn't understand. He takes the dress and checks it out for defects. She sighs and gets in the kitchen. Léon gives up. He sweetly lays the dress down on the table and switches the television off. Mathilda comes back with a lot of popcorn. She switches the television on again, sits on the couch and turns the volume up. Léon is perplexed, he doesn't speak. He gets in the bathroom for a shower. Mathilda turns the volume down. She stands up, glances at the dress, touches it by fingertips. Her face is tense. Water flows in the bathroom, but Léon is at the door's small opening and observes Mathilda. She eventually leaves the dress, switches the television off and gets to the window to look at the sunset. Léon feels bad. He silently closes the door.



* * * * * * * * * *



Mathilda sits in front of him, like in an arena.

MATHILDA (cold)

I'm sick of this, Léon.

LÉON

...You can leave whenever you want. I don't refrain you.

MATHILDA

...This is what I don't like, you see: you don't refrain me, but at the same time I can't get out!

Léon is still cleaning his weapons.

LÉON

Do you think you learned patience today?!

MATHILDA (getting nervous)

Well, I'm a poor pupil about patience?! OK?

Léon slightly smiles.

LÉON

...You stayed home, not bad. A good start.

She smiles at him and he returns.

MATHILDA

I've been out all the time, stupid!

Léon's smile disappears.

MATHILDA

I got home to get my stuff.

She pulls out a bunch of dollars and puts them on the desk.

MATHILDA

Here. Not $8,000. It is $6,800. I hope you will credit me for the missing $1,200. Furthermore, I'm going to make your work easier: the guy is Norman Stansfield. Office #2702 in the FBI building, 5th Avenue and 68th Street.

Léon is pale. Open mouth.

LÉON

And... How do you know all this?

MATHILDA (as if it's evident)

The above Norman was in my home when I was there, and I followed him, that's all.

Léon tries to keep calm.

LÉON

Are you calmly telling me you spent the day at the FBI?

She shrugs her shoulders.

MATHILDA

No! I couldn't get in! I remained outside! And why do you mind this? You've got client's name, money's on the table: it's a good contract, isn't it?

Léon looks at her, then looks at the money.

LÉON

Not taken.

MATHILDA

Why?

LÉON

Too heavy.

Mathilda thinks fast.

MATHILDA

Well... Then may you rent me your gear for the day?

LÉON

I never lend out my gear.

Blocked on every front, she sweetly starts crying.

MATHILDA

Why are you doing this to me, Léon? Why don't you take me with you for the contracts? If you teach me, we can do mine together! That would be good, wouldn't it?

Léon intensely looks at her, neither severe, nor badly. Just cold, like an iceberg.

LÉON

Mathilda, nothing is the same, after you've killed someone. Your life is changed forever. You can never cancel it, neither from your memory, nor from your criminal record... You'll never sleep again like before, Mathilda.

Mathilda dries up her tears. She's abandoned, exhausted.

MATHILDA

If you knew, Léon...! I killed one thousand in my head... And this never disturbed my sleep.

LÉON

OK... And if it's you who gets killed?

Mathilda doesn't reply.

...Then? Talking about other people's death is easy, but what about yours? She's here! She moves around you, and can get you in a thousandth of a second. Because it was your day, your hour, your second...

Mathilda looks at him. Léon gets confused.

It's written in the sky, from the beginning, you just don't know! Then someone announces you like this! Suddenly! "Did you ask yourself what time you will die?" Well, it's now! And it's too late, you've already got a bullet in your lungs! There!

He pushes her by his index finger, enough to hurt her.

LÉON

Painful, isn't it?

He pushes again.

You don't like talking about death because you're like everyone: you fear it...

LÉON

...Well, it's this fear that makes you live. It's because you fear death that you live with so much tenacity. It's because of it that you bear what's unbearable. You can live in a hovel, on lots of trash, everything is better than death and the fear you have of it.

(Pause)

MATHILDA

But me... Léon... I don't fear it any more...

They look at each other for a moment.

LÉON

It takes a long to lose it, this fear, but once you lost it... You are free... And just then you can start working properly... Because you can work on other people's fear, play with it... Because "kill or get killed" have become just words... Do you understand?

Mathilda slightly nods yes.

LÉON

...You can't pretend to make this job, until you get beyond this stage. The day you get free of this fear... Not before...

Mathilda looks at his eyes, without challenge.

MATHILDA

Léon... I have no fear... It's so.

Léon stares at her. He tries to ascertain truth in Mathilda's eyes. A long pause.

LÉON

OK...

He takes a weapon, empties the cylinder, then loads just one bullet.

...Do you know this game?

Mathilda nods yes. He turns the cylinder.

LÉON

One shot ahead... I start.

He gets the barrel to his temple so that, if the bullet explodes, blood will get out with a downward angle. He's ready. He pulls the trigger. Nothing happens.

He puts the gun in front of her.

Mathilda takes it. She looks at him with so much love he almost gets upset. She's not scared. She'd just like things to be different; maybe she'd like Léon to open his heart to her. She sighs, looks at the gun. She takes it, lifts the cock and aims the weapon at her face. She's resigned.


love or death



MATHILDA

...Love or death.

She gets the barrel in her mouth and looks at Léon. A sweat drop on Léon's front. She pulls the trigger. Nothing. She puts down the gun. Léon stands up, turns around the table and embraces her. He holds her tight. She's surprised. She kindly pushes Léon back, to look at his eyes.

MATHILDA

Am I ready?

Léon pauses, slightly smiles and nods yes. Mathilda closes her eyes, happy and relieved. She takes his hand and embraces him for a long. Léon lets her do.



* * * * * * * * * *



MORNING - A FEW DAYS LATER

Léon and Mathilda in a '50s building. Slightly luxury. Léon checks emergency exits, then gets in front of a door. He moves his hand along the door's border.

MATHILDA

What are you doing?

LÉON

I'm looking for the chain's position. Sometimes you can't see it, but you can feel it... Here.

He opens his overcoat and pulls out large shears. He pulls a chewing gum out of his mouth and squeezes it on the peephole.

LÉON

I ring and you make him open, OK?

He rings.

MATHILDA (caught slightly off-balance)

What shall I say?

LÉON

Whatever you want.

Mathilda thinks. The guy arrives behind the door.

MAN

Yes?

MATHILDA

Good morning, Mister... It's Danielle!

MAN

Huh! You made an error, baby. I don't know any Danielle.

MATHILDA

...I got lost, Mister.

MAN

Huh? Move back baby, I can't see anything.

MATHILDA

It's not me, it's dark here... and I can't find the switch.

She looks at Léon and he mimics "mean".

MATHILDA

Mister... I'm scared.

Léon thumbs up.

MAN

Huh? Don't move, baby.

Noise: the man is engaging the safety chain. Léon prepares his shears at the correct height. The man opens the door. The chain explodes. Léon already pulled out his silenced gun. The man is pressed against the wall. Mathilda looks around, takes the gum off the peephole, gets in the apartment and closes the door. Léon catches the man's throat.

LÉON

Open your mouth.

The man obeys. Léon puts the silencer in his mouth.


silencer in his mouth



...If you let the gun... I pull the trigger, OK?

The man, sweaty, nods yes. Léon checks out the apartment and the man follows him like his shadow. Léon moves without paying attention to him, forgetting the man is totally concentrated to do not let the gun out of his mouth. In the living room, on the desk, syringes and the stuff for them. Léon finished checking, everything OK. They get in the bathroom.

LÉON (to Mathilda)

We get there, good.

(to the man)

Let it go.

The man is so scared he doesn't want.

...You can let it go, I said!

At last, he lets go.

...Get to the end.

The man obeys. Léon hands the gun to Mathilda.

LÉON (to Mathilda)

Go... It's your time.

She aims at him, concentrated. She signs to the man to move left. He obeys. She pulls the trigger. A dull noise. The man collapses to the the floor.

LÉON

Good... Safety, now. The second shot.

Mathilda approaches the man and shoots again. Maybe too low: a squirt of blood on her dress.

LÉON

Here it is! Look at your dress, now! How can you walk in the street, now?

He recovers his gun.

...Not a good work, this. When you shoot from this angle, you always get blood everywhere. You have to move aside and shoot with a little more angle... There... This way.

He shoots. It makes no difference to the man.

...Can you see? Look: not a drop! Come on, try.

He gives her the gun again. Mathilda moves on a side and shoots. Perfect.

LÉON

Good.

Mathilda returns the weapon. She looks for a little sign of gratitude, maybe a compliment, but Léon is hermetic.

LÉON

...Let's go.



* * * * * * * * * *


in a luxury restaurant



They are in a luxury restaurant.

Léon pours some champagne. Mathilda is happy. They drink. Mathilda drinks everything in one gulp, like she's used to with milk.

MATHILDA (slightly inebriated)

I thought we can't drink?

LÉON

It's true... But a first contract, it's an exception.

MATHILDA

And... May I kiss you, like in the movies, may this be an exception?

Léon's champagne goes the wrong way.

LÉON (serious)

...No.


just a kiss



Mathilda smiles.

MATHILDA

...Yes.

She stands up and sweetly turns around the table.

LÉON (not at ease)

Mathilda, what are you doing?

MATHILDA

...I'm going to kiss you.

LÉON

Mathilda, stop, please!

She heels on the bench, close to him.

MATHILDA

Come on, let me do. Just a kiss.

She tries to kiss him. He avoids her.

LÉON

Stop. Everyone is looking.

MATHILDA

Of course, so kiss me quickly, or they'll notice us.

Léon gives up, at last. She sweetly kisses him.

MATHILDA

Tongue, please.

Léon pushes her away, irritated.

LÉON

No, that's enough! Sit down, now.

Mathilda smiles and gets back to her seat. Good timing, the waiter arrives with their dishes. Mathilda exploits his presence to fill up again her glass with champagne. The waiter gets away. Léon grabs the champagne bottle and voids it in the ice cup.

MATHILDA

...You don't believe me, do you?

LÉON

How's that?

MATHILDA

When I say I love you.

LÉON

Mathilda, don't resume, please. ...Change subject, OK?

MATHILDA

...OK.

(pause)

I love you anyway.

LÉON

Mathilda?!

MATHILDA

OK, OK! Excuse me! How old were you when you had your first contract?

LÉON

...17.

Mathilda smiles and lifts up the glass.

MATHILDA

Beat you!



* * * * * * * * * *



ANOTHER DAY - ANOTHER APARTMENT - RAIN OUTSIDE



The building is a little more modern. They arrive in front of a door. Peephole. Chewing gum. Shears. Ring. Routine. But today nobody replies. Léon nods. Mathilda rings again. Again nothing.

LÉON (thinking at high voice)

I left him half-an-hour, after he got in... He couldn't get out from the back.

Mathilda waits. Léon puts down his shears and pulls out a crowbar.

LÉON

Stairways cover.

Mathilda pulls a gun out of her jeans and gets in position near stairways. Léon pulls out a metal plate and slides it beneath the door, breaks the lock by the crowbar. The door is virtually intact. Léon gets in, weapon at hand. Léon moves in along the corridor. Mathilda is at the entry, now.

LÉON (low voice)

Interior cover.

Mathilda gets in and closes the door behind her, by the way she pulls in the shears Léon left outside. Léon is still moving, the living room is empty. Open windows, still rain. Léon sighs.

LÉON

...Shit!! We'd found him. We waited for him to get upstairs and he got out of the window.

MATHILDA

What shall we do?

LÉON

I think.

Mathilda turns back and walks toward the corridor.

LÉON

Where are you going?

MATHILDA

Piddle.

She smiles and looks for the bathroom. She finds it and is going to get in when she sees the head of a man in the bath, walkman on. She withholds a shout and gets against the wall, without moving. She doesn't dare passing before the open door again to join Léon. In the living room, Léon still thinks.

LÉON

...Why didn't he close the window?

He looks around and sees man's overcoat, still wet. His wet shoes are on the radiator.

LÉON

...Because he didn't get out!

Léon stands up, pulls out his gun and runs toward the corridor. Mathilda, against the wall, looks up, to make him understand "it's not too soon"! Léon advances. Mathilda mimics to make him understand the bath, the walkman. Léon pulls out his personal periscope and looks into the bathroom. The man is still there, music at full blast. Léon puts away his periscope.

LÉON

He's sleeping.

He silently gets in the bathroom, followed by Mathilda. They sit down and look at the man, sleeping in the middle of his warm bath. Léon pulls out his silencer and screws it on the gun.

MATHILDA

It's cool departing this way... warm... music...

LÉON

There are better things. You see the importance of the "moment". Ten minutes early or late, he'd have seen death. He'd have suffered it. This way, he already departed. Without knowing it.

MATHILDA

...I'd like to know what he's listening to...

LÉON

...Later.

Léon lifts his gun's cock and puts the weapon in front of the man.

- Close-up: a finger pushes a lift's button.

- Close-up: red light on, lift's coming.

- Close-up: Léon's hands open a packet of chewing gums.



* * * * * * * * * *



ANOTHER BUILDING - ANOTHER DAY

Mathilda and Léon in the corridor of a banal building. Léon offers a chewing gum to Mathilda, who accepts it. She's listening to a walkman. Léon sweetly pulls the headphones off her head.

LÉON (kindly)

Mathilda, we're at work! No music, OK!

She smiles.

MATHILDA

OK... I like it. It gives me the rhythm.

He smiles. Mathilda finds the door, places her chewing gum on the peephole and gets in position for her "chat". True routine. Léon in position. Mathilda rings the doorbell.

MAN

...Yes?

MATHILDA

Excuse me, Mister... I'm looking for Mister Rubens' apartment, but it's dark out here and I got lost...

MAN

...One second.

She thumbs up, alright. Léon keeps concentrated. He hears a noise he knows. He searches in his memory. FLASH: Léon loads a Kalashnikov. Same noise. Léon catches Mathilda and literally throws her on the floor. Behind her, the door explodes with numberless impacts. The man inside empties his charger on the door. Léon threw away his shears and pulled out his shotgun. He's furious, to this extent he fears for Mathilda. He gets concentrated as he's never been. The man inside shouldn't hav
Skomentuj notkę
14 grudnia 2003 (niedziela), 00:10:10

Stowarzyszenie Umarłych Poetów (z cyklu: to lubię)

O filmie:

Wydaje mi się, że w tym filmie pokazano konflikt wartości, który wcale konfliktem być nie musi. Ale cóż, swoboda artysty: on może tak to widzieć, ja jednak widzę, że faworyzowanie Carpe Diem na tle tradycyjnych wartości, pokazanych w formie przegiętej, przerysowanej, wyśmianej może zachęcać do niewłaściwego korzystania z dnia, poprzez bunt i to bunt głupi.

Świat Carpe Diem:

"I went to the woods because I wished to live deliberately, to front only the essential facts of life, and see if I could not learn what it had to teach, and not, when I came to die, discover that I had not lived."

"Zamieszkałem w lesie albowiem chciałem żyć świadomie.
Chciałem żyć pełnią życia i wysysać z niego kwintesencje.
Wykorzenić wszystko co nie jest życiem,
Abym w chwili śmierci nie odkrył, że nie żyłem."

Świat tradycyjnych wartości:

  • Tradycja

  • Honor

  • Dyscyplina

  • Doskonałość

Luźne myśli:

  1. A film jest bardzo dobrze zrobiony. Po ludzku można powiedzieć, że to bardzo dobry film. Mistrzowska gra aktorów, świetny scenariusz (prawie Oscar dla Robina Williamsa) tylko, czy ten film jest dobry?

    Humanizm i bunt to coś, co w oglądaniu mi bardzo mi przeszkadza. Przeszkadza mi też ta delikatna manipulacja: za dobrzy są ci dobrzy i za tragiczni ci tragiczni.

  2. Jeszcze o Carpe Diem: podejście do życia zgodnie z tą ideologią wcale nie musi być nacechowane hedonizmem i buntem przeciwko wartościom. Świadczy o tym twórczość Jana Kochanowskiego, Jana Sebastiana Bacha czy też Feliksa Mendelsona. Można, a nawet należy cieszyć się życiem mając na ustach memento mori, traktując to mori jako przejście, drzwi, zmiane, przeistoczenie, przemiane, a nie jako koniec, game over czy szluz.
  3. O Carpe Diem mozna poczytać tu: http://www.mateusz.pl/duchowosc/km-ntop/km-ntop_01.htm
  4. Chciałem użyć do opisu Carpe Diem tekstu, użytego w filmie jako dedykacji do czytanej przez bohaterów książki "Pięć wieków poezji". Jestem człek leniwy i nie chciało mi się tego wpisywać - po co, skoro na pewno ktoś w internecie już to wcześniej zrobił przede mną. Wpisałem więc w Google tekst "Chciałem żyć pełnią życia" i na 4 miejscu wyszukało się takie zdanie o Jezusie - "On umarł także za Ciebie, abyś mógł żyć pełnią życia".

    I to niech będzie najlepsze podsumowanie Stowarzyszenia Umarłych Poetów. Podsumowanie mówiącym o Umarłym Bogu, choć przecież o Bogu Żyjącym!


Kategorie: humanizm, to lubię, film, _blog


Słowa kluczowe: stowarzyszenie umarłych poetów, film, humanizm, carpe diem, honor, tradycja, doskonałość, dyscyplina


Komentarze: (5)

ciociak, December 14, 2003 23:29 Skomentuj komentarz


"Kapitanie, nasz kapitanie.." Piekny film.. Aż się łezka w oku kręci..

Van Babelinio, November 18, 2006 07:53 Skomentuj komentarz


Taaa a ksiazka tez extra ;]

~małgorzatka~, January 16, 2007 17:01 Skomentuj komentarz


Zawsze płaczę oglądając film i czytając książkę... Ale i tak to kocham:D

agat, April 14, 2008 19:05 Skomentuj komentarz


ale to nie tak
oni nie zachęcają do buntu za wszelką cenę, przeciwko wszystkiemu tylko do walki o swój własny głos i o to, zeby nie isc slepo za tlumem

a ze w filmie pokazano akurat skrajną sytuację (rodzice i nauczyciele traktujący młodziez jako ludzi który nie mają prawo do własnych marzen czy zdania) to tu przybrało to formę buntu przeciw wszystkiemu

w34, April 14, 2008 19:41 Skomentuj komentarz


I na tym polega kontrowersyjność sztuki i sztuka manipulacji sztuką :-)

Dobrze, że to dostrzegasz.
Skomentuj notkę

Disclaimers :-) bo w stopce coś wyglądającego mądrze można napisać. Wszystkie powyższe notatki są moim © wymysłem i jako takie związane są ze mną. Ale są też materiały obce, które tu przechowuję lub cytuje ze względu na ich dobrą jakość, na inspiracje, bądź ilustracje prezentowanego lub omawianego tematu. Jeżeli coś narusza czyjeś prawa - proszę o sygnał abym mógł czym prędzej naprawić błąd i naruszeń zaniechać.